rozwińzwiń

Kontra

Okładka książki Kontra autora Józef Mackiewicz, 9780907652649
Okładka książki Kontra
Józef Mackiewicz Wydawnictwo: Kontra Cykl: Józef Mackiewicz: Dzieła (tom 3) literatura piękna
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Józef Mackiewicz: Dzieła (tom 3)
Data wydania:
2009-11-13
Data 1. wyd. pol.:
1957-01-01
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9780907652649
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kontra w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kontra



książek na półce przeczytane 391 napisanych opinii 196

Oceny książki Kontra

Średnia ocen
7,9 / 10
267 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kontra

avatar
570
395

Na półkach: ,

zakazana w PRL - 1945–1989 - autor emigracyjny, ostro antykomunistyczny, zakaz publikacji i posiadania...

zakazana w PRL - 1945–1989 - autor emigracyjny, ostro antykomunistyczny, zakaz publikacji i posiadania...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
31
15

Na półkach:

Niełatwa powieść wojenna. Warta przeczytania chociażby dla przypomnienia czym jest wojna dla losów zwykłych ludzi i że Sowiety/Rosja to zło w czystej postaci.

Niełatwa powieść wojenna. Warta przeczytania chociażby dla przypomnienia czym jest wojna dla losów zwykłych ludzi i że Sowiety/Rosja to zło w czystej postaci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1289
104

Na półkach: , ,

Poruszająca, ważna, prawdziwa.

Poruszająca, ważna, prawdziwa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

812 użytkowników ma tytuł Kontra na półkach głównych
  • 468
  • 336
  • 8
119 użytkowników ma tytuł Kontra na półkach dodatkowych
  • 73
  • 12
  • 12
  • 7
  • 7
  • 5
  • 3

Tagi i tematy do książki Kontra

Inne książki autora

Okładka książki Listy Michał Chmielowiec, Józef Mackiewicz, Barbara Toporska
Ocena 0,0
Listy Michał Chmielowiec, Józef Mackiewicz, Barbara Toporska
Okładka książki Listy Józef Mackiewicz, Barbara Toporska
Ocena 0,0
Listy Józef Mackiewicz, Barbara Toporska
Józef Mackiewicz
Józef Mackiewicz
Polski pisarz i publicysta. Ojciec J. Mackiewicza, Antoni, pochodzący z rodziny szlacheckiej był dyrektorem i współwłaścicielem petersburskiej firmy importującej wina "Fochts i Spółka", jego matka, Maria z Pietraszkiewiczów, pochodziła z Krakowa. Józef był bratem Stanisława i Seweryny, matki Kazimierza Orłosia i babki Macieja Orłosia. W 1907 r. rodzina Mackiewiczów przeniosła się do Wilna, gdzie trzy lata później Józef rozpoczął naukę w gimnazjum klasycznym im. Winogradowa. Będąc uczniem szóstej klasy gimnazjum, jako siedemnastolatek, wziął ochotniczo udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po jej ukończeniu, mimo braku matury, rozpoczął studia przyrodnicze na Uniwersytecie Warszawskim, których jednak nie ukończył. Studiował także na powstałym w Wilnie Uniwersytecie Stefana Batorego. Z powodów finansowych studiów nie ukończył lecz najprawdopodobniej otrzymał absolutorium. Na przełomie 1942-1943 roku Józef Mackiewicz został skazany przez sąd specjalny AK na karę śmierci (chociaż w 1942 roku nic nie opublikował w czasopismach wydawanych przez Niemców). Sergiusz Piasecki, kierujący Egzekutywą AK, odmówił zastrzelenia Mackiewicza, zaś ppłk Aleksander Krzyżanowski, komendant Okręgu Wileńskiego, podjął decyzję o jego uniewinnieniu. Do dzisiaj nie są jasne okoliczności wydania wyroku śmierci, prawdopodobnie stała za tym agentura sowiecka w szeregach AK - sprawę tę drobiazgowo analizuje prof. Włodzimierz Bolecki w książce "Ptasznik z Wilna (o Józefie Mackiewiczu)", [pod pseudonimem Jerzy Malewski]. Zmarł w Monachium
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lewa wolna Józef Mackiewicz
Lewa wolna
Józef Mackiewicz
BOLSZEWICY JADĄ ZMIEŚĆ DWORKI_CZYLI (PRZED)OSTATNIA OBRONA PRZEDMURZA CHRZEŚCIJAŃSTWA PRZED HIPERBOREJCZYKAMI Słowa są dla niekomunistów. A dla komunistów liczą się tylko czyny. _ Lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń! ZAPOMNIANE WOJNY… Polska dworkowo-folwarczno-katolicka to właśnie ta Polska, którą mamy na myśli, gdy myślimy o Polsce. Choćby nie wiem jak starali się pomorzanie, poznaniacy, ślązacy, nawet krakusy i warszawiacy to myśląc o Polaku literackim(Panu Tadeuszu, Kmicicu, Witoldo, Cezarym Baryce, mój Boże, u nas nawet „czerwony” był szlachcicem),myślisz o „synu właściciela niewielkiego folwarku” prawdopodobnie z Wołynia, Podlasia, Nowogrodczyzny, Wileńszczyzny czy Bóg wie z jakich „obwarzanków”. W 1920 roku starcie z imperium ocaliło polską obecność na Kresach (częściowo, tragedie „zostałych” opowiadają dzieje „Nadberezyńców”). Wojna 1920 była dalszą częścią ustalenia porządków w tej gorszej Europie (dlatego Borodziej i Górny napisali „Naszą Wojnę. 1912-1923”). Było to starcie ideologii nowoczesnych: „białych” nacjonalistów polskich, ukraińskich (Petlura),litewskich, fińskich, kozackich(„Cichy Don” opowiada historię państwa, które nie powstało),a przede wszystkim rosyjskich(Denikin, Judenicz, Kołczak etc.) i „czerwonych” komunistów w tle zaś walczyli „zieloni”(lokalni watażkowie tacy jak słynny Machno czy obecny na kartach powieści Bułak-Bułatowicz, w którego szeregi zaciągnie się jeden z bohaterów). Idea rewolucji starła się z ideą państwa narodowego. Starcie odbywało się na gruzach imperiów rosyjskiego i niemieckiego ( choć duża część tych starć nosi nazwę „wojny domowej w Rosji 1917-1923). Biali byli „reakcją” na rewolucję, pełni dawnych przesądów wobec Żydów i małych państw narodowych (od Gruzji po Estonię). Doskonale w wersji faktograficznej wykorzystanie tej przewagi przez komunistów pokazuje książka „Ósmy kontynent” Wojciecha Zajączkowskiego. Po stronie „białych” polskich (komuniści nazywali ich białopolakami) istnieli jednak i ludowcy, i socjaliści, i nacjonaliści. Po stronie „czerwonych” byli komuniści, mniejszości narodowe i wszelkiej maści biedota, proletariat wielkich zakładów oraz ci inteligencji, którzy uwierzyli w socjalizm itp. Mackiewicz pokazuje jak „czerwona” Warszawa czekała na bolszewików, pokazuje też jak biedota folwarczna tylko czekała na łupy z opuszczonych folwarków. Dlatego ruch „czerwonych” jako ruch ponadnarodowy mógł wnikać i włączać narody (dlatego też pewnie część Żydów jako naród niepaństwowy widziała w „czerwonych” swoich bohaterów, takim niewątpliwym bohaterem był Lew Trocki, czy Karol Radek, dla polskiej biedoty i tej części inteligencji „lewicującej” byli też bohaterowie komunistyczni jak Dzierżyński, czy Marchlewski). Wszystko zaczyna się w jednym gimnazjum, z którego los, historia, natura lub Bóg wie, co rzuca „młodych” na każdą stronę. Jedni idą w sowiety, a inni w husarzy, a jeszcze inni do „zielonego” Bułaka… a jeszcze inni robią interesy na czarnym rynku, handlując kokainą i k….w burdelach. Mackiewicz jest antykomunistą, ale „Lewa wolna” to nie jest kolejny panegiryk na „Wodzu, prowadź na Wilno”. W pokoleniu wychowanym w II RP nie wszyscy byli wyznawcami marszałka Piłsudzkiego. Na kartach powieści Piłsudzki to bezwzględny mruk, który wierzy tylko w swoją intuicję (kto nie jest bezwzględny ten ginie w czasie wojny, na wojnie slow thinking is bad idea). Grabski i endecy podpisują haniebny traktat ryski, w momencie kiedy można było zlikwidować komunizm, tę hydrę XX wieku. „Lewa wolna” to nie jest laurka dla II RP, a raczej opis „mądrego po szkodzie” (autor pisał niemal pół wieku po wydarzeniach). Nowoczesną wojnę ciężko było przeżyć „normalnie”. Większość żołnierzy w jakiś sposób się odurzała. Wysoki stres potyczek rekompensowano sobie kokainą, wódką i seksem. Tę atmosferę poluzowania obyczajów, oddaje Mackiewicz znakomicie (Na pytanie co robi Karol z Zosią, ich pokojówka odpowiada: śpią ze sobą. Oto duch nowych czasów, koniec pruderii doby ancien regime’ów). Najlepiej jednak oddaje Mackiewicz śmierć żołnierzy na wojnie. Nie wywyższa jej tylko werystycznie pokazuje jako część całego spektaklu, ciach, po człowieku, opis ran, krew, jedziemy dalej. Cywile, jak to się mówiło w prozie Tomasza Manna o osobach nie-wojennych, nie są przyzwyczajeni do śmierci bez uroczystości, bez splendoru. Wojna odbywa się wulgarnie, nikt nie śpiewa raczej „O mój rozmarynie”. ” - A jaka ona, z wyglądu, ta rewolucja? - Taka sobie pinda, jeszcze ładniejsza od ciebie. - Młody ty cham, jeszcze. - To po co pytasz młodego. Pytaj starego.” WINTOWT CZYLI INNE UKĄSZENIE PRZEZ KOMUNIZM Najpierw postać diabła. Wintowta werbuje osoba opisana tak: Przyjął go młody brunet ubrany w modną kurtkę skórzaną, rozparty za stołem, na którym były tylko plamy atramentu i nadtłuczony spodek służący za popielniczkę. Papierosy i czarna skóra, inteligent. Diabeł zapisuje, ale dlaczego Janek Wintownt przyjmuje zaproszenie? Ten „łagodny, zawsze grzeczny, raczej uśmiechnięty” chłopak z sąsiedztwa? W rozmowie z innym tłumaczy to sentymentem do ludu i solidarnością z nim. - Co mnie pociągnęło? Bo ja wiem... Trudno zdefiniować. Jakaś wspólnota z czasów poprzedniej służby, z żołnierzem. Sentyment do rosyjskiego ludu. Nie wiem dlaczego, ale poczułem się z nim, z jego losem związany. Zachciało mi się go dzielić, nie? - Ty rzuć to - mówił Amoriakin. - Przede wszystkim wszelki sentyment. To nie na miejscu. Obrałeś fałszywe podejście. I w ogóle, i w szczególe. Nasza dziś główna podpora to "strzelcy łotewscy", to "międzynarodowa brygada". Węgrzy, o! Żydzi. To prawdziwa gwardia rewolucji. A naród rosyjski gówno psie. Nie zawracaj nim sobie głowy. Nawóz, na którym dopiero sadzić będziemy. - Na gównie psim niczego się nie sadzi - uśmiechnął się dobrodusznie Wintowt. - Ja rolnik z urodzenia. - A ty mnie za słowa nie łap. - A słowa twojej propagandy, jak tłumaczyć w takim razie? - Jak?! Słowa są dla niekomunistów. A dla komunistów liczą się tylko czyny. Ot jak. Tak i trzeba. Inaczej nas powyrzynają i o zdrowie nie zapytają. Amoriakin pokazuje siłę komunistów, wyjaśnia dlaczego wygrali. Czyny, czyny, czyny. Słowa są dla niekomunistów. Liczy się skutek. Na kartach „Lewej wolnej” nie znajdujemy za dużo liberałów, owych chwalców procedur („środków”). Liczy się albo Polska, albo Rewolucja. A rewolucja w swojej bezwzględności łamie każde procedury. System zakładników, przykładowo, przeczy zasadzie odpowiedzialności indywidualnej za czyn. Rewolucja tłamsi podstawowe zasady „cywilizacji”. Logika wojny jest nieubłaganna, bezwględna: Żydzi trafiają na stronę komunizmu ( a raczej trafią do mitu „żydokumuny”),Polacy na stronę reakcji ( a raczej na usługi „kapitalistów i faszystów”). Nieważne, że mamy paletę postaci żydowskich różnego rodzaju, Żydzi stają się komunistami, bo komunistami są Radek, Trocki i Kamieniew. Takim komunistą jest powieściowy Wolsof, przyjaciel Wintowta (zauważyć należy, że polscy ułani nie „kolegują” się z Żydami, co jest równie wymowne). Efektem stereotypów jest pogrom piński, który krwawo zaznacza przyjście Polaków na Polesie. NIEPODLEGOŚĆ BIAŁORUSI Na kartach powieści pojawia się często „zielony” oddział Bułak-Bałachowicza, który po pokoju ryskim próbował walczyć jeszcze o pierwszą niepodległość Białorusi, jednak został opuszczony i musiał wrócić na polską łaskę. Bolszewicy próbowali go potajemnie zabić, jednak przez przypadek kula dosięgła brata. Wojna polsko-bolszewicka toczyła się o tereny dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, tworu który panował na tych ziemiach od późnego średniowiecza do końca XVIIII wieku (pół tysiąclecia). Wojna polsko-bolszewicka na gruzach imperium carów była wiosną narodów, ale nie wszystkie narody wyszły z niej z swoją państwowością pod swoim liderem, jak Polska Piłsudzkiego, nie było Białorusi Bułaka, Ukrainy Petlury, ani Donu Krasnowa. Rosja sowiecka zgniotła ich zarzewie „czerwonym terrorem”. Z drugiej strony konfliktu, Izaak Babel, widząc morderstwa na jeńcach, nie miał wątpliwości pisząc: „jąkąż to wolność przynosimy, okropieństwo”. Zabijanie jeńców wojennych było znane po obu stronach (vide: polskie relacje Świtalskiego i Kukiela, zob. Chwalba, s.311),jednak to, co po polskie stronie było zbrodnią, po drugiej stronie stawało się zasadą działań. Skuteczną, i mroczną zarazem. LEKTURKI: Nasza wojna: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4988138/nasza-wojna Ósmy kontynent: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4897520/rosja-i-narody-osmy-kontynent-szkic-dziejow-eurazji Chwalba: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4931290/przegrane-zwyciestwo-wojna-polsko-bolszewicka-1918-1920 Ostatnie rozmyślania o „Zniewolonym umyśle”: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/zniewolony-umysl-przedmowa-timothy-snyder/opinia/88699797 Z perspektywy Armii Czerwonej (Izaaka Babla): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4986756/konarmia Z perspektywy Mazowsza: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4975949/mazowsze-polnocne-podczas-najazdu-bolszewickiego-1920-roku Z perspektywy Rembeka: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4971475/w-polu Z perspektywy Berezyny: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/86536/nadberezyncy Z perspektywy Kozaków: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/52865/cichy-don-tom-1
prej7 - awatar prej7
ocenił na611 miesięcy temu
Myśl w obcęgach. Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów Stanisław Cat-Mackiewicz
Myśl w obcęgach. Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów
Stanisław Cat-Mackiewicz
Autor był człowiekiem głęboko oczytanym w tematyce Rosji; jej historii, kultury, ustroju. Co więcej, miał okazję spędzić kilkanaście dni w Zwiazku Republik Sowieckich, odbywając podróż, która pozostawiła w nim silne wrażenie. (przed 1930 rokiem). Była to wyprawa nie tylko geopolityczna, ale przede wszystkim intelektualna i psychologiczna. To dzięki niej mógł dogłębnie przyjrzeć się mechanizmom rządzącym sowieckim społeczeństwem. Sam przyznaje: • „znałem nieźle historię, literaturę, byt przedwojennej Rosji (…) konstytucję ZSRR umiałem omal nie na pamięć.(…)” Zanim wyruszył zadał sobie kilka fundamentalnych pytań, na które próbował odpowiedzieć w tej książce: 1. „Czy w razie wojny ościennej w Rosji obudzi się patriotyzm państwowy, który zacznie pomagać rządowi sowieckiemu w walce z wrogiem, cudzoziemcem, czy też przeciwnie, wybuch wijny wywoła kontrrewolucję w Rosji? 2. Czy w walce pomiędzy rosyjsko-bolszewickim centralizmem a siłami decentralistyczno-nacjonalistycznymi, zwycięży pierwszy czy też drugi? 3. Jak się przedstawiają wpływy Azji na bolszewicką Rosję? 4. Jak wygląda ra młodzież, która jest wychowana „bez żadnej moralności”, urabiania w pojęciu, że religijność jest jakimś objawem patologicznym w rodzaju histerii płciowej? 5. Jak się przedstawia sprawa rosyjskiego „palimpsestu”?” Wyruszając, postawił sobie jasny cel: • „(…) szukałem rzeczy trwałych, stałych, niezmiennych w Bolszewii.” Tymczasem, podczas podróży, odkrył, że w tym państwie: • „Wszystko jest płynne, wszystko jest względne, wszystko ulega prądowi walki rewolucyjnej, która płynie naprzód, jak rzeka podczas powodzi.” W jego oczach Związek Sowiecki był państwem pozbawionym fundamentów prawnych, jakie znała Europa: • „W państwie sowieckim nie istnieje żadna norma jurydyczna w naszym europejskim pojęciu „istnienia”, działania normy, (…) prawa cywilnego, (…) karnego i konstytucyjnego.” Zderzenie dwóch światów zachodniego i wschodniego, opisał w sposób niezwykle obrazowy: • ”Nasz świat jest światem wypoczynku, światem zabawy w politykę i tenis, światem chleba i kultury – ich świat to świat histerii, okrzyków, haseł i szamotania się z pracą.” Warto zaznaczyć, że książka po raz pierwszy została wydana w 1931 roku. Nie jest to agitka ani manifest, lecz chłodna, choć poruszająca analiza rzeczywistości. Autor miał nieprzeciętny dar trafnej obserwacji. Nie ukrywał swoich przekonań, silnych zasad monarchicznych i rzymskokatolickich. W rej książce, dążył do uczciwości i intelektualnej bezstronności. Podchodził do tematu z psychologicznego punktu widzenia. Próbował uchwycić skutek jaki wywarl eksperyment na rosyjskim narodzie. Pisał wprost: • „Jest to wielki kocioł, wrzacy rewolucją.” Na końcu książki znajduje się krótka nota, autorstwa Andrzeja Nowaka, komentarz do Pamimpsestu Stanislawa Mackiewicza. Nowak zauważa, że Mackiewicz uznawał dwa najważniejsze nieszczęścia, jakie dotknęły ludzkość; jedno to rewolucja rosyjska, a drugie – Sobór Watykański II.
lenonek - awatar lenonek
ocenił na96 miesięcy temu
Listy z Rosji Astolphe de Custine
Listy z Rosji
Astolphe de Custine
Opis i opinie o książce są wyczerpujące. Cóż można dodać? Listy markiza są w Polsce mało znane, dosłownie parę wzmianek w literaturze. A szkoda. Niezapomniana lektura. Moim zdaniem książka - matka, dla wszystkich późniejszych historyków. Nie twierdzę, że następcy byli plagiatorami, ale tyle razy spotykałem się z opiniami innych autorów, jakby żywcem zapożyczonych od autora. Na pewno była to lektura obowiązkowa dla każdego z nich. Wiele celnych opinii o Rosjanach i Rosji, dwa przykłady: " Rosjanie zgnili, zanim dojrzeli " " Syberia zaczyna się od Wisły " itd. itp. Jeden opis bardzo smutny, przytoczę go w całości, bo nie myślę, żeby dużo osób miało możliwość przeczytać książkę. Petersburg 1839r."... trafiłem nogą na kamień i przeczytałem na nim imię, które mnie mocno wzruszyło: Poniatowski... Królewska ofiara próżności, ten zbyt łatwowierny kochanek Katarzyny II jest pochowany tu bez żadnych należnych mu względów, ale wyzuty z majestatu korony, zachował majestat nieszczęścia. Niedole tego władcy, jego zaślepienie tak okrutnie ukarane i perfidna polityka jego wrogów zwraca uwagę wszystkich podróżnych na jego poniechany grób. " Bez komentarza. Nie, chwila ciszy. Jaki był, taki był, ale to zawsze KRÓL POLSKI. Jego ciało przeniesiono w 1938 r. do Wołczyna ( obecnie Białoruś ). Od 1995 r w Warszawie, w katedrze św, Jana. Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać na 246 stronach niekończącej się krytyki Rosji, cara, arystokracji, chłopów, wojska ( za wyjątkiem Kozaków ) azjatyckiej mentalności, strachu, zakłamania, architektury, kultury... spokojnie, spokojnie, brak kultury to też kultura, a to tylko wstęp do wyliczanki, to znalazł swoją książkę. Polecam.
ando - awatar ando
ocenił na1010 miesięcy temu
Obóz świętych Jean Raspail
Obóz świętych
Jean Raspail
Witam. Można byłoby pisać o ciekawym pomyśle autora z pogranicza s-f, fantazji napisanej ze swadą, z widoczną nutą ironii gdyby nie to fakt że po 50 latach więcej w tym faktach niż literackiej fikcji. Każdy może inaczej odebrać intencje autora, sam często zastanawiałem się czy dobrze odczytuję przekaz zawarty w tej książce. W wielu komentarzach przewijają się zarzuty o rasizmie czy faszyzmie autora. Od razu można się domyślać poglądów autorów takich słów, może warto się zastanowić nad takimi epitetami bo to był standard w propagandzie bolszewickiej od początku rewolucji w Rosji. Marksiści i pokrewni chyba nigdy się nie zmienią... Wracając do tez z książki. Tej lawiny już się raczej nie zatrzyma, jak ktoś tu już celnie skomentował. Nie chodzi tu tylko o rozmycie naszej tożsamości, naszej tzn. cywilizacji łacińskiej. Przykre że jeśli rzeczywisty proces, tak podobny do wizji autora, nie zostanie przerwany to dla wielu z nas ciężko będzie nazwać to co nas otacza wymarzonym domem. Dla niektórych pewnie nie ma to znaczenia jak zmienia się świat. Ja nie tylko należę do pokolenia które już przemija ale chyba i do tych którzy tęsknią za światem swojej młodości. Nie tylko dlatego że idealizuje się ten świat sprzed wielu lat ale i że niekoniecznie to co przyszło i zastąpiło stare jest czymś lepszym. Jest czymś innym i to nie zawsze jest miłe sercu. Być może i o tym myślał autor pisząc tę książkę a może trochę to wszystko spłycam. Pozdr.
NerwowyCzytelnik - awatar NerwowyCzytelnik
ocenił na81 miesiąc temu
Wieszanie Jarosław Marek Rymkiewicz
Wieszanie
Jarosław Marek Rymkiewicz
Po przeczytaniu Żmutu, Rejtana i Wieszania już jasno widzę, że Rymkiewicz stworzył specyficzną, sobie tylko właściwą formę narracji. Jest to esej naukowo poetycki. Jakiś dyskurs historyczno magiczny. Narrator przedziera się przez biblioteki, archiwa, własną pamięć i intuicję. Po drodze spiera się sam ze sobą, czasem z czytelnikiem, a innym razem z tą czy inną opisywaną postacią. Aby docenić Wieszanie trzeba znać Warszawę. Tak od pl. Trzech Krzyży do Dworca Gdańskiego z jednej strony i od Wisły do Powązek z drugiej. Autor prowadzi nas skrajem dwóch czasów. Tamtego z roku 1794 i tego współczesnego Rymkiewiczowi. Za parę lat miasto znów się zmieni i ktoś będzie musiał tłumaczyć czytelnikowi z przyszłości, co w danym miejscu było w czasach kiedy pisał Rymkiewicz. Autor niemal jak w filmie, nakłada na siebie warstwy miasta . Tak jest, gdy opisuje widok z okna czytelni Instytutu Badań Literackich w Pałacu Staszica. Widzimy jednocześnie dwa czasy. Ta szubienica z 1794 roku wciąż tam stoi choć dawno już jej nie ma. Tak samo inna szubienica, na szerokim Krakowskim Przedmieściu. Dziś można przysiąść w kawiarni zaraz obok Domu Literatury i pijąc kawę popatrzeć w tamto miejsce. Ja mógłbym dodać jeszcze co najmniej dwie szubienice. Rymkiewicz o nich nie pisze. Jedna stała na dzisiejszym pl. Piłsudskiego w sierpniu 1944. Niemcy powiesili na niej pielęgniarki z powstańczego szpitala. Może stała niedaleko tej opisywanej przez Rymkiewicza. Tej obok pałacu Bruhla. Może ktoś sprawdzi. Inna stoi do dziś na Woli. Też niemiecka, tylko z roku 1942. To jednak już całkiem inna historia. Wiem, że wielu nie potrafi czytać Rymkiewicza nie osądzając jego poglądów. Warto spróbować i dać Poecie szansę. Myślę, że Rymkiewicz gdzieś tam na lepszym świecie spaceruje ulicami równoległej Warszawy, której nigdy nikt nie zbrukał szubienicami i jest zadowolony, że to co napisał budzi w nas wciąż tyle emocji.
Krzysztof U - awatar Krzysztof U
ocenił na105 miesięcy temu
Na skraju Imperium i inne wspomnienia Mieczysław Jałowiecki
Na skraju Imperium i inne wspomnienia
Mieczysław Jałowiecki
Wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego to nie tylko lektura, lecz fascynująca wyprawa przez epoki, tożsamości i wydarzenia, które ukształtowały Europę Wschodnią. Autor, z niezwykłą pasją i swadą, maluje słowem świat, który odszedł bezpowrotnie. Jego opowieść rozpoczyna się w sercu Wileńszczyzny, gdzie korzenie Jałowieckich sięgają daleko w przeszłość, aż po ruskich kniaziów Pieriejasławskich. Autor miał osobliwe szczęście "życia w ciekawych czasach" – od zmierzchu imperium carów, przez odzyskanie przez Polskę niepodległości, aż po II wojnę światową. Jałowiecki, jako pierwszy przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej w Wolnym Mieście Gdańsku, stał się naocznym świadkiem narodzin nowego porządku w Europie. Jego wspomnienia to mozaika barwnych portretów, od sielskich dworów wśród litewskich borów, po gorączkowe tygodnie w wojennej Rosji czy zawiłości polityczne międzywojennego Gdańska. Nostalgia przeplata się tu z pasją, a osobiste refleksje Autora, pełne patriotycznego żaru i czasem gorzkiej ironii, nadają lekturze niepowtarzalny klimat. Wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego to nie tylko zapis przeszłości, lecz również – a może przede wszystkim – przestroga i wezwanie do pamięci o tradycjach, kształtujących naszą tożsamość, które - właściwie wykorzystane - mogą być ogromnym atutem. Pozycja autorstwa Mieczysława Jałowieckiego zachwyca bogactwem szczegółów, mądrością spostrzeżeń i kunsztem pisarskim, godnym dojrzałej literatury. Polecam, nie tylko pasjonatom historii ...
Dariusz BOŃCZA-WYSPIAŃSKI - awatar Dariusz BOŃCZA-WYSPIAŃSKI
ocenił na97 miesięcy temu
Jakie piękne samobójstwo Rafał Ziemkiewicz
Jakie piękne samobójstwo
Rafał Ziemkiewicz
Książka jest bardzo dobra. Dostajemy do ręki kawał naprawdę dobrej pracy historycznej, którą opracowanie nie jest, czego Autor nie ukrywał. Analizując historię Polski Ziemkiewicz prowadzi narrację i próbuje odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego Polacy walczyli o swoje zniewolenie? Dla autora odpowiedzią jest teza – dla niego oczywista – która krąży w przestrzeni medialnej i popularnonaukowej – w naukowej rzadziej – od dłuższego czasu, mianowicie: „…znaleźliśmy się po niewłaściwej, niezgodnej z naszymi interesami stronie”; „Prawda jest taka, że powinniśmy byli zawrzeć sojusz nie z cynicznymi kłamcami i tchórzami Chamberlainem i Daladierem, ale z Hitlerem” (s. 394). Wokół tego twierdzenia toczy się cała oś narracji. To mój główny zarzut, często popełniany przez młodych historyków, że ta teza do tego stopnia zdominowała myślenie Ziemkiewicza, że nic nie jest go już w stanie od niej odwieść i to ona jest kręgosłupem pracy. Bez tej tezy byłaby to kolejna publicystyczna książka, która – gdyby nie nazwisko autora i kontrowersja – pewnie byłaby jednym z wielu kolejnych głosów „za”, czy „przeciw”. A czy Hitler nie był kłamcą i tchórzem? Oczywiście był, więc tę tezę można uznać za kłamstwo, chyba że przymiotniki są zabarwieniem tezy, a istotą bohaterowie, więc wtedy można twierdzenie rozważyć. Ale tego Autor nie dostrzega, podobnie w wielu innych miejscach. Inne twierdzenia: „…należało zacisnąć zęby, przyjąć niemieckie warunki i z bronią u nogi czekać, co będzie dalej. Zawsze istniała szansa (…),że Niemcy wyszczerbią sobie zęby (…) na potężnych umocnieniach Liniii Maginota, a wtedy 50 polskich wciąż nienaruszonych dywizji stanie się (…) powodem zabiegów o naszą życzliwość ze strony Francji i Anglii” (s. 182). Znowu Autor zakłada, że spełnienie takiego scenariusza byłoby lepsze dla Polski i mogłoby się skończyć pomyślniej. Tylko że jest to scenariusz niesprawdzalny, bo alternatywny i znając dość dobrze historię nie mam przekonania, że summa summarum Polska osiągnęłaby więcej. Zresztą Paryż i Londyn – na marginesie nie było takiego państwa jak Anglia, tylko Wielka Brytania – zabiegały o życzliwość Polski, lecz nie to było problemem, tylko ich niechęć do udziału w wojnie, do prowadzenia wojny. I tym sposobem wracamy do punktu wyjścia. Nikt jeszcze nie przedstawił – moim zdaniem nie przedstawi – przekonującego argumentu, co skłoniłoby zwłaszcza Francję do wysłania swoich wojsk przeciw Niemcom. Dlaczego? Bo to „wróżenie z fusów”. Wszystkie dokumenty w archiwach francuskich i opracowania historyków wskazują jasno: francuskie władze polityczne i wojskowe nie chciały brać udziału w wojnie. Dlatego z całym szacunkiem dla Ziemkiewicza, ale jest to myślenie życzeniowe, nie znajdujące potwierdzenia w źródłach – przede wszystkim francuskich dokumentach. Kolejna ocena Autora: „…gdyby Beck zachował się rozsądnie, ustąpił w sprawie Gdańska i włączył Polskę do paktu antykominternowskiego...” (s. 299). Znowu, takie działania byłyby rozsądne, rozumne, czytaj: polska polityka zagraniczna była nierozsądna, nierozumna, mówiąc wprost głupia. Znowu trudno zgodzić się z Autorem, ale nie chcę już się rozwodzić. Miałem zakończyć tym stwierdzeniem, ale umieszczę je tutaj, bo chyba „najlepiej” będzie pasowało: Choć Polska była podmiotem na arenie międzynarodowej w latach 30-tych to sama o sobie nie decydowała. To jest istota polskiej sytuacji tamtego okresu. Dlatego z uśmiechem na twarzy zawsze podchodzę do kolejnych „fenomenalnych” wizji – vide książka Piotra Zychowicza „Pakt Ribbentrop-Beck” – jak to Polacy podejmując inne decyzje mogli ograć Hitlera, lub Stalina, a może obu jednocześnie. Nie mogła! Jeszcze raz powtórzę: Nie mogła! Jak masz krótkie rękawki to jesteś skazany na to, co zrobią Ci z mankietami. Dlatego książka Ziemkiewicza choć napisana świetnie – czyta się strona po stronie – dla mnie w zasadniczej kwestii niczego nowego nie przyniosła. Polska w 1939 r. sama o sobie nie decydowała, nie wiemy kiedy byłaby w stanie sama o sobie decydować – czy w 2026 r. Polska sama o sobie decyduje – i na tym polega tragizm tej sytuacji. Czego Beck by nie zrobił to i tak on, a przede wszystkim Polska była skazana na porażkę. O sobie decydują tylko mocarstwa - względnie dzisiaj "supermocarstwa" - a Polska takim nie była wtedy i dziś także. Mimo wszystko polecam, żeby wyrobić sobie własne zdanie i zmierzyć z twierdzeniem autora: Polska mogła uniknąć porażki, gdyby… Miłego czytania.
Tomasz - awatar Tomasz
ocenił na72 miesiące temu
Ciemność w południe Arthur Koestler
Ciemność w południe
Arthur Koestler
Dobrze napisana, mocna proza. Relacja więźnia politycznego sowieckiego aresztu śledczego. Postać ponoć wzorowana na osobie Bucharina (czerwone ścierwo które na własnej skórze doświadczyło tego, co samo zgotowało innym). Typowo sowieckie metody tortur i szantażu psychicznego i fizycznego (tego drugiego bohater książki akurat nie doświadczył). Ale, pierwsze ale, to co autor zawarł na kartach książki, nie dziwi mieszkańca Czechosłowacji, Rumunii, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier itd. Dziwi, tu drugie ale, samego autora - Arthura Koestlera. Parę słów na jego temat. Kolejny zachodni lewak (Anglik),zachwycony pierwszym państwem robotniczo-chłopskim i jego elitą (Stalin i jego dwór). Cóż więc robi? Jedzie do tego wyśnionego raju i trafia za kraty (oczywiście szpiegostwo). Spędza tam 3 miesiące, czekając jak sam pisał, dnia kiedy dostanie kulę w potylicę (po uprzednim wybiciu zębów i wyrwaniu wszystkich paznokci). Dzięki wstawiennictwu przyjaciół zostaje zwolniony (sic!),ale, to już trzecie ale, miłość do komuny trwa w najlepsze. Kolejny etap życia to udział jako korespondent wojenny w Hiszpanii. I tu drugie otrzeźwienie. Do tego tępego łba trafia wreszcie że walczący o lepsze jutro prości Hiszpanie (republikanie to nie byli komuniści),są tylko narzędziem w rękach sowietów i międzynarodowych bojówek komunistycznych, którzy chcą z tego kraju zrobić swoją czerwoną kolonię. Wraca do Anglii i swej lewackiej gazetki, ale wciąż jeszcze nie do końca wyleczony z komuny (z komunizmem jest jak z chorobą weneryczną, nie da się jej do końca wyleczyć, można ją co najwyżej podleczyć). Dużo o autorze książki, naprawdę dobrej i wartej polecenia, trochę mniej o samej książce, ale to specjalnie. Starsi czytelnicy wiedzą dlaczego, bo tego doświadczyli mniej lub bardziej, młodszych odsyłam do bogatej literatury tego okresu. Sam autor ponoć pod koniec życia wyleczył się z czerwonej zarazy, ale (znów ale, tym razem ostatnie),dla mnie nawrócony komunista to tyle samo co nawrócony pedofil. Wyrządzony szkód nie da się odwrócić. To jak zwykle moja prywatna opinia z którą można polemizować Pozdrawiam serdecznie
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na67 miesięcy temu

Cytaty z książki Kontra

Więcej
Józef Mackiewicz Kontra Zobacz więcej
Józef Mackiewicz Kontra Zobacz więcej
Józef Mackiewicz Kontra Zobacz więcej
Więcej