-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać349 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
odpowiedzi [193]
Mnie tylko ciekawi czy te wszystkie osoby, które tak podkreślają różnicę między książką "prawdziwą" i "naprawdę wartościową", a "mrozami" i deprecjonują czytanie tych drugich, bo to przecież nie ma wartości, gardzą wszelką muzyką poza tą poważną, oczywiście słuchaną wyłącznie w filharmonii, telewizją i innym youtubem, bo tylko teatr ma prawdziwą wartość, a internet, to wyłącznie poważne i wartościowe strony informacyjne i edukacyjne.
Powtarzam po raz n-ty: nie oczekujcie, że ktoś, kto nie przeszedł przez etap literatury mniej lub bardziej śmieciowej, nagle obudzi się z olśnieniem, że pora przeczytać klasyków literatury i noblistów. Oczywiście Czytanie literatury rozrywkowej nie gwarantuje, że jej odbiorca w pewnym momencie wejdzie na wyższy poziom, ale na pewno daje większą szansę niż u nieczytających w ogóle.
Mnie tylko ciekawi czy te wszystkie osoby, które tak podkreślają różnicę między książką "prawdziwą" i "naprawdę wartościową", a "mrozami" i deprecjonują czytanie tych drugich, bo to przecież nie ma wartości, gardzą wszelką muzyką poza tą poważną, oczywiście słuchaną wyłącznie w filharmonii, telewizją i innym youtubem, bo tylko teatr ma prawdziwą wartość, a internet, to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W kamienicy mieszkają cztery rodziny i każda z nich coś przeczyta, już to podniesie wskaźnik, to nic, że tylko pan D. i pan F. przeczytał książkę naprawdę, prawdziwą, a panie czytały "dopaminkowe piśmiennictwa", szybkie romansiki, że dzieci oglądały tylko obrazki, bo literki były za duże, a młoda N. kupiła książki i dała je do ozdoby na półkę, nigdy nie wiedząc nawet, o czym to jest. Statystyka pokazuje, że wszystkie te rodziny czytają, ale to, co i czy naprawdę, to już inna sprawa. I co ciekawe, zawsze się uważa, że czytanie komiksów to nie czytanie książki, ale już "dopaminkowego romansika" z pomocą AI, to już trzeba zaliczyć za ksiązkę. Hm...
Ja bym chciała, żeby mniej książek na rynku się pojawiało, a więcej z sensem, żeby te sensowne mi nie umykały przygniecione przez te liczne.
Statystyka statystyką wartości nie niesie.
W kamienicy mieszkają cztery rodziny i każda z nich coś przeczyta, już to podniesie wskaźnik, to nic, że tylko pan D. i pan F. przeczytał książkę naprawdę, prawdziwą, a panie czytały "dopaminkowe piśmiennictwa", szybkie romansiki, że dzieci oglądały tylko obrazki, bo literki były za duże, a młoda N. kupiła książki i dała je do ozdoby na półkę, nigdy nie wiedząc nawet, o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
No cóż, "dopaminkowy romansik" liczy się za książkę, czy to się komu podoba, czy nie.
Ale, tak patrząc przez ostatnie lata na nowości i rzadko znajdując coś dla siebie, muszę się zgodzić, że byłoby dobrze, gdyby trochę pohamowano z ilością i zastąpiono ją jakością wydawanych tytułów.
No cóż, "dopaminkowy romansik" liczy się za książkę, czy to się komu podoba, czy nie.
Ale, tak patrząc przez ostatnie lata na nowości i rzadko znajdując coś dla siebie, muszę się zgodzić, że byłoby dobrze, gdyby trochę pohamowano z ilością i zastąpiono ją jakością wydawanych tytułów.
Czytania, a czytanie za zrozumieniem, to różnica.. Może i niezbyt duża, ale wciąż różnica. Jest wiele tytułów do przeczytania, nie neguję tego. Ale, ile jest wartościowych pozycji?
Czytania, a czytanie za zrozumieniem, to różnica.. Może i niezbyt duża, ale wciąż różnica. Jest wiele tytułów do przeczytania, nie neguję tego. Ale, ile jest wartościowych pozycji?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam pytanie, które na pierwszy rzut oka może wydawać się niepoważne, ale apeluję o nie rozpalaniu dla mnie stosu, przynajmniej nie od razu. Czy naprawdę potrzebujemy więcej Czytelników w Polsce? Czy naprawdę są nam potrzebne ogromne wskaźniki i wysokie procenty? Gdy nagle okazałoby się, że 80 procent Polaków czyta, to dzięki temu mielibyśmy do czynienia z mądrzejszym i bardziej oczytanym społeczeństwem? Z empatycznymi ludźmi, wrażliwymi i elokwentnymi na każdym kroku? Bądźmy szczerzy, te ponadprogramowe masy sięgałyby bo kolejne wypociny Mrozopodobne, żenujące romansidła, czy też importowaną mało oryginalną młodzieżową fantasy, a także tą naszą polską - żerująca na najniższych instynktach, często wulgarną i przaśną. Czy naprawdę z tego będziemy dumni? Bo przynajmniej coś czytają. Niech czytają lepiej instrukcje obsługi, albo podręczniki do kodowania. Mam wrażenie, że będzie to z większym pożytkiem dla społeczeństwa. Mamy na szczęście takie czasy, że książek w różnych gatunkach jest od groma *tych złych tych dobrych) i każdy młody człowieka ma okazję sięgnąć po coś, co być może go zainteresuje, po coś, co sprawi, że zakocha się w czytaniu. A może nawet część z nich z nich będzie sięgać bo literaturę na wysokim poziomie. I z tej właśnie garstki będę dumny (ja osobiście się nie do niej raczej nie zaliczam, czytam co popadnie)
Mam pytanie, które na pierwszy rzut oka może wydawać się niepoważne, ale apeluję o nie rozpalaniu dla mnie stosu, przynajmniej nie od razu. Czy naprawdę potrzebujemy więcej Czytelników w Polsce? Czy naprawdę są nam potrzebne ogromne wskaźniki i wysokie procenty? Gdy nagle okazałoby się, że 80 procent Polaków czyta, to dzięki temu mielibyśmy do czynienia z mądrzejszym i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W tej dyskusji nie może zabraknąć głosu legendarnego eksperta i wybitnej pisarki 😇
W tej dyskusji nie może zabraknąć głosu legendarnego eksperta i wybitnej pisarki 😇
@Lis Gracki o Jezu, jakie złoto xDD co za kombo, standardowe jojczenie państwo pomusz, w dodatku jeszcze oberwało się złej młodzieży, dla której każdy pisarz po 18 rż. to dinozaur, no i ten pomysł z egzaminami xDD
Swoją drogą, nie wiem, czy pani pisarka zdaje sobie z tego sprawę, ale jakby rzeczywiście ktoś na serio wziął jej pomysł z ograniczeniem dostępu do zawodu i swego rodzaju centralnym planowaniem, które książki będą wydawane, a które nie, to jej dzieła zapewne nie trafiłyby do druku. Bo znając polskich urzędników, byłoby tak, jak z kanonem lektur i do druku trafiałaby wyłącznie dzieła patriotyczne i religijne, a nie romantasy o nadnaturalnych chadach badboyach.
@Lis Gracki o Jezu, jakie złoto xDD co za kombo, standardowe jojczenie państwo pomusz, w dodatku jeszcze oberwało się złej młodzieży, dla której każdy pisarz po 18 rż. to dinozaur, no i ten pomysł z egzaminami xDD
Swoją drogą, nie wiem, czy pani pisarka zdaje sobie z tego sprawę, ale jakby rzeczywiście ktoś na serio wziął jej pomysł z ograniczeniem dostępu do zawodu i...
Ona i jej wypowiedzi som legendom 😇 Jest również zwolennikiem wchodzenia w pyskówki ze swoimi czytelnikami, którzy nisko oceniają jej książki... a warto zobaczyć o czym pisze. Nie wiem na ile komentarze "gejowskie porno" jest adekwatne, bo nie odważyłem się zaryzykować przeczytaniem próbki jej twórczości.
Gdyby państwo decydowało co ma być wydawane to byśmy dostawali na przemian bogoojczyźniany zakalec z przesłodzonym progresywno-permisywnym napojem gazowanym. I tak to się u nas kręci 😌
Ona i jej wypowiedzi som legendom 😇 Jest również zwolennikiem wchodzenia w pyskówki ze swoimi czytelnikami, którzy nisko oceniają jej książki... a warto zobaczyć o czym pisze. Nie wiem na ile komentarze "gejowskie porno" jest adekwatne, bo nie odważyłem się zaryzykować przeczytaniem próbki jej twórczości.
Gdyby państwo decydowało co ma być wydawane to byśmy dostawali na...
@Lis Gracki nie wiedziałam, nie znałam dotychczas ani jej dorobku, ani działalności pozapisarskiej i nie wiem, czy chcę wnikać w te uniwersum xD Wystarczy mi niedawno głośna na YT drama Katarzyna Romanowska vs. booktokerki i Prostracja 🙃
No niestety tak to by wyglądało, skoro do tej pory rodzimy kanon lektur nie został zaktualizowany ani o Lema, ani o Sapkowskiego, ani nawet o Tokarczuk, to nie ma co liczyć na to, że państwowa komisja ds. oceny książek miałaby na tyle szerokie horyzonty czytelnicze, żeby dopuszczać do druku dzieła niewpisujące się w hasło Bóg Honor Ojczyzna. A takich dzieł obecnie jest jak na lekarstwo, bo nie jesteśmy już ciemiężeni przez najeźdźców.
@Lis Gracki nie wiedziałam, nie znałam dotychczas ani jej dorobku, ani działalności pozapisarskiej i nie wiem, czy chcę wnikać w te uniwersum xD Wystarczy mi niedawno głośna na YT drama Katarzyna Romanowska vs. booktokerki i Prostracja 🙃
No niestety tak to by wyglądało, skoro do tej pory rodzimy kanon lektur nie został zaktualizowany ani o Lema, ani o Sapkowskiego, ani...
Najlepiej stwórzmy państwową komisję, która będzie decydowała o tym, kto ma pozostać na rynku, a kto nie. Ministrowie wiedzą lepiej czego oczekują czytelnicy, a nie jakiś tam "wolny rynek" na którym można wybierać to co się chce. A tak na serio: zawsze najbardziej utyskują ci, którzy mają już spory dorobek literacki. Co stoi na przeszkodzie by promowali swoją twórczość? Dostali szansę, której nie potrafią umiejętnie wykorzystać. Problemem nie są czytelnicy, tylko autorzy naiwnie liczący na to, że wszystko przyjdzie samo bez odrywania palca od klawiatury.
Najlepiej stwórzmy państwową komisję, która będzie decydowała o tym, kto ma pozostać na rynku, a kto nie. Ministrowie wiedzą lepiej czego oczekują czytelnicy, a nie jakiś tam "wolny rynek" na którym można wybierać to co się chce. A tak na serio: zawsze najbardziej utyskują ci, którzy mają już spory dorobek literacki. Co stoi na przeszkodzie by promowali swoją twórczość? ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Dominik ja odnoszę nieco odwrotne wrażenie, łapy po państwo pomusz wyciągają przede wszystkim ci, którzy większego sukcesu nie odnieśli i w świecie literatury są planktonem. Jakoś nie słyszę podobnych żali ze strony Mroza, Pilipiuka czy Grocholi.
@Dominik ja odnoszę nieco odwrotne wrażenie, łapy po państwo pomusz wyciągają przede wszystkim ci, którzy większego sukcesu nie odnieśli i w świecie literatury są planktonem. Jakoś nie słyszę podobnych żali ze strony Mroza, Pilipiuka czy Grocholi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Vampiress Bo oni mają "piniendze", a ci którzy zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy od razu chcieliby mieć "milijony", ewentualnie stałą "rentę" zagwarantowaną przez państwo😉Ale to też nie jest jednoznaczne. Przykładowo: w Polsce mamy sporo współczesnych pisarzy s-f (i nie są to topowe nazwiska z list salonów Książka, Kakao, Mydło i Powidło), którzy wydali kilka książek (1-3). Piszą dalej, świetnie odnajdując się w swojej niszy bez zrzędzenia na to, że "gmin ich nie czyta!". Myślę, że sporą rolę odgrywa tu zbyt wybujałe ego, które blokuje proste działania polegające na autopromocji. Samo "jestę pisarzę" dziś nie wystarczy.
@Vampiress Bo oni mają "piniendze", a ci którzy zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy od razu chcieliby mieć "milijony", ewentualnie stałą "rentę" zagwarantowaną przez państwo😉Ale to też nie jest jednoznaczne. Przykładowo: w Polsce mamy sporo współczesnych pisarzy s-f (i nie są to topowe nazwiska z list salonów Książka, Kakao, Mydło i Powidło), którzy wydali kilka książek...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiech pani Suchocka da dobry przykład i pierwsza przestanie pisać. Nie będziemy tęsknić.
Niech pani Suchocka da dobry przykład i pierwsza przestanie pisać. Nie będziemy tęsknić.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamO proszę, z uniwersum tej postaci jeszcze się nie zetknąłem. Rozumiem, że to konto to swego rodzaju ''performance'' parodystyczno-kabaretowy, czy raczej zwykły internetowy troll?
O proszę, z uniwersum tej postaci jeszcze się nie zetknąłem. Rozumiem, że to konto to swego rodzaju ''performance'' parodystyczno-kabaretowy, czy raczej zwykły internetowy troll?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Wyspiarz a skąd, to wybitna pisarka Agata Suchocka[authorLink]111175|Agata Suchocka[/authorLink], która swoją 19 powieść napisała w dwa tygodnie... ale podobno to wynik 40 lat resirczu (tak twierdziła na swoim profilu FB).
@Wyspiarz a skąd, to wybitna pisarka Agata Suchocka[authorLink]111175|Agata Suchocka[/authorLink], która swoją 19 powieść napisała w dwa tygodnie... ale podobno to wynik 40 lat resirczu (tak twierdziła na swoim profilu FB).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNiestety, ale winę za taki stan rzeczy w dużej mierze ponosi przestarzały, niedostosowany do wieku i zniechęcający kanon lektur. Plus fatalne podejście edukacyjne, z ciśnięciem na wyniki egzaminów, przez co brak czasu na szersze omówienie książek w kontekście współczesności.
Niestety, ale winę za taki stan rzeczy w dużej mierze ponosi przestarzały, niedostosowany do wieku i zniechęcający kanon lektur. Plus fatalne podejście edukacyjne, z ciśnięciem na wyniki egzaminów, przez co brak czasu na szersze omówienie książek w kontekście współczesności.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Anegdota wymyślona: A:Wiecie czemu Żydzi rządzą światem? B:... A: Bo czytają książki. B:To ja nie chce rządzić światem.
Ogólnie, ewolucyjnie rzecz biorąc już chyba Prusacy udowodnili, że piśmienny obywatel to dobra inwestycja (jak ktoś chce dowody to proszę czytać Stanislasa Dehaene).
Czytanie to też wybór estetyczny. Książki dają piękne "imaginacje". Pozbawiać się piękna to "zbrodnia" na samym sobie :P Serial daje nam na tacy "imaginacje", ale one nie są nasze.
A tak poza tym, czytanie to katorga, męczenie, czasami mam wrażenie, że orka. Już Dukaj, czy Lem coś tam fantazjowali o bezpośrednim transferze wrażeń...czyli o czytaniu bez czytania!
Czytam z przyzwyczajenia, ale czy to naprawdę warte tego wszystkiego, może to tylko nasze wrażenie, że lubić czytać to coś naprawdę dobrego?
Anegdota wymyślona: A:Wiecie czemu Żydzi rządzą światem? B:... A: Bo czytają książki. B:To ja nie chce rządzić światem.
Ogólnie, ewolucyjnie rzecz biorąc już chyba Prusacy udowodnili, że piśmienny obywatel to dobra inwestycja (jak ktoś chce dowody to proszę czytać Stanislasa Dehaene).
Czytanie to też wybór estetyczny. Książki dają piękne "imaginacje". Pozbawiać się piękna...
Dlaczego tak zwany poziom czytelnictwa nie rośnie? Trywialnie można by odpowiedzieć parafrazując jeden ze skeczy tak: nie marudźmy, że jest to tak mało - mówmy, że mamy aż 41%. Gdybym miał odnieść tę wartość do najbliższego otoczenia, to byłoby to przynajmniej ledwie połowa tego, co obserwuję. Rozszerzając horyzont uznaję, że jest to przyzwoity wynik, biorąc pod uwagę atakujący naszą uwagę i chęć czytania medialny kult impresji chwilowych i super-ważnych spraw 😵💫.
Co buduje te tylko lub aż 41%? Mnóstwo silniej i słabiej działających czynników.. Systemowym przyczynkiem do 'tylko' bez wątpienia jest edukacja, w której czytanie książek jest nomen-omen, jakby wdrukowane w program nauczania i jest odczytywane 😁 przez potencjalny narybek czytelniczy jako obowiązek i przymus 🤧🤮🥴🙄.
Zwalczeniu tego nie ułatwia eksplodująca co jakiś czas krzykliwa dyskusja (zasadniczo połajanki i wymądrzanie się co jest lepsze, a co niedobre dla edukowanych) o lekturach. Mówiąc wprost, lektury są narzędziem opresji, bo ich zbiór ma edukowanych sformatować, a nie eskalować ich zainteresowanie książkami. Marzy mi się natomiast, żeby można było w podstawę programową j.polskiego ująć dyskusję o książkach, które później weźmiemy na warsztat lekcyjny. Kto i czego się boi? To grzech pierworodny, strukturalny, systemowy.
Dlaczego tak zwany poziom czytelnictwa nie rośnie? Trywialnie można by odpowiedzieć parafrazując jeden ze skeczy tak: nie marudźmy, że jest to tak mało - mówmy, że mamy aż 41%. Gdybym miał odnieść tę wartość do najbliższego otoczenia, to byłoby to przynajmniej ledwie połowa tego, co obserwuję. Rozszerzając horyzont uznaję, że jest to przyzwoity wynik, biorąc pod uwagę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W każdym roku po opublikowaniu raportu muszę wyrazić swoje przemyślenia na temat czytelnictwa i w każdym roku nic się w tej kwestii nie zmienia, na dziesięć osób - moich współpracowników - tylko ja czytam książki i tylko ja wśród tych dziesięciu osób nie mam wykształcenia (mgr, mgr inż.; inż.), jeszcze jedna moja cecha a może wada, mieszkam na wsi podkarpackiej czterdzieści lat temu mówiło się, że nad moją wsią wrony zawracają bo napotykają tabliczkę z napisem "koniec świata" (to taki mało śmieszny żart). Czyli statystyki co do dużych aglomeracji i ludzi wykształconych w moim przypadku nie działają. Co więcej powiem tak: moja koleżanka z którą dzielę jedno biuro zaintrygowana moimi opowiadaniami co czytam, jaką książkę kupiłam, co można wypożyczyć w bibliotece poprosiła mnie o wskazanie jakiejś książki, poleciłam jej "Natalii 5" Pani O.R. Po przeczytaniu zadała mi pytanie: z czego ty się śmiałaś? Tak, tak moi drodzy nie ma się z czego śmiać. Od lat jestem też użytkownikiem lubimyczytać, cenię sobie recenzje wystawiane przez czytelników i oczywiście korzystam z nich. Ja czytam kryminały, obyczajówkę, romanse historyczne (wydawca używa niewłaściwego określenia w tych książkach tyle jest historii co kot napłakał). Czytam książki, e-booki, audiobooki i za nic mam sobie statystyki. Pozdrawiam serdecznie.
PS. Grono użytkowników tych komentujących też sią nie poszerza te same nicki się powtarzają przy różnych dyskusjach.
W każdym roku po opublikowaniu raportu muszę wyrazić swoje przemyślenia na temat czytelnictwa i w każdym roku nic się w tej kwestii nie zmienia, na dziesięć osób - moich współpracowników - tylko ja czytam książki i tylko ja wśród tych dziesięciu osób nie mam wykształcenia (mgr, mgr inż.; inż.), jeszcze jedna moja cecha a może wada, mieszkam na wsi podkarpackiej czterdzieści...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
O wypraszam sobie, koniec świata jest w Szczecinie, dowodem niech będą filmy dokumentalne emitowane w TVP, gdzie wyraźnie się mówi, że ludzie "jadą do Szczecina" i znikają bezpowrotnie. Ziemia jest płaska a my żyjemy przy krawędzi... chwila nieuwagi i taki przyjezdny... spada 😌 do Bałtyku oczywiście, nad którym leży nasze szacowne miasto.
W dyskusjach są te same nicki, bo dla innych nie starczy pieniędzy i tylko ta grupa płatnych trolli się udziela. Inni tylko pro publico bono.
Studia i tytuł (pseudo)naukowy nie czynią ludzi mądrzejszymi ani inteligentniejszymi. Przez dwa lata prowadziłem zajęcia na US z trzema grupami studentów i byłem zszokowany jak oni mało czytają i wiedzą o kulturze.
O wypraszam sobie, koniec świata jest w Szczecinie, dowodem niech będą filmy dokumentalne emitowane w TVP, gdzie wyraźnie się mówi, że ludzie "jadą do Szczecina" i znikają bezpowrotnie. Ziemia jest płaska a my żyjemy przy krawędzi... chwila nieuwagi i taki przyjezdny... spada 😌 do Bałtyku oczywiście, nad którym leży nasze szacowne miasto.
W dyskusjach są te same nicki, bo...
Nie kłam, Lisie, ostatnio byłam w Szczecinie i bez problemu wróciłam na Mazowsze. :)
Nie kłam, Lisie, ostatnio byłam w Szczecinie i bez problemu wróciłam na Mazowsze. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamInteresujące ( przynajmniej mnie) jest tylko pytanie - skąd nagle Orwell w 2025 na 9 pozycji ?
Interesujące ( przynajmniej mnie) jest tylko pytanie - skąd nagle Orwell w 2025 na 9 pozycji ?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo może dlatego, że nasz świat coraz bardziej przypomina ten orwellowski 🙈🤨
No może dlatego, że nasz świat coraz bardziej przypomina ten orwellowski 🙈🤨
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ 1984 czy Folwarku Zwierzęcego?
Z 1984 czy Folwarku Zwierzęcego?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ 1984 moim zdaniem, folwark w zasadzie już za nami, chyba🤔
Z 1984 moim zdaniem, folwark w zasadzie już za nami, chyba🤔
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakoś nie tak dawno uwolniły się prawa do jego twórczości, więc co drugie wydawnictwo postawiło sobie za punkt honoru mieć go w swojej ofercie. Niektórzy wydawali stare przekłady, inni zlecali nowe, przez moment Orwell był wszędzie, stąd też pewnie zwiększyło się zainteresowanie.
Jakoś nie tak dawno uwolniły się prawa do jego twórczości, więc co drugie wydawnictwo postawiło sobie za punkt honoru mieć go w swojej ofercie. Niektórzy wydawali stare przekłady, inni zlecali nowe, przez moment Orwell był wszędzie, stąd też pewnie zwiększyło się zainteresowanie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jedna z lepszych wypowiedzi na temat czytania.
https://youtu.be/YSCuzhNE9IA?is=bZywDJjxNYXi2Tm0
Jedna z lepszych wypowiedzi na temat czytania.
https://youtu.be/YSCuzhNE9IA?is=bZywDJjxNYXi2Tm0
Poziom czytelnictwa rozpościera się nisko, bo Polacy to zadowolone z siebie głąby i leniwi ignoranci. Dość spojrzeć, ile w kraju szurów i płaskoziemców. Ludzie nie czytają, więc są głupi, więc nie czytają - tak to się napędza spirala ciemnoty i nieuctwa.
Z drugiej strony gorsi od tych, co nie przeczytali żadnej książki są podobno ci, co przeczytali tylko jedną książkę.
Poziom czytelnictwa rozpościera się nisko, bo Polacy to zadowolone z siebie głąby i leniwi ignoranci. Dość spojrzeć, ile w kraju szurów i płaskoziemców. Ludzie nie czytają, więc są głupi, więc nie czytają - tak to się napędza spirala ciemnoty i nieuctwa.
Z drugiej strony gorsi od tych, co nie przeczytali żadnej książki są podobno ci, co przeczytali tylko jedną książkę.
Zdecydowanie nie popieram takich uproszczeń. Czyta - mądry, nie czyta - głupi.
Znam wiele osób, które czytają a nie grzeszą oczytaniem (to dwie różne rzeczy). I znam osoby, które ledwie lektury szkolne wymęczyły - i ich poziom wiedzy ogólnej i zaradności życiowej jest całkiem wysoki. W dzisiejszych czasach (i nie tylko dzisiejszych) nie powiedziałabym, że występuje tu czysta koleracja.
Zdecydowanie nie popieram takich uproszczeń. Czyta - mądry, nie czyta - głupi.
Znam wiele osób, które czytają a nie grzeszą oczytaniem (to dwie różne rzeczy). I znam osoby, które ledwie lektury szkolne wymęczyły - i ich poziom wiedzy ogólnej i zaradności życiowej jest całkiem wysoki. W dzisiejszych czasach (i nie tylko dzisiejszych) nie powiedziałabym, że występuje tu...
@Kristo takie uogólnienia są krzywdzące. Ja jestem Polakiem, Ty jesteś (zgaduję) - czy jesteśmy "zadowolonymi z siebie głąbami i leniwymi ignorantami"? 😅 Ludzie nie czytają, lecz to nie oznacza, że nic nigdy nie przeczytali. Równie dobrze można powiedzieć tak w kwestii wyjścia do muzeum czy filharmonii.
Kto się nie rozkoszuje Toccatą i fugą d-moll BWV 565 Johanna Sebastiana Bacha ten "zadowolony z siebie głąb i leniwy ignorant" 😝
@Kristo takie uogólnienia są krzywdzące. Ja jestem Polakiem, Ty jesteś (zgaduję) - czy jesteśmy "zadowolonymi z siebie głąbami i leniwymi ignorantami"? 😅 Ludzie nie czytają, lecz to nie oznacza, że nic nigdy nie przeczytali. Równie dobrze można powiedzieć tak w kwestii wyjścia do muzeum czy filharmonii.
Kto się nie rozkoszuje Toccatą i fugą d-moll BWV 565 Johanna...
Ludzie na ogół czytają przede wszystkim powieści, zatem niekoniecznie czytelnictwo musi iść w parze z większą wiedzą.
Ludzie na ogół czytają przede wszystkim powieści, zatem niekoniecznie czytelnictwo musi iść w parze z większą wiedzą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@pszemeksz powieści historyczne nie dostarczają wiedzy? Kossakowska, Cherezińska?
@pszemeksz powieści historyczne nie dostarczają wiedzy? Kossakowska, Cherezińska?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki myślę, że gdyby czytali powieści historyczne hurtowo, jak to jest np z książkami Mroza, czy Bondy, to nie byłby to problem ^^"
@Lis Gracki myślę, że gdyby czytali powieści historyczne hurtowo, jak to jest np z książkami Mroza, czy Bondy, to nie byłby to problem ^^"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ludzie na ogół czytają przede wszystkim powieści, zatem niekoniecznie czytelnictwo musi iść w parze z większą wiedzą.
Z niektórych powieści można wyłapać całkiem sporo wiedzy ogólnej. Wiadomo, że profesorem od danego zagadnienia od przeczytania powieści nie zostaniesz, ale może być niezłym wstępem do głębszego zainteresowania tematem. Wystarczy tylko chcieć się czegoś dowiedzieć.
Taki przykład pierwszy z brzegu, to "głupi" Rollins lepiej wyjaśnia, czym są i jak działają priony, niż licealny podręcznik biologii w zakresie rozszerzonym. Oczywiście i tak człowiek sobie musiał doczytać szczegóły, ale naprawdę "głupie" rozrywkowe czytadło podało więcej informacji niż podręcznik mający służyć edukacji. Albo Clancy czy inny Higgins, dzięki którym w ogóle dowiedziałem się, że było coś takiego jak IRA, bo szkolny program historii nigdy jakoś nie był w stanie wyjechać poza drugą wojnę światową, a jak już, to coś tam skrótowo bąknął o zimnej wojnie i żelaznej kurtynie. A na "drobiazgi" nie było czasu.
Ludzie na ogół czytają przede wszystkim powieści, zatem niekoniecznie czytelnictwo musi iść w parze z większą wiedzą.
Z niektórych powieści można wyłapać całkiem sporo wiedzy ogólnej. Wiadomo, że profesorem od danego zagadnienia od przeczytania powieści nie zostaniesz, ale może być niezłym wstępem do głębszego zainteresowania tematem. Wystarczy tylko chcieć się...
@kiran nie czytałem Mroza wiec nie mogę się wypowiedzieć jednostkowo, jednak zauważam, że co raz bardziej popularne są powieści oparte na faktach lub osadzone w czasach historycznych (bliższych lub dalszych). Wiem, że Przemysław Kowalewski w swoich mrocznych kryminałach sięga po historyczne motywy lokalne.
Wszystko rozbija się o jednostkowe przypadki. Ale Ale, pamiętajmy, że nauka i poszerzanie horyzontów to tylko jedna z funkcji czytania, innym jest po prostu rozrywka.
@Jerico zgodzę się. czytając archaiczną sowiecką fantastykę naukową bliskiego zasięgu dowiedziałem się o roślinie kok-sagiz i zainteresowała mnie jej historia. W Polsce zmuszano więźniów z jednego z podobozów w Oświęcimiu do uprawy tej rośliny. Nie, to nie był narkotyk 😅
@kiran nie czytałem Mroza wiec nie mogę się wypowiedzieć jednostkowo, jednak zauważam, że co raz bardziej popularne są powieści oparte na faktach lub osadzone w czasach historycznych (bliższych lub dalszych). Wiem, że Przemysław Kowalewski w swoich mrocznych kryminałach sięga po historyczne motywy lokalne.
Wszystko rozbija się o jednostkowe przypadki. Ale Ale, pamiętajmy,...
@Lis Gracki no wiadomo. Książki są rozrywką i w naszym przebodźcowanym świecie, gdzie KAŻDY MUSI SIĘ ROZWIJAĆ, książki, które po prostu się czyta - biegnie z fabuła, nie zastanawia za dużo - są w cenie.
@Lis Gracki no wiadomo. Książki są rozrywką i w naszym przebodźcowanym świecie, gdzie KAŻDY MUSI SIĘ ROZWIJAĆ, książki, które po prostu się czyta - biegnie z fabuła, nie zastanawia za dużo - są w cenie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki @Jerico słuszna uwaga, niemniej jednak dostarczanie wiedzy przez powieści nie jest regułą
@Lis Gracki @Jerico słuszna uwaga, niemniej jednak dostarczanie wiedzy przez powieści nie jest regułą
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@pszemeksz oczywiście, są takie powieści jak Rok w Poziomce[bookLink]4416814|Rok w Poziomce[/bookLink] które są tylko rozrywką. Nie żebym ja czytał, ale poświęciłem czas na obejrzenie aż kilku filmów recenzji tej książki. Czytanie opinii to uczta 😇
@pszemeksz oczywiście, są takie powieści jak Rok w Poziomce[bookLink]4416814|Rok w Poziomce[/bookLink] które są tylko rozrywką. Nie żebym ja czytał, ale poświęciłem czas na obejrzenie aż kilku filmów recenzji tej książki. Czytanie opinii to uczta 😇
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki - powieści to ułamek tego, co czytam. Wolę biografie, książki specjalistyczne i... komiksy. Grube powieści to dla mnie jednak strata czasu.
@Lis Gracki - powieści to ułamek tego, co czytam. Wolę biografie, książki specjalistyczne i... komiksy. Grube powieści to dla mnie jednak strata czasu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki a no tak. Z całą pewnością powieść wybitna. Ze swojej strony polecę książkę górską o wiele mówiącym tytule: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4975398/szczytowanie
@Lis Gracki a no tak. Z całą pewnością powieść wybitna. Ze swojej strony polecę książkę górską o wiele mówiącym tytule: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4975398/szczytowanie
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Lis Gracki jeśli chodzi o analizy powieści autorkasi, polecam odkopanie bloga Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona https://www.niezatapialna-armada.pl/category/katarzyna-michalak/😊
Przenalizowali Bezdomną, Mistrza (365 dni powstałe, zanim Lipińska odpaliła Worda) i Nie oddam dzieci.
@Lis Gracki jeśli chodzi o analizy powieści autorkasi, polecam odkopanie bloga Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona https://www.niezatapialna-armada.pl/category/katarzyna-michalak/😊
Przenalizowali Bezdomną, Mistrza (365 dni powstałe, zanim Lipińska odpaliła Worda) i Nie oddam dzieci.
@Vampiress koleżanka chce mnie wepchnąć na minę? Strona jest na czarnej liście czyli potencjalnie niebezpieczna... Czyżby pani Katarzyna miała aż takie wpływy (lub umiejętności)? 😏
@Vampiress koleżanka chce mnie wepchnąć na minę? Strona jest na czarnej liście czyli potencjalnie niebezpieczna... Czyżby pani Katarzyna miała aż takie wpływy (lub umiejętności)? 😏
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki żadna mina, strona nie jest zawirusowana, po prostu nie była aktualizowana od X lat 😛
@Lis Gracki żadna mina, strona nie jest zawirusowana, po prostu nie była aktualizowana od X lat 😛
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Vampiress zaufałem koleżance 😏 Ta strona to złoto 😆 Chociaż wolałbym to jako słuchowisko 😌
@Vampiress zaufałem koleżance 😏 Ta strona to złoto 😆 Chociaż wolałbym to jako słuchowisko 😌
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki niestety już się pewnie nie doczekamy, parę lat temu analizatory zwinęli działalność 🙁
@Lis Gracki niestety już się pewnie nie doczekamy, parę lat temu analizatory zwinęli działalność 🙁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Strona jest na czarnej liście czyli potencjalnie niebezpieczna... "
E tam "na czarnej liście". Zwyczajnie wygasł certyfikat TLS. W przypadku tej strony wpływ na bezpieczeństwo zerowy.
"Strona jest na czarnej liście czyli potencjalnie niebezpieczna... "
E tam "na czarnej liście". Zwyczajnie wygasł certyfikat TLS. W przypadku tej strony wpływ na bezpieczeństwo zerowy.
Pomijając kwestię "ekranów", myślę, że największym powodem dla którego ludzie nie czytają jest...zwyczajne lenistwo. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu. Książka, w swojej formie, nawet jakieś tzw. pospolite "czytadło" wymaga jednak od świadomego czytelnika - skupienia, uruchomienia (o zgrozo!) własnej wyobraźni (a nie wyszukiwarki na G) ba...w pewnym sensie często też wytrwałości bo nie każdy tytuł "porywa" zaraz od "pierwszej strony". W czasach dominacji (mocno spłaszczonej) kultury "obrazkowo-ekranikowej", książka dla wielu osób jawi się jako jakiś skansen, średniowiecze. Lepszy jest wesoły, kolorowy ekranik niż "czarno-białe" literki. Może zabrzmi to trochę surowo ale uważam, że nie ma kompletnie sensu skupiać się na ludziach, którzy deklarują iż książek nie czytają. Tu nie pomoże żadna kampania - wydmuszka, za ciężkie pieniądze, żadne wymyślone górnolotne hasła ba...nawet twarda (i smutna) statystyka też nic nie zdziała. Chęć do czytania książek powinna dojrzeć w każdym człowieku samodzielnie, ewentualnie pojawić się za spontaniczną zachętą kogoś z rodziny czy znajomych. Tyle. Oczywiście celowo pominąłem milczeniem temat "promowania" czytania na poziomie szkoły bo to "temat rzeka" i na inną dyskusję ale zaryzykuję stwierdzenie, że szkoła w tym względzie raczej też nie pomaga.
Pomijając kwestię "ekranów", myślę, że największym powodem dla którego ludzie nie czytają jest...zwyczajne lenistwo. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu. Książka, w swojej formie, nawet jakieś tzw. pospolite "czytadło" wymaga jednak od świadomego czytelnika - skupienia, uruchomienia (o zgrozo!) własnej wyobraźni (a nie wyszukiwarki na G) ba...w pewnym sensie często też...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
41% - to tylko deklaracja gdyż cześć ludzi wstydzi się przyznać iż nie czyta niczego. Czytelnictwo, a raczej podkreślanie faktu sięgania do książek, jest nadal wyznacznikiem inteligencji i tym samym pretendowania do wyższej lokaty w hierarchii społecznej (tym samym też np. na rynku matrymonialnym).
Osobiście absolutnie nie wierzę w 41%. Chyba, że uwzględnimy uczniów i studentów.
41% - to tylko deklaracja gdyż cześć ludzi wstydzi się przyznać iż nie czyta niczego. Czytelnictwo, a raczej podkreślanie faktu sięgania do książek, jest nadal wyznacznikiem inteligencji i tym samym pretendowania do wyższej lokaty w hierarchii społecznej (tym samym też np. na rynku matrymonialnym).
Osobiście absolutnie nie wierzę w 41%. Chyba, że uwzględnimy uczniów i...
Nie mam czasu?
Nie mam czasu — taki komunikat w zdecydowanej większości przypadków jest po prostu kłamstwem. Takim samym, jak odpowiedź nie mam na prośbę pijaka zbierającego pod sklepem drobne datki na kolejną flaszkę. Nie mam? Ależ mam! Tylko po prostu nie chcę ci dać! Ale na taką odpowiedź niewielu potrafi się zdobyć, więc kłamiemy. I często jeszcze wmawiamy sobie, że okłamując innych, jesteśmy grzeczniejsi, delikatniejsi, bardziej taktowni, lepiej wychowani. Że tak właśnie należy i wypada. Że to jest dobre. Czyżby?
Nie dam jest prostą odpowiedzią, która w pewnym zakresie (materialnym) świadczy o naszych priorytetach. Mam, ale nie dam, bo mam dla rodziny, na własne przyjemności, na cokolwiek, ale nie na dopajanie pijaków — na przykład. I wolno mi tak właśnie.
Nie mam czasu jest uproszczoną do granic możliwości odpowiedzią, komunikatem albo myślą, która w wyjątkowo szerokim zakresie świadczy o naszych priorytetach w wielu różnych dziedzinach życia. Nie mam czasu to jeden z ważniejszych kluczy do duchowego świata wartości człowieka, ściśle związany z inną ważną wartością: z uczciwością wobec samego siebie.
Nie mam czasu?
Nie mam czasu — taki komunikat w zdecydowanej większości przypadków jest po prostu kłamstwem. Takim samym, jak odpowiedź nie mam na prośbę pijaka zbierającego pod sklepem drobne datki na kolejną flaszkę. Nie mam? Ależ mam! Tylko po prostu nie chcę ci dać! Ale na taką odpowiedź niewielu potrafi się zdobyć, więc kłamiemy. I często jeszcze wmawiamy sobie, że...
@Meszuge aż poczułam się osobiście urażona XD
Proszę Cię, ludzie serio nie mają czasu czytać - zwłaszcza tacy, co mają dzieci. Ja nie mam czasu czytać, bo mam więcej pracy niż czasu. No czasem tak bywa. Można to zrozumieć.
Co do "nie dam rady" to akurat fakt i jest to wynik lenistwa.
@Meszuge aż poczułam się osobiście urażona XD
Proszę Cię, ludzie serio nie mają czasu czytać - zwłaszcza tacy, co mają dzieci. Ja nie mam czasu czytać, bo mam więcej pracy niż czasu. No czasem tak bywa. Można to zrozumieć.
Co do "nie dam rady" to akurat fakt i jest to wynik lenistwa.
Droga pani, może się to wydać zaskakujące, ale z moich wyliczeń przeprowadzonych zarówno na palcach, jak i na japońskim kalkulatorze marki Sanyo (jeszcze na gwarancji) wynika, że pani doba i moja doba mają dokładnie po 24 godziny. Ani mniej, ani więcej. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale to prawda! Jeżeli w ciągu doby, którą ma pani do dyspozycji, próbuje pani upchnąć dziecko (w wieku przedszkolnym), studia, biznes oraz fitness, to nic dziwnego, że się nie mieści. ["Łzy w deszczu", s. 71]
:-)
Droga pani, może się to wydać zaskakujące, ale z moich wyliczeń przeprowadzonych zarówno na palcach, jak i na japońskim kalkulatorze marki Sanyo (jeszcze na gwarancji) wynika, że pani doba i moja doba mają dokładnie po 24 godziny. Ani mniej, ani więcej. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale to prawda! Jeżeli w ciągu doby, którą ma pani do dyspozycji, próbuje pani upchnąć...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA czemu poziom czytelnictwa ma rosnąć? Przecież w polskiej kulturze czytelnictwo traktuje się marginalnie - nie ma wsparcia dla czytelników, nie ma programów promocyjnych, które by trafiały do nieczytajacych, a nie "przekonywały przekonanych"; akcje typu "czytanie Pana Tadeusza" to jest przecież śmiech na sali. Jak w TV pojawia się jakiś program o książkach, to znika po kilku miesiącach. Najwięcej dla promowania czytelnictwa to robią obecnie prywatni influencerzy w socialach. Że media społecznościowe nie są konkurencją? To kwestia dyskusyjna - ja zauważam, że jeszcze kilka lat temu, przed pandemią widok człowieka z książką w zbiorkomie był dość częsty, teraz praktycznie już nie widuję nikogo, bo wszyscy siedzą z nosami w telefonach. To, że Polacy nie czytają to również potwierdza poziom wiedzy w temacie "literatury", który, mówiąc wprost jest poniżej dna. Przeciętny Polak, nawet ten wykształcony nie zna najbardziej znanych tytułów, klasyki, pisarzy. A to, że rośnie zainteresowanie bibliotekami, to nie wynik "zmiany modelu konsumpcji", tylko tego, że książki stały się horrendalnie drogie - w porównaniu do jeszcze sytuacji sprzed 2-3 lat. Cena książki 100zł nie należy już do rzadkości i wcale nie dotyczy to tylko jakichś opasłych tomisk, ambitnych książek, np. naukowych, tylko zwykłych powieści. I to nawet bez zabiegów typu "jednolita cena książki", o co ciągle postuluje środowisko wydawnicze i księgarskie. To zdecydowanie też w czytelnictwie nie pomaga. Czytanie traktowane jest więc jako fanaberia i jakieś niszowe hobby, nawet okazja do różnych przytyków, a zgodnie ze słowami Remigiusza Mroza wręcz jako "działalność wywrotowa" - fajnie, że czytający mogą poczuć się "buntownikami", no ale to jakby nie o to chodzi....
A czemu poziom czytelnictwa ma rosnąć? Przecież w polskiej kulturze czytelnictwo traktuje się marginalnie - nie ma wsparcia dla czytelników, nie ma programów promocyjnych, które by trafiały do nieczytajacych, a nie "przekonywały przekonanych"; akcje typu "czytanie Pana Tadeusza" to jest przecież śmiech na sali. Jak w TV pojawia się jakiś program o książkach, to znika po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@joly_fh jak miałoby wyglądać takie "wsparcie dla czytelnika"?
Bywa, że odwiedzam dzieci w szkole podstawowej na lekcji i rozmawiamy o książkach. Bardzo wiele z nich czyta, raczej wyjątki nie czytają. problem jest raczej w rodzicach. Pamiętam sytuację w której wychowawczyni namawiała rodziców, by kupili pamiątkę dla dzieci na zakończenie roku. Proponowała książkę. Reakcja rodziców: łeeee lepiej czekoladę albo kubek. I jakoś połowa zdecydowała się na książki.
Jeśli rodzic uważa, że kubek to doskonały upominek, lepszy od książki... to nie ma dla nich nadziei.
@joly_fh jak miałoby wyglądać takie "wsparcie dla czytelnika"?
Bywa, że odwiedzam dzieci w szkole podstawowej na lekcji i rozmawiamy o książkach. Bardzo wiele z nich czyta, raczej wyjątki nie czytają. problem jest raczej w rodzicach. Pamiętam sytuację w której wychowawczyni namawiała rodziców, by kupili pamiątkę dla dzieci na zakończenie roku. Proponowała książkę. Reakcja...
Wspomniałaś programy w TV o książkach - przepraszam, ale czy to nie troszeczkę tak jak reklamowanie kaplicy w szynku, i być może dlatego brakuje oglądalności? Nie mam telewizora od ponad 20 lat i czuję się z tym wspaniale. Wolę czytać.
Pewnie część z tych osób z nosami w telefonach czyta e-booki. Wiele jest książek niedostępnych w wersji papierowej (i/lub w polskim przekładzie). Poza tym to mniej dźwigania, zakładek, nie ubrudzi się, nie zamoknie itd. W ten sposób smartfon nie zabija książki - daje jej tylko inną postać.
Poza tym, czytanie to nie tylko powieść - to też mądry felieton czy reportaż, dobry wywiad, ciekawy artykuł czy solidne opracowanie na niebanalny temat.
Czytanie jako działalność wywrotowa - podoba mi się :) - prawie jak w "451 stopni Fahrenheita"...
Wspomniałaś programy w TV o książkach - przepraszam, ale czy to nie troszeczkę tak jak reklamowanie kaplicy w szynku, i być może dlatego brakuje oglądalności? Nie mam telewizora od ponad 20 lat i czuję się z tym wspaniale. Wolę czytać.
Pewnie część z tych osób z nosami w telefonach czyta e-booki. Wiele jest książek niedostępnych w wersji papierowej (i/lub w polskim...
@Lis Gracki Problem zawsze jest w rodzicach i niestety nie mam na myśli tylko czytelnictwa...
@Lis Gracki Problem zawsze jest w rodzicach i niestety nie mam na myśli tylko czytelnictwa...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZaglądam do programów Ministerstwa Kultury i jest sporo najróżniejszych inicjatyw, które zdobywają dofinansowania w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Skoro zatem ono nie rośnie, chyba mamy prawo wymagać rewizji tego programu i jego realizacji? Muszę się temu bliżej przyjrzeć.
Zaglądam do programów Ministerstwa Kultury i jest sporo najróżniejszych inicjatyw, które zdobywają dofinansowania w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Skoro zatem ono nie rośnie, chyba mamy prawo wymagać rewizji tego programu i jego realizacji? Muszę się temu bliżej przyjrzeć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dlatego ja nie jestem statystyczny i lubię czytać książki 😁 W grudniu usłyszałem bardzo miły komplement, że podnoszę poziom czytelnictwa w Polsce. Rok temu 208 książek, obecnie 70. Nie idę na ilość, ale jest tak wiele, co chce przeczytać i szukam inspiracji do moich prac.
Tak w ogóle to nie do pomyślenia, bulwersujące dla mnie, że Sienkiewicz jest gorszy od Mroza. Ten pierwszy to jest artysta i geniusz 😁
Dlatego ja nie jestem statystyczny i lubię czytać książki 😁 W grudniu usłyszałem bardzo miły komplement, że podnoszę poziom czytelnictwa w Polsce. Rok temu 208 książek, obecnie 70. Nie idę na ilość, ale jest tak wiele, co chce przeczytać i szukam inspiracji do moich prac.
Tak w ogóle to nie do pomyślenia, bulwersujące dla mnie, że Sienkiewicz jest gorszy od Mroza. Ten...
Nie chodzi o to, że promil Polaków mógł się poczuć lepiej, bo więcej czyta, tylko żeby więcej czytali wszyscy.
Nie chodzi o to, że promil Polaków mógł się poczuć lepiej, bo więcej czyta, tylko żeby więcej czytali wszyscy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@joly_fh jest taki przedmiot widza o kulturze, to tam można zacząć mówić o czytelnictwie, ja pamiętam, że w średniej 11 lat temu były same pierdoły, jak wearables.
Dorośli i dzieci? Była kampania cała Polska czyta dzieciom.
Więcej! Kiedyś nawet takie instytucje jak RCKIK dawało książki dawcom, ale to gdy miało swoje lata świetności. Już tak nie jest.
Jeśli cena papieru i książek zraża, to niech idą w e-booki.
@joly_fh jest taki przedmiot widza o kulturze, to tam można zacząć mówić o czytelnictwie, ja pamiętam, że w średniej 11 lat temu były same pierdoły, jak wearables.
Dorośli i dzieci? Była kampania cała Polska czyta dzieciom.
Więcej! Kiedyś nawet takie instytucje jak RCKIK dawało książki dawcom, ale to gdy miało swoje lata świetności. Już tak nie jest.
Jeśli cena papieru i...
Kolejny odcinek z cyklu: łeeeee, nie czytajom
Kolejny odcinek z cyklu: łeeeee, nie czytajom
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam41% to i tak nadspodziewanie dużo.
41% to i tak nadspodziewanie dużo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Książki na piedestale? Uwzględniając, że czytelnictwo literatury pięknej to pewnie jakieś marne procenty, a większość czytelników sięga po pulpę typu copy and paste, to jest to zdumiewające stwierdzenie. Autor zdaje się sugerować, że ludzie naprawdę nie wiedzą - zapewne żyją w pokojach bez okien, drzwi i izolowanych grubą warstwą ołowiu - że rynek literatury dzisiaj to nie jest rynek literatury, dajmy na to, z dziewiętnastego wieku. A może autor zdaje się uważać, że rynek literatury w Polsce zdominowany przez Pana Mroza (do którego osobiście nic nie mam, ale aż się prosi by go tutaj użyć) to jest właśnie ów rynek "piedestałowej" literatury?
Osobny temat - po co ciągle silić się na sformułowania, że ktoś musi lub powinien czytać? Jaka korzyść z czytania, skoro i tak czytanie się banalizuje, staje się w zasadzie rodzajem szumu w tle. Naprawdę jak ktoś czyta banalne książki napisane przez ludzi, którzy sami w życiu przeczytali pewnie garść książek, to jego życie stanie się przez to bardziej wartościowe? To jak z ćwiczeniami: samo chodzenie na siłownię lub kupienie kolorowego dresu nie załatwia sprawy. Nie załatwia jej też wykonywanie losowych powtórzeń losowych ćwiczeń - i tak samo przeczytanie paru książek nie uczyni nikogo mądrzejszym, bystrzejszym czy w jakikolwiek sposób lepszym (intelektualnie). Więc jeśli ktoś nie chce czytać, nie lubi czytać lub nie ma czasu czytać, to git, dajm temu komuś spokój.
Książki na piedestale? Uwzględniając, że czytelnictwo literatury pięknej to pewnie jakieś marne procenty, a większość czytelników sięga po pulpę typu copy and paste, to jest to zdumiewające stwierdzenie. Autor zdaje się sugerować, że ludzie naprawdę nie wiedzą - zapewne żyją w pokojach bez okien, drzwi i izolowanych grubą warstwą ołowiu - że rynek literatury dzisiaj to nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAle co ty właściwie chcesz udowodnić poza swoją wypowiedzią? Poza klasycznym dość dowartościowywaniem się tym, że plebs i tak czyta w większości chałę. Przecież to jest są typowe argumenty, ogrywane od lat, polaryzujące czytelników i nic ponadto. Tak samo jak argumenty, że przecież nikt nie musi czytać. No nie, ale to też zaprzecza tezie artykułu i na pewno nie pomaga promowaniu czytelnictwa. A w sumie trudno oczekiwać, żeby na portalu czytelniczym tego nie robiono i żeby stwierdzono: "jak nie chcecie, to nie czytajcie, bo w sumie jest milion innych rzeczy, które możecie robić, a od czytania wcale nie zmądrzejecie". Jak sie jest czytelnikiem to takie stwierdzenia to też strzał w stopę. Podsumowując to twoja wypowiedź nie ma większego sensu w odpowiedzi na ten artykuł.
Ale co ty właściwie chcesz udowodnić poza swoją wypowiedzią? Poza klasycznym dość dowartościowywaniem się tym, że plebs i tak czyta w większości chałę. Przecież to jest są typowe argumenty, ogrywane od lat, polaryzujące czytelników i nic ponadto. Tak samo jak argumenty, że przecież nikt nie musi czytać. No nie, ale to też zaprzecza tezie artykułu i na pewno nie pomaga...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@joly_fh a ja się zgodzę z opinią OP. Wartościowanie ludzi pod względem tego czy i ile czytają oraz fetyszyzowanie czytania samego w sobie w czasach, kiedy w topkach sprzedaży króluje papka niskiej jakości, niezbyt pochlebnie świadcząca o gustach czytelników, zdaję się próbą flexowania się byciem "lepszym od plebsu". Czas wreszcie pogodzić się z tym, że statystyki czytelnictwa wyglądają jak wyglądają i skupić się na pielęgnowaniu miłości do książek u siebie i ewentualnie swoich dzieci, a nie rozliczać bliźnich z kolejnej rzeczy, której "nie robią tak jak ja".
@joly_fh a ja się zgodzę z opinią OP. Wartościowanie ludzi pod względem tego czy i ile czytają oraz fetyszyzowanie czytania samego w sobie w czasach, kiedy w topkach sprzedaży króluje papka niskiej jakości, niezbyt pochlebnie świadcząca o gustach czytelników, zdaję się próbą flexowania się byciem "lepszym od plebsu". Czas wreszcie pogodzić się z tym, że statystyki...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Z badania wynika, że więcej czytają kobiety a zatem kształtują topki i rynek książki w Polsce... więc ten tego 😅
A poważnie: niech sobie ludzie czytają co chcą. Czytanie rozwija, a papka się przejada i czytelnicy zaczynają sięgać po różne pozycje. Czytanie staje się nawykiem i przyjemnością.
Z badania wynika, że więcej czytają kobiety a zatem kształtują topki i rynek książki w Polsce... więc ten tego 😅
A poważnie: niech sobie ludzie czytają co chcą. Czytanie rozwija, a papka się przejada i czytelnicy zaczynają sięgać po różne pozycje. Czytanie staje się nawykiem i przyjemnością.
@Vampiress No właśnie. Zresztą nawet na tym forum padają stwierdzenia jakoby czytanie było funkcją elity, a potem patrzymy co ludzie czytają i jakoś tak średnio widać tę elitarność. To tak jakby ludzie chodzili do teatru oglądać pornografię - nadal byłoby to takie wartościowe?
@Vampiress No właśnie. Zresztą nawet na tym forum padają stwierdzenia jakoby czytanie było funkcją elity, a potem patrzymy co ludzie czytają i jakoś tak średnio widać tę elitarność. To tak jakby ludzie chodzili do teatru oglądać pornografię - nadal byłoby to takie wartościowe?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@failsafedb w teatrach wystawia się już pornografię 😇 I twierdzi się, ze to tylko dla elity 😝
@failsafedb w teatrach wystawia się już pornografię 😇 I twierdzi się, ze to tylko dla elity 😝
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki Ja tak naprawdę nie mam nic przeciwko pornografii. Nawet ją poniekąd lubię, w zdrowych dawkach... nie wnikając jak małe one są ;-P. Ale wiesz o co mi chodzi. O mylenie opakowania z zawartością. 3/4 dyskusji na temat czytelnictwa to właśnie dyskutowanie na temat wartości opakowania. Tak jakby szklana butelka miała dodatkową wartość, kiedy mleko w środku jest bezwartościowe.
@Lis Gracki Ja tak naprawdę nie mam nic przeciwko pornografii. Nawet ją poniekąd lubię, w zdrowych dawkach... nie wnikając jak małe one są ;-P. Ale wiesz o co mi chodzi. O mylenie opakowania z zawartością. 3/4 dyskusji na temat czytelnictwa to właśnie dyskutowanie na temat wartości opakowania. Tak jakby szklana butelka miała dodatkową wartość, kiedy mleko w środku jest...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja tu natomiast widzę takie pitolenie "ale przecież większość tego, co czyta ten cały plebs, to same śmieci, nie to co my z naszą elitarną literaturą".
Czytanie czegokolwiek niesie z sobą tę wartość, że wyrabia pewien nawyk. Ktoś kto ma nawyk czytania, nawet tych przysłowiowych "mrozów" ma większe szanse na sięgnięcie w pewnym momencie po bardziej ambitną literaturę. A jak ktoś nie czyta w ogóle, to trudno oczekiwać, że pewnego dnia obudzi się i stwierdzi "a poczytam sobie klasyków literatury, no i oczywiście noblistów".
Odwołując się do tego przykładu z siłownią, to trochę jak stwierdzić, że jak czyjeś treningi nie są na poziomie zaangażowania zawodowego sportowca trenującego przed mistrzostwami świata, to po co ci ludzie w ogóle ćwiczą? Niech lepiej siedzą na dupach i hodują armię grubasów.
Ja tu natomiast widzę takie pitolenie "ale przecież większość tego, co czyta ten cały plebs, to same śmieci, nie to co my z naszą elitarną literaturą".
Czytanie czegokolwiek niesie z sobą tę wartość, że wyrabia pewien nawyk. Ktoś kto ma nawyk czytania, nawet tych przysłowiowych "mrozów" ma większe szanse na sięgnięcie w pewnym momencie po bardziej ambitną literaturę. A jak...
@failsafedb Nie o jakości i wartości poszczególnych książek rozmawiamy. Można się spierać czy ktoś czyta pulpę czy klasykę, ale jest to spór wewnątrz małej grupy. Zgadzam się, że samo czytanie "czegokolwiek" nie jest magiczną receptą na rozwój, tak jak samo pojawienie się na siłowni nie buduje formy. Ale jednocześnie trudno mówić o jakimkolwiek "treningu", jeśli ktoś w ogóle nie zaczyna. A my w Polsce jesteśmy raczej na etapie zachęcania do wejście na tę siłownię, niż układania zaawansowanych planów treningowych.
@failsafedb Nie o jakości i wartości poszczególnych książek rozmawiamy. Można się spierać czy ktoś czyta pulpę czy klasykę, ale jest to spór wewnątrz małej grupy. Zgadzam się, że samo czytanie "czegokolwiek" nie jest magiczną receptą na rozwój, tak jak samo pojawienie się na siłowni nie buduje formy. Ale jednocześnie trudno mówić o jakimkolwiek "treningu", jeśli ktoś w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@failsafedb wiem, wiem i się zgadzam 😌
@Jerico tak jest, takie dyskusje w ten sposób się kończą, bo zaraz z niektórych wychodzi wyższościowa "elita". Trudno jest rozmawiać.
@Iza Sadowska większość z użytkowników doskonale to rozumie.
@failsafedb wiem, wiem i się zgadzam 😌
@Jerico tak jest, takie dyskusje w ten sposób się kończą, bo zaraz z niektórych wychodzi wyższościowa "elita". Trudno jest rozmawiać.
@Iza Sadowska większość z użytkowników doskonale to rozumie.
@Jerico ależ czytaj sobie mrozy, ani mnie to ziębi, ani grzeje. Nikt tutaj się nie wypowiadał o plebsach - ty z tym wyskakujesz. Jeśli tak bardzo chcesz wierzyć, że sam fakt iż potrafisz coś przeczytać - niezależnie od treści - czyni cię przedstawicielem elity, to wierz sobie w to dalej. Mnie nic do tego. Zaręczam, że starannie zwisa mi i powiewa co sobą prezentujesz i jakie masz ambicje. Jeśli potrafisz je zaspokoić w tak łatwy sposób jak czytanie czegokolwiek, to ci wręcz zazdroszczę.
Ale, tak między nami, nie - umiejętność czytania literek nie czyni cię nikim wyjątkowym. I chodzenie na siłownie nie uczyni cię sprawnym. Moim zdaniem mylisz opakowanie z zawartością, ale jako rzekłem wyżej: spoko, nie mój problem.
@Iza Sadowska "My w Polsce"? Akurat "my w Polsce" mamy całkiem niezły jakościowo poziom czytelnictwa i zrozumienia świata. Z czym chcesz nas porównać, droga Izabelo? Z Amerykanami? 40% dorosłych Amerykanów ma problem z czytaniem - nie taki, że brak im czasu, ale taki, że mają problem z przeczytaniem paru zdań bez pomocy palca. Amerykańska młodzież - oczywiście nie cała - kończy szkoły czasami w ogóle bez umiejętności czytania. Przeciętny Amerykanin ma problem z odpowiedzią na pytanie czy Europa to kraj czy kontynent, a wielu twierdzi, że USA są jednym z najstarszych państw na świecie. I, wbrew pozorom, sytuacja nie wygląda lepiej w Europie. Wtórny analfabetyzm jest ogromny, całe grupy społeczne nie potrafią czytać ze zrozumieniem lub potrafią w ogóle czytać ledwo-ledwo. Przyjmuje się, że przeciętny Amerykanin posiada umiejętność czytania na poziomie 5-6 klasy szkoły podstawowej, a przeciętny Europejczyk na poziomie 7-8 klasy szkoły podstawowej.
Poza tym wszyscy usilnie staracie się wierzyć, że czytanie jest konieczne do bycia człowiekiem mądrym czy wartościowym. Jeśli ze wszystkiego co przeczytaliście wyszło wam przekonanie, że istnieje tylko jedna ścieżka rozwoju umysłu, to sugeruję jednak zmienić lektury ;-). No właśnie: fajny paradoks. Obrońcy literatury tyle wynieśli z czytania, że mają przekonanie o własnej wyższości, a czytanie - w dwudziestym pierwszym wieku - traktują jako jedyną i obowiązkową ścieżkę samodoskonalenia i rozwoju.
@Jerico ależ czytaj sobie mrozy, ani mnie to ziębi, ani grzeje. Nikt tutaj się nie wypowiadał o plebsach - ty z tym wyskakujesz. Jeśli tak bardzo chcesz wierzyć, że sam fakt iż potrafisz coś przeczytać - niezależnie od treści - czyni cię przedstawicielem elity, to wierz sobie w to dalej. Mnie nic do tego. Zaręczam, że starannie zwisa mi i powiewa co sobą prezentujesz i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Lis Gracki A nie zauważyłeś, że to całe pitolenie z "elitarnością" to jest coś, co uskuteczniają ludzie, którzy z jednej strony czytają cokolwiek - i dobrze, nic nam do tego - ale zarazem burzą się, że ktoś nie nazywa ich czytania czegokolwiek czynnością elitarną? Oficjalnie niby czytamy dla przyjemności, a potem dowiadujemy się, że czytając cokolwiek i byle co to się rozwijamy i że jest to strasznie unikalna rzecz, a samo wspomnienie o literaturze pięknej to już gównoburza gwarantowana, wręcz osobista obraza dla tych, którzy pięknej nie czytają.
@Lis Gracki A nie zauważyłeś, że to całe pitolenie z "elitarnością" to jest coś, co uskuteczniają ludzie, którzy z jednej strony czytają cokolwiek - i dobrze, nic nam do tego - ale zarazem burzą się, że ktoś nie nazywa ich czytania czegokolwiek czynnością elitarną? Oficjalnie niby czytamy dla przyjemności, a potem dowiadujemy się, że czytając cokolwiek i byle co to się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@failsafedb Stary, co ty pier...? To ty jojczysz, że teraz to nie XIX w na rynku wydawniczym. i zamiast literatury pięknej, to wszyscy sięgają po "pulpę copy paste" i jak to przeczytanie paru banalnych książek nie uczyni nikogo mądrzejszym(zapewne w przeciwieństwie do tych, co sięgają tylko po lit. piękną i noblistów), a mnie wyjeżdżasz, że to ja się uważam za elitę. Normalnie przeniesienie czy inna projekcja. 😂
"Poza tym wszyscy usilnie staracie się wierzyć, że czytanie jest konieczne do bycia człowiekiem mądrym czy wartościowym. Jeśli ze wszystkiego co przeczytaliście wyszło wam przekonanie, że istnieje tylko jedna ścieżka rozwoju umysłu, to sugeruję jednak zmienić lektury ;-). No właśnie:fajny paradoks. Obrońcy literatury tyle wynieśli z czytania, że mają przekonanie o własnej wyższości, a czytanie - w dwudziestym pierwszym wieku - traktują jako jedyną i obowiązkową ścieżkę samodoskonalenia i rozwoju. "
Pewnie, uważanie, że czytam = jestem lepszy od innych to głupota. Tyle że z twojej wypowiedzi tutaj bije ten sam rodzaj samozadowolenia i przekonania o własnej wyższości, bo jesteś "za mądry", żeby podzielać ten pogląd. Tak jak książkowi elitaryści dowartościowują się, że czytają, albo, że oni czytają rzeczy wartościowe, a nie "mrozy", tak samo ty sobie tu podbudowujesz ego.
@failsafedb Stary, co ty pier...? To ty jojczysz, że teraz to nie XIX w na rynku wydawniczym. i zamiast literatury pięknej, to wszyscy sięgają po "pulpę copy paste" i jak to przeczytanie paru banalnych książek nie uczyni nikogo mądrzejszym(zapewne w przeciwieństwie do tych, co sięgają tylko po lit. piękną i noblistów), a mnie wyjeżdżasz, że to ja się uważam za elitę....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie umiesz czytać ze zrozumieniem. Może dlatego, że ćwiczysz na niewłaściwej literaturze? Ja piszę, że literatura nie jest elitarna. Ty mi wmawiasz, że nazywam kogoś plebsem. Masz jakieś kompleksy, że aż tak cię boli stwierdzenie, że czytanie banalnych książek nie czyni nikogo geniuszem? Nie przejmuj się aż tak bardzo - czytanie, tak jak umiejętność dodawania czy odejmowania, nikogo nie czyni członkiem elit. Choć osoby umiejące tylko dodawać i odejmować pewnie by się ze mną chętnie pokłóciły... Totalnie zdumiewa mnie parcie ludzi na poczucie własnej elitarności.
Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Może dlatego, że ćwiczysz na niewłaściwej literaturze? Ja piszę, że literatura nie jest elitarna. Ty mi wmawiasz, że nazywam kogoś plebsem. Masz jakieś kompleksy, że aż tak cię boli stwierdzenie, że czytanie banalnych książek nie czyni nikogo geniuszem? Nie przejmuj się aż tak bardzo - czytanie, tak jak umiejętność dodawania czy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Totalnie zdumiewa mnie parcie ludzi na poczucie własnej elitarności."
Które starannie w sobie kultywujesz. A co ja czytam, po co czytam i jak bardzo jest to "właściwe" lub nie, to możesz się jedynie nieudolnie domyślać.
"Totalnie zdumiewa mnie parcie ludzi na poczucie własnej elitarności."
Które starannie w sobie kultywujesz. A co ja czytam, po co czytam i jak bardzo jest to "właściwe" lub nie, to możesz się jedynie nieudolnie domyślać.
Haha, zaręczam cię że totalnie nie interesuje mnie co czytasz ;-). Ani w zasadzie nic innego związanego z twoją osobą. Nie rozumiem czemu miałbym się tego domyślać. A tym bardziej czemu miałbym to robić nieudolnie. Nadal jednak nie wskazałeś źródła mojej domniemanej elitarności - oczywiście nie oczekuję, że to zrobisz.
Haha, zaręczam cię że totalnie nie interesuje mnie co czytasz ;-). Ani w zasadzie nic innego związanego z twoją osobą. Nie rozumiem czemu miałbym się tego domyślać. A tym bardziej czemu miałbym to robić nieudolnie. Nadal jednak nie wskazałeś źródła mojej domniemanej elitarności - oczywiście nie oczekuję, że to zrobisz.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
czytanie wymaga zorganizowana sobie czasu, to nie ulega wątpliwości
"nie ma czasu" to pojęcie względne, każdy ma tyle samo czasu, każdy sam nim zarządza, niektóre osoby nie potrafią sobie tego czasu organizować, inne pewnie nie chcą; przy czym ja nie uważam, że ci, którzy czytają są lepsi od tych, którzy nie czytają
co do wyniesienia książek z domu, różnie bywa, moi rodzice czytali, więc faktycznie wzięłam to z domu, ale mam dwie psiapsi, ich rodzice wcale nie czytali, a one pochłaniają książki w zastraszającym tempie, więc chyba reguły nie ma
i jeszcze odwieczna dyskusja o jakości literatury, czy chodzi o czytanie czegokolwiek, bo to miało sens kiedyś, teraz już nie ma, mnóstwo książek wręcz ogłupia, ale znowu - ja nikomu tego nie bronię, czas wolny jest na przyjemności i każdy sam je sobie wybiera
widocznie ludzie wolą robić coś innego niż czytać i mają do tego prawo ;)
czytanie wymaga zorganizowana sobie czasu, to nie ulega wątpliwości
"nie ma czasu" to pojęcie względne, każdy ma tyle samo czasu, każdy sam nim zarządza, niektóre osoby nie potrafią sobie tego czasu organizować, inne pewnie nie chcą; przy czym ja nie uważam, że ci, którzy czytają są lepsi od tych, którzy nie czytają
co do wyniesienia książek z domu, różnie bywa, moi...
Dodałabym tutaj, że to jednak pozór, że wszyscy mają tyle samo czasu. Nie wszystko jest kwestią wyboru i „dobrej organizacji“.
Weźmy osobę, która pracuje na cały etat, a po pracy na drugą pracę, czyli dom, gdzie trzeba ugotować, posprzątać, zrobić zakupy starszemu rodzicowi, a kiedyś jeszcze spróbować się wyspać... Doba takiej osoby i doba kogoś, kogo stać na jakościowy czas wolny, to zupełnie inny czas.
Dodałabym tutaj, że to jednak pozór, że wszyscy mają tyle samo czasu. Nie wszystko jest kwestią wyboru i „dobrej organizacji“.
Weźmy osobę, która pracuje na cały etat, a po pracy na drugą pracę, czyli dom, gdzie trzeba ugotować, posprzątać, zrobić zakupy starszemu rodzicowi, a kiedyś jeszcze spróbować się wyspać... Doba takiej osoby i doba kogoś, kogo stać na jakościowy...
oczywiście, że masz rację, ja mam na myśli tylko to, że doba każdego ma 24 godziny, i to jest kwestia zobowiązań, praca na etat, załóżmy, że to standard u każdego, obowiązki rodzinne - tu już jestem poza tematem, ale mam przyjaciółki z dziećmi, które czytają multum; to jest kwestia czasu wolnego, jak ktoś go nie ma, to go nie ma, więc nie ma też czasu na tv, przeglądane telefonu/internetu, itd., a jak ktoś nie ma w ogóle czasu wolnego, to po co komu takie życie? chyba, że ktoś jest zadowolony z tego powodu, psychologiem nie jestem, ale wydaje mi się, z mojej ograniczonej wiedzy powiedzmy "internetowo-literackiej", że to niezdrowe
zakładam więc, że każdy ma jakiś wolny czas i po prostu w jakiś tam sposób decyduje się go spędzić i to jest ok, nie musi w tym czasie czytać
oczywiście, że masz rację, ja mam na myśli tylko to, że doba każdego ma 24 godziny, i to jest kwestia zobowiązań, praca na etat, załóżmy, że to standard u każdego, obowiązki rodzinne - tu już jestem poza tematem, ale mam przyjaciółki z dziećmi, które czytają multum; to jest kwestia czasu wolnego, jak ktoś go nie ma, to go nie ma, więc nie ma też czasu na tv, przeglądane...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Dlaczego czytelnictwo nie rośnie odpowiedzi na to pytanie może być kilka po ceny książek,brak czasu,wybranie innej formy spędzania wolnego czasu.
Jednak w tych badaniach można uznać,że tendencja przeczytanej książki w roku nie spadła choć powinna być o wiele większa.
To co czytelnicy wybierają to druga sprawa bo młodsi wolą czytać fantasy,literaturę młodzieżową,starsi wolą klasykę,kryminały.
Choć kto ma nawyki czytelnicze to zawsze będzie wolał przeczytać dobrą książkę niż obejrzeć jakiś film pokazywany po raz kolejny w telewizji,a co do książek to obecnie rynek zalany jest wysoko nakładową literaturą komercyjną w której przodują tacy pisarze jak Mróz czy King i mają co jakiś czas wznowienia,tymczasem książki z literatury pięknej Polskiej czy zagranicznej nie mają takich nakładów wystarczy zobaczyć kiedy wydawcy wydawali coś z takich pisarzy jak Żeromski Dąbrowska czy Iwaszkiewicz których powieści są rzadziej wydawane.
Dlaczego czytelnictwo nie rośnie odpowiedzi na to pytanie może być kilka po ceny książek,brak czasu,wybranie innej formy spędzania wolnego czasu.
Jednak w tych badaniach można uznać,że tendencja przeczytanej książki w roku nie spadła choć powinna być o wiele większa.
To co czytelnicy wybierają to druga sprawa bo młodsi wolą czytać fantasy,literaturę młodzieżową,starsi wolą...
Czytanie zawsze było i pozostanie dla elit. Jakieś pare stuleci temu nie każda osoba w Europie umiała czytać a książka była czymś bardzo drogim i nie dostępnym dla każdego. Oświecenie i edukacja poprawiło to, ale mimo wszystko czytanie pozostaję "przywilejem" dla elit.
P.S. mówiąc elita nie mam na myśli elit politycznych czy jakichkolwiek innych tylko ludzi inteligencji, intelektualistów, tych któryż chcą i maja możliwość czytać. Więc jeżeli czytasz to gratuluje 😎
Czytanie zawsze było i pozostanie dla elit. Jakieś pare stuleci temu nie każda osoba w Europie umiała czytać a książka była czymś bardzo drogim i nie dostępnym dla każdego. Oświecenie i edukacja poprawiło to, ale mimo wszystko czytanie pozostaję "przywilejem" dla elit.
P.S. mówiąc elita nie mam na myśli elit politycznych czy jakichkolwiek innych tylko ludzi inteligencji,...
Czytanie w żadnym wypadku nie jest zajęciem dla elit intelektualnych, chyba że pojęcie elit intelektualnych rozciągniemy na każdego, kto przeczytał chociażby raz 50 twarzy Greya ;-)
Czytanie w żadnym wypadku nie jest zajęciem dla elit intelektualnych, chyba że pojęcie elit intelektualnych rozciągniemy na każdego, kto przeczytał chociażby raz 50 twarzy Greya ;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytanie zawsze było i pozostanie dla elit! Zmienia się tylko to grono, które zaliczano w elitę. A żeby nie wpadać w fetysz to pod czytaniem mam na myśli poważną literaturę a nie Greya czy tablice rozkładu jadzi tramwajów. ))
Czytanie zawsze było i pozostanie dla elit! Zmienia się tylko to grono, które zaliczano w elitę. A żeby nie wpadać w fetysz to pod czytaniem mam na myśli poważną literaturę a nie Greya czy tablice rozkładu jadzi tramwajów. ))
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA chodzi właśnie o to, żeby czytanie nie było zajęciem dla elit, czy to tak trudno zrozumieć?? No chyba że tym "elitom" tak bardzo zależy, by się nie stało, bo mogą się wtedy dowartościowywać. No i podaj definicję tej "poważnej literatury", której czytanie upoważnia do zaliczania się do "elit".
A chodzi właśnie o to, żeby czytanie nie było zajęciem dla elit, czy to tak trudno zrozumieć?? No chyba że tym "elitom" tak bardzo zależy, by się nie stało, bo mogą się wtedy dowartościowywać. No i podaj definicję tej "poważnej literatury", której czytanie upoważnia do zaliczania się do "elit".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSzanowna Pani ja napisałem, że - "Oświecenie i edukacja poprawiło to, ale mimo wszystko czytanie pozostaję "przywilejem" dla elit". A więc właśnie ta elita cały czas próbuję zachęcić ludzi do czytania. Nie wiem dlaczego pani odebrała w dokładnie odwrotnym sensie. Podejrzewam, że słowo "elita" wyprowadziło pani z równowagi, ale szkoda. Nie ma w tym nic złego. Kiedyś czytali tylko ci którzy chcieli i mogły, teraz mogą prawie wszyscy ale nadal czyta mniejszość (którą nazywam elitą). A poważna literatura to temat na długą rozmowę w krótce powiem tylko, że to ten gatunek, który pobudza do głebokiej refleksji. Mam nadzieje, że nie padnie pytanie - a coś to głęboka refleksja.
Szanowna Pani ja napisałem, że - "Oświecenie i edukacja poprawiło to, ale mimo wszystko czytanie pozostaję "przywilejem" dla elit". A więc właśnie ta elita cały czas próbuję zachęcić ludzi do czytania. Nie wiem dlaczego pani odebrała w dokładnie odwrotnym sensie. Podejrzewam, że słowo "elita" wyprowadziło pani z równowagi, ale szkoda. Nie ma w tym nic złego. Kiedyś czytali...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pojęcie "elita" jest płynne i obłudne, dlatego w tej dyskusji nie powinno się go używać. Jeśli czytanie miałoby determinować kto jest "elitą"... to zapanowałoby zdziwienie i niedowierzanie.
Pamiętam jak kupowałem na rynku w Szczecinie książki u menelika. Wygrzebywał je ze śmieci. Sprzedaży przyglądali się jego koledzy, a jeden z nich uchodzi za "elitę" bo mnóstwo czytał. A wyglądał na takiego samego szlifibruka co oni. I jeszcze ja awansowałem na "elitę" u tego "elitarnego", bo znałem książki i kupiłem aż kilka 😅
Inny przypadek: bezdomny zaczytujący się w książkach (w sieci powinien być reportaż na jego temat).
Więc nie, czytanie jest dla wszystkich i nie wyznacza "elity". I nie słusznie ludzie popadają w samouwielbienie, bo czytają... i co czytają. Czy ten co przeczytał 100 książek w roku jest lepszy od tego co 50? Jest bardziej elitarny? A ten co czyta Tołstoja ma być lepszy od czytających Arsenjewa?
Pojęcie "elita" jest płynne i obłudne, dlatego w tej dyskusji nie powinno się go używać. Jeśli czytanie miałoby determinować kto jest "elitą"... to zapanowałoby zdziwienie i niedowierzanie.
Pamiętam jak kupowałem na rynku w Szczecinie książki u menelika. Wygrzebywał je ze śmieci. Sprzedaży przyglądali się jego koledzy, a jeden z nich uchodzi za "elitę" bo mnóstwo czytał....
Cała logika pańskiego komentarzu wynika chyba z tego, pańskim zdaniem pojęcie "elita" jest obłudnym. Więc może uzasadni pan dlaczego elita jest obłudą ?
Cała logika pańskiego komentarzu wynika chyba z tego, pańskim zdaniem pojęcie "elita" jest obłudnym. Więc może uzasadni pan dlaczego elita jest obłudą ?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ponieważ jest to określenie wartościujące, służące do tworzenia podziału na "my" i "oni". Dziwnym trafem, zawsze, gdy ktoś mówi o "elicie" ma na myśli siebie lub uznaje, że jest jej częścią. Określanie przynależności do takiej "elity" jest płynne i zależne od sytuacji, często będąc przejawem podwójnych standardów i chęcią deprecjonowania innych. W tym wypadku bycie "elitą" nie wymaga wysiłku a jedynie rozpoznania.
Co za tym idzie, owa "elita" czuje się w obowiązku pouczania "nie-elit", co często wynika z pogardy. Na LC wielokrotnie już mieliśmy popisy użytkowników czujących się "elitą", nie mówiąc już o przestrzeni publicznej w tym mediów.
Ponieważ jest to określenie wartościujące, służące do tworzenia podziału na "my" i "oni". Dziwnym trafem, zawsze, gdy ktoś mówi o "elicie" ma na myśli siebie lub uznaje, że jest jej częścią. Określanie przynależności do takiej "elity" jest płynne i zależne od sytuacji, często będąc przejawem podwójnych standardów i chęcią deprecjonowania innych. W tym wypadku bycie "elitą"...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDrogi panie "my" i "oni" zawsze były i będą. To tylko TV próbuje nawiązać ludżią idee iż wszystko jest takie same i wszyscy są jednakowi. W gruncie rzeczy właśnie to jest pogardą. Profesor przewyższa wiedzą a sportowiec siłą. Nie ma tu pogardy. Wydaje mi się, że pan stosuje pewne stereotypy, albo próbuje być zbyt politkorektny. Natomiast ja nikogo nie zaliczam nigdzie, leć mówię o historii. A Dostojewski pisał że - Przestać czytać książki, to przestać myśleć. Niech pan polemizuję z nim bo ten to napewno był elitarny pisarz.
Drogi panie "my" i "oni" zawsze były i będą. To tylko TV próbuje nawiązać ludżią idee iż wszystko jest takie same i wszyscy są jednakowi. W gruncie rzeczy właśnie to jest pogardą. Profesor przewyższa wiedzą a sportowiec siłą. Nie ma tu pogardy. Wydaje mi się, że pan stosuje pewne stereotypy, albo próbuje być zbyt politkorektny. Natomiast ja nikogo nie zaliczam nigdzie, leć...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nikt nie mówi, że wszyscy są jednakowi, wręcz przeciwnie, podkreśla się, że każdy jest inny. Mylisz egalitaryzm z uniformizacją. Profesor może być elitą intelektualną, zapracował na tytuł. Podobnie sportowiec ciężko trenował, by zostać zaliczonym w poczet elity sportowej. Czytanie książek jest niewielkim wysiłkiem i to zbyt mało, by zostać policzonym w jakąś "elitę". Równie dobrze można twierdzić, że ludzie uprawiający nordic walking to "elita". Albo osoby zbierające znaczki. Czytanie jest egalitarne i to społeczeństwu zależy, by właśnie takim pozostało.
Tak, nawiązałeś do historii, tylko jakoś umknęło ci, że ówczesną elitę było stać na książki i mieli czas na czytanie. Za te przywileje ktoś płacił, i nie była to elita. I jeszcze piszesz, że czytali "ci którzy chcieli". Nie, tylko ci którzy mogli.
Nikogo nie zaliczasz do elit? Pozwól, ze przypomnę twoje wypowiedzi:
1) Czytanie zawsze było i pozostanie dla elit!
2) (...) czyta mniejszość (którą nazywam elitą)
Nie podpieraj się autorytetem Dostojewskiego, bo on mówi o wadze czytania, w tym cytacie nie stwierdza, że czytanie tworzy "elitę" i jest przywilejem. Co więcej sprzeciwiał się liberałom i radykalnej inteligencji, które z pozycji wyższościowych narzucała społeczeństwu racjonalistyczną, zachodnia wizję świata. Uważał, że niszczy to ducha ludu. Sam pisał w sposób prosty i przystępny, chcąc trafić do szerokiego odbiorcy. Wierzył, że "lud" ma wrodzoną wrażliwość moralną i duchową, pozwalającą mu "znać Puszkina" w jakimś głębszym, intuicyjnym sensie.
Nikt nie mówi, że wszyscy są jednakowi, wręcz przeciwnie, podkreśla się, że każdy jest inny. Mylisz egalitaryzm z uniformizacją. Profesor może być elitą intelektualną, zapracował na tytuł. Podobnie sportowiec ciężko trenował, by zostać zaliczonym w poczet elity sportowej. Czytanie książek jest niewielkim wysiłkiem i to zbyt mało, by zostać policzonym w jakąś "elitę". Równie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
No przepraszam, ale mimo szacunku muszę powiedzieć, że albo niezrozumiałeś tego co napisałem. Albo nie chcesz rozumieć bo zaczynasz sprzeczać sobie.
A czytanie zawsze było dla małej grupy i ta grupa tworzy elitę intelektualną. Koniec!
No przepraszam, ale mimo szacunku muszę powiedzieć, że albo niezrozumiałeś tego co napisałem. Albo nie chcesz rozumieć bo zaczynasz sprzeczać sobie.
A czytanie zawsze było dla małej grupy i ta grupa tworzy elitę intelektualną. Koniec!
A gdzie to niby przeczę sobie? 😌
Ostatnia kwestia jest godna Balanzona 😂 Wystarczy czytać by stać się "elitą" 😂
A gdzie to niby przeczę sobie? 😌
Ostatnia kwestia jest godna Balanzona 😂 Wystarczy czytać by stać się "elitą" 😂
Powiedziałbym tak:
Ludzie, którzy czytają chcą być uważani za "intelektualną elitę". Lubią podkreślać sam fakt czytania... powodów jest wiele...
... natomiast nie oznacza to automatycznej przynależności do grona takich osób. Raczej mogą się zaliczać do "czytelniczej braci".
Ważne jest co się czyta choć zapewne umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem występuje w każdym przypadku. Mróz czy Tokarczuk nie jest zdecydowanie tym samym co choćby złożona praca naukowa, która wymaga wiedzy z szeregu innych książek aby czytelnik mógł zrozumieć jej treść
Dywagacje nad "elitarnością" już w ogóle sobie daruję. Czasu nie mam.
Powiedziałbym tak:
Ludzie, którzy czytają chcą być uważani za "intelektualną elitę". Lubią podkreślać sam fakt czytania... powodów jest wiele...
... natomiast nie oznacza to automatycznej przynależności do grona takich osób. Raczej mogą się zaliczać do "czytelniczej braci".
Ważne jest co się czyta choć zapewne umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem występuje w...
@Telamon zgoda, dodałbym jeszcze: nie tyle "co się czyta" ale "dlaczego". Ludzie mają różne potrzeby i motywacje, dla których sięgają po książkę. Choćby chwilowe. Nawet profesor, zanurzony po czubek nosa w naukowych opracowaniach, traktatach i esejach może mieć ochotę na chwileczkę zapomnienia z Mrozem czy Siembiedą... a może nawet z Tolkienem?
@Telamon zgoda, dodałbym jeszcze: nie tyle "co się czyta" ale "dlaczego". Ludzie mają różne potrzeby i motywacje, dla których sięgają po książkę. Choćby chwilowe. Nawet profesor, zanurzony po czubek nosa w naukowych opracowaniach, traktatach i esejach może mieć ochotę na chwileczkę zapomnienia z Mrozem czy Siembiedą... a może nawet z Tolkienem?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Oczywiście. Sam znam takich, którzy - przerwach w pracy naukowej - sięgają choćby po Pratchetta. Albo w ogóle nie tykają lżejszej literatury tylko podejmują się innej aktywności.
Aczkolwiek przede wszystkim pisałem do @Hovhannes Gevorgyan i skupiałem się na psychologiczno-socjologicznym podejściu do problemu. Sprowadza się to do prozaicznego akcentowania własnego "oczytania" w celu podkreślania własnej inteligencji i zwrócenia na nią uwagi innych członków stada. Co też widać choćby w przykładzie "społeczności bezdomnych". Na podobnej zasadzie funkcjonuje pisarstwo, co widać zwłaszcza wśród polityków i innej maści celebrytów. Każdy z nich chce mieć książkę gdyż pragnie oznajmić wszystkim "Jestem mądry". Dlatego też zwracałem w jednym z komentarzy uwagę na "41% deklarujących". Cześć z nich nie tyle deklaruje oczytanie co pragnie być uważana za inteligentnych. Nie ma tutaj znaczenia czy faktycznie "oczytanie=inteligencja" tylko społeczny odbiór "oczytania", symbolika "książki" i związane z nią skojarzenia.
Oczywiście. Sam znam takich, którzy - przerwach w pracy naukowej - sięgają choćby po Pratchetta. Albo w ogóle nie tykają lżejszej literatury tylko podejmują się innej aktywności.
Aczkolwiek przede wszystkim pisałem do @Hovhannes Gevorgyan i skupiałem się na psychologiczno-socjologicznym podejściu do problemu. Sprowadza się to do prozaicznego akcentowania własnego...
@Telamon absolutna zgoda, również zwracałem na to uwagę. Przy metodzie CAPI możliwy jest "efekt ankietera" i podawanie odpowiedzi społecznie oczekiwanych.
Kiedy Mazurek prowadził rozmowy w RMF FM, to miał zwyczaj pytania polityków co ostatnio czytali 😅
@Telamon absolutna zgoda, również zwracałem na to uwagę. Przy metodzie CAPI możliwy jest "efekt ankietera" i podawanie odpowiedzi społecznie oczekiwanych.
Kiedy Mazurek prowadził rozmowy w RMF FM, to miał zwyczaj pytania polityków co ostatnio czytali 😅
Nie sądzę by osoby, które nie czytają książek uznawały, że czytanie jest zajęciem dla elit. Moim zdaniem to jest klasyczny przypadek kiedy osoby czytające - niby niechętnie - próbują siebie same definiować jako elitę wkładając to w cudze usta.
Czytanie było zajęciem dla elit kiedy umiejętność czytania obejmowała... elity właśnie. I elity nie stawały się elitami dlatego, że czytały, ale czytały dlatego, że były elitami.
Nie sądzę by osoby, które nie czytają książek uznawały, że czytanie jest zajęciem dla elit. Moim zdaniem to jest klasyczny przypadek kiedy osoby czytające - niby niechętnie - próbują siebie same definiować jako elitę wkładając to w cudze usta.
Czytanie było zajęciem dla elit kiedy umiejętność czytania obejmowała... elity właśnie. I elity nie stawały się elitami dlatego,...
@Telamon O, fajnie napisane, dopiero teraz przeczytałem. Też myślę, że samo przynależenie do społeczności "czytających" to nie elita - ale to nadal jest fajna grupa. Nie każda fajna grupa musi jednak być od razu elitarna ;-P
@Telamon O, fajnie napisane, dopiero teraz przeczytałem. Też myślę, że samo przynależenie do społeczności "czytających" to nie elita - ale to nadal jest fajna grupa. Nie każda fajna grupa musi jednak być od razu elitarna ;-P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSpołeczeństwo się starzeje. Dla seniorów wyjście z domu (do biblioteki) to czasem duży problem. Oni audiobooków nie ogarną. Młodych z kolei urzeka szybki, przebodźcowany świat monitorów, z którym książce ciężko konkurować. Nadzieja w ,,ludziach środka". Ja czytam książki przed snem 7- letniej córce. Wypożyczam i dowożę 90-letniej babci, której nikt inny by nie wypożyczył. Sam czytam coś ciągle. Natomiast nie wierzę, że w rodzinach bez tradycji czytelniczych ludzie nagle zaczną sięgać po książki. Nadzieja w ludziach, którzy czytają i ,,zarażają" tym innych.
Społeczeństwo się starzeje. Dla seniorów wyjście z domu (do biblioteki) to czasem duży problem. Oni audiobooków nie ogarną. Młodych z kolei urzeka szybki, przebodźcowany świat monitorów, z którym książce ciężko konkurować. Nadzieja w ,,ludziach środka". Ja czytam książki przed snem 7- letniej córce. Wypożyczam i dowożę 90-letniej babci, której nikt inny by nie wypożyczył....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo właśnie szukamy sposobu - jak zarażać nieczytających?
To właśnie szukamy sposobu - jak zarażać nieczytających?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Iza Sadowska uważam, że trzeba wybierać do zarażenia albo takie osoby, które kiedyś czytały (tak jak moja babcia) albo osoby nowe i chłonne (dzieci). Namawianie do czytania książek osoby dorosłe, których to nigdy nie interesowało i u których nie ma takich tradycji jest mało efektowne. Nadto, cały czas mówimy o młodych ludziach. Wokół nas jest jednak sporo starych, schorowanych seniorów, którzy ucieszyliby się, gdyby raz na parę tygodni, ktoś im przyniósł książki z biblioteki.
@Iza Sadowska uważam, że trzeba wybierać do zarażenia albo takie osoby, które kiedyś czytały (tak jak moja babcia) albo osoby nowe i chłonne (dzieci). Namawianie do czytania książek osoby dorosłe, których to nigdy nie interesowało i u których nie ma takich tradycji jest mało efektowne. Nadto, cały czas mówimy o młodych ludziach. Wokół nas jest jednak sporo starych,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeśli ktoś chce czytać, to go nie musisz zarażać. Na świecie jest naprawdę sporo ciekawych rzeczy do robienia, czytanie to tylko jedna z nich.
Jeśli ktoś chce czytać, to go nie musisz zarażać. Na świecie jest naprawdę sporo ciekawych rzeczy do robienia, czytanie to tylko jedna z nich.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCiekawe, bo w mojej biblio głównie same seniorki można spotkać...
Ciekawe, bo w mojej biblio głównie same seniorki można spotkać...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@joly_fh W mojej też. Mam na myśli seniorów, którzy już mają problem z poruszaniem się. Siedzą w domu, oglądają tv, rozwiązują krzyżówki itd. Tacy dla których każde wyjście to już logistyka i pomoc osób trzecich.
@joly_fh W mojej też. Mam na myśli seniorów, którzy już mają problem z poruszaniem się. Siedzą w domu, oglądają tv, rozwiązują krzyżówki itd. Tacy dla których każde wyjście to już logistyka i pomoc osób trzecich.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czytamy mało, bo dużo pracujemy. Czytelnictwo spada, gdy pojawia się depresja. Nad tym się zastanów. Społeczny fundament czy upośledzenie koncentracji nowymi mediami to tylko części obrazu. Z tego powodu najczęściej czytani autorzy zatrważają. Mróz to chałturnik dla ćwierćinteligentów. Taki polski King tylko znacznie gorszy. Nawet Tokarczuk-Srarczuk się znalazła, a Zofii Kossak nie ma, co dziwne zważywszy taką popularność Sienkiewicza. Pewnie przez czytanki. Ludzie potrzebują jakiejś mózgopiorącej reklamy czy Nobla żeby im wskazał co czytać?
Z wykresu nie wynika, że "wzrosło znaczenie bibliotek publicznych". Widać natomiast wyraźnie wpływ histerii wywołanej laboratoryjnie stworzonym wirusem. Wzrost o jeden procent w 2025 roku w stosunku do roku przed epidemią to nadal wzrost tylko, że nie "znaczenia", a powrót do normalnych czasów.
Czytamy mało, bo dużo pracujemy. Czytelnictwo spada, gdy pojawia się depresja. Nad tym się zastanów. Społeczny fundament czy upośledzenie koncentracji nowymi mediami to tylko części obrazu. Z tego powodu najczęściej czytani autorzy zatrważają. Mróz to chałturnik dla ćwierćinteligentów. Taki polski King tylko znacznie gorszy. Nawet Tokarczuk-Srarczuk się znalazła, a Zofii...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMasz trochę racji z tym, że dużo pracujemy. Zmęczenie nie sprzyja zagłębianiu się w dobrą i wymagającą literaturę. Akurat depresja nie musi być wytłumaczeniem - sam mam z nią spory problem i widzę, że wpływa na wiele dziedzin mojego życia, ale akurat nie na czytanie. Nawet odwrotnie: czasami wręcz sprzyja potrzebie wycofania się w przysłowiowy kąt i odpłynięcia z książką.
Masz trochę racji z tym, że dużo pracujemy. Zmęczenie nie sprzyja zagłębianiu się w dobrą i wymagającą literaturę. Akurat depresja nie musi być wytłumaczeniem - sam mam z nią spory problem i widzę, że wpływa na wiele dziedzin mojego życia, ale akurat nie na czytanie. Nawet odwrotnie: czasami wręcz sprzyja potrzebie wycofania się w przysłowiowy kąt i odpłynięcia z książką.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Trochę"? Depresja to złożona choroba występująca w wielu formach. Twój opis przypomina dystymię, a nie samą depresję.
"Trochę"? Depresja to złożona choroba występująca w wielu formach. Twój opis przypomina dystymię, a nie samą depresję.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJuż tak bym nie szarżowała z tym "czytamy mało, bo dużo pracujemy". Pół wieku temu ludzie normalnie pracowali również w soboty. Wygodniej jest po prostu sięgnąć po telefon i uskuteczniać doomscrolling, niż się zaangażować intelektualnie. Nawet jeśli lektura nie jest jakoś wybitnie wymagająca, to w dalszym ciągu wysiłek umysłowy potrzebny do jej przyswojenia jest większy od wysiłku potrzebnego na bezmyślne powierzchowne wchłanianie rolek na Tik-Toku.
Już tak bym nie szarżowała z tym "czytamy mało, bo dużo pracujemy". Pół wieku temu ludzie normalnie pracowali również w soboty. Wygodniej jest po prostu sięgnąć po telefon i uskuteczniać doomscrolling, niż się zaangażować intelektualnie. Nawet jeśli lektura nie jest jakoś wybitnie wymagająca, to w dalszym ciągu wysiłek umysłowy potrzebny do jej przyswojenia jest większy od...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Monika A nie pomyślałaś, że praca może polegać na wysiłku umysłowym właśnie i że ten męczy czasami bardziej niż fizyczny? No i nie wiem skąd ta pewność, że jak ktoś nie czyta książek to skroluje tiktoka? Znam ludzi, którzy czytają bardzo, bardzo mało, ale telefonu używają wyłącznie do dzwonienia.
@Monika A nie pomyślałaś, że praca może polegać na wysiłku umysłowym właśnie i że ten męczy czasami bardziej niż fizyczny? No i nie wiem skąd ta pewność, że jak ktoś nie czyta książek to skroluje tiktoka? Znam ludzi, którzy czytają bardzo, bardzo mało, ale telefonu używają wyłącznie do dzwonienia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Monika Ja bym nie szarżował raczej z projekcją memów i zapętlaniem się we własnych uprzedzeniach i wąskim oglądzie w dyskusji gdzie generalizujemy.
@Monika Ja bym nie szarżował raczej z projekcją memów i zapętlaniem się we własnych uprzedzeniach i wąskim oglądzie w dyskusji gdzie generalizujemy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@failsafedb I z tego też tytułu wspomniałam o mniej wymagających lekturach, ale w dalszym ciągu jednak o lekturach. Nic nie działa gorzej na człowieka po wysiłku intelektualnym niż doomscrolling - jest się po tym bardziej zmęczonym niż przed.
@failsafedb I z tego też tytułu wspomniałam o mniej wymagających lekturach, ale w dalszym ciągu jednak o lekturach. Nic nie działa gorzej na człowieka po wysiłku intelektualnym niż doomscrolling - jest się po tym bardziej zmęczonym niż przed.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@failsafedb I z tego też tytułu wspomniałam o mniej wymagających lekturach, ale w dalszym ciągu jednak o lekturach. Nic nie działa gorzej na człowieka po wysiłku intelektualnym niż doomscrolling - jest się po tym bardziej zmęczonym niż przed.
@failsafedb I z tego też tytułu wspomniałam o mniej wymagających lekturach, ale w dalszym ciągu jednak o lekturach. Nic nie działa gorzej na człowieka po wysiłku intelektualnym niż doomscrolling - jest się po tym bardziej zmęczonym niż przed.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ahenathon Patrząc na to, ile ludzie spędzają czasu w sieci, to spokojnie mogliby wygospodarować choćby część na lekturę. Nawet półgodzinna droga autobusem do pracy w dwie strony może zaowocować przeczytaniem 40-50 stron książki. Niestety w komunikacji dominuje bezmyślne scrollowanie, a wyniki raportu BN to potwierdzają. 59% społeczeństwa nawet nie otworzyło książki (choć i tak podejrzewam, że to wynik zaniżony na skutek efektu ankietera)... To nie "projekcja memów i zapętlanie się we własnych uprzedzeniach" tylko smutna prawda.
@ahenathon Patrząc na to, ile ludzie spędzają czasu w sieci, to spokojnie mogliby wygospodarować choćby część na lekturę. Nawet półgodzinna droga autobusem do pracy w dwie strony może zaowocować przeczytaniem 40-50 stron książki. Niestety w komunikacji dominuje bezmyślne scrollowanie, a wyniki raportu BN to potwierdzają. 59% społeczeństwa nawet nie otworzyło książki (choć i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Monika Nie jestem pewien jaki wysiłek umysłowy jest potrzebny żeby przeczytać jakieś 50 twarzy Greya czy coś tego typu. Moim zdaniem durna książka wymaga mniej wysiłku intelektualnego niż odsłuchanie np. ambitnego podcastu czy obejrzenie dobrego filmu. A przecież na tym się świat nie kończy. Spory kawałek życia poświęciłem fotografii i chociażby z tego obszaru znam ludzi, którzy praktycznie nie czytają książek, ale poświęcają każdą chwilę na oglądanie zdjęć, analizowanie ich, wymyślanie własnych koncepcji i ich realizowanie. Fotografia potrafi szalenie rozwijać i wcale nie trzeba czytać książek. Zrobienie zdjęcia na poziomie np. HCB wymaga wyćwiczonego umysłu. My zaś próbujemy udawać, że ktoś kto czyta durne hurtowo produkowane książki - nie wnikam co konkretnie - z jakiegoś powodu będzie bardziej rozwinięty umysłowo? Really?
@Monika Nie jestem pewien jaki wysiłek umysłowy jest potrzebny żeby przeczytać jakieś 50 twarzy Greya czy coś tego typu. Moim zdaniem durna książka wymaga mniej wysiłku intelektualnego niż odsłuchanie np. ambitnego podcastu czy obejrzenie dobrego filmu. A przecież na tym się świat nie kończy. Spory kawałek życia poświęciłem fotografii i chociażby z tego obszaru znam ludzi,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Monika tzn? To TY mówisz, że pól wieku temu ludzie pracowali w soboty. Ale jak już chcesz coś porównywać, to podaj przy okazji jaki był poziom czytelnictwa pól wieku temu, jaki jest teraz. Jakie były możliwości wtedy, jakie sa teraz. Jak wyglądało życie wtedy, jak wygląda teraz.
@Monika tzn? To TY mówisz, że pól wieku temu ludzie pracowali w soboty. Ale jak już chcesz coś porównywać, to podaj przy okazji jaki był poziom czytelnictwa pól wieku temu, jaki jest teraz. Jakie były możliwości wtedy, jakie sa teraz. Jak wyglądało życie wtedy, jak wygląda teraz.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCiekawe wnioski. Bardzo dziękuję.
Ciekawe wnioski. Bardzo dziękuję.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie zgadzam się z tymże nawyki czytania wynosimy z domu. Tak może twierdzić część młodzieży, ale co z dorosłymi? W pewnym okresie życia po prostu
nie ma czasu na regularne czytanie, gdy po pracy i obowiązkach związanych z
rodziną wygospodarujemy dla siebie trochę czasu, sięgamy wtedy po coś prostego i bezproblemowego jak portale internetowe (w efekcie mamy uzależnienie o mediów cyfrowych). Żeby ten stan się zmienił powinien zmienić się system promocji literatury. Więcej wsparcia finansowego w reklamy i recenzje książek w popularnych witrynach internetowych oraz telewizji .
Nie zgadzam się z tymże nawyki czytania wynosimy z domu. Tak może twierdzić część młodzieży, ale co z dorosłymi? W pewnym okresie życia po prostu
nie ma czasu na regularne czytanie, gdy po pracy i obowiązkach związanych z
rodziną wygospodarujemy dla siebie trochę czasu, sięgamy wtedy po coś prostego i bezproblemowego jak portale internetowe (w efekcie mamy uzależnienie...
Bardzo dobra diagnoza z tymi reklamami książek, bo gdyby książka np. miała swoje miejsce w Sejmie, w programach tv, politycy by ją wprowadzili do przestrzeni publicznej, potykalibyśmy się o książki, tak jak dziś o seriale czy filmy, to by była czymś naturalnym. Tylko koszty takiego promowania literatury są potężne...
Bardzo dobra diagnoza z tymi reklamami książek, bo gdyby książka np. miała swoje miejsce w Sejmie, w programach tv, politycy by ją wprowadzili do przestrzeni publicznej, potykalibyśmy się o książki, tak jak dziś o seriale czy filmy, to by była czymś naturalnym. Tylko koszty takiego promowania literatury są potężne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dużo prostsze i tańsze byłoby odłączenie prądu lub przynajmniej internetu. Taki przepis na czytelnictwo w stylu lat 80. Tym bardziej, że dni są coraz dłuższe :)
Wybacz, proszę, ale nie nadążam za tą logiką: W jaki sposób więcej finansów i reklamy miałoby sprawić, że po położeniu dzieci spać albo 8 godzinach w pracy w stresie, zgiełku i/lub przed ekranami ktoś będzie mniej zmęczony?
Czy w takiej sytuacji książka jest dodatkowym obciążeniem, czy chwilą ucieczki i oddechu? Choć organizm wie swoje, i czasem nawet po trzech kawach opadających powiek nic nie powstrzyma...
Faktycznie, warto by mieć taką czarodziejską różdżkę, która mogłaby sprawić, żeby ludzie wokół nie byli tak przemęczeni.
Dużo prostsze i tańsze byłoby odłączenie prądu lub przynajmniej internetu. Taki przepis na czytelnictwo w stylu lat 80. Tym bardziej, że dni są coraz dłuższe :)
Wybacz, proszę, ale nie nadążam za tą logiką: W jaki sposób więcej finansów i reklamy miałoby sprawić, że po położeniu dzieci spać albo 8 godzinach w pracy w stresie, zgiełku i/lub przed ekranami ktoś będzie mniej...
Tak, z tym prądem to świetny pomysł. Zastosuję go już dzisiaj.
Na ten temat jest fajny dowcip .
Mąż czyta książkę. Od czasu do czasu gasi światło i ponownie je zapala.
-Co ty robisz? -pyta żona
- Przecież przewracać kartki można i po ciemku.
Tak, z tym prądem to świetny pomysł. Zastosuję go już dzisiaj.
Na ten temat jest fajny dowcip .
Mąż czyta książkę. Od czasu do czasu gasi światło i ponownie je zapala.
-Co ty robisz? -pyta żona
- Przecież przewracać kartki można i po ciemku.
Bo Netflix jest tańszy niż książki
Bo Netflix jest tańszy niż książki
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamw bibliotece są za darmo książki - argument z kosmosu.
w bibliotece są za darmo książki - argument z kosmosu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDo biblioteki trzeba wyjść z domu
Do biblioteki trzeba wyjść z domu
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNetflix nie jest „tańszy”, tylko nie wymaga wysiłku. To pasywna rozrywka oparta na prostych bodźcach i szybkiej dopaminie. Wszystko jest podane bez konieczności myślenia. Książka działa odwrotnie: wymaga skupienia, wyobraźni i introspekcji. Trzeba ją współtworzyć, a nie tylko konsumować.Dlatego kto nie chce angażować mózgu bo jest leniem, wybiera ekran. Kto chce myśleć, wybiera tekst.
Netflix nie jest „tańszy”, tylko nie wymaga wysiłku. To pasywna rozrywka oparta na prostych bodźcach i szybkiej dopaminie. Wszystko jest podane bez konieczności myślenia. Książka działa odwrotnie: wymaga skupienia, wyobraźni i introspekcji. Trzeba ją współtworzyć, a nie tylko konsumować.Dlatego kto nie chce angażować mózgu bo jest leniem, wybiera ekran. Kto chce myśleć,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Hendoslaw żeby pobrać kod do Legimi nie trzeba wychodzić z domu XD
@Hendoslaw żeby pobrać kod do Legimi nie trzeba wychodzić z domu XD
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCo to jest "Netflix"? 😐
Co to jest "Netflix"? 😐
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTeoretycznie Netflix to jedna z popularniejszych platform streamingowych. Praktycznie nie mam bladego pojęcia co to jest.
Teoretycznie Netflix to jedna z popularniejszych platform streamingowych. Praktycznie nie mam bladego pojęcia co to jest.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@joly_fh masz rację, ale to trzeba to legimi ogarnąć, a w bibliotece widziałem info, że już nie rozdają darmowych kodów.
@joly_fh masz rację, ale to trzeba to legimi ogarnąć, a w bibliotece widziałem info, że już nie rozdają darmowych kodów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Cytując Philipa Rotha:
„Książka nie może konkurować z ekranem. Nie mogła konkurować, począwszy od ekranu filmowego. Nie mogła konkurować z ekranem telewizyjnym i nie może konkurować z ekranem komputerowym. Teraz mamy wszystkie te ekrany, więc książka nie może się z nimi równać”.
Trudno temu zaprzeczyć.
Problem nie leży jednak tylko w ekranach, ale w samej literaturze. Powtarzalność fabuł i bezpieczne schematy sprawiają, że coraz rzadziej jest ona doświadczeniem, a coraz częściej produktem, który po czasie się nudzi.
Jednakże nie ma sensu załamywać rąk. Istnieje bowiem zmienna zwana „zmianą pokoleniową”, która prędzej czy później wymusi nowe formy.
Literatura jak dinozaury – nie wyginie, tylko zmieni formę.
Cytując Philipa Rotha:
„Książka nie może konkurować z ekranem. Nie mogła konkurować, począwszy od ekranu filmowego. Nie mogła konkurować z ekranem telewizyjnym i nie może konkurować z ekranem komputerowym. Teraz mamy wszystkie te ekrany, więc książka nie może się z nimi równać”.
Trudno temu zaprzeczyć.
Problem nie leży jednak tylko w ekranach, ale w samej literaturze....
Ciekawe, czyli nie czytamy, bo książki są kiepskie? Jest tyle doskonałych powieści, może nie potrafią trafić do swoich czytelników...
Ciekawe, czyli nie czytamy, bo książki są kiepskie? Jest tyle doskonałych powieści, może nie potrafią trafić do swoich czytelników...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOn nie napisał, że książki są kiepskie tylko, że aby się sprzedać kanibalizacją swoich rodziców, jak sztuczny gatunek "fantasy" w stanach zjednoczonych, wymyślony na fali popularności Władcy Pierścieni.
On nie napisał, że książki są kiepskie tylko, że aby się sprzedać kanibalizacją swoich rodziców, jak sztuczny gatunek "fantasy" w stanach zjednoczonych, wymyślony na fali popularności Władcy Pierścieni.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ahenathon ten sztuczny gatunek wciąż ma więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia, niż klepane hurtowo i promowane m.in. na tej platformie kryminały i obyczajówki
@ahenathon ten sztuczny gatunek wciąż ma więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia, niż klepane hurtowo i promowane m.in. na tej platformie kryminały i obyczajówki
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Vampiress wątpię, że wciąż ma. Postmodernistyczna dekonstrukcja "fantasy" może się wydawać zabawna, ale do niczego nie prowadzi, a jest robieniem tego samego tylko z drugiego końca. Oczywiście są przypadki interesujące, jak Wiedźmin, który standardową opowieść "fantasy" osadził w Sienkiewiczu, ale kiedy to było?
@Vampiress wątpię, że wciąż ma. Postmodernistyczna dekonstrukcja "fantasy" może się wydawać zabawna, ale do niczego nie prowadzi, a jest robieniem tego samego tylko z drugiego końca. Oczywiście są przypadki interesujące, jak Wiedźmin, który standardową opowieść "fantasy" osadził w Sienkiewiczu, ale kiedy to było?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ahenathon ok, widzę, że po prostu nie lubisz i nie czytasz fantasy, w takim razie nie ma co z tobą dyskutować o tym gatunku
@ahenathon ok, widzę, że po prostu nie lubisz i nie czytasz fantasy, w takim razie nie ma co z tobą dyskutować o tym gatunku
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Vampiress Raczej z tobą. Nie projektuj tylko słuchaj uważnie co ludzie mówią. Poważnie uważasz, że należy dyskutować tylko z własnym echem?
@Vampiress Raczej z tobą. Nie projektuj tylko słuchaj uważnie co ludzie mówią. Poważnie uważasz, że należy dyskutować tylko z własnym echem?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@ahenathon ale wiesz, że Conan powstał wcześniej niż Władca Pierścieni? 😇 Robert E. Howard pisał opowiadania o swoim barbarzyńcy już w 1932 roku. Tym bardziej, że chociaż Tolkien pisał "Władcę" w latach 1937-1949, to jako powieść wydano ją w 1954 roku. Ale nie da się zaprzeczyć, że "Władca" wyznaczył cezurę i ukształtował fantasy jako gatunek.
W fantasy trudno o dzieła wybitne, ponadpokoleniowe. Pod tym względem fantastyka naukowa ma do zaoferowania znacznie więcej.
@ahenathon ale wiesz, że Conan powstał wcześniej niż Władca Pierścieni? 😇 Robert E. Howard pisał opowiadania o swoim barbarzyńcy już w 1932 roku. Tym bardziej, że chociaż Tolkien pisał "Władcę" w latach 1937-1949, to jako powieść wydano ją w 1954 roku. Ale nie da się zaprzeczyć, że "Władca" wyznaczył cezurę i ukształtował fantasy jako gatunek.
W fantasy trudno o dzieła...
@ahenathon zluzuj kolego. I w tej odpowiedzi i w innych wpisach w tym wątku załącza ci się szybko passive aggressive mode. Ja już po twoim komentarzu o "sztucznym gatunku" zauważyłam po prostu, że jesteś uprzedzony do fantastyki (fantasy jako całość jako sztuczny gatunek? Można spierać się, że jej podgatunki pokroju low fantasy są sztucznie kreowane przez fanów i literaturoznawców, ale sama twórczość fantasy ma zbyt dużo wyrazistych cech praktycznie uniemożliwiających wrzucenie powieści z tego gatunku do innego worka) i jeśli swoją wiedzę o fantasy opierasz tylko o przykłady LOTR i Wiedźmina, to coś czuję, że o młodszych, utalentowanych autorach, np. Sandersonie, oraz rozwoju podgatunków jak urban fantasy, raczej nie słyszałeś.
Swoją drogą, ten zarzut o "sztuczne wykreowanie" gatunku po sukcesie jego pionierskich powieści można odnieść też do innych gatunków, np.:
- kryminałów, z których autorów pierwszy wybił się Arthur Conan Doyle, twórca schematów emblematycznych dla dominującej przez kolejne pół wieku powieści detektywistycznej;
- powieści historycznych spopularyzowanych przez Waltera Scotta, który, podobnie jak Doyle i Tolkien, stworzył pewne schematy powielane przez kolejne pokolenia pisarzy tworzących powieści historyczne (m.in. Sienkiewicza);
- science fiction, na której rozwój na początku największy wpływ mieli Mary Shelley, Juliusz Verne i Herbert George Wells;
- powieści gotyckiej, która jako gatunek praktycznie bazowała na trzech powieściach: Zamek w Otranto, Tajemnice zamku Udolfo, Mnich.
@ahenathon zluzuj kolego. I w tej odpowiedzi i w innych wpisach w tym wątku załącza ci się szybko passive aggressive mode. Ja już po twoim komentarzu o "sztucznym gatunku" zauważyłam po prostu, że jesteś uprzedzony do fantastyki (fantasy jako całość jako sztuczny gatunek? Można spierać się, że jej podgatunki pokroju low fantasy są sztucznie kreowane przez fanów i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Lis Gracki George MacDonald jest jeszcze starszy, ale widzę że nie wiesz o jakim fenomenie pisałem.
@Lis Gracki George MacDonald jest jeszcze starszy, ale widzę że nie wiesz o jakim fenomenie pisałem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Vampiress myślałem, że nie dyskutujemy ze mną więc po co się produkujesz? Żeby pastwić się małostkowo nad nieznajomym?
@Vampiress myślałem, że nie dyskutujemy ze mną więc po co się produkujesz? Żeby pastwić się małostkowo nad nieznajomym?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ahenathon i znowu ten pasywno-agresywny ton. Zarzuciłeś mi, że nie chcę merytorycznej dyskusji, to ci odpowiedziałam w paru zdaniach co sądzę o fantasy jako "sztucznie wykreowanym gatunku".
@ahenathon i znowu ten pasywno-agresywny ton. Zarzuciłeś mi, że nie chcę merytorycznej dyskusji, to ci odpowiedziałam w paru zdaniach co sądzę o fantasy jako "sztucznie wykreowanym gatunku".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ahenathon z pewnością, nikt nie wie o czym piszesz 😌
@ahenathon z pewnością, nikt nie wie o czym piszesz 😌
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki Już się nie zasłaniaj wszystkimi. Ty nie wiesz i zamiast się dowiedzieć zgrywasz wszechwiedzącego snoba. Conan... Czytałeś coś starszego? Lorda Dunsany może znasz czy też nie wiesz o czym piszę?
@Lis Gracki Już się nie zasłaniaj wszystkimi. Ty nie wiesz i zamiast się dowiedzieć zgrywasz wszechwiedzącego snoba. Conan... Czytałeś coś starszego? Lorda Dunsany może znasz czy też nie wiesz o czym piszę?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@ahenathon och przyłapałeś mnie... ja nie wiem i uważam się za "wszechwiedzącego snoba". Ja w ogóle nic nie czytam, nie znam i nie wiem o czym piszesz. Bogu niech będą dzięki, że z niebios zstąpiłeś by nas, maluczkich i głupich, oświecić. Proszę pisz i wyjaśniaj, na pewno się od ciebie czegoś wartościowego nauczymy, dowiemy się co "pisała babeczka" i może jak się wyleczyć z bycia "psycholem zarażonym wąglikiem chrystianizmu".
Jak dobrze, że ty nie jesteś "wszechwiedzącym snobem", ulżyło mi...
@ahenathon och przyłapałeś mnie... ja nie wiem i uważam się za "wszechwiedzącego snoba". Ja w ogóle nic nie czytam, nie znam i nie wiem o czym piszesz. Bogu niech będą dzięki, że z niebios zstąpiłeś by nas, maluczkich i głupich, oświecić. Proszę pisz i wyjaśniaj, na pewno się od ciebie czegoś wartościowego nauczymy, dowiemy się co "pisała babeczka" i może jak się wyleczyć z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Lis Gracki ale odpłynąłeś od tematu. Skup się i nie klaunuj pajacu.
@Lis Gracki ale odpłynąłeś od tematu. Skup się i nie klaunuj pajacu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@ahenathon tak jest Sensei! Już zawracam mą łódkę. Trudno jest się skupić, bo Twój blask oślepia... nie wiem czy wytrzymam tak bliskie obcowanie z tak porażającym kagankiem oświaty, Dottore 😌
Już, ucz mnie sensei...
@ahenathon tak jest Sensei! Już zawracam mą łódkę. Trudno jest się skupić, bo Twój blask oślepia... nie wiem czy wytrzymam tak bliskie obcowanie z tak porażającym kagankiem oświaty, Dottore 😌
Już, ucz mnie sensei...
@Lis Gracki o kurczę. Spieram się z małolatem. Oznajmiam cenzorom, że nie jestem pedofilem, a ten gnojek powinien mieć w ogóle zakaz internetu do pełnoletności i radzę prześwietlić jego rodziców.
@Lis Gracki o kurczę. Spieram się z małolatem. Oznajmiam cenzorom, że nie jestem pedofilem, a ten gnojek powinien mieć w ogóle zakaz internetu do pełnoletności i radzę prześwietlić jego rodziców.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ahenathon ale jak "spierasz" się? Toć uczysz, wychowujesz i oświecasz. Przy tobie wszyscy jesteśmy dziećmi, ale mając takiego nauczyciela wyrośniemy na ludzi. Nie rezygnuj ze swojej chwalebnej misji, czcigodny O'kurczę.
@ahenathon ale jak "spierasz" się? Toć uczysz, wychowujesz i oświecasz. Przy tobie wszyscy jesteśmy dziećmi, ale mając takiego nauczyciela wyrośniemy na ludzi. Nie rezygnuj ze swojej chwalebnej misji, czcigodny O'kurczę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wystarczy w "szukałke" wpisać "Dlaczego warto czytać książki" i wyskoczy nam kilka -nascie-dziesiat rekordów z odpowiedziami typu "8 powodów dlaczego warto czytać książki". Dlaczego wiec czytelnictwo nie wzrasta? Powód (oczywiście tylko moim zdaniem!) jest taki, że ludzie, zarówno młodsi jak i starsi staja się coraz bardziej leniwi, oczekujący natychmiastowej odpowiedzi, skróconych i uproszczonych odpowiedzi. Nasz mozg jest tak skonstruowany, że jeżeli nie jest przymuszony do pracy to chce mieć "święty spokój". Wiec czytanie wiąże się z wysiłkiem i podejmowaniem decyzji. A po co? Można w telefonie znaleźć porady, rozwiązanie, streszczenia i wszelkiego rodzaju g***o na dowolny temat. Poziom inteligencji jest stały, tylko ludzi coraz więcej o coraz niższej wiedzy. (to nie ja wymyśliłem). Ale jak mawia znajomy kot - nie płaczmy nad rozlanym mlekiem, takie są czasy i tacy ludzie. Wyrabiamy (ci czytający) normę za Naród, jak przodownicy pracy socjalistycznej. I chwalą nam za to. 😁
(w sumie miała to być ironia a wyszło marudzenie)
Wystarczy w "szukałke" wpisać "Dlaczego warto czytać książki" i wyskoczy nam kilka -nascie-dziesiat rekordów z odpowiedziami typu "8 powodów dlaczego warto czytać książki". Dlaczego wiec czytelnictwo nie wzrasta? Powód (oczywiście tylko moim zdaniem!) jest taki, że ludzie, zarówno młodsi jak i starsi staja się coraz bardziej leniwi, oczekujący natychmiastowej odpowiedzi,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeżeli jest jak piszesz, to płaczmy, płaczmy, bo zaraz ci czytający się zestarzeją i będą żyli w społeczeństwie pełnym nieczytających, czyli ludzi o coraz niższej wiedzy...
Jeżeli jest jak piszesz, to płaczmy, płaczmy, bo zaraz ci czytający się zestarzeją i będą żyli w społeczeństwie pełnym nieczytających, czyli ludzi o coraz niższej wiedzy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Iza Sadowska jest to niestety tendencja bardzo łatwa do obserwacji. Przeciętny człowiek nie ma obecnie ani powodu, ani chęci, ani nawet potrzeby zdobywania wiedzy, albo rozwoju intelektualnego, czy społecznego. Społeczeństwa są zatomizowane, "wiedze" maja pod ręką, dostępną w każdej chwili (w telefonie, w TV, w rolkach). Wystarczy popatrzeć, nawet na poziom obecnych teleturniejów, ze nie wymienię tu żałosnych "Milionerów" gdzie ludzi kompromitują się publicznie, czy -stojący na jakimś tam poziomie "1z10"). Taki mamy czas, płyniemy na "Statku Głupców" w kierunku burzy i skał i nikt nie wola "do wioseł!".
@Iza Sadowska jest to niestety tendencja bardzo łatwa do obserwacji. Przeciętny człowiek nie ma obecnie ani powodu, ani chęci, ani nawet potrzeby zdobywania wiedzy, albo rozwoju intelektualnego, czy społecznego. Społeczeństwa są zatomizowane, "wiedze" maja pod ręką, dostępną w każdej chwili (w telefonie, w TV, w rolkach). Wystarczy popatrzeć, nawet na poziom obecnych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDO WIOSEŁ!
DO WIOSEŁ!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Iza Sadowska ale przecież najwięcej czyta młodzież, a nie starsi XD
@Iza Sadowska ale przecież najwięcej czyta młodzież, a nie starsi XD
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTe argumenty o "lenistwie" to taki argument rodem z UChR ;) A co, kiedyś to ludzie byli mniej "leniwi"? Skoro jest to, jak by nie było, stała cecha naszego umysłu? Zwłaszcza w czasach, gdy większość była analfabetami? W dzisiejszych czasach mamy raczej przesyt informacji (bo nie "wiedzy"), których nie jesteśmy w stanie przetworzyć, za dużo źródeł. Ponieważ otacza nas szum informacyjny i zbyt dużo bodźców, kradnących uwagę -chcemy je raczej redukować, upraszczać. A to nie jest to samo, co "lenistwo".Poza tym nie wiemy też za bardzo jak pozyskać rzetelną wiedzę, odsiać ziarna od plew. Stąd dużo ludzi szermujących jakimiś mądrościami, ale pozyskanymi z wątpliwych źródeł i po łebkach.
Te argumenty o "lenistwie" to taki argument rodem z UChR ;) A co, kiedyś to ludzie byli mniej "leniwi"? Skoro jest to, jak by nie było, stała cecha naszego umysłu? Zwłaszcza w czasach, gdy większość była analfabetami? W dzisiejszych czasach mamy raczej przesyt informacji (bo nie "wiedzy"), których nie jesteśmy w stanie przetworzyć, za dużo źródeł. Ponieważ otacza nas szum...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzytanie to rozrywka jak każda inna, nie przejmowałbym się poziomem czytelnictwa bardziej niż odsetkiem Polaków odwiedzających galerie sztuki czy - nawet - kina.
Czytanie to rozrywka jak każda inna, nie przejmowałbym się poziomem czytelnictwa bardziej niż odsetkiem Polaków odwiedzających galerie sztuki czy - nawet - kina.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZgadzam się, że czytanie to rozrywka, ale też (jak galerie i kina) poszerzanie horyzontów. Obcowanie ze sztuką w różnych formach zawsze inspirowało do rozwoju. Dlatego jednak ja się przejmuję tym poziomem czytelnictwa, bo skoro nie rośnie, to za chwilę zacznie się kurczyć... a dobrze żyje się w otoczeniu czytających 😊
Zgadzam się, że czytanie to rozrywka, ale też (jak galerie i kina) poszerzanie horyzontów. Obcowanie ze sztuką w różnych formach zawsze inspirowało do rozwoju. Dlatego jednak ja się przejmuję tym poziomem czytelnictwa, bo skoro nie rośnie, to za chwilę zacznie się kurczyć... a dobrze żyje się w otoczeniu czytających 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Iza Sadowska też zależy, co się czyta. Nie każda książka poszerza horyzonty. Niektóre wręcz je zawężają.
@Iza Sadowska też zależy, co się czyta. Nie każda książka poszerza horyzonty. Niektóre wręcz je zawężają.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie, czytanie to nie jest "rozrywka jak każda inna", chociażby dlatego, że kazda rozrywka ma jakieś specyficzne cechy, wymaga zaangażowania różnych cześci naszego organizmu, co innego wnosi. Po drugie, czytanie nawet niekoniecznie musi być "rozrywką". Tak mówią przeważnie ci którzy nie czytają i nie widzą zalet czytania - innych, niż dają inne rozrywki.
Nie, czytanie to nie jest "rozrywka jak każda inna", chociażby dlatego, że kazda rozrywka ma jakieś specyficzne cechy, wymaga zaangażowania różnych cześci naszego organizmu, co innego wnosi. Po drugie, czytanie nawet niekoniecznie musi być "rozrywką". Tak mówią przeważnie ci którzy nie czytają i nie widzą zalet czytania - innych, niż dają inne rozrywki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
