-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Spotkanie z dawną miłością – wygraj książkę „Poza mną”.
Jako terapeutka wie, że to nic dziwnego, że miłość sprzed lat staje nagle w drzwiach z zamiarem, by wszystko naprawić. Zdaje sobie również sprawę, że niełatwo uchronić się przed popełnianiem tych samych błędów. Jej małżeństwo rozpadło się kilka lat temu. Bardzo dobrze potrafi słuchać innych. Nie słyszy samej siebie. Szczególnie teraz, gdy On – ten, który kiedyś tak bardzo ją zranił – stoi przed nią, zmuszając ją do zweryfikowania wielu poprzednich wyborów. Tego samego dnia w drzwiach jej gabinetu pojawia się chłopak, tak bardzo do Niego podobny. Jego widok budzi jeszcze więcej wspomnień i całkowicie burzy wypracowaną przez lata terapeutyczną monotonię. „Poza mną” to przejmujące, gorzkie studium toksycznej relacji i sztuki dokonywania ważnych wyborów.
Wyobraźcie sobie, że macie szansę spotkać się ze swoją dawną miłością. Możecie wpaść na siebie przypadkowo, albo umówić się na kawę czy spacer. Co chcielibyście powiedzieć tej osobie?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Poza mną
Autor : Bianca Okońska
Regulamin
- Konkurs trwa 1 października - 7 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
- Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Mova. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
- Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [52]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Owca_z_Makowca
Klaudix99
Violetka
Marta
Czarnula
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Owca_z_Makowca
Klaudix99
Violetka
Marta
Czarnula
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Kiedy byłam młodsza mówiono mi, że miłość to najwspanialsza rzecz jaka może spotkać cię w całym życiu. Sprawa, że chcesz być lepszą wersją siebie dla tej osoby, że twoje życia zaczyna nabierać barw o jakich ci się nigdy nie śniło. Z takim przekonaniem dorastałam, aż w końcu doznałam tych dziwnych uczuć, jakby usychało się z pragnienia za tą drugą osobą. Ochota trzymania za dłoń czy choćby słuchanie jej głosu stało się moim sensem życia. Myślałam, że nic więcej do szczęścia mi nie trzeba, że wystarczy mi być blisko i widzieć radość na jego twarzy. Byłam wstydliwa i uważałam, że nie zasługują na niego. Myślałam, że taki bez planów i ambicji człowiek jak ja nie może stać przy tak niesamowitej osobie jak on. Więc byłam zawsze obok, wspierając go ze wszystkich sił, ciesząc się z wspólnych chwil. Minęło wiele czasu kiedy w końcu to zrozumiałam co od początku wiedziałam, ale przymykałam na to oko. Byłam przy nim przez lata nie z miłości, ale z powodu aby poczuć się kochanym przez kogoś takiego jak on. Kiedy się rozdzieliliśmy, myślałam ,że to koniec świata. Ale dorosłam i poczułam się jakby zdjęto mi klapki z oczu. Ta dawna miłość, która dała mi o sobie przypomnieć dała mi dużo refleksji, które sprawiły, że stałam się innym człowiekiem. Może to nie była prawdziwa miłość, ale sprawiła ,że nauczyłam się szanować inną osobą i być dla niej wsparciem. Choć sprawiała często, że cierpiałam to również dawała mi dużo radości i poczucia swojego miejsca. Jestem szczęśliwa, że dane było mi kochać kogoś kto mnie nie odtrącał, a akceptował to kim byłam i jestem. Dzięki niemu i z powodu uczucia jakim go darzyłam udało mi się dostrzec moją wartość, że nie jestem nikim, ale człowiekiem, który ma swoje zasady i zdanie. Dzięki temu spotkaniu w końcu i nareszcie poczułam się spełniona.
Kiedy byłam młodsza mówiono mi, że miłość to najwspanialsza rzecz jaka może spotkać cię w całym życiu. Sprawa, że chcesz być lepszą wersją siebie dla tej osoby, że twoje życia zaczyna nabierać barw o jakich ci się nigdy nie śniło. Z takim przekonaniem dorastałam, aż w końcu doznałam tych dziwnych uczuć, jakby usychało się z pragnienia za tą drugą osobą. Ochota trzymania za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiedziałam, że Cię tu spotkam. Nie planowałam tego, po prostu przyszłam. Minęło już trochę czasu od kiedy napisałeś. Wtedy odmówiłam spotkania. Przyznam szczerze, że bardzo się tego bałam. Czego? Tego, że to spotkanie coś zmieni, powywraca nam życia do góry nogami, których wcale nie chcemy zmieniać. Chcieliśmy tylko na chwilę sprawdzić, czy podniecenie zgaśnie szybko, tak jak kiedyś zgasło zaufanie między nami.
Twoja kurtka nie pachnie już papierosami wypalanymi w młodzieńczym buncie. Uśmiechasz się, a ja na prawdę wciąż pamiętam ten zapach. Obserwowałam przez te wszystkie lata jak zmienia się twoja twarz. Śledziłam twoje życie na portalach społecznościowych. Miałam poczucie, że jestem blisko podczas Waszych zaręczyn, ślubu, narodzin syna. Mocno zaskoczyła mnie twoja wiadomość. Co można wyjaśniać po jedenastu latach? Wciąż kłuje mnie w sercu, gdy przypomnę sobie, jak paliłeś moje zdjęcie przy tamtej dziewczynie. Jasne, że byliśmy dziećmi. A czy teraz nadal nimi nie jesteśmy? Zgodzę się z Tobą, że to było coś pięknego. Nigdy później nie czułam już tego tak intensywnie. Nie, proszę, nie podchodź bliżej. Spójrz na mnie, jestem już inną dziewczyną. Nieśmiało powiem, kobietą. Nie chcę się cofać, wracać, burzyć i niszczyć. Jesteśmy już gdzie indziej. Pytasz, po co więc przyszłam? Chciałam Ci powiedzieć, że pomimo wszystko, zawsze będę o Tobie ciepło myślała. Chciałam podziękować za ten rok z Tobą, który był dla mnie wiecznością. Już na zawsze pozostaniesz moją pierwszą miłością.
Wiedziałam, że Cię tu spotkam. Nie planowałam tego, po prostu przyszłam. Minęło już trochę czasu od kiedy napisałeś. Wtedy odmówiłam spotkania. Przyznam szczerze, że bardzo się tego bałam. Czego? Tego, że to spotkanie coś zmieni, powywraca nam życia do góry nogami, których wcale nie chcemy zmieniać. Chcieliśmy tylko na chwilę sprawdzić, czy podniecenie zgaśnie szybko, tak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDzięki Tobie jestem szczęśliwsza. Mam nadzieję, że i Ty ułożyłeś sobie życie.
Dzięki Tobie jestem szczęśliwsza. Mam nadzieję, że i Ty ułożyłeś sobie życie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoją pierwszą miłością był syn rzeźnika. To był smukły, wysportowany i inteligentny chłopak. Pachniał popularnym wtedy Hattrickiem, stąd jego przezwisko-Hat. Teraz został adwokatem w Krakowie, przytył, wyłysiał w młodym wieku, ale co ciekawe, nigdy się nie ożenił. Może wpadlibyśmy na siebie w sklepie jego taty, może gdzieś w mieście, w którym się wychowaliśmy. Myślę, że zamienilibyśmy kilka zdań w biegu, bo nie mam mu wiele do powiedzenia. Powiedziałabym mu, że dobrze się stało, że nie jesteśmy razem, bo nie lubię ani adwokatów, ani Krakowa, ani facetów, którzy o siebie nie dbają i nie zaakceprowałabym pewnie żadnego z jego wyborów życiowych.
Moją pierwszą miłością był syn rzeźnika. To był smukły, wysportowany i inteligentny chłopak. Pachniał popularnym wtedy Hattrickiem, stąd jego przezwisko-Hat. Teraz został adwokatem w Krakowie, przytył, wyłysiał w młodym wieku, ale co ciekawe, nigdy się nie ożenił. Może wpadlibyśmy na siebie w sklepie jego taty, może gdzieś w mieście, w którym się wychowaliśmy. Myślę, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Spotkanie z dawną miłością? Jeszcze kilka lat temu oddałabym wiele za chociaż kilka minut rozmowy, czy nawet niezobowiązującego smsa, po którym zapytałabym wprost czy jesteś szczęśliwy, albo raczej w akcie desperacji, czy nie zmieniłeś zdania co do nas. Ale czy czułabym się od tego lepiej? Czy może raczej moje serce znowu zaczęłoby tęsknić? Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, że raniłabym siebie bardziej i to na własne życzenie. Z perspektywy czasu doceniam to całkowite odcięcie się od siebie, choć kiedyś nie potrafiłam tego wybaczyć ani sobie, ani tobie.
A teraz, po latach jak mogłoby wyglądać nasze spotkanie? Na pewno musiałoby być przypadkowe. W innym wypadku na pewno bym się na nie nie zgodziła. Nie wracam już do przeszłości, ponieważ moją teraźniejszość i przyszłość widzę jedynie ciepłych, pogodnych barwach przy boku mojego narzeczonego. A jeżeli gdzieś, kiedyś na siebie wpadniemy to po prostu Ci podziękuję, nie za miłość, nie za cierpienie, które na pewno wiele mnie nauczyło, tylko za szczerość, której kiedyś nie doceniałam. Bo w związku przede wszyskim chodzi o szczerość. Rozmowa nie trwałaby długo, w końcu oboje zawsze byliśmy zabiegani, ale na pewno na koniec życzyłabym Ci szczęścia i mam nadzieję, że Ty mi również. Bo to, że nam nie wyszło nie oznacza, że nie możemy być szczęśliwi z kimś innym. Powodzenia dawna miłości.
Spotkanie z dawną miłością? Jeszcze kilka lat temu oddałabym wiele za chociaż kilka minut rozmowy, czy nawet niezobowiązującego smsa, po którym zapytałabym wprost czy jesteś szczęśliwy, albo raczej w akcie desperacji, czy nie zmieniłeś zdania co do nas. Ale czy czułabym się od tego lepiej? Czy może raczej moje serce znowu zaczęłoby tęsknić? Zdecydowanie bardziej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Dwa dni temu napisałam do mężczyzny, w którym onegdaj byłam szalenie zakochana – spotykaliśmy się kilka miesięcy, po czym mnie porzucił. Chciałam zagadnąć, co tam u niego. Ostatnio rozmawialiśmy rok temu i powiedział mi wówczas, że związał się z jakąś dziewczyną.
Okazało się, że nadal z nią jest, i właśnie przeprowadzili się do innego miasta. Mimo upływu czasu trochę zabolała mnie ta informacja, gdyż stwierdził, że jest z nią szczęśliwy. Pomyślałam, że to niesprawiedliwe, iż ja nie mogę ani sama być na jej miejscu, ani odnaleźć własnego szczęścia z kimś innym.
Napisał, że cieszy się jednak, iż „jakoś sobie radzę”. Niespodziewanie wzbudziło to we mnie okrutny gniew – zabrzmiało bowiem szalenie lekceważąco, tak jakbym była upośledzona i z góry skazana na porażkę, i podczas gdy on układa sobie życie z jakąś wspaniałą kobietą, ja mogę ledwie „jakoś sobie radzić”. Szybko zakończyliśmy konwersację, a ja uznałam, że najwyższy czas już o nim zapomnieć.
Choć marzyłam niegdyś o tym, aby wpaść któregoś dnia na niego przypadkiem, albo móc się spotkać, absolutnie już nie chciałabym, aby coś takiego się zdarzyło. Niech odejdzie wreszcie w mrok przeszłości.
Dwa dni temu napisałam do mężczyzny, w którym onegdaj byłam szalenie zakochana – spotykaliśmy się kilka miesięcy, po czym mnie porzucił. Chciałam zagadnąć, co tam u niego. Ostatnio rozmawialiśmy rok temu i powiedział mi wówczas, że związał się z jakąś dziewczyną.
Okazało się, że nadal z nią jest, i właśnie przeprowadzili się do innego miasta. Mimo upływu czasu trochę...
.... że jej teraz potrzebuję - kto wie może w pracy? ta nasza przeszłość może oznaczać zaufanie i oboje możemy być trybikami jakiejś maszynerii - razem walcząc po prostu o lepsze życie, a i oczywiście jego życia osobistego ciekawa jestem również, tak przyznaję mogę być trochę zazdrosna, ale są priorytety jak śpiewają chłopcy z Paktofoniki wychodzące ponad zazdrość.... a i praca ta wspólna nawet jeśli nie na cały etat oznacza jakiś kontakt i wymianę poglądów, a na tym nawet po wielu latach mi zależy, a więc Sajonara!...
.... że jej teraz potrzebuję - kto wie może w pracy? ta nasza przeszłość może oznaczać zaufanie i oboje możemy być trybikami jakiejś maszynerii - razem walcząc po prostu o lepsze życie, a i oczywiście jego życia osobistego ciekawa jestem również, tak przyznaję mogę być trochę zazdrosna, ale są priorytety jak śpiewają chłopcy z Paktofoniki wychodzące ponad zazdrość.... a i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To nietuzinkowa kobieta. Jedna z tych, których emocji nie sposób odgadnąć sercem ani określić rozumem. Kiedy więc wpadamy na siebie i uznamy, że nasze spojrzenia spotkały się na zbyt długo, by pospiesznie odejść, wyciągnąć telefon lub zainteresować się podłogą, rozpoczyna się krótka, choć niezbędna, pełna niewiadomych Część Wstępna.
Myślę szybko, walczę o uśmiech i powoli nabieram powietrza. Cześć-jak-się-miewasz, co-u-ciebie, ach-tak, też-nie-wiedziałem, mam-nadzieję-że-dobrze. To wszystko dla pewności, że głos ten sam i sprawdzenia, czy te same budzi emocje. Potem ultrakrótka chwila namysłu, by upewnić się, czy to, co posklejane, się nie rozkleja, a to, co zamknięte na cztery spusty, nie potrzebuje przypadkiem piątego. Z ulgą stwierdzam, że nie i bez obaw mogę rozpocząć Część Właściwą, która nada spotkaniu wyjątkowy charakter.
Milknę więc pierwszy. Celowo i natarczywie, aby uniknąć przyszłych niedomówień. Nie jest to, oczywiście, zwykła cisza i skrępowanie wzajemną obecnością, lecz pełne skupienia i wzajemnego wpatrywania trwanie. Bo tak właśnie rozmawiamy. Każde z nas, w myślach, w emocjach, mówi o wszystkim, czego opowiedzieć słowami nie można, a wręcz nie wypada, by nie naruszać fundamentów tego, co zbudowaliśmy osobno. Stare rany bliźnieją, a nowe nie zostają zadane. Tak jest lepiej, uznaliśmy.
Pojawienie się nieśmiałego uśmiechu na jej twarzy oznacza Zakończenie. Nie ma mi więc za złe? Nie wiem. Ale odwzajemniam uśmiech i puszczam oko. Spotkanie dobiegło końca.
To nietuzinkowa kobieta. Jedna z tych, których emocji nie sposób odgadnąć sercem ani określić rozumem. Kiedy więc wpadamy na siebie i uznamy, że nasze spojrzenia spotkały się na zbyt długo, by pospiesznie odejść, wyciągnąć telefon lub zainteresować się podłogą, rozpoczyna się krótka, choć niezbędna, pełna niewiadomych Część Wstępna.
Myślę szybko, walczę o uśmiech i powoli...
Jesteśmy na kawie, rozmawiamy już godzinę, wspominając liceum, i wtedy wreszcie bym to z siebie wyrzucila:-P Krzychu, byłeś moją ogromną miłością, przez rok do Ciebie wzdychałam, a Ty nic! 😋😋😋 Jesteś odpowiedzialny za moje nieprzespane noce, wieczne moje rozkojarzenie i setki zawalonych kartkówek. 🤩🤩🤩
Jesteśmy na kawie, rozmawiamy już godzinę, wspominając liceum, i wtedy wreszcie bym to z siebie wyrzucila:-P Krzychu, byłeś moją ogromną miłością, przez rok do Ciebie wzdychałam, a Ty nic! 😋😋😋 Jesteś odpowiedzialny za moje nieprzespane noce, wieczne moje rozkojarzenie i setki zawalonych kartkówek. 🤩🤩🤩
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Przypominają mi się szczęśliwe chwile i te smutne. Nie kryję żadnej urazy, bo jej nie mam dla przeszłości. Mimo że nie jesteśmy już ze sobą powiązani, wciąż gdzieś czuje jakąś nić łącząca mnie z tą osobą, bo wiem i pamiętam, jak ile ta osoba sprawiła mi radości i dała wiele dobrych chwil w moim życiu, a przede wszystkim nauczyła mnie czegoś i dała doświadczenie. Nawet jeśli ostatecznie nie daliśmy rady jako para, wciąż chcę kontynuować naszą przyjaźń, bo wiem, jak dużo ta osoba o mnie wie, a ja wiem o niej, a przez to rodzi się sympatia, co prawda nie miłosna, lecz przyjacielska. Nie chcę udawać, że wcale tej osoby nie znam, chcę kontynuować naszą znajomość, a najlepiej przyjaźń. Mimo że nie jestem już tym najważniejszym elementem w życiu tej osoby, wciąż chcę wiedzieć jak jej się wiedzie w życiu i porozmawiać jak przyjaciele, dlatego z chęcią wybrałabym się z nią do kawiarni i porozmawiała.
Na spotkaniu utrzymywałabym przyjacielską rozmowę, pytałabym czy wszystko się układa i czy ma już partnera, ponieważ byłabym zwyczajnie ciekawa, jednak w żaden sposób nie zazdrosna. Z pewnością wspominałabym dawne czasy, jednak tylko te dobre, ponieważ złych nie ma co przytaczać. Powiedziałabym pewnie coś na miarę:
„Mimo że nasze drogi już się rozeszły, cieszę się, że cię widzę i mogłam pójść z tobą na kawę. Nawet jeśli nam nie wyszło, nawet jeśli już nie jesteśmy razem, bo różnice nas przewyższyły, wciąż dobrze się przy tobie czuję i chciałabym kontynuować naszą przyjaźń. Cieszę się, że układa ci się w życiu i trzymam kciuki na twój awans w pracy, bo wiem jak bardzo się o niego starasz. Musimy następnym razem znowu gdzieś wyjść, ale tym razem z twoją partnerką, oczywiście jeżeli będzie tego chciała. Mimo wszystko czuje się w jakiś sposób dziwnie, jakby mogła nas o coś jeszcze podejrzewać, przez to, że spotykamy się same, bez niej. Cieszę się jednak, że znalazłaś sobie kogoś i jesteś teraz szczęśliwa!”
Przypominają mi się szczęśliwe chwile i te smutne. Nie kryję żadnej urazy, bo jej nie mam dla przeszłości. Mimo że nie jesteśmy już ze sobą powiązani, wciąż gdzieś czuje jakąś nić łącząca mnie z tą osobą, bo wiem i pamiętam, jak ile ta osoba sprawiła mi radości i dała wiele dobrych chwil w moim życiu, a przede wszystkim nauczyła mnie czegoś i dała doświadczenie. Nawet jeśli...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKładąc się spać wczoraj wieczorem moja miłość(nazywam ją dawną miłością)bo przecież znamy się już trochę czasu leżała obok mnie -zdążyliśmy uwić wspólne gniazdko,urodziły nam się dzieci i w ogóle było fajnie....Jednak gdy się przebudziłem rano cześć łóżka obok mnie była pusta.Moja miłość zniknęła.A ponieważ wiedziałem ,że nic nie ma zaplanowane na jutro niespodziewałem się tego co zastałem rano-puste miejsce obok siebie....Najpierw sprawdziłem idąc do kuchni czy nie zostawiła kartki na stole jak to miała w zwyczaju,jednak na stole nic nie było.Moja żona nigdzie nie pracowała ,całymi dniami była w domu,wiec jej zniknięcie było dla mnie czymś dziwnym.W pierwszej chwili chciałem iść na policję i zgłosić jej zaginięcie.Po chwili zastanowienia postanowiłem jednak z tym zaczekać...wierząc ,że wróci! Nie było jej w domu już trzy dni,aż tu o 11:00 kolejnego czwartego już dnia nagle ktoś dzwoni do drzwi.Biegnąc otworzyć,myślę że to ktoś z jej przyjaciół ,ktoś kto zaczął jej szukać,a może to policja ?bo ktoś mnie uprzedził i zgłosił jej zaginięcie....Otwierając drzwi miałem duszę na ramieniu:Patrzę! w pierwszej chwili jej nie poznałem dopiero jak się przedstawiła.Wiecie nowa fryzura,nowe ciuchy ,nowe wszystko....Ona jednak wróciła pomyślałem ,gdy się przedstawiła to wiecie co mi się stało mnie zamurowało! W pierwszej chwili nie wiedziałem co powiedzieć,jednak wybełkotałem"Gdzie byłaś?"Ona po chwili odrzekła :Odchodzę do innego i wyszła w ten sposób żegnając się ze mną.A ja zostałem sam w pokoju na kanapie becząc z rozpaczy....
Kładąc się spać wczoraj wieczorem moja miłość(nazywam ją dawną miłością)bo przecież znamy się już trochę czasu leżała obok mnie -zdążyliśmy uwić wspólne gniazdko,urodziły nam się dzieci i w ogóle było fajnie....Jednak gdy się przebudziłem rano cześć łóżka obok mnie była pusta.Moja miłość zniknęła.A ponieważ wiedziałem ,że nic nie ma zaplanowane na jutro niespodziewałem się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCóż za niespodzianka! Nie wiedziałam, że w dalszym ciągu mieszkasz w mieście rodzinnym. Miło Cię znów zobaczyć, niemal tak miło, jak 8 lat temu. Pamiętasz jak przyjeżdżałam do Ciebie i cieszyliśmy się każdą chwilą i momentem ze sobą? To były cudowne chwile, spędzone w miłym towarzystwie. Jednak po czterech latach udręki i zakrzątania sobie Tobą głowy, w końcu jestem w długim, szczęśliwym i spokojnym związku. Ma na imię Tomek i zaręczyliśmy się rok temu. Szkoda, że z Tobą zatraciłam się na tyle by nie zauważyć wszystkich tych wskazówek. Przy nim czuję się jak bogini, być może też dlatego, że jestem w ciąży. Wkrótce bierzemy ślub. A co u Ciebie? Słyszałam, że twoja kochanka wypięła się na Ciebie?
Cóż za niespodzianka! Nie wiedziałam, że w dalszym ciągu mieszkasz w mieście rodzinnym. Miło Cię znów zobaczyć, niemal tak miło, jak 8 lat temu. Pamiętasz jak przyjeżdżałam do Ciebie i cieszyliśmy się każdą chwilą i momentem ze sobą? To były cudowne chwile, spędzone w miłym towarzystwie. Jednak po czterech latach udręki i zakrzątania sobie Tobą głowy, w końcu jestem w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej"A co u Ciebie? Słyszałam, że twoja kochanka wypięła się na Ciebie?" - gdyby był to konkurs na najlepszą kilkuzdaniową wypowiedź zranionej kobiety, byłbym ogromnie zawiedziony, gdyby ten fragment nie znalazł się w czołówce ;)
"A co u Ciebie? Słyszałam, że twoja kochanka wypięła się na Ciebie?" - gdyby był to konkurs na najlepszą kilkuzdaniową wypowiedź zranionej kobiety, byłbym ogromnie zawiedziony, gdyby ten fragment nie znalazł się w czołówce ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Przebiegając przez ulicę potknęłam się, ale przed upadkiem uchroniły mnie czyjeś silne ramiona. Gdy nasze spojrzenia się spotkały czas się zatrzymał. Kiedy M. mnie rozpoznał wykonał gest, jakby chciał mnie odtrącić i pozwolić upaść na chodnik. W końcu mieliśmy być dla siebie martwi i nigdy więcej się nie spotkać.
-Poczekaj - chwyciłam go za rękę. Moja skóra wręcz parzyła mnie od jego dotyku. Mimo upływu dziesięciu lat od ostatniego spotkania wciąż czułam tę chemię...- Poczekaj, bo już może naprawdę nigdy się nie spotkamy.
-O co ci chodzi?- burknął gniewnie patrząc na mnie swoimi błękitnymi oczami
-Codziennie o tobie myślę. Mimo, że mam męża, dziecko i jestem kimś zupełnie innym niż wtedy, gdy ostatni raz się widzieliśmy. To nadal, gdzieś tam, na dnie mojego serca jest niedomknięta szuflada z napisem "MW". Wciąż mam w pamięci twoje wiersze, zimowe spacery, zapach i powiedzonka. Mimo, że wtedy próbowałam pumeksem wytrzeć cię z serca. Mimo łez na siłę chciałam się ciebie pozbyć. Zapomnieć. I na początku się udawało, wręcz doskonale. Stosunkowo szybko przyszła nowa miłość. Lecz gdy emocje związane z nowym związkiem opadły, TY wróciłeś. W snach. Wspomnieniach. W miejscach, w których byłam sama widziałam cię. Tak się nie robi, gdy się z kimś rozstaje na zawsze. Wciąż mi się śnisz, wciąż pamiętam. Tylko że od kilku lat potrafię zaakceptować naszą miłość i to, że naznaczyła mnie już na zawsze. Że już nigdy cię nie zapomnę, bo byłeś pierwszą wielką miłością małej dziewczynki.
Przebiegając przez ulicę potknęłam się, ale przed upadkiem uchroniły mnie czyjeś silne ramiona. Gdy nasze spojrzenia się spotkały czas się zatrzymał. Kiedy M. mnie rozpoznał wykonał gest, jakby chciał mnie odtrącić i pozwolić upaść na chodnik. W końcu mieliśmy być dla siebie martwi i nigdy więcej się nie spotkać.
-Poczekaj - chwyciłam go za rękę. Moja skóra wręcz parzyła...
Odpowiedziałbym cześć, już parę razy się zdarzało. Nie zapraszałbym na kawę, bo przecież jest moją byłą. Spotkaniom mówię stanowcze nie! Dlaczego? Zapewne rozstanie było bolesne, nie wiem po której stronie leżałaby wina, ale z własnego krótkiego doświadczenia wiem, że najgorsze jest to, gdy powracają niemiłe wspomnienia. Ja wiem, że związek to szczęście, są wzloty i upadki, ale Ja niestety zazwyczaj pamiętam te złe chwile.
W ogóle niedawno przekonałem się, że każdy ma gdzieś swojego sobowtóra, to jest prawda. Jechałem do Suwałk na pogrzeb babci, a tam na stypie w restauracji Skustele, ujrzałem pewną kelnerkę. Miała na imię Ewa, przypominała mi moją pierwszą miłość – Karolinę. Zakochałem się w niej, gdy miałem 13 lat, wiem szczeniackie zauroczenie, ale było naprawdę silne. Dosłownie jak dwie krople wody, ino inny kolor włosów.
Po, co o tym wspominam? Bo jakby zdarzyło się, że to nie jakaś Ewa, ale Karolina, która mi się podobała, nie odezwałbym się. Niezależnie czy byłem, czy też nie byłem z nią w związku, nie odezwałbym się. Akurat Karolina nie była zbyt miła. To była typowa dziewczyna, która wolała łobuzów, niż spokojnych gości.
Nie pamiętam, kto to powiedział, ale prawda to jest powiadam. Powracając do niemiłych wspomnień, sami zadajemy sobie ból, przywołując historie, których nie chcemy pamiętać.
Gdyby jednak nie obeszło się od spotkania, to po prostu wszystkiego dobrego, o sobie nic, bo to w ogóle nie powinno ją obchodzić, tak jak mnie jej życie!
Odpowiedziałbym cześć, już parę razy się zdarzało. Nie zapraszałbym na kawę, bo przecież jest moją byłą. Spotkaniom mówię stanowcze nie! Dlaczego? Zapewne rozstanie było bolesne, nie wiem po której stronie leżałaby wina, ale z własnego krótkiego doświadczenia wiem, że najgorsze jest to, gdy powracają niemiłe wspomnienia. Ja wiem, że związek to szczęście, są wzloty i upadki,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZastygam. Dopiero po chwili zaczynam intensywnie mrugać, jakby starając się upewnić, czy to Ty. Moje serce przyspiesza, a przez głowę nagle przelatują tysiące myśli, chaotycznych i skrajnych. Otwieram usta, chcę Cię zawołać, ale szybko rezygnuję. Nie wiem, co miałabym powiedzieć. Jest tego zbyt dużo, a przez to nie jestem w stanie zebrać słów. Przez chwilę głowę niemal rozsadza mi z emocji. Teraz jednak potrafię już je wszystkie opanować. Biorę kilka głębokich oddechów, serce zwalnia do zwykłego tempa. Spoglądam w Twoją stronę ostatni raz. Nie czuję już nic. Odwracam się i odchodzę. To wszystko jest już POZA MNĄ.
Zastygam. Dopiero po chwili zaczynam intensywnie mrugać, jakby starając się upewnić, czy to Ty. Moje serce przyspiesza, a przez głowę nagle przelatują tysiące myśli, chaotycznych i skrajnych. Otwieram usta, chcę Cię zawołać, ale szybko rezygnuję. Nie wiem, co miałabym powiedzieć. Jest tego zbyt dużo, a przez to nie jestem w stanie zebrać słów. Przez chwilę głowę niemal...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChciałabym podziękować za wspólny czas i za to, że pierwsza miłość nauczyła mnie tak wiele. Jednocześnie moglibyśmy wyjaśnić sobie wszelkie nieporozumienia i raz na zawsze zamknąć tamten rozdział. Byliśmy wtedy tacy młodzi i działaliśmy impulsywnie, nie do końca wiedząc, jak poradzić sobie z uczuciami. To stare czasy, ale nic nie dzieje się bez przyczyny i z pewnością dzięki pierwszej miłości jestem teraz w tym miejscu i jestem szczęśliwa. Zatem dziękuję Ci za wszystko, Maciek i życzę dużo szczęścia.
Chciałabym podziękować za wspólny czas i za to, że pierwsza miłość nauczyła mnie tak wiele. Jednocześnie moglibyśmy wyjaśnić sobie wszelkie nieporozumienia i raz na zawsze zamknąć tamten rozdział. Byliśmy wtedy tacy młodzi i działaliśmy impulsywnie, nie do końca wiedząc, jak poradzić sobie z uczuciami. To stare czasy, ale nic nie dzieje się bez przyczyny i z pewnością...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Cześć! – usłyszałem zza przymkniętych powiek i zabrzmiało to jakoś znajomo. Siedziałem właśnie w samolocie, który leciał do Stambułu.
Kiedy otworzyłem oczy ujrzałem Anię. To z nią chodziłem blisko dwa lata jeszcze w liceum. Uśmiechała się do mnie filuternie.
- To ty? Co za spotkanie? – bąknąłem.
- A co u ciebie słychać? – zapytała.
- Jestem na trzecim roku informatyki i piszę pracę inżynierską.
- A prawda! Politechnika! – skwitowała z uznaniem - A jak dziewczyny?
- Na politechnice prawie ich nie ma.
- Ale przecież nie tylko z nimi możesz się umawiać! – nieomalże wykrzyknęła z wyrzutem.
- No tak, ale mnie nie wychodzi, bo nie mam czasu na spotkania.
- Rozumiem. W tobie zawsze było coś z kujona. Przynajmniej z przedmiotów ścisłych.
- Tak źle mnie zapamiętałaś? – wyszeptałem.
- Nie. Ty wcale nie byłeś zły tylko mało się troszczyłeś o życie uczuciowe.
- No, toś mi dowaliła.
- Wcale ci nie mam tego za złe. Po prostu taki trochę inny jesteś i tyle.
- A jak u ciebie te sprawy? – zapytałem chcąc skierować rozmowę na inne tory.
- Szczerze mówiąc, niespecjalnie – przyznała Ania ukazując mi zasmuconą winę.
- No widzisz! – tryumfowałem, ale kiedy wydało mi się, że zaraz się rozpłacze zmiękłem.
- Sama będziesz w Stambule?
- Tak, ale zaplanowałam sobie bogaty program wycieczkowy.
- To może się do ciebie przyłączę, bo ja nie zdążyłem zaplanować zbyt wiele.
- Jasne. Może będzie jak za dawnych lat?
I rzeczywiście tak było. Tydzień w Stambule był cudowny, a potem … wcale nie chcieliśmy się rozstać.
- Cześć! – usłyszałem zza przymkniętych powiek i zabrzmiało to jakoś znajomo. Siedziałem właśnie w samolocie, który leciał do Stambułu.
Kiedy otworzyłem oczy ujrzałem Anię. To z nią chodziłem blisko dwa lata jeszcze w liceum. Uśmiechała się do mnie filuternie.
- To ty? Co za spotkanie? – bąknąłem.
- A co u ciebie słychać? – zapytała.
- Jestem na trzecim roku informatyki i...
Zobaczyłam go przez przypadek, staną jak wryty, ja, ja chybna też.
Minęło tyle lat, a jednak serce bije jak by to było wczoraj, jak by to wczoraj pobił tego dzieciaka.
Zostawił mnie.
- Witaj.
- Cześć.
Zaciśnięte pięści.
- Trochę minęło.
- Tak trochę minęło.
Wymuszony uśmiech.
- Wyszedłem rok temu.
- Fajnie, i jak życie?
- Dobrze.
Podstawowe pytania, podstawowe odpowiedzi. Tyle razy myślałam co powiem w tej sytuacji, scenariuszy było mnóstwo, kiedy przychodzi co do czego milczę.
Dlaczego to zrobiłeś? czy żałujesz? czy tęskniłeś? czy wiesz jak cierpiałam? czy chociaż raz myślałeś by napisać?! Pytania przelewały się przez moje myśli, ale bałam się je zadać.
- Cieszę się że ci się układa.
- Pomału, ale układa.
Niebieskie oczy
- Muszę już iść, śpieszę się.
Nie spodziewałam się ze złapie mnie za rękę, nie spodziewałam się tego co powie. Potok słów.
- Przepraszam, bardzo przepraszam za wszystko. Byłem pijany, żałuje że to zrobiłem, tęskniłem, wiem że cierpiałaś ale bałem się, wstydziłem się napisać.
Zaskoczenie odebrało mi mowę, jego spojrzenie było intensywne, pragnienie przebaczenia przebijało się przez nie jak promienie światła przez tafle błękitnego jeziora.
- Żałuje, wybacz mi.
Poczułam ulgę, czy tak miało być?
- Wybaczam.
Zobaczyłam go przez przypadek, staną jak wryty, ja, ja chybna też.
Minęło tyle lat, a jednak serce bije jak by to było wczoraj, jak by to wczoraj pobił tego dzieciaka.
Zostawił mnie.
- Witaj.
- Cześć.
Zaciśnięte pięści.
- Trochę minęło.
- Tak trochę minęło.
Wymuszony uśmiech.
- Wyszedłem rok temu.
- Fajnie, i jak życie?
- Dobrze.
Podstawowe pytania, podstawowe...
Były chwile, w których wyobrażałam sobie jak by to było, gdybyśmy mieli okazję porozmawiać ze sobą w cztery oczy. W tych nierzeczywistych marzeniach zawsze miałam Ci tak dużo do powiedzenia.
Scenariuszy było aż nazbyt wiele: chciałam grać niedostępną, pewną siebie, chciałam jawić się jako miła, szorstka czy obojętna.
Jednak teraz, kiedy zrządzeniem losu spotykam Cię naprawdę, wszystkie te role znikają w cień. Nie potrafię celowo Cię zranić, nie potrafię powiedzieć Ci, że o Tobie nie myślałam, bo to wiarołomne kłamstwo. Nie potrafię wyrzec się cierpienia, które intencjonalnie lub nie we mnie wymierzyłeś.
A co najważniejsze, nie umiem spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć, że chętnie pozbyłabym się wszelakich wspomnień o Tobie.
Byłeś ważną częścią mojego życia i choć czasem nadal odczuwam żal, nie jest on tak silny i gorzki jak kilka lat temu. Każde z nas toczy swoją bitwę życia i muszę rzec, że bez Ciebie łatwiej jest być silną.
Nasze spotkanie to czysty przypadek, choć mogłabym wmówić sobie i Tobie, że to przeznaczenie.
Ludzkie życie składa się tylko ze zbiegów okoliczności i tym właśnie była nasza relacja. Związek dwóch osób, które w danej chwili potrzebowały zemścić się na samotności.
Miło było znów Cię zobaczyć i mam nadzieję, że Ty myślisz podobnie.
Były chwile, w których wyobrażałam sobie jak by to było, gdybyśmy mieli okazję porozmawiać ze sobą w cztery oczy. W tych nierzeczywistych marzeniach zawsze miałam Ci tak dużo do powiedzenia.
Scenariuszy było aż nazbyt wiele: chciałam grać niedostępną, pewną siebie, chciałam jawić się jako miła, szorstka czy obojętna.
Jednak teraz, kiedy zrządzeniem losu spotykam Cię...
Tu nawet chyba nie chodzi o dawne miłości, tylko o to, że jako dzieci, nastolatki potrafiliśmy dla tej drugiej osoby uciekać z lekcji, wymykać z domu, kłócić z przyjaciółmi nie wiedząc czym jest miłość. Robiliśmy to bo czuliśmy, czuliśmy zbyt wiele jak na te 17 lat. Teraz jest gdzieś niewyobrażalnie daleko, nie wiem czy to wina różnych miast bo pociąg do ciebie kosztowałby mnie 20 zł, ale czy rzeczywiście tego potrzebuję ? Powiedziałabym ci dziękuję, jak przy naszym ostatnim spotkaniu. Ty uśmiechnął byś czule i szepnął, że będziesz zawsze gdy wzdychnę za głośno, spojrzę wymownie. Nie oddałam cię nikomu, ty mnie również. Nie było rozstań i płaczu, nie było złości i rozgoryczenia. Po prostu zabierzesz mnie na plac zabaw i popatrzymy na gwiazdy. Przypomnimy czym jest romantyzm 17-letnich dzieciaków, z dużą wyobraźnią, zakazanym owocem i uśmiechem, który mówi - to jest osoba o której nie powiem nikomu, na zawsze będzie w moim sercu, mój mały, skromny sekret. Tylko dla mnie.
Tu nawet chyba nie chodzi o dawne miłości, tylko o to, że jako dzieci, nastolatki potrafiliśmy dla tej drugiej osoby uciekać z lekcji, wymykać z domu, kłócić z przyjaciółmi nie wiedząc czym jest miłość. Robiliśmy to bo czuliśmy, czuliśmy zbyt wiele jak na te 17 lat. Teraz jest gdzieś niewyobrażalnie daleko, nie wiem czy to wina różnych miast bo pociąg do ciebie kosztowałby...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDoceniam czas kiedy byliśmy razem. Chcę pamiętać tylko te dobre chwile, ale jednak istniał powód naszego rozstania. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Cieszę się z naszego spotkania po latach i życzę Ci wszystkiego dobrego.
Doceniam czas kiedy byliśmy razem. Chcę pamiętać tylko te dobre chwile, ale jednak istniał powód naszego rozstania. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Cieszę się z naszego spotkania po latach i życzę Ci wszystkiego dobrego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Kiedyś dużo płakałam, wiesz? Mam taki kawałek duszy wyrwany. Duży kawałek. Podpisany był “miłość do M” i był bardzo ładnym kawałkiem duszy. Nie odrósł. Duszę ma się jedną, bez funkcji regeneracji. I to przez ciebie nie mam kawałka duszy. Ale to nic, da się żyć. Tylko proszę nie zabieraj mi kolejnego.
Łza spływa moim policzkiem. Widzisz łzę? Nie tę na twojej twarzy. Tę na mojej. Nie cieszę się, że wróciłeś, ale cieszę się, że cię widzę. Stąd ta łza. One zawsze spływają z kawałkiem duszy, więc znów odrobinę jej tracę. I ty teraz tracisz, więc może nie gub już na mnie łez.
Zapomniałam kiedyś na dwa dni. Te całe dobry o tobie nie pamiętałam. Zaczęły się dwa dni temu, a teraz znowu dusza wypływa mi oczami. Jeśli nie chcesz odejść, to może ja zrobię tak, że znikniesz?
Nie odpowiadasz? I nie odpowiesz. Związałam cię, zakneblowałam, przytwierdziłam do krzesła, które ma być elektrycznym, tylko prądu brak. A szkoda, że prądu brak, bo przesunęłabym dźwignię bez zmrużenia okiem.
Kiedyś dużo płakałam, wiesz? Mam taki kawałek duszy wyrwany. Duży kawałek. Podpisany był “miłość do M” i był bardzo ładnym kawałkiem duszy. Nie odrósł. Duszę ma się jedną, bez funkcji regeneracji. I to przez ciebie nie mam kawałka duszy. Ale to nic, da się żyć. Tylko proszę nie zabieraj mi kolejnego.
Łza spływa moim policzkiem. Widzisz łzę? Nie tę na twojej twarzy. Tę na...
Wchodzisz do apteki- podajesz mi receptę.Czytam Twoje nazwisko a obok imię. NIe Twoje, kobiety. Ciesze sie ze jestes szczesliwy. Obydwoje znaleźliśmy swoje szczęście gdzie indziej,z inną osobą. Wiem że czujesz to co ja - jestesmy owiani aurą tajemnicy, odsunięci od siebie przez czas i doświadczenia, a jednocześnie tak bliscy-przypadkowy dotyk dłoni nie jest nowym dreszczem emocji tylko znajomą, bezpieczna bliskością-choć zakopaną gdzieś we wspomnieniach, zakurzoną i omszałą.Budzi się w nas pragnienie poznania jak wyglądałaby nasza wspólna droga, czy byłaby lepsza niż ta którą wybraliśmy. Chcę Ci powiedzieć, że to normalne, nie musisz się bać tego uczucia- zawsze będę dla Ciebie droga która nie poszedłeś podobnie jak i Ty dla mnie. Nie lepszą ani gorszą- po prostu inną- i dlatego ciekawą. Pytasz o kawę- nie, nie pójdę z Tobą na kawę, nie cierpię kawy.Śmiejesz się i przyznajesz że pamiętasz,że tylko się droczysz. Nie powiem o Tobie ze jestes moim "bylym chlopakiem" bo podważa ważność naszej relacji i jest zwyczajnie nieprawdą. Jesteś moją Pierwszą Miłością. Dziękuję Ci za tę miłość i za to, że była dla nas obydwojga tak samo ważna. Dziś już wiem że dostaliśmy więcej niż byliśmy gotowi przyjąć- byliśmy zbyt młodzi, a to uzasadniło inne nasze ułomności:zbyt niedojrzali by wiedzieć czego chcemy, zbyt uparci, by umieć rozmawiać o emocjach i potrzebach, zbyt głupi by docenić naszą miłość i umieć się nią zaopiekować. Myślę o Tobie dobrze i nie muszę pytać czy Ty o mnie też - wiem to.
Wchodzisz do apteki- podajesz mi receptę.Czytam Twoje nazwisko a obok imię. NIe Twoje, kobiety. Ciesze sie ze jestes szczesliwy. Obydwoje znaleźliśmy swoje szczęście gdzie indziej,z inną osobą. Wiem że czujesz to co ja - jestesmy owiani aurą tajemnicy, odsunięci od siebie przez czas i doświadczenia, a jednocześnie tak bliscy-przypadkowy dotyk dłoni nie jest nowym dreszczem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Obojętność. Wychodził z dworca a ja szłam kupić bilet na jutrzejszy wyjazd. Stał przygarbiony przy drzwiach kiedy do nich doszłam. Stał tam czekając, niepewnie wodząc wzrokiem po chodniku. Złapałam za poręcz by pchnąć drzwi gdy położył swą dłoń na mojej. Nasze spojrzenia się spotkały... "Czy moglibyśmy... " wyszeptał drżącym głosem. "Nie" powiedziałam zdecydowanie i weszłam do środka. Obojętność. Zdecydowanym ruchem wyciągnęłam żel antybakteryjny i zmyłam niechciany dotyk.
Dorastamy, dojrzewamy i nie widzimy sensu w budzeniu demonów przeszłości...
Obojętność. Wychodził z dworca a ja szłam kupić bilet na jutrzejszy wyjazd. Stał przygarbiony przy drzwiach kiedy do nich doszłam. Stał tam czekając, niepewnie wodząc wzrokiem po chodniku. Złapałam za poręcz by pchnąć drzwi gdy położył swą dłoń na mojej. Nasze spojrzenia się spotkały... "Czy moglibyśmy... " wyszeptał drżącym głosem. "Nie" powiedziałam zdecydowanie i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej"żel antybakteryjny" - łał, aż zapiekło. To ciekawe, jak wiele mówią o nas nasze wybory ;)
"żel antybakteryjny" - łał, aż zapiekło. To ciekawe, jak wiele mówią o nas nasze wybory ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spampowiedzieć tylko - Już zapomniałem jak się nazywasz - opowiedz mi swoją historię życia
powiedzieć tylko - Już zapomniałem jak się nazywasz - opowiedz mi swoją historię życia
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Kiedy znowu spotkałam się z moją pierwszą, największą miłością życiową, byłam rozczarowaną życiem młodą mężatką, która w pewnym momencie popełniła błąd i pomyliła miłość ze zwykłym zauroczeniem. Minęły trzy lata odkąd zostawiłam mojego pierwszego chłopaka dla aktualnego wtedy męża i żałowałam, żałowałam, żałowałam. Nie było dnia, żebym nie myślała o moim pierwszych chłopaku.
Dodam jeszcze, że moja pierwsza miłość miała wtedy status tej największej i dziś bym jej tak już nie nazwała. Po prostu została tylko pierwszą.
A więc wtedy wciąż go kochałam, mimo że byłam z innym, z mężem lekkoduchem i dzieciuchem. Za wszelką cenę chciałam się z nim spotkać. Poszłam z koleżanką na dyskotekę. Mąż został w domu.
I na tej dyskotece się spotkaliśmy. Tańczyliśmy ze sobą. Patrzyliśmy sobie w oczy. W tańcu powiedziałam mu, że wciąż go kocham, że chciałabym żebyśmy znów byli razem. Ktoś powie: odwaga! Ktoś inny go przebije, mówiąc: totalna głupota! A ja podsumuję: jedno i drugie! Jednak po trzydziestu latach od tamtej chwili wcale tego nie żałuję, gdyż trzeba walczyć w życiu o swoje szczęście.
Wtedy poniosłam porażkę, bo najpierw powiedział, że zawsze będę w jego sercu, a potem wylał mi kubeł zimnej wody na łeb, mówiąc że teraz jest już za późno, teraz jestem mężatką. Z trudem łykałam łzy. Co ja sobie myślałam? Byłam naiwną i niedojrzałą emocjonalnie dziewczynką, która nie dorosła do dorosłego życia.
Lecz czy gdyby jego kręgosłup moralny i wychowanie wyniesione z domu nie były takie prawe, mielibyśmy szansę na szczęście? Czy rzeczywiście ułożyłoby się nam?
Dziś jestem szczęśliwa. Z kimś innym. I tamta miłość dawno straciła status tej największej.
Dziś powiedziałabym mojej pierwszej miłości: Miałeś, rację że mi wtedy nie uległeś.
Kiedy znowu spotkałam się z moją pierwszą, największą miłością życiową, byłam rozczarowaną życiem młodą mężatką, która w pewnym momencie popełniła błąd i pomyliła miłość ze zwykłym zauroczeniem. Minęły trzy lata odkąd zostawiłam mojego pierwszego chłopaka dla aktualnego wtedy męża i żałowałam, żałowałam, żałowałam. Nie było dnia, żebym nie myślała o moim pierwszych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAle ładna historia! Dużo szczęścia ❤️
Ale ładna historia! Dużo szczęścia ❤️
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Chce wyjść z domu, otwieram drzwi, a on stoi na progu, z ręką uniesioną by zapukać, na chwilę zanim otworzyłam drzwi.
On podnosi wzrok, uśmiecha się nieśmiało, a widząc mój lekki uśmiech, już śmieje się odważnie.
- Czy możesz się przesunąć? Bardzo się spieszę. - mówię.
Przestępuje próg, odwracam się, zamykam drzwi i odchodzę. Pewne drzwi czasami, trzeba zamknąć, nie ma po co wracać i rozpamiętywać. Żyjąc przeszłością, nigdy nie będzie żyło się naprawdę. Uśmiecham się, łapię ostatnie promienie słońca, a on obserwuje moje plecy. Jego urok już nie działa.
Chce wyjść z domu, otwieram drzwi, a on stoi na progu, z ręką uniesioną by zapukać, na chwilę zanim otworzyłam drzwi.
On podnosi wzrok, uśmiecha się nieśmiało, a widząc mój lekki uśmiech, już śmieje się odważnie.
- Czy możesz się przesunąć? Bardzo się spieszę. - mówię.
Przestępuje próg, odwracam się, zamykam drzwi i odchodzę. Pewne drzwi czasami, trzeba zamknąć, nie ma po...
Przepraszam.
Dziś już wiem, że moje zachowanie nie było dojrzałe. Nie chcę tłumaczyć się młodym wiekiem. Mam nadzieję, że mimo iż spotkaliśmy się gdy jeszcze szukaliśmy własnych dróg, własnego ja, nasza toksyczna relacja nie wykreowała w Tobie złego postrzegania relacji z kobietą. Mnie pozbycie się starych zwyczajów zajęło wiele lat u boku osoby o dobrych wzorcach. Odnalazłam siebie i mam nadzieję, że i Ty czujesz się szczęśliwy w relacjach które budujesz z innymi. Cieszę się, że mogę wspominać wiele dobrych chwil spędzonych razem.
Dziękuję za ten czas.
Przepraszam.
Dziś już wiem, że moje zachowanie nie było dojrzałe. Nie chcę tłumaczyć się młodym wiekiem. Mam nadzieję, że mimo iż spotkaliśmy się gdy jeszcze szukaliśmy własnych dróg, własnego ja, nasza toksyczna relacja nie wykreowała w Tobie złego postrzegania relacji z kobietą. Mnie pozbycie się starych zwyczajów zajęło wiele lat u boku osoby o dobrych wzorcach....