-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska17 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Cytaty z tagiem "zimna wojna" [25]
Sztuka, jaką uprawiał Newman i awangarda, była jedną spośród wielu możliwości plastycznych, dyskutowanych wtedy w prasie. W 1946 roku świat artystyczny przenikał ferment i atmosfera euforii; wszystko wydawało się możliwe. Jeśli rzeczywiście, jak mówiono, Nowy Jork miał zająć miejsce Paryża, należało znaleźć, wypracować swoisty wizerunek Ameryki i jej kultury, który odpowiadałby ideologicznym interesom kraju i liczył się z sytuacją międzynarodową.
Nieobecność malarstwa w warsenale kultury przypomina nam, że ta najbardziej prestiżowa broń do tej pory znajdowała się poza zasięgiem Stanów Zjednoczonych. To nad jej stworzeniem pracowała awangarda od 1943 roku i o jej zdobyciu pisał Greenberg w 1948 roku. Jego tekst artykułował wyraziście to, co wielu intelektualistów chciało usłyszeć, mianowicie, że Ameryka jest wreszcie gotowa wystąpić wobec świata ze swoją "wysoką kulturą", że może, inaczej mówiąc, przejść z pozycji kraju skolonializowanego na pozycję kolonizatora - i przejście to rzeczywiście dokonało się stopniowo w okresi od 1948 do 190 roku.
Kiedykolwiek tylko Barnett Newman zabierał głos, miał na uwadze, podobnie jak inni członkowie grupy, konieczność określenia pozycji awangardy we współczesnym świecie artystycznym. Stąd jego ataki na sztukę abstrakcyjną ("purystyczne konstrukcje") i surrealizm ("osobiste tragedie"). Dla Newmana przedstawienie, znak, były niczym, dopóki nie niosły abstrakcyjnej myśli, która stawała się tematem dzieła. Jego teksty nie czynią wrażenia oderwanych od rzeczywistości; mówiąc o współczesnym świecie i uzasadnionych obawach mają polityczne zabarwienie. Przypomnijmy, że 5 marca (na miesiąc przed wystawą Żarnowerówny, w czasie kiedy Newman pisał tekst do katalogu) Churchill wygłosił swoje przemówienie w Fulton, w którym mówił o spustoszeniu Europy podziałem na dwa obozy i gdzie proponował antyradzieckie przymierze krajów po zachodniej stronie żelaznej kurtyny. W tej sytuacji praca polskiej artystki nabierała nowego, wypunktowanego przez Newmana, sensu. Tekst katalogu oddawał ledwie tłumioną nerwową atmosferę czasu. Dla Newmana purystyczna sztuka abstrakcyjna była całkowitą iluzją, rodzajem totalitaryzmu. W przeciwieństwie do abstrakcji geometrycznej, ekspresjonistyczna płynność form oznaczała wolność: wolność wyrazu i działania. W zaniechaniu przez Żarnowerównę swoistego puryzmu Newman widział dowód, że jego teorie dotrzymują kroku biegowi historii.
Jeśli ktoś nadal uważa, że możemy zasiąść do stołu z Rosjanami i wyjaśnić różnice zdań, musi wierzyć także w krasnoludki. Często słyszę, że Rosjanie, w odróżnieniu od swoich okrutnych i bezwzględnych przywódców, są z natury dobrymi ludźmi. Zgadzam się, Rosjanie nie chorują na nic, czego nie dałoby się wyleczyć trzydziestoma latami wolności i edukacji. W przypadku braku powyższych, prawdopodobnie będzie konieczna bardziej drastyczna kuracja.
Autorzy zwykle są zadowoleni, gdy ich książki okazują się prorocze. Ja jestem przerażony. Pisząc Nową zimną wojnę w 2007 roku starałem się dowieść, że pochodzenie i poglądy Władimira Putina zwiastuję represje na terenie Rosji i agresję wobec zagranicy, a także osłabienie zdolności Zachodu do przeciwdziałania tym zjawiskom. Uważałem, że jeśli natychmiast nie podejmiemy żadnych działań, Putin zrobi coś naprawdę paskudnego, a do tego czasu wszystko obróci się przeciwko nam. Moje przewidywania nie tylko sprawdziły się co do joty, ale i – jak dziś to widzę – były nazbyt powściągliwe.
W myśl tej koncepcji byłe państwa satelickie nie były zniewolonymi narodami, a jedynie pionkami na szachownicy. Subsydiowanie przez Amerykanów antykomunistów zn polskiego związku zawodowego „Solidarność” było moralnym równoważnikiem pomocy Sowietów dla sandinistów z Nikaragui.
Imigranci z Zachodu przybyli do Rosji jako emisariusze zwycięzców zimnej wojny. Przybyli z poczuciem wyższości, by uczyć Rosję cywilizacji. Teraz wszystko się zmienia. Rosja odradza się, a nauczyciele stali się służącymi. Tak więc, koniec końców, nie jestem pewny, kto właściwie wygrał zimną wojnę.
- Czy teraz rozumiesz? Rozumiesz już dlaczego nie będziemy nigdy walczyć ze sobą? Dlatego, że jesteśmy do siebie podobni!
Tak to właśnie wygląda, pomyślał akademik. Żeby uratować życie kilku Amerykanów wyślemy do Wietnamu broń, od której zginą ich dziesiątki. I Amerykanie gotowi są to zaakceptować. Obłęd. Trudno o lepszy dowód konieczności działania na rzecz detende. Jak dwa wielkie mocarstwa mają sensownie zdefiniować swoje wzajemne stosunki, skoro obydwa zaangażowane są - bezpośrednio lub nie - w awantury z mniejszymi państwami? W ten sposób zapominało się o tym, co naprawdę ważne. Tak nie można.
Kiedy zatrudniali nas do pracy w Majaku - relacjonowała Kuzniecowa - nie ostrzegli nas przed radioaktywnością. Nawet nie wiedzieliśmy, co to jest. Dlatego nie baliśmy się pracować z radioaktywnymi roztworami. Baliśmy się tylko KGB.