-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać251 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać4
Cytaty z tagiem "scott" [10]
Powiedzieć coś takiego facetowi- uśmiechnął się- to jak zabronić dziecku patrzenia na wystawę w cukierni.
A może pani powinna przestać użalać się nad sobą - odparował Scott.- Większość ludzi może się uważać za szczęściarzy, jeśli znajdą jedną wielką miłość w życiu. Pani znalazła dwie".
Na górze róże, na dole mogiła.
Zaraz wyperdole komuś w ryja.
Zło i dobro to pojęcia względne, zależy jak patrzeć. Znałam kiedyś nieśmiertelnego humani o nazwisku William Szekspir. Pisał, że nic nie jest samo z siebie dobre ani złe, tylko nasze myślenie tak to określa.
Ścisnęło mnie w gardle. Scott przez całe życie walczył o to, by upadłym aniołom nie udało się opanować jego ciała. Nagle zrozumiałam, ile musi dla niego znaczyć nasza przyjaźń. Robił dla mnie jedyną rzecz, która napawała go prawdziwym wstrętem. Brakowało mi słów... Odczuwałam jedynie głęboką wdzięczność wobec Scotta i z całego serca pragnęłam go nie zawieść.
𝑀𝑜𝑛𝑟𝑜𝑒 𝑏𝑦ł𝑎 𝑑𝑙𝑎 𝑚𝑛𝑖𝑒 𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑎̨𝑐𝑎̨ 𝑧𝑎𝑔𝑎𝑑𝑘𝑎̨, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑎̨ 𝑝𝑟𝑎𝑔𝑛𝑎̨ł𝑒𝑚 𝑟𝑜𝑧𝑤𝑖𝑎̨𝑧𝑎𝑐́.
- Aha, jeszcze jedno - rzekł Patch. - Według wiarygodnego źródła Hank wie, że Scott jest w miasteczku. (...) Powiedz mu, żeby się pilnował. Hank nie ma szacunku dla dezerterów. (...)
Patch spojrzał na sukienkę. - Co to za uroczystość?
- Zjazd absolwentów. - Zakręciłam się przed nim. - Ładna?
- Podobno na zjazd absolwentów należy przyjść z kimś, z chłopakiem.
- Yyy... ja... - zająknęłam się. - No... jakby... idę ze Scottem. (...)
- Cofam tamte słowa. (...) Jeśli Hank chce zastrzelić Scotta, proszę bardzo.
- Widzisz, jak się cieszą, że jestem ich przywódczynią?
- Są po prostu w szoku.
- W szoku, że Czarna Ręka oddał ich los w moje ręce. Widziałeś ich twarze? Myślałam, że się rozpłaczą. Albo że zaczną we mnie rzucać pomidorami.
-Myślisz, że kiedykolwiek wrócicie?
-Do Coldwater? Po moim trupie(...)-Z jej oczu zniknęła figlarność.-Zostawiłam tam zbyt wiele wspomnień. Nawet jadąc ulicą, mam wrażenie, że gdzieś w tłumie zobaczę Scotta. Myślisz, że istnieje życie po śmierci? Myślisz, że jest szczęśliwy?
Coś stanęło mi w gardle. Nie mogłam wydusić słowa. Od śmierci Scotta nie było dnia, żebym nie zatrzymała się na chwilę i nie podziękowała mu w myślach za jego poświęcenie.
-Powinien tu być. Żałuję, że tak nie jest-powiedziała Vee, schylając głowę i postukując o stój swoimi świeżo pomalowanymi paznokciami.
-Ja tez.-Ścisnęłam jej dłoń.
-Przepraszam cię, kwiatuszku. Tak bardzo mi przykro, bo od początku obawiałaś się, że cię zranię. I się nie myliłaś.