-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać488 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać3
Cytaty z tagiem "puszcza" [32]
Niedawno nawet mieli tam takiego jednego. Japończyk. Mówił, że szuka orchidei, ale okazało się, że to zboczeniec. Zataszczyliśmy mu do puszczy z dziesięć skrzynek aguardiente. Upijał się codziennie, a potem łaził po lesie i rysował w zeszycie jakieś takie dziwadła. Ponoć robaki, jak sobie robią pinga-pinga.
Pod tym nieruchomym wilgotnym sklepieniem widok zmienia się i nabiera nowego charakteru.
Ponad naszymi głowami panuje majestatyczny porządek. Blisko ziemi - przeciwnie - wszystko sprawia wrażenie wymieszania i chaosu: niezdolne dźwigać dłużej swoich gałęzi pnie rozdarły się od góry do połowy i wyglądają teraz jak spiczaste nagie wierzchołki. (...) Ogromne drzewa, podtrzymywane przez inne, otaczające je, pozostają zawieszone w powietrzu i rozpadają się ze starości, nie dotykając ziemi (s.37).
Nasi przodkowie byli mieszkańcami puszcz, czcili stare dęby, prastara puszcza była ich domem, z przerażeniem patrzę, jak las ginie i jest zastępowany nasadzeniami przemysłowymi, nie ma już starych drzewostanów i nie da się tego odwrócić.
Po kilku dniach łażenia i oswajania tej dzikiej społeczności wiedziałem już o nich wszystko, czego dowiedzieć się może obcy. Aby dowiedzieć się więcej, musiałbym siedzieć tu rok, dostać żonę, spłodzić dziecko i zostać Indianinem. Czyli wiedziałem tyle, ile tylko się da dowiedzieć bez oddawania samego siebie.
Noc była rozkoszna. Geniusz sfer potrząsał swymi niebieskimi kędziorami, wonnymi od zapachu sosen; oddychało się słabym zapachem ambry, jaki wyziewały krokodyle, spoczywające pod tamaryndami nad rzeką. Księżyc błyszczał pośród lazuru bez plamy, a perłowe jego światło spływało na majaczące wierzchołki drzew. Nie było słychać żadnego odgłosu, prócz jakiejś dalekiej muzyki szemrzącej w głębi lasów: można by rzec, iż to dusza samotności wzdycha w niezmierzonej puszczy.
(...) ukazem z 28 grudnia 1838 roku kolejny już car - Mikołaj I - rozkazał, tytułem próby, wyszukać, wyciąć i spławić do Kronsztadu (...) dwa tysiące sto trzydzieści pięć "bolszemiernych" dębów, dwieście piętnaście sosen masztowych oraz siedemset sosen na podszycie tratew dębowych. Miano z nich zbudować dwa (!) okręty liniowe.
Ludziom na pierwszy rzut oka Puszcza wydaje się wielkim lasem pełnym starych drzew i powalonych pni. Ale są tu miejsca, gdzie martwych powalonych drzew jest więcej, i takie, gdzie jest ich mniej. Tak naprawdę naturalne lasy Puszczy to coś w rodzaju patchworku: układanka mikrolasów różniących się od siebie, i to bardzo.
Los tura - bezsensowna zagłada i zapomnienie - to memento dla tych, którzy głoszą, iż cudem uratowany żubr rozmnożył się w Puszczy Białowieskiej nadmiernie, więc należy zacząć do niego strzelać dla zysku i trofeów. Historia naturalna nigdy nie mówi ostatniego słowa. Pomnik żubra już stoi w Spale - oby w dalszym ciągu ku chwale Polaków!
Na ludziach łoś może robić wrażenie osobliwego stwora przeniesionego w dzień dzisiejszy wprost z dawno minionej przeszłości. Nie ma w sobie nic z harmonii kształtów i proporcji sarny, daniela, czy nawet nieco przyciężkiego jelenia. Łoś - fascynujący mieszkaniec puszcz i bagien, sam sobie wyznacza kryteria urody.
Polowanie zostało obmyślone według miejscowego obyczaju'. Ten cytat ze sprawozdania Dałmatowa dedykuję do przemyślenia głosicielom legendy o dobrych władcach, dzięki którym bogactwo życia zwierzęcego Puszczy Białowieskiej przetrwało aż do naszych bezlitosnych dla przyrody czasów. Wynika z niego jasno, że okrutne widowiska zwane polowaniami (choć nie w tak paradnej oprawie, więc nie uwiecznione na kartach historii) były na białowieskim porządku dziennym.