-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać370 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać28 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać134
Cytaty z tagiem "ontologia woli mocy" [10]
W trakcie swoich badań Einstein odkrył coś, co bardzo go zdziwiło: nie da się skonstruować matematycznego modelu statycznego Wszechświata, który byłby zgodny z ogólną teorią względności. Ten fakt wprawił go w zakłopotanie. Gdy patrzył w niebo, widział nieruchome gwiazdy i, jak jego poprzednicy. doszedł do błędnego wniosku, że Wszechświat, średnio rzecz biorąc, się nie zmienia. Nie kwestionował w żaden sposób tego założenia, ale po prostu przyjął je jako fakt [1]:
Za najważniejszy fakt doświadczalny, dotyczący rozkładu materii, należy uznać to, że prędkości gwiazd są bardzo małe w porównaniu z prędkością światła. Sądzę więc, że na razie możemy oprzeć swoje rozumowanie na następującym przybliżonym założeniu. Istnieje układ odniesienia, względem którego materię można uważać za pozostającą stale w spoczynku.
Ten sam problem, który odkrył Einstein w związku z ogólną teorią względności, istniał również w mechanice newtonowskiej, chociaż do czasu pojawienia się prac Einsteina nie był dobrze rozumiany.
E = mc². E oznacza tutaj całkowitą energię ciała, m- jego masę, a c²- kwadrat prędkości światła. Zgodnie z tym równaniem masa i energia sa równoważne w tym sensie, że stanowią miarę tej samej wielkości. Różnica zawiera się tylko w czynniku c², który w rzeczywistości oznacza, że masa i energia wyrażają się w różnych jednostkach. Gdy mierzymy odległość w centymetrach, otrzymujemy większą liczbę, niż gdy mierzymy ją w kilometrach, ale wiemy, że są to tylko dwa różne sposoby wyrażenia tego samego. Podobnie. masa/energia danego ciała jest jedną własnością, którą możemy równie dobrze mierzyć w gramach, jak i w ergach.
Nie ma więc już osobnych praw zachowania masy i energii. Z nastaniem szczególnej teorii względności oba prawa zachowania zespoliły się w jedno - prawo zachowania masy/energii. W skrócie zasada ta często nazywana bywa po prostu zachowaniem energii. Każda cząstka - na przykład elektron, proton czy neutron - posiada więc znaczną energię, nawet gdy znajduje się w spoczynku. Nosi ona nazwę energii spoczynkowej cząstki.
Ponieważ c jest tak dużą liczbą, z teorii względności wynika, że nawet niewielka ilość masy odpowiada olbrzymiej ilości energii. Jeśli m wyrazimy w gramach, a cw centymetrach na sekundę (c = 2,998 x 1010 centymetrów na sekundę*), otrzymamy energię w ergach.
Basic Principles The final physical state of force we unlock must necessarily also be the first.
The dissolution of fo rce into latent fo rce must be the cause of the emergence of the most vigorous force. The state of the highest position must follow the one state of negation.
Space, like matter, is a subjective fo rm. Time is not.
Space first emerged through the assumption of empty space.
Th is doesn't exist. Force is everything.
We are incapable of conceiving simultaneously what is moved and what is moving, but that is what makes matter and space. We isolate.
The development of a thing allows retrospective conclusions about its emergence.
(...) patrz dalej w pliku.
Dlatego też wszystkie realne własności, za pomocą których poznajemy ciała, są wyłącznie cechami przypadkowymi, nawet nieprzenikliwość, którą zawsze należy sobie przedstawiać jako działanie pewnej siły, działanie, dla którego brak nam podmiotu.
Istnieć to być postrzeganym albo postrzegać, albo chcieć, czyli działać.
Dość bliskie Leibnizowi idee wygłaszał odeń niezależnie Shaftesbury. Bliskie były mu też poglądy południowosłowiańskiego uczonego R. J. Boscovicha (1711‒1787), obrońcy dynamizmu w filozofii przyrody.
O ile materia martwa sprowadzona zostanie do żywej na zasadzie Wielkich Liczb, to każda fizyka, mimo swej konieczności jako takiej, tzn. jako fizyki, w dokładności i sprawdzalności w danych stopniach przybliżenia absolutnych (ale nie absolutnych bezwzględnie), jest jednak fikcją, jeśli się uzna za jedynie stosowne przyznać zindywidualizowanej materii żywej pierwszeństwo w stosunku do złożonej z jednorodnych "cząsteczek" martwej.
Pełne przemyślenie metafizycznego wymiaru wiecznego powrotu z pewnością jest trudniejsze, ale to także ciekawy trop badawczy. Friedrich Nietzsche nigdy nie ukończył systemu ontologii woli mocy. Zmagał się z problemem relacji bytu i stawania się, uważał, że wieczny powrót może dostarczyć klucza do ostatecznego rozwiązania tego problemu. W Notatkach z lat 1885-1887 podkreśla:
"[Teza], że wszystko powraca, jest najbardziej ekstremalnym przybliżeniem świata stawania się do świata bytu: apogeum rozważań."
Dokładne przemyślenie i przepracowanie pojęciowe tego przybliżenia świata stawania się i świata bytu wydaje się być kluczowe dla wypracowania pełnoprawnej ontologii, która mogłaby dobrze opisywać wydarzenia ze świata rzeczywistego. W XX
wieku podejmowano kilka prób zbudowania takiej ontologii. Sądzę, że najciekawsze rozstrzygnięcia można znaleźć w pracach Alfreda Northa Whiteheada oraz Gillesa Deleuze'a.
Ogół filozofów odrzucał świadectwo zmysłów, gdyż okazywały wielość i zmienność, on zaś dlatego odrzucał ich świadectwo, iż okazywały tak rzeczy, jak gdyby te posiadały trwałość i jedność. I Heraklit był niesprawiedliwy względem zmysłów. Gdyż te nie kłamią ani w ten sposób, jak mniemali Eleaci, ani jak on mniemał — w ogóle nie kłamią wcale. To dopiero wnosi kłamstwo, co my robimy z ich świadectwa, na przykład kłamstwo jedności, kłamstwo realności, substancji, trwania... „Rozum” jest przyczyną, iż fałszujemy świadectwo zmysłów. Zmysły nie kłamią, o ile okazują stawanie się, przemijanie, zmianę... Jednakże w tym po wszystkie czasy będzie miał Heraklit słuszność, iż byt jest czczą fikcją! Świat „pozorny” jest światem jedynym: „świat prawdziwy” dołgano tylko...
Dzieje się tu podobnie, jak z biegiem wielkich gwiazd: względem nich oko nasze, tu zaś język nasz jest ustawicznym rzecznikiem błędu. Ze względu na powstanie należy mowa do okresu najszczątkowszych form psychologicznych: popadamy w gruby fetyszyzm, uświadamiając sobie podstawowe założenia metafizyki językowej, inaczej rozumu. To widzi wszędzie działacza i działanie: wierzy w wolę jako w przyczynę w ogóle; wierzy w „jaźń”, w jaźń jako byt, w jaźń jako substancję i przenosi wiarę w substancję jaźni na wszystkie rzeczy — w ten sposób stwarza dopiero pojęcie „rzecz”... Domyślną, podsuniętą przyczyną wszędzie jest byt; z koncepcji „jaźni” wynika dopiero następczo pojęcie „bytu”... Na początku jawi się fatalny błąd, iż wola jest czymś, co działa — że wola jest mocą... Dziś wiemy, że jest tylko słowem... Znacznie później, w tysiąckroć oświeceńszym świecie ze zdumieniem uświadamiają sobie filozofowie przeświadczenie, podmiotową pewność we władaniu kategoriami rozumowymi: dochodzą do wniosku, iż z empirii pochodzić one nie mogą — toć cała empiria jest z nimi w sprzeczności. Skąd zatem pochodzą one? — I w Indiach, tudzież w Grecji popełniono tę samą omyłkę: „snadź przebywaliśmy już kiedyś w jakimś wyższym świecie — (zamiast: w znacznie niższym, co byłoby prawdą!) — snadź jesteśmy boskiego pochodzenia, gdyż mamy rozum!”... W istocie, nic nie posiadało dotychczas równie naiwnej zdolności przekonywania jak błąd o bycie, sformułowany na przykład przez eleatów35: toć przemawia za nim każde słowo, każde zdanie przez nas wypowiadane! — Przeciwnicy eleatów również nie zdołali się oprzeć ich pojęciu bytu: między innymi Demokryt36, wynajdując swój atom... „Rozum” w mowie: oh, jakaż to stara podstępna czarownica! Obawiam się, iż nie otrząśniemy się z pojęcia bóstwa, gdyż wierzym jeszcze w gramatykę...