-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać429 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska14
Cytaty z tagiem "afganistan" [62]
Afgańczycy wierzą, że kiedy Pan Bóg skończył dzieło tworzenia świata, odkrył ze zdziwieniem, że zostało mu jeszcze wiele rozmaitych elementów i fragmentów, do niczego niepodobnych i do niczego nie pasujących. Nie bardzo wiedząc, co z nimi począć, trochę zakłopotany zebrał je w garść i upuścił na ziemię. Przez chwilę przyglądał się, jak spadają, i mruknął: To będzie Afganistan.
Tu jest Afganistan. Tu nigdzie nie jest bezpiecznie.
Piasek mam w uszach. Piasek mam w zębach i miałem go w żarciu. Piasek mam w gaciach. Piasek mam w dupie nawet.
Nie możemy być razem, jeżeli jej nie powiem, co było w Afganistanie. Długo to trwało, zanim zrozumiałem, ze dwie hospitalizacje. Ale jak mam jej o tym powiedzieć? Może: Rybko, kurwa, przysiądź tu na chwilę, powiem ci, co zrobiłem w Afganie? Napijemy się wina, a potem powiem ci co zrobiłem w Afganie. Albo co tam widziałem. Najbardziej wstydzę się tego, co tam widziałem. Co ludzie robią na wojnie. Czasem przyjeżdżaliśmy na miejsce i zastawaliśmy takie rzeczy... Ten wstyd jest gorszy niż wspomnienie tego, co zrobiłem. Wstydzę się tego, w czym uczestniczyłem, nawet jeżeli to nie była nasza robota. Ale my też tam byliśmy, należeliśmy do tych, co to zrobili. Wyglądaliśmy tak samo. Jeżeli nie powiem tego żonie, nigdy nie będziemy razem. Już się nie dogadamy. Będzie tak jak teraz, nie wiadomo co. Tylko udaję, że jesteśmy razem: w środku mam tego drugiego i ona nie wie, kim ja teraz jestem. Odtrącam ją codziennie, nie chcę, żeby podeszła za blisko, coś zobaczyła, ona nie rozumie dlaczego. Myśli, że to jej wina. Pyta, co zrobiła nie tak. Mówi, że zniesie wszystko tylko nie odrzucenie. Jest silna i chce tylko, żebym do niej wrócił. Tak powiedziała, kiedy tu jechałem. Żebym pojechał do kliniki i w końcu wrócił do niej z tego Afganistanu.
Amerykanie mają od stu dwudziestu lat elektryczność. My mamy od czterech tysięcy lat kulturę.
Wiele lat później, we wrześniu 2003 roku, znowu pojechałem do Afganistanu. Od czasów wojny z pałacu Tadż-Bek zostały tylko ściany. Wewnątrz budynku wszystko było zburzone, okna i drzwi wyłamane, na podłogach leżały odłamki cegieł i sztukaterii. Chodziłem pustymi korytarzami i nie mogłem pozbyć się myśli, że ten pałac, który stał się dla wielu pomnikiem, jest symbolem niespełnionych nadziei i straconych złudzeń.
Myślę, że historia, która wydaje sprawiedliwe wyroki, wyda go i teraz, ale już nikt, oprócz historyków, nie będzie nim zainteresowany. W ogóle to od czasu do czasu sprawiedliwość zwycięża - raz jedna, raz druga, ale zazwyczaj nie ma to praktycznego znaczenia.
Zdałem sobie sprawę, jak dumni byli ci ludzie z tego, co mogą mi ofiarować, i jakie miałem szczęście, mogąc dzielić z nimi ich przestrzeń. Traktowali mnie tak, jakbym był jednym z nich, i czułem, jakby naprawdę tak było.
Być może poczułem także, że w końcu mam prawo siedzieć z nimi i dzielić z nimi pożywienie. Nie chodziło o to, że moja podróż dała mi jakiekolwiek przywileje. Wszystko, czego doświadczyłem w drodze, nigdy nie zbliży się nawet do trudów codziennego życia na wsi. Czułem jednak, że nie muszę już tłumaczyć się przed moimi gospodarzami, dlatego tak droga mi była ta noc - i oni.
A mieszkańcy wiosek, jak zwykle, spędzili do kupy rozpierzchnięte barany. Jak zwykle, pogrzebali zabitych krewnych i znajomych. I - jak zwykle - wzięli się za odbudowę.
W tym kraju (...) mężczyzna bez broni to jak mężczyzna bez jaj. Jest jedynie mężczyzną tytularnym.
Trudno opisać Kabul, bo ma on niewiele wspólnego z europejskim wyobrażeniem miasta. Chyba każdy budynek tutaj nosi znamiona wojny. Tej i poprzednich, bo w historii Afganistanu pokój to przerywnik, to czas przygotowań do kolejnej walki. Nie ma tu w zasadzie dnia bez zamachów, które rozdzierają ludzkie ciała, rozrzucają je po ulicach. Tworzą się wtedy korki, część miasta zostaje wyłączona. Jednak po kilku godzinach znowu jeżdżą tamtędy samochody. Rozjeżdżają krew po asfalcie.