[...] Ale w końcu w Guantanamo zamykali ludzi na całe lata bez sądu. Poza tym można je zamordować w tajnych więzieniach. W tym kraju ostatnio wszystko jest możliwe.
Oto bowiem granice istoty człowieczeństwa zostały zdefiniowane na nowo. I w przyszłości będą przesuwać się dalej. Po obu stronach,. Czy te dzieci są jeszcze ludźmi w tradycyjnym sensie? A jeśli nie, kim zatem są? Czy można stosować do nich prawa człowieka? Jeśli zaś one są nowymi ludźmi, to kim my jesteśmy my? O ile opisy i nagrania oddają prawdę, niebawem my będziemy dla nich tym samym poziomie, na jakim dzisiaj dla nas znajduje się młodsze rodzeństwo czy rezolutne małpy człekokształtne!
- CRISPR-Cas9.
- No właśnie. Clustered Reguralry Interspaced Short Palindromic Repeats. Cas9 to określone proteiny. Od pierwszej publikacji w dwa tysiące dwunastym roku na całym świecie przeprowadzono już tysiące eksperymentów.(...)
- O ile wiem, za pomocą metody CRISPR-Cas9 można wprowadzić zmiany w dowolnym miejscu DNA. Tak jak byśmy przecięli wstążkę nożyczkami dokładnie tam, gdzie chcemy, po to żeby dezaktywować wadliwy gen lub zastąpić go prawidłową wersją.
Ludność Stanów Zjednoczonych jest masowo inwigilowana, zatrzymywanych przetrzymuje się po kilkanaście lat bez procesu i wyroku, stosuje się tortury, a w innych krajach, z pomocą naszych służb, morduje się setki i tysiące ludzi, również bez procesu. Często są to cywile, którzy giną z zemsty. Nasi dziadkowie zaciągali się do wojska, żeby powstrzymać takich zwyrodnialców. A dziś nasz prezydent osobiście wydaje polecenie stosowania ich metod! Znacznie gorsze jest jednak to, że sporej części społeczeństwa takie podejście zupełnie nie przeszkadza.
- Jestem nie tylko mądry, ale jestem też nowym gatunkiem. No, może nie do końca, ale prawie. - Wzruszył ramionami. - Ale jakoś ze sobą wytrzymamy - rzekł głośniej niż dotąd, zwracając się także do wszystkich zebranych za plecami prezydent. - Ci goście - ponownie wskazał na dwójkę naukowców - wymyślili już w tym celu masę odpowiednich programów. - Najwyraźniej napawał się widokiem ich osłupiałych twarzy. Tak, tak, wiem dużo więcej, niż myślicie.
Przepisy prawa powstają i znikają. Sfera prywatna też nie jest wieczna.
Gdyby reklamodawcy ciągle podsuwali właściwe oferty, wydałoby Ci się to przerażające. Czułabyś się wtedy monitorowana i jakby prześwietlona.
Możliwe są miliony wadliwych połączeń i defektów: translokacji, inwersji, delecji, potrójnych chromosomów... Im więcej Helen wiedziała o złożoności życia, tym bardziej niewyobrażalne wydawało jej się to, że tak skomplikowany twór jak człowiek może w ogóle powstać, a potem być w stanie funkcjonować. Tak naprawdę to był cud.
- Proszę sobie niczego nie wyobrażać! Po prostu wolę jeść obiad z osobami, które nie są nieświeże. Bo przecież jest chyba pani też głodna.
A kontrola? W świecie będącym jedną wielką siecią kontrola nad własnym życiem to iluzja! Jeśli chcesz korzystać z zalet współczesnej cywilizacji, musisz zaakceptować też drugą stronę medalu. A tą drugą stroną jesteśmy my: cyfrowi sternicy.(...)Już od dwa tysiące siódmego roku z internetem i przez internet komunikuje się więcej maszyn niż ludzi. Cyfrowa rzeczywistość jest obecna w każdej sferze realnej rzeczywistości: w naszych telefonach i okularach(...).
- Ludziom całkiem dobrze się żyło bez sfery prywatnej, dopóki sto lat temu nie wynalazł jej pewien kuty na cztery nogi mecenas - odpowiada Anthony, starając się zachować twarz.
- On jej nie wynalazł, tylko wtedy dopiero objęto ją przepisami prawa - sprzeciwia się Cyn.
- Przepisy prawa powstają i znikają. Sfera prywatna też nie jest wieczna.
Czy coś takiego jak sfera prywatna już nie istnieje?... Koncepcja sfery prywatnej usankcjonowana prawnie dopiero od stu lat... Czy jest przestarzała? Czy nie jest wystarczająco chroniona? Czy obrona przed inwigilacją i wszechobecną kontrolą w stylu Zero to ostatnie podrygi, czy też przejaw budzącego się oporu?
Gówno cię obchodzi, co oni o tobie wiedzą albo do czego wykorzystują te wiedzę! Ale bieda, jeśli coś się stanie! Wtedy zaczynasz lamentować! "Jak to się mogło wydarzyć? Dlaczego im tyle wolno? Nie zdawałem sobie sprawy!" Nieprawda! Ty po prostu nie chciałeś tego wiedzieć! Dopóki koncerny internetowe oferują ci jakieś śmieszne przywileje, nie odpuścisz. Najważniejsze, żeby było wygodnie.
Naszym najwyższym celem jest umożliwienie każdemu człowiekowi optymalnego rozwoju jego indywidualnych zdolności i przyczynienie się tym samym do pokojowej, szczęśliwej i owocnej dla wszystkich koegzystencji na całym świecie.
I chociaż już Biblia nakazywała nam, abyśmy uczynili przyrodę sobie poddaną, większość jest obecnie dogłębnie przekonana, że ingerencja człowieka w naturę może wywołać jedynie katastrofę.
Mundurowi wydawali się wyraźnie zdezorientowani. Bo przed nimi wrzeli nie islamscy terroryści ani wynędzniałe ofiary wojny odgrażające się w niezrozumiałych językach, ani tez mieszkańcy slumsów plądrujący sklepy i wywołujący uliczne burdy po rasistowskich przestępstwach popełnionych przez policję, mówiąc krótko: to nie byli ich tradycyjni przeciwnicy. Niewykluczone, że nawet czuli się zaskoczeni, iż ci dystyngowani i majętni ludzie zachowują się dokładnie tak samo jak tamci.
W odpowiedzi na ważne zmiany większość ludzi przechodzi nieświadomie i często bezradnie przez klasyczne fazy emocjonalne: zaprzeczenie, potem gniew, próby targowania się czy negocjacji, a gdy te się nie powiodą, następuje rezygnacja, na koniec ewentualnie akceptacja.
Według niego największe zagrożenie wszelkiej egzystencji stanowi iluzja pewności.
Nieznane zjawiska istniały po to, aby je zgłębić i włączyć do arsenału wiedzy zdobytej. Każdy fenomen ma swoje wyjaśnienie. Trzeba je tylko znaleźć.
Wcale nie musisz dostarczać ludziom argumentów. Daj im
p o c z u c i e, które w y g l ą d a jak argument. Poczucie, które wcale nie jest im obce: rzekomej dyskryminacji, ucisku, nietraktowania poważnie, moralnej wyższości i tak dalej. Oni się na to nabiorą. Nawet jeśli jesteś miliarderem i - jak to zgrabnie ujęłaś - od dziesięcioleci zgarniasz pieniądze tym ludziom.
Wizja budząca grozę" - przyznała w duchu Jessica.
- Gdyby chcieli pozbyć się wszystkich państwa, są prostsze - zażartował Allen.
Skąd ci ludzie w eleganckich ciuchach wypełniający lobby i bar biorą takie pieniądze? Przecież nie mogą pracować dużo więcej od niego? W końcu dzień ma tylko dwadzieścia cztery godziny. A spać i srać muszą tak samo jak on. Dlaczego ich czas jest znacznie więcej wart niż jego?
A co z jutrem? Jeśli chodzi tylko o przewagę, to już wszystko jest przegrane. Bo inni nie trzymają się zasad. Przecież nie macie chyba złudzeń, jak to zawsze wygląda. Nikt nie tyka grubych ryk. A oni potem świętują, chrzanią jakieś głupoty o wolności i tryumfie sprawiedliwości...
Dla Bollarda wszyscy hakerzy byli przestępcami. Nawet jeśli white hats włamywały się do obcych sieci rzekomo wyłącznie po to, aby odkryć w nich luki w zabezpieczeniach, to nadal hakerzy ci pozostawali włamywaczami. Black hats jeszcze do tego kradły i niszczyły.
W sytuacjach kryzysowych - zaczął - często budzi się w ludziach to, co najlepsze.
Przejęcie władzy przez armię to tylko środek przejściowy. To oniemiałe społeczeństwo, które już nie jest społeczeństwem, bo gdzieś po drodze zapodziało swe wartości i swoją wspólnotowość, w desperackim pędzie za odrzuceniem przez posiadanie coraz więcej, przez wieczny wzrost. Doszło do końca swojej drogi.
Nie miał ochoty tłumaczyć się z tego że musiał znaleźć coś do jedzenia dla swojej rodziny. Zupełnie jak w jakimś kraju Trzeciego Świata podczas epidemii głodu, pomyślał. Albo w epoce kamienia łupanego. - Jeśli władzę nie potrafią zadbać o wystarczające zaopatrzenie obywateli w żywność, musimy robić to sami.
Biada jeśli nie tańczyłeś jak ci zagrali, I nie stosowałeś się do niepisanych norm. Nie poszedłeś w niedzielę do kościoła, opuściłeś święto strażaka albo nie należałeś do rady rodziców w szkole. Anonimowość, strefa prywatna? Zapomnij! Odludek nie ma życia na wsi.
- Jak by to wyglądało, gdyby miał teraz nagle zmieniać zdanie? - Kiedy zmieniają się fakty, człowiek zmienia zdanie - mruknął Trevor.