Ziarnko piasku najpierw jest źdźbłem w oku, później powoduje swędzenie palców i pieczenie w żołądku; wpycha się do kieszeni, a jeśli ma się pecha, zmienia się w głaz obciążający sumienie. Wszystko w życiu i opowiadaniu tak się zaczyna, (…) od niegroźnego ziarnka piasku, na które nie zwraca się uwagi.
Zabijać w imię Boga czy w imię przyszłości to to samo. Kiedy pojawia się ideologiczne usprawiedliwienie, znika empatia i współczucie. Zabija się na zimno, bez najmniejszego zaangażowania sumienia. To coś jak bezinteresowna zbrodnia psychopaty.
Są takie chwile, że nawet przyzwoici ludzie cieszą się z czyjejś śmierci.
Heroizm polega na tym, że człowiek odpłaca dobrem, kiedy doznaje zła.
Jedno od drugiego na odległość dłoni. Życie stało się niemożliwe.
Chociaż zajmujemy się wychowywaniem cudzych dzieci, nikt nas nie nauczył, jak wychowywać własne, i kiedy to sobie uświadamiasz, życie już cię wyprzedziło, dzieci odchodzą i nie dają ci drugiej szansy.
To straszne, kiedy dwie mieszkające razem osoby milczą, bo nie chcą, nie mają odwagi powiedzieć sobie niczego, co mogłoby okazać się bolesne.
Sam dla siebie jestem wiecznym utrapieniem, ale jakoś muszę ze sobą wytrzymać.
Nie oczekuj niczego od życia. Wtedy śmierć nie będzie tak bolesna.
Człowiek osaczony staje się agresywny, rzuca się z zębami na wszystko, choćby to miała być czynność równie jałowa jak odgryzanie kawałka mgły.
... bo trudno jest zabijać, kiedy palce masz związane sumieniem.
Kiedy człowiek zakosztuje piękna artystycznego, jego życie się zmienia. Zmieniasz się, kiedy usłyszysz chór Monteverdiego. Zmienia się twoje życie, kiedy zobaczysz Vermeera z bliska; po przeczytaniu Prousta nie jesteś już tym samym człowiekiem. Nie wiem tylko, dlaczego.
Bardzo trudno jest być dzieckiem, które udaje dorosłego; udawać, że guzik cię obchodzi to, co guzik obchodzi dorosłych, i uświadomić sobie, że jednak bardzo cię obchodzi, ale musisz robić dobrą minę, bo jeśli inni odkryją ten jeden czy dwa guziki, będą się z ciebie śmiać i powiedzą, jakie z ciebie dziecko, (…).
Tym, co pozwoli zachować człowieczeństwo, jest świadomość, że nigdy nie wyrządziłeś takiego zła jak to, które ci drąży duszę. Jak to, które tobie uczyniono.
(…) nikt nie powiedział, że szczęście to obowiązek.
Niepojęte prawa rządzą pechem. A jak się komuś w życiu nie wiedzie, to nic tylko siąść i płakać, bo jak wszyscy wiedzą, skoro szczęście się od ciebie odwróciło, żaden bunt nie pomoże, równie dobrze możesz sikać pod wiatr albo pluć w niebo.
Wojna wyciąga na wierzch najbardziej bestialskie skłonności natury ludzkiej. Ale Zło istnieje niezależnie od wojny i nie potrzebuje żadnej entelechii - zależy od ludzi.
Są sprawy, których nie da się rozwiązać, nawet za pomocą odrobiny miłości.
Kłamstwo czy półprawdę, czy kilka kłamstw powiązanych ze sobą w tak spójny sposób, że wydają się prawdopodobne, da się utrzymać przez pewien czas. Nawet przez długi czas.Ale nigdy przez całe życie, bo istnieje niepisane prawo o godzinie prawdy, która kiedyś nieuchronnie nadejdzie.
Ale kiedy jest się dzieckiem, ma się umiejętność wyczucia zapachu kwiatu rozkwitającego na toksycznym bagnie. Uszczęśliwia cię pudło po damskim kapeluszu, które staje się pięciotonową ciężarówką.
Ból się kumuluje i staje się bardziej intensywny, gdy cierpi istota bezbronna. A pewność, że można było go uniknąć dzięki jakiemuś heroicznemu czynowi, nie daje spokojnie żyć ani umrzeć.
- Te studia nie przyniosą ci szczęścia, synu.
Faktycznie: patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, muszę przyznać jej rację. (...) Ale ponieważ byłem w takim, a nie innym wieku, uśmiechnąłem się pewny siebie i oświadczyłem nikt nie powiedział, że szczęście to obowiązek. I zamilkłem, z poczuciem satysfakcji.
- Jaki ty jesteś głupi.
...był szczęśliwszy, biegając z wywieszonym językiem za czymś nieosiągalnym, niż patrząc na to, co miał w rękach.
Ponieważ ten, który ucieka przed samym sobą, widzi zawsze, że drepce mu po piętach cień jego wroga, i nie może przestać uciekać, aż padnie z wycieńczenia.
[cytat Josepa Marii Morreresa]: Kiedy byłem młody, walczyłem, żeby być sobą; teraz wystarcza mi, że jestem, kim jestem.
Tak, z wielu powodów przyjście na świat w tej rodzinie było błędem. Przykro mi, że ojcu wystarczała świadomość, iż jestem jego synem. Nie zauważył, że jestem dzieckiem.
Prawdę mówiąc, nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć, ale na wszelki wypadek się spociłem.
Całe życie, twoje i cudze, (…) staje ci przed oczami, kiedy ktoś, kogo kochasz, oznajmia ci, że jest chory.
Tak trudno jest udawać... Chciałbym żebyś nigdy nie musiała tego robić, w żadnych okolicznościach; żebyś zawsze mogła żyć w zgodzie ze sobą.
Dzieło sztuki jest tajemnicą, której żaden rozum nie może ogarnąć.