cytaty z książki "Ostatnie stadium"
katalog cytatów
Odkąd pamiętam, towarzyszy mi w życiu głębokie przekonanie, że jestem coś winna światu, czy to uwagę, pieniądze, czy też czas, że istnieje gdzieś jakiś rachunek za to wszystko i ja w tych księgach jestem na wiecznym minusie.
W jednej chwili jesteśmy tam, gdzie zawsze, pochłonięci umowami, obowiązkami i grafikiem zadań do wykonania, w następnej zaś kuśtykamy pośród gruzów i ruin.
Nikt nie wspominał o ekstazie, o haju, euforii, tych drzwiach zawieszonych w powietrzu, w samym środku codzienności, drzwiach, które można otworzyć, przejść przez nie i znaleźć się nagle w zupełnie innym miejscu.
Niepokój i nerwice nie są odstępstwem od reguły ani chorobami, tylko stanem naturalnym, gdybyśmy bowiem mieli wrodzoną umiejętność życia w harmonii tu i teraz, nasi przodkowie zostaliby pożarci i wyginęliby na długo, zanim udało im się wypełznąć na ląd. Jesteśmy tu, ponieważ pochodzimy od wielu tysięcy pokoleń rozdygotanych neurotyków, którzy się nie poddawali, lecz metodą prób i błędów, pełni lęku, czuwając po nocach, wreszcie wykombinowali, jak zapewnić swoim dzieciom przetrwanie i chronić się przed drapieżnikami. Nie żyjemy na tej planecie, żeby się dobrze bawić, ci zaś, którzy tego nie rozumieli, bujali w obłokach, nie dostrzegali zagrożeń i byli nieprzygotowani na wypadki i ataki, ginęli ze śmiechem na ustach i mogli zapomnieć o przedłużeniu gatunku. Żyjemy tu, bo nasi przodkowie zdołali się rozmnożyć, zanim zostali zabici lub pomarli z głodu, a to wszystko dlatego, że woleli wypatrywać czających się w wysokich trawach drapieżników, zamiast cieszyć oczy pięknymi kwiatami w tej samej trawie. Od takich właśnie neurotyków pochodzimy, to im możemy podziękować za naszą egzystencję.
Z każdą godziną, gdy nie odpowiadałam, ogarniał mnie coraz większy spokój, i czuję teraz złość na myśl, że musiałam przeżyć na tym świecie ponad pól wieku, zanim pojęłam, że najlepszą i najskuteczniejszą taktyką jest po prostu zaprzestanie mówienia czy robienia czegokolwiek.
Czasami można odnieść wrażenie, że jest się różnymi osobami o różnych porach dnia i nocy i te wszystkie osoby walczą ze sobą o dominację.
Ja zaś znalazłam sobie coś, co nie mogło ujrzeć światła dnia – a mimo to rozświetlało całe moje życie.
Jesteśmy żałosnymi stworzeniami. Chodzącymi grudami przewidywalności i banału. Siedzimy w tym wszyscy po szyję i nikt się nie uwolni. Jesteś bezradną szczurzycą sterowaną przez instynkty. Ukrywasz swoje pożądanie i swoją próżność, stroisz je w piękne szatki, jak zwierzę o czterech łapach siadające do stołu, odziane na tę okazję w suknię balową i wyposażone w sztućce, ale tu nie pomaga ani inteligencja, ani wyższe wykształcenie, wręcz przeciwnię, bo wszelkie moce przerobowe idą w coraz to wymyślniejsze przebieranie tego zwierzęcia.