cytaty z książek autora "Bartłomiej Dobroczyński"
Miłość to w ogóle nie jest uczucie, rozmawialiśmy o tym kiedyś. Uczucia to są emocje, a emocje są krótkotrwałe, pojawiają się i przemijają. Gdyby miłość była uczuciem, rodzice przestawaliby kochać swoje dzieci po paru miesiącach i oddawaliby je do adopcji.
(...) Polska jest krajem stanowczo nadmiernie zideologizowanym. Za dużo światopoglądów, przekonań, uczuć religijnych, za mało zdrowego rozsądku, emapatii i intelektu. No i niemal zupełny brak dystansu i ironii.
Każdy jest kowalem swego losu, więc nie ma co narzekać. Nawiasem mówiąc, jak słyszę coś takiego, to zawsze przypomina mi się myśl Piotra Ikonowicza, który kiedyś napisał, że taką wiarę najchętniej rozpowszechniają ludzie, którzy wcześniej odziedziczyli kuźnię.
Warto pamiętać, na czym polega ten system, w którym jesteśmy zanurzeni po uszy. A polega on na trzech rzeczach. Po pierwsze, na sprzedawaniu, a właściwie na prymacie handlu nad wszystkim innym. Trawestując francuskiego filozofa Guya Deborda, można powiedzieć, że w tym systemie„to, co się sprzedaje, jest dobre, i dobre jest tylko to, co się sprzedaje”. Po drugie, na wpędzaniu ludzi w długi, żeby mogli kupować to, co niezbędne do życia– bo inaczej ich na to nie stać– ale także i to, czego nie potrzebują. Oraz, po trzecie, na zmuszaniu ich do rywalizacji na to, co sobie właśnie nabyli: smartfony, samochody, domy, podróże, przeżycia.
Zresztą często sobie myślę, że szarfa, która stale powinna powiewać nad naszymi rozważaniami, miałaby jaskrawoczerwony napis:„Nie mamy uniwersalnych recept”. To, co jednemu się przyda, innego pozostawi obojętnym, a jeszcze innemu może zaszkodzić. Dlatego odpowiedzialnie możemy powiedzieć jedno: głęboki kryzys z dużym prawdopodobieństwem cię dotknie. Być może będzie to kryzys, który będzie wymagał od ciebie całkowitego przeformułowania fundamentów twojego istnienia. Ale nie powiemy ci, w jaki sposób tego dokonać. Możemy tylko zachęcić do otwarcia się na taką przemianę.
Pomijam już genezę rock'n'rolla, że to była muzyka Czarnych w latach 50., czyli, że znowu obcy. Ale najbardziej zafascynował mnie w nim udział tych wszystkich czynników, które mnie pociągały: transowość, rytmiczność, repetytywność, pewien manieryzm, ale przede wszystkim relacja między włożonymi środkami a efektem. Że można za pomocą dość prostej procedury doprowadzić ludzi na skraj szaleństwa. Rock'n'roll jest jak nieświadomość i działa, czy chcesz, czy nie chcesz.