cytaty z książek autora "Irwin Shaw"
Ludzie pozwalają by rany jątrzyły się przez lata, z wiekiem stają się neurotyczni, mają złą passę i szukają kogoś, komu mogliby przypisać winę (...)
Jak to inteligentnie z pana strony, że rozróżnia pan i oddziela te dwa pojęcia: kobieta i przyjemność.
Kiedy odwracamy się wstecz, by spojrzeć w przeszłość, rozpoznajemy określony punkt na taśmie czasu. Punkt, który okazał się decydujący, od którego poczynając przemienił się wzór naszego życia.
Są pewne wartości w życiu, choćby takie jak samo życie, które trzeba starać się ocalić, nawet za cenę nadludzkich wysiłków.
W stosunku do każdej obiektywnej skali - rozmyślał Patterson - cierpienie Olivera musi się wydać znikome i bez znaczenia. Tylko że człowiek nie przyrównuje własnej męki do żadnej obiektywnej skali, a śmierć tysiąca ludzi na innym kontynencie, jeśli ją zważyć na prywatnej wadze, może ważyć mniej niż własny bolący ząb.
Sztuka, jak odkryłem, prowadzi nieuchronnie do takiego samego zaabsorbowania własną osobą jak choroba.
Rodzina to żywe ciało. Można ją zranić, ale jeśli tylko zostawić jej szansę, zrośnie się i zagoi. Nie wyleczy się nigdy, jeśli trzymać ranę otwartą.
Pamięć to rzecz zwodnicza, bo zapominanie stanowi często obronę umysłu przed dawnym bólem i smutkiem z powodu straconych możliwości.
Nie sposób być tarczą ochronną dla własnych dzieci. Możemy najwyżej stanowić odwody.
Nie ma żadnego planu dla miłości, walki, śmierci, dla niczego. Istnieje tylko wzór matematyczny: człowiek plus jego zamiary równa się przypadek. Ale i w to nie łatwo uwierzyć. Musi być jakiś plan chytrze zamaskowany, jak splot intrygi w dobrze napisanej sztuce. Może w momencie zgonu człowiek rozwiązuje zagadkę i mówi "A, teraz wiem, dlaczego autor wprowadził tę postać w pierwszym akcie".
Wszystko ma swoją cenę, która niekoniecznie musi odpowiadać wartości.
... arogancja u młodego człowieka jest do pewnego stopnia zrozumiała, a nawet chwalebna. Świadczy o duchowej niezależności, odwadze, wierze w siebie. Przekroczywszy wszelako pewną granicę staje się oznaką próżności, okrucieństwa, braku poszanowania dla innych. To grzech pychy...
(...) zdradzałeś objawy choroby scenarzystów radiowych. W inżynierii nazywa się to zmęczeniem materiału. Kiedy kawałek stali podlega przez nazbyt długi czas nadmiernemu naprężeniu, cząsteczki przemieszczają się i rymps! - wali się most.
Przekazać cały kram takiemu człowiekowi. - Głos Calderwooda brzmiał nutką starczej, żałosnej skargi. Przekazać mu wszystko, nawet po mojej śmierci... Nie. Wcale mi się to nie podoba. Ale skoro ty powiesz, że tak trzeba... Głos przycichł. Rudolf westchnął. Zawsze znajdzie się ktoś, kogo trzeba zdradzić, pomyślał.
Niech się pan nie naraża. nie odgrywa Don Kichota, bo świat śmieje się z donkiszotów; skraca ich o głowę. Niech pan będzie ostrożny w doborze środków oraz wyborze przyjaciół, którym zamierza pośpieszyć z pomocą. Niech pan nie polega zbytnio na rozumie, bo osądzany pan będzie przez tłum - a tłum w swych osądach nie kieruje się rozumem, tylko emocjami, od emocjonalnego zaś skazania nie przysługuje odwołanie.
Próbował przypomnieć sobie Europejki, z którymi zetknął się
w życiu. Aha! Ta pijaczka spotkana w barze w dzień śmierci ojca.
Zapewne była Polką. Cóż, Polska to kraj niezbyt romantyczny, ale
bạdź co badź leży w Europie.