cytaty z książki "Rytm życia"
katalog cytatów
Trzeba jednak pić do dna, by dojść do dna swej duszy
Nie można drugiego człowieka obserwować, nie działając na niego. Staramy się, by działanie to zawsze miało znak dodatni.
Nuda i pośpiech więcej męczą niż intensywny wysiłek umysłowy czy fizyczny.
W ostatnich latach zaczynają dopiero psychoanalitycy różnych szkół szukać wspólnego języka i ze zdziwieniem stwierdzają, że przez lata walczyli z wiatrakami, że istota psychoterapii to nie teorie, o które walczyli, ale stosunek człowieka do człowieka.
Obraz zaburzeń psychicznych pozostaje niezmienny w zasadniczym schemacie na przestrzeni wieków. Czytając ich opisy sprzed setek lub nawet tysięcy lat (np. w Biblii), bez trudu możemy postawić rozpoznanie.
Bowiem sensem ludzkiego istnienia jest droga, a nie cel zamykający wędrówkę.
Nadmiar wiadomości o ludzkim cierpieniu wywołuje w końcu zobojętnienie; z psychologicznego punktu widzenia jest to mechanizm obronny.
Stosując jedną z typologii psychiatrycznych można by globalnie określić społeczeństwo polskie jako charakteryzujące się przewagą cech histerycznych i psychastenicznych. Cechy histeryczne (Brzezicki nazwał je skirtotymnymi, od greckiego skirtao = tańczę, dla podkreślenia swoistych niuansów odróżniających je od klasycznego typu histerycznego) najlepiej reprezentuje polski szlagon. Cechy te — to chęć imponowania otoczeniu, efekciarstwo bez poczucia obowiązku, polskie "zastaw się, a postaw się", fantazja granicząca z pseudologia phantastica, uczucia burzliwe, choć płytkie, łatwo i szybko przechodzące z jednej skrajności w drugą. Natomiast cechy psychasteniczne najlepiej oddaje postać polskiego kmiotka. To człowiek cichy, pokornego serca, niskiego o sobie mniemania, pracowity i obowiązkowy, unikający zwady, chętnie by on skrył się pod ziemię, by nikomu nie zawadzać.
W pewnej mierze oba przeciwstawne typy osobowości dopełniają się tak, że społeczeństwo złożone z takich ludzi może egzystować; jedni sejmikują, drudzy pracują.
Zmiana środowiska naturalnego (przyrody) w środowisko sztuczne, techniczne, stworzone przez samego człowieka oddala go od naturalnych rytmów przyrody, między innymi od rytmu pór roku. Trudniej mu niż człowiekowi żyjącemu w warunkach prymitywniejszych przyjąć, że starość i śmierć są zjawiskami normalnymi, jak jesień i zima, że po nich przyjdzie wiosna i życie obudzi się na nowo. Środowisko techniczne wzmacnia w człowieku poczucie władzy nad otoczeniem, dlatego trudniej przychodzi mu podporządkować się prawom przyrody. Rodzi się bunt przeciw śmierci i starości. Bunt, który w człowieku chyba zawsze istniał, ale nie w tak ostrej formie, jak obecnie.
Cechą życia jest pęd ku przyszłości.
Potrzeba twórczości, tj. narzucania otoczeniu swej wizji świata, jest jedną z zasadniczych cech człowieka. Nie chodzi tu o jakość twórczości; pracą twórczą może być sprzątanie ulicy, a może nią nie być praca artystyczna czy naukowa. Kryterium różnicującym jest tu poczucie tworzenia, tj. realizowania własnego planu.
Wielu psychiatrów, zwłaszcza tych, którzy zajmują się przeżyciami wczesnego okresu dzieciństwa, uważa, że poczucie wszechmocy i nieodczuwanie granicy między światem własnym a otaczającym charakteryzuje przeżycia niemowląt.
Po wielu latach pracy psychiatra czasem nabiera przeświadczenia, z którym się na ogół nie zdradza, że ci, którzy są jego pacjentami, są w jakimś sensie lepsi i głębsi od tych, którzy nie są uważani za „innych”. Wyraziła tę myśl w sposób prosty a dosadny jedna z długoletnich pielęgniarek krakowskiej Kliniki Psychiatrycznej:
"Do nas trafiają ci, którzy więcej czują i widzą".
Możliwe, że dla utrzymania się w granicach tzw. normy trzeba mieć dziś skórę nosorożca.
Symbioza techniki z przyrodą uczyni środowisko człowieka mniej sztucznym i stereotypowym, więcej będzie w nim indywidualności.
Układ nerwowy, podobnie zresztą jak inne układy ustroju ludzkiego, pracuje normalnie na około 20-30% swej maksymalnej wydajności (jest to ogólna zasada ekonomii pracy ustroju). Istnieje uzasadnione domniemanie, że człowiek może rozwijać się w różnych kierunkach i że wiele jego możliwości psychicznych nie jest wykorzystanych po prostu dlatego, że nigdy nie było ku temu okazji. Nie jest wykluczone, że zdolności telepatyczne i jasnowidztwa, o których była wcześniej mowa, należą do takich nie wykorzystanych możliwości psychiki ludzkiej. To, co nie używane, ulega bowiem atrofii.
W konsekwencji uraz psychiczny może spowodować większe spustoszenie w ustroju niż uraz fizyczny.
Jedną z charakterystycznych cech życia jest dialektyka życia i śmierci — budowania i niszczenia. stare struktury morfologiczne i czynnościowe muszą zginąć, by w ich miejsce rodziły się nowe. Urazy fizyczne i psychiczne pomagają w niszczeniu starych struktur i w tym sensie są biologicznie potrzebne.
Alkohol redukuje udrękę pytań związanych z obrazem samego siebie. Pod jego wpływem człowiek wydaje się sobie lepszy, szlachetniejszy, inteligentniejszy, odważniejszy itp.
W jednej z najcięższych nerwic - nerwicy natręctw - chorzy stają się niewolnikami swoich bezsensownych myśli, lęków, czynności przymusowych. Życie ich staje się udręką, gdyż nie mogą wyzwolić się z przymusu aktywności myślowych czy ruchowych - im więcej z nimi walczą, tym silniej one ich wolność krępują. Dnie całe spędzają na myciu rąk, na specjalnym rytuale ubierania się, latami tkwią zamknięci w mieszkaniu, gdyż boją się wyjścia na ulicę itd., itd.