Życie i śmierć, jedno i drugie, są bezsensowne. Pojawiają się - lub nie - z powodów, które nie mają żadnej wagi, z których nie płynie żadna nauka.
Echa przeszłości przygnębiały go; nie czytał polskiej literatury, odwracał się od Herberta, Miłosza, od „ tych młodszych”, na przykład Barańczaka, ponieważ język był dla niego niedwracalnie skażony przez historię. ”Jestem teraz Anglikiem - oznajmiał dumnie ze swym mocnym akcentem z Europy Wschodniej. - Krykiet! Operetki Gilberta i Sullivana! Królowa Wiktoria! Angielskie przekleństwa: bugger all!” I mimo pewnych zastrzeżeń najwyraźniej dosyć chętnie odgrywał tę farsę, pozując na angielskiego mieszczanina.
Teraz ludziom wydaje się, że jedyną osobą, która ich okłamuje, jest ekspert.
Są książki, które otwierają drzwi przed swoimi czytelnikami, drzwi w głowie, o których nie mieli wcześniej pojęcia.
Czy to możliwe, ze zło nigdy nie jest stuprocentowe, że jego zwycięstwo, choćby najbardziej miażdżące nigdy nie jest absolutne?
Aby się znowu urodzić, umrzeć najpierw trzeba.
Może jednak miłość jest trwalsza od nienawiści; nawet jeśli miłość się zmienia, jakiś jej cień, jakiś niezniszczalny kształt, pozostaje.
Świat - napisał ktoś - to miejsce, którego prawdziwość potwierdzamy, umierając w nim. ( str. 565)
Proszę mi wierzyć, rozpadam się.
Wcale nie mówię tego w przenośni ani nie jest to gambit otwierający melodramatyczne, okrężne, pożałowania godne błaganie o litość. Po prostu stwierdzam, że zaczynam pękać jak stary dzban - moje biedne ciało, jedyne w swoim rodzaju, nieurodziwe, sponiewierane przez natłok historii, poddane drenażowi z góry i dołu, okaleczone drzwiami spluwaczkami w-ciemię-bite jęło rozłazić się w szwach.
Człowiek jest uważany za jednostkę zdrową psychicznie w takim stopniu, w jakim jego percepcja odpowiada apriorycznemu obrazowi rzeczywistości.
Czy wiecie, jakie to uczucie, kiedy całość waszego życia jest skoncentrowana na jednej chwili, trwającej kilka godzin? Czy wiecie, jak to jest, kiedy jedyną możliwością jest droga w dół? (s. 212.).
I tak oto w jednej chwili zjawił się bóg i od razu zaczął się wściekać, „Skąd pomysł, żeby mnie stworzyć – zapytał – kto was o to prosił?”, a potem wyrzucił ich z ogrodu do Iraku, akurat tam. „Żaden dobry uczynek nie ujdzie nikomu płazem”, rzekła Ewa do Adama, i tak powinno brzmieć motto
całego rodzaju ludzkiego.
Kiedy już zdobędzie się wysokie horyzonty, nie jest łatwo na powrót wtłoczyć się w ramy, na wąską wysepkę, do ciągłej przyziemności (s. 323.).
Gdziekolwiek się człowiek nie ruszy, wszędzie chodzą po świecie fikcje, (...), fikcje przebrane za prawdziwych ludzi.
Materiału wziętego prosto z życia czasem nie sposób pominąć! Jak nie wspomnieć o przypadku dawnego zastępcy przewodniczącego, który zginął w Zgromadzeniu Narodowym, bo wybrani przedstawiciele rzucali w mego meblami; o cenzorze filmowym, który z każdej klatki sceny filmu Noc generałów, przedstawiającej wizytę generała Petera O’Toole'a w galerii sztuki, usunął obrazy nagich kobiet, tak więc oglądający byli oszołomieni surrealistycznym spektaklem, kiedy to generał przechadza się w galerii pośród roztańczonych czerwonych kropli (...) o wydaniu „Time'a” (może „Newsweeka”?), którego nigdy nie rozkolportowano, bo zawierał artykuł o rzekomym istnieniu w banku szwajcarskim konta prezydenta Ajuba Chana; bandytach grasujących na głównych drogach, których aresztowano za podejmowanie w ramach prywatnej inicjatywy tego samego, z czego rząd uczynił oficjalną politykę publiczną; ludobójstwie w Beludżystanie; nagrodach w postaci stypendium państwowego na opłacenie zagranicznych studiów dla członków fanatycznej partii Dźamab; próbach uznania sari za strój obsceniczny; dodatkowych egzekucjach - przez powieszenie - które zarządzono jedynie po to, by usprawiedliwić uśmiercenie pana Zulfikara Alego Bhutto; zagadce, dlaczego kat Bhutto zniknął, rozpłynął się w powietrzu tak samo jak wielu uliczników, których porywano codziennie w pełnym świetle dnia; antysemityzmie - ciekawym zjawisku, pod którego wpływem ludzie nie mający pojęcia o Żydach oczerniają ich wszystkich ze względu na potrzebę umacniania solidarności z krajami arabskimi, zapewniającymi ostatnio pracę pakistańskim robotnikom i bardzo potrzebną wymianę zagraniczną; o przemycie i boomie w dziedzinie eksportu heroiny (...) o podziale budżetu państwa ze szczególnym uwzględnieniem zróżnicowania procentowego w odniesieniu do nakładów na obronę (dużo) i na szkolnictwo (mało)?
Nasza grupa przyjęła stanowisko postateistyczne, że tak to ujmę. Uważamy, że bóg jest tworem ludzkim i istnieje tylko dzięki zasadzie „klaśnijcie w dłonie, jeśli wierzycie we wróżki”. Gdyby wystarczająco dużo osób miało dość oleju w głowie, żeby nie klaskać, wówczas ów bajkowy bóg by zginął. Niestety – miliardy istot ludzkich wciąż gotowe są bronić swojej wiary w jakiś rodzaj boskiej wróżki i wskutek tego bóg istnieje. Co gorsza, teraz dostał amoku.
Nie ma goryczy większej, niż gorycz człowieka, który odkrywa, że wierzył w cienie
Ob-Boże, wymamrotała głosem bełkotliwym od alkoholu, nastała era zabijania i wiesz co, dla mnie to w porzo. Nastał czas rzezi, a ty najwyraźniej chcesz się przyłączyć do zabawy boże jak tam się nazywasz masz więcej fałszywych imion niż ja. Tak ty boże do ciebie mówię. Ty z tym albo innym imieniem w tym albo innym kraju, zawsze miałeś bzika na punkcie zabijania, masz gdzieś, jeśli kogoś zabija się za post na Facebooku albo za to, że nie jest obrzezany, albo za to, że posuwa nie tego gościa, co trzeba. Nie mam z tym problemu bo wiesz co boże ja też zabijam. Mała ja. Ja też się przyłączam do zabawy.
Wystarczy upokarzać ludzi dostatecznie długo, a obudzi się w nich furia.
(Str 131).
“Większość ludzi nie chce pływać, dopóki nie nauczy się pływania”. Czy to nie dowcipne? Oczywiście nie chcą pływać! Urodzili się przecież dla ziemi, nie dla wody. I oczywiście nie chcą myśleć, gdyż stworzeni zostali do życia, a nie do myślenia! Tak, a kto myśli i kto z myślenia czyni sprawę najważniejszą, ten wprawdzie może w tej dziedzinie zajść daleko, ale taki człowiek zamienił ziemię na wodę i musi kiedyś utonąć.
- Co jest najstraszniejszą rzeczą, jaką może pani sobie wyobrazić?- Och, cóż to mogłoby być, chyba wiem, tak, na pewno: samotna Wigilia. Trzeba by wtedy zmierzyć się ze sobą, spojrzeć smutnej prawdzie w oczy i zadać sobie pytanie: a więc tak to ma wyglądać? - (...). (str. 489)
Optymista to ktoś, kto rezygnuje z niewiarygodnej przyjemności, ponieważ jest pewien, że znajdzie ją znowu za rogiem.(str193).
Więc kto jest większym pechowcem? Człowiek kochany, oddany pragnieniom własnego serca, który już zawsze musi się lękać utraty tej miłości, czy człowiek wolny, ze swą na nic nieliczącą wolnością, nagi i samotny, między armiami zniewolonych, zapełniającymi tę ziemię? ( str 67)
Pod koniec małżeństwa przychodzi taki moment, że człowiek musi się odwrócić od żony, bo już nie zniesienia jest wspominanie, jak pięknie było kiedyś, i kieruje wzrok ku reszcie życia. (Str 287)
jestem sumą wszystkiego, co się przede mną zdarzyło, wszystkiego czym byłem co widziałem czego dokonałem, wszystkiego, co-mnie-uczyniono... Jestem tym, co się zdarzy po moim odejściu, a co by się nie zdarzyło bez mojego przyjścia... żeby mnie zrozumieć, trzeba połknąć cały świat.
Glina, z której Bóg (nieistniejący) stworzył człowieka ( istniejącego). Oto paradoks ludzkiego życia: jego twórca jest fikcją, ale samo życie- faktem.
( str 109).
Dlaczego wszyscy tak bardzo cierpimy. Dlaczego jest tego aż tyle. Dlaczego nie można tego przerwać. Można budować wały, ale i one zawsze przesiąkają, aż pewnego dnia po prostu pękają. To dotyka nie tylko mnie, to znaczy mnie też, ale i wszystkich. Ciebie też. Dlaczego nie można tego powstrzymać? To nas wykańcza. To znaczy mnie. Mnie wykańcza.( str 35).
Skoro przeszłość istnieje tylko w pamięci danego człowieka, a słowa nadaremno próbują ją uchwycić, można tworzyć minione zdarzenia po prostu twierdząc, że miały one miejsce.
Połknij mnie, modlił się w duchu profesor Solanka. Połknij mnie, Ameryko, i natchnij mnie spokojem.(str 55).
Na co nie ma już ratunku,
trzeba znieść to bez frasunku!