I największa tajemnica wreszcie została całkowicie rozwikłana! Pomysł oraz jego realizacja były świetne, ALE jestem bardzo zdegustowana, wręcz obrzydzona. Choć w środowiskach wampirów Czystej Krwi to uchodzi za normę, to i tak nie mogę przychylnie na to patrzeć. Tym bardziej, że nie potrafię przekonać się do Kaname. Yuki też okropnie drażni, choć teraz w zupełnie inny sposób, bo, skoro przypomniała sobie swoją przeszłość, to już nie musi nikogo dręczyć swoimi nieustannymi pytaniami.
Jest dużo akcji i sporo wrażeń. Bardzo mocny tomik, jeden z lepszych z tej serii.
Na to czekałam przez dziesięć tomów! Czemu tego nie było w anime?
Tomik pełen jest romantycznych momentów, które włączyły we mnie fangirling. Mój ship choć przez chwilę uzyskał spełnienie a inny ship się narodził. Bardzo się cieszę, że poświęcono więcej uwagi Kainowi, bo to bardzo interesująca postać.
Akcji jest nieco mniej niż poprzednio, ale relacje przedstawione w tym tomiku wszystko rekompensują. Tego potrzebowałam w tej serii.