Za sprawą nocy Thomas Glavinic 6,1

ocenił(a) na 93 lata temu "Dookoła wszystko było czarne. Otworzył szeroko oczy. Wszędzie czerń. Nie wiedział, że istnieje taka ciemność. Całkowity mrok, bez najmniejszej drobiny światła. Był tak wszechogarniający, że miało się ochotę weń wgryźć."
"Kiedy zanurzył się w ten mrok, poczuł, że nie da rady. Że zaraz zacznie myśleć. A wtedy będzie po wszystkim."
"Często rozmyślał o śmierci. Całymi miesiącami udawało mu się odsunąć od siebie tę czarną, czekającą na niego ścianę, ale potem te myśli powracały bez ustanku, każdego dnia, każdej nocy. Co to było: śmierć? Żart, który rozumiało się dopiero po wszystkim? Coś złego? Coś dobrego?"
Ogromne ilości hurtowo wydawanych książek nie sprzyjają częstym powrotom do raz przeczytanych powieści, jednak osobiście uważam, że czasami warto ponownie odświeżyć sobie wybrane książki po latach. Pięć lat temu miałem zupełnie odmienne podejście do grozy, gdzie moja perspektywa postrzegania literatury niesamowitej stała w zupełnie innym miejscu, dlatego dziś wymyśliłem sobie, że ponownie zmierzę się z „Za sprawą nocy” Thomasa Glavinica i sprawdzę czy kreacja autora dalej mnie niepokoi.
Pisząc słowa dzisiejszego tekstu, chciałbym zacząć od tego, że całkowicie nie zgadzam się z przynależnością gatunkową, którą zaproponowano na portalu LubimyCzytać. „Za sprawą mroku” to w istocie dzieło o charakterze artystycznym, gdzie można pisać, że jest to literatura piękna, jednak osobiście uważam,q że bliżej jej do literatury grozy, twardo osadzonej w weird fiction, dodatkowo emanującej pustką ciemności, czającej się za naszym postrzeganiem rzeczywistości.
„Za sprawą nocy” to historia trzydziestoletniego mieszkańca Wiednia: Jonasza, który z dnia na dzień odkrywa, że głośne dotąd miasto, nagle stało się puste. Ruchliwe ulice i gwar płynący z każdej strony Wiednia, ucichł jakby nigdy nie istniał, zabierając ze sobą wszystkich mieszkańców, a także lokalną faunę. Bycie jedyną osobą w wielkim mieście może się wam skojarzyć z głośnym post-apo „Jestem legendą” Richarda Mathesona, jednak zaręczam, że prezentowana książka daleka jest od wizji Amerykanina, strasząc na swój wyjątkowy sposób.
„Za sprawą nocy” to ciężka, tajemnicza i wyjątkowo wymagająca powieść, której trzeba dać odpowiednią ilość czasu i wyrozumiałości. Glavinic od początku omamia czytelnika pustką wykreowanego świata oraz tajemnicą zniknięcia okolicznych mieszkańców, jednocześnie nie robiąc sobie nic z narastających pytań o genezę przedstawionego świata, oraz o stan psychiczny bohatera. Śledząc kolejne dni osamotnionego Jonasza widzimy zmiany jakie zachodzą w jego głowie, lecz próżno oczekiwać jakichkolwiek wyjaśnień, gdzie podziali się mieszkańcy, w tym jego rodzina.
O ile można mieć zastrzeżenia wobec dynamiki wydarzeń i "ślamazarności" akcji, tak nie sposób zanegować faktu, że książka ma swój niepowtarzalny klimat wyczekiwania, połączonego z wrażeniem bycia obserwowanym. Glavinic, który najwyraźniej ma pojęcie na temat istoty strachu, doskonale zdaje sobię sprawę z tego, że od samej makabry, bardziej boimy się oczekiwania na nią, co w efekcie prowadzi do jeszcze większego natężenia strachu.
Groza wyłaniająca się z zewnętrznego świata narratora to istotny element, który miał wpływ na ocenę książki, jednak nie sposób pominąć niepokoju, który czułem obserwując codzienne czynności bohatera. Człowiek to jednostka społeczna nieprzystosowana do samotności, więc rozumiem, że Jonasz wpadał na pewne niecodzienne pomysły, żeby uciec od mroku, jednak kilka z nich, brzmiało jak ostra psychodela, przewracająca moje wnętrzności na lewą stronę.
"Za drzwiami nocy" to opowieść, która ostatecznie na zawsze zostanie tworem bez jasnych odpowiedzi. Glavinic omamił mnie kilka lat temu wykreowaną tajemnicą, i wygląda na to, że zrobił to ponownie.