Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać371
ArtykułyWeź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać30
Artykuły„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
ArtykułyNowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać140
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Dirk Oschmann

Pisze książki: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Dirk Oschmann autor książki Jak niemiecki Zachód wymyślił swój Wschód w kategorii nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.).
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
7,8/10średnia ocena książek autora
25 przeczytało książki autora
76 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Jak niemiecki Zachód wymyślił swój Wschód Dirk Oschmann 
7,8

Niemiecki profesor literatury, Dirk Oschmann, napisał bardzo ciekawą dla Polaków książkę. Dotyczy ona niepisanego konfliktu między Niemcami wschodnimi i zachodnimi, ale pomimo lokalnego charakteru problemu jest ona bardziej uniwersalna i rzuca ciekawe światło na kwestię jak Europa Zachodnia (i w ogóle szeroko pojęty „Zachód”) patrzy na Europę Wschodnią. Dodatkowo autor wskazuje jak mówić o takich sprawach i nie dać się uciszyć krytykom.
Chociaż od ponownego zjednoczenia Niemiec upłynęło ponad 30 lat i zrobiono dużo, by obie republiki powiązać w jeden organizm państwowy, istnieją między nimi różnice tożsamościowe. Bogatszy zachód rości sobie prawo do pouczania wschodu, który traktuje jak niedojrzały, zacofany, krnąbrny, głupawy i mający niedemokratyczne ciągoty. Jest to o tyle łatwiejsze, że na czele większości ośrodków federalnych, partii politycznych, a także uniwersytetów, nawet tych w Niemczech wschodnich, stoją ludzie z zachodu. Ta dysproporcja jest bardzo znaczna i nie ogranicza się tylko do instytucji państwowych. Autor przytacza statystykę, z której wynika wyraźnie, że średnie wynagrodzenia na zachodzie są wyższe od tych na wschodzie (na tyle, aby w ciągu roku zrobiło to istotną różnicę). Także Niemcy zachodni stali się właścicielami większości mieszkań na wschodzie kraju (!) Nawet kierownictwo bardzo kontrowersyjnej partii AFD wywodzi się w większości z zachodu, choć utożsamia się go ze wschodem.
Wymienione wyżej nierówności się pogłębiają: bogatsi ludzie z zachodu, którzy dodatkowo zarabiają więcej od rodaków ze wschodu, mogą sobie odkładać pieniądze lub je inwestować. Mogą też pozwolić dalekie podróże zagraniczne. Kadra uniwersytecka, której zdecydowana większość pochodzi z zachodu, też preferuje rodaków spoza byłego NRD. Często ludzie do niej należący mają na starcie lepsze sieci znajomości od swych wschodnich braci. Autor książki jest Niemcem wschodnim i zauważa, że zdecydowana większość jego kolegów z wschodnioniemieckiego uniwersytetu w Lipsku pochodzi z zachodu.
Bardzo ciekawym spostrzeżeniem Oschmanna jest to, że konflikt wschodu i zachodu Niemiec jest miniaturą konfliktu Europy Wschodniej i Zachodniej. Autor zauważa, że Europa Wschodnia długo musiała się dostosowywać do wymogów stawianych przez Europę Zachodnią, co zrobiła, lecz nie jest traktowana jako równorzędny partner, lecz jak dziecko, które się wychowuje. Analizuje także źródła pogardy wobec wschodu i przytacza niegdyś bardzo popularną książkę Gustava Freytaga „Soll und haben”, która istotnie przyczyniła się do antypolonizmu (to z niej pochodzi określenie „polnische Wirtschaft”) i antysemityzmu.
Choć użyłem tylko pojęć „wschód” i „zachód”, to autor wskazuje, że o ile landy należące do dawnego NRD są traktowane jako całość i odbiera im się lokalne różnice, o tyle zachód lubi celebrować swoje regionalne odmienności i szczycić się nimi (jest to ewidentnie kolejny przejaw nierównego traktowania na linii wschód-zachód). Jednak nawet na wschodzie są regiony uważane za gorsze, i, co nie powinno być zaskoczeniem, takim regionem są wschodnie części wschodu, czyli Saksonia. W ich przypadku można pozwolić sobie na niewybredne czy wręcz chamskie żarty (autor przytoczył opublikowane w prasie szyderstwa z bombardowania Drezna) i są one wręcz uznawane za coś dobrego i wartościowego.
Niektóre z argumentów autora się powtarzają, co potrafi być męczące. Jednak książkę napisał profesor literatury, co gwarantuje wysoki poziom języka, urozmaicony m.in. stosowaniem różnych figur retorycznych. Polecam przeczytać niniejszą pozycję, naprawdę sporo można się z niej dowiedzieć i daje ona do myślenia.
PS Dodam jeszcze, że jest pewną ironią losu, iż książkę o niemieckiej dyskryminacji wschodu przez zachód wydał w Polsce „Instytut zachodni”.
Jak niemiecki Zachód wymyślił swój Wschód Dirk Oschmann 
7,8

Polski tytuł tej książki moim zdaniem nawet lepiej oddaje jej treść niż tytuł niemiecki. Kluczowe jest tutaj słowo "swój". Chodzi o to, że tereny dawnej NRD zostały "zorientalizowane", czyli przeniesione w niemieckim dyskursie publicznym do kategorii "obce", "gorsze", "zacofane", "wymagające ucywilizowania". Ten zabieg usprawiedliwił i ułatwił kolonizację Wschodnich Niemiec przez Niemcy Zachodnie. Polegało to na wykupie bądź reprywatyzacji przedsiębiorstw i nieruchomości a także objęciu kluczowych stanowisk w instytucjach publicznych, biznesie, mediach, polityce przez ludzi z Zachodu. Spowodowało to powstanie ogromnej przewagi kapitału, dochodów, możliwości kształtowania opinii i polityki po stronie byłych Niemiec Zachodnich. Ten stan się utrzymuje, a nawet pogłębia. Po 35 latach od zjednoczenia Niemiec wschodni Niemcy mają znacząco mniejsze majątki, dochody, prawie nie są reprezentowani na najwyższych stanowiskach w biznesie, mediach i wśród profesury nawet na terenach dawnej NRD nie mówiąc o zachodzie Niemiec. Do tego w wielu wypadkach ukrywają swoje pochodzenie ze wschodu, obawiając się stygmatyzacji. Wielu z nich przejmuje obowiązujący dyskurs na temat "Ossich". Dirk Oschmann zrywa w swojej książce ze zmową milczenia. Choć jest profesorem germanistyki książka nie jest pozbawioną emocji analizą stanu rzeczy. Wręcz przeciwnie, jest mocnym i pełnym gniewu oskarżeniem kolonialnej polityki Niemiec wobec swoich obywateli ze wschodu. I to jest moim zdaniem jej duża zaleta. Jak pisze sam Autor, wyważone i pisane naukowym językiem prace na ten temat przechodziły w niemieckiej przestrzeni medialnej bez echa.
Dla polskiego czytelnika to wszystko brzmi znajomo: wykupywanie majątku przez obcy kapitał, dzika reprywatyzacja mieszkań, dyskurs medialny, w którym ludzi przedstawia się jako ukształtowanych przez system totalitarny, a więc niezdatnych do życia w demokracji, gdzie normą jest to zachodnie, a to co rodzime oznacza zacofanie. Okazuje się, co zresztą Autor podkreśla, że dychotomia wschód-zachód jest uniwersalna i była stosowana w różnych miejscach. Książkę polecam tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o współczesnych Niemczech jak i spojrzeć na polską rzeczywistość z innej perspektywy.




























