Match Me If You Can Sandy Barker 6,5

ocenił(a) na 73 tyg. temu Świetny romans, ale uwaga na „marketingowe kłamstewka”!
Jeśli szukacie klasycznego motywu grumpy & sunshine (ponurak i promyczek),to trafiliście pod właściwy adres. Sandy Barker serwuje nam historię, która ma w sobie wszystko, co fani gatunku kochają: świetne tempo, dawkę brytyjskiego humoru i bohaterów, którzy nie zachowują się jak dzieci. Jest jednak jeden haczyk, o którym muszę wspomnieć na wstępie.
Kiedy opis mija się z prawdą
Moje główne zastrzeżenie nie dotyczy samej autorki, a osoby odpowiedzialnej za opis na okładce. „Fikcyjne małżeństwo to świetny plan” – głosi zachęta. Nastawiłem/am się więc na ten konkretny motyw od pierwszej strony, czekając, aż Poppy i Tristan staną na ślubnym kobiercu „dla pozoru”. Niestety, jeśli liczycie na realizację tego planu w tym tomie, możecie poczuć niedosyt. Autorka najwyraźniej zostawiła ten smaczek na kolejną część, co sprawia, że opis wprowadza czytelnika w błąd. Szkoda, bo historia broni się sama i nie potrzebuje „naciąganej” reklamy.
Batman i Agencja Matrymonialna
Pomijając kwestię nieszczęsnego opisu, bawiłem/am się wyśmienicie. Poppy to „promyczek”, który porzuca Tasmanię dla pracy w londyńskiej agencji EverAfter. Jej zadanie? Znaleźć żonę dla Tristana – faceta, który ma 40 dni na ożenek, by odziedziczyć fortunę.
Tristan to podręcznikowy „ponurak”. Tak opisano g o w książce: „Przysięgam, że gdyby jeszcze mocniej zacisnął szczękę, miałby w kieszeni rolę kolejnego Batmana”.
Relacja tej dwójki to czysty slow burn. Choć z boku wygląda to na kumulację wszystkich możliwych tropów (od nienawiści do miłości, zakazane uczucie),to dzięki dojrzałości bohaterów (30+) czyta się to z ogromną przyjemnością. Dialogi są błyskotliwe, a humor przywodzi na myśl najlepsze brytyjskie komedie romantyczne w stylu To właśnie miłość.
Podsumowanie
Czy warto? Zdecydowanie tak, jeśli szukacie lekkiej, uroczej lektury na wieczór. To historia o tym, że miłość często znajduje nas tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy – nawet jeśli po drodze zdążymy na siebie nakrzyczeć po odrzuconych oświadczynach!
Moja ocena: 7/10 (Byłoby wyżej, gdyby nie to czekanie na fikcyjne małżeństwo, które się nie wydarzyło!)