Zatrzymaj się Tom 2 Bartłomiej Malinowski 8,0

Czas na drugą część tej recenzji, mniej śmieszną, gdyż klimat w niej grubo się zmienił.
Świat Tajsona uległ zmianie o 180 stopni tak naprawdę już pod koniec poprzedniej części - nie wiem dlaczego stało się to akurat w takim a nie innym momencie, ale to w zasadzie chyba nie ma większego znaczenia.
Znaczenie, i to głebokie, ma za to ta zmiana...
Nasz główny bohater ze swoim ogromnym ego mocno wierzy, że to, co mu się przytrafiło, jest jego szczęśliwym trafem! W końcu niewiele osób może doświadczyć takiego stanu rzeczy, o ile w ogóle ktoś dostąpił tego "zaszczytu"! Przemieszcza się zatem po znanych sobie miejscówkach i robi to, co mu się żywnie podoba - i to dosłownie. Nie chciałabym spojlerować, więc powiem Wam tylko, że żadna z tych rzeczy nie jest rzeczą miłą, za to każda jest rzeczą karalną.
Zaintrygowani?
No to lecimy dalej!
Tajson jest tak naprawdę w siódmym niebie - jest bezkarny, ma wolną wolę, a do tego nikt, dosłownie NIKT mu się nie sprzeciwia! No po prostu Eden!
I wtedy, nagle, coś do niego dociera. Coś bardzo ważnego.
I Tajson próbuje to pojąć.
Zrozumieć.
Ogarnąć swoim rozumkiem.
A kiedy postanawia podjąć próbę naprawienia pewnych wydarzeń - ma miejsce kolejna niespodziewana rzecz.
Do bohatera wraca cała buta i cały egoizm, jakie tylko posiadał. Jednak ta niespodziewana rzecz, która się zadziała, zmusza go, aby przejrzał na oczy. Aby pojął życie szerzej.
Pytanie, czy Tajson jest w stanie cokolwiek zrozumieć tak naprawdę...?
Wierzcie mi lub nie, ale naprawdę cholernie ciężko opisać tę fabułę bez spojlerów. Ufam, że uda mi się mimo wszystko Was zachęcić do sięgnięcia po nią. Bo to naprawdę bombowa historia. Autor pozostawił mnie na koniec z niezłym uczuciem zaszokowania - a to nie zdarza się często. Bardzo dziękuję, zarówno Bartkowi, jak i Pati, dzięki której mogłam poznać tę historię.