Córki Klanu Jeleni Danielle Daniel 7,1

ocenił(a) na 641 tyg. temu W XVII wieku, na zagrabionym terytorium Kanady, w Nowej Francji, żyła Marie - rdzenna kobieta i uzdrowicielka. Dla dobra Klanu Jeleni, z którego pochodziła, zgodziła się poślubić byłego francuskiego żołnierza, Pierre’a, mimo braku uczuć. Dość szybko urodziła pierwsze dziecko, które ze względu na mieszane pochodzenie, dorastało między dwoma świata. Matka chciała dla swojej najstarszej córki jak najlepiej, ale trudno o to, gdy odmienność traktowana była jak śmiertelne zagrożenie.
Nie ukrywam, że powieści osadzone w realiach historycznych sprawiają mi trudności i nasilają się, gdy moja znajomość danego wycinka historii jest znikoma. Tak jest chociażby w przypadku Pierwszych Narodów. W toku nauki szkolnej Indianie pojawiają się w głównie (jeśli nie jedynie) kontekście wielkich odkryć geograficznych. A te z kolei, w europejskim kręgu kulturowym uważane są raczej za chwalebne niż niszczycielskie. Dlatego czytając książkę inspirowaną historią rodzinną autorki, liczyłam na poszerzenie swoich horyzontów.
Pragnęłam przeczytać opowieść o rdzennej ludności, podczas gdy otrzymałam historię o biegu życia fikcyjnej rodziny naznaczonej takimi, a nie innymi okolicznościami. Zabrakło na stronach opisów kultury rdzennych Amerykanów, których chciała upamiętnić autorka. Poza tym brakiem, jest jeszcze kilka innych powodów, przez które ten obiecujący, bazujący na prawdziwych wydarzeniach pomysł na historię nie wypalił.
Odniosłam wrażenie, że autorka chciała przekazać tą książką więcej niż dała radę, bowiem historia Pierwszych Narodów, kolonializm i mieszane małżeństwa to raptem wierzchołek góry lodowej. Sporo wspominała o wymuszonej na klanie chrystianizacji ale jedynie w tle zasygnalizowała o przywleczonych chorobach, wierzeniach Pierwszych Narodów, medycynie naturalnej, alkoholizmie, działaniach państw kolonizujących, osobach LGBT… I były dwa rozwiązania, aby stworzyć lepszą książkę: ograniczyć liczbę wątków, tym samym koncentrując się na tych, które byłyby najbardziej istotne.
Z drugiej strony, zatrzymując każdy temat (co w moim odczuciu byłoby lepszym rozwiązaniem),należało poszerzyć objętość książki tak, aby nie upychać tylu kwestii na nieco ponad 300 stronach. A warto było to zrobić, bo "Córki Klanu Jeleni" miały ogromny potencjał. Nie jest łatwo opowiedzieć historię przodków zmiażdżonych przez prawa nowej, ekspansywnej kultury, która przybyła z innego kontynentu. Opowieści takie jak ta grają na emocjach jak mało co, bo poruszają wątki wykorzystywania rdzennych kobiet, niesprawiedliwości społecznych, zawiści, głodu czy przemocy. Dlatego warto przy tym zachować autentyczność, jako że przypominają czytelnikowi również o życiu w zgodzie z ziemią, miłości, poświęceniu oraz oddaniu.