cytaty z książek autora "John Maxwell Coetzee"
Może to dobrze robi człowiekowi, jeśli od czasu do czasu upadnie. Byle tylko nie potłukł się na kawałki.
Być dobrym człowiekiem. Niezłe postanowienie w mrocznych czasach.
Coż, takie jest ryzyko zakochania się. Można stracić godność.
Wnikam we własną duszę i nie widzę żadnego powodu, by stąd wyjść. (...) Nie widzę żadnego powodu, by znów otworzyć oczy
Kogo to obchodzi? Kiedy wpadam w taki nastrój, mogłabym położyć dłoń na desce do krajania chleba i bez wahania ją odciąć. Co mnie obchodzi ciało, które mnie zawiodło? Patrzę na swoją dłoń i widzę w niej tylko narzędzie, hak, przyrząd do chwytania różnych przedmiotów. Albo nogi, te ciężkie niezdarne słupy, dlaczego mam je wlec ze sobą? Co noc brać je do łóżka i razem z rękami przykrywać zmiętą pościelą, naciągając pled jak najwyżej, po szyję a potem leżeć w tym bałaganie i bez końca czekać na sen? To samo z brzuchem, z jego głuchym bulgotaniem, i biciem serca, buch, buch.Dlaczego? Czego ode mnie chcą?
(...) dla mnie dobroczyńcy zwierząt są trochę jak jacyś chrześcijanie. Wszyscy tacy radośni i pełni dobrych intencji, aż po pewnym czasie człowieka korci, żeby pójść w świat i odrobinę sobie pogwałcić i poplądrować.
Stań na pierwszym planie. Żyj jak bohater. Bądź główną postacią. Bo inaczej po co nam to życie?
Dzięki rytuałom łatwiej jest wszystko znieść.
Nie mogę układać sobie życia, kierując się tym, czy aprobujesz moje decyzje. Już dłużej tak nie mogę. Zachowujesz się, jakby wszystko co robię było częścią fabuły, którą jest twoje życie. Ty jesteś w niej głównym bohaterem, a ja postacią epizodyczną, która pojawia się dopiero w połowie akcji. Otóż wbrew temu, co sobie myślisz, ludzie nie dzielą się na pierwszo- i drugoplanowych. Nie jestem drugoplanowa. Mam własne życie, równie ważne dla mnie, jak twoje jest ważne dla ciebie, i w tym moim życiu to ja podejmuję decyzje.
Historia to nie myśli, historii nie tworzy się w umysłach. Historia powstaje na ulicach.
Po raz pierwszy w życiu ma przedsmak starości, kiedy będzie doszczętnie znużony, wyzuty z wszelkich nadziei i pragnień, zobojętniały na to, co niesie przyszłość. Siedzi oklapnięty na plastikowym krześle, wśród smrodu kurzych piór i gnijących jabłek, czując, jak kropla za kroplą uchodzi zeń zainteresowanie światem. Mogą minąć tygodnie, może miesiące, zanim do reszty się wykrwawi, ale krwawić już zaczął. A kiedy krwawienie się zakończy, zostanie jak wyschnięta w pajęczej sieci mucha, krusząca się pod lada dotknięciem, lżejsza od ryżowej plewy, gotowa odlecieć z wiatrem.
Samobójstwo to najbardziej literacka z przygód, pod tym względem przerasta nawet morderstwo
Żadne zwierzę nie dopatrzy się sprawiedliwości w karze wymierzonej za to, że posłuchało własnego instynktu.
Monolog mojego "ja" to słowny labirynt, z którego się nie wydostanę, póki ktoś mi nie pokaże jak.
Stwarzam się w słowach, które stwarzają mnie (...). Dopóki wolno mi być sobą, nic nie jest niemożliwe
Czuje, że gdzieś w jego wnętrzu posiniaczono i zmaltretowano jakiś istotny narząd - może nawet samo serce.
Ćwicz, zanim nadejdzie starość (...). Ćwicz przystosowanie. Ćwicz, przyda ci się w domu starców
A więc dowiedział się prawdy – z ust damulek i osesków. Że z życzliwości rodzi się przyjaźń i szczęście, wspólne pikniki w parku i miłe popołudnia spędzone razem na spacerowaniu po lesie. Z miłości natomiast, a w każdym razie z tęsknoty za jej bardziej cielesnymi przejawami, rodzi się uczucie niespełnienia, zwątpienia i smutek serca.
Moja historia jest moją historią, nawet jeżeli to nudna, czarna, ślepa, głupia i nieszczęsna historia, nie znająca swojego znaczenia i swoich wielu możliwych, niewykorzystanych radosnych wariantów. Ja jestem ja
Wiem, że jego wybuchy gniewu i i ponure milczenie to nic innego jak maski przesłaniające czułość, której nie ma śmiałości okazać, żeby nie przytłoczyły go jej następstwa. Nienawidzi jedynie dlatego, że nie ośmiela się kochać
Nie mogę zdobyć się na to, żeby się stać człowiekiem. Muszę być czymś mniejszym, niedowidzącym, bliższym ziemii.
Przestrzeń, która nas otacza, jest zwyczajnie jakąś przestrzenią ani gorszą, ani lepszą od przestrzeni, którą zajmuje stolica ze swoimi ruderami, czynszowymi domami, świątyniami i budynkami mieszczącymi urzędy. Przestrzeń jak przestrzeń, życie jak życie, wszędzie to samo.
(...) uroda kobiety nie jest jej wyłączną własnością, lecz częścią bogactwa, które przynosi ona ze sobą na świat. Ma obowiązek dzielić się tym bogactwem.
Pamiętaj, namiętności rządzą światem. Wiesz o tym nie jesteś analfabetą. Bez namiętności świat nadal byłby pusty i bezkształtny. Weź Don Kichota. On nie siedzi w bujanym fotelu, lamentując, jaka nudna ta La Mancha. On wkłada miskę na głowę, dosiada wiernej szkapiny i wyrusza przed siebie, dokonać wielkich czynów.
Nie zgwałcili jej, tylko się z nią sparzyli. Nie kierowała nimi zasada przyjemności, lecz jądra, worki wezbrane nasieniem, które aż do bólu pragnęło się doskonalić. I oto – patrzcie państwo! – dziecko! Sam już nazywa je „dzieckiem”, chociaż to na razie zaledwie robak w łonie jego córki. Jakie też dziecko może się począć z nasienia, które wciśnięto w ciało kobiety nie z miłością, ale z nienawiścią, nasienia chaotycznie pomieszanego, żeby kobietę splugawić, naznaczyć jak psią uryną?
Jedynie grzebiąc w sobie sekrety, możemy je zachować. Jeżeli wciąż zaciskamy usta, to dlatego że jest w nas wiele rzeczy, które grożą wybuchem
Lurie nie po raz pierwszy zadaje sobie pytanie, czy kobiety nie byłyby szczęśliwsze, gdyby żyły w czysto kobiecych wspólnotach, przyjmując mężczyzn tylko wtedy, kiedy same by zechciały.
- To skąd ten ascetyzm, który głosisz? Każesz nam ujarzmiać łaknienie, głodzić mieszkającego w nas psa. Dlaczego? Co jest złego w łaknieniu? Czy apetyt nie podpowiada nam, czego naprawdę potrzebujemy? Gdybyśmy nie mieli żadnych pragnień, żadnych pożądań, jakże byśmy żyli?
Właśnie po to są przecież kurwy, żeby cierpliwie znosić ekstazy nieurodziwych.