Afera Rywina Tomasz Nałęcz 7,2

ocenił(a) na 945 tyg. temu Kulisy afery Rywina – przebieg, bohaterowie i skutki.
„Dziesięcioro posłów komisji, z których tylko czterech należało do SLD, prowadziło przez ponad rok bardzo intensywne śledztwo w sprawie afery Rywina. W jego trakcie posłowie ponad partyjnymi podziałami stworzyli zespół śledczych, krok po kroku odsłaniający uczestników i przebieg korupcyjnej operacji wymierzonej a Agorę”.
Należę do osób, które żywo interesują się polską polityką i szeroko rozumianym życiem publicznym. Regularnie śledzę polityczne wydarzenia, obserwując, jak na przestrzeni lat zmienia się nasza polityczna scena. Czasem na jej kształt wpływają wielkie i głośne afery, które dla jednych politycznych bytów są początkiem ich końca, dla drugich zaś przeciwnie – stanowią dobrą trampolinę do politycznej pierwszej ligi. W XXI wieku najgłośniejszą taką aferą była tzw. „afera Rywina”. To właśnie ona miała się okazać początkiem końca potęgi SLD i jednocześnie dać polityczne paliwo Platformie Obywatelskiej i Prawu i Sprawiedliwości. Jednocześnie ta bulwersująca sprawa obnażyła wszelkie bolączki polskiego państwa i pokazała, jak wygląda polityczna kuchnia. Ta zaś okazała się być bardzo brudna.
Przekonujemy się o tym po raz kolejny sięgając po znakomitą książkę autorstwa profesora Tomasza Nałęcza pod tytułem „Afera Rywina. Odsłanianie prawdy”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Post Factum. Jej autor był aktywnym politykiem, pełnił m.in. funkcję wicemarszałka Sejmu. Co jednak w kontekście recenzowanej książki najistotniejsze, był Tomasz Nałęcz przewodniczącym pierwszej sejmowej komisji śledczej, badającej w latach 2003-2004 aferę Rywina. Tym samym jest wymarzonym autorem książki o kulisach tej afery i pracach samej komisji.
Przystępowałem do lektury tej książki z prawdziwym zaciekawieniem i pewną obawą. Zastanawiałem się, czy napisana przez czynnego polityka rzetelnie i bezkompromisowo przedstawi nam obraz całej afery. Po skończonej lekturze stwierdzam, że moje obawy były zupełnie bezpodstawne. Tomasz Nałęcz napisał rewelacyjną książkę, skrupulatnie analizując zarówno samą aferę jak i prace komisji, której był przewodniczącym. Szczerze powiedziawszy, to jego książkę czyta się niczym rasowy polityczny thriller. Autor bowiem stara się być jak najbardziej rzetelny i obiektywny. Dzięki temu czytelnicy otrzymali nie tylko opis samej afery Rywina, lecz także poznali kulisy działania państwa i najważniejszych polityków. Nałęcz bezlitośnie odkrywa przed nami polityczną kuchnię, która znacząco różni się od gładkich medialnych komunikatów.
Książka posiada klasyczny, chronologiczny układ i opisuje wydarzenia od grudnia 2002 roku do września 2004. Afera Rywina była czymś, co wstrząsnęło Polską i doprowadziło do głębokich przeobrażeń na polskiej scenie politycznej. Początkowo jednak mało kto zdawał sobie sprawę z jej wagi i skutków, jakie może przynieść jej ujawnienie.
Prof. Nałęcz rozpoczyna swoją narrację 27 grudnia 2002 roku, kiedy to po raz pierwszy został poproszony o komentarz do artykułu Pawła Smoleńskiego „Ustawa za łapówkę, czyli przychodzi Rywin do Michnika”. Nałęcz jako żywo o niczym nie wiedział i zupełnie nie rozumiał, z jak potężną sprawą ma do czynienia. Wszystko to zdawało mu się jakąś czystą aberracją. Jednak wkrótce wydarzenia znacznie przyspieszyły i sprawiły, że właśnie Tomasz Nałęcz znalazł się w centrum uwagi. Zupełnie bowiem niespodziewanie dostał propozycję, aby zostać przewodniczącym sejmowej komisji śledczej, mającej wyjaśnić całą aferę. Po początkowych oporach i wątpliwościach propozycję przyjął.
Trzeba przyznać, że ta pierwsza sejmowa komisja śledcza po uchwaleniu Konstytucji w 1997 roku była rzeczywiście skuteczna i nieustępliwa w dążeniu do odsłonięcia prawdy. Oczywiście jej członkowie nie ustrzegli się mniejszych lub większych błędów, generalnie jednak komisja spełniła swoje zadanie. Skrupulatnie zbadała aferę Rywina. Zidentyfikowała jej „bohaterów” oraz skrupulatnie odtworzyła jej przebieg. Autor o niektórych wydarzeniach pisze dosłownie minuta po minucie, posiłkując się zdobytymi bilingami i zeznaniami świadków. Identyfikuje „grupę trzymającą władzę” jako „grupę trzymającą ustawę”. Pokazuje, dlaczego Lew Rywin złożył w lipcu 2002 roku wizytę Adamowi Michnikowi z korupcyjną propozycją, opiewającą na sławne potem 17,5 mln dolarów. Rywin oczywiście nie działał sam. Jako zdecydowanie negatywnych „bohaterów” afery Tomasz Nałęcz przedstawia Roberta Kwiatkowskiego, Włodzimierza Czarzastego i Aleksandrę Jakubowską. To właśnie głównie oni chcieli „ułożyć” rynek medialny w Polsce według swojego pomysłu. Byli w tym niezwykle wytrwali i konsekwentni. W swoich działaniach nie oglądali się ani na premiera, ani na prezydenta. Czuli się bardzo pewnie i właściwie bezkarnie. Niestety wnioski płynące z tej książki tę bezkarność potwierdziły.
Jednocześnie Tomasz Nałęcz nie wypiera się swoich politycznych kontaktów, wszak sam był politykiem koalicyjnej wtedy dla SLD Unii Pracy. Stwierdza jednak, że praca w komisji przysporzyła mu wiele wrogów, na czele z premierem. Pisząc o członkach samej komisji z największą estymą wypowiada się o Janie Marii Rokicie, nie ukrywa natomiast braku sympatii dla Anity Błochowiak czy Zbigniewa Ziobry.
„Afera Rywina. Odsłanianie prawdy” to rewelacyjna książka odsłaniająca kulisy największej korupcyjnej afery w XXI wieku. Jej skutki były naprawdę dalekosiężne. W grudniu 2002 roku doprawdy mało kto potrafił je przewidzieć. Ta pozycja powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich interesujących się polską polityką. Tomasz Nałęcz napisał naprawdę bardzo dobrą książkę, która dla mnie okazała się być prawdziwą gratką. Zdecydowanie polecam.
Wojciech Sobański