
Najnowsze artykuły
ArtykułyNowa powieść Wojciecha Chmielarza - przeczytaj fragment!
LubimyCzytać1
ArtykułyAlfabet pisarza: Adam Przechrzta
LubimyCzytać4
Artykuły„Kosmiczna kuźnia. Bastion Boga”: co kryje niebo?
LubimyCzytać4
ArtykułyWielka sztuka, zakazane miłości i biblioteka pośród ruin. Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Cara Florance

Pisze książki: popularnonaukowa dziecięca
Cara Florance autorka książki Uniwersytet malucha. Chemia organiczna dla maluchów w kategorii popularnonaukowa dziecięca.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
7,5/10średnia ocena książek autora
28 przeczytało książki autora
23 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Uniwersytet malucha. Chemia organiczna dla maluchów
Chris Ferrie, Cara Florance
7,5 z 24 ocen
51 czytelników 7 opinii
2019
Najnowsze opinie o książkach autora
Uniwersytet malucha. Chemia organiczna dla maluchów Chris Ferrie 
7,5

Fizyka kawantowa i cvhemia organiczna dla naprawdę małych dzieci
Tego jeszcze nie było! Fizyka kwantowa dla dzieci? Chemia organiczna? Teoria względności? Tak! Udało się! Mamy to wszystko od wydawnictwa Media Rodzina.
Autor, Chris Ferrie - zawodowo uznany fizyk, a prywatnie ojciec czwórki dzieci, postanowił - wydawać by się mogło skomplikowaną - wiedzę z dziedziny fizyki i chemii wytłumaczyć maluchom.
I wiecie co? Pełen sukces! Jasno! Prosto i w oparciu o przykłady.
Nie jestem przekonana, czy książeczki jest skierowane są - tak jak sugeruje wydawca - do roczniaków, ale przedszkolaki z pewnością wyniosą z nich sporo wiedzy.
Wstyd się przyznać, ale chyba pierwszy raz w życiu ktoś wytłumaczył mi o co chodzi z czarną dziurą, czy na czym opiera się chemia ograniczna i wydaje się, że pierwszy raz w życiu - zapamiętam to.
Na Waszą uwagę na pewno zasługuje jakość wydania książek: solidne tekturowe karty, dość spory rozmiar. Czyta i jasna grafika.
Widząc zapowiedź wydawniczą tej serii, byłam bardzo zaciekawiona: jak wiedza naukowa może być wytłumaczona małym dzieciom. Teraz nie mam wątpliwości: nie ma rzeczy zbyt trudnych dla dzieci, wystarczy tylko znaleźć osobę, która potrafi skomplikowane kwestie w przystępny sposób wyjaśnić. Tutaj nie ma wątpliwości - jesteście Wy i Wasze dzieci w dobrych rękach!
Okazuje się, że chemia i fizyka nie boli! Polecam!
Uniwersytet malucha. Chemia organiczna dla maluchów Chris Ferrie 
7,5

Teoria względności, chemia organiczna, fizyka kwantowa – ręka w górę, kto z was potrafiłby tak prosto z pamięci wyjaśnić, o co dokładnie chodzi? Bez przypominania sobie, bez odświeżania wiedzy i sięgania do internetu. Otwarcie przyznaję, że ja nie. Znalazłabym się w tej grupie, która powiedziałaby, że coś tam mi świta, ale to było tak dawno, że nie pamiętam. Zresztą nigdy nie pałałam sympatią do przedmiotów ścisłych. Nie, żebym od razu zbierała najgorsze oceny, ale w nauce kierowałam się raczej powszechnie znaną wśród studentów zasadą 3 x Z: zakuj – zdaj – zapomnij. Ja poznałam tę zasadę trochę wcześniej i sukcesywnie wypierałam ten rodzaj wiedzy z umysłu, robiąc tam miejsce na kolejne książki i humanistyczne rozważania. Sztukę czyszczenia umysłu opanowałam do tego stopnia, że gdyby teraz przyszło mi zdawać maturę z któregoś ze ścisłych przedmiotów, to z pewnością bym poległa. A skończyłam przecież trzy kierunki studiów i po cichu przymierzam się do kolejnego, więc nie jest tak, że nie lubię się uczyć. Myślę, że powodu mojej niechęci można upatrywać w braku solidnych podstaw. Gdybym opanowała je zawczasu, nie miałabym później problemu z poszerzaniem wiedzy w takich dziedzinach. To działoby się naturalnie, bo raczej łatwo przyswajam nowe treści.
I własnie dlatego bardzo lubię książki, które już od najmłodszych lat przekazują dzieciom określony wycinek wiedzy. Ale żeby od razu tematy, które wymieniłam na początku? Takim naprawdę najmłodszym maluszkom? Chris Ferrie udowadnia, że można, choć przyznaję, że brzmi to nieprawdopodobnie. Trzy książeczki o niewielkich gabarytach, niepozorne kartonówki. Bez bajkowych postaci, wartkiej akcji i historii z morałem. Bohaterami są tu proste kształty – kropki, linie i siatka. Trzy publikacje, w których mimo znikomej ilości tekstu przekazano naprawdę dużo wiedzy, podanej w przystępny, dostosowany do najmłodszych sposób. Dowiemy się z nich, jak zbudowany jest atom i gdzie mogą być umieszczone elektrony, zobaczymy na własne oczy, jak masa zakrzywia przestrzeń, a przykład piłki pokaże nam, że cząsteczki mogą się ze sobą łączyć, tworząc rozmaite związki. Tylko tyle czy aż tyle? Ja za właściwą uważam odpowiedź drugą. To są właśnie takie podstawy, których nie może zabraknąć, jeśli chcemy kiedyś efektywnie poszerzać tę wiedze, a nie uczyć się jedynie dla ocen, co w przypadku przedmiotów ścisłych znam niestety z własnego przykładu.
Bardzo podoba mi się, że autor dostrzega to, że w dzieciach tkwi niezwykły wręcz potencjał. Ich umysły są bardzo chłonne i jeśli tylko odejdziemy od niestety wciąż popularnego toku myślenia, że to przecież tylko dzieci, to przekonamy się, jak wiele ci mali ludzie potrafią. Moja dwuletnia córka zaskakuje mnie każdego dnia. Dla mnie pokazane w książce zwierzę to po prostu jaszczurka, dla niej scynk, kolejne nazywam antylopą, a ona mówi, że to gnu, bo ma inne rogi. Pozwólmy dzieciom się zaskoczyć, one naprawdę to potrafią. Nie zmuszajmy do czegoś, na co nie mają ochoty, po prostu dajmy im narzędzia – na przykład w postaci tych książek i naszej uwagi – i zobaczmy, co one z tym zrobią.



























