Ariana Harwicz jest jedną z najbardziej odważnych współczesnych pisarek argentyńskich. W swoich kilku powieściach i sztukach teatralnych porusza tematy uznawane za tabu: jej książki są brutalne, erotyczne, podważają sens istnienia tradycyjnych ról społecznych. Zgiń, kochanie to jej pierwsza powieść, która ukazała się w 2012 roku, natychmiast zdobyła uznanie krytyki literackiej i kilka ważnych nagród. W 2018 roku powieść została przełożona na angielski i nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera, wraz z Biegunami Olgi Tokarczuk.
5,6/10średnia ocena książek autora
603 przeczytało książki autora
657 chce przeczytać książki autora
3fanów autora
Zostań fanem autora
Sprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Należy tryskać optymizmem i pilnować, żeby się wydało, że się żyje. Trzeba prowadzić dziecko w tę i we w tę, kupować mu balony, wsadzić je n...
Należy tryskać optymizmem i pilnować, żeby się wydało, że się żyje. Trzeba prowadzić dziecko w tę i we w tę, kupować mu balony, wsadzić je na karuzelę w podróż bez celu, robić mu zdjęcia, bo to właśnie trzeba robić, żeby miało dzieciństwo.
5/52/2026 "Zgiń kochanie" Ariana Harwicz.
No nie była to lektura łatwa, lekka i przyjemna, oj nie. Przedzierałam się przez nią jak Tarzan przez dżunglę z przystankami na przetrawienie tego, co właśnie przeczytałam.
No i mam kilka spostrzeżeń. Ta książka to zapis strumienia świadomości, marzeń sennych i koszmarów dziejących się w realnym życiu kobiety, która została matką wbrew sobie, bardziej dlatego, że tak wypadało. Depresja poporodowa, na którą cierpi bohaterka, nie jest moim zdaniem wywołana trudami początku macierzyństwa, ale samym, niechcianym macierzyństwem. Niespełnione plany, brak intelektualnych bodźców, mąż, który jest chyba prostym rolnikiem, w domu na wsi, gdzie wrony zawracają, nieumiejętność zaakceptowania i pokochania własnego syna – to wszystko powoduje swoistą dysocjację jej osobowości – czasami mam wrażenie, że jest sobą i jednocześnie obserwuje siebie gdzieś z boku. Do tego doszło jeszcze nieposkromione pożądanie, które determinuje większość jej wyborów i decyzji. No nie polubiłyśmy się, mimo, że jako matka starałam się ją zrozumieć, nie znalazłam dla niej empatii.
Historia młodej kobiety, która po urodzeniu dziecka, dostaje depresji porodowej. Walczy ze swoimi demonami, słabościami. Krótka książka, ale warta przeczytania, gdyż wielu z nas mówi patrząc na wiadomości z telewizji: Jak ona mogła zostawić własne dziecko? To jest depresja. My nie będziemy w stanie tego zrozumieć, ani odkryć, co siedzi w głowie takiej matki. Dzięki tej historii możemy sobie wyobrazić, jak wygląda jej walka o przetrwanie każdego dnia.
Akcji towarzyszy jeszcze, moim zdaniem nieposkromiona żądza seksu. Chyba, ktoś tu popadł w uzależnienie. Jest w tej książce trafnie zadanie pytanie, czy rodząc dziecko kobieta traci dawną tożsamość i swobodę?
Czyż dziecko nie jest owocem miłości? Nie jest szczęściem obojga rodziców? Jak uważa młoda bohaterka książki? Przeczytajcie.
Tu mamy takie brylowanie między dwoma światami, o dominującą rolę walczy jawa i sen, który okaże się lepszy?
Jak już na początku napisałem, warta przeczytania, aby pokrótce zobaczyć, czym jest depresja porodowa i ewentualnie skierować się do specjalisty o pomoc, jeśli ten problem dotknął kogoś z rodziny. Szybko się czyta.
Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak iść na film! Mi się trafiło wydanie filmowe, wydane z okazji premiery ekranizacji.