Urodzona w Pszczynie i nigdzie poza Ziemią Pszczyńską dłużej nie mieszkała. Najlepiej odpoczywa w Katalonii. Pracę w „Gazecie Wyborczej” rozpoczęła w 1992 roku, była odpowiedzialna za wiele projektów. Od 2012 roku jest zastępcą redaktora naczelnego katowickiej redakcji „Gazety Wyborczej”. Z wykształcenia politolog, jest absolwentką Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Szczęśliwa żona i mama Agnieszki.
Jeszcze jedna książka o charakterze wspominkowym.
Od strony dokumentalnej i faktograficznej trudno autorom cokolwiek zarzucić, wykonali kawał solidnej roboty. Dla miłośników wszelkiego rodzaju statystyk to niewątpliwie gratka nie lada. A że nie przekłada się to na lekkość i łatwość czytania to już zupełnie inna sprawa. Na szczęście przewija się tu cały szereg wypowiedzi współpracowników i podopiecznych Piechniczka, które ożywiają dość monotonną narrację.
Niestety, zgodnie z intencją autorów książka ma bardzo jednostronny wydźwięk. W gruncie rzeczy to rodzaj dytyrambu na cześć zasłużonego skądinąd trenera. Nie znajdzie się tu jakiejkolwiek krytycznej opinii. Wszyscy pieją z zachwytu nad Piechniczkiem, a on skromnie nie protestuje. Prezentuje się jako wzorcowy przedstawiciel polskiej myśli szkoleniowej, które to określenie samo w sobie jest oksymoronem.
Sukces, jaki odniosła reprezentacja prowadzona przez Piechniczka w 1982 r. jest bezsporny, ale przypisywanie mu wszystkich zasług jest zwyczajnie śmieszne. Całkiem nieźle pamiętam tego trenera i oba jego reprezentacyjne rozdziały.
Mimo wszystko książka jest warta uwagi i niesie sporo cennych informacji, jednak w trakcie lektury zachęcam do starannego oddzielania faktów od mało obiektywnych opinii.
Zawsze podziwiałam Kamilę Skolimowską. Chociaż byłam mała, gdy odniosła ona swój największy sukces, zostając mistrzynią olimpijską w wieku 18 lat, co chwila o niej słyszałam, a to od rodziców, a to w różnego rodzaju mediach. Potem, gdy zrozumiałam, że w sumie to lubię oglądać różna zawody, w tym lekkoatletykę, to niejednokrotnie lubiłam sobie obejrzeć zawody, w których brała udział ta sportsmenka.
Dlatego z wielką chęcią sięgnęłam po tę książkę. Od momentu śmierci Kamili wiadomo, przewinęło się mnóstwo informacji o Jej życiu, niektóre prawdziwe, niektóre nie.
“Kama” to bardzo rzetelna, pełna energii biografia. Nie skupia się jedynie na sukcesach sportowych i niespodziewanej, zdecydowanie zbyt szybkiej śmierci zawodniczki podczas zgrupowania.
Wydaje mi się, że jest to książka dla każdej osoby, która zmaga się z jakimikolwiek kompleksami odnośnie swojego wyglądu. Kamila Skolimowska powinna być idolem. Przekuła ona swój wygląd w wielki atut, dzięki któremu również mogła odnieść największy sukces w sporcie.
Niesamowite jest dla mnie to, jak Autorzy opisali życie Kamili. Jakby codziennie się z Nią spotykali. Biografia ta naprawdę tętni życiem i pokazuje, jaką siłę charakteru (poza niesamowitym wyrzutem młoda) miała lekkoatletka. Historia Skolimowskiej opowiedziana w tej książce jest naprawdę wciągająca - i powinien po nią sięgnąć każdy, kto nie wie, jakie kroki podjąć w swoim życiu, nawet jeżeli nie jest się fanem sportu.
www.instagram.com/zaczytana_olcia/