cytaty z książek autora "Anna Wendzikowska"
Nie ma wartościowych relacji bez ryzyka zranienia, z jakim wiąże się emocjonalna otwartość. Ale nie trzeba i nie warto walczyć o akceptację. Wystarczy być sobą. Kiedy odnajdujesz wartość w samym sobie, potrafisz akceptować brak akceptacji. On Cię nie definiuje. Tylko Ty siebie definiujesz.
Wyjdź ze strefy komfortu. Zrób coś inaczej. Idź za życiem i korzystaj z tego, co przynosi chwila obecna. Nie siłuj się. I nie bój się żyć. Pamiętasz badania naukowe, z których wynika, że ludzie coraz ostrożniej podchodzą do życia z obawy przed porażką? Cóż, były też inne badania, które wyraźnie pokazują, że porażki wcale nie kosztują nas tak wiele. Więc ryzykuj, rób, działaj, próbuj, popełniaj błędy, upadaj, podnoś się i dalej próbuj. Życie wynagradza odważne decyzje.
Nie warto się bać. Strach blokuje przed działaniem. Za brak działania płaci się wysoką cenę. Jeśli spróbujesz, to może Ci się nie udać. Jeśli nie spróbujesz, to nie uda Ci się na pewno.
Tylko w mocy jest szczęście, spokój, harmonia i równowaga. Akceptuj, wybaczaj i kochaj. Bądź dobry(a), bo świat oddaje Ci to, co mu wysyłasz. Zaprzestań walki, rywalizacji, oceny i współzawodnictwa. Tak się nie wygrywa. Bądź w miękkości, bo to w niej drzemie prawdziwa moc.
Kiedy przestałam się szarpać, wkurzać, konfliktować - przyszedł spokój. A potem : "OK, i co teraz? Nic mi się nie chce. Nie mam motywacji. Nic mnie nie kręci, nie gna do przodu. Czy ja w ogóle chcę iść do przodu? Nie wiem." Stare motywacje runęły. I nie było nic nowego. Wkraczałam w nieznane i nie było to komfortowe. Przyszło coś, co można łatwo pomylić z depresją. Dark night of the soul, czyli "ciemna noc duszy". Faza kokonu. Przyszedł smutek - dawno spychany i wypierany musiał się w końcu uwolnić. Przyjęłam go. Nie miałam ochoty na pracę, na życie towarzyskie. Na nic , co było ze starych schematów. Niektóre znajomości dokonały żywota. Bez konfliktów i pretensji. Po prostu nie było już nam po drodze iść dalej razem. Inne kompletnie się zmieniły. Trochę to trwało. Byłam cierpliwa. I zdecydowana, żeby zaufać nieznanemu. No i przyszło nowe. Powoli wszystko wokół manifestowało się na nowo, , zupełnie inne. Piękniejsze, spokojniejsze, lepsze. Moje... Wcześniej byłam tak bardzo zapętlona w rzeczywistości stworzonej na moich schematach, że dla mnie jedynym rozwiązaniem było rozwalenie wszystkiego i budowanie na nowo. Może Tobie uda się dokonać zmian bardziej łagodnie'?
Z pustego i Salomon nie naleje. Kiedy dajesz, nie mając swoich zasobów, to takie dawanie jest naznaczone oczekiwaniami. Żeby ktoś się odwdzięczył albo chociaż docenił. Dlatego tak ważne jest, żeby dać najpierw sobie. Bo dawanie z pełni ma zupełnie inny wymiar. Kiedy jesteś szczęśliwy(-wa), spełniony(-na), pełen(-Ina) miłości do świata, życia, ludzi - to naprawdę dajesz, nie oczekując nic w zamian. Dajesz, bo masz. Bez ciśnienia i ukrytych podtekstów. I wtedy to do Ciebie wraca. Nie zawsze z tego samego kierunku. To bez znaczenia. Wraca, choć tego nie oczekujesz. Wraca... BO nie oczekujesz.
Nie mamy kontroli nad światem, nad działaniami innych ludzi, nad tym, co o nas myślą i jak się wobec nas zachowują. Dlatego zdrowiej jest odpuścić. Zaakceptować to, na co nie masz wpływu. To nie Twoja sprawa, co ktoś o Tobie myśli. Zwłaszcza że jego myśli na Twój temat bardziej świadczą o nim i o tym, jak widzi świat oraz ludzi, niż o Tobie. Kontrola pochłania mnóstwo energii i do tego jest frustrująca, bo koniec końców nie działa. Ale jest coś, nad czym mamy kontrolę: to nasze reakcje, myśli i uczucia. Więc moja rada brzmi tak: odpuść kontrolę świata zewnętrznego. Naucz się kontrolować swój umysł. Bo to jest droga do szczęścia.
Nikt nie lubi porażek, ale ja wierzę, że jestem dzięki nim lepszym człowiekiem. Dostałem od życia wiele lekcji.
Mój tata mawiał: „Nie przejmuj się tym, że coś może zająć dużo czasu, bo czas i tak upłynie. Rób swoje".
Praca nad pokochaniem siebie na najgłębszym poziomie była początkiem rozwiązania wielu innych moich problemów. Kto nie kocha siebie, nie jest w stanie prawdziwie pokochać nikogo innego. Z miłością jest jak ze wszystkim trzeba zacząć od siebie. Bo w drugą stronę to działa tak: jak ktoś ma Cię pokochać, kiedy nawet Ty siebie nie kochasz?
Nie mam ambicji. Wierzę, że należy akceptować to, co jest nam dane. To moja filozofia życiowa. Przyjmuję to, co dostaję i próbuję przekształcić w coś najbardziej wartościowego.
Mogłabym żałować, że nie poznałam pojęcia mindfulness zdecydowanie wcześniej. Ale może tak miało być? Czasem mówi się, że na rzeczy naprawdę ważne i wartościowe należy poczekać. Wiem, że przychodzą w odpowiednim momencie, by wspomóc mój umysł, pozwolić mu dojrzeć we własnych emocjach. Przychodzą wtedy, gdy głowa i człowiek są gotowi. Tak właśnie było z moją nauką o uważności".
Każdy człowiek staje na naszej drodze po coś. Ktoś jest na życie, ktoś na sezon. Ktoś wnosi w Twoje życie magię, a ktoś cierpienie. Ono nie jest bezcelowe. Puść.
Pamiętaj: jeśli nic nie zmienisz, to nic się nie zmieni. Spróbuj inaczej niż do tej pory.
Warto iść za głosem serca, bo ono wie więcej niż Ty. A już na pewno więcej niż ludzie, którzy Ci doradzają. Pamiętaj - tylko Ty będziesz żyć z konsekwencjami swoich decyzji.
Wytrzymaj niewygodne, klujące, palące uczucie braku akceptacji. To Ty masz siebie akceptować. Opinia innych to wciąż tylko opinia.
Nauczyłam się już, że nawet jeśli jestem nastawiona na poważną rozmowę i takie mam pytania, a gwiazda a okazuje się być w nastroju do żartów, lepiej się do niej dostosować niż bawić w przeciąganie liny. Ja zadam pytanie na serio, gwiazda zażartuje. Ja poważna, ona kpi. Przepis na porażkę gotowy. Lepiej być elastycznym i przestawić się na mniej poważną dyskusję.
Mam obsesyjną naturę. Maluję paznokcie o trzeciej w nocy, bo jestem przekonana, że nikt inny nie zrobi tego dobrze. Może to jest klucz do mojego sukcesu.
Schlebia mi, że gram inteligentnych facetów, którzy dochodzą do sedna, zanim ktokolwiek zorientuje się, o co chodzi.
Fuck you and get out of my life.
My, kobiety, zamiast martwić się, czego nie mamy, powinnyśmy cieszyć się tym co mamy.
Niesamowite, że ilekroć mam wywiad w hotelu lub barze o godzinie jedenastej rano, zawsze ktoś próbuje postawić mi martini.
Nie sądzę, abym kiedykolwiek podążył typową ścieżką gwiazdy filmowej. Zawsze cieszę się robiąc zwrot o 90 stopni od tego, czym ostatnio się zajmowałem.
Jedyne co potrafię to grać, lecz nie czuję się z tym komfortowo. Granie dużo mnie kosztuje, bo jestem nieśmiały, nawet jeśli na takiego nie wyglądam.
Ja: Dobrze się bawisz?
Javier Bardem: Nie.
A po chwili: Nie bierz tego do siebie. To nic osobistego.
Lubię być ostra, lubię być inna. Jestem trochę zbuntowana.
Nauczyłam się, że w życiu można przebrnąć przez rzeczy, które ranią. Nic cię nie zabije. Ludzie mają niewiarygodną odporność.
Zawsze czułam, że chcę czegoś głębszego, czegoś więcej. Poznać ludzi, którzy zarażą cię pomysłami, siłą, pasją. Chciałam żyć pełnią życia, mieć wiele życiorysów i doświadczać wielu rzeczy.
Jennifer Aniston jest nudna. Piszę to z bólem serca, bo zanim dane było mi spotkać się z nią twarzą w twarz, naprawdę ją uwielbiałam.
Najpiękniejsza i zarazem najgorsza część mojej pracy to oglądanie gwiazd bez retuszu i bez cenzury. Widzę ludzi. Może trochę ładniejszych, trochę bogatszych, trochę lepiej ubranych, ale tylko ludzi.