cytaty z książek autora "Michał Jan Chmielewski"
Wygodnie byłoby teraz przypisać winę za swój los losowi właśnie. No bo tak mu się w życiu potoczyło, że zawsze miał pod górkę; całe życie sól na ranie, piach w oczy i chuj w dupie.
[...]
Uciekliśmy przez tylne okno jak ninja.
–Szczepan, a jak wejdzie? – spytał Łukasz.
–Niech się dzieje, co chce, ale beze mnie.
Gdy masz dwanaście lat, dobrze jest mieć takie motto.
[...]
Czas płynął bajecznie wolno; czasami miało się wrażenie, że naprawdę stoi w miejscu. Chociaż teraz, z perspektywy czasu, wiem, że przyspieszał.
[...]
W naszej paczce mi jako jedynemu walkman zawsze towarzyszył w drodze do szkoły. Dostałem go pod choinkę ze trzy lata wcześniej i był to najlepszy prezent mojego dzieciństwa. Nigdy później żaden odtwarzacz CD czy mp3 nie ucieszył mnie tak bardzo. Już wtedy lubiłem muzykę bardziej niż inni; rajcowało mnie nagrywanie na kasetę utworów puszczanych w radiu. Słuchałem wszystkiego – od zakazanego Liroya poprzez boysbandy i eurodance, na disco i elektronice kończąc; wszystkiego, co wpadało w ucho.
[...]
Zacząłem się ubierać. Koniec kąpieli. Nie sądziłem, bym mógł jeszcze kiedykolwiek wejść do tej wody.
–Chyra, lepiej ci?
Pokiwałem głową.
To był mój ostatni raz nad tą rzeką.
[...]
Było gorąco, ale po porannym deszczu czuć było wilgoć w powietrzu. Woda parowała z trawy, kamieni, ze wszystkiego.
[...]
Nie wiedziałem, czy coś takiego jak tester gier w ogóle Istnieje, nie miałem o tym absolutnie żadnego pojęcia, jednak przyjemnie się o tym rozmawiało. Planowanie dorosłego życia, kiedy masz jeszcze przed nim długą drogę, jest dziwnie przyjemne. Jakby wszystko było możliwe. Rozczarowanie przychodzi potem.
[...]
To były czasy dzieciństwa bez komputera, komórki, Gadu-Gadu, internetu i wszystkiego innego, co mogłoby nas zachęcać do zostania w domach. Wychodzenie na dwór, do przyjaciół, było dla nas tak oczywiste, tak powszechne, jak dzisiaj sprawdzanie Facebooka. Nie żeby niosło to za sobą jakieś głębsze wartości. To było coś bezwiednego, oczywistego i lekkiego, działo się tak po prostu. Szedłeś do kumpla, pukałeś i zadawałeś proste pytanie. Wyjdziesz? .
[...]
W pokoju gościnnym, pod telewizorem, stał zaparkowany
Pegasus, niekwestionowany numer jeden polskiej rozrywki
lat dziewięćdziesiątych. Mimo ośmiu bitów, którymi
operował, wszyscy chcieli go mieć. Często zwalaliśmy się
u mnie całą paczką i godzinami łupaliśmy w „Mario”. Siedząc
po turecku przed telewizorem, skupieni na zbitce
poruszających się pikseli, świat za naszymi plecami
przestawał mieć znaczenie.
[...]
IDEALNA PORA NA OGNISKO jest wtedy, gdy słychać już koncert cykad i żab z pobliskiego stawu, a z daleka da się słyszeć grzmoty nadciągającej burzy.
[...]
Robiliśmy coś zakazanego, coś złego, wspólnie, jeden za jednego. Czułem się częścią czegoś.
Moja mama mawiała, że najlepszym kucharzem jest głód.