Małgorzata Zielaskiewicz: Pisanie zawsze było ze mną, ale nie zawsze nadawałam mu właściwy priorytet
27 listopada nakładem Wydawnictwa Mięta ukaże się debiutancka powieść Małgorzaty Zielaskiewicz pt. ,,Stasiek, jeszcze chwilkę”. To nie tylko zabawna opowieść o życiu, śmierci i poszukiwaniu sensu, ale też obraz relacji międzyludzkich oraz miłości, która potrafi przetrwać nawet w obliczu śmierci. Ta ciepła, wzruszająca i momentami szalona komedia obyczajowa z urokliwą staruszką w roli głównej przypomina, że nigdy nie jest za późno, by wziąć sprawy w swoje ręce i cieszyć się każdą chwilą.
Materiały wydawnictwa
Henia to urocza staruszka w kolorowym kapeluszu, posiadaczka tajemniczej maszynki do robienia pieniędzy. Dzięki niej pomaga innym, spełniając ich marzenia i wnosząc przy tym odrobinę radości do ich życia. Podczas rozmowy ze zmarłym mężem kobieta upewnia się, że niedługo sama odejdzie.
Wyrusza zatem w podróż, aby wziąć sprawy śmierci w swoje ręce i znaleźć godnego następcę, który przejmie maszynkę. Po drodze zbiera drużynę barwnych postaci, gubi maszynkę, bierze udział w wyścigu hulajnogą, a także odwiedza zaplecze pewnego lombardu i melinę z nagą niewiastą. Jaki jest finał tej historii? Tego musicie dowiedzieć się sami.
Przekonajcie się, jak z humorem można podejść do tematu śmierci i co naprawdę znaczy pozostawić coś po sobie.
Małgorzata Zielaskiewicz niezwykle sprawnie łączy humor, mądrość życiową oraz barwne postaci w spójną całość, oferując zarówno dobrą rozrywkę, jak i możliwość zastanowienia się nad tym, co jest naprawdę ważne w naszym życiu. ,,Stasiek, jeszcze chwilkę” zachęca do głębszej refleksji nad takimi kwestiami jak pomoc drugiemu człowiekowi, odwaga w obliczu zmian czy życie zgodnie ze swoimi przekonaniami. Lekkości tej powieści dodają z pewnością momenty absurdalnego humoru i komizmu sytuacyjnego. To w połączeniu z ciepłą atmosferą i niezwykłą wyobraźnią autorki sprawia, że każda strona książki pełna jest pozytywnych emocji, a czytelnik ma szansę uśmiechnąć się i oderwać od rzeczywistości. Główna bohaterka, Henia, z pewnością skradnie serca czytelników dzięki swojemu optymizmowi i determinacji w podejmowaniu nowych wyzwań, a także stawianiu czoła problemom.
Wywiad z Małgorzatą Zielaskiewicz, autorką książki „Stasiek, jeszcze chwilkę”
Angelika Kuch: Czy możesz opisać moment, w którym zdecydowałaś się na napisanie tej książki? Jakie okoliczności towarzyszyły ci w tamtej chwili?
Małgorzata Zielaskiewicz: Pisanie zawsze było ze mną i we mnie, ale nie zawsze nadawałam pisaniu odpowiedni priorytet. To był taki czas, kiedy ta pasja stała się dla mnie wyjątkowo ważna. Pomysł na tę książkę przyszedł do mnie zupełnie niespodziewanie. Gdzieś w drodze między osiedlowym spożywczakiem a drogerią dopadł mnie tak nagle, że po powrocie do domu rzuciłam się do komputera i napisałam chyba… chyba trzy sceny, jeśli dobrze pamiętam. I wtedy ruszyła machina.
Czy siadając do pisania ,,Stasiek, jeszcze chwilkę”, miałaś już w głowie jej zakończenie? Czy może historia ulegała zmianom wraz z kolejnymi rozdziałami?
Wiedziałam, jak historia się skończy. Nie wiedziałam, ilu bohaterów tam się przewinie, co się wydarzy między nimi, nie znałam nawet początku, bo pierwsze sceny, które napisałam, obecnie znajdują się gdzieś w czwartym rozdziale. Więc w fabule sporo się zmieniało. Ale zakończenie było we mnie od początku i poniekąd było dla mnie oczywiste.
Czy w książce możemy znaleźć elementy autobiograficzne? Przeniosłaś do niej swoje przeżycia i emocje czy ta historia to wyłącznie efekt działania wyobraźni?
Książka to połączenie dwóch rzeczy: kilku wspomnień o moich pradziadkach Heni i Stanisławie oraz mojej wyobraźni. Rozdział, w którym Henia odbiera z przedszkola małą Zo, to historia z mojego dzieciństwa. Kiedy z przedszkola odbierała mnie prababcia Henia, to szłyśmy w lewo na chrupki albo w prawo na rodzynki. No i byłam też taką gadułą… Rzeczywiście ten mały wątek przemyciłam od siebie. Niektóre historie mają więc swoje inspiracje z życia, ale dostały trochę zabarwienia ode mnie. Całość, jako fabuła, seria wydarzeń, pozostali bohaterowie – to już są w pełni moje wymysły.

Gdybym zapytała, czym wyróżnia się twoja książka na tle innych, to jak brzmiałaby odpowiedź? Co jest w niej wyjątkowego i wartego docenienia?
Myślę, że Henia jako bohaterka jest niesamowicie żywa właśnie dlatego, że jest inspirowana prawdziwą postacią. Ona wzbudza śmiech, podziw i wzrusza. Pomimo swojej traumatycznej przeszłości, a może właśnie dzięki niej, niesamowicie docenia życie i jasno trzyma się swoich wartości. I tym prostym sposobem ma wpływ na innych. Porusza, inspiruje i wzbudza podziw, po prostu będąc sobą, to jest chyba najbardziej warte docenienia. Poza tym wydaje mi się, że niewiele jest książek o takich hardych i żywiołowych staruszkach.
Nie mogę nie zadać tego pytania. Skąd pomysł na tę ciepłą, ale lekko zwariowaną komedię o staruszce mającej maszynkę do robienia pieniędzy? I dlaczego akurat maszynka?
Z życia. (śmiech) Książka, w której główna bohaterka jest inspirowana moją prababcią, nie mogła być inna. Musiała być zwariowana, musiała być też ciepła. Bo taka była babcia. Choć sama nie miała wiele, pomagała tym, którzy mieli mniej. Rozdawała zupę nawet osiedlowym pijaczkom, przy tym trzymała porządek na dzielni, broniła słabszych, kochała muzykę, zwierzęta, zawsze wzbudzała szacunek… A maszynka… cóż, to już taka nasza, powiedzmy, rodzinna „legenda” i chyba ten tajemniczy wątek zostawię dla siebie. (śmiech)
Główna bohaterka twojej powieści, Henryka, to staruszka, która wiele przeszła. Kobieta ma za sobą trudne chwile dotyczące chociażby jej dzieciństwa, które przypadło na czas wojny. Mimo to znajduje w sobie determinację, żeby iść przez życie z uśmiechem i niebywałym optymizmem, nieraz zaskakując swoim nastawieniem otaczające ją osoby. Gdzie leży źródło tej siły?
To jest świetne pytanie, na które sama szukam odpowiedzi. Skąd się bierze ta siła do życia, do oddychania pełną piersią, kiedy ma się za sobą takie doświadczenia? Skąd ją brała babcia w czasach, kiedy nie było dostępu do psychoterapii? Być może Henia – bohaterka książki, świadomie wybierała, że życie będzie szczęśliwe i dobre. I robiła, co mogła, aby tak właśnie było. Myślę, że mocno rezonowały w niej słowa młodszej siostry, te, które czytamy w scenie z jej przeszłości. Tak było w książce. Jak było w życiu? Tego już się niestety nie dowiem.

O autorce
Małgorzata Zielaskiewicz – maszynka do pisania, rocznik ‘93. Pisze, od kiedy nauczyła się trzymać długopis (wcześniej trzymała głównie kiszone ogórki i kluski). Pisała już różne rzeczy: felietony o mięsie, bajki o przyjaźni dziewczynki z wiatrem, artykuły o szyfrowaniu asymetrycznym i masę innych treści, bo zawodowo tworzy je od ponad dziesięciu lat. Ostatnio popełniła powieść i nie może się oprzeć pisaniu kolejnej.
Prywatnie marketerka, mama Lili (najwspanialszego wypieku jej życia), psa lorda atencjusza Diegosława oraz zakochana żona.
Cytaty z powieści „Stasiek, jeszcze chwilkę”
Bardzo nie chciała dopuścić do siebie tej natrętnej myśli, ale się nie udało. Rok temu zauważyła to po raz pierwszy, ale teraz jakby się nasiliło. I to mocno.
Jej cień znikał.
– Henia, ale mówiłem ci, żebyś te bilety wzięła, daj tę maszynkę jakiejś fundacji i będzie elegancko.
– Nie, to w ogóle nie o to chodzi, to tak nie działa, jakby to było takie proste, tobym to już dawno oddała.
– No ale…
– Zresztą ty mi się tu nie wtranżalaj w moje decyzje, tylko mi powiedz, czy ja mam rację, że jak mi ten cień zniknie, to i ona zniknie?
– No, masz rację.
– Stasiek, jak ty nic nie rozumiesz. Jak ona zniknie, to tak, jakby całe moje życie przepadło. Wszystko, co robiłam, jakby to nie miało żadnego znaczenia. Jakby to było po nic. Ja nie dam rady umrzeć tak do końca z tą świadomością. A jak ktoś to będzie kontynuował, to… no wiesz…
– To tak, jakbyś ty nadal żyła?
– No, co tam Stasiek? Widzisz, dzisiaj przyszłam cię zobaczyć, widziałeś galę?! Jezu, jakie emocje!
– Widziałem, Henia. Nieźle było, czułem, jak się emocjonujesz, aż cała chodziłaś!
– A jak! Jak oglądać, to całą sobą, nie tylko oczami.
– Cała Henia. I biletów dzisiaj nie chcesz, co?
– Nie. Widzisz przecież, że mam co robić. Ale zobacz, już mam dobry trop.
Musiała kogoś odszukać, ale do tej pory nie umiała sobie wyobrazić, kto miałby to być. Miała na dzieję, że w podróży coś ją olśni albo kogoś pozna, komu dobrze z oczu patrzy. Przeczytała w internecie, że Miasto to jedno z najlepszych miejsc do życia, więc stwierdziła, że tutaj na pewno mieszkają fajni ludzie. Stasiek mówił, że może warto spróbować, a potem oczywiście znów stękał o biletach, ale mu powiedziała, że ma jeszcze czekać.
Przeczytaj fragment powieści „Stasiek, jeszcze chwilkę”
Powieść „Stasiek, jeszcze chwilkę” jest już dostępna w sprzedaży.
Artykuł sponsorowany
komentarze [2]
to będzie ciekawa powieść 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam