-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać88 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać53
A ty robisz to legalnie?
Jest temat, o którym się nie mówi… – zwraca się nagle z ekranu telefonu Vincent V. Severski do bohatera spotu. A ten bohater, niejaki Paweł, chciał tylko spokojnie spędzić wieczór, czytając e-booka. W spocie promującym kampanię Czytaj i Słuchaj Legalnie głos zabierają artyści, którzy zgodnie zaznaczają, że od teraz będą głośno mówić o problemie książkowego piractwa.
Co czwarty polski czytający internauta korzysta z nielegalnych źródeł, by pobierać e-booki i audiobooki. Jeżeli dodamy do tego drugie tyle osób, które się do tego nie przyznają, otrzymamy pokaźną grupę piratów książkowych. A przecież na piractwie tracą także sami czytelnicy!
Mariusz Szczygieł, Małgorzata Kalicińska, Vincent V. Severski, Elżbieta Cherezińska, Magdalena Witkiewicz, Paulina Jurga, Tomasz Michniewicz oraz Krzysztof Gosztyła włączyli się w kampanię społeczną Czytaj i Słuchaj Legalnie. Twórcy apelują do czytelników o korzystanie z legalnych źródeł e-booków i audiobooków. Obejrzyj spot, w którym wystąpili.
Piractwo w kulturze – problem globalny i… polski
Czy w Polsce istnieje problem związany z piraceniem książek? Badania mówią, że tak. O skali świadczy m.in. badanie „Czytelników w sieci”, które lubimyczytać.pl cyklicznie przeprowadza wspólnie z Polską Izbą Książki. W V edycji badania, zrealizowanego w 2022 roku na grupie 15 tys. osób, aż 25% czytających internautów przyznało, że pobiera nielegalnie e-booki i audiobooki z serwisów torrentowych. Kolejne 5% wymienia się plikami w różnych grupach na serwisach społecznościowych. Na początku 2022 roku amerykańska grupa Akamai opublikowała obszerny raport „State of Internet. Pirates in the Outfield”, z którego wynika, że jeśli chodzi o poszczególne branże, najbardziej na piractwie traci telewizja, a zaraz po niej – branża wydawnicza. Dopiero następne są branże filmowa i muzyczna. Czyli książki i komiksy piraci się nawet częściej niż filmy czy muzykę!
Ruszyła kampania Czytam i Słucham Legalnie
Korzystanie przez czytelników z nielegalnych źródeł wiąże się ze znaczącymi kosztami dla autorów, wydawnictw i całej książkowej branży. Mniej debiutów i tłumaczeń zagranicznej literatury i wyższa cena książek to tylko kilka skutków piractwa. Tracą na nim wszyscy, także czytelnicy.
Kampania Czytam i Słucham Legalnie ma na celu edukację oraz promocję dobrych praktyk czytelniczych, a także zapewnienie czytelnikom praktycznych informacji na temat walki z piractwem. Na stronie czytamisluchamlegalnie.pl znalazły się pytania i odpowiedzi na temat legalnych źródeł e-booków i audiobooków. Inicjatorzy akcji chcą uświadamiać miłośnikom książek, że nie każde źródło, z którego pobierają e-booki i audiobooki, jest legalne. Podpowiadają, z jakich stron można bezpiecznie korzystać, by czytać zgodnie z prawem. Kampanii towarzyszy akcja w mediach społecznościowych. Uruchomiono specjalne konta na Facebooku facebook.com/cslegalnie i Instagramie instagram.com/cs_legalnie, zachęcające do dołączenia do akcji i wyrażenia poparcia dla walki z piractwem w świecie kultury. Czytelnicy zapraszani są do podzielenia się powodami, dla których czytają i słuchają legalnie.
Kampania powstała z inicjatywy Stowarzyszenia Czytam i Słucham Legalnie. Tworzą je wydawcy, dystrybutorzy i media: Nasza Księgarnia, Warbook, Elibri, Audioteka, Wydawnictwo Literackie, Platforma Dystrybucyjna Wydawnictw, Agora, Woblink, Legimi, Wydawnictwo Media Rodzina, Prószyński Media, Dom Wydawniczy Rebis, Wydawnictwo Czarna Owca, Wydawnictwo Helion, Publicat S.A. Grupa Wydawnicza, Wydawnictwo Zysk i S-ka oraz serwis Lubimyczytać.
Za kreację kampanii odpowiada krakowska Agencja Nie Do Ogarnięcia.
A ty czytasz i słuchasz legalnie?
Po artykule „Czy walka z internetowymi piratami to walka z wiatrakami?” prezeski Lubimyczytać Izabeli Sadowskiej wielu z was włączyło się do dyskusji i szukało odpowiedzi na zadane pytanie. Sprawdźmy więc, jakie są argumenty tych, którzy korzystają z nielegalnych źródeł książek, i spróbujmy je obalić.
Mit 1: Książki są tak drogie, że czytelnika może na nie nie stać.
Rozwiązanie: W sieci nie brakuje legalnych i darmowych źródeł e-booków i audiobooków. Na stronach Stowarzyszenia Czytam i Słucham Legalnie możemy znaleźć wykaz miejsc, gdzie możemy zaopatrywać się w e-książki. Kodami na darmowy dostęp do abonamentów platform z e-bookami i audiobookami dysponuje wiele bibliotek. Biblioteki są też niewyczerpanym źródłem darmowego czytania książek papierowych.
Mit 2: Nie wiadomo, gdzie szukać legalnych e-booków i audiobooków.
Rozwiązanie: Jeżeli nie wiesz, gdzie szukać legalnych e-booków i audiobooków, to wskazówki znajdziesz na stronach Stowarzyszenia Czytam i Słucham Legalnie oraz w materiałach kampanii, która właśnie trwa. Polub stronę na Facebooku i Instagramie, by dowiedzieć się więcej!
Mit 3: Wszyscy korzystają z kultury za darmo, to ja też mogę.
Rozwiązanie: To, że piractwo jest rozpowszechnionym problemem, nie znaczy, że będzie legalne. Korzystaj z legalnych źródeł. Poza tym piracenie seriali, filmów i książek niesie konkretne straty finansowe dla ich twórców. Pisarze w Polsce coraz głośniej mówią o tym, że pobieranie z nielegalnych źródeł napisanych przez nich książek to nic innego jak kradzież. A który czytelnik chciałby okradać ulubionego autora?
Zapraszamy was do dzielenia się opiniami na ten temat. Liczymy na to, że dołączycie do akcji Czytam i Słucham Legalnie!
komentarze [146]
Czy wiecie, że od bardzo dawna wszyscy płacimy ukrytą daninę na rzecz autorów i twórców? Nikt ci tego wcześniej nie powiedział?
Czy wiecie, że przy zakupie płyt CD, DVD, wieży z napędem optycznym czy pendrive (i wielu innych produktów) płacisz już ukrytą opłatę piracką od tzw. "nielegalnych treści", które możesz sobie wgrać lub odtwarzać? Ci wspaniali autorzy podpisali się pod ustawą, którą w sejmie przepchało ich lobby na czele z ZAIKSEM i jednogłośnie stwierdzili, że jesteśmy złodziejami! Tylko dlaczego karzą uczciwych? Bo nawet jak jesteś uczciwy i czytasz tylko książki papierowe, ale kupujesz sobie pendriva do przechowywania tylko i wyłącznie własnych zdjęć z wakacji - płacisz opłatę ukrytą w cenie produktu, która trafia do ZAIKSU, a ta z kolei do oburzającego się środowiska autorów, muzyków i aktorów. Czyli wszyscy oni skupią bez oporów ducha winnych obywateli i oburzają się, jak ktoś też ich skubnie. Hipokryzja w najczystszym wydaniu!
Dodatkowo autorzy książek otrzymują opłaty za każdą wypożyczoną książkę w bibliotece. I za tym również stoi ZAIKS, który pod rygorem wysokich kar nakazuje bibliotekarkom/bibliotekarzom sporządzanie corocznych zestawień finansowych z poszczególnych tytułów dla każdego autora oddzielnie.
Dla mnie działania tych "poszkodowanych" autorów, którzy sprzedali się ZAIKS-owi to polska pisarska patologia.
Oceńcie sami.
Czy wiecie, że od bardzo dawna wszyscy płacimy ukrytą daninę na rzecz autorów i twórców? Nikt ci tego wcześniej nie powiedział?
Czy wiecie, że przy zakupie płyt CD, DVD, wieży z napędem optycznym czy pendrive (i wielu innych produktów) płacisz już ukrytą opłatę piracką od tzw. "nielegalnych treści", które możesz sobie wgrać lub odtwarzać? Ci wspaniali autorzy...
Stare, ale może ktoś jeszcze doczyta.
Wczoraj byłem na Indianie Jonesie. Świetny film moim zdaniem.
Ale nie o tym.
Po 27 (DWUDZIESTU SIEDMIU) minutach reklam pojawiła się 30 sekundowa wstawka akcji Legalna Kultura.
Bilety kosztowały 25 złotych - ok, 100 PLN za rodzinę to uczciwa cena.
Ale z powodu tego bloku reklamowego, to ja jednak wolę torrenty.
Świadomie wybieram nielegalną kulturę.
&
PS
Do tego popcorn - duży kubek kolejne 25 złotych oraz nachos - 35 złotych za tackę z porcją równą standardowej torebce chipsów w sklepie.
Oczywiście, nie musiałem kupować przekąsek. TEORETYCZNIE. Bo mam dzieci ;)
Torrenty wybieram nie ze względu na skandaliczne ceny popcornu i nachos lecz przez te reklamy.
Stare, ale może ktoś jeszcze doczyta.
Wczoraj byłem na Indianie Jonesie. Świetny film moim zdaniem.
Ale nie o tym.
Po 27 (DWUDZIESTU SIEDMIU) minutach reklam pojawiła się 30 sekundowa wstawka akcji Legalna Kultura.
Bilety kosztowały 25 złotych - ok, 100 PLN za rodzinę to uczciwa cena.
Ale z powodu tego bloku reklamowego, to ja jednak wolę torrenty.
Świadomie wybieram...
No tak, jak auto za drogie to można ukraść. A paliwo jakie drogie! Ma to sens :D Nie stać mnie ale mi się należy :D
No tak, jak auto za drogie to można ukraść. A paliwo jakie drogie! Ma to sens :D Nie stać mnie ale mi się należy :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Weszłam kiedyś w dyskusję z Panią z branży wydawniczej na temat: czemu E-booki nie będą tańsze.
Dostałam odpowiedź: ceny nie zmaleją ze względu na ograniczenie ryzyka kopiowania.
Dla wydawnictw e-book jest złem koniecznym a nadwyżka z ceny detalicznej kompensuje straty spowodowane piraceniem.
Inne argumenty podczas dyskusji były takie:
1. Wersja papierowa jest mniej ekologiczna -> według wydawnictw wcale nie (coś mi tu nie pasuje)
2. Wersje papierową taniej wyprodukować od elektronicznej (cos tu bardziej mi śmierdzi.
Wersja papierowa to koszty: wydawnictwa, autora, korekty, szaty graficznej, reklamy, dystrybucji, drukarni, papieru, transportu, magazynu, ogólnie pracowników oraz nieraz miejsce w księgarni.
Wersja elektroniczna: wydawnictwa, autora, korekty, szaty graficznej, reklamy, serwera, informatyka) .
Ogólnie z dyskusji wynikało bardziej to, że osoby z "branży" nie bardzo wiedza jak wyjaśnić aż taki skok cen.
Argument, że papier podrożał wiec ebook tez musi, jest śmieszny.
Ceny były znośne, teraz są nieakceptowalne a będzie jeszcze gorzej.
60-90 zł za tom? Szykujcie się, ze bańka pęknie i będziemy płacić jak moi rodzice (pamiętam jak znalazłam książkę, która miała wytłoczoną cenę 500 zł. Śmiałam się do mamy, czemu nic nie mówiła, ze taka bogata była i takie drogie tytuły mamy na strychu. Teraz do śmiechu mi nie jest.)
Weszłam kiedyś w dyskusję z Panią z branży wydawniczej na temat: czemu E-booki nie będą tańsze.
Dostałam odpowiedź: ceny nie zmaleją ze względu na ograniczenie ryzyka kopiowania.
Dla wydawnictw e-book jest złem koniecznym a nadwyżka z ceny detalicznej kompensuje straty spowodowane piraceniem.
Inne argumenty podczas dyskusji były takie:
1. Wersja papierowa jest mniej...
@ZłodziejkaMarzeń Książki były za 500 zł a nawet za kilka tysięcy przed denominacją.
@ZłodziejkaMarzeń Książki były za 500 zł a nawet za kilka tysięcy przed denominacją.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
LaCucaracha
oj taaaak. Gdzieś tam na dnie szafy, leżą u mnie w domu książki mające z tyłu te piękne ceny. Mama opowiadała mi jak całe osiedla wymieniały między sobą książki, a jej seria "Ludzie lodu" okrążyło całe miasto. No cóż....chyba powolutku powracamy do tych dla mnie nie znanych dni, bo 40 zł za 300 stron wątpliwej jakości tytuł to nie jest okazja życia.
LaCucaracha
oj taaaak. Gdzieś tam na dnie szafy, leżą u mnie w domu książki mające z tyłu te piękne ceny. Mama opowiadała mi jak całe osiedla wymieniały między sobą książki, a jej seria "Ludzie lodu" okrążyło całe miasto. No cóż....chyba powolutku powracamy do tych dla mnie nie znanych dni, bo 40 zł za 300 stron wątpliwej jakości tytuł to nie jest okazja życia.
Audiobooki najczęściej kupuje w Audiotece, na stronie ibuk.pl, ebookpoint...
LubimyCzytac, kiedyś udostępniło za darmo opowiadanie Kinga- chętnie skorzystałam.😘
Audiobooki najczęściej kupuje w Audiotece, na stronie ibuk.pl, ebookpoint...
LubimyCzytac, kiedyś udostępniło za darmo opowiadanie Kinga- chętnie skorzystałam.😘
Kupuję legalnie e-booki, ale fajnie by było, jakby wydawcy mi to ułatwiali. Chodzi mi o jedną, prostą kwestię: ZANIM wygaśnie licencja na daną książkę, dajcie znać! Wtedy będę wiedziała, że to ostatni moment na zakup. Kupię pewnie nawet i bez promocji. I pewnie nie tylko ja.
A jak potem nie będzie, to cóż... mieszkam poza Polską, nie będę sprowadzać papierowej książki. Co mi zostanie?
Dbajcie wydawcy o interesy obu stron, inwestujcie w INFORMACJĘ!
Kupuję legalnie e-booki, ale fajnie by było, jakby wydawcy mi to ułatwiali. Chodzi mi o jedną, prostą kwestię: ZANIM wygaśnie licencja na daną książkę, dajcie znać! Wtedy będę wiedziała, że to ostatni moment na zakup. Kupię pewnie nawet i bez promocji. I pewnie nie tylko ja.
A jak potem nie będzie, to cóż... mieszkam poza Polską, nie będę sprowadzać papierowej książki. Co...
Tego nie wiedziałam. Czyli są jakieś licencje i jakiś tam deadline po którym nie można danego ebooka sprzedawać?
Tego nie wiedziałam. Czyli są jakieś licencje i jakiś tam deadline po którym nie można danego ebooka sprzedawać?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa słucham legalnie. Abonament na Audiotece i od początku roku przesłuchałem tyle książek, że zaoszczędziłem ok. 1000 PLN i tak kupuję książki audio, które mi się spodobały aby docenić Twórców. Przestałem kupować niewirtualne książki bo sąsiedzi z dołu boją się, że pewnego dnia im na głowę zlecę 😀
Ja słucham legalnie. Abonament na Audiotece i od początku roku przesłuchałem tyle książek, że zaoszczędziłem ok. 1000 PLN i tak kupuję książki audio, które mi się spodobały aby docenić Twórców. Przestałem kupować niewirtualne książki bo sąsiedzi z dołu boją się, że pewnego dnia im na głowę zlecę 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKorzystam z Legimi, bo ceny audiobooków i ebooków są zbyt wysokie, bym mogła je kupować w takiej ilości, ile miesięcznie przesłucham bądź przeczytam. Poza tym, raczej nie zdarza mi się ponownie czytać/słuchać tych samych książek, więc bez sensu to gromadzić. Dlatego wolę wypożyczać. Uważam, że wydatek rzędu 40-45 zł na miesiąc nie jest aż tak wysoki, bym miała ściągać z pirackich stron, gdzie najpierw musiałabym coś znaleźć, potem ściągnąć, a następnie przerzucić na czytnik bądź telefon... Nie chciałoby mi się tak kombinować. Poza tym jest też biblioteka publiczna..., gdzie już zupełnie za darmo można wypożyczać. Więc po co kraść?
Korzystam z Legimi, bo ceny audiobooków i ebooków są zbyt wysokie, bym mogła je kupować w takiej ilości, ile miesięcznie przesłucham bądź przeczytam. Poza tym, raczej nie zdarza mi się ponownie czytać/słuchać tych samych książek, więc bez sensu to gromadzić. Dlatego wolę wypożyczać. Uważam, że wydatek rzędu 40-45 zł na miesiąc nie jest aż tak wysoki, bym miała ściągać z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW sytuacji, gdy komuś są potrzebne jedna czy dwie książki na miesiąc nie ma sensu opłacać abonamentu. Lepiej pobrać e-booki z darmowych stron i nie mówię tu o technologii P2P. Choć jeżeli ktoś pobierze Sienkiewicza czy Mickiewicza za pomocą P2P to nie zrobi nic złego, bo ci autorzy nie są objęci prawami autorskimi i również wielu innych. A przypomnę, że wydawnictwa drą pieniądze za klasykę, która nie jest objęta prawami autorskimi, w tym także za e-booki. :D
W sytuacji, gdy komuś są potrzebne jedna czy dwie książki na miesiąc nie ma sensu opłacać abonamentu. Lepiej pobrać e-booki z darmowych stron i nie mówię tu o technologii P2P. Choć jeżeli ktoś pobierze Sienkiewicza czy Mickiewicza za pomocą P2P to nie zrobi nic złego, bo ci autorzy nie są objęci prawami autorskimi i również wielu innych. A przypomnę, że wydawnictwa drą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejEbooki drożeją bo rosną ceny papieru ;)))
Ebooki drożeją bo rosną ceny papieru ;)))
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPowiem tak… kiedyś kupiłem czytnik, ponieważ E-booki były sporo tańsze. Spieacilem może z 2 razy, kiedy nie było dostępności w normalnej księgarni. …Ale na chwile obecną komuś się chyba w główkach pop….oliło z cenami E-booków. Są czasem nawet droższe od papieru, a zazwyczaj w tej samej cenie… wiec nie dziwie się, że ludzie kombinują.
Powiem tak… kiedyś kupiłem czytnik, ponieważ E-booki były sporo tańsze. Spieacilem może z 2 razy, kiedy nie było dostępności w normalnej księgarni. …Ale na chwile obecną komuś się chyba w główkach pop….oliło z cenami E-booków. Są czasem nawet droższe od papieru, a zazwyczaj w tej samej cenie… wiec nie dziwie się, że ludzie kombinują.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak mnie nie stać lub ocnię że za drogo to można ukraść... Proste!
Jak mnie nie stać lub ocnię że za drogo to można ukraść... Proste!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo raczej 😀😀😀
No raczej 😀😀😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNiby to wszyscy tacy święci i moralni.I nikt ,nie brał ebooka za darmo. Nie chcę oceniać
Niby to wszyscy tacy święci i moralni.I nikt ,nie brał ebooka za darmo. Nie chcę oceniać
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z jednej strony to źle, że ludzie kradną, aczkolwiek czy jest to problem, skoro znaczna część Polaków nie czyta?
Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, że kradną i czytają wzbogacając zasób słów, ucząc się interpunkcji. Z drugiej strony jest Legimi, empik go, książki z przeceny i to jest fakt. Ale czy byłbym zły na kogoś kto ściągnął moją książkę, gdybym był autorem? Mógłbym się skierować w stronę, że nie. Ile wydawnictwo płaci za egzemplarz? Trzy złote? Pięć? Jeśli już człowiek woli moją książkę niż śmieci w yt, telewizji, alkohol, inne używki to chyba byłbym w stanie udźwignąć ten krzyż. ;) Może dzięki ukradniętej książce nie byłoby tego wieczoru picia pod bramą i agresji względem domowników. Amen.
Z jednej strony to źle, że ludzie kradną, aczkolwiek czy jest to problem, skoro znaczna część Polaków nie czyta?
Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, że kradną i czytają wzbogacając zasób słów, ucząc się interpunkcji. Z drugiej strony jest Legimi, empik go, książki z przeceny i to jest fakt. Ale czy byłbym zły na kogoś kto ściągnął moją książkę, gdybym był autorem?...
Ceny audiobooków są jeszcze jako tako zrozumiałe bo nakład pracy jest dość spory (szczególnie przy kilku lektorach) tak abstrakcyjnych cen ebooków zrozumieć nie potrafię.
Ceny audiobooków są jeszcze jako tako zrozumiałe bo nakład pracy jest dość spory (szczególnie przy kilku lektorach) tak abstrakcyjnych cen ebooków zrozumieć nie potrafię.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWidzę, że trolle wydawnictw szkalują czytelników, klientów wydawnictw, określając ich mianem złodziei, bo od czasu do czasu pobiorą sobie za darmo e-booka, który w księgarniach jest odpłatny (samo pobranie e-booka nie jest kradzieżą, kradnie ten, kto udostępnia e-book). Gdybym miał podobne standardy zastosować wobec wydawnictw to musiałbym określać je mianem oszustów, a to z tej prostej przyczyny, że na skalę masową stosują kryptoreklamę (nielegalna w Polsce), co de facto oznacza, że wydawnictwa doprowadzają czytelników, swoich niby klientów, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Na to są paragrafy w kodeksie karnym!
Widzę, że trolle wydawnictw szkalują czytelników, klientów wydawnictw, określając ich mianem złodziei, bo od czasu do czasu pobiorą sobie za darmo e-booka, który w księgarniach jest odpłatny (samo pobranie e-booka nie jest kradzieżą, kradnie ten, kto udostępnia e-book). Gdybym miał podobne standardy zastosować wobec wydawnictw to musiałbym określać je mianem oszustów, a to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW sumie rozumiem obie strony. Kiedyś też dużo piraciłam (okres gimnazjum-poczatek liceum), bo po prostu nie miałam dostępu do biblioteki. Ta, która była w okolicach mojej wsi, była tak słabo zaopatrzona, że za każdym razem gdy pytałam o coś innego niż lektura szkolna albo polski kryminał, to albo tego nie mieli, albo leżało u kogoś wypożyczone od dwóch lat (to nie żart). Po przeprowadzce do większego miasta i znalezieniu stałego źródła dochodu nie mam potrzeby piratowania, chociaż nie ukrywam, że czasami się zdarza - serce świerzbi z ciekawości, ale mózg podpowiada, że treść nie jest warta nawet 30 zł na przecenie, a w bibliotece aż wstyd pytać. xD
W sumie rozumiem obie strony. Kiedyś też dużo piraciłam (okres gimnazjum-poczatek liceum), bo po prostu nie miałam dostępu do biblioteki. Ta, która była w okolicach mojej wsi, była tak słabo zaopatrzona, że za każdym razem gdy pytałam o coś innego niż lektura szkolna albo polski kryminał, to albo tego nie mieli, albo leżało u kogoś wypożyczone od dwóch lat (to nie żart). Po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Przeczytałam kilka komentarzy I jestem przerażona. Przecież nie trzeba kraść e-book-ow ponieważ można opłacać miesięczny abonament na Lagimi czy Empik go (cena około 40 zł) i można czytać i słuchać do woli. Teraz nawet klasyki literatury są dostępne w ebook jak
i jako audiobooki. Tu naprawdę nie ma nad czym dyskutować, a co do zakupu książek
papierowych to na Taniej Książce często są promocje książek lub można kupić je
z outletu. Już nie pamiętam, żebym kupiła książkę w Empik czy Taniej Książce po
cenie okładkowej. Nawet klaski literatury w twardej oprawie, które kolekcjonuje
są zawsze tańsze nawet o 24 zł od ceny okładkowej. Jak ktoś chce okradać autorów
i wydawnictwa to zawsze znajdzie wymówkę. Biblioteki też istnieją i maja bogate
księgozbiory książek sprzed wielu lat nawet. Trzeba tylko chcieć poszukać, a
nie siedzieć przed monitorem komputera i uważać, że wujek google daje wszystko
gratis. Smutne.
Przeczytałam kilka komentarzy I jestem przerażona. Przecież nie trzeba kraść e-book-ow ponieważ można opłacać miesięczny abonament na Lagimi czy Empik go (cena około 40 zł) i można czytać i słuchać do woli. Teraz nawet klasyki literatury są dostępne w ebook jak
i jako audiobooki. Tu naprawdę nie ma nad czym dyskutować, a co do zakupu książek
papierowych to na Taniej...
Jeśli ktoś czyta ebooki i tłumaczy swoje piractwo tym, że "książki są drogie" czy "ebooki w księgarniach kosztują tyle co papierowe", to właśnie z powodu istnienia takich usług jak legimi czy empik go nie ma już nic na swoje usprawiedliwienie. 40 zł za nielimitowany dostęp do książek z bardzo szerokiej oferty, którą te serwisy mają, to naprawdę nie jest wygórowana cena. Legalne czytanie nie jest drogie, więc ten argument "jest inwalidą" - 40 zł to dwie paczki fajek czy dwie kawy na mieście, wygospodarowanie takiej kwoty w skali miesiąca nie wymaga wielkich poświęceń. Właściwie jedynym, czym można się ewentualnie tłumaczyć, to nieświadomość, że to kradzież, jednak po takim uświadomieniu to usprawiedliwienie też traci moc.
Jeśli ktoś czyta ebooki i tłumaczy swoje piractwo tym, że "książki są drogie" czy "ebooki w księgarniach kosztują tyle co papierowe", to właśnie z powodu istnienia takich usług jak legimi czy empik go nie ma już nic na swoje usprawiedliwienie. 40 zł za nielimitowany dostęp do książek z bardzo szerokiej oferty, którą te serwisy mają, to naprawdę nie jest wygórowana cena....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNa Legimi można zobaczyć ofertę książek w abonamencie i niestety wielu e-booków, szczególnie tych wydanych kilka lat temu, nie ma. O starszych książkach nie wspominam, bo takie to są tylko w skanach na pirackich stronkach. Czytelnicy mieszkający na wsi skarżą się na skąpo zaopatrzone biblioteki w pobliżu. Ci mieszkający za granicą nie mogą sobie pozwolić na sprowadzanie papierowych. I to jest druga strona medalu, nie ma co patrzeć na problem piractwa wyłącznie przez pryzmat mieszkańców wielkich miast w Polsce.
Na Legimi można zobaczyć ofertę książek w abonamencie i niestety wielu e-booków, szczególnie tych wydanych kilka lat temu, nie ma. O starszych książkach nie wspominam, bo takie to są tylko w skanach na pirackich stronkach. Czytelnicy mieszkający na wsi skarżą się na skąpo zaopatrzone biblioteki w pobliżu. Ci mieszkający za granicą nie mogą sobie pozwolić na sprowadzanie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMieszkam poza Polska. Oferta Empik Go, jest bardzo obszerna od lektur po klasyki literaury angielskiej i francuskiej.
Mieszkam poza Polska. Oferta Empik Go, jest bardzo obszerna od lektur po klasyki literaury angielskiej i francuskiej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moim zdaniem problemem może też być stosunek ceny do jakości produktu. Niektóre wydawnictwa wydają książki z błędami, literówkami, słabo klejone, na podłym papierze albo po prostu z tak małą czcionką że ciężko to czytać. Druga sprawa to to, że często czytelnicy nie mają ochoty płacić np. 50 czy 60 zł za książkę, która jest szmirą albo po prostu słabym dziełem, bo w ich mniemaniu stosunek ceny do jakości jest na niekorzyść czytelnika. Znam wiele młodych dziewczyn które piracą książki z Wattpada, romansidła, kryminały czy powieści pornograficzne, bo wiedzą że to niska jakość tekstu, więc po co kupować.
Jest jeszcze jeden aspekt - przywiązanie do książek i postrzeganie własności. Mam sporo znajomych, którzy krytykują moje zakupy książkowe. Zawsze pada argument: po co kupujesz, jak możesz pobrać z torrentów? Przeczytasz i już, nie wydasz złotówki, książka nie stoi na półce i się nie kurzy, przecież i tak jej drugi raz nie przeczytasz. Lepiej sobie za to kupić ciuch albo jedzenie, przynajmniej dłużej się tym nacieszysz i jest praktyczniejsze.
Tak więc musimy jeszcze wziąć pod uwagę, że część ludzi piraci, bo nie widzi sensu wydawać kasy na e-booka, audiobooka czy książkę, skoro raz ją przeczytają/obsłuchają a potem jest im nie potrzebna.
Moim zdaniem problemem może też być stosunek ceny do jakości produktu. Niektóre wydawnictwa wydają książki z błędami, literówkami, słabo klejone, na podłym papierze albo po prostu z tak małą czcionką że ciężko to czytać. Druga sprawa to to, że często czytelnicy nie mają ochoty płacić np. 50 czy 60 zł za książkę, która jest szmirą albo po prostu słabym dziełem, bo w ich...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJesli romansidła, kryminały czy powieści pornograficzne to taka szmira to po co to czytac? Wattpad to inna sprawa , bo to portal dla tych co lubia sie pobawic w pisarzy, a czasem maja naprawde talent i tenserwis akurat jest za darmo :)
Jesli romansidła, kryminały czy powieści pornograficzne to taka szmira to po co to czytac? Wattpad to inna sprawa , bo to portal dla tych co lubia sie pobawic w pisarzy, a czasem maja naprawde talent i tenserwis akurat jest za darmo :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Czytam_sobie czytają to dla odmóżdżenia, bo jest popularne, bo chcą sprawdzić i wyrobić sobie opinię, bo to lektura albo chociażby dlatego, że są tam sceny erotyczne a nastolatkom hormony buzują więc i czytają pobudzające fragmenty
@Czytam_sobie czytają to dla odmóżdżenia, bo jest popularne, bo chcą sprawdzić i wyrobić sobie opinię, bo to lektura albo chociażby dlatego, że są tam sceny erotyczne a nastolatkom hormony buzują więc i czytają pobudzające fragmenty
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMiałam dokładnie taka samą gadkę od chłopaka xd Po co kupować skoro mogę za darmo poczytać. Wystarczy, że mu powiem tytuł a on "poszuka".No cóż...lepiej mi się czyta wersję papierową (po prostu mam poczucie, że choć trochę oczy odpoczną od monitora) zawsze chciałam mieć biblioteczkę. Ostatnio chłopak jednak sam przyznał, że pokój jest przytulniejszy z regałem wypełnionym książkami ;)
Miałam dokładnie taka samą gadkę od chłopaka xd Po co kupować skoro mogę za darmo poczytać. Wystarczy, że mu powiem tytuł a on "poszuka".No cóż...lepiej mi się czyta wersję papierową (po prostu mam poczucie, że choć trochę oczy odpoczną od monitora) zawsze chciałam mieć biblioteczkę. Ostatnio chłopak jednak sam przyznał, że pokój jest przytulniejszy z regałem wypełnionym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Książki są drogie! Są za drogie! Wejdźcie do pierwszej lepszej księgarni i szybko się przekonacie, że 70, 80 czy 90 zł za książkę to już standard. :D A to że książki są za drogie, czyli wydawcy nakładają zbyt duże marże, potwierdza fakt, że wydawnictwom rok do roku rosną zyski i to o sporo wyższy procent niż inflacja. :D Papier drożeje, energia drożeje, ok, niech wydawca podniesie ceny tak, aby zrekompensować inflację, ale nie, on podnosi cenę tak, że zyski ma takie, jakich nigdy nie miał i to w dobie wysokiej inflacji.
Skoro więc wydawnictwa na co dzień wykorzystują czytelników to dlaczego czytelnicy nie mieliby wykorzystywać wydawnictw?
Książki są drogie! Są za drogie! Wejdźcie do pierwszej lepszej księgarni i szybko się przekonacie, że 70, 80 czy 90 zł za książkę to już standard. :D A to że książki są za drogie, czyli wydawcy nakładają zbyt duże marże, potwierdza fakt, że wydawnictwom rok do roku rosną zyski i to o sporo wyższy procent niż inflacja. :D Papier drożeje, energia drożeje, ok, niech wydawca...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOwszem książki są drogie. Ale tak się porobiło dopiero teraz, jak wszystko poszło w górę. Wcześniej spokojnie można było kupić nową książkę za 20-30 zł, więc to opowiadanie cały czas, jak to książki są drogie i jak Polaków nie stać na ich zakup to zwykła ściema. Zawsze mnie to irytowało. 20 zł wydasz lekką ręką na bilet do kina, jedzenie w Maku, kawę na mieście i multum innych pierdół, ale jak masz wydać na książkę, to jest "Za droga". No i już pomijam, że to argument z tyłu wzięty... inni kradną, to ja też będę..
Owszem książki są drogie. Ale tak się porobiło dopiero teraz, jak wszystko poszło w górę. Wcześniej spokojnie można było kupić nową książkę za 20-30 zł, więc to opowiadanie cały czas, jak to książki są drogie i jak Polaków nie stać na ich zakup to zwykła ściema. Zawsze mnie to irytowało. 20 zł wydasz lekką ręką na bilet do kina, jedzenie w Maku, kawę na mieście i multum...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@asymon Kto ustala? Wolny rynek! Czyli w tym przypadku klienci księgarni, wydawnictw, czyli czytelnicy. Jeżeli wydawnictwa odnotowują rok do roku wzrost zysku o kilkadziesiąt procent to oznacza to, że na książki są nakładane bardzo wysokie marże. Czyli wydawnictwa mogłyby sprzedawać książki w dużo niższej cenie niż robią to obecnie i nadal miałyby z tego zysk. Mało tego. Być może miałyby nawet większy zysk, bo towar zdecydowanie lepiej się sprzedaje, gdy jest tańszy. Łatwo to zweryfikować w dyskontach, gdzie rzeczywiste promocje sprawiają, że towar, który zalegał na półkach tygodniami, znika w try miga.
@asymon Kto ustala? Wolny rynek! Czyli w tym przypadku klienci księgarni, wydawnictw, czyli czytelnicy. Jeżeli wydawnictwa odnotowują rok do roku wzrost zysku o kilkadziesiąt procent to oznacza to, że na książki są nakładane bardzo wysokie marże. Czyli wydawnictwa mogłyby sprzedawać książki w dużo niższej cenie niż robią to obecnie i nadal miałyby z tego zysk. Mało tego....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWzrost zysku nominalnego, to raz. Dwa, jeśli byłyby "zbyt wysokie" to nie odnotowywałyby zysku, co wynika z samej funkcji partykuły "zbyt".
Wzrost zysku nominalnego, to raz. Dwa, jeśli byłyby "zbyt wysokie" to nie odnotowywałyby zysku, co wynika z samej funkcji partykuły "zbyt".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
joly_fh
Gdy ceny oscylowały w granicach 20-30 zł to chodziłam do księgarni i kupowałam z półki.
Gdy ceny podskoczyły do puli 30-40 to zaczęłam szukać okazji
40-50 zł już całkiem przesiadłam się na używki i szukam jak najlepszych ofert
Widziałam te ceny okładkowe 60,90 zł... a ostatnio widziałam za 120 zł (książka niezbyt gruba, chyba miała tylko okładkę odświeżoną).
Serce mi stanęło.
Owszem kradzież to nic dobrego i jak cię nie stać to znajdź sobie inne zajecie.
Tylko bawi mnie coroczny lament, że czytelnictwo kuleje.
Piraciło się, piraci i będzie się jeszcze bardziej piracić dopóki ceny się nie uspokoją na tyle, by przeciętny Kowalski mógł z marszu kupić w księgarni intersujące go tytuły.
joly_fh
Gdy ceny oscylowały w granicach 20-30 zł to chodziłam do księgarni i kupowałam z półki.
Gdy ceny podskoczyły do puli 30-40 to zaczęłam szukać okazji
40-50 zł już całkiem przesiadłam się na używki i szukam jak najlepszych ofert
Widziałam te ceny okładkowe 60,90 zł... a ostatnio widziałam za 120 zł (książka niezbyt gruba, chyba miała tylko okładkę odświeżoną).
Serce...
W dobie Internetu jak się dobrze poszuka to można znaleźć wiele fajnych książek (nawet w cenie poniżej 10 zł).
1) Książki w księgarniach internetowych mają dużo niższe ceny niż te widniejące na okładkch
2) Te księgarnie (nie wiem czy wszystkie) mają outlety, wyprzedaże itp.
delikatnie uszkodzoną książkę można kupić dosłownie za kilka zł. (zdarzało mi się trafić na okazję za 1-3 zł)
3) Różnej maści antykwariaty, a już samo allegro to cała kopalnia okazji.
Problem z pirceniem powinien pojawić się, kiedy ktoś szuka książki, której nie ma w księgarni, bibliotece, na półce u znajomych.
W dobie Internetu jak się dobrze poszuka to można znaleźć wiele fajnych książek (nawet w cenie poniżej 10 zł).
1) Książki w księgarniach internetowych mają dużo niższe ceny niż te widniejące na okładkch
2) Te księgarnie (nie wiem czy wszystkie) mają outlety, wyprzedaże itp.
delikatnie uszkodzoną książkę można kupić dosłownie za kilka zł. (zdarzało mi się trafić na okazję...
Aka
1. "Książki w księgarniach internetowych mają dużo niższe ceny niż te widniejące na okładkch " - aktualnie nawet kupując w Internecie trzeba liczyć się z tym, że jedna książka potrafi kosztować już ponad 30/40 zł.
2. Outlety/wyprzedaże to często książki zalegające, mało poczytne. Zdarzają się perełki, ale trzeba po prostu mieć szczęście.
3."Różnej maści antykwariaty, a już samo allegro to cała kopalnia okazji. " - z tym się zgadzam, aczkolwiek nie każdy ma dostęp do antykwariatów (w moim mieście są całe dwa i ich asortyment jest bardziej niż ubogi). Allegor/Olx to znów łut szczęścia, Jeżeli cena za książkę wysyłka nie zbliża się do ceny z księgarni to można zaoszczędzić.
Za grosze można kupić starsze egzemplarze lub tytuły, których sprzedaż była znikoma. Czasem można mieć szczęście i znaleźć książkę, którą bardzo chcemy, za małe pieniądze.
Mimo to cena nowych tytułów jest zatrważająca. Jeżeli książka kosztowała w księgarni za 50 zł to na rynku wtórnym nie osiągnie ona niskiej ceny, bo każdy chce zarobić/uzyskać jak największy zwrot wydatku.
Czekać X lat aby cena była na tyle znośna by zakupić wyczekiwaną przez nas pozycję czy iść na skróty i za darmo poszukać w Internecie?
Aka
1. "Książki w księgarniach internetowych mają dużo niższe ceny niż te widniejące na okładkch " - aktualnie nawet kupując w Internecie trzeba liczyć się z tym, że jedna książka potrafi kosztować już ponad 30/40 zł.
2. Outlety/wyprzedaże to często książki zalegające, mało poczytne. Zdarzają się perełki, ale trzeba po prostu mieć szczęście.
3."Różnej maści...
1) "Trzeba liczyć się z tym, że jedna książka potrafi kosztować już ponad 30/40 zł. " To wszystko kwestia wyboru, paczka papierosów kosztuje pewnie z 15 zł, a jakoś nie słyszę (może źle ucho przykładam) że palacze nie palą bo takie drogie papierosy. Czyli ktoś kto pali paczkę dziennie może wymienić to na 3 książki, a jak troszkę zmniejszy dzienną dawkę to przynajmniej na jedną. To tylko kwestia co silniejsze nałóg czytania czy palenia).
Niepalący też mogą się doszukać czegoś z czego można by zrezygnować na rzecz książek, często to właśnie kwestia wyboru.
2) Wszystko zależy jaka dziedzina nas interesuje, jeśli akurat te mało poczytne książki to naprawdę outlety są super
1) "Trzeba liczyć się z tym, że jedna książka potrafi kosztować już ponad 30/40 zł. " To wszystko kwestia wyboru, paczka papierosów kosztuje pewnie z 15 zł, a jakoś nie słyszę (może źle ucho przykładam) że palacze nie palą bo takie drogie papierosy. Czyli ktoś kto pali paczkę dziennie może wymienić to na 3 książki, a jak troszkę zmniejszy dzienną dawkę to przynajmniej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAkaI coraz częściej "Niepalący też mogą się doszukać czegoś z czego można by zrezygnować na rzecz książek, często to właśnie kwestia wyboru." czytelnicy rezygnują z książek by opłacić rachunki/jedzenie itd. Niestety ale po grupach książkowych widać, że coraz mniej osób sięga po nowe a wraca się do starych wydań. Dosłownie raz, wszyscy jednogłośnie zjechali jakiś tytuł, bo cena oscylowała w okolicach 100 zł a to głównie dlatego, że brzeg był barwiony (książka średniej wielkości.) Z wieloma osobami dyskutowałam i niestety stwierdzili, że trzeba z czegoś rezygnować a książek nie da się jeść. Mnie bawi coroczny płacz, że czytelnictwo umiera a nikt nie patrzy, jak ceny poszybowały w górę.Za to robi mi się autentycznie smutno gdy ktoś stara się sprzedać cały swój księgozbiór, bo nie ma na opłacenie leków/by pomoc rodzicom czy po prostu nie daje rady finansowo. Drożyzna jest i będzie jeszcze większa.
AkaI coraz częściej "Niepalący też mogą się doszukać czegoś z czego można by zrezygnować na rzecz książek, często to właśnie kwestia wyboru." czytelnicy rezygnują z książek by opłacić rachunki/jedzenie itd. Niestety ale po grupach książkowych widać, że coraz mniej osób sięga po nowe a wraca się do starych wydań. Dosłownie raz, wszyscy jednogłośnie zjechali jakiś tytuł, bo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Z tym się zgadzam, że wielu ludzi rezygnuje z książek (a dokładniej z ich kupna) na rzecz opłącenia rachunków i to jest straszne.(straszne że jest taka bieda)
Ale nie wszyscy,
wystarczy popatrzeć w wakacje, przed lodziarniami kolejki, W dzieciństwie gotowa byłabym zrezygnować z lodów i innych słodyczy lub zabawek ma rzecz książek.
Wklubach tłumy, zakupy przeróżnych używek na całego. W Zakopanem na przykład pełno sklepów z alkoholem a księgarnie tylko dwie na krzyż, na stacjach benzynowych uginają się półki od wszelakiego wyboru piw a to oznacza, ze muszą być i klienci. Szkoda, że oni nie rezygnują z alkoholu na rzecz rachunków i lekarstw, albo i nawet książek (a może niestety bywa często odwrotnie)
Tak czy tak jeśli ktoś mówi, że nie czyta (tak w ogóle, nie chodzi mi o wyszukiwani drogich nowości czy białych kruków) to plecie wierutne bzdury. Trzeba tylko dobrze poszukać i coś się znajdzie dla każdego. A cena to jest dobra wymówka,
Często gdzieś tam się słyszy - nie czytam bo książki są drogie, ale nie słyszałam żeby jakiś alkoholik powiedział - nie piję bo alkohol jest drogi.
Z tym się zgadzam, że wielu ludzi rezygnuje z książek (a dokładniej z ich kupna) na rzecz opłącenia rachunków i to jest straszne.(straszne że jest taka bieda)
Ale nie wszyscy,
wystarczy popatrzeć w wakacje, przed lodziarniami kolejki, W dzieciństwie gotowa byłabym zrezygnować z lodów i innych słodyczy lub zabawek ma rzecz książek.
Wklubach tłumy, zakupy przeróżnych...
Książka nie powinna kosztować więcej niż butelka wódki. Człowiek musi mieć przecież jakiś wybór! - Andrzej Sapkowski
Książka nie powinna kosztować więcej niż butelka wódki. Człowiek musi mieć przecież jakiś wybór! - Andrzej Sapkowski
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dobre,
ale ani alkoholik ani książkoholik nie będzie wahać się co wybrać. Kwestia dotyczy raczej tych pomiędzy.
Dobre,
ale ani alkoholik ani książkoholik nie będzie wahać się co wybrać. Kwestia dotyczy raczej tych pomiędzy.
Ale czemu ty masz problem, że ludzie bawią się w klubach, zamiast poświęcić się lekturze? Jeśli cena to wymówka, trudno, nie zmusisz ludzi do czytania.
Ale czemu ty masz problem, że ludzie bawią się w klubach, zamiast poświęcić się lekturze? Jeśli cena to wymówka, trudno, nie zmusisz ludzi do czytania.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie dotyczy mnie. Nie używam audiobooków ani ebuków.
Nie dotyczy mnie. Nie używam audiobooków ani ebuków.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mity toście sobie sami wymyślili i potem je obalacie.
Ja podam mój powód dla którego 2/3 książek cyfrowych czytam z Legimi i Scribda, a 1/3 z szarej strefy.
Otóż nie kupuję cyfrowych książek jeśli kosztują tyle ile papierowe. Czuję się wtedy naciągany. I nie używam - świadomie - żadnych stron typu upolujebooka itp. Oczekuję, że skoro produkcja, magazynowanie, dystrybucja i sprzedaż jest tańsza to i plik będzie tańszy.
Czytałem setki wyjaśnień dlaczego tak jest i dlaczego mam z tym żyć.
Na szczęście nie muszę, mogę bez problemu ignorować wydawnictwa, które te ceny narzucają i nadal czytać wydawane przez nich książki.
&
Mity toście sobie sami wymyślili i potem je obalacie.
Ja podam mój powód dla którego 2/3 książek cyfrowych czytam z Legimi i Scribda, a 1/3 z szarej strefy.
Otóż nie kupuję cyfrowych książek jeśli kosztują tyle ile papierowe. Czuję się wtedy naciągany. I nie używam - świadomie - żadnych stron typu upolujebooka itp. Oczekuję, że skoro produkcja, magazynowanie, dystrybucja i...
https://www.vice.com/en/article/evkmz7/study-again-shows-pirates-tend-to-be-the-biggest-buyers-of-legal-content
Tyle w temacie.
https://www.vice.com/en/article/evkmz7/study-again-shows-pirates-tend-to-be-the-biggest-buyers-of-legal-content
Tyle w temacie.
Mnie tylko ciekawi, czemu ludzie to robią? Czemu wrzucają do sieci ebooki tak żeby każda obca osoba mogła sobie pobrać? Rozumiem, czemu ludzie pobierają z nielegalnych źródeł: bo w legalnych nie ma albo jest za drogie. Ale czemu udostępniają beprawnie? To są jacyś anarchiści, wrogowie systemu? Chcą zrobić dobrze czytelnikom, jednocześnie robiąc kuku autorom? Gdzie tu sens?
Mnie tylko ciekawi, czemu ludzie to robią? Czemu wrzucają do sieci ebooki tak żeby każda obca osoba mogła sobie pobrać? Rozumiem, czemu ludzie pobierają z nielegalnych źródeł: bo w legalnych nie ma albo jest za drogie. Ale czemu udostępniają beprawnie? To są jacyś anarchiści, wrogowie systemu? Chcą zrobić dobrze czytelnikom, jednocześnie robiąc kuku autorom? Gdzie tu sens?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
„Mniej debiutów i tłumaczeń zagranicznej literatury i wyższa cena książek to tylko kilka skutków piractwa.”
Klasycznie - błąd w identyfikacji skutek/przyczyna.
Książki są drogie i stale drożeją i jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę problemy z dostępnością papieru oraz ogólnych kosztów wydawniczych. Przeraża fakt, że cena okładkowa książek po 400 stron potrafi już sięgać 69,99, a nawet 99,99.
To, że audiobooki są drogie również ma swoje uzasadnienie.
Natomiast bardzo wysokie ceny ebooków są zupełnie niezrozumiałe, a nawet bezpodstawne. Z cyklu wydawniczego wypada wówczas gros kosztów, zatem czytelnik ma uzasadnione prawo oczekiwać zdecydowanie niższej ceny elektronicznej wersji książki. Ja osobiście pomimo, że głównie czytam w papierze, niekiedy ratuję się czytnikiem korzystając z abonamentów. Mają one jednak wiele mankamentów i rozumiem rzeszę niezadowolonych, choćby argument dotyczący subskrypcyjnego wiązania każdego elementu życia oraz braku rzeczywistej własności w takim przypadku.
Żadnym argumentem jest ten o dostępie do darmowych książek, piractwo skupia się zapewne wokół nowości, lub popularnych pozycji.
Uważam, że receptą byłoby radykalne zmniejszenie cen ebooków, wszak dochodzi do sytuacji gdy przecenione są nawet do 10 złotych, gdy ich regularna cena sięga 50.
I na koniec. Nie bronię piratów, uderza to w całej rozciągłości w szereg praw autora jak i stanowi brak szacunku do jego samego. Skoro jednak mamy z tym problem to zobiektywizujmy spojrzenie nań. Demonizujemy piratów nie szukając rzeczywistych przyczyn.
„Mniej debiutów i tłumaczeń zagranicznej literatury i wyższa cena książek to tylko kilka skutków piractwa.”
Klasycznie - błąd w identyfikacji skutek/przyczyna.
Książki są drogie i stale drożeją i jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę problemy z dostępnością papieru oraz ogólnych kosztów wydawniczych. Przeraża fakt, że cena okładkowa książek po 400 stron potrafi już sięgać...
Uważam, że receptą byłoby radykalne zmniejszenie cen ebooków, wszak dochodzi do sytuacji gdy przecenione są nawet do 10 złotych,
Kupiłem e-booka nawet za 0,99 pln 😃 Co prawda w promocji, ale jednak okazuje się, że można. I nie jest to sytuacja, że zalega w magazynie i blokuje półkę, jak jest w przypadku papierowych książek.
Uważam, że receptą byłoby radykalne zmniejszenie cen ebooków, wszak dochodzi do sytuacji gdy przecenione są nawet do 10 złotych,
Kupiłem e-booka nawet za 0,99 pln 😃 Co prawda w promocji, ale jednak okazuje się, że można. I nie jest to sytuacja, że zalega w magazynie i blokuje półkę, jak jest w przypadku papierowych książek.
Moim zdaniem ceny e-booka są skandaliczne. Jeśli kupuję tylko licencję, to dlaczego płacę więcej, niż za książkę papierową, którą kupuję na własność i mogę się nią podzielić z dowolną liczba osób? Zwykły skok na kasę, bo e-booki są coraz bardziej popularne. Jeszcze całkiem niedawno - może ktoś pamięta? - wydania elektroniczne były zdecydowanie tańsze od papierowych.
Moim zdaniem ceny e-booka są skandaliczne. Jeśli kupuję tylko licencję, to dlaczego płacę więcej, niż za książkę papierową, którą kupuję na własność i mogę się nią podzielić z dowolną liczba osób? Zwykły skok na kasę, bo e-booki są coraz bardziej popularne. Jeszcze całkiem niedawno - może ktoś pamięta? - wydania elektroniczne były zdecydowanie tańsze od papierowych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@MLB e-bookiem też możesz się podzielić w ramach dozwolonego użytku własnego.
Ja czatuję na promocje i zwykle kupuję taniej, ale to że np. papierowe wydanie Internatu[bookLink]4871173|Internatu[/bookLink] Żadana (właśnie czytam/słucham) kosztuje w Świecie Książki 23,27 zł, a e-book 27 zł - to jakiś żart. Nie każdy chce czekać, więc srogo przepłaca.
Ceny papieru bardzo wzrosły przez ostatni rok (choć ostatnio spadają). Gruba książka już spokojnie ma cenę 100 zł (okładkową), w związku z tym... ceny e-booków wzrosły, bo wydawcy ustalają je na podstawie cen papierowego wydania. Kolejny żart i kpina z klienta.
E-booki są niszą, wg badań BN 2-5% czyta, a wydawcy dużo robią, żeby ten odsetek, Boże broń, nie wzrósł za bardzo.
@MLB e-bookiem też możesz się podzielić w ramach dozwolonego użytku własnego.
Ja czatuję na promocje i zwykle kupuję taniej, ale to że np. papierowe wydanie Internatu[bookLink]4871173|Internatu[/bookLink] Żadana (właśnie czytam/słucham) kosztuje w Świecie Książki 23,27 zł, a e-book 27 zł - to jakiś żart. Nie każdy chce czekać, więc srogo przepłaca.
Ceny papieru bardzo...
Dokładnie tak. Ceny e-booków są skandaliczne, a na dodatek okazuje się, że tak naprawdę nie jest to cena zakupu tylko de facto jakiegoś leasingu, skoro z tym e-bookiem nie mogę zrobić tego, co chcę (np. odsprzedać), tak jak z fizyczną książką. Pitolę taki interes i już nie kupuję e-booków, wolę kupić papier. A jeśli chodzi o "darmowe e-booki" - no litości, przecież to są albo lektury albo dzieła sprzed 70 lat, które trafiły do publicznej domeny. Przecież nie chodzi tu o co, by czytać COKOLWIEK, tylko o to, że ludzie przeważnie szukają nowości - więc argument o darmowych e-bookach jest kompletnie nietrafiony.
Dokładnie tak. Ceny e-booków są skandaliczne, a na dodatek okazuje się, że tak naprawdę nie jest to cena zakupu tylko de facto jakiegoś leasingu, skoro z tym e-bookiem nie mogę zrobić tego, co chcę (np. odsprzedać), tak jak z fizyczną książką. Pitolę taki interes i już nie kupuję e-booków, wolę kupić papier. A jeśli chodzi o "darmowe e-booki" - no litości, przecież to są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@asymon - tak mogę się podzielić z "najbliższymi", tylko to mało precyzyjna definicja. Co to oznacza? Akt małżeństwa, wspólne nazwisko, dziecko własne, pasierba, krewnych drugiej linii, wspólny adres zameldowania (czy tylko zamieszkania?), współlokatora? A skoro brak precyzji, to jest dopuszczalna interpretacja - zarówno ze strony użytkownika/nabywcy, jak i tzw. organów.
@asymon - tak mogę się podzielić z "najbliższymi", tylko to mało precyzyjna definicja. Co to oznacza? Akt małżeństwa, wspólne nazwisko, dziecko własne, pasierba, krewnych drugiej linii, wspólny adres zameldowania (czy tylko zamieszkania?), współlokatora? A skoro brak precyzji, to jest dopuszczalna interpretacja - zarówno ze strony użytkownika/nabywcy, jak i tzw. organów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@MLB Art. 23 ust. 2 Prawa autorskiego: Zakres własnego
użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy
utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w
szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Natomiast dozwolony użytek nigdy nie obejmuje jakiegokolwiek udostępnienia odpłatnego ani też powszechnego (przez sieć, w efekcie czego dostęp będą miały też inne osoby).
Nie ściągam żadnych e-booków z internetu poza legalnymi księgarniami i Wolnymi Lekturami. Tym niemniej uważam, że proporcja ich cen do książek papierowych, czyli prawa do przeczytania (jak w bibliotece) w stosunku do własności jest chora.
@MLB Art. 23 ust. 2 Prawa autorskiego: Zakres własnego
użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy
utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w
szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Natomiast dozwolony użytek nigdy nie obejmuje jakiegokolwiek udostępnienia odpłatnego ani też powszechnego (przez sieć, w...
Dziękuję za podstawę prawną - zarchiwizowane:)
Dziękuję za podstawę prawną - zarchiwizowane:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Aguirre I teraz pytanie, czy jak mamy się dodanych do znajomych na LC i lajkujemy swoje komentarze czy opinie o książkach, to pozostajemy w, pardon, stosunku towarzyskim? Tak/nie i dlaczego?
Ponoć ludzie na fejsie zakładają grupy do wymiany e-booków, zwykle są to znajomi, ale jeśli każdy znajomy zaprasza swoich znajomych, a ci znajomi swoich znajomych? Czy ze znajomymi znajomych, których na oczy nie widziałeś, też "pozostajesz w stosunku towarzyskim"? Bo chyba się zgodzimy, że "powieszenie" pliku na chomikuju dozwolonym użytkiem nie jest. To są pytania, którymi powinny się zająć działy prawne wydawnictw, czy też tworzący prawo, a nie robienie filmików ze smutnym, zastraszanym grubaskiem.
Truizmem jest stwierdzenie, że prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi, ale gdzie przebiega granica? Kolejnym truizmem jest, że gdyby prawo było pisane jasno i przejrzyście, to prawnicy nie mieliby za dużo roboty.
@Aguirre I teraz pytanie, czy jak mamy się dodanych do znajomych na LC i lajkujemy swoje komentarze czy opinie o książkach, to pozostajemy w, pardon, stosunku towarzyskim? Tak/nie i dlaczego?
Ponoć ludzie na fejsie zakładają grupy do wymiany e-booków, zwykle są to znajomi, ale jeśli każdy znajomy zaprasza swoich znajomych, a ci znajomi swoich znajomych? Czy ze znajomymi...
@asymon exceptiones non sunt extendendae, czyli wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco. A analiza dotyczy konkretnego przypadku i człowieka. Moim zdaniem grupa na FB tu się nie mieści chyba, że to jedyna aktywność towarzyska danej osoby, nie tylko w necie, co jest mało prawdopodobne a i tak dotyczyłoby tylko tej osoby, a nie pozostałych. Moim zdaniem użycie słowa osobisty wyklucza upublicznienie korzystania z takiego utworu (zawieszenie w sieci, oferta wymiany skierowana nie tylko do konkretnej osoby). Poza tym jest kwestia skali.
@asymon exceptiones non sunt extendendae, czyli wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco. A analiza dotyczy konkretnego przypadku i człowieka. Moim zdaniem grupa na FB tu się nie mieści chyba, że to jedyna aktywność towarzyska danej osoby, nie tylko w necie, co jest mało prawdopodobne a i tak dotyczyłoby tylko tej osoby, a nie pozostałych. Moim zdaniem użycie słowa...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWydaje mi się, że kierunek interpretacji idzie w stronę 1 użytkownik, jeden plik (tak chciałoby pewnie środowisko), dochodzi do tego, że udostępniając legalnie zakupiony plik bratowej czy znajomej pracy, z którą wymieniliśmy się w ciągu dwóch lat wzajemne 3-4 książkami, czuję się jak potencjalny złodziej. Kampania nie dotrze do osób udostępniających pirackie kopie, a wzmaga złość w książkolubach na reguły dotyczące ebooków, audiobooków na rynku wydawniczym. Jeszcze do dziś w bibliotece zdarza mi się wybrać książkę po stopniu zszargania (przez im większą liczbę rąk przeszła tym większa gwarancja, że będzie wciągająca), swoje ulubione książki też mam "zużyte". Ebooki z platform abonamentowych - w ogóle nie da się udostępnić poza gospodarstwo domowe, a te kupne niby można znajomym, ale zaraz Ci pogrożą palcem "uważaj czy nie kradniesz!", nie mówiąc o odsprzedaży, oddaniu na cele charytatywne, do bookcrossingu i inne rzeczy które można zrobić z papierem.
Wydaje mi się, że kierunek interpretacji idzie w stronę 1 użytkownik, jeden plik (tak chciałoby pewnie środowisko), dochodzi do tego, że udostępniając legalnie zakupiony plik bratowej czy znajomej pracy, z którą wymieniliśmy się w ciągu dwóch lat wzajemne 3-4 książkami, czuję się jak potencjalny złodziej. Kampania nie dotrze do osób udostępniających pirackie kopie, a wzmaga...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWłaśnie tego można było się spodziewać: same negatywne komentarze. Obrona przez atak. Obrona piractwa przez atak na twórców i wydawców. Zgadzam się, rynek książek nie jest idealny, ale czy to usprawiedliwia pirackie udostępnianie plików na prawo i lewo? Markowa odzież czy buty też są drogie, ale jakoś nie widać janosików, którzy okradają magazyny i rozdają towar za darmo dla dobra ludzkości. Jedyna różnica jest taka, że butów się nie da zdigitalizować. A książki można, więc zaraz znajdą się obrońcy takiego rozwiązania z tysiącem wymówek, dlaczego warto piracić. Bo piractwo to jest promocja czytelnictwa! Ręce opadają. A jak okradniesz osiedlowy warzywniak, to też promujesz jedzenie warzyw i owoców? Ludzie, ogarnijcie się. Korzystajcie z bibliotek, antykwariatów, olx-a, abonamentów, a nie gadajcie bzdur, że można kraść. A jak książki nie ma dostępnej, to trudno. Mojego ulubionego modeli nike'ów już też nie ma na rynku. Kupuję inne.
Właśnie tego można było się spodziewać: same negatywne komentarze. Obrona przez atak. Obrona piractwa przez atak na twórców i wydawców. Zgadzam się, rynek książek nie jest idealny, ale czy to usprawiedliwia pirackie udostępnianie plików na prawo i lewo? Markowa odzież czy buty też są drogie, ale jakoś nie widać janosików, którzy okradają magazyny i rozdają towar za darmo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZgadzam się. To jest racjonalne, odpowiedzialne podejście do tematu, a nie jakieś absurdalne, naciągane wymówki, że statystyki w artykule są złe. Ludzie, trochę uczciwości i odpowiedzialności!
Zgadzam się. To jest racjonalne, odpowiedzialne podejście do tematu, a nie jakieś absurdalne, naciągane wymówki, że statystyki w artykule są złe. Ludzie, trochę uczciwości i odpowiedzialności!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPopieram. Też mnie wkurzają ceny i niepełna oferta w abonamentach, ale nie poniżę się do argumentowania, że to jest powód, żeby kraść.
Popieram. Też mnie wkurzają ceny i niepełna oferta w abonamentach, ale nie poniżę się do argumentowania, że to jest powód, żeby kraść.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Piractwo to piractwo, kradzież to kradzież.
Jak się ma okradzenie lokalnego warzywniaka, do pobrania kopii książki z internetu? Żeby te sytuacje mogły być porównywalne, to pobranie kopii książki z internetu musiałoby powodować, że np. fizycznie znika jedna kopia książki z księgarni.
Więc jak chcesz potępiać piractwo, to przynajmniej nie rób takich durnych porównań. Między tymi sytuacjami nie ma analogii.
Już nie mówiąc o tym, że w Polsce nie jest nielegalne pobieranie książek z internetu, nielegalnym jest jedynie ich udostępnianie do pobierania.
Piractwo to piractwo, kradzież to kradzież.
Jak się ma okradzenie lokalnego warzywniaka, do pobrania kopii książki z internetu? Żeby te sytuacje mogły być porównywalne, to pobranie kopii książki z internetu musiałoby powodować, że np. fizycznie znika jedna kopia książki z księgarni.
Więc jak chcesz potępiać piractwo, to przynajmniej nie rób takich durnych porównań. Między...
Porównanie jest jak najbardziej na miejscu. Jak piracisz - czyli udostępniasz publicznie plik czyjejś książki - to kradniesz prawa intelektualne autorowi. Według ciebie kradzież własności intelektualnej to już nie jest kradzież? To jest jakaś mniejsza, słabsza, bardziej moralna kradzież? Ogarnij się intelektualnie. Przecież wyraźnie piszę, że jedyna różnica w tej analogii to nośnik - fizyczny lub wirtualny - a kradzież pozostaje kradzieżą. Czytaj uważnie to, co komentujesz.
Porównanie jest jak najbardziej na miejscu. Jak piracisz - czyli udostępniasz publicznie plik czyjejś książki - to kradniesz prawa intelektualne autorowi. Według ciebie kradzież własności intelektualnej to już nie jest kradzież? To jest jakaś mniejsza, słabsza, bardziej moralna kradzież? Ogarnij się intelektualnie. Przecież wyraźnie piszę, że jedyna różnica w tej analogii...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Przecież porównanie z ubraniami nie ma absolutnie żadnego sensu. Nie znam elektronicznego substytutu dla odzieży, który sugerowałby tańszą jej cenę.
Pirat pobiera ebooka, bo jego cena jest równie wysoka co fizycznej książki. Tu tkwi problem. Ebook powinien być tańszym substytutem dla fizycznych wersji. Ponosisz spory wydatek czytnika, a w zamian za to dostajesz możliwość kupna cyfrowych książek praktycznie w cenie książki papierowej.
Przecież porównanie z ubraniami nie ma absolutnie żadnego sensu. Nie znam elektronicznego substytutu dla odzieży, który sugerowałby tańszą jej cenę.
Pirat pobiera ebooka, bo jego cena jest równie wysoka co fizycznej książki. Tu tkwi problem. Ebook powinien być tańszym substytutem dla fizycznych wersji. Ponosisz spory wydatek czytnika, a w zamian za to dostajesz możliwość...
Nie rozumiem, i chyba nie chcę zrozumieć pobudek obrony piractwa w każdej formie. Jest to taka sama forma kradzieży jak każda inna i nie powinno to podlegać dyskusji. Argument zbyt wysokiej ceny elektronicznych wersji książek też jest jakby trochę nietrafiony. Znam osoby, które robią to nie dlatego, że ich nie stać, tylko dlatego, że mogą.
Nie rozumiem, i chyba nie chcę zrozumieć pobudek obrony piractwa w każdej formie. Jest to taka sama forma kradzieży jak każda inna i nie powinno to podlegać dyskusji. Argument zbyt wysokiej ceny elektronicznych wersji książek też jest jakby trochę nietrafiony. Znam osoby, które robią to nie dlatego, że ich nie stać, tylko dlatego, że mogą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Czytam_bo_lubię Kradzież własności intelektualnej oczywiście istnieje.
Jeśli zarabiam w jakiś sposób na czyimś utworze, to tak, kradnę.
Ale pobieranie kopii z internetu do własnych celów kradzieżą nie jest. Przynajmniej nie w Polsce.
A co do "ogarnij się intelektualnie", to w tym celu studiuję właśnie. I używam do tego sci-huba, także "piracę" artykuły naukowe.
@Czytam_bo_lubię Kradzież własności intelektualnej oczywiście istnieje.
Jeśli zarabiam w jakiś sposób na czyimś utworze, to tak, kradnę.
Ale pobieranie kopii z internetu do własnych celów kradzieżą nie jest. Przynajmniej nie w Polsce.
A co do "ogarnij się intelektualnie", to w tym celu studiuję właśnie. I używam do tego sci-huba, także "piracę" artykuły naukowe.
Wydawnictwa też oszukują czytelników, żeby jak najwiecej sprzedać. Jeśli kupie sukienkę i Pani powie, że to jedwab, a potem się okaże, że bawełna to mogę zwrócić. Jeśli wydawnictwo pisze, że książka dzieje się np. 200 lat temu, a postacie są żywcem wyjęte ze współczesności, to nie mogę im zwrócic produktu, a jest to jawne oszustwo.
Myśle, ze wydawnictwa i piraci dobrali się jak w garncu maku.
Wydawnictwa też oszukują czytelników, żeby jak najwiecej sprzedać. Jeśli kupie sukienkę i Pani powie, że to jedwab, a potem się okaże, że bawełna to mogę zwrócić. Jeśli wydawnictwo pisze, że książka dzieje się np. 200 lat temu, a postacie są żywcem wyjęte ze współczesności, to nie mogę im zwrócic produktu, a jest to jawne oszustwo.
Myśle, ze wydawnictwa i piraci dobrali...
Tak, usprawiedliwia.
Markowa odzież czy buty też są drogie, ale jakoś WIDAĆ mnóstwo podróbek na rynku.
&
Tak, usprawiedliwia.
Markowa odzież czy buty też są drogie, ale jakoś WIDAĆ mnóstwo podróbek na rynku.
&
@apuss fakt, gry komputerowe też powinny być za darmo, kąkuter kosztuje nawet więcej niż czytnik, szczególnie jak się chce w 4k.
@apuss fakt, gry komputerowe też powinny być za darmo, kąkuter kosztuje nawet więcej niż czytnik, szczególnie jak się chce w 4k.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@asymon z całym szacunkiem, ale odbiłeś piłeczkę zupełnie nie w tej grze. Książkę możesz konsumować w trzech wersjach i o to cały spór.
Płacisz za papier masz fizycznie książkę, płacisz za każdy etap wydawniczy.
Płacisz za audiobooka podobnie, zaangażowani są lektorzy i całe studio.
Płacisz za ebooka masa kosztów odchodzi, ale musisz mieć sprzęt do konsumowania tej treści.
A Ty mi rzucasz grę, którą mogę odpalić albo na konsoli/PC, albo... no właśnie, posiadanie sprzętu jest warunkiem sine qua non. Nie masz innego strumienia pochłaniania tej treści (chyba, że letsplay na yt, ale to tez co innego).
I ja nie twierdzę, że książki mają być za darmo, ale jeżeli cena okładkowa książki X to 49,99, to oczekiwałbym, że wersja ebook będzie przynajmniej 40% tańsza.
Z grami jest podobny problem, kupno digitala wiąże się z zapłatą tej samej ceny co kopii pudełkowej, z tym, że kopia pudełkowa może niejako wrócić na rynek.
I na koniec - nie bronię piractwa, próbuję zrozumieć problem, a nie go wyprzeć, powiesić winnych i po sprawie.
@asymon z całym szacunkiem, ale odbiłeś piłeczkę zupełnie nie w tej grze. Książkę możesz konsumować w trzech wersjach i o to cały spór.
Płacisz za papier masz fizycznie książkę, płacisz za każdy etap wydawniczy.
Płacisz za audiobooka podobnie, zaangażowani są lektorzy i całe studio.
Płacisz za ebooka masa kosztów odchodzi, ale musisz mieć sprzęt do konsumowania tej...
@apuss Wałkowałem temat wiele razy i chyba nie chce mi się wdawać w dyskusję. Ale dobrze:
"Masa kosztów" to głównie składowanie nakładu, jeśli się nie sprzedaje, koszt papieru i druku, czyli "fizyczności" to oidp jakieś 10% ceny okładkowej. To znaczy tak było przed pandemią, teraz nie wiem.
Koszt tłumaczenia, redakcji i korekty, rozumiemy chyba, że jest dzielony przez nakład papierowy (znany) i cyfrowy (nieznany)? Bo słyszałem argument, że "koszt przygotowania e-booka jest bliski zeru, bo książka jest już przetłumaczona i zredagowana przecież".
Z tego co kojarzę, przygotowanie e-booka przez profesjonalną firmę na podstawie materiałów dostarczonych przez wydawcę to paręset złotych za jeden tytuł. Pewnie zależy czy proza ciurkiem, czy przewodnik ze zdjęciami czy książka naukowa z wykresami.
Cena licencji, z tego co wiem jest wyższa, jeśli wydawca kupuje prawa też do wersji cyfrowej, ale nie wiem o ile wyższa, czy 10, 50, czy 100%. Pewnie też zależy.
Więc ostatecznie trochę się tych kosztów zbierze.
Generalnie rozumiem, że cenę trzeba jakoś ustalić i jest ona powiązana z ceną okładkową. Ale cena okładkowa to fikcja, wszędzie i zawsze w sieci ceny są co najmniej 30% niższe (nie wnikam tu dlaczego, to zupełnie inny problem). A ceny e-booków są przez większość czasu "okładkowe". I choć promocje na e-booki są, zwykle dobre, ale rzadkie - trzeba pilnować, ustawiać alerty... Mnie się chce ale rozumiem że nie każdemu się chce. Ale absurd takiej polityki cenowej wychodzi teraz, gdy ceny papieru znacznie wzrosły. Jak też rosną ceny e-booków (polecam wykresy na upolujebooka.pl).
Zgadzam się więc, że "ebooki są za drogie", ale nie przekonuje mnie argument, że trzeba się wykosztować na czytnik. Kindle w promocji dało się kupić za 350 zł (Paperwhite 4), nie trzeba od razu kupować 10-calowego kolorowego inkpada. 11 lipca będzie pewnie promocja w Amazonie. Rok temu podstawowy Kindle przeceniono na 225 zł z 400.
@apuss Wałkowałem temat wiele razy i chyba nie chce mi się wdawać w dyskusję. Ale dobrze:
"Masa kosztów" to głównie składowanie nakładu, jeśli się nie sprzedaje, koszt papieru i druku, czyli "fizyczności" to oidp jakieś 10% ceny okładkowej. To znaczy tak było przed pandemią, teraz nie wiem.
Koszt tłumaczenia, redakcji i korekty, rozumiemy chyba, że jest dzielony przez...
Od kilku lat nie splamiłem się ściągnięciem pirackiego e-booka, bo legalnych mam tyle, że nie wyrabiam z czytaniem. W związku z przesiadką na format elektroniczny (wbrew pozorom 70-letniemu dziadowi łatwiej czytać elektrony niż papier) niektóre tytuły mam w obu wersjach: papier plus elektrony.
No dobrze - od kilku lat... A co wcześniej? Jest takie powiedzenie o onanizmie, którego nie przytoczę, ale jak w tym powiedzeniu stwierdzę - wcześniej piraciłem, jak inni. Piraciłem, piraciłem, aż wciągnąłem się i teraz daję wydawcom godziwy przychód. Oczywiście czatuję na promocje, ale czasami jestem niecierpliwy i kupuję po cenie nowości.
Kiedyś robiłem w informatyce. Przez krótki czas sprzedawałem nawet AutoCAD-a (taki program do komputerowego wspomagania konstrukcji, obecnie kombajn do wszystkiego). Było to w czasach, kiedy AutoCAD nie potrzebował gigabajta do instalacji. Wciągnąłem się ćwicząc na PIRACKIEJ kopii, którą sprzedawca komputera dodał jako bonus do zakupu (obok kupy innych programów - do zapełnienia dysku). Kiedy Autodesk (właściciel AutoCAD-a) otworzył przedstawicielstwo w Polsce ruszyła kampania antypiracka, zarzuty kradzieży itp., ale na jednym ze spotkań twórców oprogramowania szef przedstawicielstwa firmy zaprezentował aplikację ("ja też byłem programistą, a co...") wyraźnie zaprojektowaną do wersji, która nigdy nie była oficjalnie rozpowszechniana w Polsce. Taka mała dykteryjka na temat wpływu piractwa na napędzanie legalnej sprzedaży.
Jeśli ktoś nie zrozumiał, to podkreślam - nie pochwalam piractwa i nie stosuję. Nigdy nie wystawiałem żadnych książek, ale trochę kiedyś ściągałem - czas przeszły dokonany. Jeśli ktoś jest bez winy niech rzuci kamieniem.
Od kilku lat nie splamiłem się ściągnięciem pirackiego e-booka, bo legalnych mam tyle, że nie wyrabiam z czytaniem. W związku z przesiadką na format elektroniczny (wbrew pozorom 70-letniemu dziadowi łatwiej czytać elektrony niż papier) niektóre tytuły mam w obu wersjach: papier plus elektrony.
No dobrze - od kilku lat... A co wcześniej? Jest takie powiedzenie o onanizmie,...
Przypomnę starą kampanię antypiracką:
Przypomnę starą kampanię antypiracką:
Jasne, ale... markową odzież, torebki, etc, też się podrabia. Nie wspomnę o perfumach. I oczywiście jest to naganny proceder, a ludzi, którzy kupują podróbki, uzasadniając to tym, że na oryginał ich nie stać, i że to jest ok, jest multum...
Jasne, ale... markową odzież, torebki, etc, też się podrabia. Nie wspomnę o perfumach. I oczywiście jest to naganny proceder, a ludzi, którzy kupują podróbki, uzasadniając to tym, że na oryginał ich nie stać, i że to jest ok, jest multum...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Asymon
Z tego co kojarzę, przygotowanie e-booka przez profesjonalną firmę na podstawie materiałów dostarczonych przez wydawcę to paręset złotych za jeden tytuł.
Czyli kwota kompletnie pomijalna jesli rozmawiamy o nakładzie powyżej kilkuset egzemplarzy.
A list kosztów które odchodzą jest dosyć długa.
&
@Asymon
Z tego co kojarzę, przygotowanie e-booka przez profesjonalną firmę na podstawie materiałów dostarczonych przez wydawcę to paręset złotych za jeden tytuł.
Czyli kwota kompletnie pomijalna jesli rozmawiamy o nakładzie powyżej kilkuset egzemplarzy.
A list kosztów które odchodzą jest dosyć długa.
&
A jaki jest procentowy udział ebooków w naszym rynku książki? Dlaczego eBooki kosztują tyle co papierowe książki? I wreszcie (poruszany już tutaj problem) skąd ta pewność, że jak ktoś by nie ściągnął, to na pewno kupił? Ja pierdzielę cały czas wałkujemy te same abstrakcyjne problemy, a tak naprawdę to dystrybutorzy, a nie piraci są największym rakiem rynku książek.
A jaki jest procentowy udział ebooków w naszym rynku książki? Dlaczego eBooki kosztują tyle co papierowe książki? I wreszcie (poruszany już tutaj problem) skąd ta pewność, że jak ktoś by nie ściągnął, to na pewno kupił? Ja pierdzielę cały czas wałkujemy te same abstrakcyjne problemy, a tak naprawdę to dystrybutorzy, a nie piraci są największym rakiem rynku książek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ze strony Stowarzyszenia:
Gdy kupujesz e-book czy audiobook, nabywasz prawo do jego przeczytania czy wysłuchania, a nie fizyczny egzemplarz,
Ciekawe, dlaczego prawo do czytania (e-book) jest niekiedy droższe od fizycznego egzemplarza.
A strona Stowarzyszenia niby promuje legalne źródła, ale nie odsyła do żadnych serwisów (wolnelektury, wikiźródła itp), w których można legalnie pobrać darmowe e-booki.
Ze strony Stowarzyszenia:
Gdy kupujesz e-book czy audiobook, nabywasz prawo do jego przeczytania czy wysłuchania, a nie fizyczny egzemplarz,
Ciekawe, dlaczego prawo do czytania (e-book) jest niekiedy droższe od fizycznego egzemplarza.
A strona Stowarzyszenia niby promuje legalne źródła, ale nie odsyła do żadnych serwisów (wolnelektury, wikiźródła itp), w których można...
Dokładnie tak, książkę papierową nabywamy na własność i możemy ją nawet legalnie sprzedać. Odpowiednikiem prawa do przeczytania e-booka jest wypożyczenie książki z biblioteki (darmowe). Wiec trafna uwaga co do ceny e-booków, która powinna być ułamkiem ceny książki papierowej (powstaje i tak z materiałów do powstania książki papierowej - skład, okładka, ew. opracowanie graficzne, nie wymaga składowania w hurtowni, przewozu ani opakowania, nie ma kosztu papieru ani farby). A tak niestety nie jest.
Dokładnie tak, książkę papierową nabywamy na własność i możemy ją nawet legalnie sprzedać. Odpowiednikiem prawa do przeczytania e-booka jest wypożyczenie książki z biblioteki (darmowe). Wiec trafna uwaga co do ceny e-booków, która powinna być ułamkiem ceny książki papierowej (powstaje i tak z materiałów do powstania książki papierowej - skład, okładka, ew. opracowanie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Fakt faktem, jak byłem uczniem i studentem, ściągałem z Internetu materiały (głównie filmy), przez co praktycznie w ogóle teraz ich nie oglądam (ileż można), książki zdarzyło mi też się pościągać a ich w ogóle nie czytałem (bynajmniej w 98%)za to teraz nałogowo czytam książki i codziennie słucham audiobooków (z legalnych źródeł).
Fakt faktem młodzi mają mnóstwo czasu (mogą się bawić w szukanie po warezach tytułów) za to z gotówką u nich krucho - w dorosłym wieku jest na odwrót (szanujesz czas i wolisz zapłacić).
Jaki morał?
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem bynajmniej jeśli chodzi o młodych, należy edukować i oferować legalne alternatywy i utrudniać robotę "dostarczycielą treści"- gdy będą zarabiać kupią jeśli posiadają krzty szacunku dla pracy innych ale przed wszystkim szanują swój czas.
Choć znam takiego gagatka który przyznał się, że potrafi odłożyć dla mnie bajońską sumę 20k PN/ rok a piraci - a ja jako rencista korzystam z abonamentów i aby zaoszczędzić kupuję od kilku miesięcy jedną książkę fizyczną miesięcznie. (dodam, że czytam nawet ponad 100 tytułów rocznie).
Czyli:
edukacja, oferowanie dobrej cenowo bogatej alternatywy/ alternatyw, prewencja.
Rozumiem też, że ból jest o te 25% (a nie o 5%) - tak młodzi czytają najintensywniej a najstarsi najmniej.
Ps.: I sam ja z pirata zostałem autorem, choć diametralnie zmieniłem rozkład sił (z filmów/ gier na książki).
Ps2.: wprowadzić zakaz na "posiadanie z nielegalnego źródła i ściąganie" książek to pewien procent ubędzie.
Ale tak jak z filmami gdy torrenty zakazane to było chomikuj, gdy problemy z chomikuj to powstało Kodi gdy unia zabroniła ściągać nielegalne wideo, ludzie kupują VPN.
Inny poruszany tu problem - dostępność tytułów. Kolega oglądając YouTube natrafił na recenzenta filmowego który mówi "Na Netflix nie ma wszystkiego, dlatego wykupił wszystkie pozostałe platformy (HBO Max, Disney Plus, Amazon Prime itp) a i tak wszystkiego nie ma co by chciał. Dlatego zażartował, że chyba zostają torrenty"
To jest odwieczna walka z wiatrakami albo robalami, czyli trzeba tępić ale dzieciak po prostu musi ten raz mieć te wszy - czyli każdy przez to przechodzi.
Byle tylko piractwo nie stało się standardem. Dlatego popieram akcje ale zupełnie nie strącam na dno piekła młodych bo z zapalonego konsumenta darmowych treści istnieje duża szansa, że wyrośnie klient który już jest uzależniony od konsumowania kultury i w przyszłości zacznie kupować a i może zostanie autorem i książkę o tym napisze?
Tępić, edukować, oferować opłacalne alternatywy - każda ze stron ma swoje racje które się wręcz krzyżują w dłuższej perspektywie i wychodzą na plus właścicielom praw autorskich - jak to się mówi trawnik ma być przycięty ;)
Pozdrawiam!
Fakt faktem, jak byłem uczniem i studentem, ściągałem z Internetu materiały (głównie filmy), przez co praktycznie w ogóle teraz ich nie oglądam (ileż można), książki zdarzyło mi też się pościągać a ich w ogóle nie czytałem (bynajmniej w 98%)za to teraz nałogowo czytam książki i codziennie słucham audiobooków (z legalnych źródeł).
Fakt faktem młodzi mają mnóstwo czasu (mogą...
Jak mogę, to kupuję. Kupuję bardzo dużo. Wymienione wydawnictwa powinny postawić mi pomnik. Zauważyłem jednak, że jeśli się ma nieco odmienne od mainstreamu upodobania i szuka się literatury spoza kręgu anglosaskiego, niemieckiego lub słowiańskiego, to po prostu wielu starszych książek nie da się znaleźć inaczej, niż na jakimś nielegalnie udostępnianym pdf-ie. Ostatnio czytałem tak Primo Leviego. Dostępny był wyłącznie w antykwariatach w cenie, za którą kupuję Lema w pierwszych wydaniach.
Inna sprawa to dostępność książek elektronicznych. Wielu książek nie chcę posiadać fizycznie: bo nie mam miejsca, bo są brzydkie, bo mam je już w innym języku. Nie mieszkam w Polsce, więc ich nie wypożyczę. Mamy XXI wiek, a wielu wydawców, często duże marki, nie ogarnia jeszcze ebooków. Mam więc do wyboru czytać nieco wolniej po niemiecku, albo sprawdzić, czy przez pomyłkę ktoś nie wrzucił do netu jakiegoś pdf-a.
Jak mogę, to kupuję. Kupuję bardzo dużo. Wymienione wydawnictwa powinny postawić mi pomnik. Zauważyłem jednak, że jeśli się ma nieco odmienne od mainstreamu upodobania i szuka się literatury spoza kręgu anglosaskiego, niemieckiego lub słowiańskiego, to po prostu wielu starszych książek nie da się znaleźć inaczej, niż na jakimś nielegalnie udostępnianym pdf-ie. Ostatnio...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja kataloguję sobie zakupy e-booków i widzę, że w ostatnim roku kupiłem spoooro mniej (mniej niż połowę tego co w latach poprzednich). Związane jest to z drastycznym wzrostem cen papieru - logiczne że e-booki też podrożały. Czy nie?
Czytam zapasy (spore), ostatnio też przeprosiłem się z bibliotekami, na szczęście mam dobrze zaoparzone. Czasem coś kupię, nie pobieram z "nieoficjalnych" źródeł.
Ja kataloguję sobie zakupy e-booków i widzę, że w ostatnim roku kupiłem spoooro mniej (mniej niż połowę tego co w latach poprzednich). Związane jest to z drastycznym wzrostem cen papieru - logiczne że e-booki też podrożały. Czy nie?
Czytam zapasy (spore), ostatnio też przeprosiłem się z bibliotekami, na szczęście mam dobrze zaoparzone. Czasem coś kupię, nie pobieram z...
Oczywiście, że to logiczne, że drastyczne wzrosty cen papieru podniosły i cenę ebuków.
To jest tak bardzo logiczne, że nie mam pojęcia jak ktokolwiek logicznie myślący mógłby pomyśleć, że to nielogiczne.
Kisnę po prostu.
&
Oczywiście, że to logiczne, że drastyczne wzrosty cen papieru podniosły i cenę ebuków.
To jest tak bardzo logiczne, że nie mam pojęcia jak ktokolwiek logicznie myślący mógłby pomyśleć, że to nielogiczne.
Kisnę po prostu.
&
MNIEJ debiutów? W stosunku do jakiego okresu? Właśnie rynek jest zalewany ciągle nowymi nazwiskami, porzuciłam bycie nie bieżąco z kryminałami, bo to już osiagnęło rozmiary nie do ogarnięcia.
MNIEJ debiutów? W stosunku do jakiego okresu? Właśnie rynek jest zalewany ciągle nowymi nazwiskami, porzuciłam bycie nie bieżąco z kryminałami, bo to już osiagnęło rozmiary nie do ogarnięcia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamzgadzam się. ilość wydawanych książek jest absurdalna. oczywiście fajnie, że jest wybór, ale to się robi nie do przeczytania, nawet jak ktoś czyta bardzo dużo
zgadzam się. ilość wydawanych książek jest absurdalna. oczywiście fajnie, że jest wybór, ale to się robi nie do przeczytania, nawet jak ktoś czyta bardzo dużo
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSpotify dla ebooków !
Spotify dla ebooków !
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Legimi i Scribd.
&
Legimi i Scribd.
&
a Legimi to co?
a Legimi to co?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlaczego kłamiecie? W polskim prawie pobierane ebooków nie jest nielegalne. Nie ma takiego przestępstwa i tyle w temacie.
Dlaczego kłamiecie? W polskim prawie pobierane ebooków nie jest nielegalne. Nie ma takiego przestępstwa i tyle w temacie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrawda! Nielegalne jest udostępnianie, a nie pobieranie.
Prawda! Nielegalne jest udostępnianie, a nie pobieranie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
