William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze

Okładka książki William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze autorstwa William Shakespeare
William Shakespeare Wydawnictwo: Wydawnictwo MG klasyka
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Data wydania:
2014-11-05
Data 1. wyd. pol.:
2014-11-05
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377792605
Tłumacz:
Józef Paszkowski, Leon Ulrich
Utwory Williama Szekspira to klasyka nad klasyką

Genialny twórca opisał wszelkie możliwe emocje i stany duszy ludzkiej. Miłość i nienawiść. Radość i gniew. Pożądanie władzy i pożądanie drugiego człowieka. Młodość, dojrzałość, śmierć. Cierpienie i zmienność losu.

I choć w tym roku mija 450 lat od jego narodzin (23 kwietnia 1564 r.), utwory Szekspira nic a nic nie straciły na aktualności, ponieważ natura ludzka jest niezmienna.

Proponujemy Państwu wybór cytatów ze sztuk Williama Szekspira ozdobiony ilustracjami Daniela Chodowieckiego oraz Samuela Pufendorfa.
Średnia ocen
8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze



1539 331

Oceny książki William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze

Średnia ocen
8,5 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
971
331

Na półkach: ,

https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2016/10/32-dorota-malinowska-grupinska-william.html

Odkąd tylko zobaczyłam książkę "William Szekspir. Cytaty wybrane" na czyimś blogu, zapragnęłam ją mieć. Moje pragnienie spełniło się bardzo szybko, bo przy najbliższym zamówieniu dołożyłam książkę do koszyka.

Ta pozycja to zbiór wybranych cytatów z różnych dzieł Williama Szekspira. Wyboru dokonała Dorota Malinowska - Grupińska - tłumaczka, redaktorka i wydawca. Czy wyselekcjonowała odpowiednie wersy?

Na pierwszy rzut oka pozycja ta bardzo mnie ucieszyła, jednak zawiodłam się dość prędko. Sądziłam, że zostaną przytoczone fragmenty z większej puli dzieł tego wybitnego dramaturga. Niestety, na tym polu się zawiodłam. "Hamlet", "Juliusz Cezar", "Makbet", "Romeo i Julia", "Poskromienie złośnicy", "Jak wam się podoba", "Wiele hałasu o nic", "Król Lear", "Otello", "Ryszard II", "Sen nocy letniej" - to utwory, z których zostały zaczerpnięte cytaty. Przypuszczałam, że wśród nich znajdą się mniej sztampowe tytuły, a nawet takie zapomniane. Nie powiem, zasób dzieł jest spory, ale można było sięgnąć po więcej.

Co do samych cytatów - tutaj jestem odrobinę rozdarta. Pojawiło się mnóstwo perełek, które nie są aż tak znane... Jednak te bardzo popularne zostały kolejny raz powielone. Co ciekawe, obyło się bez tych najbardziej znanych i cenionych, więc te rozpowszechnione można było sobie darować. Najbardziej irytowało mnie to, że cytaty się powtarzały. Na taką ilość wybitnych słów Szekspira jest to po prostu niewskazane. Spokojnie i bez przeszkód dało się poszukać odpowiednich fragmentów do zagadnień, bo właśnie w ten sposób zaprezentowane są przytaczane cytaty, co jest ciekawsze od podziału na utwory. Stworzono więc kilka tematów, pod które podpięte są odpowiednie wersy szekspirowskie. Jakie? Na przykład: pieniądze, władza, miłość, mądrość, los, kobiety, życie, zdrada, śmierć.

Największym atutem książki są ilustracje. Są po prostu przepiękne, co czyni wydanie gratką dla kolekcjonerów (tym bardziej, że jest w twardej okładce). Szkoda, że ilustracje rozpoczynające nowy temat, pojawiają się też później na kolejnych stronach. Przymykam jednak na to oko, ponieważ raz zdjęcie jest niewielkie, a później zajmuje zdecydowanie więcej miejsca.

Co się dotyczy jeszcze wydania - oprawa graficzna jest skromna, ale estetyczna. Ot, raz na jakiś czas szara strona z białym tekstem. Cytaty też są rozłożone przestrzennie, dzięki czemu panuje ład i porządek. Często w danej grupie tematycznej cytaty z różnych dzieł są przeplatane, lecz nie zawsze.

Słowem podsumowania, polecam tę pozycję nie tylko miłośnikom sztuk Szekspira. Książka może się przydać również osobom, które potrzebują szybkiej ściągawki z różnych maksym - na przykład osoby piszące listy. Ale pozycję rekomenduje wszystkim, chociażby po to, aby mieć na półce i móc ją raz na jakiś czas przejrzeć.

https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2016/10/32-dorota-malinowska-grupinska-william.html

Odkąd tylko zobaczyłam książkę "William Szekspir. Cytaty wybrane" na czyimś blogu, zapragnęłam ją mieć. Moje pragnienie spełniło się bardzo szybko, bo przy najbliższym zamówieniu dołożyłam książkę do koszyka.

Ta pozycja to zbiór wybranych cytatów z różnych dzieł Williama...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

147 użytkowników ma tytuł William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze na półkach głównych
  • 84
  • 61
  • 2
42 użytkowników ma tytuł William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze na półkach dodatkowych
  • 25
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze

Inne książki autora

William Shakespeare
William Shakespeare
Angielski poeta, dramaturg, aktor. Powszechnie uważany za jednego z najwybitniejszych pisarzy literatury angielskiej oraz reformatorów teatru. Uznaje się go za poetę narodowego Anglii. Sztuki Szekspira zostały przetłumaczone na wszystkie najważniejsze języki nowożytne. Prace tego autora miały ogromny wpływ zarówno na teatr w jego czasach, jak i ten współczesny. Dzieła Shakespeare’a stanowią nie tylko najwybitniejsze przykłady zachodniej literatury, dzięki nim rozwinął się także teatr elżbietański, poprzez zwiększenie wymagań co do tego, co można pokazać za pomocą postaci, scenariusza lub fabuły. Jego twórczość pozwoliła, żeby sztuki teatralne zostały docenione przez intelektualistów, zadowalając jednocześnie tych, którzy szukają zwykłej rozrywki. Teatr w okresie, w którym poeta przybył do Londynu, ulegał licznym zmianom. We wczesnych latach jego pobytu najpopularniejsze były sztuki moralizatorskie, wspierane przez Tudorów. Postaci tam występujące, które były personifikacją atrybutów moralnych, jak i sama fabuła były mało realistyczne; ukazywały wyższość dobra nad złem poprzez farsę i slapstick. Jednocześnie na uniwersytetach inscenizowano dramaty rzymskie, głównie po łacinie. Ich styl był bardzo formalny, przedkładano długie monologi i statyczność postaci nad dynamiczną akcję. Pod koniec XVI wieku pisarze tacy jak Christopher Marlowe zaczęli zmieniać teatr. Odeszli od tradycyjnych koncepcji na rzecz sekularyzacji przedstawień. Ich dzieła łączyły w sobie poetycki styl i filozoficzne odniesienia uniwersyteckich autorów z łatwą przyswajalnością, znaną z utworów moralizatorskich. Jednocześnie były mniej dwuznaczne, rzadziej wykorzystywano alegorię. Inspirowany tym stylem, Shakespeare wyniósł go na nowy poziom. Wiersz Dzieła Shakespeare’a są w przeważającej części napisane wierszem, choć stosował on również prozę. W swoich dramatach wykorzystywał przede wszystkim wiersz biały, czyli nierymowany pentametr jambiczny, to znaczy sylabotoniczny dziesięciozgłoskowiec, w którym akcenty padają na parzyste sylaby wersu. Natomiast poematy napisał Shakespeare przy użyciu kunsztownych strof, sekstyny, użytej w opowieści o Wenus i Adonisie, i strofy królewskiej, czyli rhyme royal, spożytkowanej w historii Lukrecji i w Skardze zakochanej. Sonety Shakespeare rymował abab cdcd efef gg. Ten układ współbrzmień do dziś nazywa się szekspirowskim. Shakespeare instrumentował swoje utwory nie tylko rymem, ale także aliteracją. Przykładu aliteracji dostarcza tytuł Love’s Labour’s Lost. Stosował też grę słów, czyli pun. Wpływ Szekspira na literaturę polską Dzieła Szekspira, zostały odkryte przez pisarzy epoki romantyzmu, miały duży wpływ także na Polaków. Juliusz Słowacki w swoich dziełach często odwołuje się do jego utworów. W Kordianie (1834) można odnaleźć odniesienia do kryzysu moralnego głównego bohatera (Hamlet), pojawiają się też siły nadprzyrodzone (Makbet). W Balladynie (1839) odnaleźć można wiele nawiązań do „Snu nocy letniej” – jak postaci Goplany i Tytanii czy Puka, na którym wzorowany jest Skierka. Inne dramaty, jak na przykład Maria Stuart (1832), także odnoszą się do dzieł Shakespeare’a. O swojej fascynacji pisał także w 1834 w liście do matki. Do jego twórczości odwołuje się także Adam Mickiewicz, który cytuje fragment tekstu jednego z jego utworów (Methinks, I see... where? – In my mind’s eyes) w balladzie Romantyczność (1822).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze przeczytali również

Henryk VIII William Shakespeare
Henryk VIII
William Shakespeare
Kardynał Wolsey dostał się do wysokiej pozycji i potrafi wpływać na decyzje króla. Doprowadza do śmierci Buckighama i knuje przeciwko królowej. Henryk prawdopodobnie znudził się Katarzyną i wolał młodszą Annę Bullen. Dlatego chciał się rozwieść z Katarzyną, a nie z powodu, że była ona kiedyś żoną jego brata. Kiedy Katarzyna jest już po rozwodzie, towarzyszą jej Patience i Griffith. To są postacie symboliczne zapewne. Wielokrotnie powtarza się w wypowiedziach różnych osób słowo "cierpliwość". Patience, jako towarzyszka Katarzyny, oznacza, że ona znosi swoje cierpienie z cierpliwością. Griffith możliwe, że pochodzi od słowa "grief" (żałość), chociaż nie wiem czy to nie jest już nadinterpretacja. Katarzyna mówi: "Zbliż się, Pacyjencjo, posadź mię niżej. Wnet się trud twój skończy." W polskim tłumaczeniu "Pacyjencja" traci swoje pierwotne znaczenie. Dosłownie mogłoby to być tak przetłumaczone: "Cierpliwości, bądź przy mnie wciąż, posadź mię niżej: [tu może metaforycznie chodzi o pokorę?] już nie będę cię długo trudzić." Najlepsze fragmenty to ostatnia wypowiedź Wolseya i błogosławieństwo Cranmera dla Elżbiety. W wypowiedzi Cranmera jest wiele biblijnych odniesień, np. porównanie Elżbiety do bogatej królowej Saby, która rozmawiała z królem Salomonem, a następca Elżbiety został porównany do cedrów górskich (cedry Libanu to motyw wielokrotnie pojawiający się w Biblii). Cranmer także zapowiedział o Elżbiecie, że będzie ona uwielbiana i będzie wzbudzać strach.
Agnes-Anna - awatar Agnes-Anna
oceniła na 7 5 lat temu
Niedokończone opowieści Charlotte Brontë
Niedokończone opowieści
Charlotte Brontë
Charlotte Bronte to autorka kultowej powieści, wpisującej się w kanony lireratury, ,,Jane Eyre". Jej życiorys zawiera wiele znaków zapytania. Czy inne powieści, przypisywane pozostałym siostrom Bronte, to także jej dzieło? Literaturoznawcy nie umieją jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jedno jest pewne, oprócz ,,Jane Eyre", ,,Shirley" oraz ,,Vilette" Charlotte Bronte pozostawiła cztery zaledwie rozpoczęte opowieści i to one właśnie wchodzą w zbiór tego niewielkiego tomiku. ,,Ashworth", ,,Emma", ,,Państwo Moore" oraz ,,Historia Williego Ellina" to zaledwie początki historii. Dwa - trzy początkowe rozdziały, zaledwie dające pobieżne zapoznanie się z bohaterami i bardzo ogólnikowo budujące tło dla akcji. Ledwie można wyczuć, co będzie głównym wątkiem gdy opowieści urywają się, porzucone z braku pomysłu lub odłożone do późniejszego dokończenia. Co kierowało autorką, że odłożyła je na bok i nigdy do nich nie wróciła? Chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi na te pytania. Mówi się, że powinno się przeczytać około trzydziestu stron książki by rozpoznać, czy historia jest warta dalszej lektury czy bez żalu można odłożyć na bok. Zalążki opowieści nakreślone przez Charlotte Bronte z pewnością są tymi, które, gdyby powstały, koniecznie trzeba było kontynuować. Już w pierwszych zdaniach widać kunszt autorki, dokładne budowanie fundamentów psychologicznych postaci, na których można wykreować zapadającą w pamięć opowieść oraz skomplikowanych, nie jednoznacznych, wyrazistych bohaterów. Nawet w tak krótkich fragmentach, widać siłę pióra Bronte. Dokładnie opisuje świat jaki znała - jego zasady, obłudę, groteskowość i fasadowość obowiązujących zasad. Jest to z pewnością ogromna strata dla całej literatury światowej, że opowieści te nigdy nie zostały dokończone i nie mogą w pełnej krasie zachwycać swoim rozmachem i pięknem.
deana - awatar deana
oceniła na 7 5 lat temu
Tartuffe. Don Juan. Mizantrop  Molier
Tartuffe. Don Juan. Mizantrop
Molier
Jedyny tytuł, nadany Molierowi w akcie zgonu, brzmi: „tapicer i pokojowiec Jego Królewskiej Mości„. Za życia pisano o nim, że jest diabłem przebranym w ludzką skórę, godnym stosu. Jego sztuki nie tylko odpowiadały nastrojom epoki, widać w nich naznaczenie piętnem ciągłej walki, nie tylko z ówczesną cenzurą – każdy utwór Moliera spotkał się z gwałtowną i niewybredną krytyką ze strony ”świętoszków”. Zatem kim był? Z jakich powodów wciąż żyje i ma się całkiem dobrze? 24 października 1658 Molier, wraz ze swą trupą (gra główną rolę), pierwszy raz występuje przed szykującym się do objęcia władzy, dwudziestoletnim Ludwikiem XIV. Jean Baptiste Poquelin, bo tak właśnie brzmi nazwisko Moliera – zmienił je, aby nie przynieść hańby rodzinie, wszak porzucił studia prawnicze na rzecz teatru – ma 36 lat. Kipi energią, czuje, że jego moment nadchodzi, a prowincja, z której przybył, zdecydowanie nie jest dla Moliera spełnieniem marzeń. Artysta, podczas przedstawienia, pozwala sobie wysunąć się na przód sceny i prosić króla o przyzwolenie na odegranie farsy. Młody władca natomiast rozgląda się za ludźmi, którzy pomogliby mu w spełnieniu jego zamiarów. W ten nieco symboliczny sposób rozpoczyna się pełna sukcesów i wybojów droga artystyczna Moliera. Droga, która do dzisiaj nie znalazła swojego kresu; jego dzieła chcemy wciąż oglądać, podobnie jak czytać nowe przekłady, ukazujące, iż zaiste – Molier był dla komedii tym, czym Shakespeare dla tragedii. „Od pierwszej chwili zadzierzgnęła się między Molierem a Ludwikiem XIV – między wędrownym aktorem a najdumniejszym z monarchów – dziwna nić sympatii. Możnaby rzec, iż ci dwaj nowożytni ludzie, otoczeni przeżytkami wczorajszego dnia, które mieli obaj usunąć i przetworzyć na nowe formy, jak gdyby zrozumieli się”. Rzeczywiście, gdyby nie wsparcie króla, przeciwnicy Moliera spaliliby go na stosie. Nie ograniczali się bowiem wyłącznie do „konwencjonalnych”, literackich środków walki (chociażby obraźliwych pamfletów) – ingerowali także, dość mocno, w prywatne życie pisarza… Co skłoniło oponentów Moliera do wypowiedzenia mu tak krwawej wojny? W 1661 r. Ludwik XIV, po śmierci kardynała Mazarina, obejmuje faktyczną władzę w państwie. Obyczaje Francuzów skręcają coraz bardziej w stronę libertynizmu. Mężczyźni mają posiąść, kobiety natomiast – uwieść. Małżeństwo staje się przestarzałą instytucją; zawiera się je jedynie dla korzyści finansowych. Kwitnie nepotyzm. Ludwik XIV odwołuje edykt nantejski, zrównujący w prawach katolików i innowierców – duża grupa hugenotów emigruje z Francji. Wersal słynie z wielkich uczt, król bardziej skupiony jest na sprawach własnego żołądka, niż na sprawach państwowych. To z jednej, z drugiej strony natomiast występuje fałszywa, podwójna moralność, obłudna religijność i „świętoszkowatość”. A warto dodać, że sprawy religii obchodzą wtedy wszystkich – nie tak dawne wojny religijne, wspomniane odwołanie edyktu nantejskiego, wszak toczy się walka o rząd dusz! Obłuda, według Boya, żre ówczesne społeczeństwo jak rak. Król chce przekształcić społeczeństwo – darzył Kościół bardzo dużym szacunkiem, był też jednak dobrym obserwatorem – jednak sam do najświętszych nie należy. W głowie Moliera rodzi się pomysł napisania Tartuffe’a – sztuki, która napiętnuje właśnie źle rozumianą duchowość i dwulicową religijność, religijność wykorzystywaną wyłącznie do realizacji swoich celów. Arcybiskup paryski zsyła klątwę na każdego, kto w jego diecezji słucha utworu. Przeciwnicy Moliera grożą, że spalą dzieło wraz z autorem na stosie. Jeśli dodać do tego, że najprawdopodobniej pierwowzorem tytułowego bohatera był sam Ludwik XIV, robi się jeszcze ciekawiej. Ludwik XIV słynął z codziennego uczestnictwa we mszy – „nawet kiedyś powiedział, że kogo nie widzi, tego nie ma”. Umiejętnie włożony w mrowisko kij skutkuje zakazem wystawiania sztuki na scenie przez dwa lata (według Boya; według innych źródeł – pięć). Odgrywana jest za to z lubością po domach prywatnych. Powiadano, że w pewnym momencie nie było wieczoru w jednym ze znanych paryskich domów, by nie została tam wystawiona sztuka Moliera. Sztuka swego czasu wywołała olbrzymi skandal, zresztą – pozostaje skandaliczna do dziś, chociaż dzisiaj nieco inaczej ją czytamy. Oddam jeszcze głos Boyowi-Żeleńskiemu: „Komedia Tartuffe jest bezwarunkowo szczytem geniuszu Moliera, zarazem jednym z najśmielszych czynów artystycznych, jakie ludzkość wydała. Dość powiedzieć, że dziś, w naszej wolnomyślnej epoce, gdyby ktoś napisał tę sztukę na nowo, byłaby nie do wystawienia: żadna cenzura nie puściłaby jej na scenę”. Rzeczywiście, w naszych czasach siła dzieła jest mniejsza. Ale nadal chętnie się je tłumaczy (ostatnio Radziwiłowicz) i wystawia. Radziwiłowicz nadał frazie Moliera nowego wyrazu – jako że jest aktorem, traktuje tekst ściśle z wymaganiami sceny. Francuski dramaturg zyskuje zupełnie nową głębię, Radziwiłowicz silniej niż Boy uwypukla aspekt uniwersalny, dzięki czemu dzieło Moliera może funkcjonować w oderwaniu od swojej epoki. Wróćmy jednak do Francji, króla i artysty. Przede wszystkim – Don Juan Moliera nie jest „kiczowatą i odpustową opowiastką”. I nie jest zwykłą opowieścią o grzechu i odkupieniu, jakich pełno, bowiem u Moliera nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy bohater ulega zmianie, czy nie. „Zarazem Molier kładzie palce na drugą ranę wieku. Wiek XVII, tak przesiąknięty kwestią religijną, przedstawia dwa krańcowe negatywy prawdziwej religii: jeden to obłuda religijna, drugi to libertynizm, ateizm”. Z jednej strony prawdziwie bluźnierczy ateizm, z drugiej – niemal pogaństwo. I w ten splot znów wkracza Molier, kolejny raz wywołując skandal. Autor Tartuffe’a, mimo uzyskania przywileju na druk, dzieła nie wydrukował nigdy. Sztuka była jeszcze bardziej kontrowersyjna od Tartuffe’a. Zagrano piętnaście przedstawień. Barbier d’Acourt, jeden z krytyków dzieła, przypominał wówczas, że już Oktawian August skazywał błaznów na śmierć, a Teodozjusz autorów podobnych Molierowi rzucał lwom na pożarcie. Książę Conti, dawny protektor Moliera, grzmiał, że Don Juan jest dosłownym wykładem ateizmu. Paryska „złota młodzież”, grono lekarskie – to tylko wąska lista tych, którym naraził się Molier Don Juanem. Król jednak okazał się litościwy i wziął trupę Moliera pod swoją opiekę. Prawdopodobnie wyłącznie interwencja królewska uchroniła autora przed linczem. Zaczęło się psuć również zdrowie Moliera, coraz bardziej przygniatanego krytyką. Zmuszano go również coraz intensywniej do milczenia. „Doniosłość, śmiałość i celność tej satyry społecznej, jej spojrzenie, wyprzedzające o tyle swoją epokę, rewolucyjne niemal, wszystko to pozwala przypuszczać, że Molier wieleby może osiągnął jeszcze na tej drodze”. Główny bohater do tej pory przedstawiany był jako ponurak bez poczucia humoru, takim zostawił go Boy-Żeleński. A tak naprawdę, dzięki Radziwiłowiczowi, ironiczny dystans do wyrządzanego samego bohatera do wyrządzanego przez niego zła, budzi w czytelniku dwa uczucia – litość i niechęć. Skreślamy Don Juana, ale w jakiś sposób mu współczujemy. Może również taki był zamiar Moliera. Napiętnować wypaczenia moralne śmiechem i łzami. Tytułowy mizantrop – czyli Alcest – cierpi na przypadłość niezbyt dobrze postrzeganą we Francji Ludwika XIV: mówi prawdę prosto w oczy, jest do bólu szczery. I znów, z jednej strony wzbudza niechęć (przecież gardzimy nim, nie umie rozmawiać, nie zna form towarzyskich, to weneryk), a z drugiej litość (jeśli Molier niemal wszystko, co widział dookoła siebie, przetwarzał w swoich sztukach, to jak to świadczy o dworze Ludwika XIV…). „Mizantrop jest obok Tartuffe’a szczytem twórczości Moliera (…) Jest w teatrze Moliera tym, czym Hamlet w teatrze Szekspira”. Z kolei Tomasz Łubieński twierdzi, iż sztuka jest wręcz banalna w swojej goryczy. Czego by o tym dziele nie mówić – z pewnością jest to najbardziej osobista ze wszystkich sztuk Moliera. Lata niewybrednej krytyki pozostawiły w nim nieusuwalny osad goryczy, którego żadne pieniądze i żaden mecenat nie mogły wyrzucić. Molier w późnym okresie swojej twórczości powie wprost – prawda nie istnieje, została przykryta przez konwenanse, formy towarzyskie i najzwyklejszą obłudę. Schował się pod postacią Alcesta i z tej pozycji rozgromił literacko swoich przeciwników. Również stosunki małżeńskie Moliera znalazły odzwierciedlenie w Mizantropie. Molier zdawał sobie sprawę z miłostek swojej żony, Armandy, jednak pozostawał pod wpływem jej uroku i wszystko przebaczał. A należy wspomnieć także, że Armanda, krótko po pojawieniu się wraz z Molierem w Paryżu, zyskała gęsty wianuszek wielbicieli. Kiedy wystawiano Mizantropa, stosunki między nimi były na tyle złe, że rozmawiali ze sobą wyłącznie na scenie (on grał Alcesta, ona – Celimenę). Nie zapominajmy też, że dręczy go „choroba piersiowa”. Bywało, że pił wyłącznie mleko, a teatr zamykał na dwa miesiące. Dochodziły do tego rozstroje nerwowe, wywołane ogniem krytyki. Mizantrop był dla współczesnej publiczności dziełem zbyt śmiałym, zbyt odbiegającym od panujących pojęć o teatrze. Niektórzy – jak Boileau – zrozumieli, czym jest to dzieło; ogółowi brakło w nim tego szerokiego śmiechu, do którego Molier przyzwyczaił słuchaczy”. Stało się niestety to, co bardzo często się dzieje, kiedy pisze się o autorze piętnującym złe cechy swojej epoki – moralizatorstwo. Pomimo wszystko, nie postrzegajmy Moliera jako straszliwego ponuraka, który krążył po paryskich ulicach w poszukiwaniu zgnilizny moralnej, którą mógłby wyśmiać. Według nielicznych relacji był człowiekiem bardzo ciepłym, pełnym zgryźliwego, acz nikomu nie szkodzącego poczucia humoru. Nie był – nie jest i nie będzie – pomnikowy; ot, zwyczajny człowiek, kronikarz swojej epoki. Nie pozostało po nim niemal nic. „Nie posiadamy ani jednego świstka jego ręki, ani jednego listu. Rękopisy jego utworów nie istnieją. Wszelkich dokumentów bezpośrednich brak”. Autor Świętoszka zmarł na scenie. Tylko interwencja monarchy – po trzydniowych ponoć negocjacjach – pozwoliła na pogrzeb. Sam król natomiast „raczył objawić wzruszenie”. Niezmiernie trudno odpowiedzieć na pytanie – kim był. Po trosze duchem swojej epoki, niespokojnym, skorym do wprowadzania zmian, z wielką ideą krytyki i przemiany społeczeństwa. Zapewne wierzył w uniwersalne przesłanie sztuki, co czyni z niego również krytycznego humanistę. Może łatwiej będzie z drugim pytaniem – dlaczego ma się tak dobrze? Nie jest, co prawda, czytany powszechnie, raczej występuje jako dość ważny trybik w historii literatury, w czytelniczej świadomości figuruje natomiast jako komediant. Może faktycznie jest w Molierze coś, co boli nas do dzisiaj. Nie znajdziemy u niego gagów w rodzaju potykania się na skórce od banana, czy wiadra z wodą, spadającego na głowę. Ale przecież to wszystko świadczy tylko na jego korzyść.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 7 1 rok temu
Benedict Cumberbatch. Biografia Justin Lewis
Benedict Cumberbatch. Biografia
Justin Lewis
Widzę, że w lubimyczytac.pl ta książka zebrała dość sprzeczne opinie. Myślę, że wynika to z faktu, że jest nieprawdziwe reklamowana. Na tylnej okładce czytamy: "Intymny portret wschodzącej gwiazdy kina i idola kobiet znanego przede wszystkim z roli Sherlocka Holmesa." Tymczasem książka intymnym portretem nie jest (bez sensu jest też podkreślanie, że to idol kobiet, skoro książka skupia się raczej na profesjonalizmie aktora). Jest biografią zawodową Cumberbatcha, z niewielką domieszką wątków prywatnych (głównie na etapie dzieciństwa, więc opis wydawniczy, że książka przedstawia "barwne życie osobiste" jest po prostu kłamstwem). Dla mnie nie jest to rozczarowanie, ponieważ słyszałam o tej książce wcześniej od znajomej i nie liczyłam na zaglądanie w prywatne życie Benedicta. Bardziej interesowały mnie okoliczności, w jakich dostał różne role i jak się w nich czuł, a pod tym względem publikacja Lewisa sprawdza się znakomicie. Uważam, że uwzględniono bardzo dużo ciekawych informacji i nie przeszkadzało mi szczegółowe opisywanie przez autora otoczenia Cumberbatcha - zawsze fajnie dowiedzieć się czegoś nowego. Niemniej nie jest to dla mnie książka wybitna ani nawet bardzo dobra. Jest po prostu dobra. Dobrze ją przeczytać, dostarcza ciekawych informacji, Lewis dobrze się do niej przygotował. Niemniej mam też wobec niej pewne zarzuty. Chwilami w relacji pojawiają się dziwne przeskoki, jedno zdanie nie łączy się logicznie z kolejnym, porusza już całkiem inny temat bez płynnego przejścia. Mam wrażenie, że pewna niezgrabność stylistyczna wynika z tłumaczenia. Obawiam się, że w oryginale brzmiałoby to dużo lepiej, tylko u nas ktoś nie do końca odrobił lekcje. Myślę, że mogły wkraść się tu jakieś skróty (albo w tłumaczeniu, albo w narracji oryginalnej, trudno ocenić). No bo jak odnieść się do następującej informacji (podanej w kontekście przygotowania do roli): "Ze względu na jedną ze scen dramatu, w której grany przez Benedicta bohater musi podjąć pracę jako rzeźnik, aktor odwiedził stoisko z mięsem w supermarkecie". Wow, szacun za tak wnikliwe przygotowania! No chyba, że jednak wizytował je jakoś bardziej szczegółowo, rozmawiał z pracownikami, sam coś tak przygotowywał czy coś. Albo Lewis dokonał tu ogromnego skrótu myślowego, albo coś zaginęło w tłumaczeniu, ale w takim kształcie brzmi po prostu głupio. Autor w niektórych fragmentach mocno wybiega w przyszłość, zapowiada nam kolejne kroki w karierze aktora i to niestety powoduje, że potem informacje się powtarzają. Mimo to stara się budować napięcie, jakby zapomniał, że już o tym pisał i jakby umknęło mu, że to biografia, a nie powieść, więc nie ma potrzeby budowania dramatycznego napięcia. Chociaż z drugiej strony nieco powieściowa narracja na ogół jest raczej plusem tej publikacji. Denerwowało mnie też to, że Lewis stawia Cumberbatcha na piedestale. Oczywiście nie mam nic przeciwko podkreślaniu osiągnięć aktora, ale już całkowicie bezkrytyczny podziw i sugerowanie, że jest on najlepszym aktorem wszech czasów to lekka przesada. Od biografa oczekiwałabym jednak nieco więcej obiektywizmu. Podsumowując - warto przeczytać jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o karierze Benedicta, rozwoju jego talentu oraz o jego poglądach na temat aktorstwa i bycia celebrytą. Natomiast jeśli szukacie gorących plotek albo chociaż szczegółów obecnego życia prywatnego aktora, to będziecie rozczarowani.
Kokos - awatar Kokos
ocenił na 6 9 lat temu
Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila Wiesław Budzyński
Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila
Wiesław Budzyński
Krzysztof Kamil Baczyński nie jest jedynym bohaterem reportażu biograficznego autorstwa Wiesława Budzyńskiego. Bohaterami są Powstańcy - żołnierze i literaci, którzy znali Baczyńskiego. Bohaterem jest dom, w którym mieszkał najpierw z matką, a później z żoną. Bohaterką jest Warszawa, jej ulice i budynki, jej mieszkańcy - ci przedwojenni, jak również ci, próbujący odbudować swoje życie w powojennej stolicy. Bohaterką jest wreszcie Polska, poraniona okupacją, wojną i komunizmem. Biorąc pod uwagę to, jak krótko żył Krzysztof Kamil Baczyński oraz to, na jaki okres historyczny przypada jego twórczość, nie może być inaczej. W obliczu spustoszenia, jakie w Warszawie poczyniła wojna, zabierając ze sobą nie tylko miejsca i przedmioty, ale również pamięć świadków, Autor książki musiał podjąć się przeprowadzenia śledztwa, którego owocem jest mozaika wspomnień, czasem rozbieżnych, ale i tak rzucających światło na sylwetkę poety oraz czas, w których żył, tworzył i zginął. Budzyński oddaje głos swoim rozmówcom, nie próbując polerować i poprawiać stylistycznie ich wypowiedzi, co pozwala czytelnikowi przenieść się w "tamte czasy" i niejako obcować z "tamtym pokoleniem". Szczególnie poruszające są rozdziały, w których Autor usiłuje ustalić gdzie i jak zginął Baczyński oraz te, w których opisuje losy jego żony, Basi i jej rodziny. Po "Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila" sięgnęłam, aby poznać życie i twórczość poety, a zostałam z głęboką refleksją i zadumą nad całym pokoleniem - straconym w czasie wojny i prześladowanym po jej zakończeniu.
ANNA  Grys - awatar ANNA Grys
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Sen Kleopatry Christian Jacq
Sen Kleopatry
Christian Jacq
Kleopatra (ta Kleopatra!) miała piękny sen. Ujrzała w nim pod maską Aleksandrii, w której Ptolemeusze „zdeptali instytucje faraonów ustanowioną przez bogów, […] gdzie złoczyńca wyżej stoi niż prawy obywatel, a polityczne intrygi zastąpiły sprawiedliwe rządy", tysiącletni Egipt o niezmierzonych bogactwach. Jego urzeczywistnienie wymagało od niej, młodziutkiej kobiety, jeszcze nastolatki, „odegrania roli królowej, bez względu na konsekwencje". I zrealizowała go! Uczyniła Egipt potężnym, dobrze funkcjonującym państwem. Jednak oprócz marzeń miała jeszcze nieprzeciętną inteligencję (znała bardzo dużo języków obcych), chęć nauki, otwarty umysł i urodę. Podejrzewam, że z tych wszystkich cech dobrego polityka i władczyni, ta ostatnia była najważniejsza. Dosyć odważny wniosek z mojej strony, który mogę złagodzić do innego – jeśli nie najważniejsza to decydująca w ostatecznym osiąganiu sukcesów dzięki pozostałym oraz zdecydowanie ułatwiająca realizacje stawianych sobie celów. Gdyby nie uroda, fortel z dywanem w komnacie Cezara, zakończyłby się wyrzuceniem jej za drzwi (a właśnie tak zrobił z jej siostrą) i utratą potężnego sprzymierzeńca do walki o władzę z bratem. Cezar nie zadałby sobie minimum trudu w odkrywanie jej pięknego umysłu. To dzięki urodzie utorowała drogę innym przymiotom swojej duszy i umysłu. Rozkochała w sobie dwa razy starszego od siebie mężczyznę, który ułatwił jej odzyskanie władzy, ryzykując utratę własnej. I żeby nie wiem kto, co i w jaki sposób mi udowadniał, że jest inaczej, to psychologiczna teoria atrybucji w tym przypadku bierze zdecydowanie górę nad wszystkim, zmuszając do przyjęcia smutnego wniosku – uroda ułatwia życie osobie ją posiadającą. Reszta ma pod górkę. Niestety. A tę jednoznaczną myśl zawdzięczam autorowi tej powieści. Opowieści, której charakter był silnie zdeterminowany przez jego profesję. Egiptologa piszącego nie tylko opracowania historyczne, ale i powieści historyczne. To dlatego w tych ostatnich czułam więcej historyka niż pisarza. Mając wiedzę historyczną, nie tylko opierał fabułę na bardzo dobrze znanych mu i udokumentowanych faktach, ale i pisał jak naukowiec. Potraktował trochę tę powieść jak opracowanie z tezami do udowodnienia, nie omieszkując przy tym stawiać mnóstwa pytań retorycznych, jak na wykładowcę, nawykłego do pobudzania studentów do myślenia, przystało. Położył nacisk na prawdę historyczną, z której zbudował solidną osnowę opowieści. Bardzo precyzyjnie i logicznie odbudował skomplikowaną sieć układów politycznych i koneksji między bohaterami. Nie miałam najmniejszego problemu z ich zrozumieniem i powiązaniem zależności, ponieważ autor miał dar czynienia rzeczy skomplikowanych i zawiłych, prostymi i przejrzystymi. By uwiarygodnić fabułę, posunął się nawet do wbudowywania w tekst oryginalnych wspomnień i relacji świadków opisywanych wydarzeń. W tym samego Juliusza Cezara. Inkrustował go bardzo umiejętnie, bo gdyby nie przypisy informujące mnie o tym, nie zauważyłabym różnicy w stylu narracji. Odczuwałam natomiast momenty, kiedy opowieść snuł historyk, a kiedy tę rolę przejmował pisarz. W tym pierwszym przypadku prym wiodły nie tylko wydarzenia historyczne, ogólne spojrzenie na sytuację polityczną Egiptu i Rzymu oraz na strukturę społeczną Aleksandrii, ale i szczegóły życia codziennego – warunki życia ludności, ich jedzenie, ubiór, wierzenia, a także osiągnięcia szeroko pojętej kultury. Natomiast pisarz ujawniał się tam, gdzie brakowało faktów i potrzebna była wyobraźnia. Przede wszystkim w dialogach bohaterów, mających spajać opowieść w jednolitą całość. Niestety z różnym skutkiem. Muszę przyznać, że autor jest lepszy w roli historyka-pisarza niż pisarza-historyka. Dlatego ta powieść to przede wszystkim beletrystyczne odtworzenie procesu dochodzenia Kleopatry do władzy i warunków oraz czynników, dzięki którym ją zdobyła. Szeroka panorama sieci zależności i uwikłań personalnych ukazana w relacji narratora zewnętrznego, oddającego przede wszystkim napięcie sytuacji politycznej, a nie wewnętrzny świat bohaterów. Wątek romansowy autor tylko zarysował, uciekając wręcz od scen erotycznych, które tak pięknie mogły nasycić emocjonalnie ukazywane fakty. Nie pomogły nawet elementy magii, które w tak silnym kontekście naukowym, budziły we mnie wrażenie sztuczności. To dlatego powieść ta trafiła mi do umysłu, a nie do serca. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu

Cytaty z książki William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze

Więcej

Ślepym w miłości ciemność jest najmilsza.

Ślepym w miłości ciemność jest najmilsza.

William Shakespeare William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze Zobacz więcej

Przyjaźń dotrzyma we wszystkich sprawach ludzkich
Prócz jednej tylko - prócz sprawy miłości.

Przyjaźń dotrzyma we wszystkich sprawach ludzkich
Prócz jednej tylko - prócz sprawy miłości.

William Shakespeare William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze Zobacz więcej

Bo słowo słowem, a jeszcze nie było,
By ranne serce słowo uleczyło.

Bo słowo słowem, a jeszcze nie było,
By ranne serce słowo uleczyło.

William Shakespeare William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze Zobacz więcej
Więcej