Wszyscy ludzie prezydenta

Okładka książki Wszyscy ludzie prezydenta autora Carl Bernstein, Bob Woodward, 9788326813030
Okładka książki Wszyscy ludzie prezydenta
Bob WoodwardCarl Bernstein Wydawnictwo: Agora, Narodowe Centrum Kultury Seria: Reporterzy Dużego Formatu – Klasyka reportaż
456 str. 7 godz. 36 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reporterzy Dużego Formatu – Klasyka
Tytuł oryginału:
All the President's Men
Data wydania:
2014-02-20
Data 1. wyd. pol.:
2014-02-20
Data 1. wydania:
2006-11-01
Liczba stron:
456
Czas czytania
7 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326813030
Tłumacz:
Piotr Tarczyński
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszyscy ludzie prezydenta w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wszyscy ludzie prezydenta



książek na półce przeczytane 3416 napisanych opinii 148

Oceny książki Wszyscy ludzie prezydenta

Średnia ocen
7,3 / 10
117 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wszyscy ludzie prezydenta

avatar
618
180

Na półkach:

Fenomenalnie napisana fenomenalna historia z czasów, gdy dziennikarstwo było czymś więcej niż pisaniem precli i wymyślaniem klikbajtów. Liczne fragmenty, w których Bernstein i Woodward opisują się wzajemnie, nie szczędząc sobie przy tym wyrafinowanych uszczypliwości, są po prostu przesmakowite. Ważny dokument historyczny, w zasadzie materiał źródłowy do badań nad wzlotami i upadkami amerykańskiego systemu sprawowania władzy.
Lektura, która dostarcza najwyższych jakościowo przeżyć, jedno wszakże zdanie sprawiło, że przez moment nie wiedziałem co czytam - oto ono (kompletne):

"Wyglądał, jakby lepiej się czuł w bujanym fotelu na ganku niż w beżowym, obrotowym krześle, będącym standardowym wyposażeniem Senatu, w którym się nie mieścił."

I tak się zastanawiam, kto tego potwora wypuścił między ludzi: autorzy, tłumacz czy redaktor?

Fenomenalnie napisana fenomenalna historia z czasów, gdy dziennikarstwo było czymś więcej niż pisaniem precli i wymyślaniem klikbajtów. Liczne fragmenty, w których Bernstein i Woodward opisują się wzajemnie, nie szczędząc sobie przy tym wyrafinowanych uszczypliwości, są po prostu przesmakowite. Ważny dokument historyczny, w zasadzie materiał źródłowy do badań nad wzlotami i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
173
66

Na półkach: ,

Kawał dobrej roboty. Każdy obecny, przyszły dziennikarz, powinien znać na pamięć.

Kawał dobrej roboty. Każdy obecny, przyszły dziennikarz, powinien znać na pamięć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
46
42

Na półkach: ,

"Wszyscy ludzie prezydenta" to polityczny reportaż napisany przez dwóch dziennikarzy Washington Post - Carla Bernsteina oraz Boba Woodwarda.

Sięgnęłam po tę książkę, gdyż znalazła się ona na liscie 100 książek, które warto przeczytać według recenzentów Amazon Books i akurat e-book trafił w moje ręce.
W Polsce ta pozycja i ogólnie historia afery dotyczącej Watergate jest raczej mało znana. Widać to między innymi po ilości ocen na LC, czy też dostępnością tej książki w polskich księgarniach.
Większą popularnością cieszy się film z Robertem Redfordem i Dustinem Hoffmanem, którego prawdę mówiąc jeszcze nie widziałam, ale jest na mojej liście tytułów do obejrzenia.

Dziennikarze - Carl Bernstein i Bob Woodward wykonali kawał dobrej roboty prowadząc to śledztwo dziennikarskie. Opisywane spotkania z "Głębokim gardłem" dodawały dreszczyku emocji. Za każdym razem byłam niezmiernie ciekawa, czego nowego dowiemy się od tajemniczego informatora.

To nie jest książka na jeden czy dwa wieczory, gdyż mnie osobiście męczył natłok nazwisk w tym reportażu. Rozumiem, że było to konieczne, gdyż w aferę było zamieszanych mnóstwo ludzi a podejrzanych osób było jeszcze więcej. Tak czy inaczej uważam, że warto było poznać tę historię, a forma reportażu była bardzo przystępną opcją.

"Wszyscy ludzie prezydenta" to polityczny reportaż napisany przez dwóch dziennikarzy Washington Post - Carla Bernsteina oraz Boba Woodwarda.

Sięgnęłam po tę książkę, gdyż znalazła się ona na liscie 100 książek, które warto przeczytać według recenzentów Amazon Books i akurat e-book trafił w moje ręce.
W Polsce ta pozycja i ogólnie historia afery dotyczącej Watergate jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

648 użytkowników ma tytuł Wszyscy ludzie prezydenta na półkach głównych
  • 491
  • 150
  • 7
73 użytkowników ma tytuł Wszyscy ludzie prezydenta na półkach dodatkowych
  • 40
  • 9
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Bob Woodward
Bob Woodward
Jeden z najbardziej znanych dziennikarzy w Stanach Zjednoczonych, głównie dzięki jego wkładowi w ujawnienie afery Watergate, czego dokonał we współpracy z Carlem Bernsteinem, w czasie gdy byli dziennikarzami „The Washington Post”. Napisał dwanaście książek publicystycznych i zdobył dwie Nagrody Pulitzera.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Detroit. Sekcja zwłok Ameryki Charlie LeDuff
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
Charlie LeDuff
Książka Charliego LeDuffa to literacki ekwiwalent spaceru po zgliszczach wielkiego marzenia. Autor, rodowity detroitczyk i laureat Pulitzera, wraca do rodzinnego miasta, by poddać je sekcji zwłok. Detroit, niegdyś perła amerykańskiego przemysłu i kolebka klasy średniej, w jego relacji jawi się jako postapokaliptyczna sceneria, w której natura powoli odbiera to, co człowiek zbudował z betonu i stali. Choć reportaż ten zdobył status kultowego, ocena 7/10 sugeruje, że jest to dzieło równie fascynujące, co problematyczne pod względem formy. Zanim przejdziemy do tego, co w tej książce wielkie, należy uczciwie wskazać jej słabsze strony. Głównym zarzutem wobec LeDuffa jest jego skrajnie subiektywny, wręcz narcystyczny styl narracji. Autor często stawia siebie w centrum wydarzeń, przez co reportaż momentami dryfuje w stronę autokreacji na „twardego faceta z prowincji”. Ta kowbojska manierą może drażnić czytelników szukających chłodnej, analitycznej perspektywy. Ponadto, książka bywa chaotyczna – wątki kryminalne przeplatają się z politycznymi aferami i rodzinnymi tragediami w sposób, który niekiedy zaciera szerszy kontekst ekonomiczny upadku Motor City. Momentami odnosi się wrażenie, że LeDuff bardziej goni za sensacją i brutalnym obrazem, niż próbuje rzetelnie wyjaśnić mechanizmy, które doprowadziły miasto do bankructwa. Mimo wspomnianych mankamentów, „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” posiada potężne atuty, które sprawiają, że trudno się od niej oderwać. To właśnie na nich warto się skupić, bo to one stanowią o sile tego reportażu. Bezlitosny autentyzm i „brudny” realizm: LeDuff nie patrzy na Detroit z okien klimatyzowanego biura. On wchodzi do spalonych domów, rozmawia z bezdomnymi, towarzyszy strażakom w beznadziejnej walce z plagą podpaleń i zagląda do kostnic, w których brakuje miejsc na zwłoki. Ta fizyczna bliskość z opisywanym dramatem nadaje książce niespotykaną wiarygodność. Mistrzowskie oddanie społecznej zgnilizny: Autor fenomenalnie portretuje korupcję i upadek elit politycznych. Opisując procesy urzędników, którzy okradali miasto w momencie jego największej agonii, LeDuff buduje uniwersalną opowieść o chciwości. Podkreśla przy tym tragizm zwykłych mieszkańców, którzy zostali zostawieni sami sobie w systemie, który przestał działać. Emocjonalny ładunek i czarny humor: Choć opisuje tragedię, LeDuff potrafi operować ironią i sarkazmem, co stanowi jedyny możliwy wentyl bezpieczeństwa w tak dusznej atmosferze. Jego opisy absurdów administracyjnych sprawiają, że czytelnik śmieje się przez łzy, lepiej rozumiejąc surrealizm życia w upadłej metropolii. Symbolizm i uniwersalność: To nie jest tylko książka o jednym mieście. Detroit w ujęciu LeDuffa to przestroga dla całego świata zachodniego. Autor podkreśla, że to, co stało się z przemysłem samochodowym i tkanką społeczną Michigan, może spotkać każde miejsce, które uwierzy w swoją nieśmiertelność. To potężne memento mori dla współczesnego kapitalizmu. „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to lektura bolesna, ale konieczna. Siedem punktów odzwierciedla uznanie dla odwagi autora i jego zdolności do chwytania literackiego „brudu” rzeczywistości, przy jednoczesnym dystansie do jego niekiedy zbyt egocentrycznej formy. LeDuff napisał nekrolog miasta, który czyta się jak najlepszy kryminał noir. To hołd dla miejsca, które umarło, ale którego duch wciąż błąka się po opustoszałych halach fabrycznych, przypominając nam o cenie, jaką płacimy za postęp.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Cash. Autobiografia Johnny Cash
Cash. Autobiografia
Johnny Cash
Jestem miłośniczką biografii i (jeszcze bardziej) autobiografii. Autobiografie mają to do siebie, że podczas czytania odnosi się wrażenie, że autor jest tuż obok i snuje swoje opowieści. Autobiografia to tak naprawdę informacje z "pierwszej ręki" i opowieści z perspektywy samego zainteresowanego. Co do książki Casha to przede wszystkim jest szczera. Johnny Cash otwarcie mówi o swoim uzależnieniu, problemach ze zdrowiem, nieudanym pierwszym małżeństwie i wielkiej miłości do June Carter. Bardzo ciekawie opowiada o swoim dzieciństwie, ówczesnych realiach życia na wsi, pracy na polach bawełny i relacjach rodzinnych. W całej książce przeplata wiele historii, niekoniecznie chronologicznie, raczej w zależności, co się Panu Cash przypomniało. Z jednej strony Johnny Cash przedstawia się czytelnikowi jako chłopak ze wsi, który wie czym jest ciężka pracy na roli, a z drugiej strony już jako popularny muzyk country posiadający wiele posiadłości w różnych częściach globu, korzystający z uroków podróży po całym świecie i szczycący się wizytami u kilku prezydentów Stanów Zjednoczonych. Swojskie opowieści mieszają się z tymi przeznaczonymi tylko dla nielicznych. Cash opowiada o momentach w swojej karierze, o wszystkich osobach, z którymi współpracował (ilość nazwisk jest nie do zapamiętania),o piosenkach, muzyce,telewizji i produkcjach filmowych. Jednak ze wszystkich opowieści, najbardziej zszokowały mnie te, w których Cash ledwo uszedł z życiem - a było ich całkiem sporo. Tutaj naprawdę należy przyznać,że albo miał szczęście albo Bóg nad nim czuwał (Cash otwarcie mówił o swojej wierze i zamiłowaniu do religii). Autobiografia na pewno warta przeczytania ze względu na zaskakujące opowieści i klimat stworzony przez autora.
Dominika Anastazja - awatar Dominika Anastazja
oceniła na711 miesięcy temu
Zakazane imperium Nelson Johnson
Zakazane imperium
Nelson Johnson
Kto z nas ,,popkulturowiczów” nie zna chociażby za sprawą mediów, różnych filmów, seriali i szeroko pojętych ,,internetowych” wieści co nieco z historii epoki kulturowo-społecznej USA, tak zwanej ,,ery jazzu" – lat 20-tych i 30-tych XX wieku, czasu blichtru, wytworności, zadymionych od papierośnic i cygar klubów jazzowych z nielegalnie podawanym alkoholem, okresu gangsterskich porachunków i czasu pojawienia się pierwocin organizacji przestępczych, z których wyrośnie m.in. amerykańska mafia? Tak, nawet jeśli nie do końca ,,siedzi się” w tym temacie, to i tak z perspektywy zwłaszcza filmów Hollywoodu (plus nieco z historii nowożytnej, której uczono nas w szkołach) musiało nam otrzeć się o uszy wiadomości, danych kulturowych, obyczajowych etc., dotyczących tych dekad; choćbyśmy nie widzieli żadnego z klasyków kina gangsterskiego i akcji skupionych na pierwszych 30 latach ubiegłego wieku – co w dobie transmisji danych i dostępności do treści jest raczej niemożliwe – to i tak siłą rzeczy musieliśmy usłyszeć o Alu Capone, o ,,Scarface”, o ,,Don Vito”, o mafii, ,,panach w szerokich garniturach, kapeluszach i karabinach maszynowych w rękach”, o ,,praniu brudnych pieniędzy”, ,,przekupstwie politycznym” i nielegalności rozrywek, które zaspokajały głód rozwijającego się amerykańskiego społeczeństwa, gdzie szczególne swoje miejsce zajęła prohibicja. Z okresem prohibicji przez ,,wielkie p” – o tak, to nadzwyczaj dziwne lata, wokół których krąży sporo nietuzinkowych treści zapętlonych wokół mitu i legendy niżeli prawdy – wiąże się wiele historii, od drobnych charakterystyk aż do dziejów pojedynczych postaci, grup, czy nawet i całych miast, których egzystencję pisały głównie gangsterskie knowania i przekupstwa, mające w sidłach władze metropolii plus, co najważniejsze, życie obywateli często nie zdających sobie do końca sprawy z tego, co się wokół nich dzieje. Jedną z ostatnich pozycji literackich, których doświadczyłem w związku z tak słynnymi dekadami XX wieku, to publikacja autorstwa Jonathana Eiga pt. "Al Capone. Gangster wszech czasów". Jeśli jesteś osobą lubującą się w wiedzy z tego okresu, i jeśli nadarzy się ku temu okazja mieć takową lekturę pod ręką, to książka Eiga o panu Capone jest cząstką świetnie nakreślonej wiedzy, smaganej ciekawym stylem pisarskim, która na pewno będzie w tej dziedzinie dla ciebie odpowiednia. Oprócz tego, że jest to dobrze usystematyzowana i napisana książka, która jest dość wystarczającą objętościowo i informacyjnie biografią ,,Człowieka z blizną”, to znajdziemy w niej masę bogatej i szerokiej wieloaspektowej treści o specyfice ,,tamtych czasów” na budzącym się do życia Zachodzie, czyli w USA. Bardzo dobre wrażenia z tej pracy, plus ostateczna wysoka jej ewaluacja przyczyniły się do tego, iż postanowiłem pozostać na dłużej w temacie, co proponuję każdemu kto interesuje się tą tematyką, tymi lekturami, poprzez ciekawe wyzwanie: skupianie się na oglądaniu serialu kryminalno-gangsterskiego live-action od HBO: "Zakazane Imperium" oraz na czytaniu książek, które dotyczą od biografii, przez reportaż aż po powieści fabularne ,,ery jazzu i gangsterskich porachunków” w historii USA. Nie dodając niczego zbędnego w tym temacie, nakreślę jedynie jedno: doświadczanie "Zakazanego Imperium" to niebywale dobrze spędzony czas; jestem na drugiej części sezonu 2, przede mną dalsze trzy serie. Z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej wsiąkam w tą epokę, w te postacie, w ten elegancki, pełny subtelnego i wyrachowanego grzechu, od łamania społecznego tabu, klimat, w te postaci i ich relacje. Mało tego, jestem zdania, że to na tyle udana produkcja, że z perspektywy miłośnika pierwszych 2, góra 3 dekad przemian historycznych i społecznych XX wieku na Zachodzie, czy też w ujęciu globalnym, wymaga to sięgnięcia jeszcze po jakąś literaturę uzupełniającą. Przykładem takiej literatury, bardzo, ale to bardzo bliskiej serialowi HBO będzie książka na podstawie której tak naprawdę stacja ta wyprodukowała aż pięć sezonów omawianej produkcji. Tak, nie inaczej, tytuł takowej lektury, która sprawi radość niejednemu fanowi tematu, to... "Zakazane Imperium. Atlantic City: narodziny, rozkwit, korupcja". Miałem do czynienia, czy to z "Wrogowie publiczni" Bryana Burrougha, czy z wspomnianym wyżej "Al Capone" Jonathana Eiga, która to pozycja była czymś więcej niż życiorysem typowy gangstera, który z czasem stał się ikoną popkultury. Teraz minione kilkanaście dni dość ciekawie i bardzo miło pod względem czytelniczym upłynęło mi z niniejszą lekturą Nelsona Johnsona, która stanowi według mnie wzorzec historyczny i archetyp treści dla serialu, o którym w tych deliberacjach mowa. "Boardwalk Empire", bo tak brzmi jego oryginalna nazwa tudzież oryginalny tytuł tejże książki, jest na pewno interesującym wyzwaniem dla wielu głodnych wrażeń i czegoś innego czytelników. Jak wiemy lata 1900-1930 i okolice tej ery, miały wszystko: wątek moralności, władzy, sukcesu i porażki, bardzo specyficzną dla swych ram czasowych kwestię walki dobra ze złem; miały również poczciwego odpowiednika i poprzednika zarazem ikonicznego Ala Capone: osobę Nucky’ego Thompsona w wersji serialu tego Uniwersum i Nucky’ego Johnsona w wersji oryginalnej, archetypowej, przedstawionej w książce. Obie wersje to ,,żelazne wersje” postaci, do których pasuje słynne powiedzenia ,,Scarface’a”: ,,Z uśmiechem i spluwą można zajść dużo dalej niż z samym uśmiechem”. W literackiej opcji tejże specyficznej opowieści o Atlantic City najważniejsze jest to, że stanowi ona bardzo mocny, stabilny, mający jedno zadanie, jedną rolę: filtr i bufor pomiędzy tym, co wydarzyło się w Atlantic City i miastach książki i serialu naprawdę, a tym co jest fikcją, zarówno fikcją społeczną, polityczną, rządową. I takie podejście pana Nicolasa jest wręcz nadrzędnie istotne: pozwala zrozumieć bez ogródek, kłamstw i fałszowania popkulturowymi upiększeniami specyfikę kultury, wydarzeń, obycia ludzi i konwenansów z pierwszych trzech dekad XX wieku w dziejach USA, które to dzięki treściom podawanym w publikacji jawią się jako nader niepowtarzalne, jakby czytelnik pierwszy raz stykał się z tym nie co wydarzyło się, ale ,,co w tych dekadach, w tych a tych lokacjach i z tymi osobami wydarzyło się naprawdę!”. A to rzutuje na nasz stosunek do samego serialu. Ambitna, encyklopedycznie prowadzona praca, rzekłbym: dla bardzo ambitnej osoby, która poza wiadomą atmosferą epoki, klimatem narzuconym przez gangsterskie pojedynki, erę prohibicji w USA, nie pragnie od autora żadnych okoliczności ,,łagodzących”, a jedynie ponad wszystko prawdy: rzetelnych, prawdziwych informacji i faktów, które tej epoki, tych czasów dotyczą. I tak też niniejszym jest, to czytelnik otrzymuje, choć czasami można odnieść wrażenie, że jest tego wszystkiego za dużo, zbyt ,,akademicko"; to tylko lekki drobiazg, delikatnie obniżający wartość książki. A jeśli chodzi o jej aparycję, cóż, stronie zewnętrznej książkowego "Zakazanego Imperium" mogę przypisać następujące zdanie: wygląda ona zarówno prosto, surowo, jak i elegancko, z zachowaną ostrożnością, z którą można skojarzyć działania serialowego Nucky’ego, bodaj najważniejszej z racji większości fanów postaci tejże produkcji. Okładka: przód, grzbiet i tył prezentują się mniej więcej z odrobiną łagodnego stylu, który podkreśla, niczym plakatowa promocja jakiegoś dzieła, logo serialu HBO z Nucky’ym i najważniejszymi ,,graczami” wielosezonowej małoekranowej produkcji. Na plus idzie tu dostateczna ilość stron, bo jest ich około 300, wraz z umiarkowaną wielkością całości książki – w ten sposób kształtuje się nam idealna ,,fizyczność” pracy Nelsona Thompsona i Terence’a Wintera, oddająca (jak na mój gust) w 80% charakter serialu i realiów, na których serial bazuje. "Zakazane Imperium", choć to bardziej subiektywna uwaga, z perspektywy autora powinno zachować w swym historyczno-reportażowym pisarstwie choć o odrobinę więcej zdrowego rozsądku, zwiększając ilość informacji, które dla fanów serialowej adaptacji byłyby nader istotne - a jest ona mała, a praktycznie znikoma! ilość porównań w tym względzie np. zestawienie Nucky'ego Thompsona z serii odcinkowej HBO do tego Nucky'ego z tak oddanej, bardzo wiernie opracowanej książki. Sam tytuł publikacji jest zbyt kuszący i nie oddający tak jak powinien atmosfery, klimatu i wiedzy płynącej z serialu. Ale... i tu pojawia się haczyk: czytelnik myślę, bardziej niż w serialu poczuje to, co stoi tak naprawdę za piękną linią politycznych wątków i relacji w takowej produkcji HBO - to polityka, korupcja, władza absolutna, która miała ,,pod sobą” solidne plecy (rzecz jasna kupione) w postaci Sądów każdej instancji i poziomu, Senatorów, Burmistrzów, Prezydentów i potężnych biznesmenów – to te elementy, te cechy ,,tamtych lat” ery Jazzu i nieco późniejszych w USA, one ukształtowały Atlantic City, a w dużej mierze lata dość daleko, daleko po Nuckym Johnsonie; istotne w tej rozwojowej dla hazardowego i rozpustnego Atlantic City grze (choć góra do lat 70-tych XX wieku) było wystarczająco długie utrzymywanie się przy władzy Republikanów - autor poświęcił im dużo czasu, z tego powinno się być zadowolony, bo tego w serialu aż tak ,,gęsto" i dokładnie nie uświadczymy. Najlepsze jednak w lekturze Nelsona Johnsona jest to, że sporo, oj… całkiem sporo pod względem wydarzeń, relacji, rozwoju społecznego i politycznego Atlantic City, okolic, ba!, rzekłbym: nawet całego USA, działo się wtedy gdy sam serial, o którym mowa zakończył swój bieg i gdy prawdziwy Nucky został skazany za, nazwijmy to, ,,przestępstwa około-podatkowe” i gdy po odsiedzeniu krótkiego wyroku wyszedł on na wolność, ale do szerokiej polityki nie wracał. Johnson przedstawił nam również - a to tej pracy i fanom tytułu od HBO było bardzo, bardzo potrzebne - polityków takich jak Francis Sherman "Hap" Farley, którzy podtrzymali to, co wytworzył prawdziwi: Nucky a przed nim Louis Kuehnle, ale... do pewnego czasu, bo przecież nic nie trwa wiecznie.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na72 lata temu
Źli Niemcy Bartosz T. Wieliński
Źli Niemcy
Bartosz T. Wieliński
Do kupna tej książki skusiła mnie znajdująca się na okładce rekomendacja Władysława Bartoszewskiego, którego bardzo cenię. Jest tam napisane: "Pasjonująca lektura o kondycji naszych sąsiadów Niemców w XX wieku ,(...)a przede wszystkim o niepojętej wręcz drodze, jaką wybrało (...) wielu z nich(...) " . Fritz Haber - profesor chemii żydowskiego pochodzenia, laureat Nagrody Nobla. Wynalazł proces syntezy amoniaku, jakże ważny przy produkcji nawozów sztucznych, co pozwoliło uratować świąt przed głodem. Ale jest przede wszystkim zbrodniarzem, wynalazcą gazu bojowego - chloru, za pomocą którego, na jego rozkaz już w 1915 roku pod Ypres jednocześnie uśmiercono 10 tysięcy osób. Wynalazł również cyjanowodór, czyli Cyklon B, którym zabijano tysiące ludzi m.in. w Auschwitz. Johann Reichhart - kat, który podczas swojej "kariery" wykonał 3165 egzekucji, pracę kata zaczął w 1924r. na zlecenie niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości, podczas II wojny światowej ma zlecenie nazistów. To on za pomocą gilotyny wykonał wyrok śmierci na rodzeństwie Scholl, współzałożycielami antynazistowskiej Białej Róży. Karierę kata zakończył w służbie amerykańskiej, dokonując egzekucji na nazistach w procesach norymberskich. Znajdują się tu również m.in. historie: ostatniego cesarza Wilhelma II; zbrodniarza Amona Gőtha- komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie; antropolożki rasowej Evy Justin; wybitnego dyrygenta Herberta von Karajana (członka NSDAP); feldmarszałka Friedricha Paulusa (dowódcy armii niemieckiej pod Stalingradem); Wernhera von Brauna (członka SS) współtwórcy niszczycielskiego pocisku V-2, a po wojnie czołowego twórcy programów kosmicznych USA; Nie wymieniam wszystkich, bo mam nadzieję, że rozbudziłam Państwa ciekawość i sięgnięcie sami po tę książkę.
Aneta_Broniewska_ Nieprofesjonalnie_o_książkach - awatar Aneta_Broniewska_ Nieprofesjonalnie_o_książkach
ocenił na66 lat temu
Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela Yossi Melman
Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela
Yossi Melman Daniel Raviv
Tajne służby Izraela uchodzą bowiem za jedne z najlepszych. Mają znakomite możliwości techniczne oraz agenturalne. "Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela" to pasjonująca lektura. Opisane są kulisy brawurowych akcji – likwidowania liderów organizacji terrorystycznych, odbijania zakładników itd.. Izrael to nie tylko procesory i humus, ale także szpiedzy. Dan Raviv oraz Yossi Melman pokazują w swojej książce, dlaczego ta sława jest w pełni zasłużona. Autorzy zdradzają kulisy najważniejszych operacji izraelskich agencji szpiegowskich. Opisują działania Amanu, czyli wywiadu wojskowego, Szin Bet, czyli agencji bezpieczeństwa działającej wewnątrz Izraela czy mało znanych w polskiej literaturze jednostek tajnej służby imigracyjnej Natiw i Bitzur. Jak przystało na książkę o Izraelu, w „Szpiegach Mossadu” znajdziemy wiele polskich wątków. Autorzy opisują szczegółowo na przykład legendarną operację przekazania ściśle tajnego referatu Chruszczowa z XX kongresu KPZR, która w 1956 roku rozsławiła izraelski wywiad. Mało, kto wie, że ten tekst do Tel Awiwu trafił z warszawskiej ambasady Izraela. Autorzy nie opisują, jedynie spektakularnych sukcesów Izraela, ale także równie spektakularne klęski. To swoista kronika izraelskich działań wywiadowczych, którym zdaje się przyświecać motto: „Za nic nie przepraszaj, niczego nie żałuj, nigdy nie mów nigdy i to niemożliwe”. Polecam.
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na101 rok temu
Śmierć w Amazonii Artur Domosławski
Śmierć w Amazonii
Artur Domosławski
Wściekłość. Takie uczucie rosło we mnie podczas lektury kart tej książki. Wściekłość i smutek. Wściekłość na realia w niej opisywane. Na bezduszność zbrodniczych magnatów i międzynarodowych koncernów. Na wszechobecną korupcję polityków, organów ścigania, służb bezpieczeństwa i mediów. Na wybiórczą ślepotę organizacji międzynarodowych. Na cały świat, że nic nie robi. Na siebie, że nic nie robię… Smutek, gdy dotarło do mnie, jak niewielka jest szansa na jakąkolwiek zmianę. Domosławskiego cenię sobie bardzo od czasów “Gorączki Latynoamerykańskiej” (polecam wszystkim zainteresowanym regionem). “Śmierć w Amazonii” opowiada o walce lokalnych społeczności w Ameryce Południowej z zachłannością sił znacznie potężniejszych od nich. Walce - dodajmy - skazanej na porażkę. Domosławski ogniskuje problemu regionu (i całego świata) na trzech przykładach, na próbach przeciwstawienia się lokalnych mieszkańców: 1) nielegalnej wycince drzew w Brazylii, 2) dewastującym naturalne środowisko kopalniom złota w Peru i 3) co najmniej równie dlań szkodliwym naftowym gigantom w Ekwadorze. Ta książka przypomina filmy Smarzowskiego - wykopie nas z wygodnej strefy niewiedzy / udawania, że nie wiemy / obojętności (niepotrzebne skreślić) i nie zostawi złudzeń na happy end. Nawet, gdy w pewnym momencie wydaje się, że jest jakieś maluteńkie światełko w tunelu beznadziei… to zainteresowani tematem znajdą w internecie epilog odzierający ich nawet z tej namiastki optymizmu. Ale właśnie dlatego polecam ją gorąco. Dla pewnego dyskomfortu i dla poznania realiów życia zupełnie innego od naszego, o których z reguły nie chcemy myśleć. Wyobrażam sobie, że celem “Śmierci w Amazonii” było tak zatargać we wnętrzu czytelnika, aby nie zapomniał o dramatach w niej opisywanych 5 minut po przeczytaniu ostatnich jej stron. To się autorowi niewątpliwe udało. Domosławski nie bierze jeńców. I słusznie. “Po upadku z motocykla oboje jeszcze żyli. Zabójcy dobili ich z bliska, ciała zwlekli z drogi i odjechali w stronę miasta. Jose Claudiowi odcięli prawe ucho”.
Maro - awatar Maro
ocenił na82 miesiące temu
Smoleńsk Teresa Torańska
Smoleńsk
Teresa Torańska
Smoleńsk Teresy Torańskiej to książka niedokończona — i to się czuje od pierwszych stron. Pracę nad nią przerwała nagła śmierć autorki, jednej z najwybitniejszych polskich reporterek i mistrzyń rozmowy. Sięgnęłam po ten tytuł, bo katastrofa smoleńska to pierwsze wydarzenie historyczne, które pamiętam tak wyraźnie. Było w tym coś bardzo osobistego — i może właśnie dlatego lektura tej książki była dla mnie tak poruszająca. To nie jest książka o teorii zamachu czy o politycznych przepychankach — choć niestety nie da się od nich całkowicie uciec. To książka o ludziach: tych, którzy stracili najbliższych, tych, którzy byli blisko wydarzeń jako zawodowi uczestnicy — dziennikarze, tłumacze, dyplomaci — oraz tych, którzy próbowali nadać tej tragedii znaczenie polityczne. Torańska, jak zawsze, słucha z uważnością i spokojem, nie narzuca się swoim rozmówcom. Jej styl jest pełen klasy, powściągliwości i dociekliwości. Nie ma tu agresji, niepotrzebnych emocji — a jednocześnie wszystko, co najważniejsze, wybrzmiewa boleśnie i wyraźnie. Najpiękniejsze i najbardziej poruszające są rozmowy z rodzinami ofiar. W szczególności zapadła mi w pamięć rozmowa z Ewą Komorowską. To w tych wywiadach bije serce tej książki. Są szczere, czułe, często bolesne. Pokazują dramat jednostki w obliczu ogromnej tragedii narodowej. Ciekawe są też perspektywy osób zaangażowanych zawodowo — dziennikarzy, konsulki, tłumaczy. Ich wspomnienia to opowieść o chaosie, lęku i odpowiedzialności. To inna perspektywa — równie ważna, choć często zapominana. Niestety, dużo trudniej czytało mi się rozmowy z politykami — zwłaszcza z przedstawicielami PiS-u. Ale też nie tylko oni rozmijają się z prawdą czy manipulują. Politycy obu stron barykady pokazują, jak bardzo katastrofa smoleńska stała się narzędziem walki, a nie momentem wspólnotowego przeżywania żałoby. I właśnie to jest największym bólem, który zostaje po tej lekturze. Torańska nie mówi tego wprost, ale jej rozmówcy pozwalają nam to zobaczyć: że Smoleńsk nam ukradziono. Że nie dano narodowi przeżyć tej traumy razem. Zamiast ciszy i refleksji — był taniec nad grobami. Ta książka pokazuje, jak głęboko sięgają podziały w Polsce — podziały, które być może zaczęły się właśnie wtedy, 10 kwietnia 2010 roku, i które z roku na rok pogłębiają się coraz bardziej. To obraz Polski, w której ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie mają do siebie szacunku, w której ambicje i kompleksy często wygrywają ze współczuciem i rozsądkiem. Mimo że książka została wydana kilka lat po katastrofie, wiele z zawartych w niej historii wciąż wzrusza i boli. Smoleńsk to książka niedokończona — ale potrzebna. Daje przestrzeń, by wczuć się w losy tych, którzy byli najbliżej dramatu z 10.04. I może dzięki temu, choć na chwilę, spróbować spojrzeć na Smoleńsk nie przez pryzmat polityki, a człowieczeństwa.
Ola K - awatar Ola K
ocenił na711 miesięcy temu

Cytaty z książki Wszyscy ludzie prezydenta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszyscy ludzie prezydenta