Córka kata

Okładka książki Córka kata
Oliver Pötzsch Wydawnictwo: Esprit kryminał, sensacja, thriller
478 str. 7 godz. 58 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Die Henkerstochter
Data wydania:
2011-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-01
Liczba stron:
478
Czas czytania
7 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361989639
Tłumacz:
Edyta Panek

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Córka kata w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Córka kata



książek na półce przeczytane 1544 napisanych opinii 923

Oceny książki Córka kata

Średnia ocen
7,0 / 10
540 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1390
923

Na półkach: , , ,

Już dawno nie zdarzyło się, żeby książka, którą miałam szczęście czytać, była stuprocentowym trafieniem w mój czytelniczy gust i oczekiwania. To po prostu niesamowite, jeszcze teraz przepełnia mnie entuzjazm i chęć podzielenia się z Wami moimi odczuciami po lekturze.

Po pierwsze - zaintrygowała mnie geneza książki. Jej autor, Oliver Potzsch, korzystając z bogatej dokumentacji historycznej dotyczącej swoich przodków, którzy od XVI do XIX wieku tworzyli najsłynniejszą dynastię katów w Bawarii, stworzył na jej podstawie powieść, której głównym bohaterem jest Jakub Kuisl, jeden z jego antenatów, a zarazem XVII-wieczny kat urzędujący w niemieckim miasteczku Schongau.
W trakcie pisania powieści autor starał się trzymać możliwie jak najwierniej faktów, choć - jak sam przyznaje - gwoli utrzymania dramaturgii posługiwał się nieraz uproszczeniami i ubarwieniami.
Jeśli o mnie chodzi, zarówno pomysł jak i wykonanie są rewelacyjne; fascynująca jest również sama idea poszukiwań własnych korzeni, poznawania najdawniejszej historii swojej rodziny - tym bardziej, że jest to jedna z moich pasji.

Po drugie - powieść jest osadzona w realiach historyczno - obyczajowych, do których mam ogromną słabość: okrutne i krwawe czasy tuż po zakończeniu wojny trzydziestoletniej; rola i pozycja kobiety w ówczesnym społeczeństwie; mechanizm polowań na czarownice; psychologia tłumu ogarniętego strachem, szukającego kozła ofiarnego; katowskie rzemiosło, tortury, procesy czarownic - i to wszystko na kartach jednej powieści! Wciąż nie mogę uwierzyć, że miałam takiego farta!
Jeśli już mowa o realiach, to nadmienić muszę, że zostały one przedstawione w sposób niezwykle wiarygodny, widowiskowo wręcz plastyczny, który nie tylko daje nam wszechstronne wyobrażenie o życiu codziennym mieszczan w XVII wieku, ale czyni to z wielkim rozmachem i polotem. Barwny, panoramiczny obraz społeczeństwa, prawa nim rządzące, jego mentalność, obawy, uprzedzenia i bolączki wyeksponowane zostały w całej okazałości podczas ogarniającej miasto histerii i gorączki polowania na czarownice - jego mechanizm, motywy, psychologia - wszystko to zostało ukazane w sposób mistrzowski i absolutnie intrygujący. Mocno zróżnicowane charakterologicznie postaci z krwi i kości przydają powieści realizmu i wiarygodności oraz skutecznie przykuwają uwagę czytelnika do fabuły.
Jeśli o mnie chodzi, najbardziej zaintrygowała mnie postać samego kata; wiele się dowiedziałam na temat jego ponurego rzemiosła, a wiedza ta mocno mnie zaskoczyła - pod wieloma względami również w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Także dzięki wielu szczegółom na temat codziennego życia mieszkańców miasta sprzed ponad trzystu lat poważnie wzbogaciła się moja wiedza historyczna - i to mimochodem, niemal niedostrzegalnie. Świetna sprawa!
Na dodatek - interesująca, trzymająca w nieustannym napięciu intryga podsuwająca czytelnikowi coraz to nowe tropy i nie pozwalająca na choćby chwilowe osłabienie uwagi czynią z tej książki fascynującą lekturę.

Bawarskie miasteczko Schongau, 1659 rok. Mieszkańcy mozolnie próbują odbudować swoje życie po spustoszeniach, jakie poczyniła na tych ziemiach wojna trzydziestoletnia, choroby i głód. Monotonię codziennego życia przerywa seria brutalnych morderstw dokonanych na dzieciach; zwłoki są potwornie okaleczone i posiadają tajemnicze tatuaże, które mieszkańcom jednoznacznie kojarzą się z symbolami czarnoksięskimi.To wystarczy, by w Schongau zapanowała atmosfera paniki i strachu. Desperackie próby obarczenia kogokolwiek winą za śmierć dzieci i diabelski kontekst morderstw utwierdzają ludzi w przekonaniu, że winną jest miejscowa akuszerka, Marta Stechlin. Uznana za czarownicę i morderczynię zostaje uwięziona w oczekiwaniu na proces sądowy.
Jednak jest kilka osób, które nie wierzą w jej winę - należy do nich kat, który za pomocą tortur ma wymóc na oskarżonej przyznanie się do zbrodni, jego córka Magdalena oraz medyk Simon Fronwieser, który podobnie jak rodzina kata nie wierzy w działanie sił nadprzyrodzonych. Cała trójka podejmuje się śledztwa, które ma ujawnić prawdziwego mordercę oraz oczyścić z zarzutów akuszerkę.
W pewnym momencie wydarzenia zaczynają się toczyć nieprzewidywalnym trybem i w lawinowym tempie: znikają kolejne dzieci, wybucha pożar nadrzecznego magazynu, zostaje zdewastowany plac budowy miejskiego leprozorium... poza tym zbliża się budząca grozę Noc Walpurgii; przerażeni mieszczanie rozpętują polowanie na czarownice, które grozi powtórzeniem katastrofalnej hekatomby sprzed kilkudziesięciu lat.
Rozwikłanie zagadki wydaje się niemożliwe, tym bardziej, że czasu jest coraz mniej. Jednak Kuisl wraz z córką i medykiem wpadają na obiecujący trop, który okazuje się mieć związek z koszmarnymi wspomnieniami kata z czasów wojny oraz z ostatnią wolą jednego z miejscowych notabli...

Więcej niestety nie mogę Wam zdradzić - mam nadzieję, że dostatecznie pobudziłam Wasze apetyty nie odbierając przy tym przyjemności z samodzielnego odkrywania tajemnic tej fascynującej powieści. Ja byłam nią zachwycona i do tej pory pozostaję po jej wielkim wrażeniem.
Ogromną jej zaletą jest wartka akcja i fantastyczna fabuła, która nie tylko niesamowicie działa na wyobraźnię i w bardzo atrakcyjny sposób odwołuje się do historii ( nie tylko kobiecych prześladowań w ramach polowań na czarownice), ale również stanowi niezwykle bogaty i wartościowy materiał do przemyśleń na temat mechanizmów funkcjonowania społeczeństwa oraz egzystowania w nim jednostki wraz z wszelkimi wynikającymi z tego związku konsekwencjami.
Gorąco polecam tę książkę, która jest źródłem zarówno emocji i rozrywki na najwyższym poziomie, jak i refleksji na temat natury człowieka, jego miejsca w społeczeństwie, psychologii tłumu, społecznej obyczajowości.
Zapraszam do lektury; spokojnie mogę Wam ją polecić z czystym sumieniem i niesłabnącym entuzjazmem. Z pewnością się nie zawiedziecie!

Opublikowane na moim blogu:
zwiedzamwszechswiat.blogspot.com

Już dawno nie zdarzyło się, żeby książka, którą miałam szczęście czytać, była stuprocentowym trafieniem w mój czytelniczy gust i oczekiwania. To po prostu niesamowite, jeszcze teraz przepełnia mnie entuzjazm i chęć podzielenia się z Wami moimi odczuciami po lekturze.

Po pierwsze - zaintrygowała mnie geneza książki. Jej autor, Oliver Potzsch, korzystając z bogatej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1357 użytkowników ma tytuł Córka kata na półkach głównych
  • 698
  • 643
  • 16
346 użytkowników ma tytuł Córka kata na półkach dodatkowych
  • 268
  • 32
  • 13
  • 12
  • 9
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki Córka kata

Inne książki autora

Oliver Pötzsch
Oliver Pötzsch
Urodził się w 1970 roku w Monachium. Niemiecki pisarz i filmowiec. Po ukończeniu szkoły średniej uczęszczał do niemieckiej szkoły Dziennikarstwa w Monachium 1992/97. Następnie pracował dla Radia Bawarii. Oprócz działalności zawodowej w radiu i telewizji, Pötzsch badał historię swojej rodziny. Jest potomkiem słynnej w XVI-XIX w. w Schongau dynastii katów Kuisle. Jest autorem 4 książek z serii Córka kata oraz 2 innych powieści
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zaginiona księga z Salem Katherine Howe
Zaginiona księga z Salem
Katherine Howe
Realizm magiczny jest to dość nowe pojęcie, z którym ostatnio miałem okazję się spotkać. Trudno go nawet nazwać osobnym gatunkiem literackim to bardziej taki nurt, do którego można przypisać wszystkie książki o fabule realistycznej, czyli konkretne miejsca i zdarzenia są po części prawdziwe, ale znajdziemy tam również elementy pochodzące z legend albo wierzeń różnych narodowości. W końcu czasami jeden artefakt o bardzo symbolicznym znaczeniu to trochę za mało żeby patrzeć na dzieło jak na czystą fantastykę. Ciekawi Was pewnie, czemu o tym piszę. Już pędzę z wyjaśnieniami. Książka, która ostatnio trafiła w moje ręce znakomicie pokazuje ile można ukryć w sekretach i niedopowiedzeniach. Zapraszam na recenzję „Zaginionej księgi z Salem” autorstwa Katherine Howe. Connie Goodwin jest absolwentką Harvardu. Wakacje spędza porządkując rodzinny dom, który ma zostać sprzedany oraz zbierając materiały do swojej pracy doktorskiej. Całkiem przypadkowo w jej ręce trafia tajemniczy klucz oraz kartka z imieniem i nazwiskiem, które stają się pierwszym elementem łamigłówki ukazującej jej osobisty związek z uzdrowicielkami, które w Salem zostały skazane na śmierć za uprawianie czarów. Muszę powiedzieć, że książka ta jest jednym z większych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Nie spodziewałem się trafić na coś tak ciekawego i dobrze napisanego poza fantastyką, która jest dla mnie taką oazą spokoju i pewności. No wiecie psychologowie nazwaliby to pewnie strefą komfortu. Ja lubię jednak wychodzić poza jego granicę, chociaż tym razem skusił mnie chyba sam tytuł. Całość została napisana w bardzo przyjemny i lekki sposób. Mamy tu ogólnie dwie linie czasu. Teraźniejszą, w której dzieje się cała akcja książki oraz retrospekcje w znakomity sposób przedstawiające jak się żyło w Salem w XVII i XVIII wieku. To tutaj możemy zobaczyć, z jakimi problemami musiały zmierzyć się kobiety o otwartych umysłach. Kurcze, trochę za dużo chyba zdradzam jednak trudno mi nie napomknąć o elementach, które sprawiały, że całość udało mi się dość szybko przeczytać. Chwilami nawet trudno mi się było od niej oderwać i nawet nie zauważałem, kiedy na zegarku pojawiała się już trzecia godzina. Jednak z niektórymi książkami tak jest. Zwłaszcza, gdy mają one chociażby po części tło fabularne nakreślone przez prawdziwe wydarzenia. Mówię tu oczywiście o przeszłości. Autorka dużo uwagi poświęca poszukiwaniu informacji, które na pierwszy rzut oka nie są takie łatwe zwłaszcza, gdy znajdują się one w starych księgach, a te niejednokrotnie potrafią przejść z rąk do rąk. Mnie jednak bardziej poruszyło ile można dowiedzieć się czytając między wierszami, a zwykła lista przedmiotów domowych może powiedzieć bardzo dużo o osobie, do której one należały. „Zaginiona księga z Salem” to znakomity przykład lektury do poduszki na takie długie zimowe wieczory. Mimo dość pokaźnej objętości nie przytłacza czytelnika informacjami i trudnym słownictwem, chyba tylko cztery pojęcia zostały tu wyjaśnione, za co jestem wdzięczny. Czasami trudno jest przeskakiwać między fabuła, a słownikiem. Traci się wtedy taki czytelniczy pęd, a alfą i omegą to ja na pewno nie jestem żeby wiedzieć wszystko. Całość posiada dość miły czasami delikatni mroczny klimat, a zagadka, którą musi rozwiązać bohaterka staje się naszą własną przygodą. Więcej recenzji na blogu: Link w profilu.
Hersus - awatar Hersus
ocenił na 7 5 lat temu
Wróżby z koronek Brunonia Barry
Wróżby z koronek
Brunonia Barry
Towner, jak i pozostałe kobiety z jej rodziny, potrafi odczytywać przyszłość z koronek. Nie chce jednak nigdy więcej wykorzystywać tej umiejętności, ponieważ wiąże się ona z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości i śmiercią jej siostry bliźniaczki. Piętnaście lat temu wyjechała z Salem z myślą, że już nigdy więcej tam nie wróci. Los jednak zadecydował inaczej. Kiedy w tajemniczych okolicznościach znika jej cioteczna babka Eve, kobieta zmuszona jest przyjechać do rodzinnego miasta i stawić czoło wydarzeniom sprzed lat, o których tak bardzo chciała zapomnieć. Do ,,Wróżb z koronek" trzeba być cierpliwym i nie można się zniechęcać na samym początku. Myślę, że wiele osób mogło chcieć zrezygnować po paru stronach, bo mi samej przeszła przez głowę myśl by dać sobie spokój i odłożyć książkę. Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam i kontynuowałam czytanie, bo jest to świetna opowieść. Dziwna i zarazem fascynująca historia, w której nie zawsze wiadomo co jest prawdą, a co jedynie wytworem wyobraźni bądź snem. Mroczna i momentami budząca niepokój. Wciąga w świat czarownic i przesądów, a także lęku i rodzinnych dramatów. Informacje dawkowane są po trochę, w niewielkich ilościach. Powoli składamy sobie wszystko w całość i odkrywamy co tak naprawdę się wydarzyło. Po drodze jednak często zbaczamy z głównej ścieżki i gubimy się w urojeniach oraz halucynacjach. Książka porusza trudne tematy, takie jak choroba psychiczna i przemoc w rodzinie, więc na pewno nie jest to lekka lektura. Warto ją jednak przeczytać, bo mimo że nietypowo napisana, całkowicie pochłania i trzyma w napięciu do ostatniej strony.
booksmore - awatar booksmore
ocenił na 7 2 lata temu
Cień kruczych skrzydeł Garth Stein
Cień kruczych skrzydeł
Garth Stein
Styl? Nic wybitnego, autor nie jest mistrzem pióra, ale ma w sobie to coś. Z całych sił szanuję za tak emocjonalną i realistyczną narrację jaką udało się wprowadzić do tej książki, która pozwala nam się utożsamiać z bohaterami. Tym bardziej, że nie spodziewałam się tego po męskim autorze. Fabuła? Cóż, na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie jest to całkowita fantastyka. Jest to ten rodzaj fantastyki gdzie znajdujemy się w realnym świecie, który ktoś pokropił nutą fantastyczności co jest ciekawym motywem, ale dałoby się bez niego obejść. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o tym jak ktoś przechodzi żałobę, o jego przemianie i emocjach, które mu towarzyszyły. Więc jeśli liczysz na pełną magicznych zawirowań fabułę to tutaj tego nie doświadczysz, sam motyw indiański jest zresztą bardzo mało rozwinięty, ograniczający się właściwie do jednej legendy. Bohaterowie? Najbliżsi bohaterowie są mili, przyziemni, tacy, by się z nimi utożsamiać i bardzo było to przyjemne. Jeśli chodzi jednak o dalszych bohaterów to zbyt często przedstawiano nimi różne skrajności i to już mniej wychodziło choć może na tym miało to polegać, nie wiem. Realizm? Nie znam się na żałobie, nie mam pojęcia jak człowiek ją przechodzi, ale mam wrażenie, że część rzeczy w tej powieści jest wyolbrzymionych. Pierwsze sto stron jest zdecydowanie gorszych od reszty, a w ciągu pierwszych dwudziestu Jenna dwa razy płacze, raz seksownie tańczy przy muzyce. Później mimo skrytości i niechęci nagle zwierza się ze swoich problemów i dziwnych zjaw(kusztaki z opisu) dwóm nieznajomym i jednym mężczyźnie, którego też znała może z tydzień. Podsumowując, pomysł ciekawy, czytało się miło, ale książka miała potencjał na zdecydowanie więcej. Z jednej strony rozwinęłabym ją w czasie choć z drugiej strony zachowanie Roberta mogłoby się w tym przypadku zaburzyć i stałoby się mniej realistyczne, za długo, by to trwało. Ale tłumaczyłoby inną relację. Poszłabym też bardziej w motyw fantastyczny, choć mówię to osobiście jako wielki fan fantasy, ale początkowe mity i legendy dawały nadzieję na coś więcej. Znikły po połowie książki, a kusztaki stały się jedynie... jakimś tam bytem. Niemniej, za przyjemność czytania daję 7. [21.12.2020]
Saphirkka - awatar Saphirkka
oceniła na 7 5 lat temu
Diabeł. Autobiografia Tosca Lee
Diabeł. Autobiografia
Tosca Lee
Z diabłem! Oto moja odpowiedź na często zadawane pytanie: Z kim chciałabyś porozmawiać ze sławnych i znaczących? Że co…, że grzech i bluźnierstwo? Że to już lepiej z samym Panem Bogiem? Z Panem Bogiem rozmawiam codziennie i tę wersję wydarzeń znam aż za dobrze. A nie grzechem jest wysłuchać tylko jednej strony wydarzeń o początku świata i wydawać jednostronne wyroki, subiektywne oceny? Może rewers tej historii wygląda trochę inaczej? Że co mi to da? I że chyba uwierzyłam w poniższy w slogan umieszczony na tylnej okładce? I tutaj mam cię ty drugie moje bojaźliwe ja, wiecznie sceptyczne alter ego. Wściekałeś się, gdy diabeł Lucian sam, z własnej woli i wyrafinowanej potrzeby, zaprosił na spotkanie Clay’a, a ten głupiec opierał się, uciekał, unikał, wątpił w swoje zmysły. Pragnąłeś jednak tych spotkań, tych opowieści o początkach świata. Chciałeś, żeby Clay również się do nich przekonał. Cieszyłeś się, gdy Lucian przybierając postać kobiety, dopiął swego. A kiedy mu się to udało, razem z Clay’em niecierpliwie wyczekiwałeś na wiadomość z terminem następnego spotkania, na telefon z godziną i miejscem kolejnej rozmowy. I mimo, że bałeś się jego autoagresywnych odruchów, gdy wyrywał sobie w emocjach włosy z głowy lub wbijał paznokcie w skórę do krwi, jego nieprzeniknionej głębi oczu z czającym się ruchomym cieniem za zamglonymi tęczówkami, to jednak słuchałeś go nadal zafascynowany zmiennością ciała, oblekanego w kolejne wcielenia ludzkie, jak w gotowe zestawy ubrań, zaskoczony detaliczną wiedzą o Clay’u, o jego poszukiwaniach sensu dalszego życia bez żony. Że już to znałeś i upadek Lucyfera, i stworzenie raju, a potem ludzi? Że nihil novi? Pewnie że tak! Miażdżąca większość ludzi zna tę historię z większymi lub mniejszymi różnicami w szczegółach w zależności od wyznania, ale odłóż na bok wiedzę. Skup się na uczuciach jakie zaczęły się budzić w tobie. Jak zmieniały się proporcje rozumienia i emocji, na korzyść tych ostatnich. Jak otwierałeś umysł na wiedzę przykurzoną rutyną i obciążoną symboliką. Jak zobaczyłeś to, co do tej pory postrzegałeś w innym świetle, z innej perspektywy, z innym ładunkiem emocjonalnym, by wreszcie mogło, zamiast nienawiści do złego diabła, pojawić się uczucie współczucia, niemal litości. Że na własne życzenie doczekał się wiecznego potępienia? A przypomnij sobie, ile razy ty na własne życzenie zasłużyłeś na odrzucenie Boga w swoim krótkim życiu? Ile razy ty okazałeś się złym człowiekiem? A diabeł odwrócił się tylko raz. Jeden, jedyny raz! To wtedy pojąłeś w pełni, dzięki temu kontrastowi, bezgraniczną, bezinteresowną miłość Boga do ciebie i pojęcie… piekła. To wtedy uświadomiłeś sobie potęgę i wyjątkowość skarbu jakim zostałeś obdarzony, a którego nie doceniasz w mowie, uczynkach i myślach. To wtedy zrozumiałeś dlaczego diabeł tak ciebie nienawidzi i niszczy twą duszę z taką zaciekłą zawziętością. I jak ludzkimi kieruje się w tej nienawiści motywami. Pamiętasz grozę tych słów podpartych świeżo uświadomioną sobie wiedzą, które wypowiadał patrząc Clay’owi prosto w oczy? Pamiętasz co jeszcze dodał? Że to historia o TOBIE! Że od którego momentu!? Nie naśladuj Clay’a w tym zadziwieniu. Od początku! Ale to też zrozumiałeś dopiero na końcu, kiedy Clay został sam na sam ze skończoną opowieścią i z upływającym czasem. A miał go niewiele. I twoje przerażenie, bo nie wiesz ile tobie go zostało. Czy zdążysz naprawić to, co bezmyślnie popsułeś, odbudować to, co beztrosko zburzyłeś, naprawić mosty tak lekkomyślnie spalone? Czy zdążysz powalczyć na tyle długo, by dorównać miłości Boga, jaką ciebie obdarza? Że to niemożliwe? Możliwe, przypomnij sobie jak diabeł narzekał na Hioba. Jak ten uparty człowiek psuł mu misternie ułożony plan. Trzeba tylko pamiętać o tym, czego dowiedziałeś się z tej powieści i przywołać emocje, jakie ona w tobie obudziła. Może nie w jedną noc i nie wszystko, ale na pewno zmieniła wiele. Zaprzeczysz? … Tak też myślałam… Diabeł to bardzo dobry pomysł! Powiem więcej. Nie muszę go zapraszać. Jest wszędzie, nawet jeśli tego nie chcę. I tak to sobie rozmawiałam z tym moim konserwatywnym alter ego w trakcie i długo jeszcze po przeczytaniu tej powieści, która pod postacią prostej historii przekazała w emocjonalny, niezwykle przystępny sposób podstawowe, a zarazem skomplikowane zagadnienie religijno-filozoficzne jakim jest walka dobra ze złem o duszę człowieka, która okazała się być daleka od tej powszechnie znanej, klasycznej. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 10 6 lat temu
Kompozytor burz Andrés Pascual
Kompozytor burz
Andrés Pascual
Wracam do tej pięknej książki po 7 latach. Ta myśl, by do niej powrócić wskoczyła mi w myśli po raz pierwszy jakieś 2, 3 lata temu i do tej pory nosiłem ją w sobie. Co jakiś czas sobie o tym przypominałem. Ta książka pojawiła się w moim życiu, gdzieś na początku mojej przygody z czytaniem i bardzo mocno przyczyniła się do tego, by magia i pasja czytania zaszczepiła się w moim umyśle, tak na stałe, tak baaaaardzo mocno. W tamtym czasie dałem jej bardzo mocną 10, więc można się domyślić, że zrobiła na mnie kolosalne wrażenie, wręcz gigantyczne. To była miazga dla mojej wyobraźni. I chciałem obraz tej książki odświeżyć, przypomnieć sobie na nowo i zapisać w pamięci w jeszcze bardziej wyrazisty sposób. Bo takie książki trzeba nosić w pamięci, trzeba inspirować się nimi, by wyobraźnia mogła z ich treści czerpać pełnymi garściami. No i musiałem sprawdzić koniecznie, czy ma ona nadal w sobie tak wielką magię. Czy już jako doświadczony czytelnik nadal zobaczę w niej, to co widziałem, gdy jeszcze byłem nieopierzonym zjadaczem słów :)) No i okazało się, że nadal jest w niej ta magia, ten urok. Piękno słów zachwyca. Każde zdanie wydaje się być dopieszczone do granic możliwości. Słowa malują w wyobraźni tak wyraźne obrazy, jak gdyby czytelnik przechadzał się korytarzem wielkiej galerii z milionem obrazów i na każdym z tych obrazów zauważał drobiazgi, niuansiki, które potęgują tą szczegółowość widzianej w wyobraźni sceny. Jeśli kiedyś spełnię swoje marzenie o napisaniu książki, chciałbym, żeby ona pod względem jakości słowa wyglądała właśnie tak, jak w tej książce. Tym razem dał jej 8. Nie dlatego, że jest gorsza. Ja po prostu się zmieniłem. Zmieniłem się jako człowiek, jako czytelnik i patrzę teraz na nią trochę z innej perspektywy. Nie wiem czy mogę się uważać za człowieka dojrzałego. Ale dzisiaj, po 7 latach dostrzegam z pewnością więcej aniżeli w tej odległej przeszłości, z przeszło kilku lat wstecz. Stąd troszkę niższa ocena. Jednak to nie zmienia faktu, że książka jest ambrozją dla każdego zjadacza słów :))
Ksychopata - awatar Ksychopata
oceniła na 8 5 lat temu

Cytaty z książki Córka kata

Więcej
Oliver Pötzsch Córka kata Zobacz więcej
Oliver Pötzsch Córka kata Zobacz więcej
Oliver Pötzsch Córka kata Zobacz więcej
Więcej