-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać333 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Cienisty brat bliźniak - wygraj książkę "Cienioryt"
Cieńprzestrzeń z powieści Piskorskiego jest pełnym tajemnic, mrocznym światem, w którym każdy ma swojego brata bliźniaka. Być może tak jak w jungowskim archetypie cienia bliźniak ten jest wcieleniem pierwotnego, zwierzęcego usposobienia, które nosi w sobie każdy człowiek. Jesteśmy przekonani, że takiego bliźniaka mają również bohaterowie literaccy. Opiszcie postać cienistego brata bliźniaka wybranego pozytywnego bohatera. Jakie tajemnice może mieć Ania z Zielonego Wzgórza? Jaki w mrocznej głębi duszy jest Doktor Judym? Czekamy na teksty o objętości nie przekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorów pięciu najciekawszych tekstów nagrodzimy egzemplarzami książki.
Cienioryt
Autor : Krzysztof Piskorski
Regulamin
- Konkurs trwa od 27 listopada do 3 grudnia włącznie.
- W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów opinii, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Literackie.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [65]
Książka już w moim posiadaniu! Dzięki wielkie :)
Książka już w moim posiadaniu! Dzięki wielkie :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKsiążka dotarła. Jeszcze raz, bardzo dziękuje!
Książka dotarła. Jeszcze raz, bardzo dziękuje!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratulacje. Świetne pomysły. ;D
Gratulacje. Świetne pomysły. ;D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratulacje. Świetne pomysły. ;D
Gratulacje. Świetne pomysły. ;D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratulacje. Świetne pomysły. ;D
Gratulacje. Świetne pomysły. ;D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamgratki:> Super wybór, prace świetne.
gratki:> Super wybór, prace świetne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamgratulacje :)
gratulacje :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratuluję wszystkim :D
Gratuluję wszystkim :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCóż za wspaniała, przedświąteczna niespodzianka! :) Dziękuję!
Cóż za wspaniała, przedświąteczna niespodzianka! :) Dziękuję!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dziękuję :)
Co za radość! doskonały prezent na Mikołaja!
Dziękuję :)
Co za radość! doskonały prezent na Mikołaja!
Gratulacje :)
Gratulacje :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję i gratuluję pozostałym :) Ale miły prezent na Mikołajki :)
Dziękuję i gratuluję pozostałym :) Ale miły prezent na Mikołajki :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję :D
Dziękuję :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamgratulacje :)
gratulacje :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dziękujemy za wszystkie teksty. Nagrody otrzymują:
triste
Pijany_nietoperz
Kyuke
Dama_Karo
Katarzyna
Serdecznie gratulujemy, skontaktujemy się z Wami na PW.
Dziękujemy za wszystkie teksty. Nagrody otrzymują:
triste
Pijany_nietoperz
Kyuke
Dama_Karo
Katarzyna
Serdecznie gratulujemy, skontaktujemy się z Wami na PW.
Konkurs zakończony! Laureatów ogłosimy jutro.
Konkurs zakończony! Laureatów ogłosimy jutro.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie wiedział gdzie się znajduje, był w jakimś wirze, jakimś tunelu przez przyszłość, a może przez przeszłość, obok niego przepływały obrazy, czarno-białe, jakby przeszedł do świata gdzie nie ma żadnych kolorów, żadnej radości a był tylko smutek, żałoba, strach i zło, lecz każda scena coś mu przypominała jakiś urywek ze swojego życia, tylko każda była inna, tu był inny początek, tam inne zakończenie, lecz wszędzie, było coś wspólnego, to z pewnością nie mógł być Harry Potter, nagle obrazy zaczęły się powiększać, mógł wyraźnie siebie dostrzec, zobaczył scenę z przypominajką Neville'a lecz wcale za nią nie poleciał, zlekceważył, jakby pomyślał, że to nie jego sprawa, zaraz za nią kolejna scena, pierwszy mecz w Quditcha, już prawie złapał znicz, prawie dotknął, ale nagle się rozmyślił, odpuścił i przepuścił Ślizgona, potem scenę gdy trzaskał drzwiami chatki Hagrida z obrzydzenia na widok Rona wymiotującego ślimakami, zobaczył siebie donoszącego na gajowego, że trzymał małego smoka w swojej chatce, potem scenę gdy oddawał Voldemortowi kamień filozoficzny, spuszczenie leguminy na Masononów, bicie Zgredka, doprawienie Zarówno wujowi i ciotce takich samych ogonków jaki miał Dudley, popchnięcie Lucjusza Malfoya w księgarni Esy i Floresy, wyzwanie Severusa Snape'a i upokorzenie go przy wszystkich, i tysiąc innych scen, ze wszystkich lat nauki w Hogarcie, innych niż w rzeczywistości. Nie wiedział, gdzie jest, ale był pewny, że to musi być jego zły brat bliźniak w innym wymiarze.
Nie wiedział gdzie się znajduje, był w jakimś wirze, jakimś tunelu przez przyszłość, a może przez przeszłość, obok niego przepływały obrazy, czarno-białe, jakby przeszedł do świata gdzie nie ma żadnych kolorów, żadnej radości a był tylko smutek, żałoba, strach i zło, lecz każda scena coś mu przypominała jakiś urywek ze swojego życia, tylko każda była inna, tu był inny...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jej rude włosy powiewały na wietrze. Szła zgrabnie, jednak w jej sylwetce było coś niepokojącego. Co chwila oglądała się za siebie, a na jej twarzy malowało się zdenerwowanie. Szła przez las w stronę morza. Kiedy prawie już dotarła do celu, zrobiła się bardziej nerwowa. Co chwila spoglądała w dół, nieznacznie dotykała ud opuszkami palców. Kiedy pod nogami poczuła piasek, stanęła. Rozejrzała się szybko dookoła.
-Przyszłaś w ostatniej chwili- usłyszała.
-Wiem, wybacz- odparła przestraszona.
Spod morskiej fali powoli wynurzyła się głowa.
-Ariel, w tym roku nie dostałam jeszcze mojego wynagrodzenia.
-Wiem-powiedziała podnosząc wzrok- Ale naprawdę trudno jest namówić marynarzy do kolejnej podróży. Po tym, co stało się ostatnim razem nikt nie odważy się ryzykować.
Woda spieniła się mocniej, a fale wzmogły się. Słońce już dawno zaszło i teraz rudowłosa prawie nic nie mogła dojrzeć. Ale na twarzy jej towarzyszki malowała się złość.
-Ariel, miałyśmy umowę. Chyba nie chcesz, aby książe dowiedział się o wszystkich twoich tajemnicach? O tym, że to ty zatopiłaś jego statek i że powodem tego były tylko pieniądze? Nie wspominając o twoich mniejszych wybrykach? O kradzieżach? Kłamstwach?
-Proszę!- kobieta zrobiła krok w stronę wody- Namówię ich do wypłynięcia, ale nie odbieraj mi tego co teraz mam! Ciężko zapracowałam na to bogactwo, dobrze o tym wiesz…
Morze powoli zaczęło się uspokajać. Kobieta usłyszała jeszcze tylko słowo „tydzień”, zanim jej rozmówczyni zniknęła w ciemnych odmętach.
Jej rude włosy powiewały na wietrze. Szła zgrabnie, jednak w jej sylwetce było coś niepokojącego. Co chwila oglądała się za siebie, a na jej twarzy malowało się zdenerwowanie. Szła przez las w stronę morza. Kiedy prawie już dotarła do celu, zrobiła się bardziej nerwowa. Co chwila spoglądała w dół, nieznacznie dotykała ud opuszkami palców. Kiedy pod nogami poczuła piasek,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Alicja z Krainy Czarów - zawsze taka słodziutka, uśmiechnięta i miła... Jej bliźniaczka była jednak zupełnie inna! Goniła białego królika, ale tylko po to, żeby zrobić sobie czapkę z jego lśniącej sierści! Słyszeliście, że rozmawiała z różami? Próbowała je wyrwać na piękny bukiet, a później zniszczyć resztę z czystej złośliwości. Niewinna herbatka z kapelusznikiem była tak naprawdę jedną wielką pomyłką - ukradła im nawet cukier w kostkach i wyszczerbioną filiżankę... Wcale nie przyjaźniła się ze swoim kotem - znęcała się nad nim drażniąc go i ciągnąc za ogon, by wzbudzić jego irytację...
Często również patrzyła w lustro, bo po drugiej jego stronie widziała tę lepszą siebie! Nie chciała się jednak zmieniać... Bycie złą, samolubną i złośliwą jędzą weszło jej w krew! Wiedziała, że życie należy do niej,a reszta świata jest po to, żeby je jej umilić...
Alicja z Krainy Czarów - zawsze taka słodziutka, uśmiechnięta i miła... Jej bliźniaczka była jednak zupełnie inna! Goniła białego królika, ale tylko po to, żeby zrobić sobie czapkę z jego lśniącej sierści! Słyszeliście, że rozmawiała z różami? Próbowała je wyrwać na piękny bukiet, a później zniszczyć resztę z czystej złośliwości. Niewinna herbatka z kapelusznikiem była tak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Czerwony Kapturek? Weź mi nie mów nic o tej postaci.
- Przecież to twoja siostra...
- Nie przypominaj mi o tych powiązaniach, dość nikczemnych powiązaniach - powiedziała postać w czarnym kapturze.
- Opowiedz o tym, czemu jesteście tak różni, przecież jestescie rodzeństwem, macie tych samych rodziców, którzy w ten sam sposób was wychowywali. Jak mogliście się tak od siebie oddalić? Dlaczego zachowujecie sie tak jakbyście pochodzili z dwóch różnych bajek?
- Sprawa jest bardziej złożona niż myślisz. Jestem jej cienistym bratem - najgorszą z możliwych odsłon. Kłamię, oszukuję, obrażam, krytykuję, oceniam, wybrzydzam, komplikuję. Jestem jak wilk, którego spotkałem kiedyś u babci - jestem żądny krwi. Krzywdzę i ranię. Jestem stronniczym egoistą. Choć może nie uwierzycie, nie jestem postacią z bajki - wyidealizowaną postacią bez najmniejszych skaz. Dlatego też, muszę odreagować i niczym wilkołak pod osłoną nocy zamieniam sie w potwora, którego nie znacie. Zrzucam czerwony kaptur i zaciągam na oczy czarny...
- Czerwony Kapturek? Weź mi nie mów nic o tej postaci.
- Przecież to twoja siostra...
- Nie przypominaj mi o tych powiązaniach, dość nikczemnych powiązaniach - powiedziała postać w czarnym kapturze.
- Opowiedz o tym, czemu jesteście tak różni, przecież jestescie rodzeństwem, macie tych samych rodziców, którzy w ten sam sposób was wychowywali. Jak mogliście się tak od siebie...
Nie różnił się wyglądem dużo od swojego brata, Harry'ego. Ten sam wzrost, te same roztrzepane ciemne włosy, oczy jak u ich matki, Lily. Jedynie nie nosił okularów i nie miał blizny na czole. Tylko te dwie rzeczy odróżniały Harry'ego Evansa od jego brata, Harry'ego Pottera. Jakże to smutne, że Potter nigdy się nie dowiedział, że miał brata...
Potterowi często zdarzało się, że budził się oniemiały w przeróżnych miejscach. Dlaczego? A to dlatego, że Harry Evans podawał mu specjalnie przygotowaną miksturę, przez którą tracił przytomność na około 5 dni, a następnie Evans sam za pomocą magii tworzył tymczasową bliznę na czole. Sprawnie inwigilował środowisko uczniów Hogwartu, sprytnie wkradał się w towarzystwo nauczycieli zdobywając ich przychylność i zaufanie a jednocześnie wyciągając od nich przeróżne tajemnice, niejednokrotnie bardzo prywatne.
Jego szpiegostwo trwało siedem lat, do czasu bitwy o Hogwart.
Harry Evans był najlepszym szpiegiem Voldemorta.
Utajnione informacje mówią, że to on jest mordercą Remusa Lupina i Nimfadory Tonks a także odpowiedzialny jest za zmanipulowanie Crabbem w momencie gdy ten wyczarował Szatańską Pożogę w Pokoju Życzeń.
Nie został nigdy odnaleziony, wszelki słuch po bitwie o Hogwart o nim zaginął.
Nie różnił się wyglądem dużo od swojego brata, Harry'ego. Ten sam wzrost, te same roztrzepane ciemne włosy, oczy jak u ich matki, Lily. Jedynie nie nosił okularów i nie miał blizny na czole. Tylko te dwie rzeczy odróżniały Harry'ego Evansa od jego brata, Harry'ego Pottera. Jakże to smutne, że Potter nigdy się nie dowiedział, że miał brata...
Potterowi często zdarzało się,...
Mała Syrenka wyszła z balii po rozgrzewającej kąpieli. Wokoło unosiła się rozluźniająca para, osiadała na kafelkach i ogromnym lustrze, naprzeciw którego stanęła owinięta w ręcznik. Za szkłem zamajaczył jakiś podejrzany kształt. Przełknęła ślinę nerwowo. Chciała uwierzyć, że to tylko jakaś halucynacja wywołana przez gorąco. Szybkim ruchem przetarła szybę. Wciągnęła powietrze z przerażenia.
Po drugiej stronie, naprzeciw niej, stała jej siostra bliźniaczka - Leira z grzywą rozwianych rudych włosów i podłym uśmiechem na twarzy. Nic się nie zmieniła od momentu, gdy trzy lata temu zamordowała ich matkę, a zrozpaczony ojciec zamknął córkę - morderczynię w lochu pod zamkiem.
"Ty zostałaś w morzu!", pomyślała Syrenka i spojrzała w dół. Wzdrygnęła się. Dwie drobne, nie do końca wykształcone nóżki wynurzały się z rozciętego od linii kolan ogona. Z tyłu, niczym paskudna parodia tiulu, ciągnęła się naderwana płetwa.
Dziewczyna opierała dłoń na biodrze i patrzyła na bliźniaczkę wyzywająco.
- Całe morze bulgocze od wieści o tej twojej miłostce. - zaczęła. Przeczesała dłonią włosy. Na nadgarstku Syrenka zauważyła świeże ślady po linach. Czyżby wyrodna córka uciekła z kazamatów pod zamczyskiem ojca?
Leira zauważyła pytające spojrzenie, jednak nie dała tego po sobie poznać.
- Podobno jeśli książę cię nie pokocha, masz go zabić. Mogę ci pomóc, zrobić to dla ciebie, dla nas... - ukazała rząd spiłowanych kłów. - Bo on i tak cię nie kocha, więc po co się poświęcasz?
Zamknij oczy. Zabijmy go obie.
Mała Syrenka wyszła z balii po rozgrzewającej kąpieli. Wokoło unosiła się rozluźniająca para, osiadała na kafelkach i ogromnym lustrze, naprzeciw którego stanęła owinięta w ręcznik. Za szkłem zamajaczył jakiś podejrzany kształt. Przełknęła ślinę nerwowo. Chciała uwierzyć, że to tylko jakaś halucynacja wywołana przez gorąco. Szybkim ruchem przetarła szybę. Wciągnęła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
-Romeo! Romeo!
-Julio ma!
-Romeo! Och Romeo!
-"Zwij mię kochankiem, a krzyżmo chrztu tego
Sprawi, że odtąd nie będę Romeem."
-A kimże się staniesz Romeo Romeo?
-Tyleż słów potrzeba by opisać kim stać się mogę, gdy swe serce złożysz mi w podarku...
-Mów Romeo. Jam Julia, co dla ciebie stoi na tym wszakże cudnym balkonie oplecionym jarzmem naszego spotkania!
-Gdy oddasz mi swą duszę i ciało... To już normalnie. Zabiorę Cię do siebie na chatę, chajtniemy się, oficjalnie wezmę ten klucz do pasa cnoty od Twojego ojca i już nie będę musiał się męczyć z byle drutem. Jak wrócę z roboty to klapnę sobie przed kablówką (wtedy tak się mówiło na książkę), poczekam aż mi przyniesiesz strawę. Krzyknę, jak mi się zachce pić: Ty, Jula podaj wina babo!. Później położę się brzuchem do góry i będę oglądał, jak szorujesz podłogi, no a w nocy wiadomo, małe bara-bara... Powiedziałem to na głos? Em... Julio, ma Julio chciałem rzec, że nasze ciała splotą się w namiętnym uścisku, a wcześniej będę obdarowywał, najdroższa, pocałunkami niczym muśnięcia skrzydeł motyla całe twe lico! Julio ma, gdzie się skrywasz? Nie odchodź!
-A idę się zabić.
-Romeo! Romeo!
-Julio ma!
-Romeo! Och Romeo!
-"Zwij mię kochankiem, a krzyżmo chrztu tego
Sprawi, że odtąd nie będę Romeem."
-A kimże się staniesz Romeo Romeo?
-Tyleż słów potrzeba by opisać kim stać się mogę, gdy swe serce złożysz mi w podarku...
-Mów Romeo. Jam Julia, co dla ciebie stoi na tym wszakże cudnym balkonie oplecionym jarzmem naszego spotkania!
-Gdy oddasz mi...
Misja zawisła na włosku. Frodo leżał bez ruchu. Jego twarz, którą udało mu się odsłonić spod pajęczej sieci była przeraźliwie blada. Frodo umarł, tego Sam był pewny. Siedział długo nad jego ciałem, nie myśląc o niczym. Nagle jego wzrok przyciągnął tajemniczy blask. Sam rozejrzał się wokół zaskoczony. Usłyszał odległe, przyprawiające o dreszcz głosy. Orkowie. Spanikował. W ogóle nie myślał o tym co robi. Jak we śnie wyciągnął flakonik z martwej ręki Froda, do pasa przytroczył Żądło. Kroki stały się głośniejsze, odbijały się echem od skał. Sam w ogóle nie pamiętał kiedy ani jak Pierścień znalazł się w jego dłoni. Poczuł chłód na palcu i zrozumiał, że Jedyny sam wsunął mu się na palec. Nie zdążył jednak już nic zrobić, bo oto zza zakrętu wyłonił się oddział orków. Niewidzialny Samowi słyszał każde ich słowo. Ucieszyła go wiadomość, że hobbit trafi w ręce sług Saurona. Oto po raz pierwszy miał okazję się wykazać, dowieść swej odwagi. Gdy zniszczy Pierścień to on, nie Frodo, stanie się legendą. Będzie bohaterem pieśni, spełnią się jego najskrytsze marzenia.
Gdy tylko orkowie ruszyli z powrotem do swej wieży, Sam wymknął się na górską ścieżkę. Nie był świadomy tego, iż Pierścień zsunął się z jego palca. Nie przeczuwał, że zostanie dostrzeżony przez kilku orków. Zapomniał o tym, że Żądło wisi u jego boku, tak bardzo sparaliżował go strach na widok powoli zmierzających ku niemu goblinów. Zapomniał, że Pierścień nie służy nikomu i pragnie jedynie powrotu do swego jedynego władcy.
Misja zawisła na włosku. Frodo leżał bez ruchu. Jego twarz, którą udało mu się odsłonić spod pajęczej sieci była przeraźliwie blada. Frodo umarł, tego Sam był pewny. Siedział długo nad jego ciałem, nie myśląc o niczym. Nagle jego wzrok przyciągnął tajemniczy blask. Sam rozejrzał się wokół zaskoczony. Usłyszał odległe, przyprawiające o dreszcz głosy. Orkowie. Spanikował. W...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Gilbert Blythe siedział wśród łąk usłanych zbożowym zapachem lata, podejmując życiową decyzję odwołującą zaręczyny z Anną. Wątpliwości wzięły górę, gdyż rude włosy ukochanej jakby spalone słońcem zardzewiały, piegowaty nos niczym stok narciarski ześlizgnął się do przodu upodabniając się do nosa Pinokia, a powabny głos Ani od picia nalewki Maryli, chyba przechodził mutację. Nie ma się co chłopakowi dziwić!
Tymczasem Ania swój wyimaginowany świat zostawiła daleko z tyłu, by zacząć trzeźwo myśleć o założeniu rodziny. Dumna z siebie, że przestała opierać się Gilbertowi i rychło przyjęła jego serce już w myślach tworzyła obraz sukni ślubnej, jakie kwiaty wepnie we włosy, jakie imiona będą nosiły ich dzieci... każdy z osobna musiał wysłuchać jej paplaniny.
Zbliżał się Gilbert do ogródka Ani, która wymachując nogami na huśtawce uśmiechała się do latających chmur nad jej głową, które od czasu do czasu przepuszczały promyki słońca.
- witaj Aniu!
- witaj kochany!
- nie wiem jak Ci to powiedzieć..
- po prostu powiedz!
- oddaj pierścionek, doprowadź swój wygląd do ładu, to pogadamy!
Nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć na głowie twarda tabliczka została roztrzaskana w kilka części, przeszył ją nieprzyjemny ból i słowa Gilberta:
- oddaje! żebyś wiedziała jak mnie wtedy bolało..
Gilbert Blythe siedział wśród łąk usłanych zbożowym zapachem lata, podejmując życiową decyzję odwołującą zaręczyny z Anną. Wątpliwości wzięły górę, gdyż rude włosy ukochanej jakby spalone słońcem zardzewiały, piegowaty nos niczym stok narciarski ześlizgnął się do przodu upodabniając się do nosa Pinokia, a powabny głos Ani od picia nalewki Maryli, chyba przechodził mutację....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Moją pokrewną duszą jest "Ania z Zielonego Wzgórza".
Ania jest wrażliwą dziewczyną i od początku ujęła mnie jej osobowość pozytywnie.Moim zdaniem Ania pomimo,że miała swój świat,ale myślę,że drażniło ją dlaczego jest odrzucana,niezrozumiana i miała sobie za złe własny wygląd.Moim zdaniem Ania udowodniła,że gdy jak się ma talent,swoją urażoną dumę na przykładzie jej przyszłego męża Gilberta to można sobie udowodnić,że jest się odważnym pozytywnym literackim bohaterem.To taka moja pokrewna dusza ta Ania.Jeśli chodzi o Doktora Tomasza Judyma to jego świat jest mroczny i tajemniczy.Jako lekarz musiał taki być,ale może myśli dręczyły go zawodowe jak może pomóc ludziom chorym,a nie może,gdyż jego świat kruszył się w oczach wszystkich.Literatura ma w sobie coś wspaniałego,że każdego dnia czytelnik rozpoznaje jej tajemnicę.Gdyby Ania Shirley i Doktor Tomasz Judym się spotkali toby zostali bratnimi duszami,gdyż Ania lubiła zaglądać w mroczny świat swojego przyjaciela.
976 znaków
Moją pokrewną duszą jest "Ania z Zielonego Wzgórza".
Ania jest wrażliwą dziewczyną i od początku ujęła mnie jej osobowość pozytywnie.Moim zdaniem Ania pomimo,że miała swój świat,ale myślę,że drażniło ją dlaczego jest odrzucana,niezrozumiana i miała sobie za złe własny wygląd.Moim zdaniem Ania udowodniła,że gdy jak się ma talent,swoją urażoną dumę na przykładzie jej...
Jak donosi nasz reporter brat Harry'ego Pottera, Ten-Którego-Imienia-Wstydzą-Się-Wymawiać, przebywający aktualnie na odwyku w szpitalu Św. Munga nie może się pozbierać po sromotnej klęsce Czarnego Pana. Źródła bliskie Prorokowi podają, że sytuacja pana Pottera jest opłakana.
Obwinia on swego brata o to, że pokrzyżował jego plany, że on również mógł być na szczycie, niekoniecznie po stronie dobra i Dumbledora. 'Bo dobro jest dla cieniasów!' - ma to często wykrzykiwać. Z wyniku pojedynku braci wiemy jednak, że Potter obdarzony przydomkiem 'Czarny' do mocarnych niestety nie należy, ponieważ podobnie jak jego mentor, poniósł klęskę. Ponad to, stawia zarzuty również pod swoim adresem. Ma sobie za złe to, że nie potrafił pozbawić brata życia.
Zapytaliśmy bliskiego przyjaciela Harry'ego Pottera, Ronalda Wesleya, jak ten ustosunkowuje się do zaistniałej sytuacji. Wesley odparł, że nie będzie o tym mówił.
Ufamy że brat Wybrańca pomyślnie przejdzie odwyk od niedozwolonych eliksirów i wyjdzie na prostą. Życzymy mu wszystkiego dobrego.
Jak donosi nasz reporter brat Harry'ego Pottera, Ten-Którego-Imienia-Wstydzą-Się-Wymawiać, przebywający aktualnie na odwyku w szpitalu Św. Munga nie może się pozbierać po sromotnej klęsce Czarnego Pana. Źródła bliskie Prorokowi podają, że sytuacja pana Pottera jest opłakana.
Obwinia on swego brata o to, że pokrzyżował jego plany, że on również mógł być na szczycie,...
- Ciężko być młodą, spragnioną miłości kobietą, kiedy na łóżku nieopodal mnie samej, umiera mąż. – pomyślała wbijając igłę w pasek kamizelki. – Ile razy jeszcze będę musiała zwęzić ten łach? Ile on jeszcze pożyje? – syknęła i zobaczyła kroplę czerwonej, perlistej krwi na palcu wskazującym. Znów przez rozmyślania nie trafiła w materiał. Nie była przecież szwaczką, a to na tym właśnie zajęciu, musiała spędzać ostatnie wieczory i noce. – Czy on naprawdę nie pojmuje, że wiem, iż sam popuszcza szewki, by kamizelka nie była zbyt ciasna na to jego, wychudłe i niesmaczne ciało? Doprawdy nie rozumiem ani jego, ani siebie samej. Nie jestem po to by służyć! Chciałam mieć kochającego i wyrozumiałego męża, który byłby zdolny zasiać w mym łonie nowe istnienie. Chciałam życia, obcowania z ludźmi a tymczasem wegetuję z cuchnącym chorobą i nakładającą się na otaczającego go istnienie śmiercią... Gdzie dobrobyt, kominek w salonie…? Boże, czym sobie zasłużyłam?
- Kochanie… - dał się słyszeć głos chorego. Znów się przebudził.
- Znów wołanie o pomoc… Znów mnie zapewni, że jestem kochana. Po raz kolejny mu przyznam, że wygląda coraz lepiej – westchnęła małżonka. – A może podejść i przytknąć mu do twarzy poduszkę? Skończyłoby się jego cierpienie, a ja mogłabym przytulić się piersi kawalera z podwórza obok. Jest taki przystojny, miły a i zarządza kamienicą. Ach!, nie brakłoby ani kawy, ani zupy… ba! Żywiłabym się łososiem i kawiorem. To byłoby życie – chwyciła kamizelkę i ruszyła ku sypialni.
- Ciężko być młodą, spragnioną miłości kobietą, kiedy na łóżku nieopodal mnie samej, umiera mąż. – pomyślała wbijając igłę w pasek kamizelki. – Ile razy jeszcze będę musiała zwęzić ten łach? Ile on jeszcze pożyje? – syknęła i zobaczyła kroplę czerwonej, perlistej krwi na palcu wskazującym. Znów przez rozmyślania nie trafiła w materiał. Nie była przecież szwaczką, a to na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pat Peoples z powieści „Poradnik pozytywnego myślenia” Matthew Quicka ma swojego cienistego brata bliźniaka, który jest jego przeciwieństwem.
Zawsze mówi co myśli, nawet gdy jego słowa ranią innych. Nie dba o to, co pomyślą o nim inni, a dobre wychowanie jest mu obce. Odkąd zamknięto go w „niedobrym miejscu”, jak nazywa zakład psychiatryczny, zmienił się nie do poznania. Wcześniej życzliwy i uśmiechnięty, teraz awanturuje się o każdy drobiazg. Nie ogląda transmisji sportowych, jak to robił za dawnych czasów. Nigdy się nie uśmiecha, narzeka na wszystko, a co najgorsze, do rodziców odnosi się z pogardą. Jego napady szału zdarzają się coraz częściej. Nie można nad nim zapanować, po prostu demoluje wszystko, co napotka na swojej drodze. Wciela w życie swoje postanowienie, że będzie dla wszystkich utrapieniem. Udaje mu się. Nie wiadomo jednak, co ma zamiar tym osiągnąć.
Pozostaje tylko nadzieja, że prawdziwy Pat przemówi do rozsądku swojemu cienistemu bratu bliźniakowi, ponieważ nikt nie zniesie jego dalszego karygodnego zachowania.
Pat Peoples z powieści „Poradnik pozytywnego myślenia” Matthew Quicka ma swojego cienistego brata bliźniaka, który jest jego przeciwieństwem.
Zawsze mówi co myśli, nawet gdy jego słowa ranią innych. Nie dba o to, co pomyślą o nim inni, a dobre wychowanie jest mu obce. Odkąd zamknięto go w „niedobrym miejscu”, jak nazywa zakład psychiatryczny, zmienił się nie do poznania....
Hermiona wpadła zdyszana do dormitorium. Miała zaledwie kilka minut, by przepakować swoją torbę. Zanurkowała pod łóżko, by wyciągnąć swój egzemplarz „Numerologii i Gramatyki”. Jednak zamiast piętrzących się wszędzie ksiąg ujrzała wpatrzone w nią błyszczące oczy. Krzyknęła i boleśnie uderzyła się w głowę, próbując podźwignąć się na nogi.
- Mona, oszalałaś?! - warknęła. - Nie mam teraz czasu! Mów szybko o co ci chodzi i znikaj.
- Och, słodka siostro, gdzie podziały się twoje maniery? – Mona wygramoliła się spod łóżka i usiadła na jego skraju. – Dobrze wiesz, z czym przychodzę – przymknęła oczy. Ciemnorude włosy zaczęły falować wokół jej głowy. – Uwolnij mnie.
- Mona, znasz moją odpowiedź. Nic w tej kwestii się nie zmieniło. Jeśli to wszystko, to...
- Czyżby? – parsknęła dziewczyna. – W takim razie czemu ciągle kłócicie się z Ronem o Krzywołapa? Czemu sama musisz zajmować się procesem Hardodzioba? Czemu nikt nie docenia twojej wiedzy? Nic się nie zmieniło!?
Hermiona zawahała się. Mona, widząc to, kontynuowała z jeszcze większym zapałem:
- Wykorzystaj swoją wiedzę w lepszy sposób! Przyszłość to Czarna Magia. Tylko dzięki niej możesz coś osiągnąć. Nawet jako szlama... - urwała, a w jej oczach pojawił się strach. Wiedziała już, że powiedziała o jedno słowo za dużo. Hermiona ruszyła w jej stronę, zmuszając ją by podeszła do okna.
- Nigdy. Więcej. Tak. Nie. Mów. – wysyczała i jednym zdecydowanym ruchem wypchnęła Monę przez okno. Wiedziała, że bliźniaczka wróci. Zawsze wracała.
Hermiona wpadła zdyszana do dormitorium. Miała zaledwie kilka minut, by przepakować swoją torbę. Zanurkowała pod łóżko, by wyciągnąć swój egzemplarz „Numerologii i Gramatyki”. Jednak zamiast piętrzących się wszędzie ksiąg ujrzała wpatrzone w nią błyszczące oczy. Krzyknęła i boleśnie uderzyła się w głowę, próbując podźwignąć się na nogi.
- Mona, oszalałaś?! - warknęła. - Nie...