-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać287 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
Dziwne nawyki czytelnika
Koleżanka, matka córki w wieku szkolnym, poprosiła mnie niedawno, żebym jej napisała, jak traktuję swoje książki. Potrzebowała poparcia dla swojej tezy, że książka jest przedmiotem użytkowym i w związku z tym nie powinno się jej traktować jak obiektu muzealnego.
Kinga Howard/Unsplash
Nieco zdziwiona, zaczęłam dociekać, dlaczego potrzebny jej taki manifest na piśmie. Okazało się, że koleżanka nakryła niedawno swoją córkę na prasowaniu książki, ponieważ kartka się zagięła. Córka czyta też książki, rozkładając je tylko trochę, żeby na grzbiecie nie widać było śladów…
Wprawdzie trochę mnie martwi, że zostałam wytypowana do roli osoby, która przekona dziewczę, że kartki mogą być pozaginane i że to w niczym książce nie szkodzi – z niepokojem zaczęłam oglądać książki na swoich półkach, sprawdzając, czy naprawdę wyglądają na mocno zaczytane. Przyznaję – widać po nich, że nie są tylko ozdobą półek. I nie uważam, że jest w tym coś złego – książka służy do czytania i może być nieco sfatygowana.
Zafrapował mnie jednak temat nawyków czytelniczych i zaczęłam się zastanawiać, czy sama robię podczas czytania coś, co zdziwiłoby innego czytelnika. Niewątpliwie niejednej osobie skóra by ścierpła na widok notatek, które robię na marginesach (ołówkiem!). Lubię też książki z antykwariatów, które mają różne dedykacje i notatki, choć oczywiście umiar jest tu wskazany. Poza tym zdarza mi się przeczytać końcówkę książki, zanim jeszcze dojdę do połowy – czasem nie mam ochoty denerwować się losem bohaterów. Chcę wiedzieć, co ich czeka i spokojnie delektować się opowieścią.
Nietypowe czytelnicze nawyki
Z ciekawości przejrzałam zasoby sieci w poszukiwaniu innych nietypowych nawyków czytelniczych i znalazłam ich naprawdę sporo. Oto najpopularniejsze lub najdziwniejsze z nich:
1. Czytanie ostatniego akapitu książki, zanim się w ogóle zacznie lekturę. W ten sposób poznaje się zakończenie, nie wiedząc w ogóle, o czym jest całość, w pewnym momencie czytelnik przeżywa olśnienie – gdy nagle zdaje sobie sprawę, co to przeczytane wcześniej zakończenie oznacza.
2. Głaskanie stron kciukiem lewej ręki podczas czytania. Nie całkiem świadoma i niekontrolowana czynność, irytująca dla osób postronnych.
3. Sprawdzanie, ile książka ma stron, zanim zacznie się lekturę.
4. Przerywanie lektury tylko w momencie, w którym kończy się rozdział.
5. Czytanie każdej książki do ostatniej strony. Nawet najnudniejszego podręcznika czy kompletnie nieudanego kryminału.
6. Zaginanie rogów kartek zamiast używania zakładki – nieznośne dla jednych, zupełnie normalne dla innych.
7. Czytanie wszystkich tomów serii od razu, bez robienia przerwy na inne lektury. Dość trudne, jeśli czyta się serię, która jeszcze nie została ukończona („Pieśń lodu i ognia”).
8. Niektórzy mają przeciwny problem – nie są w stanie doczytać serii do końca. Pierwsze kilka tomów czytają z przyjemnością, a potem przychodzi nuda i niechęć do dokończenia cyklu.
9. Czytanie tylko w określonych miejscach. Na przykład w łóżku. Sofa, fotel, czy krzesło to nie to samo, jeśli ktoś przyzwyczaił się do czytania na leżąco.
10. Używanie nietypowych rzeczy w charakterze zakładek. Przykładowo, niektórzy czytelnicy w charakterze zakładki używają chusteczki do nosa, przy okazji będąc dobrze przygotowanym na nieprzyjemne zwroty akcji, które mogą doprowadzić nas do łez.
11. Kompulsywne czytanie przed snem – niektórzy czytelnicy po prostu nie mogą zasnąć, jeśli nie przeczytają choćby kilku stron.
12. Dokładne czytanie podziękowań, które niektórzy autorzy umieszczają na końcu książki. Sprawdzanie w wyszukiwarce nazwisk osób wymienionych w podziękowaniach.
Identyfikujecie się z tymi zachowaniami? A może macie własne, niezbyt typowe nawyki? Podzielcie się nimi w komentarzach!
artykuł został odświeżony
Tagi i tematy
komentarze [419]
Od kilku lat korzystam z czytnika, ale zanim zaczęłam - przed rozpoczęciem książki lubiłam ją powąchać :) Do tej pory uwielbiam zapach starych książek.
Od kilku lat korzystam z czytnika, ale zanim zaczęłam - przed rozpoczęciem książki lubiłam ją powąchać :) Do tej pory uwielbiam zapach starych książek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamLubię dbać o książki, żeby nie wyglądały na zniszczone. Czego nie mogę zrozumieć to tej dziwnej mody na zakreślanie, podkreślanie, rysowanie po stronach książki. Co to ma na celu??
Lubię dbać o książki, żeby nie wyglądały na zniszczone. Czego nie mogę zrozumieć to tej dziwnej mody na zakreślanie, podkreślanie, rysowanie po stronach książki. Co to ma na celu??
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Pabloo
1) Niektóre książki można potraktować jak zeszyt z wydrukowanym tekstem, na którym dodajemy swoje zapiski .
2)Łatwiej się skupić podkreślając wybrane zdania
3) Podkreślając to co najważniejsze, a potem wybierając z tego (zakreślaczem na kolorowo, najlepiej kilkoma kolorami) to co trzeba zapamiętać. To taka forma nauki (taki pozanzaczany podręcznik to koszt mniejszy niż godzina korepetycji, więc nie ma o co drzeć szat).
4) Książka jest dla ludzi a nie odwrotnie
@Pabloo
1) Niektóre książki można potraktować jak zeszyt z wydrukowanym tekstem, na którym dodajemy swoje zapiski .
2)Łatwiej się skupić podkreślając wybrane zdania
3) Podkreślając to co najważniejsze, a potem wybierając z tego (zakreślaczem na kolorowo, najlepiej kilkoma kolorami) to co trzeba zapamiętać. To taka forma nauki (taki pozanzaczany podręcznik to koszt...
Tylko mi nie chodzi o zaznaczanie w podręczniku, podczas nauki. Pojawił się trend na zaznaczanie, kolorowanie, podkreślanie, rysowanie w książkach (nie podręcznikach) tego nie rozumiem, jaki jest cel.
Tylko mi nie chodzi o zaznaczanie w podręczniku, podczas nauki. Pojawił się trend na zaznaczanie, kolorowanie, podkreślanie, rysowanie w książkach (nie podręcznikach) tego nie rozumiem, jaki jest cel.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jeżeli czytam coś i są tam zdania ważne do których chcę wrócić (a nie koniecznie wertować od nowa cały rozdział) to podkreślam (od stopnia ważności zależy czy ołówkiem czy zakreślaczem), lub dopisuję swoj komentarz.- w poradnikach czy popularnonaukowych.
W książkach anglojęzycznych często zaznaczam jakieś wyrażenie, czy znaczenie jakiegoś słówka.
Na pięknie wydanych i albumach .nie piszę inie rysuję
Jeżeli czytam coś i są tam zdania ważne do których chcę wrócić (a nie koniecznie wertować od nowa cały rozdział) to podkreślam (od stopnia ważności zależy czy ołówkiem czy zakreślaczem), lub dopisuję swoj komentarz.- w poradnikach czy popularnonaukowych.
W książkach anglojęzycznych często zaznaczam jakieś wyrażenie, czy znaczenie jakiegoś słówka.
Na pięknie wydanych i...
Widzę, że się nadal nie rozumiemy...nie chodzi mi o książki naukowe, podręczniki itp.
Chodzi mi o coś takiego w książkach beletrystycznych (foto w linku) https://pl.pinterest.com/pin/914582636805574829/
Widzę, że się nadal nie rozumiemy...nie chodzi mi o książki naukowe, podręczniki itp.
Chodzi mi o coś takiego w książkach beletrystycznych (foto w linku) https://pl.pinterest.com/pin/914582636805574829/
Ludzie robię teraz dziwne rzeczy, mnie bardziej dziwi pisanie po sobie, mam na myśli masowe tatuowanie wszystkiego co się da, ręce , nogi, szyja (która z dalleka wygląda jak brudna) nawet twarz.
Egzemplarz książki może być towarem jednorazowego użytku (nie zostawianym dla potomności), jak bilet do kina, obejrzysz i nikt więcej na twój bilet nie wejdzie. Publika też różnie reaguje, czasem ogląda w skupieniu, czasem śmieje się, klaszcze , tupie, gwiżdże. (tutaj "ozdabia" rysunkami. Jeżeli to im sprawia radość, może dzięki temu w ogóle coś czytają. Może to być rodzaj dawnego pamiętnika, tylko nie w specjalnym kajeciku tylko na wybranej książce.
Ludzie robię teraz dziwne rzeczy, mnie bardziej dziwi pisanie po sobie, mam na myśli masowe tatuowanie wszystkiego co się da, ręce , nogi, szyja (która z dalleka wygląda jak brudna) nawet twarz.
Egzemplarz książki może być towarem jednorazowego użytku (nie zostawianym dla potomności), jak bilet do kina, obejrzysz i nikt więcej na twój bilet nie wejdzie. Publika też...
Zawsze przed snem muszę przeczytać chociaż kilka stron, bo nie zasnę 😀
Zawsze przed snem muszę przeczytać chociaż kilka stron, bo nie zasnę 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa wszędzie noszę ze sobą czytnik.Nawet jeśli wiem, że nie będę miała szans na czytanie w pracy, czy na zakupach. Zawsze jednak muszę go mieć na wszelki wypadek. Niestety zdarza mi się do niego zaglądać jak stoję w aucie na światłach, albo w korku i czasem na mnie trąbią. Tu przepraszam innych kierowców, ale to silniejsze ode mnie. Na szczęście częściej jednak słucham audiobooków w samochodzie. Ja też nie zasnę, jeśli przed snem nie przeczytam chociaż kilku zdań. Czasem się zastanawiam ile dni w życiu ( od kiedy nauczyłam się czytać ) miałam bez zaglądania choćby do gazety ( jeśli nie było pod ręką książki ). Myślę, że bardzo mało. A czytanie kilku książek na raz to oczywistość, chociaż znajomych to niezmiernie dziwi. Zawsze pytają, jak mi się to nie miesza 😂
Ja wszędzie noszę ze sobą czytnik.Nawet jeśli wiem, że nie będę miała szans na czytanie w pracy, czy na zakupach. Zawsze jednak muszę go mieć na wszelki wypadek. Niestety zdarza mi się do niego zaglądać jak stoję w aucie na światłach, albo w korku i czasem na mnie trąbią. Tu przepraszam innych kierowców, ale to silniejsze ode mnie. Na szczęście częściej jednak słucham...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZawsze kupuję parzystą liczbę nowych książek. Jeśli mam w koszyku nieparzystą liczbę, za każdym razem muszę dobrać jeszcze jedną książkę 😀
Zawsze kupuję parzystą liczbę nowych książek. Jeśli mam w koszyku nieparzystą liczbę, za każdym razem muszę dobrać jeszcze jedną książkę 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamco do zachowań ww. córki: róznica w czytaniu niezniszczonej a zniszczonej książki jest taka jak miedzy jedzeniem z czystych a z brudnych naczyń
co do zachowań ww. córki: róznica w czytaniu niezniszczonej a zniszczonej książki jest taka jak miedzy jedzeniem z czystych a z brudnych naczyń
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Punkt pierwszy obowiązkowo. " Czytanie ostatniego akapitu książki, zanim się w ogóle zacznie lekturę" Co tam akapit, rozdział cały. A potem przedostatni, a potem ewentualnie jak mi się spodobają od początku (a czasami jeszcze wcześniej coś ze środka).
W związku z tym punkt 5 odpada. 😀
Punkt pierwszy obowiązkowo. " Czytanie ostatniego akapitu książki, zanim się w ogóle zacznie lekturę" Co tam akapit, rozdział cały. A potem przedostatni, a potem ewentualnie jak mi się spodobają od początku (a czasami jeszcze wcześniej coś ze środka).
W związku z tym punkt 5 odpada. 😀
Często sprawdzam książkę, otwierając ją na losowej stronie ze środka i czytam fragment. Jak mnie zaciekawi, mimo że nie wiem, o co chodzi, to daję książce szansę. Zakończenie sprawdzam przy romansach, na wypadek gdyby mi próbowano zamiast romansu wcisnąć melodramat, których nienawidzę 😝
Często sprawdzam książkę, otwierając ją na losowej stronie ze środka i czytam fragment. Jak mnie zaciekawi, mimo że nie wiem, o co chodzi, to daję książce szansę. Zakończenie sprawdzam przy romansach, na wypadek gdyby mi próbowano zamiast romansu wcisnąć melodramat, których nienawidzę 😝
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@FlowerDragon Czym się właściwie różni romans od melodramatu?
@FlowerDragon Czym się właściwie różni romans od melodramatu?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czytanie kilku książek naraz, najlepiej różne gatunki i różne formy (dużo audiobooków).
Ale także często dobieram parami książki podobne tematycznie, lub drugą autora. Trochę porównawczo trochę ze względu na zainteresowanie i pogłębienie tematu.
Dzielenie tych książek na, do komunikacji miejskiej, na spacer z psem, do samochodu, do torebki, na fotel, krzątanina domowa, do spania, na wyjazdy (czytnik), czy lektury obowiązkowej. Ta ostatnia to zazwyczaj książka z biblioteki przeleżana, do której trudno mi się było zabrać i krótko przed terminem oddania wyznaczam sobie zadanie codziennie przeczytać x stron książki, potem dopiero można czytać coś innego. Jeśli mnie zaciekawi to przechodzi w inną kategorię i nie ma problemu z jej dokończeniem, jeśli nie to ją "męczę" do końca. Nie jest to właściwe słowo, bo to są zazwyczaj książki trudne i może zbyt ambitne, ale zazwyczaj z kategorii tych które bardzo chciałam przeczytać tylko zabrać się było trudno presja czasu, ekstremalnie rzadko jest to DNF, lub żałuję wyboru.
Liczenie ułamka stron i dążenie do dojścia do najbliższego. (doczytaj do np. 1/4; 1/3; 1/2; 2/3; 3/4; 5/6; 9/10 itd. 😂 książki) a najlepiej do końca rozdziału następującego po danym ułamku. Wiem, wiem 😂 😆 😂 ale to znacznie popycha czytanie do przodu.
Czytanie kilku książek naraz, najlepiej różne gatunki i różne formy (dużo audiobooków).
Ale także często dobieram parami książki podobne tematycznie, lub drugą autora. Trochę porównawczo trochę ze względu na zainteresowanie i pogłębienie tematu.
Dzielenie tych książek na, do komunikacji miejskiej, na spacer z psem, do samochodu, do torebki, na fotel, krzątanina domowa, do...
Często podczas lektury (najczęściej w początkowym jej stadium), w jakimś nagłym odruchu, nagle otwieram czytaną książkę na losowo wybranej późniejszej stronie - której treść mi nic nie mówi. Potem, kiedy do niej dochodzę w toku czytania: ten beztreściowy fragment zostaje wtłoczony w obecną w mojej głowie narrację, tworząc jakąś dziwną klamrę, iluminację, sens. Lubię to uczucie.
Jednak nie odważyłbym się przeczytać ostatniej stronicy, to brzmi zbyt ryzykancko, wręcz szaleńczo
Często podczas lektury (najczęściej w początkowym jej stadium), w jakimś nagłym odruchu, nagle otwieram czytaną książkę na losowo wybranej późniejszej stronie - której treść mi nic nie mówi. Potem, kiedy do niej dochodzę w toku czytania: ten beztreściowy fragment zostaje wtłoczony w obecną w mojej głowie narrację, tworząc jakąś dziwną klamrę, iluminację, sens. Lubię to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Lubię sprawdzać, w jakim stopniu historia opisana w książce jest prawdziwa. Szukam w dostępnych mi źródłach jak wyglądają miejsca, w których dzieje się akcja.
Bardzo lubię wracać do niektórych książek i często odkrywam w nich nowe treści.
Uważam, że dzień bez czytania, to dzień stracony.
Lubię sprawdzać, w jakim stopniu historia opisana w książce jest prawdziwa. Szukam w dostępnych mi źródłach jak wyglądają miejsca, w których dzieje się akcja.
Bardzo lubię wracać do niektórych książek i często odkrywam w nich nowe treści.
Uważam, że dzień bez czytania, to dzień stracony.
Punkt 3 jest dla mnie bardzo ważny, wiem czy w danej chwili i nastroju mogę sobie pozwolić na daną długość lektury. Chociaż długość czytania zależy też od wielkości druku, bardziej do mnie przemawia orientacyjny czas czytania podany na lubimyczytac.pl.
Kiedyś miałam książki porozkładane w całym domu, jedne do czytania w sypialni przed snem, inna czekała w toalecie - tę wyparł niestety smartfon. Tak samo jak tę z torebki, którą miałam zawsze przy sobie w razie nudy. Ale najbardziej utkwiła mi w pamięci sytuacja, gdy zawsze biorąc książkę do pociągu, zabrałam ją odruchowo ze sobą na drogę gdy zrobiłam prawo jazdy i pokonywałam tą samą drogę autem. Jako kierowca. Informuję spiesznie - nie czytałam po drodze.
Punkt 3 jest dla mnie bardzo ważny, wiem czy w danej chwili i nastroju mogę sobie pozwolić na daną długość lektury. Chociaż długość czytania zależy też od wielkości druku, bardziej do mnie przemawia orientacyjny czas czytania podany na lubimyczytac.pl.
Kiedyś miałam książki porozkładane w całym domu, jedne do czytania w sypialni przed snem, inna czekała w toalecie - tę...
Podobny artykuł pojawił się półtora roku temu, 8 września 2023 roku.
Swoje dodatkowe nawyki opisałem tam.
Ze wskazanych tutaj 4, 11 i czasami 5 (jeśli nie porzucę po mniej niż 10% lektury).
Podobny artykuł pojawił się półtora roku temu, 8 września 2023 roku.
Swoje dodatkowe nawyki opisałem tam.
Ze wskazanych tutaj 4, 11 i czasami 5 (jeśli nie porzucę po mniej niż 10% lektury).
U mnie standardem jest sprawdzanie ile książka ma stron. Następnie dzielę tę ilość na połowę i szybko staram się do tej połowy dobrnąć. Półki na Lubimy czytać bardzo pomagają. I faktycznie, zaraz po przeczytaniu jakiś przymus wewnętrzny nakazuje pisać recenzję :) Jak dziennie nie przeczyta się choćby paru stron to jest jakiś niepokój. Acha, staram się nie porzucać lektury przed końcem. Przekonałam się, że końcówka może wynagrodzić wszystko.
U mnie standardem jest sprawdzanie ile książka ma stron. Następnie dzielę tę ilość na połowę i szybko staram się do tej połowy dobrnąć. Półki na Lubimy czytać bardzo pomagają. I faktycznie, zaraz po przeczytaniu jakiś przymus wewnętrzny nakazuje pisać recenzję :) Jak dziennie nie przeczyta się choćby paru stron to jest jakiś niepokój. Acha, staram się nie porzucać lektury...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejmiałem to poczucie, ze skądś to znam
miałem to poczucie, ze skądś to znam
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Oprócz wielu nawyków, które mam od lat (np. robienie notatek w książkach, podkreślanie najważniejszych fragmentów - ołówkiem), mam też pewne dość nowe:
- sprawdzam nazwisko tłumacza i staram się zapamiętać, które jeszcze książki przetłumaczył;
- sprawdzam autora grafiki na okładce, np. niedawno kupiłam w antykwariacie
Ikona z koniem[bookLink]4800969|Ikona z koniem[/bookLink] ze znakomitymi ilustracjami Józefa Wilkonia (wydawnictwo Iskry 1974), a czytam teraz książkę wydaną przez Filtry Strzyżyk woleoczko[bookLink]5117232|Strzyżyk woleoczko[/bookLink] ze świetną okładką Marty Konarzewskiej (już rozpoznaję jej styl);
- dopasowuję zakładkę do książki - najlepiej, gdy jest to zakładka piękna graficznie, ładnie zaprojektowana, łącząca się z książką tematycznie, albo w ostateczności - kolorystycznie. Oczywiście zbieram zakładki - to idealny prezent dla mnie;
- uwielbiam czytać motta, a także dedykacje; jeśli w książce są cytaty z literatury, wiersze - czytam je zawsze (ewentualnie tłumaczę);
- czytam wprowadzenia, wstępy, posłowia. Bardzo lubię czytać o tym, jak powstawała książką, o pracy nad nią, o zbieraniu materiałów do niej itd.;
- kocham robić różne listy książek, spisy, zestawiać książki w różne cykle, wstawiać je na odpowiednie półki (dlatego serwis LC jest dla mnie idealnym rozwiązaniem - mogę tworzyć wirtualne półki bez końca).
Oprócz wielu nawyków, które mam od lat (np. robienie notatek w książkach, podkreślanie najważniejszych fragmentów - ołówkiem), mam też pewne dość nowe:
- sprawdzam nazwisko tłumacza i staram się zapamiętać, które jeszcze książki przetłumaczył;
- sprawdzam autora grafiki na okładce, np. niedawno kupiłam w antykwariacie
...
jeśli czytam papierową książkę zaciągam się zapachem farby drukarskiej albo zapachem odstanego już na regale papieru
jeśli czytam papierową książkę zaciągam się zapachem farby drukarskiej albo zapachem odstanego już na regale papieru
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamwitaj w klubie niuchających każdą książkę;) sztachnięcie i jest odlot i radocha i czytanie lepiej smakuje
witaj w klubie niuchających każdą książkę;) sztachnięcie i jest odlot i radocha i czytanie lepiej smakuje
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamU mnie z tych punktów to zgadza się 4 i 11, czasem też mam taki nawyk,że czytam rano po przebudzeniu oraz przed wyjściem do pracy chociaż kilka stron książki czytam 😀
U mnie z tych punktów to zgadza się 4 i 11, czasem też mam taki nawyk,że czytam rano po przebudzeniu oraz przed wyjściem do pracy chociaż kilka stron książki czytam 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
1. Czytanie ostatniego akapitu książki, zanim się w ogóle zacznie lekturę – zdarza
się, ale nie jest rutyną. 3 . Sprawdzanie, ile książka ma stron, zanim zacznie się lekturę. – Zawsze, a ktoś tego nie robi ;) ? 5. Czytanie każdej książki do ostatniej
strony. – ale tylko w przypadku beletrystyki, podręczników nie ;). 12. Dokładne czytanie podziękowań, które niektórzy autorzy umieszczają na końcu książki. – można trafić na jakąś ciekawostkę, ale nazwisk nie nie sprawdzam w wyszukiwarce, chyba że mnie coś
wyjątkowo zainteresuje.
1. Czytanie ostatniego akapitu książki, zanim się w ogóle zacznie lekturę – zdarza
się, ale nie jest rutyną. 3 . Sprawdzanie, ile książka ma stron, zanim zacznie się lekturę. – Zawsze, a ktoś tego nie robi ;) ? 5. Czytanie każdej książki do ostatniej
strony. – ale tylko w przypadku beletrystyki, podręczników nie ;). 12. Dokładne czytanie podziękowań, które niektórzy...
Zawsze sprawdzam, czy książka jest warta mojego czasu i (jeśli kupowana) pieniędzy. Dużo czasu mi zajmuje wytypowanie książki- w rezultacie mało książek czytam do końca. Niestety większość książek z pozoru super, nie przechodzi u mnie selekcji. Lubię też sprawdzać ile ma stron, żeby oszacować, ile chcę przeczytać za każdym razem, gdy po nią sięgnę oraz zorientować się gdzie jest środek.
Zawsze sprawdzam, czy książka jest warta mojego czasu i (jeśli kupowana) pieniędzy. Dużo czasu mi zajmuje wytypowanie książki- w rezultacie mało książek czytam do końca. Niestety większość książek z pozoru super, nie przechodzi u mnie selekcji. Lubię też sprawdzać ile ma stron, żeby oszacować, ile chcę przeczytać za każdym razem, gdy po nią sięgnę oraz zorientować się gdzie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
6 i 10, plus popularne (na szczęście raczej w dawnych czasach) przewracanie kartek obślinionymi rękami to powód, dla którego w ogóle brzydzę się książek z bibliotek, antykwariatów czy ogólnie z drugiej ręki. Chyba, że wiem że ta druga ręka jest schludna.
A z dziwactw to zaczynając każdy rozdział kartkuję go patrząc ile ma stron.
6 i 10, plus popularne (na szczęście raczej w dawnych czasach) przewracanie kartek obślinionymi rękami to powód, dla którego w ogóle brzydzę się książek z bibliotek, antykwariatów czy ogólnie z drugiej ręki. Chyba, że wiem że ta druga ręka jest schludna.
A z dziwactw to zaczynając każdy rozdział kartkuję go patrząc ile ma stron.
Od zawsze lubiłem czytać kilka książek naraz, oczywiście z różnych dziedzin, żeby mi się nie mieszała w głowie akcja np. pięciu powieści. Kilka miesięcy temu sprawdziłem ile to "kilka" w moim przypadku wynosi i lekko naliczyłem 32 pozycje. Aby uniknąć niekończenia książek dawno rozpoczętych, wprowadziłem element samodyscypliny: otóż staram się czytać minimum 10 stron dziennie z dziesięciu różnych książek. Po przeczytaniu tychże, książka wędruje na półkę. Kiedy nadchodzi następna tura, odbywa się losowanie kolejności czytania, bo przecież musi w tym być element różnorodności i zaskoczenia. Może to się wydawać dziwaczne, ale za to ile przyjemności sprawia! No i jestem w stanie doczytać książki, które inaczej by się tego nie doczekały.
Od zawsze lubiłem czytać kilka książek naraz, oczywiście z różnych dziedzin, żeby mi się nie mieszała w głowie akcja np. pięciu powieści. Kilka miesięcy temu sprawdziłem ile to "kilka" w moim przypadku wynosi i lekko naliczyłem 32 pozycje. Aby uniknąć niekończenia książek dawno rozpoczętych, wprowadziłem element samodyscypliny: otóż staram się czytać minimum 10 stron...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
O, to brzmi jak dobry pomysł - dodatkowy rozrywkowy element, który umili czytanie!
No i: 10 stron dziennie z dziesięciu różnych książek! Winszuję! To ilości hurtowe!
O, to brzmi jak dobry pomysł - dodatkowy rozrywkowy element, który umili czytanie!
No i: 10 stron dziennie z dziesięciu różnych książek! Winszuję! To ilości hurtowe!
1. Sprawdzam czy książka stanowi część serii
2. Jeżeli książka jest częścią serii ustalam czytanie chronologicznie zaczynając od pierwszej części i czytając całą serię
3. Sprawdzam ile książka ma stron
4. Prawie zawsze kończę na końcu rozdziału
1. Sprawdzam czy książka stanowi część serii
2. Jeżeli książka jest częścią serii ustalam czytanie chronologicznie zaczynając od pierwszej części i czytając całą serię
3. Sprawdzam ile książka ma stron
4. Prawie zawsze kończę na końcu rozdziału
Totalnie mam kilka swoich nawyków. Sprawdzam ile książka ma stron i wyznaczam sobie takie punkty graniczne, czyli najpierw 10% książki przeczytane, potem co 50 stron, potem 1/3, potem połowa, czasem jeszcze ta końcówka, jak książka ma np. 734 strony, to 34 strony też haha. Po co? Absolutnie po nic, dla jakiejś wewnętrznej przyjemności. Jeśli muszę przerwać, to tylko tam gdzie kończy się rozdział, of kors! W łóżku czytam tylko jak jestem chora, na zdrowo czytam w fotelu/na sofie, wyłącznie, w pozycji siedzącej, lub pół-leżącej, ale nigdy na leżąco!
Totalnie mam kilka swoich nawyków. Sprawdzam ile książka ma stron i wyznaczam sobie takie punkty graniczne, czyli najpierw 10% książki przeczytane, potem co 50 stron, potem 1/3, potem połowa, czasem jeszcze ta końcówka, jak książka ma np. 734 strony, to 34 strony też haha. Po co? Absolutnie po nic, dla jakiejś wewnętrznej przyjemności. Jeśli muszę przerwać, to tylko tam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja sprawdzam, ile książka ma stron oraz tytuł oryginału. Ostatnio zwróciłam uwagę, że nie zawsze można się dowidzieć z jakiego języka książka została przełożona; przy literaturze bałkańskiej po tytule oryginalnym nie poznam... Kiedyś było np. "z chorwackiego/serbskiego przełożył...", a teraz często tylko "przełożył...". Teraz czytam zbiór opowiadań autorki baskijskiej, widzę po oryginalnym tytule, że jest hiszpański (zastawiałam, się, czy nie baskijski...), ale przecież nie każdy rozpozna język, nawet jeśli jest obiektywnie dość popularny.
Czasem zaglądam na koniec, żeby wiedzieć, że bohater wyżył :-) szczególnie w powieściach historycznych.
No i prawie zawsze czytam przed snem.
A, i jak czytam, to wyginam grzbiet. Znaczy mocno rozkładam. Czytam nieuważnie i dużo kryminałów, więc czasem, jak nie pamiętam, czy coś już czytałam, czy nie, to grzbiet książki mi to od razu mówi :-)) Jeśli gładziutki - książka jeszcze nie wpadła w moje łapy.
Ne mam nic przeciwko bazgraniu po książkach (chociaz sama tego nie robię), ale zadziwiają mnie użytkownicy bibliotek, którzy to robią. Nie dość, że bazgrają po nieswoim, to jeszcze jaki jej sens robienie uwag, skoro się za chwile książkę odda? Ku potomności?? Jeszcze nie widziałam komentarza, który by na mnie zrobił wrażenie. A za to wiele płytkich, oczywistych i głupawych.
Ja sprawdzam, ile książka ma stron oraz tytuł oryginału. Ostatnio zwróciłam uwagę, że nie zawsze można się dowidzieć z jakiego języka książka została przełożona; przy literaturze bałkańskiej po tytule oryginalnym nie poznam... Kiedyś było np. "z chorwackiego/serbskiego przełożył...", a teraz często tylko "przełożył...". Teraz czytam zbiór opowiadań autorki baskijskiej,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZdecydowanie sprawdzanie ile dana książka ma stron przed rozpoczęciem lektury 😁 poza tym lubię też przeczytać jak brzmi tytuł w oryginale, z którego jest roku - tego typu dodatki 😄 za to prawie nigdy nie czytam pochlebnych zdań innych osób umieszczanych na skrzydełkach wewnątrz książki bądź z tyłu okładki.
Zdecydowanie sprawdzanie ile dana książka ma stron przed rozpoczęciem lektury 😁 poza tym lubię też przeczytać jak brzmi tytuł w oryginale, z którego jest roku - tego typu dodatki 😄 za to prawie nigdy nie czytam pochlebnych zdań innych osób umieszczanych na skrzydełkach wewnątrz książki bądź z tyłu okładki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZaginanie rogów kartek zamiast używania zakładki to barbarzyństwo, inteligentni i dobrze wychowani ludzie nie niszczą książek, zwłaszcza tych z biblioteki.
Zaginanie rogów kartek zamiast używania zakładki to barbarzyństwo, inteligentni i dobrze wychowani ludzie nie niszczą książek, zwłaszcza tych z biblioteki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Głaskanie stron kciukiem lewej ręki podczas czytania.
- dopiero po przeczytaniu tego zdałam sobie sprawę, że to robię....
Sprawdzanie, ile książka ma stron
- to nie wszyscy tak robią?
Przerywanie lektury tylko w momencie, w którym kończy się rozdział.
- albo akapit, jeśli rozdział jest zbyt obszerny. Dlatego zawsze mam na czytniku ustawioną opcję czasu pozostałego do końca rozdziału. I ciężko czyta mi się książki bez rozdziałów.
Czytanie każdej książki do ostatniej strony.
- moim największym sukcesem było porzucenie tego zniewalającego nawyku. Nie podoba mi się, nie interesuje - nie czytam. W tym roku mam już trzy porzucone lektury. Wolność!
Zaginanie rogów kartek zamiast używania zakładki
- nie robię tego, ale nie wysyłam do piekła tych, którzy robią to w swoich książkach. W końcu to ich książki, tak? Nie wzruszają mnie też pozaginane rogi w książkach z biblioteki. Notatki długopisem, zakreślenia w książkach bibliotecznych - już mnie wzruszają.
Dokładne czytanie podziękowań, które niektórzy autorzy umieszczają na końcu książki.
- tak, ale nazwiska rzadko sprawdzam ;)
Dokładnie też studiuję bibliografię, jeśli jest uwzględniona, zwłaszcza w literaturze faktu, która często dostarcza mi nowych pozycji do przeczytania.
Głaskanie stron kciukiem lewej ręki podczas czytania.
- dopiero po przeczytaniu tego zdałam sobie sprawę, że to robię....
Sprawdzanie, ile książka ma stron
- to nie wszyscy tak robią?
Przerywanie lektury tylko w momencie, w którym kończy się rozdział.
- albo akapit, jeśli rozdział jest zbyt obszerny. Dlatego zawsze mam na czytniku ustawioną opcję czasu pozostałego do końca...
3 zawsze
5 kilka pozycji potwierdza regułę
Prawie zawsze: 11, 12
10 zdarza się dość często
4 często kończę na końcu rozdziału, ale nie zawsze.
6 i 9 zdecydowanie nie, nie zaginam rogów, potrafię czytać wszędzie
7,8 tutaj jeszcze dodałbym czytanie cyklu nie w kolejności wydawania, ale według chronologii.
3 zawsze
5 kilka pozycji potwierdza regułę
Prawie zawsze: 11, 12
10 zdarza się dość często
4 często kończę na końcu rozdziału, ale nie zawsze.
6 i 9 zdecydowanie nie, nie zaginam rogów, potrafię czytać wszędzie
7,8 tutaj jeszcze dodałbym czytanie cyklu nie w kolejności wydawania, ale według chronologii.
3, 4, 5, 11, 12
Ze względu na to, że czuję wewnętrzny przymus skończenia każdej rozpoczętej książki, to ograniczam liczbę zaczętych, dlatego zawsze mam: jedną na szafce nocnej (na przed snem), jedną przy kanapie w salonie (na popołudniowy i weekendowy relaks) i jedną w plecaku (często też w formie audiobooka) na podróż do pracy i z powrotem. Nie mieszam tych przestrzeni (tj. np. książki łóżkowej nie zabieram do salonu). Dzięki tej metodzie mam rozpoczęte maksymalnie 3 książki i w miarę równomierne posuwam się w lekturze każdej z nich.
3, 4, 5, 11, 12
Ze względu na to, że czuję wewnętrzny przymus skończenia każdej rozpoczętej książki, to ograniczam liczbę zaczętych, dlatego zawsze mam: jedną na szafce nocnej (na przed snem), jedną przy kanapie w salonie (na popołudniowy i weekendowy relaks) i jedną w plecaku (często też w formie audiobooka) na podróż do pracy i z powrotem. Nie mieszam tych przestrzeni...
W 3 i 4 nie widzę nic dziwnego. 9 to totalnie ja! Już nie potrafię czytać na siedząco. 8 - oj tak, ile to serii porzuconych w połowie. 5 i 10 - taaa... niestety rzadko nie kończę książki, którą zaczęłam (pozdrawiam
Ivy Compton-Burnett[authorLink]57407|Ivy Compton-Burnett[/authorLink] 😂) a książkę czymś muszę założyć skoro jestem w stanie zgubić każdą okładkę. Może kotwica zdałaby egzamin? 🤔
W 3 i 4 nie widzę nic dziwnego. 9 to totalnie ja! Już nie potrafię czytać na siedząco. 8 - oj tak, ile to serii porzuconych w połowie. 5 i 10 - taaa... niestety rzadko nie kończę książki, którą zaczęłam (pozdrawiam
Ivy Compton-Burnett[authorLink]57407|Ivy Compton-Burnett[/authorLink] 😂) a...
Jeśli w książce rozdziały dotyczą różnych postaci i czasem jednen wątek interesuje mnie bardziej to przewijam rozdziały i czytam tylko wątek tej postaci, a dopiero później wracam do reszty.
Jeśli w książce rozdziały dotyczą różnych postaci i czasem jednen wątek interesuje mnie bardziej to przewijam rozdziały i czytam tylko wątek tej postaci, a dopiero później wracam do reszty.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam

