rozwiń zwiń

Herstoria kołowrotka i igły

LubimyCzytać LubimyCzytać
11.09.2017

Długo trzeba było czekać, aż Anna Brzezińska napisze kolejną książkę. Ale jak już napisała, to iskry poszły.

Herstoria kołowrotka i igły

Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach to najlepszy przykład nie historii, ale herstorii w polskiej literaturze. Opowieść o kobietach: tych bogatych i tych biednych, wykształconych i tych, które nie potrafiły się nawet podpisać. To wycinek dziejów Polski i Europy pisany z niezwykłego punktu widzenia.

Annę Brzezińską kojarzymy głównie z powieściami fantastycznymi. Książka „Córki Wawelu” fantastyką nie jest, chociaż od dawna twierdzę, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej ciekawa i nieprawdopodobna niż fikcja. Za to, choć formalnie sięga po inny gatunek – trudno go zresztą nazwać, bo „Córki Wawelu” wymykają się próbom klasyfikacji – autorka kontynuuje obecny od zawsze w jej twórczości wątek kobiet. Za bazę posłużyły jej losy królewien z rodu Jagiellonów, głównie Zofii, Katarzyny i Anny, córek królowej Bony i Zygmunta I Starego. Widziane na dodatek oczami ulubienicy: karlicy Dosi, postaci także autentycznej, która u królewny Katarzyny była ochmistrzynią. W tamtych czasach karły uważane były za bliższe zwierzętom niż ludziom, ale Dosia była kobietą uczoną, znaną z kontaktów z najważniejszymi politykami Rzeczpospolitej.

„Córki Wawelu”, jak już wspomniałam, wymykają się schematom. Z jednej strony Brzezińska ułatwiła lekturę czytelnikom, ubierając fakty w formę beletrystyczną, dodając jej częściowo opartego na dokumentach, za to prawdopodobnego rysu fabularnego. Fabułę jednak, plasującą się pomiędzy romansem a rycerską sagą, przeplata czymś w rodzaju eseju czy rozprawy historyczno-społecznej. Zajmuje ją ówczesna wielka polityka, w której Polska Jagiellonów jest częścią europejskiej polityczno-dynastycznej układanki; rozgryza jej sekrety i tajemnice, tłumaczy jej meandry i zawiłości. Podobnie zresztą postępuje z zasadami życia na wawelskim dworze (oraz innych dworach europejskich), przy czym nieustannie podsuwa nam kobiecy punkt widzenia. Zajmuje ją to, co jawne i widoczne, ale i to, co skrzętnie ukrywane. Edukacja możnych, mniej możnych i całkiem biednych panien, zadania i wyzwania przed nimi stawiane, ale i to, jak radziły sobie z rzeczywistością i marną kondycją kobiet w ówczesnym świecie. Zagląda Brzezińska też w miejsca przez „poważnych” historyków omijane – połogowe komnaty, dziecięce kołyski, zamtuzy, pralnie i kuchnie. To nie historia miecza, ale herstoria kołowrotka i igły. A także, co tu ukrywać, herstoria z mężowskim kijem w roli głównej, pełna przemocy, zamkniętych cel klasztornych, śmiertelnych porodów i odbieranych matkom dzieci.

Brzezińska wykonała kawał solidnej roboty, studiując rozmaite dokumenty i wydobywając z nich to, co dotyczy dziejów polskich królewien i ich potężnej, owianej w Polsce złą sławą matki, Bony Sforzy. Braki uzupełnia o kontekst historyczny i analizę społeczną, a w formie przerywnika wstawia fragmenty powieści o królewskiej maskotce, karlicy Dosi.

„Córki Wawelu” to nie do końca powieść i nie do końca dokument, ale ta mieszanka form wyszła liczącej dobrych kilkaset stron książce tylko na dobre. Dzięki temu „Córki Wawelu” nabrały lekkości i nie nużą czytelnika bezosobowymi kronikami. To książka błyskotliwa, żywa i taka, jakiej w polskiej literaturze historycznej brakowało.

Monika Frenkiel

---

Monika Frenkiel jest dziennikarką i krytykiem literackim. Współpracowała z „Gazetą Wyborczą”. „Gazetą Krakowską”, portalem Onet.pl.  Prowadzi bloga literackiego niesamapraca.blog.pl.


komentarze [6]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Michał - awatar
Michał 13.09.2017 02:46
Czytelnik

Co prawda bardziej podobałaby mi się książka osadzona gdzieś w X-XII wieku, ale nadal pomysł mi się podoba, bo dawno nie słyszałem o jakiejś ciekawej polskiej powieści historycznej, no i lepiej udokumentowane (zdaje się?) czasy.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
grafzero - awatar
grafzero 13.09.2017 13:05
Czytelnik

Tyle, że to nie powieść - to fabularyzowany esej.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
grafzero - awatar
grafzero 12.09.2017 21:51
Czytelnik

"Herstoria"

Dlaczego robić tej książkę taką krzywdę, spychając ją w grono poronionych dziełek pisanych przez sfrustrowane amerykańskie dyletantki. "Córki Wawelu" są przecież wolne od wszelkiej ideologii, rzeczowe, konkretne w kilku punktach nawet dość ostro atakujące feministyczne mity. Po co więc zniechęcać poważnych czytelników?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
ksanthippe - awatar
ksanthippe 14.09.2017 23:01
Czytelniczka

Skąd ta frustracja u poważnego czytelnika?
Feminizm to nurt bardzo szeroki, widocznie Brzezińska należy do tego wolnego od wszelkiej ideologii, rzeczowego, konkretnego i polemicznego. Czy to taka wielka krzywda, że książka feministyczna jest książką wartościową - dla wszystkich? Jednym z podstawowych postulatów feminizmu jest mówienie o kobietach zapomnianych, które do...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
grafzero - awatar
grafzero 05.11.2017 21:25
Czytelnik

Przede wszystkim proszę najpierw sięgnąć do teorii literatury jeśli już bierzemy się za recenzje i sprawdzić czym były i jak pisano fabularyzowane eseje zamiast przez całą długą recenzję książki poszczekiwać o dygresyjności. Tak jakby kiedykolwiek w literaturze była to wada (Boże mój biedny Julek Słowacki ze swoim "Beniowskim").
Ale wracając do tematu. Feminizm próbowano...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
LubimyCzytać - awatar
LubimyCzytać 11.09.2017 11:50
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam