Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: , , ,

Solidna powieść historyczna

Solidna powieść historyczna

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka - kuriozum. Nie wiemy, czy autor szczerze wierzy w wyłożone w tej publikacji idee, czy po prostu robi sobie z nas jaja. Paninterlingwa... to praca filologiczna (wsparta dotacją MEN), w której M. Susskin proponuje utopijną ideę wdrożenia języka międzynarodowego. Jej nierealność polega na tym, że - zgodnie z zaleceniami autora - każdy miałby uczyć się w dzieciństwie języka międzynarodowego od matki, a narodowego od ojca. Dodatkowo, Susskin przedstawia "naukową" metodę wyboru optymalnego kandydata na tytułową paninterlingwę i z obliczeń wychodzi mu, że najlepiej w tej roli sprawowałby się... język polski 😛. Książka wydana w 1990 roku przyozdobiona jest egzegezą myśli klasyków marksizmu oraz tow. W.I. Lenina. Nie wiem, czy pod koniec PRL-u ktoś przypilnował czystości doktrynalnej publikacji, czy sam autor był do cna przesiąknięty czerwoną ideologią. Warto przeczytać jako ciekawostkę. Interesujące są zwłaszcza rozdziały omawiające historię interlingwistyki - propozycje internacjonalizacji języków sztucznych jak np. esperanto oraz języków narodowych. Zastanawia fakt, że Susskin zauważa wszelkie słabe strony tych projektów, nie dostrzegając ich tak naprawdę w swoim pomyśle. Ale do końca nie jesteśmy pewni, czy praca ta nie jest jednym wielkim dowcipem dla wkręcenia wydawców, recenzentów i czytelników.

Książka - kuriozum. Nie wiemy, czy autor szczerze wierzy w wyłożone w tej publikacji idee, czy po prostu robi sobie z nas jaja. Paninterlingwa... to praca filologiczna (wsparta dotacją MEN), w której M. Susskin proponuje utopijną ideę wdrożenia języka międzynarodowego. Jej nierealność polega na tym, że - zgodnie z zaleceniami autora - każdy miałby uczyć się w dzieciństwie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to