rozwiń zwiń
Dominiqua

Profil użytkownika: Dominiqua

Nie podano miasta Nie podano
Status Czytelnik
Aktywność 6 lata temu
449
Książek na półce
przeczytane
569
Książek
w biblioteczce
63
Opinii
779
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Nie podano
Dodane| 5 książek
Czytam tylko po angielsku, więc nie dysponuję polskimi przekładami!

Opinie


Na półkach:

Książka bardzo ciekawa, coś nowego, przeczytałam jednym tchem. Nie mogłam tylko znieść sposobu nazywania miejsc intymnych. Może te zdrobnienia miały być pieszczotliwe, w moim odczuciu są infantylne.

Książka bardzo ciekawa, coś nowego, przeczytałam jednym tchem. Nie mogłam tylko znieść sposobu nazywania miejsc intymnych. Może te zdrobnienia miały być pieszczotliwe, w moim odczuciu są infantylne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

17- letnia Baylee zostaje porwana przez 41-letniego przyjaciela swojego ojca. Przez dwa tygodnie ma być szkolona na seksualną niewolnicę, a potem sprzedana na aukcji. Brzmi znajomo? No właśnie, ale trzeba dodać do równania płaczącą co pięć stron, jedną z najbardziej irytujących bohaterek ever. Nie wiem, czy to podobieństwo do CitD(które niefortunnie czytałam dzień wcześniej) czy denerwująca Baylee, ale nie mogłam się skupić na rzekomym wątku dark. Nie czułam strachu, niepokoju, niepewności jak zawsze przy tego typu literaturze. Po 30% książka przestaje być mocna, a staje się totalnie waniliowa. I wtedy pojawia się jeden z niewielu plusów tej pozycji – War. Dla niego zdecydowanie warto było przeczytać tę książkę, bo jest po prostu słodki i do schrupania. Mam słabość do takich zagubionych dusz i zawsze mnie rozczulają :) Końcówka świetna i pozostawia niedosyt. Dałabym 4 gwiazdki – może być, ale jedynie ze względu na Wara zmieniam na - dobra.

17- letnia Baylee zostaje porwana przez 41-letniego przyjaciela swojego ojca. Przez dwa tygodnie ma być szkolona na seksualną niewolnicę, a potem sprzedana na aukcji. Brzmi znajomo? No właśnie, ale trzeba dodać do równania płaczącą co pięć stron, jedną z najbardziej irytujących bohaterek ever. Nie wiem, czy to podobieństwo do CitD(które niefortunnie czytałam dzień...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Naprawdę nie wiem, ile dać "The Score". Czegoś tak nierównego dawno nie czytałam. Było mniej więcej tak: LOL(5/5)nudy(1/5)-LOL(5/5)-nudy(1/5)-nudy(1/5)-LOL(5/5)-nudy(1/5)-drama(3/5)

Bardzo rzadko czuję się jak dziwoląg oceniając książkę(ostatni raz dobry rok temu). "The Score" należy do tych nielicznych pozycji. Niewątpliwie popełniłam dwa błędy przed przeczytaniem jej: zapoznałam się z opiniami i oczekiwałam czegoś epickiego oraz przeczytałam tuż przed coś niezaprzeczalnej królowej NA - CoHo, która wysoko postawiła poprzeczkę.

Największym moim problemem z The Score jest to, że do samego końca nie czułam szczerego uczucia między bohaterami. Niewątpliwie była między nimi chemia, pociąganie fizyczne, ale miłość? Nie czułam tego. Właściwie dopiero na sam koniec troszkę przekonał mnie Dean, Allie nie(może ze względu na naciągany wątek zerwania z Seanem, którego wcale nie kupiłam). Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ich polubiłam. Po prostu brakowało mi czegoś głębszego, bo tak naprawdę przez całą książkę mieli chyba tylko trzy poważniejsze rozmowy, większość kręciła się wokół seksu i do niego sprowadzała. Do samego końca bohaterowie tej książki byli dla mnie przyjaciółmi z korzyściami.

Kolejna sprawa już troszkę mniej rażąca - powtarzalność. Tu ewidentnie jest moja wina, bo jak widać temat wciąż cieszy się popularnością. To pierwsza seria, w której autorka we wszystkich trzech tomach zdecydowała się ciągnąć ten sam schemat: "gracz" i grzeczna dziewczynka. Oczywiście wątki poboczne były inne, ale ogólny zarys, a nawet charaktery bardzo podobne. Dla mnie trzy tomy pod rząd to już za dużo, przez połowę książki po prostu się nudziłam i ratował ją humor(Zmierzch i Winston LOL). Może powinnam wymazać z pamięci poprzednie części, ale nie umiem i uczucie deja vu wracało bardzo często.

A skoro mowa o humorze... Dean, do którego miałam słabość od pierwszego tomu, w pierwszej połowie książki był przezabawny i chyba nawet pobijał Garetta. Wielka szkoda, że pod koniec Elle postanowiła zrobić z niego króla dramatu. Wiele osób ma żal o ten wątek. Rzeczywiście miałam wrażanie dopisania go na siłę, ale ogólnie podobał mi się, może dlatego że sama w grudniu przeżyłam bliźniaczą sytuację. Jednak jego reakcja była tak przerysowana, że bardzo stracił w moich oczach. Tak jak w relacji Dean-Allie nie czułam tej głębi, tak samo było z wątkiem D-B. Był dość mało poruszany, a tu nagle tak przedramatyzowana reakcja Deana.

Plus wątki: romans Megan(nic nie wnosił), dawny trener(duży potencjał, a słabo rozwinięty), treningi z dzieciakami(szkoda, że tak kiepsko rozwinięty), Miranda. Wszystko tylko słabo "liźnięte". Dużo wątków, chyba wrzuconych, żeby zapychać strony.

Nie żałuję, że przeczytałam tę książkę tylko i wyłącznie ze względu na humor Elle, która pozostaje dla mnie jedną z najzabawniejszych pisarek. Może gdybym nie postawiła tak wysoko poprzeczki, zawód byłby mniejszy. Dla mnie z tej serii tylko "The Deal" było genialne.

Naprawdę nie wiem, ile dać "The Score". Czegoś tak nierównego dawno nie czytałam. Było mniej więcej tak: LOL(5/5)nudy(1/5)-LOL(5/5)-nudy(1/5)-nudy(1/5)-LOL(5/5)-nudy(1/5)-drama(3/5)

Bardzo rzadko czuję się jak dziwoląg oceniając książkę(ostatni raz dobry rok temu). "The Score" należy do tych nielicznych pozycji. Niewątpliwie popełniłam dwa błędy przed przeczytaniem jej:...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Dominiqua

z ostatnich 3 m-cy

Tu pojawią się powiadomienia związane z aktywnością użytkownika w serwisie


statystyki

W sumie
przeczytano
449
książek
Średnio w roku
przeczytane
30
książek
Opinie były
pomocne
779
razy
W sumie
wystawione
448
ocen ze średnią 8,1

Spędzone
na czytaniu
2 294
godziny
Dziennie poświęcane
na czytanie
27
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
5
książek [+ Dodaj]