A jeśli Bóg gra w kości ze wszechświatem...
„Nie ma czegoś takiego jak pisanie o przyszłości. Przyszłość jeszcze się nie odbyła.” - stwierdził Joe Haldeman. Autor „Wiecznej wojny” pisze wprawdzie o zdarzeniach, które rozgrywają się w przyszłych wiekach, lecz korzenie jego powieści tkwią we współczesności i poruszają problemy dobrze znane dzisiejszemu odbiorcy. Nie inaczej dzieje się w przypadku wydanej w 1999 roku „Wiecznej wolności”.
Gdzieś w odległej galaktyce, na skutej lodem planecie mieszka William Mandella, weteran wojenny. Nasz bohater, przykładny mąż i ojciec, jest niczym dinozaur zamknięty w ciasnym rezerwacie. Ludzkość przez wieki zdążyła wyewoluować, tworząc zbiorową świadomość zwaną Człowiekiem. Nowe społeczeństwo z rezerwą podchodzi do reliktów minionych czasów, w ich mniemaniu agresywnych i nieprzewidywalnych.
„Wieczną wojnę” zainspirowały wydarzenia z Wietnamu. „Wieczna wolność”, będąca jej kontynuacją, dzieje się w świecie, gdzie nie rozgrywa się żaden konflikt zbrojny. Akcja początkowo wydaje się więc mało dynamiczna. Bohaterowie tkwią w zamkniętym kręgu powtarzalnych, codziennych czynności. Wiedzeni tęsknotą za niegdysiejszymi czasami, postanawiają dokonać czynu szalonego i nieprzewidywalnego. Podróż na samotnym statku ma okazać się skokiem w odległą przyszłość, w nieznane. Czy ich plan się powiedzie?
Space opera Haldemana, chociaż rozgrywa się w odległej przyszłości i odległej galaktyce, dotyka problemów społecznych typowych także dla dzisiejszych czasów. Mało tu schematów fabularnych, więcej prozy codziennego życia. Zdarzenia rozgrywają się powoli z typową dla siebie nieprzewidywalnością. Podobna konstrukcja opowieści może frapować czytelnika, może też odrobinę nudzić.
Najmocniejszą stroną powieści pozostają postacie: pełnokrwiste, wiarygodne, wielowymiarowe, zaskakująco zwyczajne. Nie znajdziesz wśród bohaterów herosów walczących sam na sam z armią przeciwnika. Nie posiadają super mocy niczym Spider-Man czy Wonder Woman. To zwyczajni, strudzeni życiem wojskowi, będący na emeryturze.
Miłośnikom fantastyki, szczególnie tym, którzy czytali już „Wieczną wojnę”, polecam sięgnąć po „Wieczną wolność”. Z pewnością warto poznać dość zaskakujące zakończenie, które podzieliło czytelników w ich opiniach. Dla mnie wypadło ono obiecująco, aczkolwiek pozostawiło lekki niedosyt. Czy jednak nie chcielibyście dowiedzieć się, kto według Haldemana gra w kości z wszechświatem?
Ewa Szymczak
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.