rozwiń zwiń

Zwierciadło piekieł

Okładka książki Zwierciadło piekieł
Graham Masterton Wydawnictwo: Replika horror
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2017-11-20
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376746494
Tłumacz:
Paulina Braiter

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zwierciadło piekieł w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zwierciadło piekieł



książek na półce przeczytane 839 napisanych opinii 839

Oceny książki Zwierciadło piekieł

Średnia ocen
6,8 / 10
2018 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
229
39

Na półkach:

To moja druga pozycja tego autora z tego względu, że horrory nie należą do gatunku, po który najczęściej sięgam. Akcja bardzo wartka, bohaterowie różnorodni, ale ścisły podział na dobro i zło. Dodatkowo jak dla mnie niektóre fragmenty zbyt makabrycznie opisane (mam bardzo bujną wyobraźnię). Plus za dużo zwrotów akcji i nieprzewidywalne zakończenie.

To moja druga pozycja tego autora z tego względu, że horrory nie należą do gatunku, po który najczęściej sięgam. Akcja bardzo wartka, bohaterowie różnorodni, ale ścisły podział na dobro i zło. Dodatkowo jak dla mnie niektóre fragmenty zbyt makabrycznie opisane (mam bardzo bujną wyobraźnię). Plus za dużo zwrotów akcji i nieprzewidywalne zakończenie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3888 użytkowników ma tytuł Zwierciadło piekieł na półkach głównych
  • 2 883
  • 964
  • 41
653 użytkowników ma tytuł Zwierciadło piekieł na półkach dodatkowych
  • 407
  • 69
  • 66
  • 46
  • 35
  • 16
  • 14

Inne książki autora

Okładka książki Noclegi u Marty Graham Masterton, Karolina Mogielska
Ocena 6,8
Noclegi u Marty Graham Masterton, Karolina Mogielska
Okładka książki Tachykardia Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Łukasz Dubaniowski, Monika Fudali, Norbert Góra, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Wojciech Kulawski, Dariusz Ludwinek, Graham Masterton, Ksawery Meister, Karolina Mogielska, Jarosław Adam Pankowski, Joanna Pypłacz, Rafał Grzegorz Sawicki, Hubert Smolarek, Flora Woźnica
Ocena 7,8
Tachykardia Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Łukasz Dubaniowski, Monika Fudali, Norbert Góra, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Wojciech Kulawski, Dariusz Ludwinek, Graham Masterton, Ksawery Meister, Karolina Mogielska, Jarosław Adam Pankowski, Joanna Pypłacz, Rafał Grzegorz Sawicki, Hubert Smolarek, Flora Woźnica
Okładka książki Kipiel. Antologia morska Alicja Broncel, Przemysław Duda, Michał Gadalski, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Adam Loraj, Graham Masterton, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Jacek Pelczar, Adam Raglan, Krzysztof Rarocki, Emilian Sornat, Przemysław Trafalski, Yog, Joanna Zając, Piotr Żymełka
Ocena 2,0
Kipiel. Antologia morska Alicja Broncel, Przemysław Duda, Michał Gadalski, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Adam Loraj, Graham Masterton, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Jacek Pelczar, Adam Raglan, Krzysztof Rarocki, Emilian Sornat, Przemysław Trafalski, Yog, Joanna Zając, Piotr Żymełka
Okładka książki Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Ocena 7,8
Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Okładka książki Tomatoza. Antologia pomidorrorowa Aleksandra Cebo, Przemysław Duda, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Aleksandra Knap, Graham Masterton, Michał Medwid, Kornel Mikołajczyk, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Olaf Pajączkowski, Jacek Pelczar, Marta Zając, Zeter Zelke, Marcin Zwoleń
Ocena 6,6
Tomatoza. Antologia pomidorrorowa Aleksandra Cebo, Przemysław Duda, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Aleksandra Knap, Graham Masterton, Michał Medwid, Kornel Mikołajczyk, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Olaf Pajączkowski, Jacek Pelczar, Marta Zając, Zeter Zelke, Marcin Zwoleń
Graham Masterton
Graham Masterton
Graham Masterton urodził się w Edynburgu 16 stycznia 1946 roku. Jego dziadkiem był Thomas Thorne Baker, znakomity naukowiec, który wynalazł DayGlo i jako pierwszy przekazał zdjęcia przez radioodbiornik. Po ukończeniu szkoły Whitgift w Croydon pracował jako dziennikarz w „Crawley Observer”. W wieku 24 lat został mianowany na współpracownika „Penthouse” i „Penthouse Forum”. Początkowo pisał poradniki seksuologiczne, jednym z których była „Magia seksu”. Zadebiutował jako autor horrorów w 1976 roku książką o tytule „Manitou”, na podstawie której po dwóch latach nakręcono film o tym samym tytule. Od tej pory Graham wydał ponad 40 horrorów i otrzymał nagrody za: * „Kostnica” (”Charnel House”), za którą otrzymał nagrodę Special Edgar przez Mystery Writers of America * „Zwierciadło piekieł” (”Mirror”) nagrodzone Srebrnym Medalem przez West Cost Review of Books, * „Wizerunek zła” (”Family portrait”), będące aktualizacją opowieści Oscara Wilde’a „The picture of Dorian Gray”, za którą zdobył nagrodę Prix Julia Verlanger jako jedyny pisarz niefrancuski. Poza wymienionymi wyżej nagrodami, Graham Masterton był jeszcze wielokrotnie nagradzany za swoje opowiadania i powieści. Łącznie Graham Masterton napisał ponad sto nowel, a poza nimi pisze również thrillery, powieści historyczne, horrory, nowele o klęskach żywiołowych, nowele dla dzieci, opowiadania, jak również sagi historyczne. Jego trzy opowiadania zostały sfilmowane dla Tony’ego Scotta, twórcy telewizyjnego serialu „The Hunger”. Graham Masterton jest autorem ponad 100 książek, które zostały przetłumaczone na 18 języków. W 1999 roku powstała biografia Mastertona zatytułowana „Manitou Man”. Obecnie Masterton regularnie pisuje do takich czasopism jak Cosmopolitan, Men's Health, Woman, Woman's Own, a nawet takich jak rodzima Nowa Fantastyka. Wydaje także nowe książki i zbiory opowiadań. Wraz z żoną polskiego pochodzenia – Wiescką – i trzema synami mieszkał przez pewien czas w wiktoriańskim domku nad rzeką Lee w Cork (Irlandia). Obecnie przeprowadził się z powrotem do Anglii. Ceni sobie Polskę i od czasu do czasu składa nam wizyty.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dzień śmierci Shaun Hutson
Dzień śmierci
Shaun Hutson
Energiczny pulpowy zombie horror, w którym żywa akcja i dużo grozy pozwalają przejść do porządku nad brakami logicznymi i wadami warsztatowymi. + Podczas porządkowania terenu przycmentarnego dwaj robotnicy odnajdują miejsce pochówku straconej przed laty czarownicy. Jeden z nich zabiera z grobu tajemniczy medalion. Magiczna moc artefaktu zamienia go w monstrum - po przybyciu do domu morduje żonę i córkę. Kolejnej nocy ginie sąsiadka. Potwór wyrywa oczy swym ofiarom. Policja wkrótce osacza zbrodniarza - w ciągu dnia jest on niezwykle osłabiony i łatwo zostaje schwytany. Gdy zapada ciemność, odzyskuje on siły i wpada w morderczy szał. Wyrywa się z uwięzi w szpitalu, do którego został przewieziony, by ostatecznie, wypadając z okna, zginąć wraz z pilnującym go pielęgniarzem. To jednak dopiero początek koszmaru. Ciała obu mężczyzn wracają do życia i w niezmiernie efektownej scenie wydobywają się ze świeżych grobów, mordując przy okazji miejscowego księdza. Od tej pory w mieście znikają kolejni ludzie. Okazuje się, że każdy zabity natychmiast dołącza do rosnącej hordy krwiożerczych, bezokich zombie. Potwory, kierowane przez grabarza atakują dom szefa miejscowej policji, w którym jego żona bada przeklęty medalion. Na szczęście w walce przeciw nim skuteczna okazuje się bron palna. Policjanci rozpoczynają szukanie kryjówki potworów... + "Dzień Śmierci" Shauna Hutsona lokuje się wpół drogi pomiędzy twórczością Guya N.Smitha a Grahama Mastertona. Od tego pierwszego Hutson zapożyczył angielską prowincję z jej niepowtarzalnym klimatem, od drugiego dynamiczną, pełną makabry i przemocy akcję. W rezultacie powstał zgrabny, pełen akcji horror, który powinien przypaść do gustu sympatykom obu wspomnianych autorów. Jasne, w powieści nie ma nic odkrywczego, motywy przeklętego artefaktu, zemsty po latach, ataki zombie - wszystko to było już wałkowane w horrorze ze sto razy. Ale też nie w nowatorskich pomysłach siła Hutsona, a w werwie, z jaką opowiada on swoją historię, w stężeniu makabry i grozy, w dynamicznej akcji. I tutaj Hutson wypada bardzo korzystnie. Historia szybko mknie naprzód, mnożą się kolejne jump scare'y a żywe trupy wypadają niezmiernie efektownie, przywołując echo znanych z filmowego cyklu hiszpańskich templariuszy (podsobne jak kinowe monstra, zombiaki Hutsona są pozbawione oczu). Overall radosny, pulpowy fun bez szczególnych ambicji czy pretensji. Słabiej wypada konstrukcja postaci. Bohaterowie "Dnia Smierci" są papierowi do bólu, a opisy relacji międzyludzkich młodemu Hutsonowi wyszły pociesznie. Podczas gdy taki Guy N. Smith potrafi, tworząc swych bohaterów, cedzić złośliwości kwaśne jak zeschła cytryna, to idylliczne opisy małżeńskiego szczęścia szefa policji, upływającego pomiędzy młodzieńczym seksem i wzajemnym szeptaniem "kocham cię" niepomiernie śmieszą. Jest też powieść fabularnie niechlujna, nawet uwzględniając jej pulpowy charakter. Zupełnie nie wiadomo, po co w prologu pojawia się torturowana i stracona czarownica (jej postać już później nie wraca). Zniknięcie kilkuset osób w miasteczku obchodzi, wydaje się, wyłącznie grupkę miejscowych policjantów. Do tego dochodzi jeszcze banalny, generyczny finał. No i te dwumiesięczne badania, w wyniku których udało się ustalić, że "Mortis Dei" oznacza "Dzień Śmierci" - nie dziwota, że Anglicy sobie Brexit przegłosowali. Tytani intelektu normalnie... Pomijając wyżej wymienione mankamenty (większość z nich złożyć można na młody wiek autora - pisząc "Dzień Śmierci" Hutson miał, jak sam pisze, dziewiętnaście lat) całość opisana jest całkiem zręcznie i czyta się piorunem. Dużo horroru w horrorze, dynamiczna akcja, efektowne żywe trupy i do tego wszechobecny pulpowy klimat. Byłby fajny oldschoolowy film z tego. Fani Mastertona i Guya nie powinni być rozczarowani. Trochę naciągane 7/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 7 7 lat temu
Mnich William H. Hallahan
Mnich
William H. Hallahan
"- Widzicie przed sobą potęgę nienawiści - powiedział. I wyruszył sam do Edenu. Rozpoczął się bój między niebem a piekłem." "Mnich" to opowieść o wiecznej tułaczce i walce aniołów z demonami. Anioł Tytmoteusz musi tułać się po świecie dopóki rasa ludzka mu nie wybaczy. Jednak jednostek zdolnych do takiego wybaczania rodzi się niewiele, w dodatku sokolica Szatana zawsze jest szybsza od anioła i zabija wszystkie dzieci z purpurową aurą zanim jeszcze zaczną mówić... Nie do końca tego spodziewałam się po książce, ale finalny efekt wzbudził moją sympatię. Na wstępie przypomnę, że motyw aniołów i demonów jest jednym z moich ulubionych, nic więc dziwnego, że książka mnie wciągnęła. Bardzo spodobało mi się specyficzne przedstawienie Szatana - historia jaka go spotkała pokazuje go jako tego najbardziej pokrzywdzonego przez Boga i anioły. To on jest tym zdradzonym i to jemu chcemy kibicować przez większość książki. Przerażający, aczkolwiek kapitalny zabieg rzucający nowe światło na nauki kościoła. Przedłużeniem tej sztuczki jest nasze nastawienie do Tymoteusza. Ja na początku książki bardzo go nie lubiłam. Stopniowo jednak zyskiwał w moich oczach i pod koniec zaczęłam mu nawet kibicować. Bardzo lubię takie zmiany i ewolucję uczuć w książkach. Było jednak parę rzeczy, które mnie irytowały. Na przykład przeskoki w czasie, które były nagłe i ciężko było się zorientować co się zmieniło i ile główny bohater ma teraz lat. Poza tym stanowczo brakowało tu horroru. Było to mroczne fantasy, ale zdecydowanie nie czułam tu grozy. A szkoda. Zakończenie mnie zaskoczyło - było dziwne i niekonwencjonalne, pozostało otwarte, przez co można jedynie snuć domysły, co się wydarzyło i co będzie działo się dalej. Nie uważam tego jednak za minus - wszystko, co w książkach oryginalne zyskuje moje poparcie. Ogólnie rzecz biorąc polecam książkę fanom tego motywu oraz gatunku. Jeśli szukacie grozy, próżno szukać... Ale jak chcecie poczytać o potyczkach Nieba i Piekła - zachęcam do lektury!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 7 3 lata temu
Zemsta Manitou Graham Masterton
Zemsta Manitou
Graham Masterton
Pierwszy raz czytałem Zemstę Manitou Grahama Mastertona w liceum i wówczas wydawała się po prostu horrorem o szamanie, demonach i duchach. Teraz, po latach, odebrałem ją zupełnie inaczej. Tym razem zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie, a przede wszystkim – świetnie się przy niej bawiłem. Akcja rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z pierwszego tomu. Misquamacus – potężny indiański szaman pokonany wcześniej – powraca, wcielając się w ośmioletniego Tobyego Fennera. Chłopiec staje się narzędziem pradawnej zemsty. Jego ojciec, Neil Fenner, próbuje uratować syna, jednocześnie zmagając się z niedowierzaniem innych i narastającą izolacją. Powracają także Harry Erskine oraz Śpiewająca Skała – starsi, bardziej doświadczeni, ale wciąż gotowi do konfrontacji z siłami, które przekraczają ludzkie pojmowanie. Najważniejszym wątkiem książki jest plan Misquamacusa: odrodzenie dwudziestu dwóch szamanów i dokonanie krwawego odwetu. W dzień czarnych gwiazd za każdego Indianina, który kiedykolwiek zginął z rąk białych, ma umrzeć jeden biały człowiek. Masterton zmusza czytelnika do zmierzenia się z trudnym pytaniem o moralny wymiar przemocy. Misquamacus jest bezlitosny, ale jego gniew ma swoje korzenie – i nie sposób tego zignorować. Świetnie wypada także warstwa mitologiczna. Autor w ciekawy sposób splata wierzenia rdzennych Amerykanów z elementami rodem z mitologii Lovecrafta. Wielki Ka-Tua-La-Hu, uwięziony w głębinach mórz, nadaje tej historii klimat kosmicznej grozy i poczucia, że to, co nadnaturalne, jest znacznie większe niż ludzki dramat. Zemsta Manitou okazuje się książką dużo bogatszą, niż sugerowałby jej pozornie prosty punkt wyjścia. To nie tylko horror o duchach i klątwach, ale również opowieść o pamięci, krzywdzie i historii, która nie daje się uciszyć. Styl jest lekki, czyta się bardzo szybko, a Masterton wciąż potrafi tworzyć sceny, które zostają w pamięci. Jedna z nich – opis gwałtu dokonanym przez pościel – jest szczególnie mocna i niepokojąca, a jednocześnie znakomicie pokazuje, jak działa groza w tej serii.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na 9 4 miesiące temu
Odrodzony F. Paul Wilson
Odrodzony
F. Paul Wilson
Kontynuacja bestsellerowej „Twierdzy”, a tak naprawdę restart, początek nowej historii, z istotną zmianą tonacji; już nie ma wampirycznej opowieści o uwięzionym w karpackim zamku demonie, teraz pojawiają się kultyści i quasi sataniczne klimaty znane z „Dziecka Rosemary”. + W katastrofie samolotowej ginie bajecznie bogaty naukowiec, laureat nagrody Nobla z genetyki. Nieoczekiwanie jedynym spadkobiercą jego fortuny okazuje się pewien młody, początkujący autor powieści grozy (taki żarcik Wilsona). Wychował się on w rodzinie adopcyjnej, wszystko zatem wskazuje na to, że zmarły milioner był biologicznym ojcem pisarza. Mężczyzna wraz ze swą śliczną żoną wprowadza się do ogromnej posiadłości, odziedziczonej po naukowcu. Odnalazłszy w niej jego pamiętniki zaczyna je studiować w nadziei odnalezienia swej matki. To, co udało mu się odkryć wprawia go w ogromną depresję i konsternację; nie chce tego za nic zdradzić ukochanej żonie. Ta zwraca się po pomoc do ich wspólnego przyjaciela, katolickiego księdza. Tymczasem grupa (w zasadzie można napisać - sekta) fanatycznych katolików pod przewodem mnicha przybyłego z Francji poszukuje Antychrysta, który jakoby objawił się w Nowym Jorku. Wyczuwają jego obecność w okolicy posiadłości naukowca. Kiedy w brukowcu ukazuje się sensacyjny materiał na temat prawdziwego pochodzenia młodego pisarza, kultyści jego uznają za wcielenie Szatana. Rozpoczynają manifestacje pod bramą posesji…. + F. Paul Wilson tworząc swą sagę o Rasalomie efektownie wykorzystuje schematy i archetypy obecne w literaturze grozy. Po „draculicznej” opowieści o Wampirze („Twierdza”), tym razem sięga po inny klasyczny motyw - narodziny syna Szatana (znany przede wszystkim z „Dziecka Rosemary” Iry Levina i cyklu filmowego „Omen”). „Odrodzony” ani przez chwilę nie ucieka od porównań z „Dzieckiem Rosemary” - mało, Wilson od początku świadomie to ogrywa, parokrotnie wprost, „z nazwy” przywołując słynnego poprzednika. Akcja powieści toczy się w roku 1968, kiedy książka Levina była na szczytach list przebojów (i list sprzedaży). Bohater „Odrodzonego” marzy o powtórzeniu jej sukcesu, a jego redaktor wysyła do niego list z poradą, by „porzucić horror, bo to ślepy zaułek, a Levin jest tylko wyjątkiem, taką overnight sensation, która zaraz przeminie”. To udany żart Wilsona, zważywszy, że właśnie od „Dziecka Rosemary” rozpoczęła się trwająca ponad dwie dekady „złota era horroru”, która przyniosła gatunkowi mnóstwo wspaniałych tytułów (w tym „Twierdzę” samego Wilsona) a piszącym horrory autorom sławę i dobre pieniądze. Ale pal sześć gatunkowe żarciki - „Odrodzony” nawiązuje do Rosemary na poziomie samego głównego pomysłu. Podobnie jak w arcydziele Levina mamy do czynienia z rzekomym przybyciem do naszego świata Antychrysta, mającym oznaczać koniec czasów i upadek ludzkości. Wreszcie, szukając „rosemarowych” tropów nie sposób nie przywołać finału „Odrodzonego” Wilson tutaj po raz kolejny doskonale się bawi, praktycznie cytując zakończenie powieści odwracając je jednak o 180 stopni, bowiem o ile Rosemary ucieka przed mroczna sektą satanistów czczących jej dziecko, to Carol ucieka przez sektą… fanatycznych katotalibów planujych jego……aborcję (sic!). No ihaaaaa, przyznać trzeba, że to twist arcyostry - prawdziwa jazda na szklance ostra kpina z katolickiego antyaborcjonizmu. W ogóle dobrze ten finał wypadł, naprawdę dużo i energicznie się tutaj dzieje. Jest krwawo, ostro, z suspensem - a do tego świetna zabawa gatunkowa. Fajny, konieczny (to początek trylogii!) bad ending, efektowne granie na emocjach czytelników, zróżnicowane, wiarygodne motywacje bohaterów. Tym chętniej czeka się na kolejne powieści cyklu : „Odwet” i „Świat Mroku”. Do dobrych stron Odrodzonego należy sprawny, gładki styl narracji - doskonale warsztatowo napisana powieść bardzo dobrze się czyta. Postaci wykreowane są ciekawie, budzą sympatię i przyciągają uwagę czytelnika. Natomiast gorzej jest z akcją. Po prostu przez większość czasu niewiele się dzieje. Jest do tego stopnia blado, że, w pewnym momencie, żeby jakkolwiek ożywić fabułę autor wprowadza krwawą (acz mało sensowną ) bójkę uliczną. To generalnie mało - na szczęście wspomniany już znakomity finał sporo w końcowej ocenie „Odrodzonego” poprawia. Dobro i zło w człowieku, religijny fanatyzm, kultyści (! Ihaaa!), aspekty i wątpliwości moralne dotyczące aborcji - w sumie warto poznać „Odrodzonego” - lektura obowiązkowa dla tych, którzy szczególnie polubili „Twierdzę” i ciekawi są dalszego ciągu historii. PS. Okładka Steve Crispa jest śliczna, bardzo „złoto-erowa”, ale z czapy całkowicie, bez krzyny związku z fabułą powieści.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 4 lata temu
Dziedzictwo Manitou Krzysztof T. Dąbrowski
Dziedzictwo Manitou
Krzysztof T. Dąbrowski Graham Masterton Dawid Kain Kazimierz Kyrcz jr Łukasz Radecki Robert Cichowlas Aleksandra Zielińska Jacek M. Rostocki Krzysztof Maciejewski Piotr Mirski Michał Stonawski Piotr Pocztarek Rob Kayman Paweł Waśkiewicz Jacek Piekiełko
Witajcie moi kochani Jak Wam mija niedziela? Dziś chciałabym przedstawić Wam ciekawy zbiór opowiadań. Tytuł: Dziedzictwo Manitou Autor: Antologia Wydawnictwo: Replika Kolejny raz miałam przyjemność przeczytać zbiór opowiadań. Bardzo lubię po nie sięgać. Jednakże jak to w przypadku antologii bywa, jedne opowiadania bardziej przypadły mi do gustu, a inne mniej. Niemniej jednak stwierdzam, iż tym razem trafiłam na dobrą antologię, która zawiera w sobie czternaście opowiadań oprawione wstępem Grahama Mastertona. To była bardzo przyjemna lektura. W sumie na te 14 opowiadań spodobało mi się 10. Także to bardzo dobry wynik. W ogromnym skrócie do gustu przypadły mi opowiadania na przykład „Drapiący psy” – opowiadające historię mszczącego się demona; „Za kurtyną” – opowiadające historię kobiety lekkich obyczajów, która pragnie sprawiedliwości; „Zakładnicy fikcji” zawierające historię wykreowanych bohaterów; „Tak blisko, nieważne jak daleko” – przedstawiające historię mężczyzny, który utracił swą ukochaną; „Pośpiech jest dobrym doradcą” – opowiadające historię mężczyzny, który odnalazł pozorne szczęście w rękach kochanki; „Lidka” – przedstawiające historię dziewczyny, która za bardzo zaufała obcemu oraz tajemniczemu sąsiadowi; „Obserwator” – opowiadające historię dziewczynki, która chciała tylko odzyskać swoje piękno. Ogólnie rzecz ujmując jestem zadowolona z lektury. Każde z tych opowiadań było inne, ale miało jeden wspólny czynnik, a mianowicie wywoływało uczucie niepokoju. Zbiór ten będzie idealny nie tylko dla czytelników lubiących krótkie formy, ale również i dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z opowiadaniami. Polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Jonasz James Herbert
Jonasz
James Herbert
Trudno dziś stwierdzić, od kiedy obowiązuje ogólnie przyjęta zasada mówiąca o tym, że nazywając kogoś/coś Jonaszem, mamy na myśli człowieka/rzecz przynoszącą pecha. Nie jest oczywiście tajemnicą, że prekursorem ciążącego nad tym imieniem fatum był sam izraelski prorok żyjący w VIII wieku p.n.e. Jonasz, chcąc uciec przed Bogiem i powierzonym mu zadaniem, dostaje się na statek, którym płynie w przeciwległym kierunku do miasta, do którego został wysłany przez Stwórcę. Postępując w ten sposób, sprowadza na swych kompanów wszelakie nieszczęścia, w tym potworną burzę. Ostatecznie, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność, każe wyrzucić się za burtę, gdzie zostaje pożarty przez wielką rybę. Co dalej się dzieje z Jonaszem, to już odrębna historia, najważniejsze zaś jest to, że załogę feralnego statku wraz z Jonaszem opuścił także i pech. Z podobną sytuacją spotykamy się na łamach powieści Jamesa Herberta zatytułowanej „Jonasz” – nie z mężczyzną pożartym przez wielką rybę, ale właśnie z człowiekiem stanowiącym przyczynę niepowodzeń, jakich doświadczają jego współtowarzysze. Jeśli dodamy do tego fakt, że tymi drugimi są zazwyczaj policjanci biorący udział w akcjach ze swym pechowym kolegą, to nie trudno domyślić się, że prędzej czy później ktoś będzie chciał uciąć łeb sprawie. Tak też się dzieje i nasz Jim Kelso otrzymuje propozycję nie do odrzucenia – dostaje swoje własne dochodzenie, które początkowo realizuje zupełnie sam z dala od wszystkich. Fabuła powieści jest stosunkowo banalna. Gliniarz, narkotyki, kobieta i sex, jednakże to, co w niej najciekawsze, to bliżej nieokreślone fatum ciążące nad tytułowym bohaterem; jakiś rodzaj przekleństwa nierozerwalnie z nim połączony. Niejednokrotnie występujące w powieści retrospekcje przybliżają nas do poznania prawdy i niewątpliwie są tym, co fenomenalnie buduje napięcie, dając nam poczucie obcowania z jakąś nienazwaną siłą. Krótko mówiąc, przedstawione migawki przeszłości stanowią o niekwestionowanym talencie Herberta i są czymś, co najmilej wspominam po lekturze. Towarzysząc funkcjonariuszowi Kelso w jego przygodach, miałem nieodparte wrażenie uczestnictwa w kolejnej części filmu z cyklu „Oszukać przeznaczenie”. Jednakże, w przeciwieństwie do wspomnianej filmowej serii, w „Jonaszu” zło zostaje sprowadzone do bytu materialnego. W finałowej scenie autor wyciąga potwora z przysłowiowego kapelusza, czym, moim skromnym zdaniem, robi krzywdę stworzonej przez siebie historii. Gdyby zło zostało tam, gdzie trwało przez cały czas, a nam pozostałoby się tylko domyślać, jak strasznym ono jest, wtedy książka na pewno zyskałaby na tym po stokroć. Mimo wszystko uważam tę powieść Jamesa Herberta za jedną z lepszych w jego dorobku i bez wahania polecam każdemu. Zapraszam na: www.grzegorzkopiec.pl
Kopco - awatar Kopco
ocenił na 8 7 lat temu
Nemesis Shaun Hutson
Nemesis
Shaun Hutson
Jedna wielka orgia makabry, przemocy i seksu. Ale co tam. Lubię takie książki. Świetna jest fabuła. Mroczne, nieetyczne eksperymenty, dzieci o morderczych skłonnościach to jest coś co w takich książkach zawsze cenie. Książka opowiada o małżeństwie któremu dwójka zwyrodnialców zamordowała córkę. Na małżeństwo spadają też inne kłopoty natury małżeńskiej. Ostatecznie wyprowadzają się oni do miejscowości Hinkston. Tam dzieją się dziwne rzeczy z dziećmi. Dzieciaki w miejscowości wykazują sadystyczne skłonności, malują makabryczne rysunki, torturują zwierzęta (sic!) itp. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się gdy Sue decyduje się podać dziwnemu zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Akcja książki jest prowadzona w ciekawy sposób. Już na samym początku mamy pokazane jak wyglądały eksperymenty z przyśpieszaniem rozwoju embrionów, w latach 40 XX wieku. Sceny eksperymentów przeplatają się z czasami współczesnymi pokazującymi perypetie małżeństwa i scenami krwawych morderstw w Hinkston. Wszystkie wątki są prowadzone ciekawie, a zakończenia historii nie sposób przewidzieć. A końcówka, dynamiczna i pełna ciągłego napięcia jest genialna. Książka zawiera na prawdę dużą dawkę wszelkiej makabry, przemocy, wyuzdanego seksu. Czasami czułem się tym nieco przytłoczony, niemalże tak jak czytając twórczość Edwarda Lee. Nie jest to typowa B klasowa pulpa, gdzie choć pojawia się, przemoc i golizna to nawet jak się człowiek skrzywi, przy jakiejś scenie to i tak ma się banana na ustach. Całości bliżej do prozy ekstremalnej, niż do radosnej twórczości Smitha, czy innych mu podobnych. Żeby nie było tak różowo, a raczej czerwono :)Książka ma też wady. Czasem denerwują zachowania bohaterów. Ich działania bywają często głupie i podejmowane od czapy. Np. gdy mąż Susan próbuje dopaść na własną rękę mordercę ich dziecka. Rozumiem że gość nie jest żadnym detektywem, ani policjantem, ale do zlinczowania morderców i gwałcicieli swojej córki powinien się konkretnie przygotować. Zwłaszcza że gość wie że bandytów było dwóch. Logiczne zatem jest że wiedząc jak wygląda jeden z nich, to powinien próbować od razu wyśledzić tego drugiego psychopatę, a następnie przystąpić do działania. Zamiast tego facet gania po mieście, za niebezpiecznym zwyrodnialcem, aż ten wyląduje na torach. Genialna robota, nie? Ten wątek jest w całości durny i jak dla mnie można by go zastąpić go kolejnymi eksperymentami na Embrionach, lub scenami morderstw dokonywanymi przez dzieciaki w Hinkston. Ogólnie postać męża Susan jest maksymalnie durna i odpychająca. I to nie jest głupota która jest bynajmniej zabawna, jak w twórczości Smitha. Gdzie gburowaci, przerysowani, nierzadko durni bohaterowie byli fajni i pocieszni w tych swoich wyskokach. Tej postaci nie da się lubić za nic w świecie. O ile Susan da się jeszcze po ludzku zrozumieć, że po śmierci dziecka obsesyjnie pragnie mieć drugie. To jego zachowania nikt nie zrozumie nigdy i niech tak zostanie. Ogólnie świetna powieść grozy, z pogranicza horrory ekstremalnego i literatury klasy B. Kto lubi takie klimaty i ma silny żołądek będzie w niebo wzięty. Inni cóż... To książka nie dla nich. :)
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na 8 6 lat temu
Trzęsawisko Guy N. Smith
Trzęsawisko
Guy N. Smith
"Trzęsawisko" ma kiepskie recenzje nawet jak na Guy N. Smitha. Nadto to jedna z jego najwcześniejszych powieści, a sam Smith w swej "Writing Horror Fiction" postawił tezę (w jego wypadku zasadniczo słuszną), że Autor dojrzewa wraz z każdą kolejną napisaną książką, gdy i jego pomysły i warsztat nabierają stopniowo wyrazu. Biorąc powyższe zastrzeżenia pod uwagę, "Trzęsawisko" ("Sucking Pit") z 1975 roku nie jest takie najgorsze. Nie, no żeby było jasne, jest naprawdę bardzo, bardzo średnio, ale nie jest to całkowita katastrofa. Na początek oddam głos samemu Smithowi : "When I was a very small boy my grandfather used to take me for walks in Hopwas Wood most Sunday afternoons. During the war an enemy bomb (...) exploded on the edge of the wood, leaving a sizeable crater which filled up with water and then became covered in algae. It fascinated me but, concerned that I might one day venture there on my own, my grandfather told me that it was a bottomless pit and anybody who fell in there would never be seen again". Guy uznał opowieść dziadka za wystarczająco dobrą, by na jej podstawie napisać "Sucking Pit". W Lesie Hopwas jest mnóstwo tajemniczych, pełnych grozy miejsc. W zakątku zwanym Lasem Wisielców noca skrzypią sznury i słychać spadające gnijące ciała rojalistów powieszonych niegdyś przez wojska Cromwella. W innym miejscu - Garderobie Diabła, sam Szatan zwykł był, podobno, przybywać na ziemię. A już najgorszy jest Ssący Dół (w sumie nie dziwię się tłumaczce, że wybrała "Trzęsawisko"...) - mroczne, cuchnące bagno, obiekt kultu i cmentarzysko miejscowych grup cygańskich. Do leśniczego w Lesie Hopwas przybywa z cotygodniową wizytą bratanica. Znajduje ona konającego wuja i jego tajemniczą książeczkę - spis cygańckich czarów. Bijące z książeczko Zło opanowuje młode dziewczę - z miejsca przystepuje ona do sporządzenia Magicznego Napoju, a po jego spożyciu zmienia się w żądną seksu i krwi (no jeszcze by nie - toż to książka Guya N. Smitha!) cygańską czarownicę. Panna zaspokaja swe potrzeby szybkim aktem seksu i morderstwem, następnie (kolejna scena łóżkowa) rzuca swego chłopaka, uwodzi miejscowego bogacza, właściciela lasu i, w końcu, poznaje Wodza Cyganów. Razem z nim knują Chytry Plan, oczarowany temperamentem swej kochanki bogacz przepisze na nią własność całego lasu (wraz z Ssącym Dołem), tak by Cyganie mogli gromadzić się w Hopwas. Tymczasem porzucony chłopak nawiązuje znajomość (tak, błyskawicznie przerodzi się ona w romans) ze zdradzaną żoną właściciela. Zamiast cieszyć się swym uczuciem para postanawia śledzić swoich byłych - co prowadzi do pełnego przemocy, krwi i trupów finału nad brzegami Ssącego Dołu. Na plus wypada zaliczyć Smithowi nastrój - nocny, spowity snującymi się mgłami las, ponury, cuchnący Ssący Dół, do tego,mroczna cygańska magia. Zapewniona jest również odpowiednia dla puply dawka przemocy i seksu, a akcja żwawo mknie przed siebie. Irytującym problemem natomiast jest całkowity brak kierunku w którym rozwijać się miała fabuła - elementarnego sensu powieści. Każda, nawet najlichsza książka powinna opowiadać jakąś historię, mieć początek, środek i koniec, tymczasem "Trzęsawisko" jest, nawet na tle codziennej smithowej pulpowości, zaskakująco o niczym. PS. No i sam Ssący Dół ma w powieści znaczenie drugoplanowe. Z wysiłkiem, dodając stałe bonusy za nazwisko, za pulpowość i whatever else, oceniam "Sucking Pit" na 6/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 8 lat temu
11 cięć Paweł Paliński
11 cięć
Paweł Paliński John Everson Graham Masterton Łukasz Orbitowski Mort Castle Robert Cichowlas Guy N. Smith F. Paul Wilson Jakub Małecki Jacek M. Rostocki Scott Nicholson
1. SPONIEWIERANA - 2/10 - krótkie, słabe, przewidywalne. Napisane chyba tylko po to by nazwisko "Masterton" znalazło się w antologii. 2. MARZENIE - 5/10 - Zwykła historia wakacji, zakończona tragicznie. Operacja głównego bohatera i śmierć rodziców daje niespodziewaną okazję by związać się z nimi na zawsze. Mało horroru, pomysł całkiem dobry. 3. FUTERKA - 9/10 - miazga!!! Brutalny, na temat. Ostre cięcie ;) 4. RADOŚĆ HETMANA - 1/10 - wtf??? Gdzie tu horror? Gdzie sens? W trakcie czytania sprawdzałem czy nie pominąłem żadnych stron ;) 5. DOKTOR, DZIECKO I DUCHY Z JEZIORA - 5/10 - czytałem to drugi raz. Pierwszy w "Wiesz, kiedy umrzesz" z Phantom Books. Zmęczyło mnie troszkę mniej niż za pierwszym razem. Ciężkie te teksty Morta Castle. 6. WYBÓR LUCY - 6/10 - dobra końcówka i zwrot akcji. Odwieczna walka doba ze złem. Nic nie jest tym, czym się wydaje ;) 7. POWIEDZ IM, ŻE KOCHASZ - 6/10 o trudach dorastania w patologicznym społeczeństwie oraz o własnych demonach. 8. GŁÓD - 7/10 - krwawy, ciekawy, za krótki. Dobry pomysł na film. 9. DIABEŁ Z MROCZNEGO LASU - 3/10 - o duchu dzika zabitego w wigilię. Nie moja tematyka ;) 10. AMERYKAŃSKI HORROR - 7/10 - najdłuższe opowiadanie w tej antologii. Długo się czekało na rozkręcenia akcji ale warto było czekać, końcówka krwawa, agresywna, wulgarna. 11. DYNIOGŁOWY - 8/10 - bardzo krótkie, ale mega poyebane w pozytywnym znaczeniu tego słowa :) Ogólna średnia ocena wszystkich tekstów na 6. Myślę, że warto przeczytać choćby ze względu na kilka opowiadań. 11 cięć z czego 4 maczetą, a 7 plastikowym nożykiem :)
Damian Polakowski - awatar Damian Polakowski
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Zwierciadło piekieł

Więcej
Graham Masterton Zwierciadło piekieł Zobacz więcej
Graham Masterton Zwierciadło piekieł Zobacz więcej
Graham Masterton Zwierciadło piekieł Zobacz więcej
Więcej