Złota dziewczynka z Jassów

Okładka książki Złota dziewczynka z Jassów
Cătălin Mihuleac Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Amerika de peste pogrom
Data wydania:
2023-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2023-03-15
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373928275
Tłumacz:
Kazimierz Jurczak
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Złota dziewczynka z Jassów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Złota dziewczynka z Jassów



książek na półce przeczytane 1312 napisanych opinii 1115

Oceny książki Złota dziewczynka z Jassów

Średnia ocen
7,2 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3628
1874

Na półkach:

Koszmarna książka - i w treści i w stylu. Nawet nie wiem jak ją ocenić wobec tylu peanów. Połowa tekstu zbędna (to o Ameryce i starych ciuchach), druga obrzydliwa. Autor z obsesją na punkcie seksu i wszelkich płynów ustrojowych, satyra na poziomie Adama Sandlera, faktycznie, a w tym wszystkim tragedia rumuńskich żydów. Nie nie nie. Zakrawa z mojej strony na masochizm, że to skończyłam.

Koszmarna książka - i w treści i w stylu. Nawet nie wiem jak ją ocenić wobec tylu peanów. Połowa tekstu zbędna (to o Ameryce i starych ciuchach), druga obrzydliwa. Autor z obsesją na punkcie seksu i wszelkich płynów ustrojowych, satyra na poziomie Adama Sandlera, faktycznie, a w tym wszystkim tragedia rumuńskich żydów. Nie nie nie. Zakrawa z mojej strony na masochizm, że to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

227 użytkowników ma tytuł Złota dziewczynka z Jassów na półkach głównych
  • 154
  • 70
  • 3
41 użytkowników ma tytuł Złota dziewczynka z Jassów na półkach dodatkowych
  • 18
  • 7
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Złota dziewczynka z Jassów

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Plon Tara June Winch
Plon
Tara June Winch
Bohaterowie to członkowie rodziny Gondiwindi, należącej do rdzennej ludności Australii, których losy splatają się wokół postaci zmarłego nestora rodu, Alberta „Maku” Gondiwindi. To on, przeczuwając nadchodzący koniec, postanawia spisać słownik swojego języka, wiradjuri, by ocalić od zapomnienia nie tylko słowa, ale całą historię i tożsamość swojego ludu. Główną bohaterką jest jego wnuczka, August, która po latach spędzonych na emigracji w Europie powraca do rodzinnego miasteczka na pogrzeb dziadka. Fabuła „Plonu” Tary June Winch to wielowarstwowa, bolesna i zarazem uzdrawiająca podróż przez pokoleniowe traumy, kolonialną przemoc oraz walkę o ziemię, którą chciwe korporacje próbują odebrać prawowitym właścicielom. Moja ocena tej książki to solidne 7/10. Szybki werdykt brzmi: to przejmująca i literacko wysmakowana opowieść o tym, że język jest ostatnim szańcem wolności, a jego odzyskanie to jedyny sposób na scalenie rozbitej duszy narodu. Tara June Winch napisała powieść ważną, która w równej mierze jest rodzinną sagą, co politycznym manifestem ubranym w szaty pięknej prozy. Największym atutem książki jest jej unikalna struktura. Autorka przeplata współczesną narrację o August z rozdziałami słownika wiradjuri tworzonego przez dziadka Alberta oraz listami misjonarza z początku XX wieku. Ta mozaika pozwala czytelnikowi zrozumieć, że język nie jest tylko narzędziem komunikacji, ale naczyniem przechowującym duchowość, historię i relację z ziemią. Słowa w „Plonie” mają wagę fizyczną – bolą, gdy są odbierane, i leczą, gdy wracają do ust prawowitych spadkobierców. Tożsamość i dziedzictwo: Winch z ogromną wrażliwością opisuje poczucie wykorzenienia August i jej powolne wrastanie z powrotem w kulturę przodków. Krytyka kolonializmu: Listy wielebnego Greenleafa stanowią fascynujące, choć przerażające świadectwo „dobrych chęci”, które niszczyły rdzenne społeczności skuteczniej niż otwarta przemoc. Związek z naturą: Opisy australijskiego krajobrazu są nasycone metafizyką – ziemia w tej powieści żyje, pamięta i cierpi razem z ludźmi. Ciężar dziedzictwa Warsztatowo jest to proza bardzo ambitna, choć momentami jej polifoniczna struktura może wydawać się nieco rwana. Wprowadzenie słownika, choć koncepcyjnie genialne, niekiedy spowalnia dynamikę śledztwa August dotyczącego zaginionej siostry i walki o dom, co sprawia, że tempo lektury bywa nierówne. Mimo to, siła emocjonalna zakończenia i piękno języka autorki rekompensują te drobne przestoje. Myśl przewodnia tej książki mogłaby brzmieć: Naród, który traci swój język, traci klucz do własnej przyszłości, ale dopóki żyje choć jedno słowo, nadzieja na plon pozostaje żywa. Plon” to lektura dla tych, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która wymaga skupienia, ale w zamian oferuje głęboki wgląd w duszę współczesnej Australii i uniwersalną prawdę o sile korzeni. To hołd dla przodków i przestroga przed światem, który w imię zysku chce zrównać z ziemią wszystko, co święte i niewymierne.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Cukier Bibiana Candia
Cukier
Bibiana Candia
Książka pani Candia opowiada o dosyć dramatycznym epizodzie w historii Hiszpanii – wyjeździe 1700 młodych mężczyzn z Galisji na Kubę, by pracować przy zbiorze trzciny cukrowej. A działo się to wszystko w połowie XIX wieku, gdy niewolnictwo na wyspie było już zniesione, zaś w Hiszpanii epidemia cholery doprowadziła do wielkiego głodu, więc mężczyźni jadą za morze, by zarobić na chleb dla siebie i swoich rodzin. Owa wyprawa została zaaranżowana przez plantatorów kubańskich – spodziewali się, że młodzi i biali mężczyźni będą pracować dużo szybciej i wydajniej niż eksniewolnicy. W grupie mężczyzn wyróżniają się ciekawe typy: Zjedzony José, któremu w dzieciństwie świnia zjadła ucho i kawałek policzka, Juan el Rañeta ze wgniecionym nosem – stało się to w bójce czy Suchotnik chorujący zapewne na gruźlicę i wielu innych biedaków. Historia wyprawy jest dosyć dramatyczna, z dokumentalną skrupulatnością opisuje autorka drogę młodych mężczyzn z rodzinnych wiosek skąd maszerowali na piechotę w wielkim skwarze do Corunii, tam wsiedli na statek, którym dopłynęli na Kubę. Sama podróż była piekłem, wszyscy cierpieli na chorobę morską, która ich bardzo osłabiła. A potem, już na Kubie bohaterowie książki dowiadują się, ku swojemu przerażeniu, że wprawdzie nie są niewolnikami de iure, ale de facto są tak traktowani. śpią w zamkniętych barakach, każe im się ciężko tyrać na skwarze przez wiele godzin dziennie, ta praca błyskawicznie ich wyniszcza, a gdy usiłują się buntować, są bezlitośnie bici lub wręcz zakuwani w dyby jak niewolnicy. Ich nadzorcą jest niejaki Jeremias, człowiek straszny: „Śmieje się, pokazując mnóstwo zębów, sadystycznym śmiechem kogoś, kogo już nic nie boli, bo tyle razy go bito, że nerwy umarły mu jeden po drugim. Już dawno temu zmienił się w niewolnika, który w razie buntu ocaliłby pana. To nie jego wina, co mu zrobili, ale tak właśnie działa okrucieństwo, nie rozumie równowagi. Dlatego też Jeremías nosi skórzany bicz przytroczony do pasa i pilnuje klucza, którym zamykają nas wszystkich.” Jak się ta historia kończy, autorka nie pisze a szkoda, prawdopodobnie listy zniewolonych i bitych młodzieńców dotarły do Hiszpanii, pewnie wtedy rozpoczął się skandal. Napisane to z nerwem, plastycznie, zmysłowo, bardzo dobra proza. Poza tym autorka podnosi problem ważny i w dzisiejszych czasach: przecież w wielu krajach mamy do czynienia z niewolnictwem de facto: formalnie wolni ludzie są więzieni, zmuszani do wyniszczającej pracy, a gdy się buntują, to są bezlitośnie bici. W tym sensie książka Candii jest wciąż aktualna.
almos - awatar almos
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Wiosenna noc. Zamek z lodu Tarjei Vesaas
Wiosenna noc. Zamek z lodu
Tarjei Vesaas
„Prawdziwe życie nie toczy się w słowach, lecz w szczelinach między nimi, tam gdzie mróz ścina oddech, a wiosenny wiatr niesie zapowiedź nieuchronnej zmiany”. 📖 Oniryczna atmosfera i świat przedstawiony Świat wykreowany przez Tarjeia Vesaasa w dyptyku „Wiosenna noc. Zamek z lodu” to przestrzeń na wskroś oniryczna, w której granica między rzeczywistością a sennym majakiem ulega niemal całkowitemu zatarciu. Norweski mistrz słowa wprowadza czytelnika w krajobraz surowy, a jednocześnie nasycony metafizycznym napięciem. W „Zamku z lodu” natura przestaje być jedynie tłem, stając się potężną, niemal demoniczną siłą – tytułowa lodowa konstrukcja przy wodospadzie to labirynt, który kusi, przeraża i więzi dziecięcą duszę w krainie wiecznego chłodu. Z kolei „Wiosenna noc” operuje gęstą atmosferą przejścia; to czas, w którym pod osłoną ciemności dochodzi do spotkań zmieniających postrzeganie świata przez dorastającego bohatera. Narracja Vesaasa jest oszczędna, momentami wręcz ascetyczna, a jednak pulsuje podskórnym lękiem i niezwykłym, poetyckim pięknem. To proza, która nie opisuje wydarzeń, lecz stany skupienia materii i ducha, budując klimat izolacji, tęsknoty i bolesnego przebudzenia świadomości. ✨ Zalety tekstu Największą siłą twórczości Vesaasa jest jej psychologiczna subtelność i symboliczny ciężar. Autor z rzadką precyzją oddaje dynamikę dziecięcych i młodzieńczych relacji – w „Zamku z lodu” więź między Siss a Unn jest opisana bez zbędnych słów, niemal wyłącznie poprzez spojrzenia i wspólne milczenie, co czyni finał tej historii jeszcze bardziej przejmującym. Kolejnym atutem jest język: plastyczny, rytmiczny, przypominający skandynawską sagę przetłumaczoną na język nowoczesnego egzystencjalizmu. Vesaas potrafi nadać przedmiotom i zjawiskom przyrody rangę symboli totalnych; lód, woda i mrok stają się tu kluczami do zrozumienia ludzkiej samotności oraz kruchości więzi, które próbujemy tkać wbrew otaczającej nas pustce. To literatura, która zmusza do zwolnienia tempa i wsłuchania się w ciszę. ⚠️ Wady i niedociągnięcia Mimo niezaprzeczalnego kunsztu, proza ta niesie ze sobą pewne wyzwania, które dla części odbiorców mogą stanowić barierę. Jej hermetyczność i skrajny minimalizm sprawiają, że tempo narracji bywa nużące, zwłaszcza w partiach, gdzie autor poświęca wiele stron na opis wewnętrznych, abstrakcyjnych odczuć bohaterów kosztem akcji. W „Wiosennej nocy” nagromadzenie symbolicznych spotkań może wydawać się momentami zbyt przestylizowane, co odbiera opowieści dozę realizmu niezbędną do pełnego zaangażowania emocjonalnego. Niektóre metafory są tak wieloznaczne, że ocierają się o nieczytelność, pozostawiając czytelnika w poczuciu zagubienia, które nie zawsze znajduje uzasadnienie w konstrukcji całości. 💡 Myśl przewodnia „Lód jest najczystszą formą milczenia, ale to woda, która płynie pod nim, niesie ze sobą jedyną prawdę o życiu, którego nie da się zamrozić na zawsze”. „Wiosenna noc. Zamek z lodu” to lektura dla koneserów prozy nastrojowej, wymagającej skupienia i wrażliwości na detal. To portret dorastania w cieniu natury, która jest równie piękna, co okrutna. Vesaas udowadnia, że najważniejsze dramaty rozgrywają się w ciszy norweskich nocy, a lód w ludzkim sercu bywa trudniejszy do przełamania niż ściana zamarzniętego wodospadu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Kronika w kamieniu Ismail Kadare
Kronika w kamieniu
Ismail Kadare
„Kronika w kamieniu” Ismaila Kadare to dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym, stanowiąc fascynujące skrzyżowanie sagi rodzinnej, powieści o dojrzewaniu oraz onirycznego reportażu z wnętrza miasta-twierdzy. Albański mistrz pióra zabiera nas do Gjirokastry – swojego rodzinnego miasta, które w tej opowieści przestaje być jedynie tłem, a staje się pełnoprawnym, surowym bohaterem. Kadare wykazuje się tu kunsztem wnikliwego obserwatora świata, a czyni to w sposób wyjątkowy, oddając głos dziecięcemu narratorowi. To właśnie to naiwne, a zarazem niezwykle bystre spojrzenie małego chłopca pozwala nam dostrzec życie w martwej materii; dla dziecka kamienne mury, dachy i strome uliczki nie są tylko budulcem, lecz istotami, które zdają się oddychać, pamiętać i cierpieć wraz z mieszkańcami. Siłą tej powieści jest przede wszystkim jej niezwykła poetyckość prozy. Autor operuje językiem gęstym od metafor, w którym dziecięca perspektywa miesza się z brutalnością wojennej rzeczywistości. Obrazy spadających bomb, zmieniających się okupantów i codziennego trudu są filtrowane przez wyobraźnię chłopca, co nadaje im charakter magiczny, niemal baśniowy, choć podszyty nieustannym niepokojem. Dzięki temu zabiegowi to, co w innej literaturze byłoby jedynie suchą relacją historyczną, u Kadarego nabiera plastyczności i głębi. Narrator nie do końca rozumie mechanizmy wielkiej polityki, za to z ogromną czułością i precyzją rejestruje detale: fakturę skały, absurdalne zachowania dorosłych czy cienie przesuwające się po starych domach. Mimo silnego zakorzenienia w konkretnym miejscu i czasie – Albanii okresu II wojny światowej – „Kronika w kamieniu” uderza swoją uniwersalnością. Kadare nie pisze jedynie o lokalnym konflikcie, ale o kondycji ludzkiej w obliczu chaosu. To opowieść o tym, jak tradycja zderza się z nowoczesnością i jak mała społeczność próbuje zachować godność pod presją historii. Miasto wykute w kamieniu staje się tu metaforą trwałości i niezmienności pewnych wartości, które trwają niezależnie od tego, jak wiele razy zmieniają się flagi na masztach. Lektura tej powieści to doświadczenie zmysłowe; dzięki dziecięcej ciekawości świata czujemy chłód kamienia i słyszymy echo kroków na bruku. Ismail Kadare stworzył literacki pomnik, który udowadnia, że wielka literatura rodzi się tam, gdzie lokalny detal spotyka się z uniwersalnym mitem, a wnikliwe oko pisarza potrafi dostrzec wieczność w okruchu skały.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 3 miesiące temu
Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę Rosa Montero
Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę
Rosa Montero
Książka Rosy Montero „Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę” to pozycja, którą najłatwiej opisać jako literacką hybrydę – coś pomiędzy biografią, esejem a osobistym dziennikiem żałoby. Autorka, zainspirowana zapiskami Marii Skłodowskiej-Curie po śmierci jej męża, Piotra, tworzy narrację, która ma być uniwersalnym spojrzeniem na stratę. Moja ocena to 6/10 – doceniam szczerość i ciekawą formę, ale nie potrafię przymknąć oka na momenty, w których autorskie ego przyćmiewa postać polskiej noblistki. Maria jako lustro Główną bohaterką – obok samej Montero – jest Maria Skłodowska-Curie. Fabuła opiera się na analizie krótkiego, niezwykle intymnego dziennika Marii, który powstał w 1906 roku. Montero używa go jako bazy do rozważań o kobiecości, pasji i bólu. Widzimy Marię nie jako monument z podręcznika fizyki, ale jako kobietę pogrążoną w niemal obłędnej rozpaczy, która musi na nowo zdefiniować swoje życie. To bez wątpienia najmocniejszy punkt książki: Montero udaje się „uczłowieczyć” ikonę, pokazując jej walkę z depresją, samotność oraz późniejszy, skandalizujący romans z Paulem Langevinem. Dlaczego jednak tylko 6/10? Głównym mankamentem jest brak narracyjnej dyscypliny. Montero często wpada w pułapkę nadmiernej autoterapii. Zamiast pogłębiać analizę losów Skłodowskiej, autorka co chwilę przerywa opowieść, by wstawić dygresje o własnych podróżach, znajomych czy detalach swojej żałoby. Czytelnik, który sięgnął po tę książkę dla Marii, może poczuć się znużony ciągłym powrotem do „ja” autorki. Montero momentami traktuje Skłodowską-Curie jedynie jako pretekst do snucia własnych refleksji, co sprawia, że książka traci na obiektywizmie i staje się momentami zbyt ekshibicjonistyczna. Warto też wspomnieć o stylu. Montero pisze z ogromną pasją, ale jej sposób narracji bywa chaotyczny. Wprowadzanie hashtagów w tekście (np. #HonoruKobiety czy #PrawdziweŻycie) miało być pewnie nowoczesne, ale dla wielu czytelników będzie to zabieg infantylny i rozbijający powagę tematu. Plusy: Fascynujące, nieznane szerszemu gronu fakty z prywatnego życia Skłodowskiej; odwaga w pisaniu o rzeczach ostatecznych; piękny opis relacji między nauką a emocjami. Minusy: Nadmierny egocentryzm autorki; chaotyczna struktura; specyficzne zabiegi stylistyczne (hashtagi), które nie każdemu przypadną do gustu. „Ta żałosna myśl...” to solidna, choć nierówna lektura. Jeśli potrafisz wybaczyć autorce jej emocjonalną nadekspresję i skupienie na sobie, odnajdziesz tu wzruszający obraz polskiej noblistki, jakiego nie znacie z lekcji chemii. To książka „poniekąd ponętna”, by nawiązać do innego tytułu, ale wymagająca od czytelnika dużej wyrozumiałości dla formy, jaką wybrała Rosa Montero.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Panów piłą. Trzy legendy o Jakubie Szeli Ryszard Jamka
Panów piłą. Trzy legendy o Jakubie Szeli
Ryszard Jamka
Jakub Szela - krwawy złoczyńca, czy bohater chłopskiego powstania? O Jakubie Szeli zapewne większość osób mogła usłyszeć na lekcjach historii w szkole, a następnie wychwycić jego symboliczny udział w "Weselu" Wyspiańskiego; Czujniejsi czytelnicy polskiego dramatu z pewnością zauważyli zdanie, które padło z ust Pana Młodego "Myśmy wszystko zaponnieli". Nieliczni zapewne zetknęli się z innymi formami udziału Szeli w kulturze, pozostali zaś raczej wypuścili rabację galicyjską drugim uchem, nie wynosząc jej poza szkolne podręczniki. Osoby zaintrygowane społeczeństwem i ciekawe wydarzeń, które odbiły swoje piętno na danej grupie ludzi, a w konsekwencji również na historii naszego kraju - osobiście do takich należę - z przyjemnością powinny oddać się lekturze książki autorstwa Ryszarda Jamki. "Panów piłą" jest pozycją, która swoim zakresem pochłonęła większość - jeżeli nie wszystkie - dostępnych źródeł o Jakubie Szeli, który stał się symbolem Rabacji Galicyjskiej z 1846 roku. Książka ta nie tworzy biografii ani nie stanowi badań odnośnie jego życiorysu. Zasięgiem obejmuje ona problematykę dotyczącą nastrojów społecznych, które miały miejsce bezpośrednio w czasach okalających krwawe wydarzenie, ale dotyka również późniejszych odniesień kulturowych. Akcja zahacza o czasy cesarza Józefa, rozszyfrowując niuanse ówczesnych struktur społecznych, a następnie przechodzi do treści utrwalonych na temat niepiśmiennego chłopa, jakim był Jakub Szela. Książka odpowiada na pytania, które - kompletnie nie mają związku z wydarzeniami lutego 1846, ale które nurtowały mnie od dawna, a na które nie sądziłabym, że odpowiedź znajdę na stronach tej pozycji. Tematem przewodnim książki jest postać Jakuba Szeli, jednak ta pozycja stanowi również bogate źródło wiedzy na temat społeczeństwa polskiego i jego transformacji na przestrzeni wieku. Autor chętnie porusza kwestie polityczne, prasowe i przede wszystkim społeczne. Nie miałam pojęcia, że kultura współczesna tak chętnie dotyka wątku Szeli. Książka "Panów Piłą" jest wspaniale napisana, jest po brzegi nafaszerowana treścią, jednak nie jest to lektura do poduszki. Lektura tej książki przypomina mi o ograniczeniu możliwości ludzkiego mózgu i ulotności pamięci - bardzo chciałabym pochłonąć i zostawić w sobie wszystko, co Ryszard Jamka zaprezentował nam poprzez zaoferowanie tak konkretnej dawki obszernej w treść. Fenomenalna pozycja!
Dżulia_K - awatar Dżulia_K
ocenił na 9 3 miesiące temu
Komu ukazał się wiatr Carson McCullers
Komu ukazał się wiatr
Carson McCullers
Jesteśmy na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie ciągną się pola bawełny, zapach ryby i kukurydzy miesza się z dymem, słyszmy dźwięki harmonijki wygrywającej smutnego bluesa a czarnoskóre pomoce domowe pieką ciasta. Jest w tym jakaś duszna małomiasteczkowość i chęć ucieczki z rodzinnych stron. Dużo tu ciężaru, np tytułowe opowiadanie to przejmujący obraz rozpaczy, samotności, beznadziei i grozy jaka czasem spotyka ludzi w związkach i autorka pisze o tym niezwykle przejmująco, jednak całość zbioru nie jest też pozbawiona lekkości i przebłysków humoru (zostanie ze mną aronia losu). Chociaż tematyka tych opowiadań jest różna, to dla mnie najbardziej wyróżniają się tu opowieści o dorastaniu. O tym bardzo specyficznym okresie, gdy w młodym człowieku miesza się jeszcze to co dziecięce z dobijającą się brutalnie dorosłością. To czas rozedrgania, metamorfozy i bolesnego czasem przepoczwarzania się. Czas strachów, irracjonalnych obawi osobliwego, niewytłumaczalnego smutku. Gdy bohaterowie czują się jakby już nie znali siebie, gdy pojawiają się pytania odnośnie świata, „w nerwach gra jazzowy smutek”, serce drętwieje i zamiera, nie można się pozbyć ucisku z piersi, pojawiają się uczucia, których nie umie się nazwać. Gdy czasem ma się serdecznie dosyć bycia sobą. Gdy budzi się seksualność. Carson McCullers opowiada o tym z niesamowitą wrażliwością i empatią i bardzo trafnie ujmuje w słowa to co nieuchwytne.
uczta_babette - awatar uczta_babette
ocenił na 7 2 miesiące temu
Złap zająca Lana Bastašić
Złap zająca
Lana Bastašić
Zaczęłam czytać ją w e-booku, a po kilkunastu stronach zamówiłam wersję papierową, żeby móc wyłapywać wszystkie piękne cytaty, które zachwyciły mnie w tej poetyckiej opowieści. Lana Bastašić, bośniacka pisarka, zadebiutowała z prawdziwym przytupem, bowiem powieść „Złap zająca” przyniosła jej Nagrodę Literacką Unii Europejskiej i błyskawicznie została przetłumaczone na kilkanaście języków. Wewnątrz znajdziecie... wszystko! Mnóstwo emocji i zdarzeń, mnóstwo plastycznych metafor, mnóstwo ostrych jak brzytwa słów, podsumowujących życie w Bośni i trudną przyjaźń. Narratorką historii jest Sara – młoda kobieta, która na skutek jednego telefonu porzuca życie w Dublinie i wskakuje w króliczą norę swojej przeszłości. Relacja z powrotu Sary do Bośni przeplatana jest z jej wspomnieniami dotyczącymi dzieciństwa, dorastania i wchodzenia w dorosłość w towarzystwie nieodłącznej Lejli – przyjaciółki od najwcześniejszych lat. „Złap zająca” to powieść drogi – na której końcu czeka na nas swoiste katharsis. To także opowieść o poszukiwaniu tożsamości z dala od ojczyzny. O rozliczeniu z przeszłością. O zderzeniu wspomnień z rzeczywistością. O budowaniu siebie na nowo na słabych fundamentach. To po prostu opowieść o życiu. Kobieca, gorzka, prawdziwa, bolesna. Niby zwyczajna, ale mająca w sobie jakąś magię. Niesamowita. Myślę, że długo nie będę umiała się z niej otrząsnąć. Wielki szacunek dla debiutującej autorki, bo utkała tę opowieść niczym artyści najwyższej klasy.
Klaudyna Maciąg - awatar Klaudyna Maciąg
ocenił na 9 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Złota dziewczynka z Jassów

Więcej
Cătălin Mihuleac Złota dziewczynka z Jassów Zobacz więcej
Cătălin Mihuleac Złota dziewczynka z Jassów Zobacz więcej
Cătălin Mihuleac Złota dziewczynka z Jassów Zobacz więcej
Więcej