Zapomnij patrząc na słońce

Okładka książki Zapomnij patrząc na słońce
Katarzyna Mlek Wydawnictwo: Oficynka Seria: Szpunt do Antałka literatura piękna
255 str. 4 godz. 15 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Szpunt do Antałka
Data wydania:
2013-03-22
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-22
Liczba stron:
255
Czas czytania
4 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362465682
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zapomnij patrząc na słońce w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zapomnij patrząc na słońce



książek na półce przeczytane 2467 napisanych opinii 2360

Oceny książki Zapomnij patrząc na słońce

Średnia ocen
7,4 / 10
152 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
524
265

Na półkach: ,

Wstrząsająca opowieść. O Hani, która miała tragiczne i życie na jawie, i życie we śnie. Byłam roztrzęsiona czytając o tym, jak matka alkoholiczka znęcała się nad nią, jak bierny ojciec (sugestia dr psychiatrii o wykorzystywaniu seksualnym, chociaż Hanka się tego wyparła, nie wydaje się wcale taka niedorzeczna) nic z tym nie robi, o niechcianym braciszku, którym musiała się opiekować (chociaż sama była mała) i którego nie udało jej się obronić przed złem świata. Jak życie po kolei odbierało jej wszystkich, których miała. We snach nie było nic lepiej, koszmary z krukiem, próby interpretacji tych snów. Ile razy człowiek może zapomnieć patrząc w słońce?

Wstrząsająca opowieść. O Hani, która miała tragiczne i życie na jawie, i życie we śnie. Byłam roztrzęsiona czytając o tym, jak matka alkoholiczka znęcała się nad nią, jak bierny ojciec (sugestia dr psychiatrii o wykorzystywaniu seksualnym, chociaż Hanka się tego wyparła, nie wydaje się wcale taka niedorzeczna) nic z tym nie robi, o niechcianym braciszku, którym musiała się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

503 użytkowników ma tytuł Zapomnij patrząc na słońce na półkach głównych
  • 322
  • 181
102 użytkowników ma tytuł Zapomnij patrząc na słońce na półkach dodatkowych
  • 62
  • 9
  • 8
  • 7
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Zapomnij patrząc na słońce

Inne książki autora

Katarzyna Mlek
Katarzyna Mlek
Krytycy literaccy mówią, że jej twórczości warto się przyglądać. Debiutowała w 2012 roku humorystyczną nowelą „Za firewallem”, stanowiącą jej pożegnanie ze środowiskiem wielkich korporacji. Od tego momentu poświęciła się całkowicie pisaniu. Początkiem 2013 roku wydała thriller psychologiczny „Zapomnij patrząc na słońce”, wymieniany przez recenzentów jako jedna z najlepszych książek tego roku, a nawet dekady. Opisywana jako „wymagająca, ale budząca w nas resztki człowieczeństwa” książka spowodowała lawinę komentarzy. A już końcem 2013 roku czytelnicy mogli się cieszyć zbiorem fantastycznych opowiadań “Na wietrze diabeł przyjechał”. Jej ostatnia książka, opublikowana w 2014 „Jeden bóg”, jest takim samym sukcesem jak wszystkie poprzednie. Uwielbia biegać, gotować i czytać, ale nie w tym samym czasie. W wolnych chwilach pisze poezję i maluje. Prowadzi stronę na Facebooku oraz konta w serwisach Twitter, Instagram oraz Pinterest. Dłuższe teksty jej autorstwa regularnie trafiają na blog autorki. Wszystkie dane kontaktowe znaleźć można na jej stronie domowej katamlek.pl.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ballada Lili K Blandine Le Callet
Ballada Lili K
Blandine Le Callet
Ballada Lili K o porzuconej dziewczynce, brudnej, zaniedbanej, zagłodzonej, której zabrano mamę, o dziewczynce zostawionej w garderobie z zapachem kociego jedzenia utożsamianego ze szczęśliwym dzieciństwem. Ballada Lili K jest również o dziewczynce inteligentnej, wybitnie uzdolnionej, potrafiącej się dostosować do otoczenia, szukającej prawdy, silnej i wytrwałej, ale i przepełnionej lękami. Tylko niektórym pozwoli na zbliżenie i nawiązanie więzi. O dziewczynce, która dostrzega swoją inność. Powieść, której akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, gdzie panuje względny ład i porządek. Bezwzględne posłuszeństwo, zakaz dostępu do książek, ciągły monitoring ma doprowadzić do stworzenia utopijnego państwa. Jednakże, czy zniewolenie społeczeństwa może być jego miarą? W takim czasie Lili przebywa w Centrum, aż do ukończenia pełnoletności. Terapeuci próbują pomóc jej w przystosowaniu się do świata. Lili wie, że musi dopasować się do norm, wyzbyć się dziwnych zachowań i lęków, które według profesora Kauffmanna stanowią o jej wyjątkowości. Dziewczynka ma jeden cel: odnaleźć swoją matkę… Ballada Lili K, choć zaliczana do gatunku kryminału i thrillera, to raczej powieść psychologiczna, czy nawet obyczajowa, z pogranicza fantastyki. Pełna emocji historia o poznawaniu siebie, pokonywaniu własnych lęków, o akceptacji, sile i odwadze w dążeniu do osiągnięcia zamierzonych celów. Czy w kontrolowanym świecie jest szansa na prawdziwe uczucia? Świat podporządkowany władzy wydaje się być złotą klatką…
w_zaczytanym_lesie - awatar w_zaczytanym_lesie
ocenił na 8 1 rok temu
Syndrom czerwonej hulajnogi Mirka Jaworska
Syndrom czerwonej hulajnogi
Mirka Jaworska
Mimo XXI wieku mamy wiele tematów tabu, boimy się rozmawiać o pewnych sprawach. Jednym z takich tematów są zaburzenia ze spektrum autyzmu, które naprawdę powinny być poruszane, ponieważ problem ten dotyczy niemałej części społeczeństwa. Kiedyś określenie „zaburzenia autystyczne” było obce i rodzicom i lekarzom, a dzieci pozostawały nieszczęśliwe bez jakiejkolwiek pomocy ze strony dorosłych. Nie rozpoznając tej choroby, nie wiemy jak takim osobom pomóc, a obecnie mamy naprawdę wiele narzędzi i sposobów, aby rozpoznać to schorzenie i robić wszystko, aby dostosować autystyczne osoby do życia społeczeństwa. Książka "Syndrom czerwonej hulajnogi" jest powieścią biograficzną i pewnego rodzaju pamiętnikiem matki, której syn zmaga się z zespołem Aspergera. Jest to poruszająca historia rodzica, który zdaje sobie sprawę, że z jego dzieckiem jest „coś nie tak”. Pewne sygnały i zachowania malucha budzą w matce niepokój, przez co kierują się na dalsze badania i terapie. Nie bez znaczenia są tutaj również geny. Mimo trudności z przebrnięciem pierwszych kilkunastu stron, resztę książkę przeczytałam w mgnieniu oka. Historia Michała jest wzruszająca, wciągająca i pełna rodzicielskiej miłości oraz walki. Walki o szczęście dziecka, o jego przyszłość i dalsze życie. Autorka w niesamowity sposób ukazała nie tylko problemy, z jakimi muszą mierzyć się rodzice autystycznych dzieci, ale również jak świat postrzegany jest z perspektywy samego dziecka. Książkę polecam absolutnie każdemu, a szczególnie przyszłym rodzicom. Możemy uwrażliwić się na pewne rzeczy i wyczulić na konkretne zachowania. Mirka Jaworska chciała, żeby jej syn był samodzielny – mimo, że miał zespół Aspergera, czuł i przeżywał wszystko o wiele więcej niż inne dzieci. Sprawdźcie sami, jak z tym wszystkim poradził sobie Michał (i przy okazji dowiedzcie się, czym jest tytułowa czerwona hulajnoga).
just_her_books - awatar just_her_books
ocenił na 9 5 lat temu
Adam i Ewy Monika Orłowska
Adam i Ewy
Monika Orłowska
Przeczytałam wcześniej dwie książki Moniki Orłowskiej i znów mnie poniosło do kolejnej, która wcale nie jest przyjemną lekturą o słodkim życiu, historią wymyśloną na potrzeby szerszej publiki dla ukojenia własnych nerwów. "Adam i Ewy" to wykładnia zmagań z życiem jakie sobie obrałyśmy. My, bo książka pisana z punktu bohaterki, pod którą może "podłożyć się" każda kobieta z własnym życiem. Powieść jest refleksyjna, dająca wiele powodów do dyskusji i to nie koniecznie w temacie przemyśleń, co do wyborów poruszanych przez Ewę, ale rozważań o własnych - mniej lub bardziej świadomych - decyzjach. Ktoś może powiedzieć, że ta książka jest nudna, mało w niej barw, mimo iż bohaterka wraca również do wspomnień, kiedy żyli na wyspie, w warunkach diametralnie innych niż w polskiej rzeczywistości krakowskich dzielnic. Ja powiem, że jest przyziemna, bo dotyka zwykłych problemów, codziennych spraw, drobiazgów, które nie mają w sobie nic z romantycznych uniesień bohaterów bajkowych scenerii. Ewa - macocha, Ewka - pasierbica, Karolina - córka oraz teściowa, to układ scalony opowieści Orłowskiej. Mężczyzna pojawia się tu na chwilę, choć trwa niejako na stałe w ich świadomości. One, chociaż niedoskonałe, popełniające błędy, startujące w życie, czy też u jego schyłku, mają w sobie więcej odwagi i godności niż ów mężczyzna, który na odległość wydaje dyspozycje i jeszcze czasem ma pretensje. Problem szeroki jak świat i od wielu lat aktualny, gdzie niejedna rodzina boryka się z rozłąką. Na ile można się odnaleźć przebywając większą część roku w oddaleniu od bliskich, w innym kraju, obcej kulturze, bez namacalnego wsparcia? Bo pytanie na ile jest się w takiej sytuacji rodziną jest dla mnie retoryczne, skoro już sześciolatka po zajęciach w przedszkolu raczyła mnie uświadomić, iż jej tatuś jest tatusiem, ale to nie rodzina, bo rodzina mieszka razem. Co uzmysławia, że nawet najmłodsi mają świadomość czym są więzi rodzinne, ze to bliskość i wzajemne wspieranie się buduje rodzinę. Jedyne, co w tej książce jest tandetne to okładka. To chyba syndrom obecnych czasów, żeby "zasłodzić" czytelniczkę przynajmniej poprzez okładkę, skoro autorka uwzięła się by opisać realistycznie żywot wcale nie jednej takiej Ewy, ale setek kobiet, które w imię dobra rodziny coś poświęcają, a do tego nie mają skłonności narzekać czy też egzekwować prawa do zaspakajania własnych potrzeb. Czasem bardzo łatwo zagalopować się w ogarnianiu rzeczywistości domowej kosztem samej siebie. Trzeba jakiegoś impulsu by przeorganizować to, co do tej pory tkwiło na głowie, czyli barkach żony, by i ten mężczyzna partycypował w obowiązkach i najtrudniejszych chwilach. A wracając jeszcze do okładki, która oczywiście przekłamuje co do zawartości, jaką możemy ujrzeć wewnątrz, to była ona czynnikiem, który odpychał mnie od zapoznania się z treścią. To tak, jakbym wyśmienitą czekoladkę zapakowała w szary papier, a krówkę w pozłotko. I na początku tylko czekałam, aż bohaterzy zaczną przeżywać słodkie chwile, będzie mdło, aż nie naturalnie, a tu okazało się, że dosięgła mnie bogata szara rzeczywistość. Oto kolejna książka, która przekonuje mnie do autorki, jak i rynku księgarskiego, gdzie nie muszą pojawiać się powielane historyjki snute na temat rozkosznie przeżywanych chwil pośród nagromadzonych katastrof spadających jedna za drugą na jedną bohaterkę/rodzinę. Nie ma potrzeby by polskie autorki budziły do życia sztuczne sytuacje, powoływały się kolejny raz na te same motywy, żeby tylko odegrać przed czytelnikiem niebywałe dramaty. Można prościej i przede wszystkim prawdziwie oddać sytuacje i emocje bohaterów.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 8 lat temu
Sztuka uprawiania róż z kolcami Margaret Dilloway
Sztuka uprawiania róż z kolcami
Margaret Dilloway
Oto książka, która latami spoglądała na mnie z wyrzutem, a ja - mimo gorących zapewnień znajomej - bałam się po nią sięgnąć, by nie doznać w takiej chwili nic poza kolejnym rozczarowaniem. Tak długo niepotrzebnie odwlekałam tę podróż. A może to właśnie dzięki temu trafiłam na wyjątkowy moment, by móc w pełni cieszyć się jej treścią? Może czytając ją w szpitalu zyskała inny wymiar? Filtrujemy treści przez własne doświadczenia, emocje czy tego chcemy czy nie, a co też niesie niebagatelny wpływ na walory czytanego tekstu. Książka staje się pocieszeniem w chwilach zwątpienia, książka potrafi odciągnąć uwagę od problemów, czasem daje słodką satysfakcję jak po zjedzeniu ciastka. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" w pierwszej chwili wydawała się być lekką opowiastką o zamiłowaniu do pielęgnacji kwiatów, w toku zyskiwała coraz większy potencjał na dramat chorego człowieka. Jest tutaj wszystkiego po trochu, jak w życiu, podróż nie jest jednostajna i nie odbywa się jednym torem. Bohaterka wiedzie życie dyktowane pobytami w szpitalu, uciążliwymi dializami i oczekiwaniem. Nie da się tego zepchnąć na margines, chociaż pasja do hodowli róż i tworzenia nowych odmian zdaje się przyćmiewać tę niewygodną prawdę. Zawodowo Galilee Garner to zasadnicza nauczycielka biologii w prywatnej szkole, która nie chce iść na ustępstwa. Jest świadoma, iż wymagania względem uczniów owocują sukcesami w dalszej edukacji. Nie chce rezygnować z czegokolwiek ze względu na swój stan, nie daje forów innym, nawet przyjaciółce Darze. Taka już jest, bezkompromisowa. Na pewno nie można jej odmówić pasji w działaniu. Jest oschła, trzyma ludzi na dystans i myślę, że to charakterystyczne dla tych, którzy zmagają się z bólem na co dzień, bo ten zdecydowanie nas osłabia zarówno fizycznie jak psychicznie. (...) "Sztuka uprawiania..." jest ciekawa również z tego powodu, iż przedstawiana obecnie sytuacja staje się skomplikowana przez podesłanie do rodziny na kilka miesięcy Riley. Trzydziestosześcioletnia kobieta, żyjąca wedle ustalonego schematu zyskuje kolejny obowiązek. Pogubiona nastolatka nie może być tym, co uwzniośli jej życie, prawda? Uczymy się przez całe życie właśnie dzięki ludziom, którzy stają na naszej drodze. I to właśnie dzięki obecności Riley nasza bohaterka może pewne sytuacje i zachowania siostry poddać ponownej głębszej analizie i mimo iż dostrzega niesprawiedliwość w ocenie to nadal będzie ją uważać za nieodpowiedzialną. Z przyjemnością śledzi się poczynania bohaterów, którzy nie są nachalni wobec siebie, co czyni fabułę spowolnioną, jednocześnie lekko kreślącą zawiłości powstające między nimi. George Morton - nowy nauczyciel, który pojawia się w tym samym czasie w szkole, gdy przybywa siostrzenica Gal i wcale nie zamierza jej we wszystkim przytakiwać. Mark Walters - starszy pacjent, który zyskuje pierwszeństwo w kolejce po przeszczep nerki, co powoduje ogromny sprzeciw bohaterki na taką niesprawiedliwość. Do tego dr O'Malley, która wydaje się być jej nieprzychylna i działa jakby z zamiarem pozbawienia jej ratunku. Różne zdarzenia, nawet te związane z hodowlą róż i dzieleniem się swoją wiedzą pokazują, ze czasem zostajemy oszukani przez tych, którym zawierzamy. Ale Margaret Dilloway wskazuje też drugą dobrą stronę natury ludzkiej, bo przecież gdy trzeba to potrafimy się jednoczyć, zawsze ktoś przy nas jest, wystarczy poprosić i przyjąć pomoc. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" to wyważona historia, z której nie wylewa się żal i rozpacz, a cierpienie jest okraszone słońcem i tym szczególnym promieniem płynącym od ludzi. Całość: https://nakanapie.pl/recenzje/pielegnacja-roz-pielegnacja-ludzkich-serc-sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Dziewczynka z balonikami Agnieszka Turzyniecka
Dziewczynka z balonikami
Agnieszka Turzyniecka
Wcześniej nie była mi znana twórczość Agnieszki Turzynieckiej. Na książkę "Dziewczynka z balonikami" trafiłam przypadkiem - jedna z użytkowniczek portalu LubimyCzytać zamieściła ją na swoim koncie. Nie sądziłam jednak, że będzie to tak krótka powieść- nieco ponad 170 stron dość dużego druku można przecież przeczytać w kilka godzin. Może i książka jest cienka objętościowo, lecz temat w niej poruszony nie jest już taki lekki i przyziemny. Dotyczy bowiem pacjentów szpitala psychiatrycznego. W bardzo wielu przypadkach chorzy traktowani są wręcz nieludzko, a społeczeństwo przekreśla ich całkowicie. Ba, mówi się nawet, że choroby im towarzyszące, jak np. depresja, schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa to bzdury, wymysły, a społeczeństwu po prostu nie chce się pracować. Myślę, że treść książki może zmienić krzywdzące nastawienie niektórych osób... Główną bohaterką powieści jest Marlena Serafin- kobieta ta od dawna zmaga się z depresją, ma tez stwierdzoną chorobę afektywną dwubiegunową. Oznacza to, że raz cieszy się ze wszystkiego, by za chwilę popaść w kompletny marazm. Przykre jest to, że swój stan zdrowotny Marlena zawdzięcza głównie matce. Jest to kobieta, która nie powinna być nazywana matką. Żadna normalna, kochająca swoje dzieci matka nie bije, nie poniża, nie podcina skrzydeł słowami typu "jesteś głupia, jesteś grubasem, jesteś pulpetem, niczego nie osiągniesz. Te wszystkie słowa Marlena zna jednak na pamięć, a na domiar złego nie ma żadnego wsparcia od rodzeństwa. Co więcej, jej rodzeństwo ma wiele z zachowań patologicznych- jeden z braci to narkoman, który mieszka w pustostanie, a dalsze strony lektury zdradzają jego tragiczną śmierć... W końcu Marlena trafia do szpitala psychiatrycznego, ale czy lekarze jej pomogą? Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale będzie to bardzo żmudna walka o poprawę zdrowia. Kim jest tytułowa dziewczynka z balonikami? Też się nad tym zastanawiałam, ale myślę, że sami musicie się tego dowiedzieć. Marlena nie mieszka w Polsce- wyprowadziła się do Niemiec, jednak jej matka wręcz zmusza ją do powrotu. Któregoś dnia kobieta poznaje Martina- mężczyznę oddanego, czułego, chcącego dzielić życie z Marleną. Czy związek pomoże bohaterce normalnie żyć? Warto przeczytać książkę i się o tym przekonać. Powieść tę warto polecić- wolałabym, żeby nasze społeczeństwo zrozumiało, że choroby psychiczne to nie żarty. Warto też podkreślić, że poniżanie słowne własnych pociech może doprowadzić do dramatu.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na 6 6 lat temu
Myszy i koty Gordon Reece
Myszy i koty
Gordon Reece
Głównymi bohaterkami psychologicznego thrillera „Myszy i koty” autorstwa Gordona Reece’a są Shelley i jej matka. Poznajemy je w momencie skrajnej kruchości – obie są poobijane przez życie, uciekając przed traumami przeszłości. Shelley to nastolatka, która padła ofiarą brutalnego nękania w szkole, natomiast jej matka przechodzi przez bolesny rozwód z mężem, który stosował wobec niej przemoc psychiczną. Aby odnaleźć spokój, przeprowadzają się do odizolowanego domu na wsi, nazywanego przez nich „Miejscem Miodu”. Tam, niczym tytułowe myszy, żyją w cichym, wycofanym świecie, unikając jakiejkolwiek konfrontacji i celebrując swoją łagodność. Ich sytuacja zmienia się drastycznie w noc włamania, kiedy do ich azylu wdziera się brutalna rzeczywistość. To wydarzenie staje się katalizatorem przerażającej przemiany: ofiary, przyciśnięte do muru, odkrywają w sobie mroczną siłę, o którą nigdy by się nie podejrzewały. Reece po mistrzowsku buduje napięcie psychologiczne. Autor z niezwykłą precyzją odmalowuje klaustrofobiczną atmosferę osaczenia i lęku. Czytelnik niemal fizycznie czuje paraliżujący strach bohaterek, a potem ich zimną determinację. Książka stawia fundamentalne, prowokacyjne pytania o granice samoobrony i moralność w sytuacjach ekstremalnych. Styl jest oszczędny, surowy, co doskonale koresponduje z narastającym mrokiem historii. Fascynujące jest obserwowanie, jak Shelley, początkowo bezbronna i wycofana, przejmuje inicjatywę, stając się postacią tyleż silną, co budzącą niepokój. Przyznając ocenę 7/10, należy wskazać na pewną uproszczoną konstrukcję postaci drugoplanowych. Antagoniści są tu przedstawieni niemal karykaturalnie, jako uosobienie czystego zła, co odbiera opowieści odrobinę realizmu. Ponadto zakończenie, choć satysfakcjonujące pod względem emocjonalnym, może wydawać się niektórym czytelnikom zbyt nagłe lub moralnie kontrowersyjne w sposób, który nie zostawia miejsca na głębszą dyskusję. Tempo w środkowej części książki momentami zwalnia, skupiając się na drobiazgowych opisach sprzątania „bałaganu” po incydencie, co dla wielbicieli wartkiej akcji może być nużące. „Myszy i koty” to duszny, prowokujący thriller o tym, że w każdym z nas drzemie drapieżnik, czekający jedynie na odpowiedni bodziec. Gordon Reece stworzył rzetelną, mroczną opowieść o traumie i zemście, która udowadnia, że najniebezpieczniejsze są te osoby, które nie mają już nic do stracenia. To lektura, która zostawia czytelnika z pytaniem: jak daleko ja bym się posunął, by chronić swoje bezpieczeństwo?
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Druga strona szczęścia Seré Prince Halverson
Druga strona szczęścia
Seré Prince Halverson
Seré Prince Halverson opisuje jedno z najtrudniejszych aspektów, z jakim przychodzi zmierzyć się ludziom w życiu - strata. W tym przypadku odbywa się w różnych wymiarach, jedno: gdy traci się najcenniejsze bezpowrotnie i drugie: gdy początkowa utrata może przerodzić się w kolejny etap, dając wiarę w ludzi i odmienne spojrzenie w przyszłość. Ciekawy wątek miłości matki biologicznej i zastępczej sugerujący kontrę: biologia, czyli nić łącząca ponad wszystko, a bogata więź emocjonalna rodząca się dzień po dniu. Co decyduje o właściwych relacjach między dorosłymi, a dziećmi? W kategoriach prawa szala najczęściej przechyla się na korzyść rodziców biologicznych, co z punktu dzieci niekoniecznie ma swoje uzasadnienie w relacjach z danymi ludźmi. Czy zawsze można jednoznacznie przypisywać kobiecie, która urodziła, miłości do własnego dziecka? Miłość, jak każde głęboko odczuwane uczucie rodzi się powoli, poczynając od małej iskierki. A ta niekoniecznie w przypadku macierzyństwa musi wykiełkować, gdy kobieta jest jeszcze w ciąży, bądź nawet w chwili narodzin maluszka. "Druga strona szczęścia" jest poświęcona przede wszystkim uczuciom macierzyńskim, które mylnie przypisuje się za swoiste jedynie kobietom rodzącym. Autorka postanowiła przybliżyć, jak temat może wyglądać z puntu dwóch źródeł. Dwoje dzieci i dwie matki, które pragną je kochać i wychowywać. Każda z kobiet ma roszczenia i trudne do podważenia prawo, by uczestniczyć w życiu maluchów. Każda z nich, naznaczona wydarzeniami z przeszłości musi też pogodzić się z własnymi rozczarowaniami i stratami. Dyskusje jakie podejmują bohaterzy na pewno są godne uwagi. Odnoszą się do skomplikowanych życiowych sytuacji, które wiele człowieka kosztują i są trudne do przepracowania, jeśli nie miałoby się oparcia w rodzinie. Fabuła mimowolnie powoduje, że powoli przesuwamy się do przodu i analizujemy skutki podjętych kiedyś i dziś decyzji. Sugestywnie poprowadzony plan powodował, że raz skłaniałam się do argumentów jednej strony, to znów przychylnie patrzyłam na drugą, by gdzieś pomiędzy poczuć frustrację, a niekiedy i złość na to co robi jedna z matek. Dla mnie Elli, jak i Page, nie są wolne od popełniania błędów, czyli są w stu procentach ludzkie. Można je lubić albo nie, można uważać, że pod pewnymi względami podejście El jest naiwne, ale obie panie tak zostały ukształtowane w toku własnego życia, że tu i teraz reagują w taki właśnie sposób. Lektura Halverson była dla mnie ciekawym doświadczeniem, chociaż nie mogę potwierdzić, żeby w sposób bogaty ukazała całe zjawisko. Za mało w fabule blasków i cieni, za mało niuansów, które podbudowałyby psychologiczna warstwę. W pewnych fragmentach ma się do czynienia raczej z prześlizgiwaniem się przez zdarzeniach, niż zgłębianiem problemu. Trochę to wszystko uładzone, nad wyraz grzeczne. Mimo początkowych zapowiedzi, iż oto wkraczamy w burzliwy etap życia Elli Beene dostajemy całkiem wypieszczoną historyjkę. Obserwujemy, jak nagle, ktoś w żałobie, dręczony wyrzutami sumienia, przeżywa kolejne dni potykając się o nowe odkrycia na temat zmarłego partnera i jego relacji z była żoną, potrafi powściągnąć emocje. Nie myśli wiele o swoich odczuciach, choć niby ma na względzie dzieci, ale przy tym chce jeszcze dołożyć komfortu innym. Prawdziwa heros-kobieta. Stawanie się zbawczynią w sytuacji, która ją dotknęła i mocno wstrząsnęła, burząc dokładnie cały świat jest mało autentyczne i prowadzi akcję w kierunku hollywoodzkiej fabuły. To mój największy zarzut. Bo jest jeszcze mniejszy, który dotyczy sposobu prowadzenia narracji, a ta potrafiła momentami mnie znudzić i gubiłam się we własnych odczuciach względem oceny postępowania bohaterów. Nie mniej warto się przyjrzeć dokonywanym przez Autorkę analizom ludzkich i bardzo realnych problemów.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 6 7 lat temu
Ocaliła mnie łza Angele Lieby
Ocaliła mnie łza
Angele Lieby
„Ocaliła mnie łza” to historia, którą napisało samo życie. Angele Lieby zapadła w śpiączkę po tym, jak trafiła do szpitala z silnym bólem głowy. Niby nic, a doprowadziło to do ciężkiej choroby, z której niezwykle trudno powrócić do normalnego życia. To, co autorka nam przedstawia w swojej historii jest straszne i przygnębiające, ale jednocześnie dające nadzieję na powrót do zdrowia. Najgorsze z tego wszystkiego są emocje, które towarzyszą bohaterce książki, toczy ona wewnętrzną walkę ze sobą, choć na zewnątrz niczego nie widać. To powieść bardzo potrzebna w dzisiejszym, bezdusznym świecie. Pokazuje, że osoba, która nie daje oznak życia również może odczuwać emocje: ból, strach, bezsilność, przygnębienie, ale również i radość. Często nie zdajemy sobie sprawy z niektórych rzeczy, dopóki one nas nie dotkną. Dzięki tej historii otworzyły mi się oczy na osoby, które zapadły w śpiączkę. Mimo, że są one bezwładne mogą czuć i być zalewane przez własne myśli. Myślę, że to najgorsza forma bezsilności jaka może dotknąć człowieka: nie móc zareagować na to, co dzieje się dookoła i ma to bezpośrednio z nim związek. Książka nie jest za długa, ale mimo trudnego tematu napisana jest prostym i lekkim językiem, czyta się ją naprawdę bez problemów i szybko. Myślę, że powinien przeczytać ją każdy, a szczególnie osoby związane zawodowo z medycyną. Empatia nie boli. ___ „Marzenia są koniecznym dopełnieniem rzeczywistości. Pomagają nie tylko ją znosić, ale też ulepszać. Bez marzeń nie ma postępu. Marzyć to wyznaczać sobie cele.” [s. 135] „Cierpienie jest doświadczeniem samotnym; nie da się go z nikim dzielić.” [s. 161]
Karo - awatar Karo
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Zapomnij patrząc na słońce

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zapomnij patrząc na słońce