Zabójcza zagadka muzyka

Okładka książki Zabójcza zagadka muzyka autorstwa Jordi Sierra i Fabra
Jordi Sierra i Fabra Wydawnictwo: Akapit Press literatura dziecięca
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
El asesinato del profesor de música
Data wydania:
2017-04-07
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-07
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365345455
Tłumacz:
praca zbiorowa
Po co uczyć się muzyki, jeśli nie przyda się ona w dorosłym życiu?
Irene, Berto i Antonio nie potrafią odpowiedzieć sobie na to pytanie. Cóż z tego, że lubią nauczyciela przedmiotu, pana Gustavo? Ale poczciwy muzyk ma też wrogów. Któregoś dnia zostaje porwany i nasza trójka bohaterów musi go odnaleźć, nim będzie za późno... Porywacz daje im zaledwie kilka godzin na rozwiązanie serii zagadek związanych z wiedzą o muzyce, które naprowadzą ich na właściwy trop.
Rozpoczyna się szalony wyścig z czasem i... własnymi słabościami.
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zabójcza zagadka muzyka w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zabójcza zagadka muzyka

Średnia ocen
6,4 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
265
265

Na półkach:

Kolejna z serii o “zabójczych zagadkach…”. Jako że, pierwszą, dotyczącą matematyka przeczytałam, to zaintrygowana pomysłowością na treść i fabułę, sięgnęłam po kolejną.

Podobnie, jak w przypadku zagadki dotyczącej matematyka, ta książka nie porywa. W zasadzie jest to kopia pomysłu z pierwszej książki, tylko zmieniliśmy przedmiot z matematyki na muzykę oraz kilka innych szczegółów.

Niemniej, mało tu wiedzy muzycznej, sporo zagadek niekoniecznie sprawdzających wiedzę muzyczną sensu stricto, ale bazujących na innych umiejętnościach, a gdy już coś dotyka muzyki samej w sobie, to niewiele dostajemy wyjaśnień dlaczego tak, a nie inaczej. Ciekawe dlaczego? Ja chętnie bym poznała. Może zbyt wiele negatywnych opinii było,co do podawania na talerzu informacji w “matematyku”, więc autor trzymał teraz trochę dystans? Osobiście nie sądzę w ten sposób, ale niewykluczone, w każdym razie czegoś mi zabrakło.

Czy polecam? Warto przeczytać, jednych ona kupi, innych odstręczy, ale to nie kot Schrodingera, więc zajdzie jedna z opcji, a trzeba przeczytać, żeby wiedzieć która.

Ode mnie 5/10.

Kolejna z serii o “zabójczych zagadkach…”. Jako że, pierwszą, dotyczącą matematyka przeczytałam, to zaintrygowana pomysłowością na treść i fabułę, sięgnęłam po kolejną.

Podobnie, jak w przypadku zagadki dotyczącej matematyka, ta książka nie porywa. W zasadzie jest to kopia pomysłu z pierwszej książki, tylko zmieniliśmy przedmiot z matematyki na muzykę oraz kilka innych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

23 użytkowników ma tytuł Zabójcza zagadka muzyka na półkach głównych
  • 14
  • 9
9 użytkowników ma tytuł Zabójcza zagadka muzyka na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Jordi Sierra i Fabra
Jordi Sierra i Fabra
Jeden z najbardziej cenionych i zarazem najpoczytniejszych współczesnych pisarzy hiszpańskich (10 milionów sprzedanych egzemplarzy we własnym kraju!), laureat 30 nagród literackich. Debiutował w 1975 roku. W dorobku ma kilkadziesiąt powieści (w tym pięć z byłym inspektorem policji Miquelem Mascarellem), biografie gwiazd muzyki rockowej oraz prawie 400 książek dla dzieci i młodzieży. Pisze po hiszpańsku i katalońsku; jego twórczość została przełożona na 25 języków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Zabójcza zagadka muzyka przeczytali również

Skrawki nieba S. E. Durrant
Skrawki nieba
S. E. Durrant
„Jakie życie, oprócz zmarnowanego, może mieć dzieciak z domu dziecka?” To najbardziej porażająca smutkiem myśl wypowiedziana przez dziecko, jaką przeczytałam w tej historii dwojga rodzeństwa – siedmioletniego Zaka i dziewięcioletniej Iry. Wrażliwej i inteligentnej dziewczynki, a zarazem narratorki, która czuła się odpowiedzialna za młodszego brata, bo była dla niego jedyną osobą, której ufał. Nie mogła go zawieść, bo mieli tylko siebie, jedyne wspólne zdjęcie z dzieciństwa, żadnego dowodu na to, że kiedyś mieli rodzinę, żadnych marzeń, które mogłyby spaść i potłuc się oraz wiele przeprowadzek od rodziny zastępczej do kolejnej, do których trafiali z różnych powodów. To sprawiało, że rodzeństwo czuło się z tym coraz gorzej, by z czasem zrozumieć malejącą szansę na znalezienie rodziny i jej powody dojrzale wymieniane przez Irę – „Nie jesteśmy już małymi dziećmi. Za każdym razem, kiedy ktoś nas nie chce, to trochę widać. Chcemy zostać razem”. Zanosiło się na smutną opowieść. Jednak stało się coś, co diametralnie zmieniło jej charakter. Coś, co warto było odszukać w pamięci już dorosłej Iry, by to opisać. Coś, co sprawiło, że dorosła Ira posklejała tę historię z pamiętników prowadzonych przez siebie w dzieciństwie, ponieważ, jak napisała w prologu – „czułam się niewidzialna, a chciałam mieć pewność, że nasza historia zostanie opowiedziana, a także w nadziei, że życie małej, niekochanej dziewczynki, którą byłam ja, oraz mojego jeszcze mniejszego, niekochanego brata stanie się lepsze”. A jeśli nawet nie, to chciała je ubarwić, by stało się bardziej kolorowe niż w rzeczywistości. Jednak okazało się, że nie musiała tego robić. „Życie samo w sobie okazało się ekscytujące”. Wywróciło życie brata i siostry do góry nogami. To właśnie o tym wydarzeniu, które po latach nabrało dla Iry innego znaczenia, napisała opowieść, mając nadzieję na dodanie otuchy dzieciom podobnym do niej. Myślała przy tym właściwie o wszystkich zagubionych dzieciach, które „zastanawiały się, co przyniesie im jutro lub czy jutro w ogóle nadejdzie”. To bardzo ciepła, wzruszająca i wbrew pozorom optymistyczna opowieść ilustrowana rysunkami. Bardzo emocjonalnie przedstawiona przez nad wyraz dojrzałą dziewczynkę z ograniczonym zaufaniem do dorosłych, którzy wielokrotnie ją zawiedli. Z których powodu była sierotą. Dzieckiem niechcianym. We własnej ocenie ułomnym, chociaż rozumiejącym, skąd to przekonanie się wzięło. Tłumaczącą otaczający ją świat na swój dziecięcy, ale roztropny sposób, wykorzystując metaforę palety barw – „Inni ludzie mają emocje, które są jak kolory o różnych odcieniach. [...] Ale nasze emocje leżą dokładnie jedna obok drugiej, więc w jednej chwili jesteśmy weseli, a za moment się złościmy, a czasami w ogóle nic nie czujemy. To trochę przerażające”. Dla mnie przerażające było to, jak każdą niesprawiedliwą ocenę umiała sobie zracjonalizować. Autorka tak poprowadziła tę ostrożną i czujną obserwatorkę przez meandry zdarzeń, wydarzeń, sytuacji i niespodzianek mających charakter odrobinę przygodowy i odrobinę detektywistyczny, by to zaufanie do dorosłych odbudować. By pokazać, że zachowanie ludzi i jakość ich życia warunkowane jest przeszłością i dzieciństwem. Nie zawsze szczęśliwym. Opowieść pomaga małemu odbiorcy zrozumieć zachowania dorosłych i jakość ich życia, które pomimo traumatycznych doświadczeń może być w pełni wartościowe. Tym samym dając nadzieję na budowanie własnego, szczęśliwego życia. A wszystko to zanurzone w ogromnej dawce czułości, delikatności, empatii i optymizmu, dających prawo do marzeń i nadziei na ich spełnienie. Bez względu na to, kim jesteśmy i w jakim momencie życia się znajdujemy. Również my – dorośli. Bez względu na to, jak bardzo byłoby ono w danej chwili „zmarnowane”. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 2 lata temu
Kapitan Majtas i raptowny rewanż radioaktywnych Robo-Bokserek. Dziesiąta wielka powieść Dav Pilkey
Kapitan Majtas i raptowny rewanż radioaktywnych Robo-Bokserek. Dziesiąta wielka powieść
Dav Pilkey
Książki o Kapitanie Majtasie przyciągają wzrok swymi zakręconymi okładkami – te białe majtki naprawdę dają po oczach – oraz niewybrednymi tytułami. Czytając je miałam zdziwienie wymalowane na twarzy, z kolei mój syn od razu ogromne rozbawienie. Ciężko nie pokręcić głową nad taką niedorzecznością, jak „rewanż robo-bokserek”, lecz uśmiech zaraz też się pojawia, może niepewny, ale jednak. O książkach Dav Pilkey dowiedzieliśmy się dopiero, gdy pojawiła się w kinach ich ekranizacja. Syn ogromnie chciał obejrzeć film, więc ja naturalnie zaczęłam szukać książek – taki odruch książkoholika, na pewno to znacie. Kilka razy lądowały w koszyku zakupowym, ale jakoś niespecjalnie się składało, żeby złożyć te zamówienie, a i mój Marcel nie palił się do czytania tych przygód. Wszystko do czasu, w myśl zasady, że lepiej późno, niż wcale, ostatnio wzięliśmy się za lekturę. „Kapitan Majtas i raptowny rewanż radioaktywnych robo-bokserek” to dziesiąty już tom opowiadający różne zwariowane przygody wpadających w wieczne kłopoty dwójki sympatycznych chłopaków. Na nasze szczęście nie ma wcale potrzeby by czytać książki chronologicznie, ani w niczym nie przeszkadza brak znajomości poprzednich dziewięciu. W sytuacji rozeznać się pomaga mały komiks na początku, w którym mamy skrótowo wyjaśnione kim jest Kapitan Majtas, jak się nim stał i co wydarzyło się w ostatniej części. Jest to bardzo szybki i pomocny wstęp do wczucia się w całą historię, w dodatku wcale nie zanudza, a to spory plus. Mój 9-letni syn był zachwycony, dosłownie nie mógł się w żaden sposób oderwać od książki. Czytał w domu, samochodzie, parku, restauracji, u dziadków i prawie skończył w łóżku, ale poległ, by dokończyć następnego ranka przed szkołą. Ogromnie podobały mu się komiczne sytuacje, szczególnie te, w których szalał profesor Spodniosik (tak, dobrze czytacie, a wcześniej zwał się, uwaga: Pofajdanek), jak i nieporozumienie z firankami z gabinetu dyrektora Kruppa. Pozytywnie zaskoczył mnie jego entuzjazm, aż tym bardziej chętnie sięgnęłam po lekturę. Tematyka tak przypadła mu do gustu, że nie mógł się powstrzymać i niektóre fragmenty czytał nam na głos oraz często dopytywał, czy pewne wydarzenia naprawdę miały miejsce w opisanym czasie. Przykładowo: czy 13,7 miliarda lat temu naprawdę nic nie było? Czy istnieje taka teoria, jak Teoria Wielkiego Wybuchu? Naprawdę wtedy zaczęło się wszystko tworzyć? Czy dokładnie 65 milionów lat temu była epoka dinozaurów? Czy Albert Einstein był szalonym naukowcem? Ostatnie pytanie zadał po zaśpiewaniu na głos piosenki wspomnianego naukowca. Treść jej jest nieco, ekhm, zaskakująca, stąd też wesołe pytanie dziecka. Naturalnie piosenka się spodobała, a jakże! Choć w nas, rodzicach, niekoniecznie może wzbudzić entuzjazm., lecz jeśli ktoś jest z Was muzykalny, to są podane nawet nuty. Na kartach tej książki znajdziemy również niesamowitą lekcję o sile naszych prawdziwych postanowień. Otóż jeśli będziemy się wystarczająco mocno trzymać swoich wyborów, odnośnie jakiejkolwiek dziedziny, to ma to realny wpływ na naszą przyszłość. Jest to bardzo prosto i dosłownie pokazane, więc mniejsze dzieci od razu to zrozumieją. Myślę, że to jedna z najważniejszych lekcji w obecnych czasach. Zachęta do wytrwałości w swoich działaniach, obietnica zmian, jeśli podejmiemy konkretne kroki. Do zapamiętania dla nas wszystkich. Prócz normalnego tekstu znajdziemy w książce mnóstwo ilustracji, komiks bez słów, ruchome obrazki (kto takie robił w dzieciństwie, ręka do góry!) oraz tekst piosenki i nuty napisane przez Alberta Einsteina pt. „Z nas dwóch mądry to ja”. Dorosłym polecam przeczytać rozdział 2, jest to chyba jedyny obowiązkowy do przemyślenia. Mam mały kłopot w ocenieniu dla jakiej grupy wiekowej polecić książki o Kapitanie Majtasie. Na pewno są świetne dla dzieci, które czytają już samodzielnie, jednak ciężko mi obiecać, że młodzież w wieku 15 lat by się w tym zaczytywała. Pokusiłabym się na ramy od 6 do 11 lat z otwartą furtką, jeśli ktoś sam z siebie chciałby sięgnąć. Na obwolucie możemy wyczytać, iż dedykowana jest dzieciom od 4 roku życia, co już rodzic musi indywidualnie jednak odnieść do własnego dziecka. Wszystko rozbija się tutaj o stopień zaawansowania czytanych pozycji dziecku i jego gotowość do danej tematyki. Uważam, że nie ma potrzeby się z niczym spieszyć, jednak są różne dzieci, a historie o Majtasie nie są znowu takie skomplikowane, jednak na 100% będą powodować nagminne pytania o wiele spraw. Zapraszam: http://www.bookparadise.pl/2018/06/kapitan-majtas-i-raptowny-rewanz.html
Vila - awatar Vila
oceniła na 9 7 lat temu
O dziewczynce, która chciała ocalić książki Klaus Hagerup
O dziewczynce, która chciała ocalić książki
Klaus Hagerup Lisa Aisato
Czy czasami zastanawiacie się dlaczego tak bardzo kochacie książki? Co skłania Was do tego, by po nie sięgnąć? Czy jest to świat w nich zawarty? Czy postacie w nich występujące? A może zakończenia, które niejednokrotnie odbiegają od tego,  co do tej pory przyniosło życie? Tego typu pytania nasuwały mi się już od dawna, i gdzieś tam krążyły w głębinach mojego umysłu, ale nie próbowałam na nie tak po prostu odpowiadać. "O dziewczynce, która chciała ocalić książki" to opowieść o miłości do świata książek. Anna, bohaterka książki, uwielbia czytać. Dzięki książkom ma przyjaciół i wrogów, ale boi się upływu czasu, boi się kolejnych urodzin, które dodadzą jej kolejny rok życia. Gdy ktoś umiera w książce, można ją przeczytać po raz kolejny i ożywić zmarłego. W prawdziwym życiu to tak nie działa. Gdy dziewczynka dowiaduje się, że książki, których nikt nie wypożycza i nie czyta mają być zniszczone, aby w bibliotece powstało miejsce na kolejne, postanawia uratować wszystkich mieszkających w książkach ludzi, aby nie zniknęli. Tylko jak można ich uratować? No właśnie czytając ksiażkę. Książki pozwalają poznawać inne światy, innych ludzi. W każdej książkowej postaci można znaleźć cząstkę siebie. Pewnego dnia, gdy Anna czuje się przytłoczona ilością poznanych w książkach osób dostaje "Zaczarowany las", w którym okazuje się, że brakuje zakończenia. Co się z nim stało? Z zakończeniem książki jest jak z życiem. Nie wiemy co nas czeka, kogo spotkamy, jakie przeżyjemy przygody. Nasze życie to książka, która nie ma zakończenia, bo w zależności od tego co się wydarzy, kogo poznamy, jakie decyzje podejmiemy danego dnia, będzie to  wpływało na nasze życie. A co najważniejsze nie ma się co bać upływu czasu, bo zakończenie jest niewiadomą a to wzbudza ciekawość... Norweskie podejście do życia Klausa Hagerupa i wspaniałe ilustracje Lisy Aisato. Polecam!
FireLady - awatar FireLady
ocenił na 9 2 miesiące temu
Kapitan Majtas i kretyńskie kombinacje kosmitów z karmazynowego kibelka Dav Pilkey
Kapitan Majtas i kretyńskie kombinacje kosmitów z karmazynowego kibelka
Dav Pilkey
Kapitan Majtas to bohater najnowszego filmu animowanego opartego na książkach Dava Pilkeya. Razem z kinową produkcją „Dream Works” do młodych odbiorców trafiają liczne książki oraz gadżety z nowymi bohaterami. Wśród proponowanych lektur nie może zabraknąć też i książek będących bazą wyjściową. Akcja stworzona przez pisarza i rysownika jest szczątkowa, zawiera śmieszne scenki i nie toczy się wokół niczego konkretnego poza walką z dziwnymi zagrożeniami ludzkości. Do tego autor opisując kolejne psoty młodych bohaterów porusza ważne tematy. Cała przygoda z Kapitanem Majtsem zaczyna się od zahipnotyzowania uciążliwego dyrektora Kruppa przez młodych żartownisiów George’a i Harolda. Poważy i czuwający nad porządkiem w szkole dyrektor zmienia się w superbohatera ratującego świat, nawet kiedy nie wymaga on ochrony. Czasami jednak bywają takie chwile, kiedy moce zahipnotyzowanego dyrektora okazują się niezbędne. Stworzony przez chłopców superbohater może (przy pomocy swoich stwórców) uratować Ziemię przed szalonymi naukowcami, nieopanowanymi doktorami czy kosmitami lub maniakami marzącymi o wysadzeniu Księżyca oraz zamianie dzieci w chodzących truposzów. Do tego koleni szaleni geniusze i ich „klony” chcą zniszczyć świat. Każde zagrożenie jest bardzo poważne i ma przynieść zagładę ludzkości. Na szczęście Kapitan Majtas radzi sobie z nimi i w każdym kolejnym tomie ratuje świat przed unicestwieniem. Taka fabuła z jednej strony wyśmiewa wszystkie filmy i komiksy o superbohaterach, a z drugiej zapewnia czytelnikom dobrą zabawę i pozwala przemycać wiele interesujących teorii naukowych, wśród których teoria względności wybija się na prowadzenie w najnowszych tomach. Do tego wszystkie tomy pokazują, że nawet najmniejszy czyn ma wielkie znaczenie w przyszłości. Na pierwszych stronach wszystkich tomów poznajemy głównych bohaterów: George’a i Harolda mieszkających obok siebie i chodzących do tej samej klasy do czasu zrobienia przez nich kolejnego psikusa. Zezłoszczony dyrektor rozdziela chłopców i każdy ląduje w innej klasie. Nim do tego doszło chłopcy bawili się w domku na drzewie, gdzie tworzyli komiksy z własnymi superbohaterami. Jedną z wymyślonych postaci był Kapitan Majtas pochodzący z Majtasji, na której wszyscy chodzili w samych majtkach. Wszystko było dobrze do czasu, kiedy stało się coś złego. Któregoś dnia król chcący uratować syna mocno naciągnął gumę majtek synowi i wystrzelił go w kosmos. Chłopiec trafił na Ziemię, gdzie wychowywał się z delfinami, a po urośnięciu stało się Kapitanem Majtasem. W szkole chłopców panuje nuda, dlatego ich kawały oraz komiksy pozwalają urozmaicić szarą codzienność, co oczywiście złości dyrektora Kruppa, którego pewnego dnia zahipnotyzowali i wmówili, że jest wymyślonym przez nich superbohaterem. Prosta i absurdalna fabuła z jednej strony dobrze oddaje szkolne życie, a z drugiej jest prześmiewcza. "Kapitan Majtas" nie jest opowieścią posiadającą akcję zmierzającą do określonego celu tylko jest zbiorem mniej lub bardziej zabawnych scen prowadzących do nieuniknionego oraz korzystających z wcześniejszych przygód, co sprawdziło się w książkach i pozwoliło zainteresować młodych czytelników czytaniem oraz może zachęcić do takiego rozwiania własnej wyobraźni oraz tworzenia niezwykłych komiksów tak jak to robią bohaterzy książki. W każdym tomie pojawia się motyw tworzenia przez bohaterów kolejnych historyjek. Całość jest interesująca pod kątem treści pełnej humoru, pokazującej konflikt na linii dziecko-dorosły oraz graficznie. Wyraziste rysunki, że dzieci chętnie sięgają po książkę. Dziecięca fantazja łączy się tu z prawdziwą akcją, co przypomina odwrócone Arystolesowskie twierdzenie „Nie ma nic w umyśle, czego by przedtem nie było w zmysłach". U Dava Pilkey’a pojawia się Wittgensteinowski cień: nie ma niczego, o czym nie jesteśmy w stanie pomyśleć. Jeśli o tym myślimy to to jest. I ta zasada u Pilkey’a prowadzi do naradzania się kolejnych bohaterów mogących ratować ludzkość. A wszystko przy współpracy z Kapitanem Majtasem. Całość kończy się dość zaskakująco: George i Harold stają się nietypowymi rodzicami trójki urwisów wyklutych z jaj. Wszystkie tomy wydają się nieco chaotyczne i dopiero przeczytanie całej serii pozwala na uporządkowanie pozornie niespójnych przygód. Zakończenie pozwala zrozumieć, że wszystko ma sens. Nowi bohaterzy i nowe role, w jakie muszą wcielić się w chłopcy przyniosą wiele wyzwań w kolejnych tomach. Całą serię polecam wszystkim dzieciom.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 9 7 lat temu
Opowieść nieznajomego Chińczyka Magdalena Wiśniewska
Opowieść nieznajomego Chińczyka
Magdalena Wiśniewska
"Muzeum jest ogromne jak wszechświat, a każdy jego obiekt jest tylko jedną z wielu gwiazd." Ta barwna książka, którą przed sobą widzicie to piękna opowieść o niezwykłej przyjaźni naznaczonej tęsknotą i wyczekiwaniem. To historia pewnego mężczyzny, który zakochał się w widoku pałacu i ptaka, który za wszelką cenę chciał pomóc spełnić mu niedosięgnione marzenie. "Oto słońce znalazło lustro godne swego oblicza..." Czasem niewiele można powiedzieć o książce. Czasem nie liczą się słowa, a uczucia. Ta książka mogła wywołać ich wiele. A ja w dalszym ciągu nie jestem w stanie powiedzieć o czym dokładnie była. Tak, główne motywy można z łatwością wyłapać, bo sama historia jest prosta. Ale mam wrażenie, że jest tu dużo ukrytego metaforycznego przekazu, który poszukuje rozwiązania. Opowieść można by rozkładać w nieskończoność na czynniki pierwsze znajdując coraz więcej ukrytych symboli. Ale nie wnikając aż tak bardzo w szczegóły, książka jest niezwykle barwna, pełna pięknych, kojących wręcz ilustracji rodem z odległych Chin. Czytając ją, z jednej strony można było odczuć spokój, a z drugiej - narastające napięcie, czyli uczucia tak sobie przeciwstawne, a jednak dopełniające się. Prosty mężczyzna oczarowany pięknem cesarskiego pałacu i niewielki ptaszek, który z pozoru nic dla świata nie znaczy. Dobrana para pełna metafor, w której na pierwszy plan wysuwa się nieoczywista, acz silna i spokojna przyjaźń. Uważam, że książkę trzeba głęboko poczuć, aby dała nam coś od siebie i pokazała to wszystko co się w niej kryje. A jednak to książka dla dzieci. Czyżby ten ukryty przekaz siedział tylko w mojej głowie? Był tak trudny do znalezienia, opowieść wzbudziła tyle niewiadomych, zostawiła pytania bez odpowiedzi i dała ogromny niedosyt, na końcu doprowadzając do łez. Jak myślicie? Co tak naprawdę kryje opowieść nieznajomego Chińczyka? "Nie warto zamykać tego, który nie chciał uciec."
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 6 2 lata temu
Zamczysko strachulców. Grom z jasnego nieba  Mr Tan
Zamczysko strachulców. Grom z jasnego nieba
Mr Tan
Lubicie Halloween? Ja nie specjalnie. Nie rozumiem kompletnie tego przebierania się za potwory i chodzenia po mieszkaniach by nazbierać słodkości. Nie mam nic przeciwko temu, że inni bawią się w taki sposób, ale do mnie to jakoś nie przemawia. Jedyne co w tym dniu lubię to ciekawe dekoracje i mini horrory dla dzieciaków, które coraz częściej z przyjemnością czytamy z Alicją. Kiedyś takie książki wydawały mi się dziwne. Teraz jednak nauczyłam się z nich śmiać. Kto wie, może i do Halloween kiedyś się przekonam? ;) Dziś zatem pokażę Wam jedną z tych książek, którą spokojnie moglibyśmy czytać 31 października. Co prawda skierowana jest ona do młodszych czytelników i nie jest jakoś bardzo straszna. Ale na pewno utrzymana jest ona w takim mrocznym klimacie, gdzie wszystko co złe jest cacy, a właściwe postępowanie się gani. Jakby się tak zastanowić, to takie lektury mogą demoralizować nasze dzieciaczki i sprawiać, że wszystko im się pomiesza. Ale ja się o to nie martwię. W końcu nie czytamy takich książek na co dzień - to po pierwsze. A po drugie - na takie opowiadania zawsze patrzymy z przymrożeniem oka, zatem nie ma się co martwić, że nagle po jednej historii życie moich dzieci nagle zostanie wywrócone do góry nogami i przestaną one odróżniać dobra od zła. Tak wiec dziś napiszę Wam o Zamczysku strachulców. A w zasadzie o jednej z jego części, bo ten tytuł to nie jest nazwa konkretnej publikacji lecz całej jej serii. Na razie na naszym rynku dostępne są dwie. Obie znajdziemy na stronie wydawnictwa Adamada. Ale myślę, że z czasem seria ta się powiększy, bo jak dla mnie jest naprawdę fajna i jestem przekonana, że niedługo zyska całkiem spore grono wielbicieli. Dzieciaki lubią takie nietypowe książki. Wszystko to co wywrócone jest do góry nogami i wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości jest ciekawe i śmieszne. U nas na przykład książka ta wcale nie wystraszyła mojego dziecka. Ona sprawiła, że Alicja niemalże turlała się ze śmiechu po podłodze, gdy ją razem czytałyśmy. "Daleko stąd, za górami, za morzami, za chmurami, tam gdzie słońce zaledwie ośmiela się zapuścić swoje blade promyki, leży tajemnicza kraina. Miejsce to znajduje się tak daleko od wszystkiego, że nie ma go na żadnej mapie ani w żadnej książce od geografii." I właśnie tam stoi ponure Zamczysko Strachulców. Jest to szkoła, w której profesorowie nie uczą ani matematyki, a ni gramatyki. Tam uczniowie dowiadują się jak być prawdziwym straszydłem! Ale tak szczerze mówiąc lekcje są tu zupełnie zbędne. Wystarczy bowiem rozejrzeć się dookoła i już zimny dreszcz przebiega nam po plecach. Spotkamy tu bowiem mumie, wilkołaków, duszki i wiele wiele innych strasznych postaci. To dopiero dzieci, ale ich wygląd wcale nie odbiega od wizerunku dorosłych osobników. Jeśli zatem ktoś boi się straszydeł, lepiej niech nie zagląda do tej lektury! Inaczej ucieknie z piskiem! ;) W części, którą Wam tu dziś prezentuję przeczytamy o przygodzie dzieciaczków na lekcji Lady Krakra. Ta przerażająca dama od lat konstruowała wielkie przerażające maszyny, które miały straszyć ludzi. A od pewnego czas w szkole głośno było o tym, że jej obecny wynalazek przewyższa wszystkie te, które do tej pory udało jej się stworzyć. Nasi uczniowie mieli się tego właśnie przekonać. W środku nocy nauczycielka wezwała ich do siebie by zaprezentować swoje dzieło. Uczniowie prędko pognali na zajęcia. Nie było to jednak łatwe, bo w Zamczysku Strachulców wszystko jest na opak, zatem spóźnianie się na lekcje jest nie tylko dobre, ale wręcz pożądane! Tak czy inaczej w końcu lekcje się zaczęły. A co należało na nich zrobić? Hm... jak myślicie?? Zamczysko strachulców to bardzo nietypowy horror dla nastolatków. Znajduje się w nim sporo mrocznych i bardzo nietypowych zachowań. Nauczyciele nagradzają dzieci za nie właściwe zachowania. Cieszą się, gdy ich podopieczni ziewają na lekcjach i są podstępni i źle wychowani. To wszystko jest właściwe,m gdy jest się uczniem straszydłem i chodzi się do strasznej szkoły. Ale czy takie zachowanie nie pomiesza w głowach naszych dzieci? Nie ma mowy! Przede wszystkim autor tej lektury pokazał to wszystko tak bardzo przerysowane, że nawet nie ma mowy, by nasze dzieciaczki nie zorientowały się, że to żart a nie prawdziwe życie. To taka karykatura prawdziwego życia. A przy tym napisana tak zabawnie i z takim dystansem do tego co dzieje się w okół nas, że nie sposób nie roześmiać się podczas lektury. Podoba mi się to. Jestem pewna, że Waszym dzieciaczkom także przypadnie do gustu. Podoba mi się również wydanie tej książki. Jest ona malutka, cieniutka, ale oprawiona w sztywną okładkę, a papier wewnątrz jest gruby i śliski. Co więcej, opowiadanie to jest dość nietypowo napisane. To takie połączenie zwykłej książki z komiksem. Czasem czytamy tekst ciągiem, a za chwilkę mamy przed sobą duży obrazek z licznymi dymkami z tekstem. Ogólnie fajnie to wygląda i na pewno urozmaica dzieciakom lekturę. Jeśli natomiast chodzi o szatę graficzną, to powiem tak. Na pewno teo typu kreska nie należny do moich ulubionych. Fakt, ilustracje są bardzo zabawne i ciekawe, ale to zupełnie nie mój styl. Ja zdecydowanie bardziej lubię łądne ilustracje. Gdzie nie ma wykrzywionych paszcz, wybałuszonych oczu i szkaradnych fryzur. Tylko czy moje słodkie obrazki pasowałyby do takiej strasznej opowieści? Chyba raczej nie bardzo, prawda? Tak więc uważam, że choć to nie mój styl, to w tym przypadku pasuje on tutaj jak ulał. Dzięki temu książka ta jest spójna, ciekawa i prezentuje się naprawdę świetnie. Zamczysko strachulców trochę mnie zaskoczyło. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Spodziewałam się spokojniej bajeczki o małych strachach, a dostałam wesołą komedię o szkole dla potworków. Podoba mi się to. Polecam :)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 6 9 lat temu

Cytaty z książki Zabójcza zagadka muzyka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zabójcza zagadka muzyka