Wszystko na mojej głowie

Okładka książki Wszystko na mojej głowie autora Jakub Bączykowski, 9788368692242
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Wszystko na mojej głowie
Jakub Bączykowski Wydawnictwo: Czwarta Strona literatura obyczajowa, romans
270 str. 4 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2026-01-28
Data 1. wyd. pol.:
2026-01-28
Liczba stron:
270
Czas czytania
4 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368692242

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszystko na mojej głowie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Wszystko na mojej głowie i



Przeczytane 918 Opinie 764 Oficjalne recenzje 46

Opinia społeczności książki  Wszystko na mojej głowie i



Książki 2021 Opinie 147

Oceny książki Wszystko na mojej głowie

Średnia ocen
7,5 / 10
628 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1115
1111

Na półkach: , , , ,

Słuchając książki Jakuba Bączykowskiego czułam się jakbym siedziała w swoim salonie fryzjerskim i słuchała czasami opowieści innych ludzi a także mojej stylistki. Nie na darmo mówi się że Fryzjer jest psychologiem podobnie jak kosmetyczka i zawsze łatwiej się opowiada o problemach obcym a jakże znajomym osobom. Opowieści autora poruszyły mnie bardzo. Cieszę się że jest wyzwanie LC o przeczytaniu książki z Top 100 LC. Wybrałam właśnie tę książkę bo leżała już chwilę na mojej półce. Czekała na swój moment i on teraz nadszedł. Czytajcie, słuchajcie bo warto.
#WyzwanieLC2026

Słuchając książki Jakuba Bączykowskiego czułam się jakbym siedziała w swoim salonie fryzjerskim i słuchała czasami opowieści innych ludzi a także mojej stylistki. Nie na darmo mówi się że Fryzjer jest psychologiem podobnie jak kosmetyczka i zawsze łatwiej się opowiada o problemach obcym a jakże znajomym osobom. Opowieści autora poruszyły mnie bardzo. Cieszę się że jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1302 użytkowników ma tytuł Wszystko na mojej głowie na półkach głównych
  • 707
  • 571
  • 24
229 użytkowników ma tytuł Wszystko na mojej głowie na półkach dodatkowych
  • 86
  • 49
  • 35
  • 17
  • 16
  • 15
  • 11

Inne książki autora

Jakub Bączykowski
Jakub Bączykowski
Jakub Bączykowski jest autorem cenionych powieści obyczajowych. Szerokie uznanie zyskał dzięki książkom Zadzwoń, jak dojedziesz, wydanej w 2024 roku, oraz Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu, wydanej w 2025. Jego twórczość wyróżnia się wnikliwym spojrzeniem na codzienność oraz umiejętnością uchwycenia subtelnych emocji i relacji międzyludzkich. Inspiracje psychologiczne często wybrzmiewają w jego powieściach, dzięki nim głębiej wnika w przeżycia swoich bohaterów i buduje autentyczne portrety postaci. Autor ceni sobie bliski kontakt z naturą, co znajduje odzwierciedlenie w opisach miejsc, atmosfery i nastrojów w jego książkach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kobiety z wiatru Mag­da­ Knedler
Kobiety z wiatru
Mag­da­ Knedler
"Kobiety z wiatru" to dla mnie spokojne i przemyślane domknięcie cyklu "Ścieżki nadziei". Wchodząc w tę historię, miałam wrażenie powrotu do dobrze znanego miejsca - takiego, które daje poczucie bliskości, ale jednocześnie budzi ciekawość, co jeszcze przede mną. Czuję wdzięczność, że mogłam poznać Praksedę, Anielę i Fridę oraz przejść razem z nimi przez świat, który nie zawsze pozwala swobodnie oddychać, ale mimo to uczy siły, wytrwałości i odwagi. W III tomie Prakseda zmaga się z macierzyństwem, własnymi ambicjami i wspieraniem Edgara, który po śmierci kuzyna musi przejąć niechciany tytuł i majątek. Aniela zaś wikła się w relację niosącą poważne skutki. Próbuje uciec od samotności i pustki, ale wpada w jeszcze większy chaos. Jej historia jest tutaj najmroczniejsza i najbardziej bolesna, a jednocześnie - najbliższa memu sercu. Frida natomiast doświadcza trudnego małżeństwa i życiowych zmian. Zaczyna budować swoje życie od nowa, wśród kobiet, które ją wspierają i traktują jak równą sobie. To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych przemian w całej serii. Każda z nich na swój sposób próbuje zawalczyć o siebie, choć nie zawsze - co oczywiste - ma ku temu warunki czy wsparcie. To, co szczególnie porusza, to ich wewnętrzna siła - cicha, często niewidoczna na pierwszy rzut oka, a jednak obecna w najtrudniejszych momentach. Odnoszę wrażenie, że ta część jest bardziej refleksyjna i spokojniejsza w tempie, ale jednocześnie pełna trudnych emocji i napięć ukrytych między słowami. Czułam w niej ciężar decyzji, konsekwencje wcześniejszych wyborów i to nieustanne poszukiwanie własnej drogi. Autorka pięknie pokazuje, że życie rzadko daje proste odpowiedzi, a dojrzewanie do zmian bywa bolesne. Zamykając tę książkę, miałam w sobie dużo emocji - trochę smutku, ale i nadziei. Żal było mi się rozstawać z Praksedą, Anielą i Fridą, bo przez te trzy tomy zdążyłam je naprawdę polubić i zrozumieć. Tak, nawet Anielę :) A mimo to, cieszę się, że nie będzie dalszych części - ostatnia kropka została postawiona dokładnie tam, gdzie powinna - w odpowiednim miejscu i czasie.
e_rwira - awatar e_rwira
oceniła na 7 9 dni temu
Głowa do góry, cycki do przodu Gabriela Gargaś
Głowa do góry, cycki do przodu
Gabriela Gargaś
𝗚ł𝗼𝘄𝗮 𝗱𝗼 𝗴ó𝗿𝘆, 𝗰𝘆𝗰𝗸𝗶 𝗱𝗼 𝗽𝗿𝘇𝗼𝗱𝘂! – 𝗿𝗲𝗰𝗲𝗻𝘇𝗷𝗮 𝗸𝘀𝗶ąż𝗸𝗶, 𝗸𝘁ó𝗿𝗮 𝗺ó𝘄𝗶 𝘁𝗼, 𝗼 𝗰𝘇𝘆𝗺 𝘇𝗮𝘇𝘄𝘆𝗰𝘇𝗮𝗷 𝗺𝗶𝗹𝗰𝘇𝘆𝗺𝘆. Czasami trafiamy na książki, które sprawiają, że uśmiechamy się szeroko i jednocześnie czujemy, jak łza niepostrzeżenie spływa po policzku. Takie lektury zostają z nami na długo, bo nie da się ich po prostu „przeczytać” i odłożyć na półkę – one wnikają w codzienne myśli, jak znajomy zapach, który przywołuje wspomnienia. „Głowa do góry, cycki do przodu!” Gabrieli Gargaś jest właśnie jedną z takich książek. Od pierwszej strony czuć, że to nie jest zwykła powieść obyczajowa. To coś więcej – rozmowa. Wyobraź sobie przyjaciółkę, z którą możesz usiąść przy kawie i powiedzieć wszystko, co ci leży na sercu, bez lęku przed oceną, bez udawania i bez maski „wszystko jest w porządku”. Taka właśnie jest ta książka: szczera, bezpośrednia i pełna emocji, które potrafią trafić prosto do serca. Ta książka nie tylko opisuje życie, myśli i emocje bohaterki – ona je przeżywa razem z czytelnikiem. Gargaś potrafi wciągnąć nas tak głęboko, że czujemy się niemal częścią jej świata, jakbyśmy razem z bohaterką stąpali po tych samych ścieżkach jej codzienności. Kiedy zaczynałam lekturę, nie spodziewałam się, że tak szybko pochłonie mnie ten świat, pełen sprzeczności, bolesnych refleksji, frustracji, ale też chwil, które potrafią wzruszyć i rozśmieszyć jednocześnie. Wbrew temu, co sugeruje humorystyczny tytuł, to nie jest jedynie zabawna historia. To opowieść o kobiecie, która próbuje odnaleźć balans między codziennymi wyzwaniami a swoimi marzeniami, lękami i pragnieniami, a my razem z nią przeżywamy te wszystkie wzloty i upadki. Kiedy humor spotyka brutalną prawdę Czytałam fragmenty tej książki na głos, bo momentami po prostu nie dało się ich nie komentować. Niektóre zdania wywoływały natychmiastowy śmiech, a zaraz potem lekki dreszcz wzruszenia. To, co wyróżnia język Gabrieli Gargaś, to lekkość, która wcale nie jest powierzchowna. Wręcz przeciwnie – pod pozorną prostotą kryje się głęboka prawda o życiu, które nie zawsze jest proste, które potrafi być trudne, a czasem wręcz przytłaczające, ale które nigdy nie jest nudne. Autorka nie próbuje upiększać rzeczywistości ani przedstawiać jej w wersji „idealnej” czy „łagodnej dla oka”. Ona pokazuje życie w całej jego niedoskonałości – z tymi drobnymi porażkami, nieoczekiwanymi wyzwaniami, chwilami bezradności, ale też z nagłymi momentami zachwytu, śmiechu i zaskakującego piękna, które czasem trzeba dostrzec przez łzy śmiechu lub wzruszenia. Bywają momenty, kiedy uśmiecham się jeszcze zanim dotrę do sedna zdania, bo już sama konstrukcja dialogu lub błyskotliwa obserwacja bohaterki sprawia, że czuję się, jakbym uczestniczyła w scenie osobiście. Humor w tej książce nie wynika z lekkości tematu ani z prób rozbawienia czytelnika za wszelką cenę. Jest efektem niezwykłej umiejętności autorki, by mówić prawdę w taki sposób, że łapie nas za gardło, a zaraz potem pozwala rozbawić się do łez. I w tym właśnie tkwi geniusz Gabrieli Gargaś – w zdolności do odkrywania w codzienności detali, które są uniwersalne. Te małe fragmenty życia, które mówią o nas wszystkich: o naszych lękach, błędach, słabościach, wątpliwościach i o tym, jak próbujemy sobie radzić z tym, czego nie da się kontrolować. Autorka pokazuje, że codzienność jest pełna absurdów i sprzeczności. Potrafi uchwycić moment, w którym coś, co wydaje się banalne, staje się nagle niezwykle znaczące, a nawet komiczne. I to jest jeden z powodów, dla których książka zostaje w pamięci tak długo – bo zmusza do spojrzenia na życie z różnych perspektyw, pokazując, że śmiech i refleksja mogą iść ramię w ramię, a momenty radości często kryją w sobie ukryte prawdy o nas samych. Bohaterka, która mogłaby być każdą z nas Jednym z największych atutów tej książki jest postać głównej bohaterki. To kobieta, która pragnie być silna, pragnie kochać i pragnie żyć w pełni, choć życie rzadko układa się po jej myśli. Ma chwile zwątpienia, momenty niepewności, popełnia błędy, czasem czuje się całkowicie bezradna, a innym razem śmieje się z własnych słabości, próbując przetrwać kolejną trudną sytuację. Ta mieszanka siły i słabości sprawia, że czytelnik niemal od razu odnajduje w niej kawałek siebie. Nie jest ideałem. Nie jest bohaterką o nadludzkiej sile. Jest realna – zmagająca się codziennie z własnymi demonami, z drobnymi porażkami i niełatwymi decyzjami. I choć czasem upada, zawsze znajduje w sobie odrobinę odwagi, by podnieść głowę i iść dalej, choćby krok po kroku. To, co jest wyjątkowe w tej postaci, to jej autentyczność. Gargaś nie próbuje stworzyć postaci „perfekcyjnej” ani nadludzkiej, której życie toczy się w idealnym rytmie. Bohaterka jest pełna sprzeczności, które każdy z nas zna ze swojego życia. To kobieta, która jednocześnie się boi i odważnie działa, która tęskni za bliskością, ale czasem potrzebuje samotności, która potrafi być wrażliwa, a jednocześnie nie boi się mówić prawdy. Dzięki temu jej losy stają się uniwersalne – możemy w nich odnaleźć siebie, swoje wątpliwości i codzienne wybory, które kształtują nasze życie. Autorka tu nie boi się poruszać tematów, o których często nie rozmawiamy głośno. Gargaś subtelnie, ale z odwagą dotyka zagadnień relacji, miłości i przyjaźni. Nie są to pouczające morały ani instrukcje „jak żyć”. To raczej szczere, obserwacyjne spojrzenie na życie – na momenty szczęścia, na małe porażki, na niepewność, która potrafi nas sparaliżować, i na te ulotne chwile, które pozwalają nam uwierzyć, że wszystko ma sens. Dzięki temu czytelnik zaczyna sam zadawać sobie pytania: Czego naprawdę się boimy? Dlaczego czasem tak trudno jest nam zaufać? Dlaczego wobec siebie bywamy surowi, a wobec innych potrafimy okazać zrozumienie i cierpliwość? Bohaterka tej książki jest lustrem, w którym każdy może odnaleźć własne odbicie. Jej radości, lęki, słabości i triumfy sprawiają, że zaczynamy przyglądać się własnym emocjom z większą świadomością i empatią. To właśnie dzięki niej lektura staje się czymś więcej niż historią – staje się rozmową z samym sobą, próbą odpowiedzi na pytania, których czasem boimy się nawet sformułować. Nie tylko opowieść, ale lustro naszych emocji Ta książka ma w sobie coś, co trudno ująć w proste słowa. To jest właśnie to „więcej niż opowieść” – coś, co wychodzi poza fabułę, poza bohaterów i zdarzenia. Gabriela Gargaś nie ogranicza się do przedstawiania kolejnych wydarzeń – ona je przeżywa razem z czytelnikiem, pozwalając nam wejść w świat emocji tak blisko, jakbyśmy siedzieli naprzeciwko niej przy filiżance kawy. Ma się wrażenie, że każda scena jest częścią osobistej rozmowy, w której autorka potrafi śmiać się głośno, a w kolejnym zdaniu łkać cicho pod nosem, dzieląc się zarówno radością, jak i melancholią. To niezwykle intymne doświadczenie czytelnicze, bo sprawia, że zaczynamy odczuwać emocje bohaterki własnym ciałem i umysłem. Wielokrotnie łapałam się na tym, że zatrzymuję się po przeczytaniu kilku zdań i myślę: „Tak, też tak miałam”. To nie jest tylko wrażenie empatii wobec fikcyjnej postaci – to znak, że emocje i doświadczenia opisane w książce są uniwersalne i bliskie każdemu, kto choć przez chwilę zmagał się z podobnymi trudnościami. Nie są to sceny wymyślone z myślą o efekcie dramatycznym, ale chwile, które mogły wydarzyć się w życiu każdej z nas – czasem subtelne, prawie niezauważalne, a czasem z przytupem, mocne, bolesne i pełne intensywnych przeżyć. Autorka świetnie łączy codzienną rzeczywistość z głębokimi refleksjami nad życiem, relacjami i emocjami. To sprawia, że każda strona staje się lustrem – przeglądając się w nim, dostrzegamy własne lęki, słabości, radości i drobne zwycięstwa, których czasem nie potrafimy nazwać. To właśnie ta uniwersalność sprawia, że książka działa tak mocno – bo każda czytelniczka, niezależnie od wieku czy doświadczeń, odnajdzie w niej fragment siebie. Czytając, zaczynamy zastanawiać się nad własnym życiem, nad codziennymi wyborami, nad tym, jak reagujemy w trudnych chwilach i jak cieszymy się tymi ulotnymi momentami szczęścia. To nie jest książka, którą czyta się tylko dla fabuły. To jest książka, która pozwala wejść w emocje bohaterki i jednocześnie w nasze własne, sprawiając, że po jej zakończeniu trudno jest od niej całkowicie odejść. Prawda bez upiększeń, emocje bez cenzury To, co najbardziej urzeka w tej książce, to brak cukierkowej narracji i pozornej lekkości. Gabriela Gargaś nie szuka tanich emocji ani nie maluje świata na różowo, nie serwuje gotowych odpowiedzi ani fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Świat przedstawiony w „Głowa do góry, cycki do przodu!” jest pełen blasków i cieni, radości i frustracji, nadziei i rozczarowań – dokładnie tak, jak wygląda prawdziwe życie. Autorka mówi o rzeczach trudnych – o porażkach, o zawodach, o chwilach, kiedy wszystko wydaje się bez sensu – ale robi to bez moralizowania i bez wymuszania emocji. Każda scena, każde zdanie oddaje surowość i prawdziwość przeżywanych uczuć, często bolesnych, czasem przytłaczających, ale zawsze autentycznych. To właśnie autentyczność tej książki sprawia, że trudno się od niej oderwać. Gargaś nie udaje, że życie jest idealne, ani nie próbuje osłodzić problemów bohaterki. Zamiast tego pokazuje, że momenty trudności i niepewności są naturalną częścią naszej codzienności, i że to w nich kryje się potencjał do refleksji, nauki i wzrostu. Czytając, łatwo poczuć, że autorka rozumie emocje czytelnika, że zna te chwile, kiedy czujemy się przytłoczeni, a jednocześnie chcemy wierzyć, że wszystko może się ułożyć. Z drugiej strony w tej książce nie brakuje światła i nadziei. Nie jest to fałszywe pocieszenie ani banalny happy end. To subtelna nuta optymizmu, delikatny sygnał, że nawet w najbardziej szarych chwilach można znaleźć coś, co sprawi, że spojrzymy na życie z nowej perspektywy. To właśnie ta równowaga – między brutalną prawdą a drobną iskrą nadziei – sprawia, że czytelnik nie odkłada książki z poczuciem ciężaru. Wręcz przeciwnie – chce czytać dalej, bo za kolejnym zakrętem czeka kolejna refleksja, kolejny moment, który pozwala dostrzec życie w pełni, z jego wszystkimi niuansami, i zrozumieć, że mimo trudności zawsze jest miejsce na śmiech, radość i chwilę wytchnienia. Gargaś udowadnia, że prawdziwe emocje nie potrzebują upiększeń, a szczerość wobec życia i siebie samego jest tym, co daje czytelnikowi najwięcej satysfakcji. Ta książka nie tylko opowiada historię, ale pozwala nam poczuć, że nie jesteśmy sami w swoich troskach, że nasze emocje są ważne, realne i pełne wartości, nawet jeśli bywają trudne. Język, który bawi i porusza Stylistycznie książka jest lekka, ale nie infantylna. Gabriela Gargaś operuje językiem codziennym, naturalnym i pełnym życia, dzięki czemu nawet trudniejsze tematy stają się przystępne i bliskie czytelnikowi. Każde zdanie, każda scena jest starannie skonstruowana – nie ma tu sztucznego patosu ani przesadnego dramatyzmu. Każde słowo ma znaczenie, każda obserwacja bohaterki wnosi coś do całości, a przy tym jest przesiąknięta emocjami, które łatwo poczuć własnym ciałem i umysłem. Czasem śmiejemy się głośno, czasem zatrzymujemy na chwilę, bo nagle dociera do nas głębszy sens sceny. Często łapię się na tym, że uśmiecham się jeszcze zanim dotrę do sedna zdania, bo język, jakim prowadzona jest narracja, sprawia, że tekst „żyje” i oddycha razem z czytelnikiem. To, co wyróżnia styl Gabrieli Gargaś, to niezwykła umiejętność łączenia humoru z emocją na takiej płaszczyźnie, że czytelnik niemal nie zauważa momentu, w którym śmiech zmienia się w wzruszenie. To bardzo subtelna, a równocześnie głęboka sztuka – opowiadać historie w taki sposób, by nie tylko obserwować bohaterów i wydarzenia, ale by je czuć. Dzięki temu każda strona książki staje się doświadczeniem zmysłowym i emocjonalnym, które wciąga i zostaje w pamięci na długo. Humor nie jest tu celem samym w sobie, lecz narzędziem, które pozwala dotrzeć do prawdy o życiu, ludziach i nas samych, pokazując, że śmiech i wzruszenie mogą iść ramię w ramię. Styl Gargaś sprawia, że książka staje się żywą opowieścią, w której codzienność bohaterki staje się naszym własnym doświadczeniem. Możemy w niej rozpoznać siebie, swoje myśli i reakcje, a jednocześnie pozwolić sobie na lekkość i radość, które wynikają z obserwacji życia z dystansem, ale i z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym. To język, który nie tylko opowiada, ale pozwala poczuć każdą chwilę i zrozumieć jej znaczenie w szerszym kontekście emocji i ludzkich relacji. Czy to książka tylko dla kobiet? Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że „Głowa do góry, cycki do przodu!” to lektura typowo kobieca. W końcu opowiada o emocjach, relacjach i codziennych doświadczeniach, które często kojarzymy z kobiecą perspektywą. Jednak w rzeczywistości ta książka przemawia do każdego, niezależnie od płci. Tematy, jakie porusza Gabriela Gargaś — poczucie własnej wartości, lęki, radości, potrzeba zrozumienia, bliskości i szczerości w relacjach — są uniwersalne. Każdy człowiek, który choć raz mierzył się z własnymi emocjami, wątpliwościami czy codziennymi wyzwaniami, odnajdzie w tej książce coś dla siebie. To nie jest typowa opowieść, która mówi, jak należy żyć albo jakie decyzje są „właściwe”. To książka, która zadaje pytania — często te, które sami boimy się postawić. Dlaczego boimy się zaufać innym? Dlaczego czasem tak surowo oceniamy siebie? Dlaczego szukamy w życiu szczęścia, a jednocześnie trudno nam pozwolić sobie na radość? Gargaś robi to w sposób niezwykle naturalny, subtelny i prawdziwy, tak że prawie nie zauważamy, kiedy zaczynamy głębszą refleksję nad własnym życiem. Co ważne, książka nie dzieli czytelników według płci ani nie stawia żadnych granic doświadczeniowych. To uniwersalne spojrzenie na ludzkie emocje i codzienność, które może poruszyć zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Każdy może w niej odnaleźć fragment siebie – zarówno w momentach zwątpienia, jak i w chwilach radości. Dzięki temu „Głowa do góry, cycki do przodu!” staje się książką nie tylko osobistą, ale także uniwersalną w swoim przesłaniu: o szukaniu siły, nadziei i sensu w codziennym życiu, niezależnie od tego, kim jesteśmy. Moment, który zostaje z nami na długo Jedną z cech najlepszych książek jest to, że nie zostawiają Cię samego z ostatnią stroną. One zostają z Tobą. Myślami, emocjami, pytaniami, które nagle pojawiają się w najmniej spodziewanych momentach dnia. „Głowa do góry, cycki do przodu!” należy właśnie do takich lektur. Po zamknięciu książki nie czułam ulgi ani satysfakcji typowej po skończonej historii – czułam echo. Echo myśli o moim własnym życiu, o codziennych radościach i trudnościach, o małych zwycięstwach i chwilach zwątpienia, które każdy z nas zna. To nie jest książka, którą się po prostu czyta i odkłada na półkę. To książka, która wnika pod skórę, która zostawia ślad, subtelny, a jednocześnie nie do wymazania. Refleksja nad własnymi doświadczeniami – nad momentami, kiedy byliśmy silni, kiedy upadaliśmy, kiedy śmialiśmy się z całego serca, a kiedy płakaliśmy w samotności – powracała do mnie z taką mocą, że kilkukrotnie wracałam do fragmentów przeczytanych wcześniej, jakby chciałam je jeszcze raz przeżyć całym sobą. To nie jest powrót do treści dla samej treści. To powrót do emocji, które były w niej zawarte, do refleksji, które autorka tak subtelnie i umiejętnie wplata w narrację. Ta książka zostawia przestrzeń do własnych przemyśleń. Sprawia, że zaczynamy dostrzegać w codzienności drobne niuanse – uśmiech przypadkowego przechodnia, ciszę przed burzą, momenty bliskości, które wydają się ulotne, ale mają w sobie ogromną wartość. Dzięki temu lektura staje się doświadczeniem, które trwa znacznie dłużej niż czas spędzony na czytaniu. To echo emocji i myśli, które nosimy ze sobą i do którego wracamy, gdy chcemy poczuć, że nie jesteśmy sami w naszych odczuciach, w naszych lękach i radościach. Podsumowanie – książka, którą warto przeczytać „Głowa do góry, cycki do przodu!” to coś więcej niż powieść obyczajowa. To rozmowa o życiu takim, jakie jest naprawdę — bez filtrów, bez upiększeń, bez udawania, z pełnym wachlarzem emocji. To książka, która potrafi rozbawić do łez, poruszyć do głębi, a czasem nawet zaskoczyć swoją szczerością i głębią obserwacji. To opowieść o kobiecie, która jest taka jak my wszystkie — silna i słaba, śmiejąca się i płacząca, próbująca odnaleźć sens w chaosie codzienności, mierząca się z codziennymi trudnościami, lękami i nadziejami. Nie jest to książka oferująca łatwe recepty na szczęście ani gotowe rozwiązania problemów. To raczej historia o odwadze — o odwadze, by spojrzeć prawdzie w oczy, przyznać przed sobą samego: „Tak, może być ciężko, ale dam radę”, i iść dalej mimo niepewności. To właśnie ta szczerość i autentyczność sprawiają, że historia zostaje z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Bo choć bohaterka zmaga się ze swoimi demonami, jej codzienne wybory, radości i porażki stają się lustrem dla naszych własnych doświadczeń. Jeśli szukasz książki, która nie tylko opowiada historię, ale przemawia do serca, która wciąga jak dobra rozmowa przy kawie i sprawia, że zaczynasz patrzeć na swoje życie z większą uważnością, świadomością i odrobiną humoru — „Głowa do góry, cycki do przodu!” jest lekturą, której nie można pominąć. To książka, która zostawia ślad, inspiruje do refleksji i pozwala odkryć, że w codziennym chaosie życia można znaleźć momenty radości, siły i nadziei, nawet w najmniej spodziewanych chwilach.
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na 8 3 dni temu
Przez milion burz Agata Czykierda-Grabowska
Przez milion burz
Agata Czykierda-Grabowska
"Dyszeliśmy, przemoczeni do suchej nitki, podczas gdy wokół szalała burza. To była najbardziej niesamowita chwila w moim życiu." Burza to gwałtowne zjawisko atmosferyczne, które może pociągnąć za sobą szereg zniszczeń. Gdy już przeminie, świat jest zupełnie inny. Czysty, pachnący świeżością. "Przez milion burz" to najnowsza powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej, w której znajdujemy historię Martyny. Kobieta po latach wraca na wieś, do miejsca, w którym tak naprawdę była szczęśliwa, gdzie jej serce po raz pierwszy szybciej zabiło. Niestety to również tam poznała smak straty, znaczącej jej życie na długi okres. A wszystko zaczęło się od burzy i to właśnie jej obecność ostatecznie pozwoliła bohaterce nadać swojemu życiu sens. Powrót na wieś miał na celu przygotowanie na sprzedaż posiadłości otrzymanej przez Martynę w spadku po dziadkach. Niestety już na samym początku zaczynają się schody. Kobieta zostaje zaatakowana, w wyniku czego trafia do miejscowej przychodni, gdzie spotyka dawnego znajomego - Huberta. Jaki wpływ na jej życie będzie miało to wydarzenie? Czy kobieta otworzy drzwi do przeszłości, za którymi skrywają się najpiękniejsze, a zarazem najbardziej bolesne lata jej życia? Czas pokaże. "Przez milion burz" to historia, która rozgrywa się dwutorowo: poznajemy bieżące wydarzenia, ale jednocześnie też wracamy do wypadków mających miejsce w przeszłości, które w wyraźny sposób rzutują na relacje Martyny i Huberta. Obserwujemy rodzące się między bohaterami uczucie, które zdaje się kwitnąć wraz z rozwijającą się wiosną. Niestety trudno budować coś trwałego na niepewnych fundamentach, trudno iść do przodu, gdy za nami pozostają niewyjaśnione sprawy. Niełatwo o zaangażowanie w związek, jeśli nie wszystko zostało powiedziane. Czy bohaterom uda się pokonać dzielące ich przeciwności? A może przeszłość, to, co kiedyś wydarzyło się pomiędzy Martyną i Hubertem, okaże się nie do przeskoczenia? "Przez milion burz" to comfort book, którą przeczytałam z przyjemnością. Od samego początku spodziewałam się, jak będzie wyglądał finał tej historii, dlatego nie był on dla mnie zaskoczeniem. To nie jest opowieść, która targa naszymi emocjami, wszystko tutaj jest takie bezpieczne, spokojne. Najbardziej emocjonujący moment miał miejsce w przeszłości, a my tylko poznajemy echa tych wydarzeń. Niemniej, było to dla mnie miłe doświadczenie. Nie ukrywam jednak, że dużo lepiej czytało mi się fragmenty dotyczące nastoletniego okresu z życia bohaterów. Wręcz czułam te emocje wylewające się z papieru - to jest właśnie taka Agata Czykierda-Grabowska, jaką znam. Autorka "Przez milion burz" należy do grupy moich ulubionych pisarek. Ostatni tytuł nie zawiódł moich oczekiwań, jednak nie uplasował się też na samym szczycie wydanych przez nią powieści. Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie historie opowiedziane na kartach książek "Adam" oraz "Duch zimowej nocy". Moja ocena 8/10.
kasienkaj7 - awatar kasienkaj7
ocenił na 8 3 dni temu
Trzysta kilometrów miłości Agata Przybyłek
Trzysta kilometrów miłości
Agata Przybyłek
Laura, podczas wypoczynku w nadmorskim Grzybowie, gubi swój charakterystyczny różowy notatnik. Znajduje go Gabriel, mieszkaniec miejscowości, który po przeczytaniu osobistych zapisków dziewczyny jest tak zaintrygowany jej wrażliwością, że postanawia ją odnaleźć. Kiedy udaje mu się nawiązać kontakt, między dwojgiem młodych ludzi wybucha płomienne uczucie, które muszą pielęgnować na odległość tytułowych trzystu kilometrów. Sielanka nie trwa jednak długo, ponieważ życie Laury jest nierozerwalnie związane z ogromną odpowiedzialnością za rodzinę. Dziewczyna wspiera swoją siostrę w opiece nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, której stan zdrowia jest bardzo niestabilny. Gdy dochodzi do tragicznego pogorszenia kondycji dziecka, Laura podejmuje bolesną decyzję o całkowitym poświęceniu się bliskim. Uznając, że nie może budować własnego szczęścia na fundamentach cudzego cierpienia, zrywa kontakt z Gabrielem, nie dając mu szansy na walkę o ich związek. Agata Przybyłek w niezwykle poruszający sposób opisała konflikt wewnętrzny kobiety, która kocha, ale czuje, że nie ma prawa do własnego szczęścia, dopóki jej bliscy cierpią. Wątek opieki nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, jest opisany niezwykle emocjonalnie. Decyzja Laury o zerwaniu kontaktu z Gabrielem może budzić pewien rodzaj niesmaku, ale autorka konstruuje swoją bohaterkę tak konsekwentnie, że jej ból staje się naszym bólem. Choć lektura wyciśnie z Was sporo łez, ostatecznie przyniesie ukojenie i wiarę w to, że przeznaczenie, jeśli tylko mu pomożemy, zawsze znajdzie do nas drogę. Po raz kolejny autorka udowodniła, że potrafi pisać o emocjach tak, jakby każda strona była wyrwana z prawdziwego życia. „Trzysta kilometrów miłości” to jedna z dojrzalszych pozycji w dorobku Agaty Przybyłek. Autorka z dużą wrażliwością podeszła do tematu związków na odległość i poświęceń, jakich wymaga budowanie wspólnego życia. Z pewnością to obowiązkowa lektura dla każdej osoby, która kiedykolwiek rozważała przeprowadzkę dla partnera. To literackie ostrzeżenie i jednocześnie plaster na rany dla tych, którzy taką drogę już przeszli. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się na półkę w milczeniu, długo analizując decyzje bohaterów. Serdecznie polecam!
literacka_przystan - awatar literacka_przystan
ocenił na 8 8 dni temu
Kino drugich szans Thea Weiss
Kino drugich szans
Thea Weiss
Historia zaczyna się, gdy Ellie i Drake przypadkiem trafiają na ukryte w zaułku, niezwykłe kino. Szybko okazuje się, że wyświetlany film to nie zwykła projekcja, a podróż przez ich własne wspomnienia. Dzięki temu bohaterowie poznają swoje najskrytsze przeżycia i odkrywają przed sobą fragmenty przeszłości, które dotąd pozostawały tajemnicą. Ta książka naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Pomysł z kinem, które pokazuje życie bohaterów, jest niesamowity i bardzo oryginalny. To coś niesamowitego oglądać ich jako niemowlęta, młodych rodziców czy rodzeństwo w dzieciństwie. Czułam przy tym prawdziwą magię i intymność, czego rzadko doświadczam podczas czytania. Od razu poczułam więź z bohaterami i miałam ochotę razem z nimi odkrywać kolejne fragmenty ich życia. Kino daje cudowny, niemal baśniowy moment zadumy nad dzieciństwem i przeszłością, a później wchodzimy w emocjonalną głębię związku. Na początku historia jest słodka i urocza. Ale z czasem wkraczamy w trudniejsze tony. Związek bohaterów nie jest idealny. Pojawiają się kłótnie, frustracje, momenty zazdrości i niepewności. Pokazuje to, że prawdziwe relacje wymagają pracy, komunikacji i otwartości. Lubię, że książka nie zatrzymuje się na cukierkowym romansie, tylko pozwala zobaczyć, że miłość bywa skomplikowana, czasem bolesna, ale wciąż piękna. Ellie i Drake byli bardzo różni i przez większość czasu nie byłam pewna, czy w ogóle powinni być razem. Ich związek nie wydawał się oczywisty, a momentami wręcz trudny do kibicowania. Mimo to książka świetnie pokazała, jak kluczowa w relacji jest szczerość i otwarta komunikacja. Nawet jeśli różnice między partnerami są duże, rozmowa i dzielenie się uczuciami pozwala zbudować prawdziwą więź i lepiej zrozumieć drugą osobę. Czytało się to niesamowicie przyjemnie! To był piekielnie dobry debiut. Czekam na więcej od tej autorki.
ztejstronyksiazka - awatar ztejstronyksiazka
oceniła na 9 1 dzień temu
Winda do miłości Magdalena Witkiewicz
Winda do miłości
Magdalena Witkiewicz Alek Rogoziński
„Winda do miłości” to lekka i z dawką humoru opowieść, bo dość zgrabnie łączy ze sobą dwa style, czyli Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Bardzo lubię komedie kryminalne, więc sięgnęłam po tę książkę licząc na jakąś zabawną intrygę, które serwuje Alek Rogoziński. Zdecydowanie wolę czytać kryminały, chociaż lubię też powieści obyczajowe, więc przeczytałam również kilka książek autorstwa Magdaleny Witkiewicz, lecz chyba wolę twórczość tej dwójki osobno, nie w duecie. Chociaż czytało mi się tę książkę dosyć lekko i szybko. Tym bardziej, że to krótka opowieść. Nie wiem, czy wszyscy wierzą w obecnych czasach w klątwy, ale ja pamiętam jeszcze czasy, gdy w moich okolicach krążyły tabory Cyganów, a wróżby i różne zaklęcia i klątwy były często stosowane. Sama podchodzę do tego dosyć sceptycznie, bo wiele wróżb mijało się wtedy z prawdą. Jednak w mniejszych środowiskach nadal niektórzy wierzą w rzucane przez kogoś klątwy, które mogą działać nawet przez wiele lat. Gdy ktoś wpadł na pomysł, żeby zburzyć mały dom przy ulicy Miłosnej, w którym mieszkali Cyganie, a na jego miejscu wybudować pięciopiętrową kamienicę (z windą), stara Cyganka rzuciła klątwę na powstający dom. Klątwa miała nie pozwolić mieszkającym tu ludziom zaznać miłości. "Klątwa została rzucona. I czekała cierpliwie na swoje pierwsze ofiary." I choć może wydawać się to nieprawdopodobne, to taka klątwa rzucona na miejsce, jest podobno o wiele bardziej poważna niż rzucona na konkretną osobę... Klara wprowadzając się do jednego z mieszkań, które kupiła po dosyć okazyjnej cenie, nie podejrzewała nawet, że czekają ją tu ciekawe wydarzenia. "Kamienica przy ulicy Miłosnej na pierwszy, drugi i nawet kolejne rzuty oka wydawała się urocza. Klatka schodowa pachniała lawendą." Większość mieszkańców to starsze osoby. Już pierwszego dnia Klara została zaproszona na... pogrzeb jednej z byłych już lokatorek. Tak naprawdę to chyba od tego pogrzebu Klara stała się pełnoprawną mieszkanką kamienicy przy ulicy Miłosnej. W kamienicy zamieszkał też młody dziennikarz, który szukając ciekawego tematu, natknął się na informację o klątwie sprzed pięćdziesięciu lat. Ma zamiar napisać o tym artykuł. "Zrobię z tego artykuł roku! Zobaczysz! Może mnie nawet zaproszą do "Sprawy dla reportera". Zawsze chciałem zobaczyć, czy Jaworowicz ma własne nogi, czy też dopinają jej sztuczne, rozciągnięte na czas programu." Czy faktycznie klątwa jeszcze działa w tej kamienicy? Czy Klarę również dosięgnie jej moc? Czy uda się mieszkańcom kamienicy znaleźć szczęście i miłość? Jakie sekrety ukrywają mieszkańcy kamienicy? Dlaczego nie działa winda? Jakie jeszcze tajemnice skrywają się w tych murach? "Cygańskie klątwy są jak guma do żucia. Jak się przyklei, to koniec." Warto przeczytać lub posłuchać dla miłego relaksu.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 2 dni temu
Hejterka. Historia pewnej nienawiści Natasza Socha
Hejterka. Historia pewnej nienawiści
Natasza Socha
To książka, która w prosty, ale celny sposób rozkłada na czynniki pierwsze mechanizm rodzenia się hejtu. Bez moralizatorskiego tonu, za to z uważnością na emocje i konsekwencje. Poznajemy dwie uczennice szkoły średniej. Hela jest wrażliwa, cicha, obdarzona talentem plastycznym. Anka z kolei, początkowo udająca jej przyjaciółkę, mierzy się z rozwodem rodziców. Narastające w niej poczucie złości i niesprawiedliwości potrzebuje ujścia i znajduje je w najłatwiejszym celu: Heli. Autorka bardzo przekonująco pokazuje, jak z pozoru niewinne, początkowo drobne złośliwości ewoluują w spiralę nienawiści. Każdy kolejny cios daje Ance coraz większe poczucie kontroli i satysfakcji, podczas gdy Hela powoli osuwa się w psychiczny mrok. Co gorsza, za charyzmatyczną liderką podążają inni uczniowie, traktując hejt jak formę rozrywki i rywalizując w okrucieństwie. Działają bezrefleksyjnie, aż sytuacja wymyka się spod kontroli. Hela nie potrafi się bronić, jest zastraszona i osamotniona. Inaczej reaguje dorosły, nauczyciel, który również staje się ofiarą pomówień. Jego postawa stanowi ważny kontrapunkt i pokazuje, że odpowiedzialna reakcja jest możliwa, a konsekwencje takich działań mogą być nie tylko moralne, ale i prawne. Bohaterki zostały przedstawione realistycznie, choć z pewnym uproszczeniem, które działa na korzyść przekazu. To nie jest wielowarstwowa analiza psychologiczna, lecz raczej wyraźne studium mechanizmów społecznych. Na końcu książki autorka przytacza prawdziwe historie związane z hejtem, co dodatkowo wzmacnia wydźwięk powieści. „Hejterka” jest nie tylko opowieścią, ale też ostrzeżeniem. Pokazuje obie strony konfliktu z empatią, nie usprawiedliwiając krzywdy, ale próbując zrozumieć jej źródło. To książka, po którą warto sięgnąć.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 8 18 godzin temu
Gdzie ci mężczyźni, których nie poślubiłam Anna H. Niemczynow
Gdzie ci mężczyźni, których nie poślubiłam
Anna H. Niemczynow
Natalia wiedzie z pozoru nudne i przewidywalne życie - ma wymarzony dom, dzieci i bardzo przewidywalnego męża. Przygotowując się do zjazdu absolwentów Matura 2000, razem ze swoją przyjaciółką Justyną wspomina dawne czasy. Kobieta chciałaby coś zmienić w swoim życiu, zastanawia się, co by było, gdyby wiodła życie z kimś innym. Postanawia odnaleźć mężczyzn ze swojej przeszłości, zobaczyć, jak potoczyły się ich losy. Dochodzi do wniosku, że jej życie jest dobre, że nie ma co narzekać, a finał przynosi jej zaskakującą …niespodziankę. Poznajemy również losy jej przyjaciółki Justyny, która przy każdej okazji -jak z rękawa - celnie sypie mądrościami swojej babci. Z pozoru mogłoby się wydawać, że ta książka jest o mężczyznach. Ale nie - ona opowiada o nas kobietach i o tym, jak na każdym etapie swojego życia potrzebujemy czegoś innego, o tym, że warto doceniać to, co mamy i że nie wszystko co na początku wydaje się katastrofą czy końcem świata, jest złe. To również powieść o roli przyjaźni w naszym życiu. „Nic nigdy nie jest czarno- białe”. „Porównywanie się zabiera nam wolność i radość”. „Coś co nam się wydaje nudne, innym jawi się jako szczęście”. Ta książka świetnie łączy humor i refleksje nad życiem, co powoduje, że czyta się ją bardzo dobrze a czas nad nią spędzony mija błyskawicznie. Gorąco polecam.
Magdalena Chlebowska-Salamon - awatar Magdalena Chlebowska-Salamon
ocenił na 8 15 dni temu
Zostań ze mną Nicholas Sparks
Zostań ze mną
Nicholas Sparks M. Night Shyamalan
Przyjemnie było po dłuższej przerwie wrócić do twórczości autora, choć był to Sparks w nieco innym wydaniu niż zwykle. Tym razem otrzymujemy romans z dodatkiem paranormalnym. Książki o takich zjawiskach lubię, ale tego autora znam przecież z innego gatunku, więc byłam ciekawa, co tym razem mi zaserwuje. Oczywiście się nie zawiodłam - historia jest ciekawa, wciąga od samego początku, a im dalej czytałam, tym trudniej było mi się od niej oderwać. Malownicze Heatherington zostało przestawione w uroczy sposób, bardzo charakterystyczny dla pióra Sparksa. Mam kilka ulubionych powieści autora, do których z największą przyjemnością i sentymentem wracam. Ten tytuł nie zdołał ich przebić, ale i tak cieszę się, że go poznałam. Wren i Tate to ciekawe postacie, jednak ich relacja nie porwała mnie tak bardzo jak w przypadku innych bohaterów, chociażby z „Najdłuższej podróży”, „Listu w butelce”, „Pamiętnika” czy „Wyboru”. Autor jak zwykle porusza w swojej powieści ważne tematy. Tym razem mamy do czynienia m.in. z depresją oraz leczeniem psychiatrycznym i, jak zawsze, zostało to dobrze wplecione w fabułę. Niektórym może się wydawać, że obecne tu wątki paranormalne sprawią, iż książka będzie zbyt fantastyczna, jednak nic bardziej mylnego. Sparks ma dar opowiadania o rzeczach niezwykłych w taki sposób, że wydają się one możliwe i wiarygodne. Cieszę się, że sięgnęłam również po tę nowość, spędziłam z nią naprawdę przyjemny czas.
Paula - awatar Paula
oceniła na 7 4 dni temu
Szept w popiołach jutra Monika Cieluch
Szept w popiołach jutra
Monika Cieluch
Czy naprawdę można zacząć od nowa, kiedy przeszłość wciąż próbuje nas dogonić? „Szept w popiołach jutra” to historia bardzo emocjonalna i poruszająca, która pokazuje, jak ogromnej odwagi czasem wymaga podjęcie decyzji o zmianie swojego życia. Od pierwszych stron czułam, że to książka o nadziei, ale takiej wywalczonej, niełatwej i okupionej wieloma trudnymi doświadczeniami. Losy Inki zrobiły na mnie duże wrażenie. To bohaterka, która wiele przeszła i musiała zmierzyć się z sytuacjami, które zostawiają trwały ślad w psychice człowieka. Jej historia pokazuje, że nawet po bardzo bolesnych przeżyciach można próbować odbudować siebie kawałek po kawałku. Podczas czytania często towarzyszyło mi wzruszenie, ale też poczucie podziwu dla jej siły. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazuje znaczenie relacji i wsparcia innych ludzi. Przyjaźń, życzliwość i obecność bliskich mają tutaj ogromną wartość i dodają całej historii ciepła. Motyw powrotu do miejsca związanego z przeszłością został przedstawiony w sposób bardzo naturalny i wiarygodny, a Monika Cieluch kolejny raz kupiła mnie swoim stylem pisania. Znam tę autorkę od jej debiutu i cieszę się, że dalej tworzy, bo jest w tym naprawdę dobra! Szept w popiołach jutra ta książka pełna emocji, ale nie przytłaczająca. Jest w niej dużo nadziei, refleksji i takiej spokojnej wiary w to, że nawet po trudnych momentach można odnaleźć własną drogę. Bardzo wartościowa i poruszająca lektura, która przypomina, jak ważna jest odwaga, by zawalczyć o siebie i swoje szczęście. #literaturaobyczajowa #emocje #czytambolubię #nadzieja #bookstagrampl
Książki_takie_jak_my - awatar Książki_takie_jak_my
ocenił na 8 21 godzin temu
Nie jedz tego, to na święta Jakub Bączykowski
Nie jedz tego, to na święta
Jakub Bączykowski
Nowela zabiera czytelnika do krainy, którą każdy z nas zna aż za dobrze – do polskiego domu w okresie Bożego Narodzenia, gdzie zapach kapusty z grzybami miesza się z zapachem nerwowo wycieranych kurzy. Moja ocena to rzetelne 6/10. To pozycja lekka, momentami przezabawna, pełna celnych obserwacji socjologicznych, która jednak wpisuje się w nurt literatury rozrywkowej, po której nie należy oczekiwać egzystencjalnych przełomów. Autor zabiera nas za kulisy przygotowań do świąt, które w polskiej tradycji przypominają operację logistyczną o skali wojskowej. Główny bohater (często utożsamiany z głosem samego autora) z ironią opisuje absurdalne sytuacje, z którymi mierzy się większość rodzin: od morderczych zakupów w supermarketach, przez walkę o ostatniego karpia, aż po rytualne sprzątanie okien, których „przecież w nocy nikt nie będzie widział”. Bączykowski punktuje nasze narodowe przywary – gościnność na pokaz, lęk przed opinią cioci i wujka oraz traumę związaną z tytułowym zakazem jedzenia smakołyków przed oficjalną kolacją. Mocną stroną tej książki jest jej autentyczność. Autor nie sili się na wyszukane metafory; operuje językiem potocznym, bliskim czytelnikowi, co sprawia, że podczas lektury wielokrotnie łapiemy się na myśli: „u mnie jest dokładnie tak samo!”. To swoisty katalog anegdot, którymi moglibyśmy wymienić się z sąsiadem przy wigilijnym stole. Zamiast budować głęboką narrację, Bączykowski stawia na krótkie formy i celne puenty. Napięcie w książce wynika z narastającej gorączki świątecznej, która nieuchronnie prowadzi do kulminacji przy stole, gdzie obok opłatka serwowane są niewygodne pytania o ślub, dzieci czy politykę. Styl jest dynamiczny, felietonowy, co sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie – idealnie nadaje się na krótką przerwę między lepieniem uszek a krojeniem sałatki jarzynowej. Najważniejsze wnioski płynące z tej lektury to: Dystans to podstawa przetrwania: Bączykowski uczy nas, że śmiech z własnych tradycji i przywar to najlepszy sposób na to, by święta nie stały się źródłem stresu. Wspólnota tkwi w absurdzie: Powieść pokazuje, że to właśnie te męczące rytuały, choć irytujące, tworzą unikalną więź i poczucie przynależności. Warto odpuścić: Najważniejszą radą, jaką można wyczytać między wierszami, jest to, by w pogoni za „perfekcyjnymi świętami” nie zgubić radości z bycia razem. Doceniam poczucie humoru i trafne ujęcie polskiej mentalności. To doskonała „odstresowywaczka”. Brakujące cztery punkty wynikają z faktu, że jest to pozycja dość wtórna – motyw świątecznych absurdów był już eksploatowany w mediach społecznościowych i kabaretach na tysiące sposobów. Momentami autor popada w zbyt oczywiste stereotypy, a konstrukcja książki sprawia, że po jej przeczytaniu niewiele zostaje w pamięci poza kilkoma udanymi żartami. „Nie jedz tego, to na święta” to literacka porcja pierogów – smaczna, znajoma i swojska, ale rzadko bywa daniem wykwintnym. Jakub Bączykowski napisał książkę, która jest jak lustro, w którym możemy się przejrzeć i… po prostu szczerze z siebie zaśmiać.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Rozpacz Klaudia Muniak
Rozpacz
Klaudia Muniak
Klaudia Muniak tym razem rozpoczyna nową serię i całe szczęście, że zapowiedziała to wcześniej. Gdybym nie wiedziała, że ta historia będzie kontynuowana, zakończenie mogłoby mnie naprawdę mocno rozczarować. Autorka oddaje w ręce czytelnika niezwykle trudną, emocjonalną historię zrozpaczonej matki. Kinga w wyniku niefortunnego upadku w żłobku traci swoje dziecko. Tego, co czuje matka w takiej chwili, nie da się w pełni opisać, ból, rozpacz i pustka potrafią doprowadzić człowieka na skraj. Myśli i możliwości, które pojawiają się w głowie bohaterki po tej tragedii, są momentami wręcz niewiarygodne. Co ciekawe, Kinga nie jest jedyną kobietą, która mierzy się tu z utratą dziecka. Druga z matek przeżywa swoją stratę w zupełnie inny sposób, co pokazuje, jak różnie można radzić sobie z żałobą. W historii pojawia się również Wiktoria Błońska, lokalna dziennikarka, ambitna, dociekliwa, ale jednocześnie bardzo wrażliwa. To ona zaczyna interesować się tą sprawą, nadając fabule dodatkowej głębi i napięcia. Plusy? • książkę czyta się bardzo szybko • porusza serce i wywołuje silne emocje • trudny temat został przedstawiony w sposób wciągający Minus? Nie do końca przekonało mnie zakończenie, a właściwie jeden jego element, o którym nie chcę pisać zbyt wiele, by nie zdradzać szczegółów. Dla mnie zahaczało ono nieco o fantastykę, a takie rozwiązania nie do końca mnie satysfakcjonują. Mimo wszystko bardzo liczę na kolejny tom i mam nadzieję, że nie będziemy musieli na niego długo czekać.
czasami_mam_czas - awatar czasami_mam_czas
ocenił na 7 4 dni temu

Cytaty z książki Wszystko na mojej głowie

Więcej
Jakub Bączykowski Wszystko na mojej głowie Zobacz więcej
Jakub Bączykowski Wszystko na mojej głowie Zobacz więcej
Jakub Bączykowski Wszystko na mojej głowie Zobacz więcej
Więcej