Wszystkie rodziny są nienormalne

Okładka książki Wszystkie rodziny są nienormalne
Douglas Coupland Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: Labirynt [Zysk i S-ka] literatura piękna
268 str. 4 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Labirynt [Zysk i S-ka]
Tytuł oryginału:
All Families Are Psychotic
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
268
Czas czytania
4 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372988058
Tłumacz:
Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszystkie rodziny są nienormalne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wszystkie rodziny są nienormalne

Średnia ocen
5,9 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
94
10

Na półkach: ,

Książkę dorwałam przy okazji, zachęciła cena( całe 2zł w księgarni "MA**AS") i chwytny tytuł.
Świetnie się czytało,lekka, relaksacyjna, zabawna lektura.
Przekazuje dwa główne problemy współczesnego świata...AIDS jako chorobę cywilizacyjną i to że wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy skrzywieni psychicznie czy fizycznie - ubrane w lekki styl łatwy do przyswojenia.
POLECAM

Książkę dorwałam przy okazji, zachęciła cena( całe 2zł w księgarni "MA**AS") i chwytny tytuł.
Świetnie się czytało,lekka, relaksacyjna, zabawna lektura.
Przekazuje dwa główne problemy współczesnego świata...AIDS jako chorobę cywilizacyjną i to że wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy skrzywieni psychicznie czy fizycznie - ubrane w lekki styl łatwy do przyswojenia.
POLECAM

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

115 użytkowników ma tytuł Wszystkie rodziny są nienormalne na półkach głównych
  • 71
  • 43
  • 1
38 użytkowników ma tytuł Wszystkie rodziny są nienormalne na półkach dodatkowych
  • 29
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Vernon D.B.C. Pierre
Vernon
D.B.C. Pierre
Jeden z lepszych tegorocznych zakupów. Są powieści, które pachną prochem, potem i telewizyjnym popcornem. I choć przewracasz ich strony, czujesz, jak kleją ci się palce od cukru, kłamstw i smogu współczesności. Debiutancka powieść DBC Pierre’a, jest właśnie takim doświadczeniem. To proza jak reality show zmontowane z potłuczonego lustra Ameryki, w którym każdy z nas (nawet jeśli nie przyznaje się do tego głośno), rozpoznaje własny cień. Pierre dokonuje wiwisekcji współczesnego świata,z chirurgiczną precyzją i sarkastycznym uśmiechem. Główny bohater, Vernon, to nastolatek wrzucony w medialne piekło po tym, jak jest świadkiem szkolnej masakry. Społeczeństwo, łase na winnych jak hieny na krew, błyskawicznie znajduje w nim idealnego kozła ofiarnego. Od tego momentu fabuła toczy się jak szalona, między absurdem a tragedią, między CNN a konfesjonałem. Autor pisze językiem, który przypomina nielegalny miks Marka Twaina i Huntera S. Thompsona po nocnej libacji z kulturą memów. Jego styl jest brudny, błyskotliwy, przesterowany. Każde zdanie iskrzy desperacją i czarnym humorem. Pod tą warstwą satyry bije autentyczne, ludzkie serce – chłopięce, naiwne, przerażone codziennością, która potrafi zniszczyć człowieka szybciej, niż zmontuje materiał do wiadomości o siedemnastej. To powieść o publicznym ukrzyżowaniu. O zdegenerowanym świecie, który potrzebuje ofiar, by utwierdzić się w przekonaniu, że wciąż jest moralny. Vernon staje się symbolem tego, jak łatwo opinia publiczna potrafi stworzyć potwora z kogoś, kto po prostu nie miał szczęścia. Pierre z okrutnym wdziękiem przedstawia Amerykę jako krainę, gdzie religia miesza się z reklamą, a współczucie z telewizyjnym show. Każda postać jest zarazem karykaturą i człowiekiem z krwi i kości... Może właśnie w tym tkwi siła narracji. Nie jest to jednak lektura łatwa. Niektórym może wydać się zbyt krzykliwa, zbyt cyniczna, zbyt „amerykańska”. Ale właśnie w tym nadmiarze tkwi jej prawda. Autor nie moralizuje. Stawia nas przed lustrem, które powiększa każdy pryszcz naszej cywilizacji. Kiedy w finale Vernon — już niemal mityczny w swojej niewinności, konfrontuje się z groteskowym światem dorosłych, czytelnik doświadcza czegoś rzadkiego: katharsis wymieszanego z obrzydzeniem. Vernon nie oferuje pocieszenia. Zdziera z nas komfortowe złudzenia, że wiemy, czym jest zło, i że zawsze mieszka gdzieś indziej.DBC Pierre stworzył debiut, który można kochać lub nienawidzić, ale nie sposób przejść obok niego obojętnie. To literacka prowokacja. Jest bluźniercza, dzika, a przy tym boleśnie prawdziwa. Po lekturze zostaje w człowieku niepokój, jakby dopiero co zobaczył siebie w kamerze transmitującej wszystko na żywo. Może wszyscy jesteśmy Vernonami. Tylko jeszcze nikt nie skierował kamery w naszym kierunku. Nagroda Bookera, przyznana w 2003 roku, była dla świata literackiego zaskoczeniem, co mnie kompletnie nie dziwi, patrząc na mnogość zastosowanych wulgaryzmów i odniesień do upadku człowieczeństwa. DBC Pierre, do tamtej pory kompletny outsider, człowiek o reputacji rozrzuconej między Meksykiem, Londynem i ruiną własnej przeszłości, pojawił się z powieścią, która wyglądała jak zadrukowana kaseta VHS z końca wieku. W momencie, gdy brytyjska proza tonęła w melancholii postimperialnej, a amerykańska literatura szukała sensu po 11 września, Pierre zaproponował coś innego: czarną satyrę na amerykański sen po medialnej apokalipsie.Warto nadmienić, że rok 2003 był czasem globalnego kaca. W powietrzu unosił się strach, patriotyczna gorączka i nowa forma hipokryzji. Ta, która usprawiedliwia wszystko, o ile można to pokazać w telewizji. W takiej rzeczywistości Vernon brzmiał jak bunt, jak śmiech na pogrzebie bliskiego. To opowieść o tym, jak kultura spektaklu pożera własne dzieci – dosłownie. Pierre, z całą swoją bezczelnością, dotknął czegoś, czego wielu autorów wówczas unikało: amerykańskiego pocieszenia przez pogłębiającą się przemoc. U niego nikt nie zostaje uratowany przez prawdę. Prawda, jeśli się pojawia, jest raczej wirusem niż objawieniem. W epoce TikToka, fake newsów i publicznych linczów w sieci powieść Pierre’a brzmi wręcz niepokojąco aktualnie. Jego świat to przecież nasz świat: tylko z początku XXI wieku, zanim wszystko przyspieszyło. Wtedy internet dopiero stawał się narzędziem, które zrównuje winę z widzialnością. Pierre wyczuł tę zmianę intuicyjnie albo w narkotykowym transie. Vernon to nie tylko ofiara zbiorowego osądu, lecz także pierwszy święty ery postprawdy – chłopiec, którego niewinność zostaje zniszczona przez potrzebę narracji. W tym sensie Vernon nie jest już tylko satyrą, ale moralitetem o świecie, w którym prawda i spektakl są nierozłączne. Warto przypomnieć, że DBC Pierre przyznał później, iż napisał debiut „z resztek własnego upadku” — z długów, uzależnień i poczucia wstydu. Może właśnie dlatego jego ironia ma w sobie tak dużo egzystencjalnego bólu. W przeciwieństwie do wielu pisarzy satyrycznych Pierre nie śmieje się z dystansu, śmieje się z wnętrza katastrofy.Ta powieść w mojej ocenie nigdy się nie zestarzeje, choć opowiada o świecie sprzed smartfonów. Dopóki istnieje potrzeba potępienia, dopóty Vernon – ten młodociany kozioł ofiarny w baseballówce,będzie w nas żył.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na 9 4 miesiące temu
Biegając z nożyczkami  Augusten Burroughs
Biegając z nożyczkami
Augusten Burroughs
Rodzice trzynastoletniego Augustena - znużony, wiecznie nieobecny alkoholik oraz niedoszła egzaltowana poetka - przechodzą przez rozwód. Ojciec w ogóle nie interesuje się chłopcem i odchodzi do nowej rodziny, matka zaś popada w kryzys psychiczny i postanawia oddać syna pod opiekę swojemu psychiatrze, doktorowi Finchowi, przy którym Timothy Leary mógłby uchodzić za eksperta z Radia Maryja. Rodzina Finchów żyje w brudzie, bez żadnych reguł, dzieci nie muszą chodzić do szkoły, sprzątać, myć się, mogą za to palić trawkę, upijać się i uprawiać seks z dorosłymi. Dr Finch uważa, że trzynastolatek jest już dorosłym, więc nie należy przeszkadzać mu w zażywaniu narkotyków ani w "związku" z ponad połowę starszym chłopem. Zamiast zająć się dziećmi, woli szukać znaków od Boga we własnym stolcu albo oddawać się masturbacji w specjalnie przeznaczonym do tego pokoju. Z kolei Deirdre Burrougs oddaje się pasji pisarskiej, wypierdując swoje żenujące poematy, albo wdając w romanse, o których opowiada synowi prosząc, by mówił jej na "ty". W takich warunkach spragniony stabilizacji i normalności Augusten będzie musiał spędzić kolejną dekadę swojego życia. Nie wiem jakim cudem ta pozycja znalazła się w bibliotece dla dzieci i młodzieży - owszem, autor opowiada o byciu nastolatkiem, jednak w książce roi się od ostrych scen erotycznych, gdzie czytamy co kto komu i w jaki sposób robi, np jak Augusten widzi swoją matkę uprawiającą seks oralny z inną kobietą. Opisano także seksualną relację trzynastoletniego Augustena z trzydziestoletnim mężczyzną - nie potrafię zrozumieć, czemu osoby piszące o książce nazywają to "związkiem" i "romansem", nie można mówić o żadnym związku, gdy stary dziad uprawia seks z chłopcem, który jest jeszcze w podstawówce. Już sama ta zawartość mogłaby być zrozumiałym powodem, dla którego Biegając z nożyczkami była głośną książką. Kolejny jest pozew sądowy, który autorowi wytoczyła rodzina doktora Rodolpha H. Turcotte'a - przedstawionego w książce jako dr Finch. Rodzina Turcotte uważa, że Burroughs większość scen ze swojego pamiętnika zmyślił i nie miały one miejsca. Co gorsza, mieli pretensje, że przez książkę (a potem również przez adaptację filmową) byli szykanowani i atakowani. Jako bohater-narrator Burroughs stara się pokazać swoją przemianę na przestrzeni lat. Opowieść zaczyna zagubione dziecko spragnione reguł, porządku i stabilizacji, potem kontynuuje są nastolatek zafascynowany rzeczami, które może odkrywać dzięki zaniedbaniu przez dorosłych i które go pochłaniają - kończy dorastający młody mężczyzna, powoli zaczynający rozumieć, że to, co przeżył, nie było miłością, tylko przemocą i szukający swojego miejsca w świecie. Z jednej strony Augusten wciąż tęskni za jakimś porządkiem i normalnością, z drugiej ma poczucie, że nie pasuje do tego, co uchodzi za normalne (np. szkoła) i że nie umie dostosować się do tego, jak żyją inni. Przypominały mi się wspomnienia Christiane, berlińskiej narkomanki, której również rodzice pozwalali na wszystko w imię uszanowania jej "wolności" i której tak samo przyniosło to więcej szkody niż pożytku - zresztą Burroughs ostatecznie został osobą uzależnioną tak samo jak Christiane. Augusten stwierdza w pewnym momencie, że "gdy nikt nie mówi ci co masz robić, nikt też nie mówi ci czego masz nie robić". Biegając z nożyczkami odbieram jako krytykę całego pokolenia lat 60., które nie potrafiło dorosnąć i zmusiło swoje dzieci do tego, by wychowywały się same. Książka Burroughsa jest ciekawa, ale momentami tak niesmaczna, że nie wzruszył mnie nawet znaleziony między stronami zasuszony gryzek. Raczej nie będę do niej wracać, nastomiast mogę z czystym sumieniem polecić film na jej podstawie, gdzie na szczęście oszczędzono widzowi oglądania genitaliów w akcji. Jedyna wada jest taka, że filmowy Augusten wygląda na dorosłego chłopaka, a w rzeczywistości miał zaledwie trzynaście lat.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 6 1 rok temu
Złe małpy Matt Ruff
Złe małpy
Matt Ruff
Jane Charlotte zabiła człowieka. Lekarz ze szpitala psychiatrycznego w Las Vegas ma za zadanie zbadać jej poczytalność. Zabójstwo wygląda na irracjonalne, a życiorys trzydziestoparoletniej kobiety – młodzieńczy bunt, narkomania, przelotne związki i marne posady – nie daje jednoznacznego obrazu jej zdrowia psychicznego. Jane nie zaprzecza, że zabiła. Twierdzi jednak, że zrobiła to, bo należy do tajnej organizacji, walczącej ze złem na świecie. A konkretnie - pracuje dla Wydziału Usuwania Niereformowalnych Osób. Dla Złych Małp. Opowieść Jane Charlotte jest spójna i logiczna, trochę podkoloryzowana na film klasy B, ciut za dużo efektów, ale nadal mieści się w realności. Gdy już zaczynamy jej wierzyć, zaczynamy ją nawet lubić, to doktor Vale wyciąga na światło dzienne parę faktów. I znowu – wydaje się nam, że wiemy, dlaczego Jane wymyśla sobie świat Złych Małp, od czego ucieka w szaleństwo. Coraz bardziej wchodzimy w niewiarygodny świat kobiety, chcemy za wszelką cenę jej wierzyć - że przeciętna osoba z masą problemów może ratować świat od złych ludzi. Przecież tak bywa w kinie. Każdy z nas marzy by być kimś więcej niż tylko osobą czytającą o teoriach spisowych, checemy brać w tym udział! A Jane bierze w tym udział... Bez głębszego zastanowienia stanęłam po jej stronie. Powieść Matta Ruffa'a to kawał świetnej literatury skonstruowała jak szwajcarskie zegarki - precyzyjnie i z finezją. I z zaskakującym końcem. Idę upolować pozostałe książki tego autora. Recenzja z 2011 r.
Apo - awatar Apo
ocenił na 6 1 rok temu
Nostradamus zjadł mi chomika Robert Rankin
Nostradamus zjadł mi chomika
Robert Rankin
Zamiast wstępu. Nie mam pojęcia, jakie to też środki psychodeliczne, zaaplikował sobie autor podczas pracy nad tą książką, ale jedno wiem na pewno, był to towar pierwszej jakości bo taka też powstała powieść ( i żeby nie było, jasno daje do zrozumienia iż ktoś "zdrowy na umyśle" nie jest w stanie stworzyć CZEGOŚ TAKIEGO). Clou (albo rozwinięcie). Flügelrad - maszyna do podróży w czasie, pasy; też do takich podróży; Arka Przymierza, Cyberstar do kręcenia filmów i holograficzne postacie, "Pod Latającym Łabędziem" i "Ramiona Kamieniarza", Adolf Hitler i jego SSmani, stwór pożerający czas, mężczyzna bez kręgosłupa i kobieta porwana przez UFO, Elvis i Marilyn, "Wydział 23" jako zaczątek Archiwum X, bajka o "Zupie z kamienia", sny które są rzeczywistością i rzeczywistość która jest snem. Intryga, miłość, zbrodnia (chyba). Absurd, groteska, purnonsens. Wszystko podane w idealnych proporcjach. A na końcu i tak jesteśmy ... na początku ( choć wcale by mnie nie zdziwiło gdyby książka kończyła się tak, jak film który udało się stworzyć na jej łamach tzn. ...). Wstęp (zamiast zakończenia). Powieść zbyt "inna" by móc ją komuś polecić, za to śmiało mogę napisać iż nie ma żadnych przeciwwskazań by spoczęła na jednej półce obok powieści Terry'ego Pratchetta, Douglasa Adamsa duetu Robert Anton Wilson i Robert Shea czy choćby opowiadań Woody'ego Allena (jeśli ktoś pamięta pobyt u fryzjera). No to ... wypijmy zdrowie Roberta Rankina ... wodą Perrier :))) PS. "Spokojny świat zaklęty był Jak w czarodziejskim szkle. A Russell wdepnął w psią kupę I walnął na ... " Dobranoc.
Nimmo - awatar Nimmo
ocenił na 8 12 lat temu

Cytaty z książki Wszystkie rodziny są nienormalne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszystkie rodziny są nienormalne