Wiosna po wiedeńsku

Okładka książki Wiosna po wiedeńsku
Katarzyna Targosz Wydawnictwo: JanKa Seria: JaneczKa literatura piękna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
JaneczKa
Data wydania:
2014-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2014-04-30
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362247325
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiosna po wiedeńsku w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wiosna po wiedeńsku



książek na półce przeczytane 2094 napisanych opinii 1785

Oceny książki Wiosna po wiedeńsku

Średnia ocen
6,9 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
461
456

Na półkach:

„Wiosna po wiedeńsku” to powieść, w której dominuje wątek kryminalny, przeplatany wątkiem miłosnym a wszystko jest fantastycznie doprawione dobrym humorem. Wszystko za sprawą Katariny, czyli wspomnianej głównej bohaterki, oraz paczki jej zwariowanych i niezwykle nietuzinkowych przyjaciół. Przyjaciół, którzy zawsze służą pomocą (nawet gdy ma ona odwrotny skutek do zamierzonego), nie odwracają się plecami w chwilach zwątpienia i bezsilności oraz z uwagi na swój sposób bycia, oryginalny wygląd i specyficzny charakter, tworzą wspólnie z Katariną ekipę doskonałą! Swoją drogą, po przeczytaniu książki stwierdziłam, że byłby z tego niezły scenariusz filmu, nawet mam swoje typy co do ról głównych bohaterów

Recenzja: http://mamao.pl/jak-wiosna-to-tylko-po-wiedensku/

„Wiosna po wiedeńsku” to powieść, w której dominuje wątek kryminalny, przeplatany wątkiem miłosnym a wszystko jest fantastycznie doprawione dobrym humorem. Wszystko za sprawą Katariny, czyli wspomnianej głównej bohaterki, oraz paczki jej zwariowanych i niezwykle nietuzinkowych przyjaciół. Przyjaciół, którzy zawsze służą pomocą (nawet gdy ma ona odwrotny skutek do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Wiosna po wiedeńsku na półkach głównych
  • 51
  • 44
  • 1
20 użytkowników ma tytuł Wiosna po wiedeńsku na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki A na niebie blask od gwiazd. Opowieści na Boże Narodzenie Beata Agopsowicz, Renata Czerwińska, Daria Kaszubowska, Małgorzata Lis, Emilia Litwinko, Magdalena Mikutel, Natalia Przeździk, Katarzyna Targosz
Ocena 8,4
A na niebie blask od gwiazd. Opowieści na Boże Narodzenie Beata Agopsowicz, Renata Czerwińska, Daria Kaszubowska, Małgorzata Lis, Emilia Litwinko, Magdalena Mikutel, Natalia Przeździk, Katarzyna Targosz
Katarzyna Targosz
Katarzyna Targosz
Katarzyna Targosz – powieściopisarka i autorka bajek dla dzieci. Absolwentka geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i hotelarstwa w Swiss Hotel Management School w Caux-sur-Montreux w Szwajcarii. Z Górnego Śląska, skąd pochodzi, los poprowadził ją poprzez Alpy Berneńskie, Wiedeń i Kraków do Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie obecnie mieszka. Liczne przeprowadzki, a także zamiłowanie do odkrywania ciekawych zakątków świata sprawiły, że miejsca są jednym z głównych źródeł inspiracji w jej twórczości.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zdrady i powroty Elżbieta Jodko-Kula
Zdrady i powroty
Elżbieta Jodko-Kula
Książka „Zdrady i powroty” autorstwa Elżbiety Jodko-Kuli jest kolejną odsłoną zapoznawania się przeze mnie z twórczością polskich autorów. Tym razem również się nie zawiodłam, gdyż powieść ta pomimo stosunkowo małej liczby bohaterów jest historią wielowątkową, w której autorka odsłania przed czytelnikiem całe mnóstwo skomplikowanych relacji rodzinnych i międzyludzkich… Po śmierci jednej z bohaterek – Ewy – sytuacja jej rodziny ulega całkowitej destabilizacji. Stopniowo zaczynają wychodzić na jaw rodzinne sekrety, pretensje i żale bohaterów. Ich role w rozpadającej się stopniowo rodzinie zaczynają diametralnie się zmieniać. Powieść ta ukazuje do czego może doprowadzić długotrwały proces zakłamania dotykający często najbliższe sobie osoby w podstawowej komórce społecznej jaką jest rodzina. Umiejętności obserwacyjne autorki doskonale naświetlają nam jak ogromny wpływ na dorosłe życie człowieka mają wszelkie niedostatki zaznane w rodzinnym domu. Zwłaszcza te dotykające sfery psycho-emocjonalnej, które są zazwyczaj najgłębiej ukrywane. Okazuje się, iż niezwykle mocno rzutują one na późniejszą samoocenę oraz kształtowanie swego dorosłego życia i budowanie wszelakich relacji przez osobę, która ich doznała. Mimo, że książka ta porusza dosyć trudną tematykę to podana ona została w sposób przystępny dla czytelnika. Powieść skłania do refleksji i w pewnej mierze przełamuje schemat, iż to, co nas w życiu spotyka można odczytać wyłącznie jednoznacznie, gdyż jak się koniec końców okazuje ludzka egzystencja wraz z jej niezliczonymi kolejami losu ma bardzo wiele twarzy. Za udostępnienie do recenzji dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina. * https://www.facebook.com/KsiazkowoLC *
Książkowo_czyta - awatar Książkowo_czyta
oceniła na 6 11 lat temu
Kuzyneczki Teresa Monika Rudzka
Kuzyneczki
Teresa Monika Rudzka
Każdy ma w domu swoje piekiełko. Normalność okazuje się nienormalna, a piękna otoczka to tylko opakowanie wielkich brudów i przemocy wobec bliskich. Mimo tego książka jest przepełniona uśmiechem, pozytywną energią i kobietami, które walczą o byt rodziny. Mężczyźni są tu jedynie dodatkiem, który często nie potrafi odnaleźć się w życiu, a co dopiero utrzymać rodzinę. Ten obowiązek spoczywa na płci pięknej, która mimo pracowitości i zaradności ciągle jest dyskryminowana, przez mężczyzn wychowanych przez mamusie na egoistów. Takie małżeństwa nie mogą i nie są szczęśliwe. Oczywiście możemy znaleźć wyjątki, ale są tak nieliczne, że to właśnie one wydają się nam patologiczne na tle normalnych kłótni, wypominania, wzajemnych pretensji i obgadywania domowników, bo wiadomo, że domownik zawsze najgorszy i zawsze najzłośliwszy. Inni zawsze mają lepiej: począwszy od synowych, zięciów po dzieci i pracę. Takie pozory tworzyli bohaterowie powieści Barbary Tomaszewskiej „Iluzja” i Jolanty Kwiatkowskiej „Przewrotność dobra". Miniaturkę można zobaczyć w filmie „Sierpień w hrabstwie Osage” reż. Johna Wellsa. Despotyczne matki i teściowe traktują innych tak jak same były traktowane przez swoje matki i teściowe. Ta spirala powoli się rozwija, a dzieci jednak zmieniają swoje wpływy, ale są one niewielkie. „Kuzyneczki” Teresy Moniki Rudziej to bardzo interesujący obraz kobiet, które żyły w jednej rodzinie na przełomie różnorodnych wydarzeń. Począwszy od czasów przedwojennych po współczesność starają się żyć po swojemu i podejmują mniej lub bardziej trafne decyzje, utrzymują lepsze lub gorsze relacje z bliskimi i znajomymi oraz nieznajomymi, a także mają odmienne charaktery. Całość sprawia wrażenie opowieści o przeciętnej rodzinie. Usytuowanie w Polsce to tylko wybór tła do ich bogatego życia i ciągłej walki. Jednak nie są one przywiązane do jednego miejsca. Mogłyby mieszkać w jakimkolwiek innym kraju. Jest to opowieść o kobietach i ich miejscu w społeczeństwie, które ciągle pozostaje tradycyjne: Jakie jest najlepsze wyjście dla kobiety? Powszechnie sądzi się, że wyjście za mąż, założenie rodziny. Cóż, „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, mówiłam (nie pierwsza, nie ostatnia) po wielokrotnym wysłuchaniu tych samych historii opowiadanych przez kilka osób, z różnych punktów widzenia. Mając w pamięci także własne przypadki, zapragnęłam, podobnie jak wielu przede mną, spróbować opisać i wyjaśnić zagadkę trudnego życia wśród najbliższych Otoczka tego „wyjścia" musiała być odpowiednia, ale przecież nie każda uważa, że jest to dobre wyjście, ponieważ kobieta z mężem czy bez zawsze pozostaje skazana na radzenie sobie z wieloma trudami codzienności i własnymi upadkom: Ślub kościelny, wielkie rzeczy. Jak człowiek sam o siebie nie zadba, nikt inny tego nie zrobi. Jeśli Bóg istnieje to widzi człowieka na wylot, a ludzie zawsze będą gadać. Jak z opowieściami o rodzinach bywa i ta jest rozbudowania, sprawiająca wrażenie chaotycznej, ale jednocześnie bardzo dokładna oraz pisana w „stylu gadanym”: ma się wrażenie, że to kobiety między sobą wspominają wcześniejsze lata. Doskonale do oceny książki pasują słowa Reni o literaturze: Właściwie kto powiedział, że dobra literatura stoi Mannem i Proustem? To przecież jak jedzenie – są w nim i poważne pieczenie wieprzowe, i polędwica wołowa, są lekkie naleśniki, chłodnik, lody o różnych smakach. Nieważne co, ważne jak jest przyrządzone i to samo dotyczy książek. Czytając „Kuzyneczki” w myślach szukałam podobnego sposobu pisania i innych znanych mi pisarzy. Skojarzeń było kilka: od Denisa Diderota („Kubuś Fatalista i jego pan”) przez Karolinę Lanckorońską („Wspomnienia wojenne") po Hankę Bielicką („Uśmiech w kapeluszu”) oraz Marcela Prousta ("W poszukiwaniu straconego czasu"). Oczywiście u każdego z tych autorów inny aspekt był ważny: u francuskiego filozofa – żywy dialog i nasycenie zabawnymi wydarzeniami przeplatanymi z nieszczęściami, u polsko – węgiersko – austriackiej arystokratki spojrzenie na świat i życzliwość wobec bliźnich, natomiast od polskiej aktorki okraszanie wszystkiego uśmiechem i podsumowanie złego uśmiechem czy żartem. Od francuskiego pisarza wydaje się być zapożyczony styl "strumienia świadomości", ale u Rudzkiej jest to strumień skojarzeń dwóch kobiet, których wspomnienia stają się pretekstem do opowieści o ciotkach, kuzynkach, siostrach, matkach, córkach. Można śmiało powiedzieć, że to nasz polski literacki Almodóvar trafnie pokazujący kobiety. Polecam książkę wszystkim, którzy nie boją się skomplikowanej fabuły i refleksji nad życiem.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 8 9 lat temu
Kilka przypadków szczęśliwych Magdalena Zimny-Louis
Kilka przypadków szczęśliwych
Magdalena Zimny-Louis
Książka ma postać składanki jak kryminał, romans, powieść obyczajowa z odpowiednią dawką humoru, opasaną lekką ironią. Trzeba przyznać ,że robi wrażenie. Trafiłam na nią przez zupełny przypadek ,gdyż dostałam ją jako gratis przy zakupie większej ilości książek. Lektura zachwyca treścią, olśniewa i jest bardzo wciągająca. Wartka akcja i chce się naprawdę czytać aż do samego końca. Występują ciekawe postacie i bardzo kolorowe. Chwilami styl przypomina Joannę Chmielewską. Przynajmniej ja mam takie odczucie osobiste . Akcja toczy się w Anglii i w Polsce. Wszystkie zdarzenia są ze sobą powiązane jedną nicią i każde kolejne następujące, jest pociągane za sznurki poprzez poprzednie. Wszystko byłoby takie normalne powiecie ,ale właśnie nie jest. Chodzi o to ,że to jest forma zwykłego przypadku ,że losy bohaterów zaczynają się gmatwać i zależą od zwykłego zrządzenia losu czyli zakupu porcelanowego kubka przez Jose Torresa w Barcelonie. Niby mało ważny epizod ,ale lawina rusza w dół. Odtąd następuje dziwny łańcuch stochastyczny incydentów z morderstwem w tle. Wszystko jest genialnie nieprzewidywalne. Ma o to chodzić właśnie. Barwne postacie i nietuzinkowe jak Emma Duda, Florian Duda, Damian Rogalik, Monta Kolaczenko niejednym was zaskoczą. Na pewno nie wieje nudą ani trochę. Fabuła dzieje się w tempie błyskawicy. Do tego autorka przedstawiła zgrabnie obraz polskich emigrantów w Londynie jakby w krzywym zwierciadle. Udało jej się to niezmiernie. Książka jest świetna, nieprzeciętna. Dobrze się bawiłam, a przeczytałam przez zupełny przypadek, który można by potwierdzić tytułem ,, Kilka przypadków szczęśliwych’’. Spotkanie z lekturą uważam za szczęśliwie udane.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 2 lata temu
Owce, barany i gminne szykany Marta Osa
Owce, barany i gminne szykany
Marta Osa
Kilka lat temu przeczytała książkę autorstwa Marty Osy "Róża, bratki i wariatki", bardzo mnie ta lektura zaintrygowała, więc postanowiłam sięgnąć po jej wcześniejsze książki. Dopiero gdy byłam w połowie lektury "Owce, barany i gminne szykany" to okazało się, że jest to kontynuacja "I po cholerę mi to było!", lecz w sumie nie odczułam braku pierwszej części. Czytało, a właściwie to słuchało mi się tej książki wprost wspaniale. Autorka co jakiś czas co prawda nawiązywała do sytuacji wcześniejszych dzięki czemu mogłam bardziej zrozumieć takie a nie inne postępowanie bohaterek. "Na tej wsi nie uchowa się żadna tajemnica. Mam cichą nadzieję, że nie wszędzie tak jest. Przecież życie na wsi jest wciąż moim marzeniem." Akcja książki "Owce, barany i gminne szykany" rozgrywa się w małej wsi, w której jednak znajduje się i kościół, i szkoła, i urząd gminy oraz... oczywiście gminna biblioteka, w której szefową jest główna bohaterka - Lukrecja. Kobieta jest wdową, więc bez zbędnych oporów zamieszkała tu kilka lat temu aby zaopiekować się swoją schorowaną ciotką. Dom, w którym mieszkała ciotka, był kiedyś budynkiem szkoły a ojciec ciotki Flory a dziadek Lukrecji, przez wiele lat był jej dyrektorem. Ówczesny wójt obiecał kobiecie, że będzie mogła zostać głównym najemcą budynku po śmierci ciotki Flory, więc Lukrecja zostawiła swój dom dwóm zamężnym córkom a sama przeprowadziła się tutaj. Niestety, władze gminne się zmieniły i z obietnicy nic nie zostało. Gdy po śmierci ciotki Lukrecja za namową przyjaciółki Olki wystąpiła do władz gminnych o pomoc w remoncie zabytkowego budynku, nie dość, że otrzymała odpowiedź odmowną, to jeszcze na dodatek wypowiedzenie z pracy. Mówią, że nic nie dzieje się bez powodu i, że nie ma przypadków, ale całkowitym przypadkiem w ogrodzie, pod krzakami porzeczek znaleziono ludzkie szczątki. Gdyby nie fakt, że babcia Lukrecji zmarła wcześniej niż dziadek, to kobiecie przypomniało się, że babcia obiecała dziadkowi, że go tam pochowa... Do rozwiązania tej zagadki sprzed lat przydzielony policjant okazała się znajomym z dzieciństwa Lukrecji. W książce tej nie ma czasu na to, żeby się nudzić. Zaczęłam jej słuchać podczas pracy w ogródku i miło mi było słuchać tego, że tam również wiele się działo w ogródku Lukrecji. W tej małej wiosce tak wiele się dzieje i jak wiadomo, wszyscy zawsze wiedzą co się u sąsiadów dzieje, nawet lepiej niż oni sami. Zresztą momentami miałam takie wrażenie, że to dzieje się w mojej miejscowości, bo te wszystkie plotki, układy i podchody są tu takie same. No, tylko takiego księdza występującego w tej książce to można tylko pozazdrościć, bo teraz to już takich się nie spotyka, przynajmniej w moich okolicach takiego od lat nie było. "Dobra trzeba się naszukać i z trudem się je odnajduje, za to zło samo włazi pod nogi." Bardzo miła lektura, może nie jest zbyt wciągająca, ale bardzo lekko się tego słucha i mimo wszystko chce się człowiek dowiedzieć co tam będzie dalej i dalej. Jak się skończą perypetie Lukrecji z brakiem pracy, ze szkieletem w ogrodzie, oraz problemy z nowym wójtem i jego zastępcą. A na dodatek znajdziemy tu jeszcze miłosne można powiedzieć igraszki niemłodych już bohaterów... Polecam dla rozrywki, nie żałuję czasu spędzonego na słuchanie tej książki.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Wiosna po wiedeńsku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wiosna po wiedeńsku