rozwiń zwiń

Widok na Sarajewo

Okładka książki Widok na Sarajewo
Artur Bilski Wydawnictwo: Nobilis Media reportaż
140 str. 2 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
140
Czas czytania
2 godz. 20 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Widok na Sarajewo w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Widok na Sarajewo

Średnia ocen
5,6 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
142
40

Na półkach: ,

Książka z lekim piórem porusza trudny temat stsounków panujących w Kotle Bałkańskim po rozpadzie Jugosławi. Niewątpliwy kunszt dziennikarski Bilskiego wyrównuje brak podstawowych faktów, które skomesowane są w chronologii. Dobrze że wcześniej czytałam nieco o genezie tego konfliktu, bo miałabym problem by oddnaleźć się w repaotrażu.
No i plus za zdjęcia. Wyszło dobry , nawet dobry z plusem ;)

Książka z lekim piórem porusza trudny temat stsounków panujących w Kotle Bałkańskim po rozpadzie Jugosławi. Niewątpliwy kunszt dziennikarski Bilskiego wyrównuje brak podstawowych faktów, które skomesowane są w chronologii. Dobrze że wcześniej czytałam nieco o genezie tego konfliktu, bo miałabym problem by oddnaleźć się w repaotrażu.
No i plus za zdjęcia. Wyszło dobry ,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

113 użytkowników ma tytuł Widok na Sarajewo na półkach głównych
  • 81
  • 32
25 użytkowników ma tytuł Widok na Sarajewo na półkach dodatkowych
  • 9
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Artur Bilski
Artur Bilski
Artur Bilski, oficer, absolwent Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, a także Wydziału Bezpieczeństwa Międzynarodowego Naval Postgraduate School w Monterey w Kalifornii, USA. W latach 1996-98 służył w sztabie Nordycko-Polskiej Brygady w Bośni i Hercegowinie. Był oficerem Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił NATO w Europie. Dziennikarz, publicysta i komentator . Autor popularnych książek o tematyce wojskowej "Widok na Sarajewo" i "Polska Armia na Posyłki"
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zabijanie Sarajewa Željko Vuković
Zabijanie Sarajewa
Željko Vuković
"Zabijanie Sarajewa" przeczytałem będąc już po lekturze "Miasta atrapy", które było pisane później. I przyznaję, że pierwsza książka jest nieco lepsza. Autor opisuje oblężenie Sarajewa z perspektywy Serba mieszkającego w tym mieście. I już to jest ciekawe, bo Sarajewo istnieje w świadomości jako muzułmańskie miasto ostrzeliwane z okolicznych gór przez Serbów. Tymczasem nawet w trakcie wojny mieszkało tam wielu Serbów, cierpiąc podwójnie - jako obywatele obleganego miasta i jako rodacy agresora. W centrum zainteresowana Vukovicia jest miasto i jego mieszkańcy. Autor wydaje się być dość obiektywny - ofiarami są Muzułmanie i Serbowie. Sprawcami agresji są politycy oślepieni manią narodowościową - dostaje się zarówno serbskim generałom, jak i muzułmańskim politykom dążącym do niepodległości Bośni i Hercegowiny. Jak w lustrze odbijają się serbscy i muzułmańscy antybohaterowie - Karadżiciowi przeciwstawiony jest np. watażka, były windykator długów. Polityka, pieniądze, przemoc Pojawiają się także często powtarzane w literaturze wątpliwości dotyczące momentów zwrotnych w czasie oblężenia, a więc wątek zamachów na ludność cywilną. Czy to jest whataboutyzm? Czy to poddawanie w wątpliwość faktów? Czy to jest zabieg stosowany przez Serbów od lat 90, próbujących zrównać zbrodnie wszystkich jugosłowiańskich narodów? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Niewątpliwie warto poznać oblężenie Sarajewa z innej perspektywy, szczególnie, że autor opisuje miasto, którego już nie ma i nie będzie.
chitynoff - awatar chitynoff
ocenił na 7 5 lat temu
Sonnenschein Daša Drndić
Sonnenschein
Daša Drndić
Przeczytałam bardzo wiele książek o Shoah. Nie potrafię ich zliczyć. Były to poruszające, wstrząsające i sugestywne wspomnienia, zatrważające obrazy z przeszłości. Trafiałam też na takie książki, które poprzez język, styl, umiejętności swoich twórców, nie zapadły w pamięć. Tak jest w tym przypadku. Kompletnie nie trafia do mnie estetyka autorki, jej pomysł na (jak to sama określiła) powieść dokumentalną. Dłużyzny na początku odstraszają i zniechęcają. Rozbudowane drzewo genealogiczne, dywagacje na temat przeszłości przedstawicieli jednego rodu nużą. Osią jest tu historia rodziny Tedeschi, a w szczególności Chai, której poruszające losy przeplatają się ze stenogramami wypowiedzi katów i ofiar obozów koncentracyjnych. Mnogość wątków nie jest w tym przypadku przeszkodą, po prostu ich sposób przedstawienia nie przypadł mi do gustu. A wiele można się dowiedzieć z tej książki. Autorka porusza (między innymi) problem Lebensborn, transportów do obozów zagłady, pisze o postawach Kościoła, nazistowskich sposobach na mordowanie. Tak wielu osobom oddaje głos, są tu świadectwa okrutnych fanatyków Hitlera, norweskich wojennych sierot, polskich kolejarzy, tych, którzy byli w obozach, tych, którzy byli potomkami morderców. Każdy głos ważny, każdy pokazuje inną perspektywę. Temat wojny wciąż nie jest zamknięty, to co się stało nie może ulec zapomnieniu, zrozumieniu chyba też nie. Mieszanina narracji, stylów, wątków. Jest ogromna list ofiar żydowskich Włochów, są zdjęcia z tamtych czasów, urywki listów, artykułów, cytaty filmowe. Jest też tragiczna historia Chai, również włoskiej Żydówki, która rodzi syna ze związku z niemieckim kochankiem. Dziecko znika, mężczyzna okazuje się być bestialskim komendantem obozu w Treblince. Wygląda nieprawdopodobnie? Jak niemal wszystko co dotyczy tamtych czasów. Mimo całej pracy jaką wykonała autorka, mimo autentycznych zapisów rozmów i całej zgromadzonej dokumentacji nie będę dobrze wspominała tej książki. Nie podoba mi się jej styl. buchbuchbicher.blogspot.com
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na 6 7 lat temu
Odessa transfer. Reportaże znad Morza Czarnego Andrzej Stasiuk
Odessa transfer. Reportaże znad Morza Czarnego
Andrzej Stasiuk Mircea Cărtărescu Karl-Markus Gauß Sibylle Lewitscharoff Serhij Żadan Attila Bartis Emine Sevgi Özdamar Neal Ascherson
(tekst znajduje się na www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com) Odessa transfer to zbiór reportaży trzynastu różnych autorów (Neal Ascherson, Attila Bartis, Mircea Cărtărescu, Nicoleta Esinencu, Karl-Marcus Gauss, Katja Lange-Mϋller, Sibylle Lewitscharoff, Aka Morchiladze, Emine Sevgi Özdamar, Katja Petrowskaja, Andrzej Stasiuk, Takis Theodoropoulos, Serhij Żadan). Na trzynaście sposobów przedstawiono tu Morze Czarne – czyli miejsce, gdzie stykają się różne kultury i religie, gdzie Europa i Azja podają sobie rękę. Tam zbiegają się różnego rodzaju szlaki, spotykają oraz ścierają się różne wpływy i interesy. Jeśli ktoś choć raz był przynajmniej w dwóch państwach, które leżą nad Morzem Czarnym, to wie, jak bardzo różne potrafią być miasta, klimaty i samo wybrzeże. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie reportaże podobały mi się jednakowo bardzo. Wśród nich kilka moim zdaniem należy wyróżnić. Przede wszystkim Podbój gościnnego morza Takis’a Theodoropoulos’a. Wydaje mi się, że głównie za oryginalne wplecenie mitu o Jazonie, złotym runie i Medei. Wyspa szczęśliwców Sibylle Lewitscharoff ujęła mnie swoją metafizycznością i zmusiła do zastanowienia, co tak naprawdę autorka miała na myśli. Reportaż, który tak naprawdę wychodzi poza tę formę i zbliża się do opowiadania. Odessa transfer Nicoleta Esinencu początkowo wzbudził niechęć, ponieważ jest zbliżony do wiersza. Jednak już po kilku wersach, wciągnął i aż żałowałam, że już się skończył. Bardzo interesujący sposób na pokazanie realiów życia nad Morzem Czarnym. W Dzieciach z Orlanoka Katja Petrowskaja natomiast przeraziły mnie współczesne sposoby prania mózgu dzieciom. Oryginalne, nie da się ukryć. Z pożytkiem dla kraju – nie będę zaprzeczać. Jakby nie patrzeć fakt indoktrynacji jest tu jednak niezaprzeczalny. Jadąc do Stambułu Andrzeja Stasiuka to moje pierwsze zetknięcie z tym autorem. Pozytywne, aczkolwiek muszę przyznać, że oczekiwałam trochę większego zachwytu. Jednak wszystko jeszcze przede mną. Ciężko opisać każdy reportaż nie zdradzając treści. Podsumowując, wszystkie teksty ujęte w Odessa transfer na pewno warto przeczytać. Szczególnie, jeśli kogoś interesują miejsca nad Morzem Czarnym. Dzięki książce można lepiej poczuć ten klimat i zrozumieć mieszkańców państw tam położonych.
Marta Kraszewska - awatar Marta Kraszewska
oceniła na 6 11 lat temu
Matrioszka w hidżabie. Reportaże z Dagestanu i Czeczenii Iwona Kaliszewska
Matrioszka w hidżabie. Reportaże z Dagestanu i Czeczenii
Iwona Kaliszewska Maciej Falkowski
"Abdurachman i krąg jego przyjaciół to dagestańscy dziwacy, outsiderzy. Wymierający gatunek. W putinowskiej Rosji nie ma miejsca dla inteligentów-słabeuszy. Co dopiero w Dagestanie! Jeszcze trochę i zostaną tam tylko trzy kategorie ludzi: bandyci we władzach, islamscy bojownicy w lesie i szara masa pomiędzy nimi, dająca się manipulować i jednym, i drugim. Będąca zakładnikiem ich konfliktu na śmierć i życie. Okularnicy z książką pod pachą nie będą mieli tam czego szukać." "Rosyjscy (podobnie jak ukraińscy, gruzińscy czy azerbejdżańscy) urzędnicy, z napisem 'korupcja' wypisanym na trzęsących się od tłuszczu twarzach, obsługiwani są zwykle bez kolejki. Jadą do Brukseli na finansowane przez Unię Europejską szkolenia o metodach walki z korupcją i budowie społeczeństwa obywatelskiego. Europa wydaje przecież setki milionów euro na wspieranie społeczeństwa obywatelskiego i wolności osobistych na Wschodzie. Żeby mydlić oczy sobie samej, że robi coś na rzecz demokracji w swoim otoczeniu. Bez zastanawiania się, czy rzeczywiście da to coś więcej oprócz zarobku dla niejednej profesjonalnej organizacji pozarządowej, gdzie kuci na cztery nogi fundraiserzy organizują kolejne eventy, trzaskając jeden za drugim 'demokratyczne' projekty i wydając krocie na nieczytane potem przez nikogo foldery. A może więcej dałoby umożliwienie Dagestańczykom i innym 'barbarzyńcom' swobodnego przekraczania granic i nawiązywania kontaktów z ludźmi z naszej części Europy?" "Gościnność to jedna z tych rzeczy, które w Dagestanie najbardziej zaskakują i ujmują. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia patosu czy przesady. Po odwiedzeniu tej republiki polska przysłowiowa gościnność może niestety wywołać najwyżej ironiczny uśmiech. Bo czy ktoś przyjmie cię na nocleg do swojego domu, nakarmi i napoi, nie biorąc za to ani grosza tylko dlatego, że zastukałeś do jego drzwi? Tam to wciąż norma." "Dawniej przez trzy dni od przybycia gościa nie wypadało go o nic pytać. Po co przyjechał, dokąd zmierza, jak długo chce zostać, jak ma na imię. Nawet jeśli podejrzewano, że popełnił jakieś przestępstwo i jest przez kogoś ścigany. W wielu wsiach były specjalne domy (najczęściej przy meczetach), gdzie mieszkali ludzie ukrywający się przed krwawą zemstą, banici z innych aułów bądź krajów. Byli pod ochroną całej społeczności, objęci świętym obowiązkiem gościnności, Wielu z nich żeniło się później z miejscowymi dziewczynami i dawało początek nowym tuchumom, czyli rodom." "Wymarłe wsie mają w sobie coś upiornego. Błądząc po opuszczonych domach, patrząc na rozpadające się piece, butwiejące łóżka, walające się po kątach stare gazety, słuchając skrzypiących na wietrze drzwi, masz nieodparte wrażenie, że ktoś na ciebie patrzy. Ktoś za tobą chodzi. Wlepia w ciebie wzrok. Śledzi cię. Jakby chciał mieć pewność, że niczego nie zniszczysz, nie połamiesz, nie przywłaszczysz sobie nikomu niepotrzebnych zardzewiałych garnków. Jakby chciał mieć pewność, że wszystko zostanie tak, jak jest." "Po co to wszystko? Nie chodzi tu bynajmniej o przesadne dbanie o bezpieczeństwo. Za kilka dolarów można przewieźć przez którykolwiek z niezliczonych posterunków dagestańskiej milicji nie tylko bombę albo kałasznikowa, ale i kamaza z uzbrojonymi po zęby bojownikami. Władzom potrzebny jest wróg wewnętrzny, którym można straszyć nie tylko mieszkańców republiki, ale i władze w Moskwie. Na których zwalić można każde przestępstwo, każde zabójstwo będące w rzeczywistości wynikiem walki o władzę. I 'dzięki' którym zwalczać można wszystkich niezależnie myślących, wszystkich, którzy dla władz w jakikolwiek sposób nie są wygodni. Na przykład dziennikarzy bądź obrońców praw człowieka. Wystarczy ogłosić, że są zakamuflowanymi 'wahhabitami' lub tychże potajemnie wspierają. Od ilości złapanych 'wahhabitów' zależą też awanse, dodatkowe pieniądze na 'walkę z terroryzmem', dodatkowe kompetencje. Prawdziwa kura znosząca złote jajka." "Dagestański wariant Radia Maryja... I tu, i tam działają podobne mechanizmy. Nieważne, że chrześcijanie i muzułmanie odmawiają różaniec trochę inaczej i jedni wierzą w Trójcę, a drudzy w Allacha. Zarówno w Polsce, jak i Dagestanie wielu irytuje wykorzystywanie ludzkiego zagubienia i ludzkiej naiwności do budowania własnych wpływów w polityce i zarabiania pieniędzy. Wielu śmieszy łatwowierność miurydów i miurydek. Zarówno tych katolickich, jak i muzułmańskich. Nikt nie zastanawia się jednak nad ich potrzebami, ich poczuciem zagubienia i bezradności. I nie stara się dać czegoś w zamian. Łatwiej jest krytykować szejchów i śmiać się z „ciemnoty” miurydów. Zarówno w Machaczkale, jak i w Toruniu..." "Wygląda na to, że to, co jest brudem (nawet tym, wydawałoby się, elementarnym, jak kurz, śmieci czy brudna toaleta) w jednej kulturze, wcale nie musi nim być w innej. Nie ma brudu absolutnego, mierzalnego mikroskopem, ilością bakterii - to, co nazywamy brudem, jest raczej zaburzeniem porządku, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. My widzieliśmy brud na szklankach, w pościeli oraz w śmieciach pływających w kanionie. Naszego 'brudu' Aiszat, a razem z nią wielu innych mieszkańców, nie dostrzegała, nie uważała za istotny, nam natomiast dziwne wydawało się przywiązywanie wagi do takich kwestii, jak wydmuchiwanie nosa czy zmienianie majtek przed modlitwą." "Na Kaukazie, jeśli ktoś cię skrzywdzi, a ty się nie zemścisz, staniesz się cieniasem, pośmiewiskiem całej wsi. Rodzina będzie się ciebie wstydzić. Krew za krew, siniak za siniak, szrama za szramę. To jeden z fundamentów kaukaskiej tożsamości. Tak różnej od naszej."
Karambola - awatar Karambola
oceniła na 6 9 lat temu

Cytaty z książki Widok na Sarajewo

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Widok na Sarajewo