Walka Sylfa

Okładka książki Walka Sylfa
L.J. McDonald Wydawnictwo: Amber Cykl: Sylfy (tom 1) fantasy, science fiction
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Sylfy (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Battle Sylph
Data wydania:
2011-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-19
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324139880
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Walka Sylfa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Walka Sylfa



książek na półce przeczytane 985 napisanych opinii 570

Oceny książki Walka Sylfa

Średnia ocen
6,7 / 10
412 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
356
94

Na półkach: , ,

Fajna idea, interesująco napisana historia. Dałabym więcej gwiazdek, gdyby nie aż nadto opieranie się o erotyczne wstawki. Był to jedyny element. który mnie trochę raził. Całość jednak ciekawa: postaci i ich dylematy, historia, opisy. Polecam zapoznać się, z ciekawości.

Fajna idea, interesująco napisana historia. Dałabym więcej gwiazdek, gdyby nie aż nadto opieranie się o erotyczne wstawki. Był to jedyny element. który mnie trochę raził. Całość jednak ciekawa: postaci i ich dylematy, historia, opisy. Polecam zapoznać się, z ciekawości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

836 użytkowników ma tytuł Walka Sylfa na półkach głównych
  • 532
  • 294
  • 10
269 użytkowników ma tytuł Walka Sylfa na półkach dodatkowych
  • 181
  • 34
  • 25
  • 14
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Walka Sylfa

Inne książki autora

L.J. McDonald
L.J. McDonald
L.J. McDonald uwielbia rysować, malować, robić na drutach, łowić ryby i pisać. Zaczęła pisać, kiedy miała piętnaście lat, ale sukces odniosła dopiero Sylfem królowej– romantyczną opowieścią o baśniowym świecie i związanych uczuciem dwojgu młodych bohaterach z dwóch stron magicznego portalu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Królestwo czarnego łabędzia Lee Carroll
Królestwo czarnego łabędzia
Lee Carroll
Byłam przekonana, że biorę do ręki fantasty dla młodzieży, a okazało się, że otrzymałam baśń dla dużych dziewczynek. Takich około trzydziestki i dla wszystkich tych powyżej, które nie utraciły wiary w świat ukrytej magii pulsującej pod powierzchnią oglądanego na co dzień życia, które zdążyło zszarzeć, spowszednieć, zbrzydnąć i zracjonalizować się do bólu egzystencjalnego istnienia. Margaret, dla najbliższych Garet, była właśnie taką dwudziestosześcioletnią kobietą, skupioną na problemach rodzinnych, przejęta swoim starym ojcem i powodzeniem ekonomicznym prowadzonej przez siebie galerii w Nowym Jorku. Mieście, którego jak się okazało później, zupełnie nie znała. Widziała w nim tylko wieżowce, kanty cegieł i granitu, przecinające się w nieskończoność, zatłoczone przecznice pełne żebraków i bezdomnych oraz chmury zapowiadające deszcz. Właśnie w takie deszczowe popołudnie, przytłoczona problemami i widmem długów, zabłądziła! W mieście, o którym myślała, że dobrze zna! Mało tego. Trafiła do zakątka, który w niczym nie przypominał współczesnych jej czasów. Widok brukowanej ulicy, przy której stały sklepiki, bardziej przypominał czasy dziewiętnastowiecznego Londynu niż jakąkolwiek nowojorską dzielnicę. Witryna jubilerska kusiła antykami, a herbaciarnia zapachem świeżutkich rogalików. Aromat stopionego masła i cukru był tak sugestywny, a rogaliki wszędobylskie na początkowych stronach tej opowieści, jedzone przez bohaterów, podarowywane przez właścicielkę herbaciarni, przynoszone do domu dla przyjaciół i przesyłane kurierem pod drzwi, że nie miałam wyjścia. Też sobie przyniosłam do domu kopiasty talerz tych pyszności z nadzieniem serowym i dżemem i też pachnące stopionym masłem i cukrem. Bez tego załącznika, koniecznego do rozpoczęcia czekającej mnie przygody, dalsze czytanie nabrałoby cech masochizmu. I kiedy tak zaopatrzona mogłam czytać dalej, okazało się, że Garet otworzyła puszkę Pandory, której zawartość i skutki jej działania kazały zapomnieć nie tylko o rogalikach, szarym Nowym Jorku, ale w ogóle o otaczającym mnie realnym świecie. Garet, z duszą naiwnej dziewczynki, chroniąc się przed deszczem, weszła do sklepiku z antykami, a jej właściciel, stary jubiler, poprosił ją o otworzenie zalutowanej, srebrnej szkatułki. Nie winię jej za to, że to zrobiła. Sama postąpiłabym dokładnie tak samo! To, co wydarzyło się później, porwało mnie w wir niebezpiecznej przygody, w sam środek świata ukrytego za fasadami budynków, pod ulicami miasta, nad dachami wieżowców, w nocnym życiu parków pełnych dybuków, goblinów, sylfów, ognistych wróżek, żywiołaków, gnomów i wampirów (tu mi trochę zazgrzytało, ale niech tam!), w którym Garet nie była zwykłą, przeciętną kobietą, ale Strażnicą. Jej pełne imię nie tylko oznaczało perłę, ale w formie skróconej właśnie strażnicę. Kolejną z rodu jej matki strzegącą przejścia pomiędzy światem realnym i tym pełnym magii i alchemii, stojącą "na granicy widzialnego i niewidzialnego, pomiędzy światem naturalnym a nadnaturalnym, pomiędzy złem a dobrem". Otwierając szkatułkę, zaburzyła istniejącą do tej pory równowagę między nimi i odkryła sekret, przed którym chroniła ją matka, pragnąc dla córki innego losu. Musiała więc na własne życzenie stoczyć walkę ze złem, w której stawką był spokój, dobro i dotychczasowe życie Nowego Jorku. Autorzy (pod pseudonimem literackim kryje się małżeństwo – Carol Goodman piszącej dotychczas kryminały i poety Lee Slonimsky’ego) przypomnieli mi, że gdzieś tam we mnie nie umarła dziewczynka o ogromnej chęci czynienia dobra dla świata, że magia i rzeczywistość nakładają się na siebie, a przekroczenie tej granicy zależy tylko od mojej wyobraźni, że magię mogę zobaczyć wszędzie, jeśli tylko tego zapragnę i nie pozwolę życiu przykurzyć je racjonalizmem. Namawiają wręcz – Zajrzyj głębiej, a świat ożyje, stanie się inny, niż go widzisz na co dzień. Pod kurzem wszędobylskiego, szarego, przytłaczającego zła tętni dobro, o które warto powalczyć, by uczynić świat piękniejszym, a siebie lepszym i szczęśliwszym w czerpaniu z radości życia. Zdziwisz się jak wiele pięknych istot, które nie chcą się wyróżniać, przybiera maskę przeciętności i ubiera się w szarość, przemykając niepostrzeżenie po świecie… Skoro mężczyźni mają swojego Piotrusia Pana, to ja mogę mieć swoją Margaret. nostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 3 lata temu
Lament. Intryga Królowej Elfów Maggie Stiefvater
Lament. Intryga Królowej Elfów
Maggie Stiefvater
LAMENT, czyli wszechobecna koniczyna! Deirdre jest niezwykle utalentowaną harfistką. Podczas pewnego konkursu, a dokładniej czegoś w rodzaju talent show poznaje Luke'a, chłopaka bardzo tajemniczego, który pomaga jej uwierzyć w siebie. Dzięki niemu udaje jej się bezpiecznie dotrzeć na scenę, z gościnnym udziałem jego osoby. Od tamtego czasu wszystko się zmienia. Dee wszędzie widzi koniczynę, która jest swego rodzaju znakiem. Dowiaduje się także o istnieniu fejów, elfów i innych tego typu postaci. Ponadto jej najlepszy przyjaciel nabył nową umiejętność, po części związaną z tym co się dzieje u Dee. Na dodatek Luke nie jest do końca tym, za kogo się podaje. Jednakże gdy rodzina harfistki zaczyna być zagrożona dziewczyna postanawia działać. Czy wszystko wróci do normy? "Lament" to debiut Maggie Stiefvater. Przeczytałam kiedyś jej książkę i całkiem mi się podobała. Jak jest z tą? Na pierwszy ogień idzie fabuła, która wciągnęła mnie na około 50 stron, po czym ją odłożyłam. Wróciłam do niej około miesiąc później, lecz co nie co pamiętałam. Lecz później było nieco gorzej. Bohaterowie nie przypadli mi do gustu. Pomimo chęci polubienia ich nie udało mi się. Wątek muzyczny mógł być nieco lepiej dopracowany, bo był naprawdę ciekawy i dobrze zapowiadający się. Styl pisania autorki był nieco chaotyczny, przez co czytanie nie sprawiało mi takiej przyjemności jak zwykle. Jedyne co tak naprawdę przypadło mi do gustu to klimat. Koniczyna, harfa, elfy -połączenie idealne! Podsumowując, jest to książka , która mogła być naprawdę dobra, lecz coś się nie udało. Mimo to będę dalej sięgała po twórczość Maggie Stiefvater. Ocena - 6,5/10
majoolcia - awatar majoolcia
oceniła na 6 7 lat temu
Żelazny cierń Caitlin Kittredge
Żelazny cierń
Caitlin Kittredge
Aoife Grayson to przyszła pani inżynier twardo stąpająca po ziemi, gotowa jednak w każdej chwili uwierzyć w coś nie z tego świata. Za wszelką cenę próbująca udowodnić ludziom, że inna nie znaczy gorsza. We krwi ma szaleństwo, tak jak i jej matka, tylko czeka, aż nekrowirus dosięgnie i ją. Nie może przed tym uciec. Wszystko zmienia listu od obłąkanego brata, który prosi ją o pomoc. Opuszcza akademię wraz ze swym przyjacielem i wyrusza do posiadłości zaginionego ojca, gdzie prowadzi ją nowy dziwny człowiek o imieniu Dean. Po drodze i kilku przygodach docierają do danego domostwa, które skrywa więcej tajemnic, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. "Żelazny cierń" to połączenie mitologii Lovecrafta, fantastyki naukowej i antyutopii. W mieście Lovecraft nikt nie posiada wolnej woli - każdy przejaw ludzkiej fantazji i oderwania od rzeczywistości jest tępiony. Pełno tu nakazów i zakazów, które są jej siłą napędową - czytelnik zastanawia się, jak dalej potoczą się losy Aoife, Deana i Cala. Książka jest dobra, świat maszyn wydawał mi się na początku nieciekawy. Ale na szczęście pierwsze strony książki rozwiały wątpliwości. Minusem jest fakt, iż główni bohaterowie książki mają po piętnaście lat. A wielki plus to okładka zapowiadająca mrok :) "Żelazny cierń" to pierwszy tom z cyklu "Żelazny kodeks", wydaje mi się że szybko nie sięgnę po kolejny tom, gdyż książka nie zaciekawiła mnie na tyle, żebym nie mogła się doczekać dalszych losów.
Stos_książek - awatar Stos_książek
ocenił na 6 4 lata temu
Ciemność przed świtem J.A. London
Ciemność przed świtem
J.A. London
Okay, opowiem Wam historię, jak przez przypadek natknęłam się na historię którą czytałam 8 (!!) lat temu, jeszcze w gimnazjum, wypożyczoną z biblioteki miejskiej (również przez przypadek xd - polski tytuł to "Ciemność przed świtem" i jest tylko pierwszy tom przetłumaczony) biorąc pod uwagę, z jakim teraz tekstem pracuję, czytam wszystko jak leci z wampirami, więc się mega ucieszyłam, że w czeluściach czytnika wygrzebałam ebooka z nimi, którego jeszcze nie czytałam - tylko że to była druga część. I się zastanawiam, a halo, gdzie mam pierwszą? Także popełniłam jej zakup w ciągu ułamka sekundy (w oryginale) i zaczęłam czytać niczego nie świadoma. Czytam, czytam prolog i mam istne deja vu. Jakby... co jest? Dochodzę do pierwszego rozdziału, bohaterka ma na imię Dawn... miasto otoczone murem przed wampirami. I tak sobie myślę: "Kurde, jeśli tu będzie TA scena w kinie, na koniec się coś zesra mocno, a ten fajny typ będzie mieć na imię Vincent albo Victor, to ja chyba świętego Graala odnalazłam!" Kończę pierwszy rozdział, Dawn jest delegatką Denver w sprawach ludzko-wampirowych (wampirzych?), by rodzina starych (czy tam Stara Rodzina) wampirów sprawująca tak jakby władzę nad miastem była szczęśliwa, że mają odpowiednie dostawy krwi od dawców z miasta. Mamy jej przyjaciółkę Tegan (która swoją drogą w drugiej części razem z Faith to taki mood, że o nie wiem xd), z którą wybrała się na imprezę blisko muru. Wiecie jak typowe 17 latki. Tegan w międzyczasie odurzono, więc dziewczęta zabrały się stamtąd do trambambaja. Okazuje się, że są tam wampiry i noszenie kołka przy sobie na niewiele się zdaje Dawn. (A, może zapomniałam wspomnieć, że Dawn jest po uszy zakochana w Michaelu, swoim przyjacielu z dzieciństwa i tworzą szczęśliwą parę *ekhu* do czasu). Szczęście chciało, ze wampiry zostają zabite (Lessers to chyba będą po prostu niższe wampiry) przez nieznajomego, który zabiera dziewczyny w bezpieczne miejsce... do kina! Koniec historii. Znaczy mojej bawienia się w Indiana Jonesa. Bo to była TA książka, przez którą tyle tygodni nie mogłam spać, bo nie umiałam wtedy zbytnio angielskiego, a na drugi tom się nie zapowiadało, a do tego historia kończy się w takim momencie, że aż nie wypada. (chociaż ja tego Z PEWNOŚCIĄ nie powinnam mówić xd - kto wie, ten wie) Wybawiciel to Victor (także z pamięcią jednak nie tak źle) i wiecie co? Victor Valentine jest w mojej topce książkowych chłopaków. Był, jest i myślę, że jeszcze na trochę się tam utrzyma. Uwielbiam typa, aczkolwiek w 3 tomie mi nieco podpadł, ale o tym innym razem. Dawn można zarzucić, że to taka typowa Mary Sujka, ale mi aż tak nie przeszkadzała, bo historia jest taka napakowana akcją oraz zwrotami akcji (kilka poważniejszych można się domyślić, ale i tak sprawiały ogromną radochę!). Chyba świadczy o tym najlepiej fakt, że z cała trylogia uporałam się w 2,5 dnia. Także przez książkę się dosłownie płynie i świetnie się przy niej bawiłam, jeśli ktoś potrzebował odmóżdżacza z wampirami oraz dystopią.
Lekyol - awatar Lekyol
ocenił na 10 2 lata temu
Żelazny Książę Meljean Brook
Żelazny Książę
Meljean Brook
Bohaterka od pierwszej linijki wzbudza sympatię. Pewnie jak każda odmienność. I przywodzi na myśl Alexię z parasolem, co już samo jest pozytywne . A potem jest jeszcze lepiej. Jest pewna siebie, niekiedy arogancka, bezpośrednia, umie walczyć o siebie i o swoje. Oddaje się z sercem i oddaje swoje serce. Tylko czy on na nie zasłuży? On… Cudny jest. Romantycznie niemal idealny. Zdecydowany na nią od początku. Otwarcie to demonstrujący. I bardzo przekonujący. W wypowiedziach, czynach działaniu. Bezpośredni w swoich marzeniach. W migawkach przypominał innych znanych i lubianych bohaterów romansów. Stworzony przez Brook świat jest fantastyczny nie tylko z definicji. Pełen nowych rzeczy, wymyślnych, ale na tyle przyjaznych dla czytelnika z ograniczoną kreatywnością intelektualną, że jego wyobrażenie nie stanowi zbyt wielkiego problemu. Śmiało można sobie z tym poradzić. Miłość, ojej, tej jest tutaj wiele. Chemii wiele. Seksu wiele. I emocji też. A wszystko ładnie powiązane. Logicznie i rzec by można z sercem, ale i z rozumem. I pewnie można byłoby jeszcze wiele, wiele plusów wymienić, bo książka warta przeczytania. Dlaczego więc oceniłam jedynie jaką dobrą? Chyba ze względu na fabułę. Nie porwała mnie. Podobał mi się świat, podobali bohaterowie, to co było między nimi, ale już sama opowieść jakby mniej. Jakieś dwa wątki, których nie wiedziałam do czego przyczepić… Może nie zrozumiałam, a może coś więcej jest w dalszych częściach, pewnie tych, które nie doczekają się rodzimego wydania. A szkoda, bo jestem bardzo ciekawa jak potoczy się historia, jacy pojawią się bohaterowie, jakie będą dalsze losy obecnych bohaterów. Może jednak… A i rozmyli mi się bohaterowie w końcówce emocjonalnie i miłośnie. Może powinnam przeczytać jeszcze raz końcówkę, bo chyba nie do końca wiem i rozumiem te zawirowania miłosne. Polecam, to fantastyczna książka gwarantująca dobrą zabawę i przyjemną lekturę.
katala - awatar katala
oceniła na 6 4 lata temu
Ognista Sophie Jordan
Ognista
Sophie Jordan
Pamiętam jak w naszym małym literackim świecie była moda na książki z wampirami. Każdy wie, co przyczyniło się do owego boomu na krwiopijców. Później przyszedł czas na anioły - też niezła zabawa z tym była, lecz nie o tym chciałam mówić. Pomiędzy ostrymi zębami a pięknymi skrzydłami znalazło się niewielkie miejsce na coś innego - na smoki w ludzkiej skórze. Oczywiście okraszone namiętnym uczuciem i trójkątem miłosnym ale to już chyba klasyka gatunku. Jacinda jest Ognioziejką - smokiem, który umie... zionąć ogniem. Nadmienić trzeba, że jest jedyną przedstawicielką tego podgatunku smoków. Skutkuje to tym, że przywódcy stada chcą mieć nad nią kontrolę i podejmować decyzje za nią. Już zaplanowano, że zwiąże się z synem króla, Cassianem. Nic dziwnego, że dziewczyna postanawia zasmakować buntu i łamie zasady wyznaczone przez smoczą społeczność ze zdolnością przybierania ludzkiej postaci. Za swoje nieposłuszeństwo Jacinda mogła zapłacić życiem, jednak pewien Myśliwy o imieniu Will, który widział ją w całej smoczej krasie, postanowił się nad nią zlitować. Jednak za złamanie zasad, Jacinda może słono zapłacić i wraz z matką i siostrą ucieka do pewnego miasteczka. Traf chciał, że właśnie tam mieszka Will... Czujecie ten klimat? Taaak, stare dobre czasy, kiedy powieści były na jedno kopyto, bo jakaś tam babeczka osiągnęła sukces na pewnym schemacie... No ale do rzeczy! Powieść jest zdecydowanie dla rozrywki - tak, uprzedzam niemal na początku, wiem, ale to konieczne. Fabularnie powieść nie jest odkrywcza, skupia się głównie na uczuciu między Jacindą i Willem. Naturalnie jest to niemały problem, dziewczyna przez bodaj to połowę książki stara się chłopaka do siebie nie dopuszczać. Oczywiście, kończy się to fiaskiem, co chyba już nawet nie stanowi zbytniego spoileru w tego typu powieściach. Pod koniec dopiero tak na poważnie wychodzi aspekt różnicy pochodzenia, przynależności do grupy społecznej - choć ten wątek przewija się przez całą powieść, to dopiero na ostatnich stronach gra pierwsze skrzypce. Jak mam być szczera, nie czułam tej chemii między Jacindą a Willem. Nim się zorientowałam, oni już za sobą świata nie widzieli - tak, zakochali się od pierwszego wejrzenia, tylko, matoły o tym nie wiedziały lecz to też klasyk gatunku. Pomimo tego, że wydarzenia w książce płynęły naprawdę wartko i niby jakieś tam "niespodziewane zwroty akcji" były, to nie uniknięto tu pewnej przewidywalności. Aczkolwiek nadal still better than Twilight. Najbardziej żałuję, że przez ten romans, na bok został zepchnięty wątek smoków. Ja te stworzenia uwielbiam i widziałam w tym większy potencjał. No cóż, lekko się przeliczyłam, bo myślałam, że można dla "typowych nastolatek" pisać coś nietypowego. Niestety, autorka ustawiła sobie poprzeczkę naprawdę nisko, najwidoczniej by powieść się jak najlepiej sprzedawała. Książkę czytało mi się bardzo szybko. Rozrywka charakteryzuje się tym, że długo nie trwa - podobnie było z tą lekturą. Trzy godziny i po sprawie, powieści nie było. To zasługa naprawdę prostego języka, który pozwala na chwilowy relaks. Dodajmy do tego naprawdę błahą fabułę i voila! - dostajemy do czytania naprawdę małostkową książkę. Ognista to powieść napisana w czasach wojny między wampirami i aniołami, najwidoczniej mająca być nowym, pożądanym kanonem w literaturze dla nastolatek. Coś chyba nie wyszło, bo o książka przeszła bez większego echa. W moim mniemaniu, książka jest dobra dla tych, którzy potrzebują krótkiego odpoczynku, chwilowego zapomnienia znajdującego się w problemach uczuciowych Jacindy. Dla ambitniejszych są znacznie lepsze lektury niż ta. Wierzcie mi. swiatyzpolki.blogspot.com
Julia2001 - awatar Julia2001
ocenił na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Walka Sylfa

Więcej
L.J. McDonald Walka Sylfa Zobacz więcej
L.J. McDonald Walka Sylfa Zobacz więcej
Więcej