W wody kołysaniu

Okładka książki W wody kołysaniu
Ann Liang Wydawnictwo: Vesper fantasy, science fiction
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2025-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-29
Data 1. wydania:
2024-10-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384080368
Tłumacz:
Wiesław Marcysiak
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W wody kołysaniu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W wody kołysaniu



książek na półce przeczytane 615 napisanych opinii 313

Oceny książki W wody kołysaniu

Średnia ocen
7,1 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
37
25

Na półkach:

Uroda - błogosławieństwo oraz przekleństwo.
Wojna - zło nie do opisania.
Te dwie kwestie poruszane są w książce, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i którą chciałam Wam dzisiaj przedstawić 🌊🌊🌊🏯🌊🌊🌊

„W wody kołysaniu” to historia inspirowana azjatyckimi legendami.
Jest to interpretacja legendy o pięknej dziewczynie Xishi, która poświęciła się dla ojczyzny wychodząc za okrutnego króla Fuchaia. Cała akcja odgrywa się w starożytnych Chinach, w czasach gdy dwa królestwa - Wu i Yue - pogrążone są w okrutnej wojnie, która pochłania bardzo dużą ilość ofiar.

Xishi jest tak piękna, że matka nalegała, żeby zasłaniała twarz wychodząc z domu.
Fanli, młody strateg i sługa królestwa Yue, dostrzega w niej również spryt, inteligencję oraz odwagę. Xishi zostaje wyznaczona na misję - ma uwieść króla wrogiego królestwa, doprowadzając tym do osłabienia wroga i upadku jego panowania.
To, że udało jej się zawrócić w głowie królowi Fuchaiowi, było do przewidzenia. Jednak późniejsze wydarzenia są dość zaskakujące. Autorka trzyma nas w lekkim napięciu wynikającym z zaplanowanej intrygi. Do końca nie byłam pewna, kto jest lojalny wobec swojego królestwa, a kto nie. Plastyczny język i piękne opisy pozwalały mi się wczuć w klimat całej historii.
Czy Xishi potrafi tak doskonale ukrywać swoją prawdziwą tożsamość w pałacu wroga? Co zrobi, gdy po drugiej stronie barykady pozna ludzi z wrogiego królestwa, z którymi nawiąże więź przyjaźni? Jak wbić nóż w plecy królowi, który jest w stanie poświęcić wszystko dla pięknej dziewczyny?
Uczucie, które zrodziło się pomiędzy Xishi i Fanlim, dodaje całej powieści klimatu romantycznego.

Opowieść jest pełna dworskich intryg, różnorodnych emocji, zdrady oraz okrutnych decyzji wydawanych przez króla. Jest cierpienie i krew. Ale jest też miłość i nadzieja, że wojna kiedyś się zakończy.

Historia mnie poruszyła. Autorka w poetycki sposób rysuje nam zarówno obraz Chin, jak i obraz spustoszenia jakie niesie wojna. Budzi pytania - ile osób musi zginąć, żeby w końcu zapanował pokój 😢 jak okrutne decyzje jednostki wpływają na życie zwykłych, prostych ludzi, którzy nierzadko cierpią głód i niedostatek. A nawet gdy zapanuje pokój - nie wszyscy bohaterowie są doceniani, a władcy wolą się ich pozbyć, żeby przypadkiem nie doprowadzili do obalenia kolejnego królestwa…
Sposób pisania sprawił, że czułam jakbym płynęła rzeką, oglądając z boku misję Xishi. Tytuł książki bardzo oddaje jej klimat. Zdecydowanym atutem i zaskoczeniem jest zakończenie - zaskakujące i łamiące serce na miliony kawałków.

Ukłony dla wydawnictwa Vesper za przepiękne wydanie tej książki. Estetyka jest tu na bardzo wysokim poziomie - okładka, barwione w piękny sposób brzegi oraz dołączona zakładka w tym samym klimacie- wszystko tworzy cudowną całość. Kocham takie książki 🥰

Jest to jedno z większych zaskoczeń tego roku 😊

Uroda - błogosławieństwo oraz przekleństwo.
Wojna - zło nie do opisania.
Te dwie kwestie poruszane są w książce, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i którą chciałam Wam dzisiaj przedstawić 🌊🌊🌊🏯🌊🌊🌊

„W wody kołysaniu” to historia inspirowana azjatyckimi legendami.
Jest to interpretacja legendy o pięknej dziewczynie Xishi, która poświęciła się dla ojczyzny wychodząc za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

272 użytkowników ma tytuł W wody kołysaniu na półkach głównych
  • 212
  • 52
  • 8
42 użytkowników ma tytuł W wody kołysaniu na półkach dodatkowych
  • 31
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Po nocy przychodzi ogień K.X. Song
Po nocy przychodzi ogień
K.X. Song
"Kobieta, która umie się posługiwać mieczem, zagraża społecznemu porządkowi." Gdy ojciec Meilin odmawia czynnego udziału w walce o przetrwanie królestwa, i mało tego... chce sprzedać osiemnastoletnią córkę dużo starszemu i agresywnemu mężczyźnie za posag, który wzbogaci go o masę opium, dziewczyna postanawia zaciągnąć się do wojska. Oczywiście pod fałszywymi danymi. Od dziś będzie młodym mężczyzną, nieślubnym synem. W świecie, gdzie kobiety nie mają własnego zdania i możliwości rozwoju, młoda kobieta się dusi. Bycie mężczyzną, choć na chwilę, zmienia wszystko. Dodaje jej pewności siebie. Meilin zaczyna wierzyć w swoją siłę, staje się niezwykle odważna. Jednak w czasie wojny Trzech Królestw nie wie do końca, komu zaufać, jaką obrać ścieżkę. Czy smokowi Qinglong, duchowi, z którym rozpoczęła "znajomość" dzięki amuletowi jej zmarłej matki? A może to książę Niebian swoją dobrocią zasługuje na jej aprobatę? Jest ktoś jeszcze, pewien irytujący ją do granic możliwości książę, niemniej wiadomo, że "ten typ" potrafi konkretnie namieszać. Zawsze. " - Ty martwisz się o mnie? To ty jesteś w kajdanach, wasza wysokość. Uśmiechnął się gorzko. - Nie wszystkie kajdany widać gołym okiem - skwitował." "Po nocy przychodzi ogień" to powieść fantasy, dla której inspiracją była legenda o Mulan - młodej kobiecie sprzeciwiającej się restrykcyjnym zasadom dotyczących kobiet i ich obowiązkom względem mężczyzn, społeczeństwa czy kraju. Jeśli się zastanawiacie, czy sięgając po ten tytuł otrzymacie "bajeczkę" o księżniczce to cóż, zdecydowanie nie. Mimo wszystko, ta opowieść ma niewiele wspólnego z "disneyowską" historią Mulan. Postać ta jest fundamentem. Pierwowzorem kobiety wychodzącej na przeciw nakazom, obyczajom. Zakazana magia, intrygi, wojna, sprzeciw dla tradycji, namiastka zauroczenia, czy może miłości... to wszystko razem czyni tę książkę porywającym fantasy. Wciągającym, nieodkładalnym fantasy. Myślę, że "Po nocy przychodzi ogień" to historia szczególnie ważna dla płci pięknej. Może swego rodzaju manifest? Prawie pięćset stron, spora, co? Nie odczuwa się jednak objętości, spokojnie 🤭. Odczuwalny jest za to przekaz. Mocno polecam i czekam na kolejną część 👌.
kasia_recenzuje - awatar kasia_recenzuje
ocenił na 7 16 dni temu
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt Grady Hendrix
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt
Grady Hendrix
Co to była za książka… Słyszałam o niej wcześniej sporo dobrego, ale totalnie nie byłam gotowa na to, jak bardzo mnie pozamiata. Pierwszy raz mam wrażenie, że to nie ja skończyłam książkę - tylko ona skończyła mnie. I najgorsze (albo najlepsze) jest to, że bardzo trudno powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Bo niby o czarownictwie - ale wcale nie do końca. O dziewczynach - zdecydowanie. O samotności, strachu, niesprawiedliwości, gniewie… o rzeczach, które bolą głęboko, pod skórą. To jedna z tych historii, które nie tyle się czyta, co przeżywa. Akcja dzieje się w latach 70., w przytułku dla nieletnich dziewcząt w ciąży. Takim miejscu, do którego trafia się nie dlatego, że się chce - tylko dlatego, że “tak trzeba”. Bo wstyd. Bo hańba. Bo sąsiedzi. Dziewczyny rodzą dzieci, które są im odbierane, a one same nie mają nic do powiedzenia. Zero kontroli, zero wsparcia, zero człowieczeństwa. Poznajemy nastoletnią Nevę. I razem z nią trafiamy do świata, w którym dorosłym wolno wszystko, a dziewczynom… właściwie nic. I wtedy pojawia się czarownictwo. Nie jako jakiś bajkowy dodatek, tylko jako coś, co daje im namiastkę sprawczości. W końcu mogą coś zrobić. W końcu mogą oddać. W końcu mogą przestać być tylko ofiarami. Tylko że - jak to zwykle bywa - wszystko ma swoją cenę. Ta książka jest bolesna. Naprawdę bolesna. Kibicowałam tym dziewczynom przez cały czas, rozumiałam ich wściekłość i razem z nimi nienawidziłam świata, który je w to wszystko wepchnął. I to jest chyba jej największa siła - ona sprawia, że czujesz. Nawet jeśli nie do końca chcesz. Grady Hendrix stworzył historię, która jest jednocześnie mroczna i… w dziwny sposób pokrzepiająca. O kobiecej wściekłości, traumie i tej pierwotnej potrzebie bliskości i miłości, która potrafi być silniejsza niż wszystko inne. I naprawdę chciałabym móc dać jej więcej niż 5/5. Ale niestety - skala nie przewidziała takiej opcji. Ocena: 5/5 ⭐️
agatkarecenzuje - awatar agatkarecenzuje
ocenił na 10 4 dni temu
Cierniowy dwór Isabel Strychacz
Cierniowy dwór
Isabel Strychacz
„Ciernowy dwór” to opowieść o kobietach z rodziny Peatree. Główna boahterka - Lili, Ali i ich mama pięć lat wcześniej uciekły z tytułowego dworu, który odziedziczyły. Niestety, uciec nie udalo się Avery – najstarszej siostrze. Nie wiadomo co się z nią stało – po prostu nigdy nie wyszła z domu. W okolicy od lat krążą plotki o tym, że posiadłość jest nawiedzona. Jednak, czy to tłumaczy zaginięcie dziewczyny? Kobiety po wyprowadzce do oddalonego o 5 godzin drogi miasta próbują na nowo ułożyć sobie życie, jednak jest to niemal niemożliwe. Lili stara się być idealną córką, nie sprawiającą żadnych kłopotów, w przeciwieństwie do Ali, która ładuje się w kolejne problemy. Mama jest gdzieś z boku, próbuje nie stracić kolejnej córki, co sprawia, ze Lili czuje się niewidzialna i nieważna. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Ali zwierza się siostrze, że musi wrócić do Cierniowego Dworu, bo czuje, że dom ją wzywa i czuje, że może w nim znaleźć Avery. Lili wyrusza więc za nią i wkrótce razem z przyjacielem z dzieciństwa próbują rozwiązać zagadkę „nawiedzonego” domu. Początkowo miałam duży problem z „wkręceniem” się w tę historię. Teoretycznie było mrocznie i tajemniczo, ale klimat co chwilę gdzieś uciekał. Miałam nawet moment, w którym myślałam o odłożeniu książki, ale na szczęście doczekałam momentu, w którym bohaterki wracają do domu, z którego kilka lat wcześniej uciekły. Wtedy naprawdę zaczyna się dziać i akcja wciąga do samego końca. Nie będę wam zdradzać, czy dom faktycznie był nawiedzony, czy dział się tam coś innego, ale mogę wam powiedzieć, że autorka świetnie ten wątek poprowadziła. Na końcu zrobiło się zaskakująco mrocznie, jak na młodzieżówkę i dało się odczuć „kingowy” klimat – myślę, że gdyby bohaterki były o 4-5 lat starsze, to książka spokojnie mogłaby stanąć na półce z horrorami 😉 Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na 7 3 miesiące temu
Jałowiec i cierń Ava Reid
Jałowiec i cierń
Ava Reid
Oblya to miasto, w którym rewolucja przemysłowa zajęła miejsce magii. Marlinchen i jej siostry są czarownicami, ale ich usługi z każdym dniem coraz bardziej tracą na popularności. Ojciec, wielki czarnoksiężnik obciążony klątwą nienasycenia, nie może tego zaakceptować, a jego tyrania zdaje się nie mieć końca. Pod osłoną nocy siostry wymykają się, by cieszyć się tym, z czego słynie tętniące życiem miasto. Podczas jednego z takich wypadów Marlinchen poznaje Savasa, który pokazuje jej, że świat ma do zaoferowania znacznie więcej, niż mogła sobie wyobrazić. Jednocześnie przez miasto przetacza się fala brutalnych morderstw. Marlinchen, rozdarta między instynktem a człowieczeństwem musi podjąć decyzję, której skutki wykroczą poza bramy magicznego domostwa. Ava Reid powraca z kolejnym retellingiem. Tym razem opowiada nową wersję baśni braci Grimm "Krzak jałowca", a jej reinterpretacja jest równie mroczna jak pierwowzór. Jeśli nie lubicie przerysowania, elementów horroru, groteski, opisów brzydoty czy brutalności, to "Jałowiec i cierń" nie jest pozycją dla was. To szokująca w swojej bezpośredniości wizja świata, w którym młoda kobieta, zresztą jak wielu innych bohaterów, nieświadomie traci kontrolę nad swoją sprawczością. Marlinchen na początku historii irytuje naiwnością, ale pod koniec stawia czoła swoim koszmarom - także tym, które czają się w niej samej. Wątek relacji romantycznej został przedstawiony w stosunkowo subtelny sposób, który kontrastuje z ciężkością narracji. Baśniowy klimat jest gęsty, niemal lepki. Autorka wielokrotnie skupia się na opisach cielesności, które momentami mogą szokować. W tym wszystkim Savas jest dla Marlinchen jak powiew wiosennego wiatru, szybko staje się jej ostoją, chociaż jego także ścigają potwory. Powieść porusza tematykę oddania (rodzinie, idei, uczuciu, pasji) i jednocześnie problem wolności. Czy jako ludzie kiedykolwiek jesteśmy tak naprawdę wolni? Książka jest niestety stosunkowo krótka, co da się odczuć. Zakończenie mnie zaskoczyło, chociaż wydawało mi się zbyt nagłe, jakby autorka na siłę próbowała jak najszybciej dokończyć pisanie. Przedstawiony świat został potraktowany równie pobieżnie, a szkoda, bo to naprawdę zmarnowany potencjał. Nie jestem także fanką tempa narracji, myślę, że zbyt duża monotonność pierwszej części może odstraszyć wielu czytelników. Jeśli fabuła Was nie przekonuje, dajcie szansę tej pozycji dla samego klimatu, bo ten zdecydowanie pozostaje w głowie na długo.
inanneffably - awatar inanneffably
ocenił na 7 7 dni temu
Tkająca Wiatr Julie Johnson
Tkająca Wiatr
Julie Johnson
To była absolutnie wspaniała przygoda, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, wielkich stawek, ciekawych i nieoczywistych postaci oraz znajdzie się tu co nieco dla fanek/ów slowburn'u, zaciekawieni? Rhya Fleetwood jest półelfką co w rozdartym wojnami i prześladowaniami wszelkich oznaków maegii oznacza ciągłe spoglądanie za ramię w oczekiwaniu ciosu. W momencie gdy wszystko wydaje się już przesądzone, a w jej najbliższej przyszłości zdaje się widnieć jedynie szafot zjawia się pewien generał zupełnie odwracając koleje jej losu, a podróż w którą ją poprowadzi zawiedzie ją nie tylko w odległe i nieznane rejony świata ale także w głąb siebie i prawdy o swojej naturze, a co dzieję się dalej to już musicie sprawdzić sami. Od samego początku czytałam tą książkę z zapartym tchem wyczekując czym na kolejnej stronie zaskoczy mnie autorka tym razem. Historia od początku toczy się dość dynamicznie przez co jest absolutnie niedokładalna, pod sam koniec nieco zwalnia tylko po to aby dać nam złudzenie bezpieczeństwa, a następnie wywalić nas zakończeniem z kapci. Wspominałam już, że potrzebuję drugiego tomu na wczoraj? Równie wartym wspomnienia jest sposób poprowadzenia relacji między naszymi głównymi bohaterami, który bardzo mi się podobał, ich utarczki słowne to absolutne złoto, a powolne przyciąganie dodatkowo rozgrzewało atmosferę, jednak na koniec w moim odczuciu ciut za bardzo przyśpieszyło, ale co kto lubi. Bohaterowie zarówno poboczni jak i główni są świetnie wykreowani dzięki czemu nawet gdy w pewnym momencie poznajemy sporo osób na raz to są one od siebie tak inne, że z łatwością można się w tym odnaleźć, a ich wprowadzenie nadaje tej historii dodatkowej świeżości oraz humoru. Czy jest coś lepszego niż gdy główny bohater mruk ma zabawnego kompana? Nie sądzę. Myślę, że jest to idealna książka dla fanek/ów slowburn'u, Dworu Cierni i Róz oraz osób szukających nieco innego niż zwykle systemu magicznego. Recenzja powstałą w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Zysk i S-ka.
zagubiona - awatar zagubiona
oceniła na 8 17 dni temu
Cała jestem śmiercią Kelly Andrew
Cała jestem śmiercią
Kelly Andrew
Już na samym początku powiem, że kompletnie w ciemno wzięłam i kupiłam tę książkę i ją czytałam. Oczywiście wiedziałam tyle, co dostałam w opisie na odwrocie książki i to mnie naprawdę zaciekawiło. Spodziewałam się, że to będzie lekki horror z elementami słodkiego uroczego romansu i rzeczywiście momentami tak było ☺️ To jednak nie pomagało za wiele, kiedy książka momentami była dość chaotyczna i troszeczkę nie ogarniałam za bardzo co się działo w niektórych scenach i czemu tak się działo, a nie inaczej. Co nieco jest po prostu nie do końca dobrze wyjaśnione, głównie te niektóre motywy związane z częścią horroru (że tak powiem), ale też wątki, powiedzmy, typowo społeczne i relacje między niektórymi postaciami. Szczególnie motyw bractwa i dla mnie on w ogóle jest tak z niczego, zaczyna się tak trochę nagle. Rozumiem, że to jest jakiś rodzaj zobowiązania, ale główny bohater nie za bardzo się z tego wywiązywał. Dlatego nie rozumiem, dlaczego ci ludzie z tego bractwa, w którymś momencie tak po prostu rzucili mu się tak bezinteresownie na pomoc. Odniosłam wrażenie, jakby ten temat był cały czas ignorowany, niby tam był wspominany, ale nie było go tak rzeczywiście. Tak jakby było wspominane tylko po to, żeby to późniejsze pojawienie się tych osób miało większy sens. Dla mnie przez to właśnie tym bardziej nie miało tego sensu. Te rzeczy związane z nadprzyrodzonym światem też jakoś nie za bardzo ogarniałam. Szczerze się przyznam, że ta cała końcówka, rozwiazanie problemu gł. boh. była taka od biedy. Jakby autorka nie wiedziała jak rozwiązać i zakończyć ten wątek i już tak machnęła ręką i miejmy to z głowy. Samo zakończenie (już po tych wszystkich największych i najważniejszych wydarzeniach) mnie całkiem nawet satysfakcjonuje. Jest takie jak ja lubię najbardziej, czyli nie przesłodzone do granic. I jeszcze z takich pozytywnych rzeczy (żeby nie było, że cały czas tylko wytykam jakieś niedociągnięcia) ogólnie bardzo mi się to fajnie czytało. Język tej książki jest całkiem przyjemny w odbiorze. Na początku po prostu jak się dopadłam do tej książki, to nie mogłam się oderwać 😂 Całościowo fabuła nie jest wcale taka zła i choć właśnie momentami nie do końca dobrze wyjaśniona, to jest całkiem interesująca. W moim przypadku może to jest kwestia tego, że ja nie czytam za wiele tego typu książek i dlatego mi się to spodobało. Szału nie było, ale jednak raczej odebrałam pozytywnie i na plus tę książkę. Jest to dla mnie coś nowego 😉 Była to dość ciekawa przygoda i myślę, że nawet zachęciła mnie ta książka do innych w podobnym klimacie (także jeśli macie jakieś propozycje to piszcie w komentarzach). Ja tę książkę polecam, jest całkiem spoko i myślę, że może się wielu osobom spodobać. Szczególnie takim które siedzą w takich klimatach i lepiej ogarniają te nadprzyrodzone motywy niż ja 😅
marianna_writings - awatar marianna_writings
ocenił na 6 6 dni temu
Mój dziadek - genialny detektyw Masateru Konishi
Mój dziadek - genialny detektyw
Masateru Konishi
Lubisz książkowe niespodzianki? Właśnie taką przeżyłam - myślałam, że trafiła mi się średnia powieść, a tu zaskoczenie😂 "Mój dziadek - genialny detektyw" Masateru Konishi to powieść kryminalna z ciekawymi wątkami społecznymi skupionymi wokół japońskiej szkoły i opiece nad starszymi osobami. Głównymi bohaterami tej powieści jest 27-letnia nauczycielka Kaede i jej dziadek, były dyrektor szkoły podstawowej, cierpiący na otępienie z ciałami Lewy'ego. W niektóre dni jego stan się pogarsza, demencja się nasila, występują halucynacje. W lepsze dni wnuczka, której dziadek zaszczepił miłość do kryminałów, opowiada mu tajemnicze, zagadkowe historie, które przytrafiły się jej znajomym, a które czekają na rozwiązanie. Czasem jest to zaginięcie, czasem i morderstwo. Dziadek, mimo choroby, ma talent do rozwiązywania zagadek metodą dedukcji bez opuszczania domu - japoński Poirot😉 I to on rozwiąże najtrudniejszą sprawę - odkryje tożsamość sprawcy rodzinnej tragedii i uratuje ze śmiertelnego niebezpieczeństwa ukochaną wnuczkę. Akcja powieści rozwija się powoli. Z kolejnych rozdziałów, które wieńczy rozwiązanie zagadki kryminalnej, dowiadujemy się coraz więcej o historii rodzinnej Kaede i tragicznej śmierci jej mamy. A finałowa opowieść ma dość dramatyczny przebieg. Bardzo ciekawy kryminał, a przy tym ciepła opowieść o miłości i przyjaźni. Chciałabym takich historii przeczytać więcej ❤️
an-ia1 - awatar an-ia1
ocenił na 7 5 godzin temu
Alchemia tajemnic Stephanie Garber
Alchemia tajemnic
Stephanie Garber
Uwielbiam trylogię ᴄᴀʀᴀᴠᴀʟ i ʙᴀśń ᴏ ᴢᴌᴀᴍᴀɴʏᴍ ꜱᴇʀᴄᴜ, więc nie mogłam przejść obojętnie wobec kolejnej książki Stephanie Garber. Zaczynając czytać nie wiedziałam o niej zbyt wiele, chodź widziałam różne mieszane opinie. Już od samej zapowiedzi byłam podekscytowana i nie mogłam doczekać się, aż poznam tą historię. Holland St. James zdeterminowana, by zmienić swoją tragiczną przeszłość, pragnie udowodnić w pracy dyplomowej, że najsłynniejsze hollywoodzkie zbrodnie były dziełem samego diabła. Ale gdy tajemniczy Zegarmistrz ostrzega ją, że umrze o północy, Holland wpada w labirynt kłamstw, tajemnic i miejskich legend. Czas ucieka, a do gry wchodzi dwóch pociągających i niebezpiecznych mężczyzn… Komu może zaufać, gdy stawką jest życie? ᴀʟᴄʜᴇᴍɪᴀ ᴛᴀᴊᴇᴍɴɪᴄ wręcz przepełniona jest legendami, sekretami, magią i intrygami. Już od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w wir akcji, niepowtarzalny klimat oraz lekko mroczny świat stworzony przez autorkę. Akcja dzieje się w Los Angeles we współczesnym świecie, co jest czymś zupełnie innym w porównaniu z poprzednimi książkami Stephanie Garber. Jej powieści zawsze sprawiają, że zapominam o wszystkim wokół i zatracam się w tych niesamowitych światach. W przypadku tej historii także tak było. Bardzo spodobało mi się połączenie urban fantasy z elementami thilleru, chodź samej fantastyki nie było tutaj wiele. Cały czas była mowa o magii, aczkolwiek ten wątek określiłabym jako subtelny. Fabuła jest tak nieprzewidywalna! Dosłownie nie dało się przewidzieć w jaką stronę to pójdzie i wielokrotnie byłam zaskoczona obrotem spraw. Motyw wyścigu z czasem sprawia, że akcja pędzi na przód nie dając ani chwili wytchnienia. Autorka trzyma w napięciu i niepewności, wprowadzając chaos oraz niedopowiedzenia. Czasami ten chaos mnie nieco przytłaczał, gdyż momentami gubiłam się w tym co się dzieje. Wiele wątków nakładało się naraz, przez co nie raz nie potrafiłam nadążyć za wydarzeniami. Holland to postać do której od początku do samego końca miałam mieszane odczucia. Z jednej strony polubiłam ją za jej wiarę w magię, pomysłowość i odwagę, ale jednocześnie ciężko było mi ją polubić. Główna bohaterka była naiwna, łatwowierna i często podejmowała decyzje dla mnie niezrozumiałe. Miałam wrażenie, że Holland ufała każdemu kogo spotkała, co bywało frustrujące. Tymi cechami przypominała mi Donatelle z ᴄᴀʀᴀᴠᴀʟ. Do żadnej z postaci nie udało mi się przywiązać. Akcja dzieje się w zaledwie kilka dni, więc ciężko było bliżej poznać któregoś z nich. Do samego końca nie byłam też pewna komu można zaufać i kto jest dobry, a kto zły. Pojawia się tu sporo bohaterów, więc czasami można się było pogubić w tym kto jest kim. Męskie postacie, którzy się tu pojawią wzbudzali nieufność i wydawali mi się tacy "bladzi" oraz bez charakteru. Chciałabym, aby zostali oni lepiej przedstawieni, chodź mimo wszystko byli ciekawi. ᴀʟᴄʜᴇᴍɪᴀ ᴛᴀᴊᴇᴍɴɪᴄ to powieść, która wzbudziła we mnie mieszane odczucia. Określiłabym ją jako chaotyczną, zakręconą, ale i zaskakującą. Zakończenie sporo namieszało oraz wielu rozwiązań się nie spodziewałam. Finał pozostawił mnie z masą pytań oraz odniosłam wrażenie, że niektóre wątki pozostawały porzucone. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie zostają one wyjaśnione. Bardzo spodobał mi się klimat, który przypominał mi ᴄᴀʀᴀᴠᴀʟ, a także polubiłam wątek miejskich legend, tajemniczych wykładów i mnóstwa sekretów oraz iluzji. To książka wciągająca, którą szybko się czyta, ale mi zabrakło większych emocji. Pozostawiła mnie ona z niedosytem i czuję, że nie będę myśleć o niej zbyt dużo. Jeśli lubicie poprzednie pozycję od tej autorki - jak najbardziej możecie sięgnąć i po tą! Bookstagram: books_witholiwia
books_witholiwia - awatar books_witholiwia
oceniła na 6 21 dni temu
Diabeł i Pani Davenport Paulette Kennedy
Diabeł i Pani Davenport
Paulette Kennedy
Jakie tytuły z upiorami kryjącymi się w ognisku domowym przychodzą Wam na myśl? Piekło za zamkniętymi drzwiami otwiera swe wrota wraz z rozpoczęciem czytania "Diabła i pani Davenport"! A wszystko kręci się w Missouri w 1955 roku wokół Loretty Davenport, będącej przykładną żoną oraz matką, która spełnia każdą prośbę swojego pnącego się po szczeblach kariery zawodowej męża Pete'a. Jako asystent wykładowcy na uczelni biblijnej mocno dba o swój autorytet i zaangażowanie w wierze. Życie dwojga zaczyna się komplikować wraz z nadejściem wieści o $mierci jednej ze studentek. Wtedy to właśnie Loretta odkrywa swój ukryty dar i zaczyna słyszeć głosy zmarłych... Rzeczywistość, w której religia i męskie autorytety to świętość, przypadłość Loretty jest co najmniej kłopotliwa. Świat znany głównej bohaterce zaczyna się rozpadać, a osamotnienie, desperacja i wewnętrzne rozdarcie zaczną być jej jedynymi towarzyszami. "Diabeł i pani Davenport" spod pióra Paulette Kennedy, to powieść, która angażuje od pierwszych stron za sprawą świetnie wykreowanych bohaterów jak również gęstej atmosfery, która jak mgła otacza czytelnika. Nie da się ukryć, że mąż Loretty wzbudzał we mnie mnogość negatywnych emocji od samego początku i bardzo współczułam głównej bohaterce oraz podziwiałam to jak dzielnie znosi jego zachowanie. Moja nienawiść rosła z każdą stroną i to napędzało mnie, by jak najprędzej poznać ciąg dalszy tej historii. Należy jednak podkreślić, że mocno mnie zainteresował również wątek niezwykłych zdolności Loretty, które pociągały za nici fabuły i rosnącej atmosfery tajemnicy. Z wypiekami na twarzy kibicowałam Lorettcie w jej zmaganiach z niesprzyjającą rzeczywistością, w której kobieta ma mocno nakreślone obowiązki i żadnych praw do własnego zdania. Doceniałam, że mimo przeciwieństw starała się zgłębiać swój osobliwy dar i próbowała rozwikłać mnożące się sekrety. Nie chcąc zdradzać wielu szczegółów zatrzymam się w tym miejscu, jednak zachęcam Was, byście poznali historię pani Davenport. To świetna opowieść o pękających fasadach idealnego małżeństwa oraz próbach walki o prawdę, jak również o odkrywaniu potęgi wewnętrznej siły, a wszystko to otulone drobnym elementem paranormalnym. Polecam!
Eweliteratura - awatar Eweliteratura
oceniła na 8 2 miesiące temu
Krzyk Tokuro Nukui
Krzyk
Tokuro Nukui
Czytając tę książkę w głowie chodziło mi pytanie jak wiele trzeba aby człowiek mógł kogoś zabić. Oczywiście każda normalna osoba powie, że nigdy by tego nie zrobiła. Problem w tym, że życie jest pełne ponurych niespodzianek i czasem nie mamy na to wpływu. Kierowca samochodu lub pociągu nie zawsze ma wpływ na to kiedy ktoś skoczy mu pod koła i chociaż w takiej sytuacji społeczeństwo nie widzi w nim winy, to nie wiemy co dzieje się w głowie samego kierowcy. Podobna sytuacja może się zdarzyć gdy chcemy komuś pomóc. Widzimy napaść i reagujemy instynktownie odrzucając napastnika, ale nie sposób przewidzieć czy kiedy go odrzucimy ten nagle nie uderzy głową w krawężnik lub w okoliczny kamień. Znów formalnie społeczeństwo nas nie potępi, ale ciężko powiedzieć jak sami na to zareagujemy. Co jednak dzieje się z kimś kto znajduje szczęście i w jednej chwili je traci? Kiedy ktoś się zakocha, zakłada rodzinę i wszystko idzie idealnie ciężko sobie wyobrazić nieszczęście. Nie można go jednak wykluczyć. Możemy wrócić do domu, który kochamy, a w jego wnętrzu znaleźć koszmar. To tworzy oczywiście w człowieku bolesną ranę, ale taką, której nie sposób wyleczyć w zwykły sposób. Nie pomoże tu żadne lekarstwo ani bandaż. Tylko przysłowiowy czas być może zaleczy ranę, ale czy na pewno? Człowiek w takiej sytuacji może popaść w gniew lub rozpacz, a oba uczucia bywają niebezpieczne. Gniew najpewniej będzie chciał ukarania sprawcy, co jest naturalne. Problem w tym, że nawet kiedy już dokonamy jedynej słusznej sprawiedliwości uświadamiamy sobie utratę celu. Szczęście nie wróci w ten sposób, a jedyne co może się pojawić, to krótka satysfakcja. Jeśli jednak sprawca zostaje niezłapany to gniew spada na wszystkich innych. Winna staje się policja, która wciąż nie złapała sprawcy i każdy bliski, który nie był w stanie obronić naszego szczęścia. Wszystko byle znaleźć winnego naszych nieszczęść. Sytuacja w książce bardzo mi się z tym kojarzyła. Widzimy tu człowieka, którego prześladuje ból, którego nic nie jest w stanie złagodzić. Nie ma lekarstw ani nikogo bliskiego aby mu ulżyć. Taki człowiek może popaść w załamanie lub próbować szukać miejsca gdzie ktoś go zrozumie. Nie jest dziwne, że jego kroki kierują go ku religii. Często nawet ludzie pozbawieni wiary idą ku niej kiedy nie wiedzą już co zrobić. Chodzi tu najpewniej o poczucie wspólnoty, której zaczyna coraz bardziej brakować. Niestety problem w tym, że często tacy ludzie są wykorzystywani, a ich ból jest dobrym źródłem finansowym. Nie każda religia ma to na celu, ale niestety w tym wypadku stało się jak stało. Problemem jednak staje się kiedy nowa religia tworzy w tym człowieku nierealną wiarę, a on zaczyna w nią wierzyć. Racjonalna osoba zda sobie sprawę, że to co próbuje osiągnąć mężczyzna jest nierealne, ale nie patrzymy tu z perspektywy normalnej osoby, a człowieka załamanego, który uwierzył w kłamstwa, bo te wydały się zwrócić mu nadzieję. Problem w tym, że jest tak zaślepiony osiągnięciem celu, że nawet nie zdaje sobie sprawy jak okrutną zbrodnie popełnia i ile bólu zadaje w ten sposób innym. W ten sposób widzimy książkę z dwóch perspektyw. Jedna należy do człowieka, który wierzy w coś nierealnego i jest gotowy na wszystko aby to osiągnąć, a z drugiej mamy naturalnie policje próbującą go zatrzymać. Jednak czy tak jest faktycznie? Twórca dawał pewne podpowiedzi o to kim jest sprawca, ale celowo unikał jego nazwiska i pewnie dlatego zawsze w jego fragmentach wszyscy mówią do niego pan. Mnie za to wciąż zastanawiało skąd miał takie pokłady finansowe, że nie pracując był w stanie płacić tak wiele sekcie i przy tym stać go było na wiele innych rzeczy. Gdybym się na tym skupił bardziej być może łatwiej bym się domyślił prawdy. Powiem szczerze, że początkowo planowałem dać ocenę 7, ale właśnie to zakończenie książki mnie kompletnie zamurowało i dlatego podniosłem ocenę. To była naprawdę ciekawa historia, która nakłoniła mnie do wielu przemyśleń, ale jednocześnie wiem, że nie na każdego tak musi podziałać.
Magus - awatar Magus
ocenił na 8 9 dni temu

Cytaty z książki W wody kołysaniu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W wody kołysaniu