W szafie

Okładka książki W szafie
Tereza Semotamová Wydawnictwo: Książkowe Klimaty literatura piękna
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ve skříni
Data wydania:
2022-12-15
Data 1. wyd. pol.:
2022-12-15
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366505476
Tłumacz:
Anna Wanik
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W szafie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W szafie

Średnia ocen
6,2 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1039
1003

Na półkach: , , ,

Zaczynając recenzować tę powieść, już wiem, że moje myśli popłyną dziwnym meandrem słów. Bo „W szafie” wymyka się normalności – i życia i czasu i człowieka w ogóle.
„(...) Każdy ze swoją dziwnością stanowi wkład w historię cyrku, jakim jest życie(...) Dramaturgia zasadniczych momentów w życiu wcale nie jest poetycka.” Bolesne, acz czasem tak bliskie każdemu z nas.
„Światło, które codziennie pada na przedmioty, człowiek może absorbować tylko przez ograniczony czas, a potem się cieszy kiedy te wszystkie eksponaty (włącznie z nim samym) przez chwilę nie są tak bardzo widoczne... noc pożera świat”

A czym jest „W szafie” Terezy Semotamovej? Bo prócz tego, że to powieść na wzór i podobieństwo kostki Rubika, to stanowi ona połączenie pamiętnika, literackiej degradacji duszy i sztuki teatralnej w jednym. To także pewnego rodzaju poradnik psychologiczny, w którym – co zaskakujące – dostrzegasz brak wyjaśnień niektórych pojęć. To poradnik, który trzeba uzupełnić własnymi wpisami. To jak wizyta u psychologa, który nagle zostawia pacjenta samego i wychodzi z gabinetu.
Oto Hana, pogubiona w życiu i zagubiona psychicznie dziewczyna, która nie potrafi żyć. Hana to rozbitek wypluty na brzeg plaży zwanej „życie”, która nie wie, czy chce wrócić do wody, czy jednak zostać na lądzie. Ciągle tkwi pomiędzy – pomiędzy dniem, a nocą, pomiędzy piętrami bloku, mężczyznami, pomiędzy rodziną, a siostrą i jej dziećmi, a niczym w sobie. Nie umie siebie odnaleźć na mapie własnego bytu. Nie chce być, jak inni, nie chce iść tą samą drogą, co każdy - drogą zwaną normalność. Normalność ją mierzi, irytuje i do niej kompletnie nie pasuje. Kroczenie po drodze „normalności” rani jej stopy i pięty, a udając, że nią kroczy, okłamuje samą siebie – i bliskich też.

„Świat jest rozparcelowany. Wszystko do kogoś należy. Każdy ma kilka swoich metrów kwadratowych, ale niektórzy tylko snują się między cudzymi parcelami. (…) Człowiek to zwierzę społeczne! Potrzebuje innych i dzięki nim poznaje samego siebie, często samego siebie przeżywa przez innych. Sam w swojej jamce staje się bezradny.”

Hana nie potrafi żyć. Czuje, że nie pasuje do bycia tu i teraz i do tego, co stanowi jej życie. Pewnego dnia zamieszkuje w szafie, którą siostra chce wyrzucić, a która dla niej stanowić będzie mieszkanie. Stawia ją w podwórzu kamienicy niewidocznym z ulicy i wciska w kąt, by nikt się nią nie interesował. W tej szafie tylko śpi zawinięta w śpiwór. Żyje namiastką życia, a wszystkich wkoło okłamuje. Powracają do niej wspomnienia, słowa, osoby, powraca przeszłość i pytanie – co dalej? Bo coś przecież musi być. Zawsze jest.
„(...) Tak bardzo chciałam być sama, nikomu nie przeszkadzać, i teraz, kiedy to mam, sama sobie przeszkadzam”.

„W szafie” nie czyta się łatwo. Treść poszatkowana nie niedługie rozdziały wywołuje u ciebie wachlarz emocji ciekawość, irytację i zadumę. Czasem nie wiesz czy to jawa, czy sen, czy majaki na granicy bycia i pustki.
Ta historia oplata cię jak bluszcz. Ta powieść pęta cię i coraz bardziej zaciska. Czasem masz ochotę odrzucić ją i nie wracać do dziwnych słów dziwnej i niedojrzałej bohaterki. Irytują cię postacie, jakie ta spotyka na swej drodze, czasem i ona sama, ale... „W szafie” ma w sobie jakiś absurdalny magnes, który sprawia, że i tak – własnym tempem – doczytasz do końca. Ta książka wydziera dla siebie czas na wyłączność. Jest albo treść, albo nic. Rozgryzasz ją na swój sposób i tak też ją interpretujesz. Wymyka się zapuszkowaniu. To konglomerat myśli, wizji, marzeń i poszukiwań. To dramat młodej kobiety, która musi coś zrobić, a jedyne, co jej wychodzi to kroki w tył. Jeden do przodu, trzy do tyłu...

Życie to dziwnie apatyczny reżyser. Podobnie rzeczywistość, która jest chorobą, a ta tyle samo człowiekowi daje, co odbiera. I o tym jest poniekąd ta powieść. T „(...) Życie jest trucizną, jeśli się w nie nie wierzy. Trucizną jeśli jest jedynie narzędziem do zaspokajania próżności, ambicji czy zazdrości”*.

* „Siostra” Sandor Marai


#agaKUSIczyta

Zaczynając recenzować tę powieść, już wiem, że moje myśli popłyną dziwnym meandrem słów. Bo „W szafie” wymyka się normalności – i życia i czasu i człowieka w ogóle.
„(...) Każdy ze swoją dziwnością stanowi wkład w historię cyrku, jakim jest życie(...) Dramaturgia zasadniczych momentów w życiu wcale nie jest poetycka.” Bolesne, acz czasem tak bliskie każdemu z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

100 użytkowników ma tytuł W szafie na półkach głównych
  • 55
  • 43
  • 2
25 użytkowników ma tytuł W szafie na półkach dodatkowych
  • 11
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki W szafie

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa i wejdę do lasu Veronika Mabardi
Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa i wejdę do lasu
Veronika Mabardi
"Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa i wejdę do lasu jest pierwszą powieścią belgijskiej pisarki Veroniki Mabardi. To poetycka historia dziewczynki, która po śmierci matki przestaje mówić i zostaje wysłana do kobiety mieszkającej blisko lasu na czas powrotu do świata. Las odgrywa ważną rolę w dojrzewaniu bohaterki i w wejściu w dorosłość na jej własnych zasadach. Veronika Mabardi snuje opowieść o znaczeniu słów, o dzieciństwie, o relacjach międzyludzkich i o subtelnych związkach człowieka z przyrodą." W trakcie lektury towarzyszyło mi mocne uczucie déjà vu. Prawdopodobnie fragmenty czytałam w 2021 w "Czasie literatury", gdzie byly publikowane, w 3(15) numerze kwartalnika. Veronika Mabardi, ur. 1962 w Lowanium, belgijska pisarka tworząca w języku francuskim, autorka sztuk teatralnych, tomików poezji i powieści, regularnie współpracuje z zespołami teatralnymi i z artystami różnych dziedzin. Tworzy też dla radia i prowadzi warsztaty pisania. Jej dramat Loin de Linden (2014) został nagrodzony Prix Triennal de la Littrature Dramatique de la Fdration Wallonie Bruxelles i Prix Georges Vaxelaire de l'Acadmie des Lettres de Belgique. Za powieść Les Cerfs otrzymała w 2016 roku Prix Triennal de Littrature de la Ville de Tournai. Książka "Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa..." posiada aż 3 wersje okładkowe. Np. księgarnia Tantis wysyła towar losowo. Ja otrzymałam najładniejszą, jak oceniłam 😁 Uwielbiam malarskie maziaje (jak w tym przypadku na okładce), nawiązania do treści publikacji, jak również cenię oryginalne pomysły. Ta okładka spełnia aż 3 wymienione kryteria z trzech❗️ 😍 Zadziwiająca lektura. Niewielkich rozmiarów a ileż w sobie mieści emocji...!! To historia o komunikacji i o milczeniu w wielu odcieniach, o wyrażaniu uczuć ale i o nieumiejętności ich wyartykułowania, o wyrażaniu odmiennych stanów duszy, o uświadomieniu sobie istoty słów w życiu codziennym. Niesamowite, ile ważnych myśli ma do przekazania Dziecko. Nawet... milczące Dziecko. Piękna książeczka. Tylko zakończenie otwarte pozostawiło uczucie niedosytu, niespełnienia.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 8 2 lata temu
W ciszy Alžběta Bublanová
W ciszy
Alžběta Bublanová
Bohaterką subtelnej i dusznej powieści Alžběty Bublanovej „W ciszy” jest młoda kobieta, która w pewnym momencie swojego życia decyduje się na radykalny krok – całkowite zamilknięcie. To, co zaczyna się jako eksperyment lub próba odnalezienia wewnętrznego spokoju, szybko przeradza się w fascynujące i niepokojące studium alienacji. Fabuła koncentruje się na tym, jak otoczenie – mąż, rodzina, przypadkowi ludzie – reaguje na tę nagłą pustkę w komunikacji. Okazuje się, że milczenie bohaterki działa jak lustro, w którym inni zaczynają widzieć własne lęki, agresję i niezdolność do prawdziwego bycia z drugim człowiekiem. Moja ocena tej książki to solidne 7/10. Czeska autorka stworzyła prozę niezwykle oszczędną, niemal ascetyczną, która idealnie koresponduje z tematem utworu. To lektura wymagająca skupienia, niemal medytacyjna, ale podszyta narastającym napięciem. Bublanová udowadnia, że brak słów może być głośniejszy niż krzyk i bardziej prowokujący niż najbardziej brutalna kłótnia. Hałas nieporozumień Największym atutem powieści jest jej psychologiczna głębia. Autorka genialnie pokazuje, jak bardzo nasze relacje oparte są na gadatliwości, która często służy jedynie do zagłuszania prawdy. Kiedy bohaterka przestaje mówić, maski jej bliskich zaczynają opadać. Milczenie staje się bronią, ale i ciężarem. Bublanová z chirurgiczną precyzją analizuje mechanizm władzy w związku – kto kontroluje rozmowę, ten kontroluje relację. Gdy jedna strona wycofuje głos, cały system ulega awarii. Klimat: Powieść jest duszna, kameralna i klaustrofobiczna, co świetnie oddaje stan izolacji bohaterki. Styl: Bublanová pisze krótkimi zdaniami, unikając ozdobników. To „literatura mięsa”, w której liczy się każde słowo, bo jest ich tak niewiele. Uniwersalność: To nie tylko historia o kobiecie, która przestała mówić, to opowieść o współczesnej niezdolności do słuchania i o tym, jak bardzo boimy się ciszy. Warsztatowo „W ciszy” to książka bardzo sprawna, choć jej specyficzne tempo może nie przypaść do gustu czytelnikom szukającym wartkiej akcji. To raczej zapis procesu, powolne zanurzanie się w głąb psychiki osoby, która uznała, że słowa straciły swoją moc sprawczą. Momentami narracja wydaje się zbyt chłodna, co sprawia, że dystans między czytelnikiem a bohaterką staje się trudny do przebycia, jednak ten dystans jest wpisany w samą koncepcję utworu. „W ciszy” to ważny głos w literaturze środkowoeuropejskiej, dotykający tematu kobiecej podmiotowości i granic asertywności. Alžběta Bublanová napisała książkę, która zostaje w głowie na długo, zmuszając do refleksji nad tym, ile z naszych codziennych rozmów ma jakąkolwiek wartość. To proza, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale za to stawia niezwykle trafne diagnozy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Biały głód Aki Ollikainen
Biały głód
Aki Ollikainen
Bardzo krótka, błyskawicznie przeczytana mimo trudnego tematu. Nie sprawiła na mnie jednak zbyt porażającego wrażenia, chyba właśnie z powodu zbyt krótkiej formy, bo czytelnik dostaje właściwie migawki przeżyć kilkorga bohaterów – od biedoty wyruszającej na południe za chlebem przez dobrze sytuowanego lekarza, aż po senatora, członka władz Finlandii. Sporo też tu było wyimaginowanych wtrąceń – snów, majaczeń, wspomnień poprzedniego życia itp. Dość dużo, jak na tak mało obszerny utwór, co mnie osobiście dodatkowo wybijało z rytmu. Styl jest surowy, czasem aż za bardzo. Z początku sytuacja opisywana w powieści skojarzyła mi się z wielkim głodem w Irlandii, ale szybko wyprowadzono mnie z błędu. Tragedia miała inny wymiar, bo jest to kraj położony na innej szerokości geograficznej, więc i powtarzająca się rok do roku klęska nieurodzaju łączy się z paraliżującym zimnem przynoszącym jeszcze więcej śmierci, ale też i wyciszającym nastroje. Książka zaciekawiła mnie do tego stopnia, że chciałam ją dokończyć mimo zastrzeżeń. Czytałam bez większych nadziei na szczęśliwe zakończenie jakiegokolwiek wątku, choć czekało mnie tu zaskoczenie. Porusza też temat, z którego nie zdawałam sobie sprawy, więc po zakończeniu zaczęłam szukać na ten temat informacji – niektóre wątki dopiero wtedy stały się dla mnie zrozumiałe. Książkę warto przeczytać, bo poszerza znajomość historii Europy, a i forma i styl pewnie znajduje swoich zwolenników. Ja nie żałuję, że ją przeczytałam, choć nie polubiłam się z nią zbytnio.
aredhela - awatar aredhela
oceniła na 6 24 dni temu
Jełgawa ʼ94 Jānis Joņevs
Jełgawa ʼ94
Jānis Joņevs
W moje ręce trafiła trochę przypadkiem. Ojciec wygrał egzemplarz w jakimś internetowym konkursie, po czym mi go podarował. Może dlatego podszedłem do lektury bez oczekiwań i od początku potraktowałem ją jako przyjemną lekturę typu odmóżdżającego. Dla pokolenia wychowanego jeszcze bez smartfonów i stałego łącza tematyka będzie dość uniwersalna. To po prostu błyskotliwie opisane perypetie, losy i problemy nastolatka dorastającego w latach 90. w prowincjonalnym mieście. Pierwsze używki, pierwsze miłości, przegrywane kasety, bijatyki i kłopoty, brak pieniędzy i perspektyw połączony z gigantycznymi marzeniami. Wszystko jest nowe, a ogromną rolę gra muzyka. W tym wypadku bohater wciąga się w ostrzejsze granie, w ciągu 2 lat przechodząc drogę od fascynacji Kurtem Cobainem do ekstremalnego metalu. Metal nigdy nie grał mi w duszy, ale w okresie późnopodstawówkowo-licealnym miałem znajomych z tych klimatów. Dlatego kojarzę niektóre z padających nazw zespołów, jak i opisywany tu specyficzny enturaż oraz charakterystyczną dla nich mieszankę upozowanej arogancji z ukrywaną niepewnością i kompleksami. Jednak w gruncie rzeczy nie o metal chodzi w tej książce, bo równie dobrze można podstawić inny gatunek muzyki "młodzieżowej" - rap, hiphop, elektronikę, punk, reggae itd. Autor sugestywnie opisuje pustkę i zagubienie towarzyszące okresowi dorastania i szukanie bezpiecznego azylu w niszowej muzyce i atrakcyjnej subkulturze. Potraktowałem książkę jak serial. Czytało się fajnie, ale dawkowałem sobie niewielkie ilości i ukończenie jej zajęło mi z pół roku. Po kilkudziesięciu stronach odkładałem i po paru tygodniach wracałem ponownie. Dzięki temu dawała mi odprężenie po pracy i nie wymęczyła. Dobrze oddana monotonia życia na prowincji sprawia, że niektóre opisywane tu wydarzenia się zlewają (wyprawa na giełdę płytową, kolejne imprezy klubowe i koncerty, Czarny Piątek). Przyznam szczerze, że trochę więcej oczekiwałem po zakończeniu, które wydało mi się nieco banalne i pozbawione kropki nad i. Ale jak to się mówi, "takie jest selawi".
rocombey - awatar rocombey
ocenił na 7 1 rok temu
Chochma Svens Kuzmins
Chochma
Svens Kuzmins
🌫️ Miałem koncentrację, a domknięcia nadal nie czuję. Nie rozstrzygam — spróbuję drugi raz. Nie wiem, czy to się skleja, czy ma zostać "nieszczelne'" Całkiem możliwe, że ta nieszczelność robi robotę 10/10. 🔁 Drugi przebieg przede mną. 🌀🧠 Drugie zanurzenie: „lekko śmieszno”, a potem robi się… szczelnie 🌀🧠 🎭 Gatunek: powieść w opowiadaniach / kronika transformacji + psycho-groteska + traktat w przebraniu żartu
 🌡️ Nastrój: śmiech przez zęby, lęk pod skórą, absurd, który czasem pachnie chorobą
 🎧 Tryb czytania: najlepiej 2×. Za pierwszym — dezorientacja. Za drugim — zaskakująco precyzyjna mapa
 ⭐ 9,5/10 — za to, że reklama, używki, mit i lęk są tu jedną substancją, z której robi się człowiek i miasto. 🧩 O czym to jest (fabuła – w punktach, bez spoilerowania „sensu”) 🧩
 To jest Chochma: fikcyjne nadmorskie miasteczko, które raz bywa „rajem”, a raz „asteroidą” — i w którym lata 90. nie są tłem, tylko substancją rzeczywistości. 🔹 Uncle Ben’s: dziecięca obsesja na punkcie sosu w czasach, gdy nowe produkty są jak nowe bóstwa, a przemoc i „porachunki” brzmią nocą w parku.
 🔹 „Legion” i nauczyciel Horacy: rozmowa o tym, czy można czuć, że „nie jest się sobą” — scena jednocześnie tragiczna, śmieszna i niepokojąco prawdziwa (alkohol jako trans, filozofia jako dymna zasłona, człowiek jako pęknięcie).
 🔹 Lifeswapping: internetowa „religia” zamiany życia z kimś obcym na kilkanaście dni — pomysł tak głupi, że aż przerażająco logiczny jako metafora epoki.
 🔹 GLERTP: próba rozszyfrowania świata jak kodu — „dziadek-mechanizm”, rodzinny sekret i klimat niepokojącej bajki / choroby / urojenia.
 🔹 Doktor Levi i Alkostop: reklama, biurokracja i „lek na kaca” jako obietnica cywilizacyjnego zbawienia — śmieszne w formie, bardzo gorzkie pod spodem.
 🔹 Kapsuła Czasu / „Podwaliny kultury XXI wieku”: pseudo-naukowy traktat do przyszłych antropologów — zaczyna się jak żart, kończy jak lustro. 🧠 Sedno (bez sędziowania): „nieszczelność” jako stan świata 🧠
 Tu „nieszczelność” nie jest brakiem warsztatu. Jest metodą oddania rzeczywistości, w której:
 🔹 jaźń bywa wymienialna jak rola (lifeswapping),
 🔹 język potrafi wejść do głowy jak obcy kod (GLERTP),
 🔹 używki, lęk i „trans codzienności” robią z człowieka kogoś, kto sam siebie nie poznaje. Dlatego to się miejscami gmatwa — bo ta książka nie udaje, że psychika ma zawsze prostą linię. 🧷 Posłowie, które ustawia klucz 🧷 
Tytuł „Chochma/Hohma” niesie napięcie między żartem a mądrością (z kabalistycznym cieniem w tle), więc ta proza od początku ma prawo być jednocześnie komiczna i „metafizycznie podejrzana”. 🪞 Dlaczego u mnie dopiero 2× zagrało 🪞
 Za pierwszym razem próbowałem z tego zrobić „spójną fabułę”.
Za drugim — zobaczyłem, że to działa jak miasto: wchodzisz w uliczki, wracasz, łączysz przejścia podziemne.
 I nagle: lekko śmieszno → bardzo szczelno.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 10 3 miesiące temu
Osiem Jerzy Franczak
Osiem
Jerzy Franczak
Książka składa się z ośmiu opowiadań delikatnie powiązanych ze sobą. Opowiada Franczak o zwyczajnych, współczesnych nam ludziach w średnim wieku. Ludziach w kryzysie, czy to zawodowym, czy to emocjonalnym, czy to miłosnym, a przede wszystkim samotnych. I zmęczonych życiem. To dobra literatura środka Muszę powiedzieć, że sięgnąłem po tę pozycję, zupełnie nie znając autora, w Wikipedii wyczytałem, że jest profesorem UJ, literaturoznawcą, a jego dorobek literacki jest dość bogaty. No ale ten autor zupełnie nie jest promowany i, jak wielu dobrych polskich pisarzy, nie jest mi znany. No cóż, marketingowe młyny narzucają nam lektury i gusta... W pierwszym opowiadaniu zatytułowanym 'Manko' bohaterem jest Łukasz, mężczyzna w średnim wieku, który po nocy spędzonej z Klarą, niezbyt udanej nocy dodajmy, odkrywa, że zabrała mu 200 zł z portfela i zniknęła. A sam Łukasz ma nieciekawe życie, jest po rozwodzie, ima się dorywczych prac, żyje z dnia na dzień. Poza tym jest bardzo samotny, ma wprawdzie paru kolegów: „Łukasz myśli o nich jak o byłych kumplach – kontakt urwał się definitywnie, już tylko lajkują swoje posty na Facebooku. Myśli o nich jak o niedoszłych przyjaciołach – nigdy nie dotarli do poziomu zwierzenia. Nigdy go nie rozumieli.” W drugim opowiadaniu 'Pełnia' bohaterką jest Beata, żona i matka, zapracowana, ale o ciekawym życiu wewnętrznym, za to jej rodzina to już przykład współczesnej niekomunikacji, synowie siedzą w ekranach: „Na sofie w pozycji półleżącej zalega Kacper. – Cześć! – rzuca w jego stronę. – Cześć-cześć… – mruczy chłopak na odczepnego, nie odrywając wzroku od ekraniku.” Zaś wejście do domu męża Grzegorza wygląda tak: „Grzesiek lustruje młodszego syna. – Co słychać? – Normalnie – krzywi się Mikołaj i ładuje na sofę, obok brata. Grzegorz opada na fotel, sięga po pilota i włącza telewizor.” Samo życie... Z kolei bohaterka opowiadania 'Ostatni raz' nie jest szczęśliwa w małżeństwie, ucieka w przypadkowy seks z Tindera, a jak pojawia się szansa na dobry, trwały związek, to z niej nie korzysta. Zresztą obie strony w tej relacji oszukują na potęgę... Są też w tym zbiorze opowiadania, które zupełnie mnie nie poruszyły, niemniej to przyzwoita literatura środka opisująca nasze życie tu i teraz. Życie z dnia na dzień, w samotności, w zmęczeniu. Niestety taka proza egzystuje na marginesie naszego rynku czytelniczego, królują kryminały, fantasy i young adult... Co ciekawe przeczytałem te opowiadania po raz pierwszy pół roku temu i zupełnie mnie nie porwały, wróciłem do nich teraz i ponowna lektura pokazała, że to dobra literatura.
almos - awatar almos
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Gogolowe disco Paavo Matsin
Gogolowe disco
Paavo Matsin
Groteska, absurd, purnonsens i przede wszystkim „wiecznyj kajf”. Nie dla każdego i ten kajf, i to disco z Gogolem. A szkoda. Przed czytaniem/słuchaniem tej niewielkiej książeczki warto zgłębić, znajdujący się na końcu, słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych. Naprawdę jest przydatny. Znajomość proponuję rozpocząć od słówka – "kajf" (frajda, haj, odlot - jednym słowem - euforia wywołana środkami odurzającymi), dlatego, że percepcję „Gogolowego disco” determinuje właśnie kajf. W tym wypadku czysto literacki, ale jednak! I żeby to zrozumieć, trzeba książkę Matsina przeczytać. Tego nie da się zrelacjonować! Mimo iż sama jestem inicjatorką wielu spektakularnych wydarzeń w życiu codziennym i potrafię zrobić „coś” z niczego, i absolutnie nie mam na myśli zupy czy obiadu ;) to autor „Gogolowego disco” prześcignął moje skromne umiejętności z naddatkiem. Niewątpliwie duszą tego utworu są bohaterowie, czyli zgodnie z założoną konwencją powieści, dziwacy, odszczepieńcy i wykolegowani przez życie marzyciele. Polubiłam ich od pierwszego spotkania i bardzo się z nimi zżyłam. No i mistrz, i prorok - Gogol! Postać nie z tej ziemi! Zdecydowanie bardziej spod ziemi, w dodatku, z wypełnionymi piachem kieszeniami. Gogola nie pokona nikt, „nawet informatyk nie dosięgał Gogolowi do pięt, chociaż chodził dziwacznie ubrany i mówił niezrozumiałym językiem” :D Proces oswajania przeze mnie tej książki trwa nadal, bo ciągle mam wrażenie, że poznałam tylko jej wierzchnią warstwę. Wielu sytuacji nie zrozumiałam, wydają się hermetycznie estońskie, takie nie „nasze”, wiele z nich wymaga zgłębienia kabały i głębszej wiedzy religijnej i mistycznej, dlatego wyposażyłam się właśnie w wersję papierową „Gogolowego disco”, bo na pewno będę chciała wrócić do tego duszoszczypatielnego klimatu i języka, by ogarnąć go też wzrokiem. Powtórzę się też za tym co napisałam kiedyś o „Mistrzu i Małgorzacie”, bo nie mam wątpliwości, że to stwierdzenie jest i tutaj bardzo na miejscu - z połączenia realizmu, groteski i fantastyki wyłania się „nienormalna normalność”. Do moich ulubionych wątków i motywów należą: - w.c. książki, czyli „podziemie czytelnicze”, w którym literatura została sprowadzona do toalet, - cztery ewangelie spisane na podstawie wypowiedzi „proroka” Gogola, ale powstałe w duchu „swoistej prawdy” każdego z trzech ewangelistów i jednej ewangelistki (sic!), - wspaniały język, melancholijny, ale pełen ironii, gry słów, z fonetycznymi angielskimi wstawkami Wasi Kaługina (zagorzałego fana Beatlesów) w stylu: „Gaad bles ju!”, „ol-ju-niid-is-law”. I cudne – „Naszynal Dżeografiki, przedziwne czasopismo z niewiarygodnymi fotografiami”, i melodyjnie brzmiące słówko „stiliaga”, i sentymentalna „Murka”, niosąca ze sobą zapowiedź nieuchronnego, a także genialny neologizm – "sydent" (nie mylić z dysydentem!).
wiola - awatar wiola
oceniła na 7 2 lata temu
Kacheksja Krystian Nowak
Kacheksja
Krystian Nowak
Właściwie nie wiem, dlaczego ta akurat książka znalazła się na mojej półce w serwisie Legimi. Jest to coś zdecydowanie odbiegającego od książek, po które normalnie sięgam. Formą nie do końca właściwie nawet przypomina powieść, raczej jest to strumień myśli, luźnych wątków, refleksji, notatek czy zebranych w jedną całość największych banałów. Początkowo było mi się ciężko przekonać do tej historii. Miałam wrażenie, że trafiłam w sam środek chaosu panującego w głowie narratora, trzydziestokilkulatka, mieszkającego w Warszawie i pracującego w dużym banku inwestycyjnym. Wydaje się, że jego egzystencja jest zwyczajna, nudna tak jak jego praca i w zupełności niczym się nie wyróżniająca gdyby nie specyficzne hobby. Fascynuje go śmierć, a właściwie jej ekonometria, ze szczególnym uwzględnieniem ludobójstwa. Liczby odnoszące się do masowych zgonów, ciągle myślenie o śmierci w pewien sposób idealnie pasują do jego życia, które jak stopniowo się przekonujemy nie jest takie jednoznaczne. Jest zaplątany w skomplikowane relacje rodzinne i miłosne, które nie są takie jak można się spodziewać na pierwszy rzut oka. Nic tak nie jest jednoznaczne czy przewidywalne. ,,Kacheksja" to powieść mocno specyficzna. Taka, w której absurd i przerysowanie miesza się z mocnymi refleksjami na temat współczesnego społeczeństwa. Banał i truizmy łączą się z groteską by pokazać co jest ważne a co nie. Dodatkowo niczym we współczesnej wersji średniowiecznego danse makabre cały czas obecna jest śmierć, która nie uszlachetnia, nic nie wyjaśnia, jest absurdalna i nieoczekiwana. To opowieść dziwna, pokazana w krzywym zwierciadle, przepełniona ironią i sarkazmem ale opowiadająca o współczesnych bolączkach samotności, niezrozumieniu, wyobcowaniu, inności, nietolerancji. Nie wiem, czy poleciłabym ją komukolwiek ale do mnie trafiła, chociaż początkowo byłam raczej zniechęcona.
deana - awatar deana
oceniła na 6 2 lata temu

Cytaty z książki W szafie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W szafie